Polska to dziki kraj, w którym nadal myślimy, że przez edukację seksualną zachodzi się w ciążę

Pamiętam, jak pracowałam jeszcze w szkole i widziałam, że katecheci na wdżr przynoszą wycinki z gazet, pt. „Antykoncepcja zabija dzieci”. Cóż, edukacja seksualna po polsku. Ale wtedy pomyślałam sobie: spoko. Zanim będę miała własne dzieci i zanim pójdą one do szkoły, minie jakieś 10 lat. Do tego czasu wszystko się przecież zmieni! Minęło 10 lat. I faktycznie, zmieniło się. Na gorsze.


Ten temat pierwotnie poruszyłam na Story i tam miał zostać. Jednak chwilę później dosłownie zalałyście moją skrzynkę wiadomościami: „Dziękuję, że otworzyłaś mi oczy”, „Cieszę się, że odważyłaś się poruszyć ten trudny temat”, „Czy mogłabyś to gdzieś zapisać, bo naprawdę jak najwięcej rodziców powinno się o tym dowiedzieć!”. Długo boksowałam się z własnymi myślami, ale serio, dłużej już milczeć nie mogę. Co rusz trafiam w sieci na wypowiedzi rodziców: „Nie zgadzam się na edukację seksualną dzieci!”, „Nie podobają mi się nowe wytyczne WHO!”, „Dla mnie rozmowa z dziećmi o seksie niczym nie różni się od pedofilii!!1”. Najpierw edukowałam każdego rodzica z osobna. Ale potem stwierdziłam, że to jak zawracanie Wisły kijem. Że dopóki ktoś nie wrzuci bomby, nic się nie zmieni. Niech więc będzie. Wrzucam odbezpieczoną bombę. Mam nadzieję, że huk poniesie się po całym kraju i usłyszą go ci, do których racjonalne argumenty dotychczas nie dotarły.


edukacja seksualna

POLSKA TO NADAL DZIKI KRAJ

Od lat różne środowiska próbują nas przekonać, że edukacja seksualna to nic innego jak zbereźne rozmowy z dziećmi oraz nauka nakładania prezerwatyw na banany. Że to zachęcanie nastolatków do seksu, przez co zachodzą w ciąże, łapią choroby, a obyczaje upadają. I zaraz będzie u nas jak w Anglii! Że lepiej nie mówić nic albo straszyć, że w ciąże zachodzi się od pocałunku (tak w jednej ze szkół GIMNAZJALNYCH, w której pracowałam, nauczał na lekcjach katecheta), niech dzieciaki się boją i z tego strachu trzymają ręce na kołderce.

A przecież na zdrową logikę: im mniej wiesz, tym więcej głupot robisz!  Jeśli  nie chcesz, żeby twoje dziecko wpadło pod samochód, to ukrywasz przed nim fakt, że auta istnieją, czy wprost przeciwnie: pokazujesz, tłumaczysz, po prostu ROZMAWIASZ na temat odpowiedzialnego zachowania na ulicy? Że pasy, zielone światło i nie można schodzić z chodnika? 

Tak samo jest z edukacją seksualną!

EDUKACJA SEKSUALNA WEDŁUG WHO

Całkiem niedawno burzę w polskiej szklance wody wywołały standardy WHO dotyczące edukacji seksualnej. Te standardy liczą 68 stron (całość TUTAJ) i nie każdemu chce się je przeczytać, co w piękny sposób wykorzystali działacze konserwatywni i wrzucili w sieć tabelki wyrwane z kontekstu, podkreślając na zielono sensacyjnie brzmiące fragmenty. Rodzice bez czytania całości zaczęli podpisywać petycję Ordo Iuris „Ratujmy dzieci”, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę chcą ratować swoje dzieci przed… Wiedzą.

Jak zalecenia WHO zostały zmanipulowane, a edukacja seksualna po raz kolejny zohydzona?

ZALECENIE WHO: Dziecko na pewnym etapie z ciekawości bada własne ciało i nie można wpędzać je z tego powodu w poczucie winy (mówić, że od tego wyrastają włosy między paluszkami albo usychają rączki).

MANIPULACJA: WHO każe uczyć dzieci technik masturbacji. W NORMALNYM domu dzieci nie sprawdzają, co mają między nogami. To patologia.


ZALECENIE WHO: Musimy nauczyć dzieci, że ich ciało należy do nich i pewnych granic nie można przekraczać – powinny ufać swojej intuicji i każde nadużycie zgłaszać rodzicom. Dzieci często zaspokajają swoją ciekawość, bawiąc się „w lekarza”, dlatego twoje własne dziecko musi wiedzieć, jak odmawiać. Również dorosłym.

MANIPULACJA: WHO zachęca do zabawy w lekarza.


ZALECENIE WHO: W domu powinniśmy uczyć tolerancji dla osób odmiennej orientacji (ale również tłumaczyć, że są rodziny bez dzieci, dzieci adoptowane, rodziny wielodzietne, itp.).

MANIPULACJA: Wszystko po to, żeby geje i lesbijki mogły wykorzystać twoje dziecko.


ZALECENIE WHO: 6-9 latek powinien wiedzieć, skąd się biorą dzieci, i że nie znajdujemy ich w kapuście.

MANIPULACJA: Rozmowa z tak małym dzieckiem o seksualności jest zboczeniem. Dziecko w tym wieku nie musi wiedzieć jeszcze nic na ten temat. Niech bawi się autkami.

A ja ci powiem, że MUSI. Wiesz dlaczego?

DZIECKO NIEUŚWIADOMIONE TO ŁATWA OFIARA DLA PEDOFILA

Czytałam kiedyś książkę – wywiad z ofiarami pedofili. Praktycznie wszystkie ofiary wyznały, że one tak naprawdę nie wiedziały, czego ten dorosły od nich chce. Dlaczego zagląda pod bluzkę, do majtek, chodzi przy nich w bieliźnie, dotyka i każe się dotykać.

Bo ten dorosły oczywiście przekonywał, że to co robi jest normalne. Że przecież mama i tata też cię przytulają, że to taka nasza „słodka tajemnica” i wszyscy to robią.

Z tymi 9-10-12-15-letnimi dziećmi NIKT NIGDY NIE ROZMAWIAŁ O SEKSIE. One były nieuświadomione, więc nie wiedziały, że ktoś właśnie przekracza niedopuszczalną granicę. O tym, że zostały wykorzystane – zorientowały się dopiero po fakcie.

Dziecko, w którego domu nie rozmawia się na takie tematy, nie przyjdzie i nie powie rodzicom, że stało się coś złego. Jeśli ty się wstydzisz – ono też będzie się wstydzić. Wolisz, żeby wiedzę czerpało z internetu i podwórkowych rozmów z kolegami czy jednak… Od ciebie?

OK, ALE JAK ROZMAWIAĆ O SEKSUALNOŚCI Z DZIECKIEM 0-4 LETNIM? TO NIE PRZESADA?

Jak widzisz, edukacja seksualna w jak najmłodszym wieku nie ma służyć deprawacji naszych dzieci, tylko nauczyć je stawiania granic. To dzięki takim rozmowom będą bezpieczniejsze.

Problem w tym, że nikt nas nie uczył, jak rozmawiać z dziećmi o ich seksualności. To nadal temat tabu. W dodatku nasi rodzice z nami na te tematy nie rozmawiali. Nie mamy żadnego przykładu, jak to się robi.

Przede wszystkim: normalnie, naturalnie. Im wcześniej zaczniesz rozmowy, tym mniejsze zakłopotanie będzie wam towarzyszyć. Traktuj temat seksualności jak każdy inny. Jasne, nie rozprawiaj o waginach przy kotlecie. Ale na przykład w czasie kąpieli możesz opowiedzieć swojemu dziecku, jak nazywają się jego części ciała. Czym różni się dziewczynka od chłopca.

Uczul je, że każdy ma na ciele takie specjalne miejsca, których inni dotykać nie mogą. Że robi to mama i tata, żeby wymyć (czasami babcia, dziadek), ewentualnie lekarz, ale nikt poza tym NIE MA PRAWA.

Mów prawdę, kiedy dziecko zadaje ci trudne pytania. Mój sześciolatek wie, że jak dorośli bardzo się kochają, to każdy z nich daje po jednej komórce. Te komórki się łączą jak klocki, a potem w wyniku podziałów w brzuchu mamy powstaje z tego człowiek. I że on też tak powstał z mamy i taty. Czy to jest jakaś wiedza tajemna, której posiadać nie powinien?

Zbyt dużo mamy małych dziewczynek, które na pytanie, co mają między nogami, odpowiadają, że: „nic” albo: „pupę”, bo wyraz „cipka, wagina, wulwa” nie przejdzie przez usta ich rodziców. Zbyt dużo mamy dorosłych kobiet, które nie wiedzą do końca, jak są zbudowane i jaka jest różnica między pochwą a sromem. Ja, mimo że urodziłam dwójkę dzieci, dowiedziałam się tego dopiero tydzień temu!

To nie edukacja seksualna jest zła tylko brak wiedzy. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego w XXI wieku nadal się jej boimy.

Ten sam temat podjęła Ania Kęska TUTAJ – polecam, bo jej tekst został rozszerzony o rozmowę z seksuologiem.

edukacja seksualna

7
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
0 Thread replies
5 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MihaKamaEveEwaEstera Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Estera
Gość
Estera

Świetny tekst posyłam dalej ;)

Ewa
Gość
Ewa

Moja babcia już jakieś 50 lat temu rozmawiała o tych sprawach że swoimi dziećmi i też że swoimi wnukami czyli mną bo nie chciała żeby np jej córka albo wnuczka przeżywała to samo co ona kiedy np dostanie okres i będzie myślała że umiera bo leci z niej krew której nie da się zatrzymać. Albo żebyśmy wiedzieli skąd się biorą dzieci bo ona tego nie wiedziała i w wieku 17 lat zaszła w ciążę a miała inne plany na ten czas. Bo nikt jej o tym nie powiedział. Do dziś wspominamy historię siostry mamy mojej babci która podczas nocy poślubnej… Czytaj więcej »

Eve
Gość
Eve

Jest wiele takich sytuacji, które potwierdzają, że trzeba edukować, nie rozumieją tylko osoby, których temat nie dotyczy, ale czy tak ciężko jest to zrozumieć? Rozmowa to nic złego, skończmy być tacy ograniczeni. Problem to te wszystkie niechciane błędy, których nie da się cofnąć.

Kama
Gość

Rewelacyjny tekst! Na pewno będę go podsyłać dalej. Świetnie, że w końcu edukacja seksualna stała się chodliwym i dyskutowanym tematem, że coraz częściej mówi się, jakie to istotne i zaniedbane.

trackback

[…] raz, kiedy społeczeństwo się dzieli w sprawie, która powinna nas połączyć. Jak to było? „Ratujmy nasze dzieci”? To może faktycznie ratujmy, bo za moment nie będzie miał kto ich uczyć! A mnie – byłą […]

trackback

[…] dlatego, że czytałam wcześniej wstrząsającą książkę „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos”. To […]

Miha
Gość

Bardzo ciekawa propozycja:) pozdrawiam