Czego właściwie chcą te lenie i nieroby? Wyznania byłej nauczycielki

Rząd wydał w ostatnim czasie 60 tys. złotych na kampanię dezinformującą, ile naprawdę zarabiają nauczyciele. To kolejny raz, kiedy społeczeństwo się dzieli w sprawie, która powinna nas połączyć. Jak to było? „Ratujmy nasze dzieci”? To może faktycznie ratujmy, bo za moment nie będzie miał kto ich uczyć! A mnie – byłą nauczycielkę – jakoś nie bardzo to dziwi…

nauczyciele

Sprawdzam listę obecności:

– Marysia?

– Jestem!

– Jakub?

– Dlaczego pani każe nam się uczyć, skoro sama się nie uczyła? – odpowiedział mi pytaniem na pytanie. Po klasie przebiegł szmer.

– Słucham?

– Bo tata mówił, że na nauczyciela idą tylko leniuchy i nieroby, które nie uczyły się w szkole. Kto inny chciałby zarabiać tysiąc pięćset złotych? Tylko głupek! – usłyszałam i poczułam, jak się czerwienię, znokautowana przez dziesięciolatka.

Nie pierwszy zresztą i nie ostatni raz. Dzieci często powtarzają nauczycielom to, co słyszą w domu.

RODZICE, CZYLI WIE PANI, KIM JA JESTEM?

– Czy pani w ogóle wie, kim jest mój mąż? – stoi przede mną drobna, zadbana blondynka. Jej usta, paznokcie i bluzka są w tym samym odcieniu czerwieni. Krwistym.

– Nie – odpowiedziałam trochę dlatego, że jej pytanie zbiło mnie z tropu, a trochę dlatego, że do pracy dojeżdżałam wtedy z drugiego końca Poznania i faktycznie nie znałam lokalnej społeczności.

– To proszę się dowiedzieć. I mam nadzieję, że ta sytuacja z jedynką już nigdy więcej się nie powtórzy.

Do dzisiaj słyszę stukot jej obcasów na szkolnym korytarzu. Choć to nie było najgorsze spotkanie z rodzicem. Pamiętam rodziców, którzy skarżyli na mnie u dyrekcji, że zadaję za mało. Pamiętam ojca, który przyszedł kiedyś i wysypał na moje biurko zawartość plecaka swojej córki. Córka była większa ode mnie, ale plecak jego zdaniem i tak stanowczo za ciężki. Tylko że jak się okazało, córka nosiła w nim większość podręczników, bo zapominała się co rano przepakować.

Ten ojciec przychodził potem jeszcze wielokrotnie i wysypywał zawartość tego plecaka na biurko dyrekcji, bo dyrekcja nie znała planu lekcji jego córki, więc można się było poskarżyć na nauczycieli. Nauczyciele są zawsze wszystkiemu winni.

Pamiętam matkę, która o ósmej rano przyszła do szkoły pijana. Pamiętam wielkiego ojca z podbitym okiem, którego musiałam upomnieć, że syn chodzi na wagary i za moment zaczną się kłopoty z policją, sądem, kuratorem. Zresztą, ten ojciec już miał kłopoty z policją i sądem.

Pamiętam problemy, które zabierałam ze sobą do domu, bo nie dało się tak po prostu przestać myśleć o czternastolatce, która się prostytuowała, a jej matka miała to gdzieś. Albo o tej, która się zaćpała i wylądowała w szpitalu, a rodzice nic nie wiedzieli, bo od dawna siedzieli za granicą.

Rodzice to była zdecydowanie najtrudniejsza część pracy nauczyciela.

Chociaż borykaliśmy się również z innymi sprawami…

RAJ Z LODÓWKĄ

– W tamtej szkole nauczyciele mają lodówkę! – powiedziała do mnie matematyczka.

– Tam jest raj – pani od przyrody pokiwała głową z rozmarzeniem.

– Słuchajcie, może poprosimy dyrekcję o lodówkę? – wpadł ktoś na pomysł. Wszystkim w pokoju nauczycielskim zapaliły się oczy.

– Nie lepiej o ekspres do kawy? – rzeczowo zapytał polonista, który pił tego dnia już trzecią kawę, tak zwaną plujkę.

– Poprośmy o nowy czajnik – matematyczka sprowadziła nas na ziemię. Fakt. 50 nauczycieli i jeden smętnie wyglądający, litrowy czajnik z odpadającą rączką w rogu pokoju. Czajnik był w tej chwili najpilniejszą potrzebą.

Okazało się jednak, że w tym roku pieniędzy ledwo starczy na pensje dla nauczycieli. Dyrekcja dwoiła się i troiła, ale nie była w stanie zapewnić nam podstawowych rzeczy. Nowy czajnik przyniósł więc jeden z nauczycieli. Kupił go za własną pensję.

Za własną pensję kupowaliśmy pomoce dydaktyczne. Czasami dostawaliśmy je od wydawnictwa, a czasami robiliśmy razem z dziećmi. Rodziców dzieci prosiliśmy o wszystko: o ryzy papieru do sprawdzianu, tonery do drukarki, gąbki do tablicy, o pisaki, papier toaletowy, mydło, konewkę do podlewania kwiatów w klasie. To była siara tak ciągle się prosić, więc bardzo dużo rzeczy kupowałam sama.

Na pięćdziesięciu nauczycieli było 20 miejsc w pokoju nauczycielskim, więc pracę brało się do domu. Zresztą, w szkole był zazwyczaj jeden dwudziestoletni komputer z bardzo słabym internetem i jedna drukarka, która musiała udźwignąć setki sprawdzianów dziennie. Do tej drukarki i do ksero były zapisy. Kto, o której godzinie i dlaczego znowu ty. Dla świętego spokoju większość rzeczy drukowałam w domu, a potem te 120 kartek (4 klasy x 30 uczniów) woziłam tramwajem. Z 30 zeszytami w drugiej reklamówce, bo jako polonistka musiałam je sprawdzać na bieżąco.

SŁYNNE 18 GODZIN, CZYLI ILE NAPRAWDĘ PRACUJĄ NAUCZYCIELE?

Kiedyś prowadziłam sobie notatki, ile faktycznie pracuję w tygodniu. Wpisywałam wszystkie godziny poza tablicą poświęcone na sprawdziany, zeszyty, rady pedagogiczne i pokazywałam, ilekroć słyszałam, że nauczyciele nie robią nic.

Żałuję, że nie mam już tego zeszytu przy sobie. Wychodziło różnie. Raz 42 godziny w tygodniu, raz 60. Jako młoda nauczycielka bardzo chciałam się wykazać i prowadzić ciekawe dla uczniów lekcje, żeby polubili język polski i mnie, ale niestety, często na przygotowanie lekcji czasu już nie miałam.

To był główny powód, dla którego nie chciałam dłużej pracować w szkole. Bo zamiast pracować z uczniem, musiałam… Z papierem. Jak każdy inny urzędnik państwowy.

Każdego roku kuratorium dokładało kolejne dokumenty. Plany wynikowe, naprawcze, cuda na kiju. Nauczyciel całymi dniami wypełnia tabelki. Tabelki stają się treścią jego pracy.

Te tabelki do dzisiaj śnią mi się po nocach.

CHOĆ TAK NAPRAWDĘ NIKOMU NIE SĄ POTRZEBNE

– Ilona, musisz przyjechać do szkoły! – usłyszałam w telefonie głos wicedyrektora.

– Ale ja mam anginę, 40 stopni… – odpowiedziałam nieprzytomna – Wczoraj dostarczyłam L4.

– Musisz przyjechać i poprawić kilka pozycji w tabelce. Kuratorium… Kontrola… Jeszcze dzisiaj.

Wsiadłam w tramwaj i pojechałam przez cały Poznań z 40 stopniami gorączki, żeby w 120 stronach zmienić DWA słowa, do których mogło się przyczepić kuratorium.

I jasne, teraz też pracuję, kiedy jestem chora. Ale jak pomyślę, że wtedy narażałam własne zdrowie, żeby poprawić totalnie nieważną rzecz w totalnie nieważnej tabelce, która cały rok leży w segregatorze w szafce dyrekcji, czekając na kontrolę z kuratorium, bo do niczego innego nie jest potrzebna – to ogarnia mnie pusty śmiech.

W dodatku wszystko to za naprawdę śmieszne pieniądze…

NO WŁAŚNIE, JAK FAKTYCZNIE WYGLĄDAJĄ ZAROBKI NAUCZYCIELI?

W pierwszej szkole zarabiałam 1500 złotych na rękę. W drugiej 1000 złotych, w trzeciej za to złapałam pana Boga za nogi, bo wylądowałam na wsi, miałam więc dodatek wiejski, mieszkaniowy i dzięki temu otrzymywałam zawrotną sumę 2 tysięcy złotych. Wynajem pokoju w tamtym czasie w Poznaniu kosztował 500 złotych, kawalerki 1000 złotych + opłaty. Bilet miesięczny MPK – koło stówy. Bilet podmiejski – drugie tyle. Raz w miesiącu toner, ryza papieru, kreda, bo w szkole ciągle brakowało – 200 złotych.

Czasami jadłam suchy ryż na obiad.

Kiedy zaczęłam pracę jako nauczycielka, rząd szumnie na prawo i lewo chwalił się, że dał nauczycielom podwyżkę. Jednak skrzętnie przemilczał fakt, że ta podwyżka wynosiła AŻ 30 złotych na miesiąc. I że dorzucił im po dwie godziny w tygodniu (tak zwane godziny „karciane”), w ramach których mieli przeprowadzać kółka zainteresowań, zajęcia wyrównawcze czy zajęcia przygotowujące uczniów do konkursów.

Szybki rachunek i okazuje się, że 30 złotych podzielone przez 8 godzin w miesiącu równa się 3,75 na godzinę. Zważywszy, że nauczyciele za godzinę „przy tablicy” zarabiali wtedy 20 złotych (1500 złotych/18×4), podwyżka tak naprawdę oznaczała obniżkę ich pensji. Nic dziwnego, że te godziny karciane przez co bystrzejszych nauczycieli były przeprowadzane po łebkach, bo kto sumiennie wykonywałby swoje obowiązki za 3,75 na godzinę? Jestem pewna, że ty również nie.

Był jeszcze dodatek wychowawczy – 80 złotych na miesiąc. Wychowawstwo to szereg upierdliwych obowiązków, m.in.: godzina wychowawcza, wielogodzinne wypełnianie dziennika; bieganie za nauczycielami, żeby wpisywali tematy lekcji; przeprowadzanie wywiadówek; użeranie się z rodzicami; wycieczki; kolejne tabelki, świadectwa, dedykacje w książkach na zakończenie roku.

Wychowawstwo to tak naprawdę drugi etat.

Z tego powodu nikt nie chciał wychowawstwa. To było takie zgniłe jajo podrzucane młodym nauczycielom, którzy pojawiali się w szkole na chwilę – zazwyczaj na roczne zastępstwo – no bo oni nie mogli odmówić. Wychowawca zmieniał się więc, jak tylko dzieci zdążyły się do niego przywiązać.

Jak zawsze to dzieci są w tym wszystkim najbardziej poszkodowane.

Tak było 10 lat temu. Z tego co wiem, nauczyciele nie dostali ani złotówki podwyżki od tego czasu, chociaż wszystko podrożało praktycznie o 50-100%. Nauczycielka bez dobrze zarabiającego męża nie była, więc tym bardziej teraz nie jest w stanie sama się utrzymać.

STAŁO SIĘ WIĘC TO, CO MUSIAŁO, CZYLI JUŻ TERAZ NAUCZYCIELE NIE CHCĄ PRACOWAĆ W ZAWODZIE

W połowie września zadzwonił do mnie mój brat:

– Słuchaj, jest ogromny problem z nauczycielami. W szkole moich dzieci brakuje między innymi polonisty. Wyślę ci ogłoszenie, bo dyrekcja prosiła, żeby rodzice zaangażowali się w szukanie. Dzieciaki od dwóch tygodni nie miały języka polskiego! – powiedział.

– I? – nie bardzo wiedziałam, o co mu chodzi.

– Może ty? – zapytał, a ja do dzisiaj nie wiem, czy mówił serio, czy sobie żartował.

Za żadne skarby nie wróciłabym do pracy w szkole. I nawet nie chodzi o zarobki, rodziców czy brak podstawowego wyposażenia w miejscu pracy. Tylko o brak szacunku ze strony społeczeństwa. 

Ja jestem mega zadowolona z nauczycielek moich dzieci. Każdego dnia, widząc ogrom ich pracy, dziękuję im za to, że są. Bo są wspaniałe!

Jak długo jednak ci wspaniali ludzie będą wytrzymywać wieczne szykany? Ze strony rodziców, ze strony polityków? Jak długo ci wspaniali ludzie będą chcieli wykonywać pracę, z której nie można się utrzymać?

Jeśli nic się nie zmieni, do zawodu nauczyciela faktycznie zaczną trafiać same nieroby i lenie, którym nic innego w życiu nie wyszło!

Boję się tego.

Dlatego całym sercem #WspieramNauczycieli. I mam nadzieję, że ty również.


Będzie mi bardzo miło jeśli dasz LIKE lub udostępnisz <3 Dziękuję!

172
Dodaj komentarz

avatar
101 Comment threads
71 Thread replies
124 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
125 Comment authors
KaszannaŁukaszStefakMariaMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

Nigdy, nigdzie nie przeczytalam tak prawdziwych słów o moim zawodzie. Dziękuję. Bardzo.
Ja – nadal polonistka.

Mirra
Gość
Mirra

Tak, to prawda o nas-nauczycielach. Też się wynoszę z za szkoły. Mam dość.

Ewa
Gość
Ewa

Ja odeszlam. Po 9 latach pracy. Nie wroce nigdy

Malgorzata
Gość
Malgorzata

Dziekuje za prawde o nas

Monika
Gość
Monika

Rzadko narzekam na rodziców (pracuję w kl. I-III), mam szczęście do wyrozumiałych i życzliwych ludzi. NARZEKAM na papiery, dodatkowe przydziały i niekończące się reformy. Totalny brak stabilizacji i celu pracy. Męczy mnie zabieranie czasu prywatnego i poświęcanie go na szkolne sprawy. Życie organizuję od wywiadówki do wywiadówki, od semestru do semestru, od kontroli do kontroli … Po 30 latach pracy, którą lubiłam, jestem wrakiem nauczyciela, żony, matki, człowieka :( Marzę o emeryturze, choć sytuacja rodzinna raczej nie pozwoli mi na wcześniejszą … MAM DOŚĆ i CHCĘ ŚWIĘTEGO SPOKOJU

Gosia
Gość
Gosia

Pracuje 13 lat w szkole. Przeżyłam 5 ministrów i 3 reformy podstaw programowych. Zawsze to ja jako jedna z pierwszych w szkole, otrzymując wychowawstwo w klasie pierwszej je ?przepracowywałam?. Sa coraz gorsze. Mam tez dość braku szacunku i roszczeniowych rodziców, który wszystko wiedza najlepiej. Mam 4 kierunki studiów. Od kilku lat nie chwalę się w obcym towarzystwie, gdzie pracuje, bo mi wstyd. Nawet kolega po zawodówce, jeżdżący na wózku widłowym ma kilkaset złotych więcej wypłaty. Nie zazdroszczę mu, cieszę się, że znalazł dobrze płatna pracę. Też bym chciała lepiej zarabiać. A o naszych 18 godzinach przy tablicy, cóż by tu… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

hahahahah i co w związku z tym? A ja pracuje 40 juz ponad lat, jestem wykształconym człowiekiem, matura i studia techniczne. Ile mysli pani że w mojej firmie zarabiam? 2580 złotych na rękę. Codziennie po 12 godzin + dojazd. Czasem w sobotę jeszcze i czasem w niedzielę jeszcze. Za niedzielę dostaje 80 złotych. Prawdę pisać o korepetycjach, prawdę pisać o urlopie rocznym i wycieczkach, a nie gorzkie żale uprawiać. Biedni… To się zwolnić i koniec tematu.

Magdalena
Gość
Magdalena

Pani myśli że gdzie indziej jest miód? Ja mam „Tylko” 11 lat pracy w budżetówce. 1600 zł na czysto wypłaty. 3 razy do roku nagroda po ok.300…czasami 200 zł. Trzynasta pensja i wczasy pod gruszą.Tyle dobrego. Praca niby 8 godzin. Jak trzeba to i 9 czasami 10. Nadgodziny są bezpłatne. Co najwyżej mogę je sobie odebrać. Nie mam rodziny. Nie mam własnego mieszkania. Na urlop raz na dwa lata sobie pozwalam. Stary samochód dzięki Bogu jeszcze na chodzie. Sama muszę opłacać sobie rachunki i angielski. Na podyplomowe ciułam już dwa lata. Na co dzień też mam kontakt z mnóstwem niezadowolonych… Czytaj więcej »

Eliza
Gość
Eliza

A opluwa panią każdy z lewa i prawa łącznie z pani ministrem???

Karolina
Gość
Karolina

Ale czy my poruszamy temat Pani pracy? Jak zawsze odbijanie piłeczki… I btw wiemjak jest w innych zawodach i ich nie krytykuje..

Karina
Gość

Brawo za ten artykuł. Sam pracuję w tym zawodzie i szczerze, jeśli zarobi się nie zmienią to zrezygnuję.

e-milka
Gość
e-milka

A ja wróciłam po latach do zawodu, tyle tylko, że po drugiej stronie Odry. Problemy są podobne, jako wychowawca też co chwilę jakies wnioski, formularze, protokoły wypisuje, a jak „moje dzieci” coś zbroja to dostanę, żartobliwa, ale jednak, reprymende od kolegów. Ale, ale – trzeba przyznać, że zarabia się godnie. Ok, jeśli przeliczyć na roboczogodziny to wiadomo, też za mało, ale ogólnie dobrze. Ponieważ jest też problem z nauczycielami, landy uciekają się do różnych środków – np. Berlin płaci początkującym nauczycielom jakby mieli najwyższy staż, a szkoły w „gettach” czyli socjalnych punktach zapalnych dostaly, choć na razie na papierze specjalny… Czytaj więcej »

kiki
Gość
kiki

Moje zakupy dla szkoły w ostatnim czasie (1,5 miesiąca): pinezki , zszywki, zszywacz, papier do drukarki, 10 teczek, pisaki do CD, 8 CD-R i uwaga: oprogramowanie do podręcznika. Starsze zakupy to m.in . toner do mojej drukarki. Szkolna ma 50 klientów a komp nie ma nawet office’a.
Pracuję 42-47 h na tydzień, w czasie robienia awansu było to 50-60. Żal mi samej siebie, ale jestem na własnym utrzymaniu, muszę gdzieś pracować. Pomimo ww minusów od pracy odpycha mnie tylko jeden-pogarda rodziców/społeczenstwa.

Halina
Gość
Halina

Współodczuwam…

Wiktoryna
Gość
Wiktoryna

Dziękuję…

Kasia
Gość
Kasia

A jak dlugo pracowalas jako nauczycielka? Czy pensja nauczyciela nie zalezy od stazu pracy i jednak wydaje mi sie, ze im sie dluzej pracuje to sie ma tez wieksza wprawe w wypelnianiu tabelek i innych bzdur (ktore wystepuj rowniez w innych zawodach).Mam dziecko w 2 klasie szkoly podst I nasza nauczycielka nie wydala ani grosza na zadne dodatkowe rzeczy, poniewaz skladamy sie po 10zl na miesiac I to starcza na ksero I inne wydatki dla klasy. (techniczne). Jestem skarbnikiem I dostaje od pani wszystkie paragony. Wszystko zalezy od podejscia obu stron. W innych zawodach rowniez trzeba poswiecic cos ponad 8godzin… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Te podwyżki są z rzędu 100-200, po kilku latach, więc o czym Pani mówi. Zresztą to można sprawdzić w tabelach wynagrodzeń nauczycieli. A po ostatnich zmianach naszego rządu cały awans trwa 15 lat (kiedyś 10). Na dodatek kiedyś po tych 10, teraz po 15 latach zostaje się w miejscu i bez szans na podwyżki, chyba, że rząd dorzuci ??

Eliza
Gość
Eliza

To prawda, stoi się w miejscu. Bez różnicy czy 20 czy 35 lat, jak ja teraz – nawet dodatek motywacyjny mam niższy (aż 50 złotych, nie, nie 500! kpina!!!), niż wcześniej, choć pracuję więcej – tzn mam prócz zwykłych lekcji – pod opieką olimpijczyków, konkursy, maturzystów, a każdy z innym „problemem” i na jedną godzinę zajęć trzeba zaopatrzyć ich w materiały z różnych tematów i umiejętności, lub sprawdzić kilka stron prac. Czyli dla każdego z godzina przygotowań. Uczę dwóch przedmiotów, śpię po 4 godziny, wymyślam, wycinam, TIKuję, szkolę się i zapalam do nowości. i co??? I pstro! Zarabiam tyle, co… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Podpisuję się obiema rękami pod tym tekstem! chociaż..smutno ..:(

Marzena
Gość
Marzena

Dziękuję To cała prawda o naszej pracy

Maciej
Gość
Maciej

Rewelacyjnie i prawdziwie opisane.

Halina
Gość
Halina

Mija ćwierć wieku… Contra spem spero.

Justyna
Gość
Justyna

Płakać mi się chce po tym tekście. Bo to szczera prawda… Strasznie to przykre. Od kilku lat jestem mamą na dwa etaty… Odcięłam sie trochę od tej pracy. Ale za każdym razem jak myślę o powrocie to zadaje sobie pytanie czy nie lepiej jednak do biedronki na kase? Pamiętam doskonale to obciążenie psychiczne różnymi sytuacjami ze szkoły. Rozwody rodziców, alkohole, choroby w rodzinie. My to wszystko dzwigamy. Człowiek chce pomóc a tu sterta papierow. I listy z pogróżkami od rodziców…. Moja starsza córka ruszyła w tym miesiącu do przedszkola. Po tygodniu byłam już świadkiem awantur rodziców w szatni… Po cholere… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Witam, dziękuję za te słowa. Dodam tylko, że pracuję w przedszkolu w Poznaniu (kocham swoją pracę i „moje” dzieciaczki – od 13 lat) i po dzień dzisiejszy nasza pensja nie wynosi 20 zł na godzinę, bo nasz etat wynosi 25 godzin dydaktycznych (zamiast 18) za te sama kasę, co nauczyciela w szkole. Często jesteśmy traktowane jak opiekunki bez wykształcenia, a rząd wymaga od nas wykształcenia wyższego podyplolowego, znajomości języka obcego wraz z certyfikatem, wielu podyplomówek itd. Często to my wychowujemy dzieci, bo spędzają w przedszkolu 10-11 godzin (co mnie nie dziwi-rodzice pracują 8h+dojazd), tylko miło gdyby ktoś w końcu zauważył,… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Ja się popłakałam. 24 lata w zawodzie- polonistka

Gosia
Gość
Gosia

Kochane dziewczny to wszystko prawda. My to wiemy jakim poświęceniem jest ten zawód i w jak często nieludzkich warunkach się go wykonuje.

Kwitkowski
Gość
Kwitkowski

Nie podoba się? Jest beznadziejnie i źle płacą? Zmień pracę…A… Zapomniałem że funkcja nauczyciela jest przypisana dożywotnio…Taki mały państwowy bonusik w postaci stabilność, ale kto by to brał pod uwagę…

Aga
Gość
Aga

I coraz więcej osób to robi. Setki wakatów w szkołach o czymś świadczą.

Ala
Gość
Ala

Nie tak łatwo zmienić pracę po kilku latach w zawodzie to raz…A druga sprawa jak wszyscy nauczyciele będą zmieniać pracę to kto zostanie w szkole aby uczyć?

Marian
Gość
Marian

Jak nie będzie komu pracować, to będzie to ostateczny sygnał, że pensja nie jest odpowiednia. Tak długo, jak będą chętni do pracy, to nie problem generalnie nie istnieje i jest tak w zasadniczo każdym zawodzie.

Urszula
Gość
Urszula

A czy to samo pan powiedział górnikowi, lekarzowi, pielęgniarce, sędziemu czy policjantowi jak wystąpili o podwyżkę?

Paulina
Gość
Paulina

A przepraszam dlaczego mam zmieniać zawód skoro lubię swoją pracę, pracę z dziećmi. Co z złego jest w tym, że chce lepiej zarabiać i robić to co lubię. Czy dobremu lekarzowi też Pan powie „zmień prace!” Absurd!

Dorota
Gość
Dorota

Brawo.

Mama
Gość
Mama

Boję się jednego: dobrzy nauczyciele w każdej chwili mogą odejść ze szkoly… Ale nasze dzieci (zgodnie z Konstytucją) muszą do niej chodzić i cierpieć ten MENisterialny (polityczny) horror ???

Beata
Gość
Beata

Ty dziadzie.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

A może Pan rozwinąć tą myśl, bo wydaje mi się, że trochę się Pan mija z prawdą. Dożywotnio? O jakim stopniu awansu zawodowego Pan mówi sugerując, że nauczyciel jest niezwalnialny, bo , jak zakładam, o to Panu chodzi? Prosiłabym tylko o posiłkowanie się ustawą regulującą tą kwestię w odniesieniu do każdego ze stopni awansu zawodowego.

Marta
Gość
Marta

Nie jestem nauczycielem. Miałam taki plan na studiach, żeby skończyć blok pedagogiczny, bo w sumie czemu nie, jako młode dziewczę przecież chciałam być nauczycielką. Wystarczył miesiąc praktyk w szkole podstawowej. Praca od rana do nocy, z czego 70% czasu to wypełnianie papierów. Ciągły wrzask, który na długie miesiące wrył się w moją głowę (jak byłam dzieckiem jakoś mi to nie przeszkadzało), no i magiczne
– nie denerwuj dzisiaj dziesięcioletniego „Jasia”, bo już pan od wuefu usłyszał „ja ci ch..u k…a zaraz przypi…..ę”. Podziwiam nauczycieli za ich pracę, wiem, że ja bym nie dała rady.

puch ze słów
Gość

dzień dobry. Czyli tak jak w większości zawodów są plusy i minusy. Każda praca niesie za sobą korzyści i problemy… znam ludzi którzy ciężko pracowali całe życie w swoim zawodzie i nigdy strajków nie robili i nie upominali się o pieniądze A należało im się tak samo jak nauczycielom pielęgniarkom i górnikom… znam zawód nauczyciela i jest wymagający trzeba dawać z siebie dużo bo pracuje się z ludźmi A każda praca z ludźmi ( zwłaszcza dziećmi) jest trudna. dlatego nie każdy się do tego nadaje bo oprócz dużej wiedzy i cierpliwości trzeba też mieć pokłady empatii. nauczycielom należy się szacunek…zresztą,… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Nauczyciele nie mówią, że „innym się nie należy”

Diana z Pieniadzjestkobieta
Gość

Ja też wspieram i szanuję ten zawód- nauczyciele to osoby, którym powierzamy najważniejsze dla nas istoty! Kształtują nasze dzieci. Nie widzę najmniejszego powodu, dla którego nie mają walczyć o godne warunki pracy.

Agata
Gość

Rodzice to ZAWSZE najtrudniejsza część pracy…Dlatego już dałam sobie spokój z pracą z dziećmi. Przez ponad 5 lat byłam opiekunką. wszyscy mnie pyta;li, dlaczego nie chcę uczyć w przedszkolu- a no właśnie z tych powodów, o których piszesz :) Tez kiedyś studiowałam polonistykę, ale obecnie studiuję inny kierunek. Wybrałam inny zawód. na razie pracuję jako sekretarka w korpo, ale mam dużo więcej pieniędzy i mniej zaangażowania niż nauczyciel polskiego po kilku latach pracy…A zaczynałam w czasach, gdy nauczyciel stażysta zarabiał tak oszałamiające kwoty, że w Lublinie starczyło ledwo na wynajem pokoju.

Klaudia
Gość
Klaudia

Ja na stażu zarabiam 1800 zł, dramat.. jestem w szkole do czerwca i spadam stąd..

Nika Anna
Gość
Nika Anna

Bardzo dziękuję – nie byłabym w stanie lepiej opisać tych realiów

Kasoa
Gość
Kasoa

W punkt! Miałam w domu ciocie nauczycielkę – rozszerzonej matematyki w liceum. Także w domu, po szkole roboty co niemiara.. Ale i tak że strony społeczeństwa ciągle słyszałam przytyki do jej pracy, że co chwilę wolne, 2 miesiące wakacji, co to za zawód nauczyciela, 5 lekcji i do domu itp. Nikt wtedy nie rozumiał, że większość nauczycieli zabiera pracę do domu i tam całymi popołudniami pracuje. Odsuwajac prywatne życie na bok. #wspieramnauczycieli

Amen
Gość
Amen

Wszystko się zgadza. Obserwuje moją teściowa która jest nauczycielka od kilkudziesięciu lat. Codziennie idzie spać o 3 w nocy i na rano do szkoły. Po szkole – korki żeby coś zarobić bo pensja wiadomo jaka jest, poprawa sprawdzianów, tony papierów, bzdur, opis stanu meterialnego gminy i masa pierdół. W tym roku prawdodpobnie z tym kończy – myśli o pracy w lidlu. Jako była dyrektorka szkoły, podwójny magister + milion szkoleń może dostanie prace jaki jakiś menedżer w lidlu? A może nawet na kasie? I tak będzie lepiej :)

Gosia
Gość
Gosia

Szanuję nauczycieli, moi rodzice pracują w tym nieszczęsnym zawodzie. Ale wiem że każdy kij ma dwa końce i są nauczyciele, którzy po prostu wyżywają się na dzieciach. Jeśli ktoś miał doczynienia z takimi ludźmi to nie dziwię się, że ich nie szanują. Ja miałam w większości super nauczycieli, zdążały się wyjątki, gdzie człowiek zastanawiał się, dlaczego człowiek niestworzony do przekazywania wiedzy pracuje w szkole. Znam od koleżanek jakie mają bolączki z nauczycielami, wydaje mi się, że niektórzy nauczyciele specjalnie dokładają sobie pracy. Rozumiem, że dziecko zulo gumę, ale zamiast wpisywać. To do e-dziennika wystarczy zwrócić uwagę. Zebrania w podstawowce co… Czytaj więcej »

Seba
Gość
Seba

Przepracowałem w szkole 10 lat temu 2 lata i też w Poznaniu.Dobrze że odszedłem, dlatego całym sercem zgadzam się z Pani wpisem :)))

Miroslawa
Gość
Miroslawa

Absolutna prawda…smutna, przykra prawda…

Zbulwersowana
Gość
Zbulwersowana

Niestety sytuacja nauczycieli jest zbliżona do sytuacji pielęgniarek. Już wyjaśniam dlaczego. Człowiek idąc na studia i wybierając blok pedagogiczny był na tyle dorosłym i światłym człowiekiem, że mógł się dowiedzieć ile zarabia nauczyciel. Skoro takie były Twoje marzenia – to ok. Przyszła pielęgniarka tak samo, nie wzięła się z kosmosu. Każdy wie, lub może to sprawdzić ile zarabia osoba w danym zawodzie. A teraz płacz i zgrzyt zębami. Każdy ma to, co sobie wybrał. Nikt nie zmuszał. A jeżeli jest to powołanie, to trzeba się z tym pogodzić, niestety. Bo Polska to nie raj.

MatkaUcznia
Gość
MatkaUcznia

Nie no zgoda. Nauczyciele w szkołach publicznych za mało zarabiają. Ale jacy to są nauczyciele? O owych publicznych placówkach – 70% nie powinno nigdy znaleźć się w okolicy żadnego dziecka. Ludzie z głębokimi problemami psychicznymi – często reagujący agresją na zachowania dzieci. Bez przygotowania żadnego do pracy z dziećmi – już nie wspominam o braku znajomości materiału, jaki powinni nauczyć – tylko o brak umiejętności pracy z dziećmi – jak również brak umiejętności współpracy z innymi nauczycielami czy z dyrekcją. Do tego ciągłe zastępstwa, zwolnienia… Nauczyciele grający w czasie lekcji na telefonach, sprawdzający pocztę czy FB… … a dzieci… no… Czytaj więcej »

Dorota
Gość
Dorota

Żenujące wyznanie. Gdzie jest taka szkoła? Jakieś przykre doświadczenia rzucają cień na całe środowisko nauczycielskie.

Stan
Gość
Stan

Nie zgadzam się: decydując się na pracę w szkole kilkanaście lat temu , akceptowałam, że nie będą to duże pieniądze, ale – po zrobieniu awansu – możliwe. Wtedy dyplomowany miał pensję na poziomie 2,5xnajniższa krajowa. Dziś ledwie 1,5 raza…

Jolanta
Gość
Jolanta

Tylko że media karmiły nas klamstwami i obietnicą innych zarobków, rzędu 4 tys zł a nie 2 tys zł jak de facto jest.

Joanna
Gość
Joanna

Obawiam się, że te teksty czytają tylko nauczyciele. A rodzice wierzą propagandzie z telewizji. Ewentualnie powiedzą, że narzekamy. A ja dla szkoły poświęcam tyle czasu i energii, że nie mam już czasu na własne prywatne życie, do tej pory nie zdecydowałam się na własne, prywante dzieci, bo nie będę miała kiedy się nimi zająć. Żeby dotrzeć do pracy, muszę jezdzić samochodem. Stary 19-latek dokonuje właśnie żywota. Na nowy mnie nie stać.

Kasia
Gość
Kasia

Nie tylko nauczciele, czytaja takze rodzice. Jako rodzic dziecka z 2 klasy bywam często w szkole oraz mam tez znajomych nauczycieli. Przepraszam, ale jakoś nie zauważyłam, żeby zarywali oni nocki przygotowując się do szkoły (mowie o tych z kilkuletnim stażem). Taki ogólny watek – brak szacunku rodziców – to myślę, ze jest kwestia osoby. Nie można uogólniać, ze wszyscy rodzice są niedobrzy. Teraz są tez inne czasy i nauczyciele się oburzają (niektórzy), gdy rodzic śmie mieć inne zdanie niż oni. w naszej klasie rodzice raczej siedzą cicho jak myszy (na zebraniu pani nawet nam zwraca uwagę (dorosli!), ze cos miedzy… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Podziwiam nauczycieli, bo widzę jaka jest młodzież i jak wyglądają zarobki. Moja teściowa pracuje w szkole i jest to bardzo, bardzo smutne…a przecież edukacja jest mega ważna! Wszyscy chcemy by nasze dzieci uczyli ludzie wykształceni i niesfrustrowani, prawda? Moja siostra przyjmuje jako lekarz rezydent często dzieciaki – jest nieraz zszokowana ich bezczelnością! 16-letni chłopak potrafi powiedzieć tonem szefa: następnym razem proszę przyjść kiedy indziej. Teraz lekarze rezydenci dostali podwyżkę, ale przez dekadę to było 1900 na dwóch pierwszych latach i 2400zł po drugim roku pracy i oczywiście bezpłatne nadgodziny).

Beata
Gość
Beata

To cała prawda NIESTETY TAK WYGLĄDA CODZIENNOŚĆ W SZKOLE

Kasia
Gość
Kasia

Czuję, jakby ten tekst napisany był przeze mnie :). Zrezygnowałam z pracy nauczyciela po 10 latach i to są właśnie powody, które do tego doprowadziły. Szkoda, że tak jest….

Magda
Gość
Magda

Dlatego zaczynam już się pomału przekwalifikowywać :)

MatkaUcznia
Gość
MatkaUcznia

(przepraszam za powtórkę, ale chciałam umieścić komentarz „luzem” – nie jako odpowiedź pod czyjąś odpowiedzią) Nie no zgoda. Nauczyciele w szkołach publicznych za mało zarabiają. Ale jacy to są nauczyciele? O owych publicznych placówkach ? 70% nie powinno nigdy znaleźć się w okolicy żadnego dziecka. Ludzie z głębokimi problemami psychicznymi ? często reagujący agresją na zachowania dzieci. Bez przygotowania żadnego do pracy z dziećmi ? już nie wspominam o braku znajomości materiału, jaki powinni nauczyć ? tylko o brak umiejętności pracy z dziećmi ? jak również brak umiejętności współpracy z innymi nauczycielami czy z dyrekcją. Do tego ciągłe zastępstwa, zwolnienia?… Czytaj więcej »

Ojciec Ucznia
Gość
Ojciec Ucznia

Jest Pani z zawodu wróżką? Skąd stwierdzenie, że 70% nie powinno nigdy znaleźć się w okolicy żadnego dziecka? Czy po prostu jest pani słabo wykształcona, nie ma własnego zdania i powiela banialuki znajdowane w internecie? Czekam na rzeczową i merytoryczną odpowiedź. Pozdrawiam.

Mariusz
Gość
Mariusz

Hit ostatnich dni.
Dziecko podszywa się pod nauczyciela na Facebooku i kontaktuje się z innymi nauczycielami. Rodzic składa skargę w kuratorium, że nauczyciel mil czelnosc zwrócić mu uwagę!!!
Wszystko powoli staje się wyspać one w tym systemie oświaty!

Natalia
Gość
Natalia

I właśnie przez to nie chce pracować w szkole..

Dagmara
Gość
Dagmara

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że jedyną stałą rzeczą w szkole jest zmiana. I to jest prawda! Szkoła wygląda zupełnie inaczej, niż 30 lat temu. A przecież nauczyciele posiadają nawet i dłuższy staż pracy. Muszą zatem nieustannie się doskonalić, żeby nie wypaść z obiegu, żeby nadążyć za wciąż zmieniającym się światem. Muszą posiąść nowe technologie, nowe metody nauczania, nadążać za kolejnymi reformami. Nauczyciel, który rozpoczynał pracę 3 dekady temu nie pracuje w taki sam sposób obecnie, gdyż zmieniają się również wymagania wobec pracy nauczyciela, a są wysokie. Wystarczy zgłębić rozporządzenie ws. oceny pracy nauczyciela. Wszyscy doskonale wiemy, że najważniejszym podmiotem w… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Ja po studiach licencjackich w 2006 roku zaczelam we wrzesniu prace w szkole za 998 zl brutto… od stycznia byla podwyzka, w moim przypadku pensja wzrosla do 1048 zl brutto, do dzis mam te papiery. Mialam wtedy wychowawstwo, dodatek wynosil 50 zl, motywacyjnego nie mialam, bo przeciez to dopiero staz. Nie mialam go z reszta przez najblizsze 5 lat dopoki nie dostalam stalej umowy o prace, bo tylko takim nauczycielom przyslugiwal ten dodatek. W tym czasie robilam zaocznie magisterke, a potem drugi licencjat z angliatyki, zeby w ogole miec etat. Na studia pieniadze musialy byc, na zycie juz niekoniecznie. Teraz… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

Bardzo dziękuję za te prawdziwe słowa. Po 30 latach pracy w tym zawodzie mam dość. Jeśli wytrwam w tym zawodzie to tylko dlatego, że jestem już blisko emerytury. Choć ostatnio coraz częściej myślę o zmianie.

Paulina
Gość
Paulina

A najlepsze w tym wszystkim jest to ze zeby w Polsce pracowac jako nauczyciel trzeba miec skonczone studia wyzsze…..kiedy np w Anglii wystarczy szkola srednia i trzy miesieczny kurs i juz mozna znalesc prace w przedszkolu. Ja nie jestem nauczycielka, mam 35 lat i z czasow szkoly pamietam ze mimo wszystko mialo sie przede wszystkim szacunek do nauczycieli, wiadomo brykalo sie, jak to dzieciaki ale ta relacja nauczyciel-uczen byla zupelnie inna….juz nie wspomne o rodzicach, ktorzy mysla ze nauczyciele maja wychowywac. Otoz nie drodzy rodzice, nauczyciele maja za zadanie wspomagac rozwoj naszych dzieci przez zabawe i nauke. I nie zapominajmy… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

W Anglii praca w przedszkolu nie jest traktowana tak jak w Polsce jako praca nauczyciela, stąd różnice w wykształceniu. Nauczyciel tylko w szkole – wiem, ponieważ pracowałam w Londynie zarówno w szkole publicznej, jak i w przedszkolu.

Agata
Gość
Agata

Kiedyś usłyszałam, że w Japonii nauczyciele to jedyne osoby które nie muszą schylać głowy przed cesarzem, bo bez nauczycieli nie ma dobrych cesarów (kurczę, po 20 latach na obczyźnie nie wiem czy dobrze odmieniłam, przepraszam!). Nie wiem ile z tego prawdy, ale gdyby tak naprawdę było, to wszystkie kraje powinny brać z nich przykład.

Bożena
Gość
Bożena

Brawo!!! Świetny artykuł, może Pan prezydent lub Pan premier powinni go przeczytać, o prezesie nie wspomnę.

Paulina
Gość

Zdecydowanie ten tekst oddaje przykre realia pracy w szkole.. myślę sobie, że w innych zawodach nikt nie zgodził by się na takie traktowanie i kupowanie wszystkich potrzebnych zasobów z własnej kieszeni. Niestety (ale tylko dla nas) wspólną cechą nauczycieli z prawdziwego zdarzenia jest EMPATIA. Ile razy nauczyciel oddał swój prywatny długopis/ołówek/zeszyt/cokolwiek? Tylko dlatego, żeby dziecko uczestniczylo w zajęciach. Z młodszym uczniami brak pomocy naukowej może wynikać z gapiostwa rodziców (rzadko kiedy będzie to brak funduszy), natomiast starsi zaczynają kombinować i wiedzą, że jak nie przyniosą czegoś to i tak Pani/Pan im da.. Wspominała Pani o dobrze zarabiającym mężu, to właśnie… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Bardzo Panią proszę o umieszczenie tego listu na stronie MEN i wysłanie do premiera.

Wanesa
Gość
Wanesa

Jestem uczennicą trzeciej klasy technikum i od bardzo dawna marzyłam aby kiedyś pracować z najmłodszymi. Uwielbiam dzieci i pracę z nimi, dlatego taka myśl zagościła, żeby iść w tym kierunku, w końcu każdy chciałby robić w życiu to co lubi. Niestety po spotkaniu z doradcą pracy moje marzenia legły w gruzach. „Więcej się napracujesz i wydasz niż jest to warte. Pomyśl nad czymś innym.” – taką odpowiedź otrzymałam. Jak to czymś innym? Przecież to moje marzenie. Jednak pora zejść na ziemię, ponieważ praca nauczyciela jest najprościej w świecie nie warta zachodu. Bardzo nad tym ubolewam do tej pory, dlatego bardzo… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

A ja się trochę nie zgodzę z tym, że nikt za marne pieniądze nie chciałby wykonywac swojej pracy sumiennie. Pracowałam w różnych miejscach za różne pieniądze i nigdy nie robilam łaski. Kiedy warunki przestawały mi odpowiadać zmieniałam pracę zamiast zalic się na swój los. Zaraz po studiach sprawdziłam tabele płac nauczycieli i zrozumiałam, że to nie będzie moja bajka. Rynek pracy jest spory. Nie rozumiem po co robić z siebie męczennika i kopać się z koniem?

Arleta
Gość

Pracowałam jako nauczycielka j. Niemieckiego. Pracowałam. Kochana ogrom prawdy i tylko prawdy. Za ten post dziekuje :*

Edyta
Gość
Edyta

No nie wiem. Moze i prawda ale jak 10 lat temu szykalam pracy w zawodzie nauczyciela historii to dyrektorzy na moich oczach wrzucali moje cv do kosza. I nie byla to jedna szkola ale ok 200. Teraz tez nie jest lepiej ze znalezieniem pracy nauczyciela no chyba ze w duzych miastach.

Magda
Gość
Magda

Ja też nie wiem, czy długo jeszcze pociągnę…

Karolina
Gość
Karolina

Ilona, rewelacyjny artykuł!!! Wychowałam się w rodzinie nauczycielskiej, miałam w życiu szczęście do kilku cudownych pedagogów. W głowie mi się nie mieści, że ludzie nadal nie rozumieją, że to jak będą traktowani nauczyciele (nie chodzi tylko o zarobki, ale całokształt) wpływa na jakość kształcenia, a tym samym wykształcenie NASZYCH DZIECI!! Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy słyszę, żeby nauczyciele nie strajkowali kosztem dzieci – ale kto ponosi największy koszt tego co się od lat wyprawia w szkolnictwie? Dzieci, czyli my, czyli społeczeństwo. Naprawdę powoli coraz bardziej realna wydaje mi się myśl, że komuś zależy , zebysmy byli głupim społeczeństwem.… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Słyszałam, że w szkole nie dzieje się dobrze, ale nigdy bym nie pomyślała, że jest aż tak tragicznie.
Kiedy syn poszedł do zerówki, dziwiło mnie że pani prosi o chusteczki higieniczne czy ręczniki papierowe, bo dzieci się często brodzą, a przecież klasowe płaciliśmy. Teraz syn jest w 3 klasie i same od siebie przynosimy papier do szkoły czy dorzucamy z własnej kieszeni na różne mniej czy bardziej potrzebne rzeczy.
#wspieramNauczycieli