Dzisiaj to kontrowersyjny temat, ale mam nadzieję, że ciebie nie oburzy

Ten tekst zacznę od zagadki, bo najlepiej wyjaśni to, o czym będę dzisiaj pisać. Ojciec z synem miał wypadek. Ojciec zginął na miejscu, syn trafił do szpitala w ciężkim stanie. Na jego widok chirurg – dyżurujący w ten dzień w szpitalu – powiedział: „Nie mogę operować tego chłopca. To mój syn”. Kim jest chirurg?

feminatywy

Czy to przybrany tata? A może biologiczny, natomiast ojciec – który zginął w wypadku – adoptował kiedyś chłopca?

Czy to możliwe, że chłopiec miał dwóch ojców?

Jeśli nie znasz tej zagadki, prawdopodobnie kombinowałaś w ten sposób. A jeśli znasz, to już wiesz, że…

CHIRURG JEST MATKĄ

Oczywiste, prawda? Dlaczego więc tak trudno na to wpaść?

Bo język kształtuje naszą rzeczywistość! Już Pismo Święte zaczyna się od: „Na początku było słowo”. A potem możesz przeczytać, że „słowo ciałem się stało”.

To, jak mówimy, wpływa na to, jak myślimy.

Kiedy słyszysz o mężczyźnie, to widzisz mężczyznę. Gdy słyszysz „siusiak” to nie widzisz cipki, a jak ktoś mówi: „czajnik” to nie wyobrażasz sobie mikrofalówki. Prawda?

PO CO NAM TE FEMINATYWY?

Sama jeszcze jakiś czas temu uważałam, że żeńskie końcówki zawodów – czyli feminatywy – to głupi pomysł. Śmiałam się z „ministry” Joanny Muchy. No ale moja postawa wynikała z niewiedzy. Zanim więc znowu gdzieś się na ten temat wypowiesz, przeczytaj – ja cię proszę – do końca:

1. To jakaś nowomowa wymyślona przez lewaków!

Feminatywy były w powszechnym użyciu, jak tylko kobiety poszły do pracy. Dopiero w czasach PRL je wycofano. Jeśli więc wydaje ci się, że wzbraniając się przed nimi, dbasz o czystość języka, to masz rację… Wydaje ci się! Bo tak naprawdę bronisz języka propagandy!

proszę: doktorka, docentka, tłumaczka, adwokatka w gazecie z 1896 roku

2. Ale tych wyrazów nie ma w słowniku!

Wyrazów „komputer”, „samochód” czy „internet” też kiedyś nie było. Ba! Nie było nawet wyrazu: „kościół”!

Język jest żywy i jako polonistka zaprawdę powiadam wam: to nie jest święta księga, której nie można zmieniać, bo przyjdzie Bóg i rzuci w nas gromem. Albo inną zarazą. Wręcz przeciwnie, językoznawcy co rusz dopisują nowe wyrazy czy dopuszczają niedopuszczone wcześniej formy (np. „rękami”, choć w zamierzchłych czasach mówiono „rękoma” czy współczesne „na płocie pisze”, choć jeszcze niedawno były afery, że: „na płocie jest napisane”, bo „pisze to Jaś po płocie”). Jednak dopisywanie nowych wyrazów i form nie polega na tym, że zbierają się mądre głowy i stwierdzają: „Ej! Czegoś tu brakuje!” i hajda, tworzymy słownik na nowo, bo mamy takie widzimisię, a reszta musi je zaakceptować.

Jest zupełnie na odwrót! Najpierw wyraz (czy forma) musi wejść do powszechnego użytku. Kiedy już większość tak mówi, następuje przyklepanie przez językoznawców i wpisanie do słownika. Właściwie to czysta formalność.

Oczywiście, niektóre formy są tak rażąco niepoprawne, że nigdy nie wejdą do słownika (np. „ręcami”), ale akurat jeśli chodzi o feminatywy: mamy pełne błogosławieństwo językoznawców.

Więc teraz pierwszy ruch należy do nas!

3. Przecież „chirurżka” to takie śmieszne słowo. I język można sobie połamać!

Nie używasz, więc brzmi śmiesznie. Ja używam i już mi nie brzmi śmiesznie.

Po prostu większość nie zdążyła przywyknąć. JESZCZE. Ale przywykniemy, bo feminatywy są w języku polskim potrzebne i choćbyś po stokroć tupnęła nogą, że nie jesteś żadną chirurżką, psycholożką, pedagożką, to po tym tekście sama zaczniesz się tak nazywać.

Taką mam przynajmniej nadzieję.

4. Ja jestem psychologiem, ponieważ „psycholożka” brzmi nieprofesjonalnie!

Yep. Sama przez długi czas (w urzędzie, przed sądem) używałam męskiej formy mojego wyuczonego zawodu i przedstawiałam się jako „filolog polski”.

A potem zadałam sobie pytanie: po co to robisz, kobito?! Żeby dodać sobie powagi. Serio. Tu nie chodzi wcale o wyraz, ale o to, że mężczyźni w naszym społeczeństwie kojarzą się z profesjonalizmem. A kobiety nie. Wolisz być bardziej jak mężczyzna.

czas to zmienić.

Przy okazji: filologię na moim roku kończyło 5 panów. Na ponad 100 kobiet. Więc jak już tworzyć nazwę zawodu od płci, która w tym zawodzie dominuje, to właśnie mężczyźni powinni być „filolożkami”. Choć jestem pewna, że zbuntowaliby się, zanim ktokolwiek zdążyłby nazwać ich tak publicznie.

Dlaczego ty się nie buntujesz?

5. A nie może być: pani psycholog, pani doktor?

A nie może być: pan pielęgniarka, pan nauczycielka?

No… Nie!

Na plakietce na drzwiach często widnieje sama nazwa zawodu. Jedna z was kiedyś mi napisała, że pracuje za drzwiami z napisem: „geolog”. I jak przychodzi do niej klient, to patrzy i pyta: „A geologa dzisiaj nie ma?”.

Traktuje ją jak asystentkę, bo nastawił się na spotkanie z mężczyzną.

W gazetach również nie dopisujemy zwrotów grzecznościowych „pan”, „pani”. I wtedy mamy takie jaja, że: „Lider Konfederacji Krzysztof Bosak zaręczył się z prawnikiem Ordo Iuris” :).

6. „Pilotka” to taka czapka, hyhyhy!

A pilota używam do telewizora. I co z tego? Czy jak mówię, że „pilot wylądował”, to za sterami samolotu widzisz pilota od telewizora?

Nie. Ale zapewne widzisz mężczyznę.

7. No ale na co to, po co, nie może zostać tak, jak jest?

Zauważ, że zawody niskie rangą (sprzedawczyni, fryzjerka, blogerka ;)) występują w rodzaju żeńskim, a my jakoś nie mamy z tym ŻADNEGO problemu.

Problem pojawia się przy zawodach „prestiżowych”.

A teraz przypomnij sobie przykład z początku wpisu. Jak ciężko było wpaść na to, że chirurgiem może być kobieta. Twoja córka widzi to tak samo! Dorasta w świecie pełnym profesorów, naukowców, lekarzy, prawników, sędziów i polityków. Od małego dostaje sygnał, że pewne zawody są raczej dla jej brata i kolegi z ławki, a nie dla niej.

Naprawdę cię to nie boli?

(12 903 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
76 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kola

Potrzebny wpis, super :)

e-milka

Nie wiem, sama nie wiem. Też jestem filologiem, nawet bibliofilem i nie wiem sama. To znaczy wiem, że „męska końcówka” brzmi dla mnie poważniej, z drugiej strony znając oczywiście powody, dlaczego „anonymous byla kobietą”. W mojej rodzinie nawet odmienialo się nazwisko (mamy niemieckie, zakończone spółgłoska) – ja byłam -owna,moja mama -owa, co już w ogole, jak o tym pomyśleć strasznie patriarchalne jest.

Ela

W takim razie trzeba by się było zastanowić, co kultura zrobiła z nas kobiet, że potrzebujemy męskich końcówek, aby podkreślić swoją wartość. Przecież to jest o krok od tego, jak kobiety przebierały się za mężczyzn, żeby móc studiować czy żeby ich badania naukowe ktoś potraktował poważniej. Teraz nikt się nie przebiera, ale wciąż przykrywa swój zawód męską końcówką. Nie mówiąc już o tym, że im wyższe stanowisko, tym mniej damskich końcówek. Głowna księgowa – główny księgowy, ale już tylko dyrektor finansowy, nikt nie mówi dyrektorka finansowa. No i tak będąc dyrektorką finansową byłam umówiona na spotkanie z przedstawicielem faktora, który był zaskoczony moim widokiem, bo spodziewał się mężczyzny. Nie tylko dlatego, że byłam nazywana dyrektorem finansowym, ale też dlatego, że to częściej spotykana płeć na tym stanowisku. Toteż nie było potrzeby, żeby nazwa zawodu miała damskie końcówki.

e-milka

Oczywiście, tu leży pies pogrzebany. Chociaż ciekawe, że „dyrektorka szkoły” nie jest problemem. Mniej prestizowa? Kobiecy zawód? To idzie jeszcze dalej – Chmielewska, która miała świetne wyczucie językowe, napisała kiedyś, że jeśli się słyszy – „Jakiś człowiek czeka na ciebie w sieni” to mysli się o facecie, a nie o babinie w chuście.
Jest dużo psychologii i socjologii w używaniu męskich końcówek. Kobiety, które zaszły daleko czesto mają potrzebe podkreślania, że „mimo to” są kobiece, a nie „zimne i bezwzględne” (kolejny stereotyp oczywiście). Moja była szefowa, świetna kobieta, mówiła na przykład bardzo łagodnym głosem, nienaturalnie łagodnym wręcz.
Używanie żeńskiej końcówki jest feministyczne, na dzień dzisiejszy brzmi, ponieważ jeszcze się z tym nie osluchalismy wręcz agresywnie. A kobiety na stanowisku nie zawsze chcą być tak postrzegane.
A ja zawsze miałam zachwostke, jak powiedzieć, że moi rodzice są inżynierami. Zawsze to trochę brzmi, jakbym miała dwóch ojców (nic przeciwko, tylko akurat przeczy to faktom).

Magdalena

Mieszkam w USA i teraz zastanawiam sie jak to jest w jezyku angielskim, i przeciez tu wogole nie ma roznicowania koncowek w zadnym zawodzie, jest po prostu doctor, surgeon, teacher…Nie slyszalam, zeby ktos z tego powodu protestowal, a przeciez to taki poprawnie politycznie kraj.

Justyna

Jest waitress i actresss z tego co kojarzę :D

MagdaZ

Dokładnie. Wydaje mi się, że chcąc dobrze, chcąc naprawiać świat, sami wprowadzamy coraz więcej podziałów.
Będąc studentką, byłam w grupie studentów. Nie studentów i studentek. Gdyby ktoś to rozdzielał i podkreślał, cała jedność grupy studenckiej zostałaby pogrzebana.
W języku angielskim nie ma takich podziałów. U nas też nie ma. Chirurg to chirurg – zawód jak zawód. Tak jak samochód jest samochodem. Niezależnie czy marki Smart czy Dacia.
I choć mówimy ta Dacia a nie ten Dacia, to to nadal jest samochód a nie samochodka.
Te podziału są śmieszne.
Mamy dziwny i niepotrzebnie tak bardzo skomplikowany język. Z za dużą ilością odmian przez przypadki, liczny i rodzaje. Latami go upraszczania. Po co znów jeszcze bardziej komplikować?

Ania

Tyle tylko, że samochód nie jest osobą. A chirurg/ chirurżka już tak.

Agnieszka

Argumenty trafne, w pełni popieram, niemniej sam przykład z chirurgiem wydaje mi się o tyle nie trafiony, że dalej jest napisane „dyżurujący”, a nie „dyżurująca” i dlatego większość osób, łącznie ze mną kombinuje z dwoma ojcami zamiast matką. Nie chodzi o określenie chirurg zamiast chirurżka, tylko w tej historyjce to czasownik ewidentnie wprowadza w błąd.

Magdalena

A co jest zlego w formach z pani np. pani doktor, pani ginekolog, pani psycholog?Mnie na przyklad takie formy odpowiadaja.

Ela

„Dyżurujący”, bo tego wymaga forma rzeczownika. Przecież „dyżurująca chirurg” brzmi niedorzecznie. Przymiotnik/imiesłów przyjmuje końcówkę rzeczownika. To jest poprawne. Tak jak piszę z klientem o pracowniku a tak naprawdę o pracownicy: „proszę, aby pracownik podpisał” a nie „proszę, aby pracownik podpisała”. Więc jak już nazywam pracownicę pracownikiem, to resztę odmienialnych wyrazów dostosowuję do rodzaju rzeczownika.

Agnieszka

Przyznaję, na przykładzie z pracownikiem uświadomiłaś mi, że brzmi to fatalnie

Sylwia

Też mam mieszane uczucia. Wynika to ze tego, że nie mam zastrzeżeń do feminatyzmow które już trochę mi się osluchaly – filolozka, psycholożka, docentka, doktorantka itd. Mam natomiast problem ze swoim. Jestem z wykształcenia: Magister Inżynier Sanitarny, pracuje jako Kierownik Robot Sanitarnych. O ile kierownicza w stosunku do mnie jest używane często w formie mówionej o tyle nawet pieczątka dalej brzmi: Kierownik Robot Sanitarnych Sylwia… Dalej idąc tym tropem – Inżynierka. Tak miałam na swoją pracę dyplomową a nie na siebie. Może mój problem z przestawieniem się, wiąże się z tym, że jako kobieta w męskim zawodzie mam jeszcze kilka innych aspektów, z którymi muszę sobie radzić. Jednak dzięki za tekst, daje do myślenia :)

olaboga

Serio po polonistyce?

—-
A nie może być: pan pielęgniarka, pan nauczycielka?
No? Nie!
—-

NO TAK!

Pan sędzia. Sędzia jest słowem rodzaju żeńskiego!! A jest pan sędzia. Nie pan sędź – nikt nie każe robić maskulinatywu – tylko po prostu pan sędzia. Albo pani sędzia.

Maleńka bloguje

Super wpis i konkretne argumenty! Uwielbiam Cię za takie podejście do tematu!

Mila

Ja serio nie widzę problemu z żeńskimi końcówkami…znam kilka języków i w niemieckim, portugalskim, francuskim oczywistością sa końcówki żeńskie na wszystkie zawody, nazwy i w ogóle, w angielskim nie ma żadnego rozróżnienia (Nie ma z góry narzucenia końcówek męskich jak w polskim!) więc dlaczego jezyk Polski ma być inny w tej kwestii?

Ela

Żeńskich końcówek zaczyna mi powoli brakować. Na przykład ostatnio rozmawiałam z kimś o dyrektorce zarządzającej, ale nazywając ją dyrektorem zarządzającym, bo tak nazywa się jej stanowisko. „Zależy, co dyrektor zarządzający zdecyduje”, „muszę to skonsultować z dyrektorem zarządzającym”. Złapałam się na tym, że mówię o kobiecie jak o mężczyźnie no i mój rozmówca był mocno zaskoczony, kiedy okazało się, że dyrektor zarządzający to Katarzyna :)

Kamila

Gratuluję pomysłu na niezwykle interesujący artykuł. Przeczytałam jednym tchem ? I zgadzam się w pełni. Kobiety w naszym kraju nawet w nazewnictwie nie są traktowane poważnie i z profesjonalizmem.

Ela

Uważam ten artykuł za potrzebny i bardzo ciekawy. Przede wszystkim wybiegający w przyszłość, a może ukazujący przyszłość nie Średniowiecze.

Jola

Ciekawy dający do myślenia tekst. Ja może z innej strony, ale powiem, że spotkałam się z ciekawą odmianą, nazywania kobiety lekarza „doktórka”, bo przecież jest doktor. Nie wiem czemu, ale ta żeńska forma, aż mnie mierzi. Może muszę dorosnąć do takiej formy:)

Agnieszka

Swietny artykul. Czy nie bylo by poprawnie:
„Na jego widok chirurg ? dyżurującA w ten dzień w szpitalu ? powiedziałA: ?Nie mogę operować tego chłopca. To mój syn?.
Wiadomo, teraz ze chirurg to kobieta.
Pozdrawiam

Anka

Gdybyś znała poprawną pisownię, albo przynajmniej przeczytała poprzednie komentarze, to wiedziałbyś, że nie byłoby poprawnie.
Pozdrawiam

Kasia

Jeszcze nie jestem przekonana :-) widzę potrzebę takiego rozszerzenia języka, fajnie że o tym napisalas!

Ola

Doobree?

Lucy

Tak! Ja tak na chłodno zawsze jestem socjolożką i prawniczką.
Aaaale, jak na porodówce trzeba było coś tam w rubryczkę wpisać to walnęłam „prawnik”. Chyba podświadomie czułam, że męska końcówka doda nieco powagi, respektu i będzie miała jakiś cień mocy powstrzymującej przed pogwałceniem praw pacjenta. Głęboko to wszystko w nas siedzi.

Anna Bzikowa

Jest odwrotnie. To emocje kształtują język. Są przyczyną, a nie skutkiem ;)

Jakistroll

Po prostu zrobiłaś błąd językowy. Powinno być „a jego widok chirurg ? dyżurującA w ten dzień w szpitalu”. Czyli to jednak jest nowomowa wymyślona przez lewaków…

Jakistroll

wolę to niż te wszystkie „loszki” uwłaczające kobietom. Właśnie to jest szowinistyczne, że wszędzie chce się wpychać płeć. Jeśli ktoś jest dobrym chirurgiem to mnie nie interesuje czy to kobieta czy mężczyzna. Jakoś nawet w języku angielskim się to kompletnie nie przjęło, może jest kilka wyjątków jak actress czy waitress ale żadnych cudów jak firefitgheress nie wymyślają… Tylko my Polacy jakieś dziwne kompleksy mamy…

Jakistroll

Proszę o odrobinę szacunku dla cudzych przekonań. Niestety brak tolerancji to domena dzisiejszych rodaków. Dla mnie „bzdurą” może być Twój wpis jednak nie używam takich epitetów. Faszyści…

Marta

Witam. Zgadzam się z tym, że język sztaltuje rzeczywistość. Tak jak wcześniej myśli. Np. próbowałam przez lata zwrócić uwagę, że pytanie „pracujesz, czy siedzisz w domu” od razu jest zakamuflowanym stwierdzeniem, że pracować to można tylko poza domem, boo w domu to kobieta tylko „siedzi”.

Aneta

A ja mam wrażenie że zamiast wziąć się do roboty to niektóre kobiety wolą się skupiać na bzdurach typu ministerka, premierka. Pracuje w dużej firmie, inżynier to ktoś kto się zna na robocie, nikogo nie obchodzi że ma cycki, spedytor ogarnia transport, nikogo nie dziwi że zadzwoni kobieta, dyskryminacji wynagrodzeń nie ma, większość szefostwa to kobiety. I to jedna z wielu znanych mi firm gdzie tak to działa. Nie wiem skąd się biorą takie historie ale wiem że tak jak z aborcją („zrobiłam siebie skrobanke rano czuje się super) temat zostanie wysmiany, zaorany i tyle. W momencie gdy tyle kobiet nie chce iść do pracy bo wybiera zasiłek (zobaczcie ostatnie dane), wybierają studia od czapy żeby tylko gdzieś iść, nie mają motywacji do samorozwoju bo dziecko/czas/podłogę muszę umyć bo nikt inny na caaalym świecie nie umie tak jak ja, mówienie o jakis końcówkach jest żałosne. Weźmy pokażmy ile jesteśmy warte a czas poświęcony na takie bzdety zainwestujmy w internetowy kurs, powtórkę słówek albo audiobooka. Emancypatki nie nawoływały „kobiety a traktory” tylko na te traktory wsiadły.

Aneta

Margaret Thatcher nie walczyła o feminitywy tylko robiła co do niej należy. Każda znana mi „inzynierka” jest świetna w tym co robi, jeżdżąc na targi, czy przedstawiając swoje projekty nie ma problemu z powiedzenie że jest inżynierem a nie inzynierką. Skoro te kobiety nie nawołują do zmian, ani te ma zasiłku to kto to robi? Bo mam wrażenie że to kolejny temat rozdmuchany przez dziennikarzy, feministki i blogerów. Poza tym naprawdę tyle wyciagnela Pani z mojego komentarza? Nie uważa Pani że jest więcej do zrobienia dla kobiet niż martwienie się „chirurżką”? A może skupmy się na pomocy dla matek by wróciły na rynek pracy nie poświęcając macierzyństwa, uczmy dziewczynki że mogą wybierać techniczne studia i zainteresowania. Dobrze że kiedyś kobiety chciały wywalczyć prawa wyborcze a nie określenie „wyborczyni”. Bo nadal byłybyśmy wyborczyniami bez prawa głosu:)

Aneta

Wow ale kultura! Dobrze że Pani wszystkie wie najlepiej. Tylko proszę w takim razie wydać książkę albo artykuł w gazecie a nie bloga z możliwością komentowania. Po co Pani czytelnicy? Zablokować komentarze, skoro dialogu żadnego Pani nawiązać nie umie, a argument: „nie znasz się” jest na poziomie przedszkolaka.. Czytam dużo blogów ale z takim chamstwem i brakiem szacunku dla cudzego zdania a tym bardziej czytelników jeszcze się nie spotkałam. Na szczęście nie muszę tu wchodzić :)

Jacek

Zgadzam się z Aneta :) znam sporo świetnych kobiet inżynierów i informatyków, które osiągają sukcesy a w wyborze zawodu nie przeszkadzał brak „inzynierki” czy „informatyczki” w potocznym języku. Ludzi można z grubsza podzielić na tych, którzy biorą los we własne ręce i działają z poczuciem, że to oni są odpowiedzialni za swoje życie, w tym ew. niepowodzenia, oraz na takich, którzy sprawców lub winnych widzą wszędzie dookoła ale nie siebie. Ta druga grupa głównie gada i narzeka, jak ta krowa co dużo muczy i mleka nie daje. I jeszcze pojawia się mała trzecia grupa która na tym gadaniu i narzekaniu próbuje robić biznes :)

Jacek

Może za jakiś czas podam, Ilono, gdy się lepiej poznamy :-) Na początek zacznij od siebie, jeśli kogoś o to pytasz.

Nie wiem czy dobrze rozumiem, co sugerujesz – chcesz powiedzieć, że wg projektu natury / Boga, kobiety i mężczyźni są identyczni i mają identyczne predyspozycje: fizyczne, biologiczne, psychiczne do wszystkich zawodów czy zajęć?

a w tych zawodach:
https://echodnia.eu/12-najmniej-atrakcyjnych-zawodow-wykonywanych-przez-mezczyzn-wg-kobiet-nie-chwal-sie-tymi-profesjami-na-pierwszej-randce-bo/ga/c6-14700433/zd/41128997
też chcesz, żeby było po równo?

Jacek

No to nie wiem, czy by Ci wyszedł ten zabieg wobec zawodu: „coach” ? ;-)
Zresztą patrząc szerzej, zawody z tej rodziny (mocno relacyjne) wymagają pewnych predyspozycji psychologicznych (tj. empatia, umiejętność słuchania, nawiązywania zaufanych relacji itd), w których „statystycznie”/przeważnie mężczyźni są słabsi, zgodzisz się?

tak jak napisałem w dłuższej odpowiedzi na post wyżej (jeszcze nie zmoderowanej przez Ciebie) – nie mam nic przeciwko temu ruchowi, ale nie demonizujmy, że to taki olbrzymi krzyż i uciemiężenie do znoszenia, dopiero teraz uświadamiany. Są chyba poważniejsze problemy w świecie zawodowym, jak np. molestowanie, mobbing – doświadczyłaś?

a wracając do sedna – nie odpowiedziałaś na moje pytanie:
Nie wiem czy dobrze rozumiem, co sugerujesz ? chcesz powiedzieć, że wg projektu natury / Boga, kobiety i mężczyźni są identyczni i mają identyczne predyspozycje: fizyczne, biologiczne, psychiczne do wszystkich zawodów czy zajęć?

a w tych zawodach:
https://echodnia.eu/12-najmniej-atrakcyjnych-zawodow-wykonywanych-przez-mezczyzn-wg-kobiet-nie-chwal-sie-tymi-profesjami-na-pierwszej-randce-bo/ga/c6-14700433/zd/41128997
też chcesz, żeby było po równo?

Jacek

Jest w tym logika i sens, chciałbym zatem także aby mój syn nie wyrastał w przeświadczeniu że zawody takie jak niania czy przedszkolanka są tylko dla jego siostry, a nie dla niego. Co tutaj proponuje się?

Jacek

Proponował bym skupić się na języku potocznym, używanym w rodzinach w codzienny życiu, a nie tylko formalnym. Gdy rozmawiam z żoną lub dzieckiem o tym co dzis się wydarzyło w przedszkolu, pytam np co mówiła „Pani” albo „Ciocia”, a nie: „Synku, czy lubisz swoją nauczycielkę nauczania początkowego”? ” A co na to Twoja nauczycielka nauczania początkowego”. Druga sprawa to w obecnych czasach masowych rezygnacji i niedoborów w tym zawodzie chciałbym się przekonać czy faktycznie wszystkie panie mają owe wyższe wykształcenie profilowe ( bo jakoś ani jednego pana nie spotkałem i poszedłbym o zakład że będąc dyrektorem przedszkola nie zatrudniłby Pani faceta na tym stanowisku) tak samo nie znam ani jednej matki która by zatrudniła w swoim domu faceta jako nianie do niemowlaka czy rocznego dziecka. Ktoś zna?

Jacek

Taka jest teoria, jaka praktyka – trzeba by zapytać dyrektorów przedszkoli (nieoficjalnie). Przed wakacjami zeszłego roku usłyszeliśmy w naszym przedszkolu, że na 4 grupy początkowe, 3 nie mają obsady. We wrześniu grupy ruszyły, jednak co do jednej Pani mam duże wątpliwości czy spełnia formalne wymogi wykształcenia. Nie chcę robić afery, bo lepiej tak niż nic, choć może nie mam racji – nasz synek nie lubi chodzić do przedszkola, a od tej Pani słyszymy zawsze i tylko „Wszystko dobrze” :(

Myślę, że bez problemu wymienimy całą listę nisko płatnych zawodów, w których pracują mężczyźni i nawet głównie mężczyźni. Nie upatrywałbym w tym powodu, dla którego mężczyźni nie pracują w przedszkolach w roli nauczyciela. Tak samo nie widziałem ani nie słyszałem nigdy o nauczycielu nauczania początkowego klas 1-3. A jednak mężczyźni nauczyciele w późniejszych klasach występują – więc dlaczego nie w nauczaniu początkowym? Może też warto spojrzeć na kraje, gdzie nauczyciele są lepiej opłacani – jak tam to wygląda?

Nadal idę o zakład, że jako dyrektor żłobka czy przedszkola, zwł. publicznego, nie zatrudniłaby mężczyzny do bezpośredniej opieki nad dziećmi, nieważne jak super miałby kwalifikacje. Z wielu powodów, ale może także z ostrożności. I ja bym sobie tego nie życzył: nie chciałbym, aby jakiś „wujek” brał moją córkę na kolanka, czy wykonywał jej higieniczne czynności. Oczywiście, znam mężczyzn lubianych przez dzieci (szczególnie we wspólnej zabawie), ale to są starsze dzieci, które o tym chętnie opowiadają. Ja podałem przykład niemowlaka.

Oczywiście nie umniejszam problemu opisanego w blogu, jestem za. Trafiłem inny ciekawy artykuł na ten temat: http://mitologiawspolczesna.pl/zenskie-koncowki-kwestia-zycia-smierci/
Niemniej mam wątpliwości, czy można wysunąć tak daleko idący wniosek, że nieużywanie feminatyw „zamyka zawód na jakąć płeć”. „Zamyka” to stwierdzenie 0-1, oznacza 100% zamknięcie, a z takim mamy do czynienia np. w Rosji (456 zawodów), Białorusi (182, wcześniej 252), nie wspominając o islamie. Brak feminatyw w powszechnym użyciu może i ma wpływ na ugruntowanie stereotypów, przeświadczeń czy uprzedzeń, ale większy wpływ mają obrazy, które widzimy, czyli – jak Pani napisała – nie widzimy tam panów, a gdzie indziej pań. Źródła pewnych zjawisk są w społecznych przekonaniach, wielowiekowej praktyce, która ma swoje korzenie także w biologii, psychice, predyspozycjach płciowych, które na szczęście natura zaprojektowała różne dla każdej z płci.

a wracając do sedna, bo chyba nie chodzi w tym wszystkim o to, że wszędzie w zawodach, gdzie dominują mężczyźni, chcemy na siłę pchać, zachęcać kobiety? np. żeby było chociaż 50/50 kobiet-mechaników (mechaniczanek?), kierowczyń-tirów (…?) czy kobiet-górników/górniczek? (znajdźmy tu też feminatywy dla: kopacz, piecowy, kruszak, żupnik, walacz, wozak czy trybarz) czy choćby w tych zawodach: https://echodnia.eu/12-najmniej-atrakcyjnych-zawodow-wykonywanych-przez-mezczyzn-wg-kobiet-nie-chwal-sie-tymi-profesjami-na-pierwszej-randce-bo/ga/c6-14700433/zd/41128997

Jacek

Ad.1 – w szkole czy przedszkolu? ja miałem na myśli tutaj przedszkole
Ad.2 – w żłobku też nie mogą?
Ad.3 – może i mają, ale jakoś się tego nie boję (nie mają penisa, nie słyszałem o traumach w wyniku molestowania przez kobiety)

a jakie zawody wykonują swoją pracę penisem poza: aktorem porno ew. striptizerem na wieczór panieński?

A najważniejsze – to nie jest odpowiedź na moje pytanie – powtórzę:
Czy chodzi w tym wszystkim o to, że wszędzie w zawodach, gdzie dominują mężczyźni, chcesz na siłę pchać, zachęcać kobiety? np. żeby było przynajmniej 50/50 kobiet-mechaników (mechaniczanek?), kierowczyń-tirów (??) czy kobiet-górników/górniczek? czy choćby w tych zawodach: https://echodnia.eu/12-najmniej-atrakcyjnych-zawodow-wykonywanych-przez-mezczyzn-wg-kobiet-nie-chwal-sie-tymi-profesjami-na-pierwszej-randce-bo/ga/c6-14700433/zd/41128997

Jacek

Taka jest teoria, jaka praktyka – trzeba by zapytać dyrektorów przedszkoli (nieoficjalnie). Przed wakacjami zeszłego roku usłyszeliśmy w naszym przedszkolu, że na 4 grupy początkowe, 3 nie mają obsady. We wrześniu grupy ruszyły, jednak co do jednej Pani mam duże wątpliwości czy spełnia formalne wymogi wykształcenia. Nie chcę robić afery, bo lepiej tak niż nic, choć może nie mam racji – nasz synek nie lubi chodzić do przedszkola, a od tej Pani słyszymy zawsze i tylko „Wszystko dobrze” :(

Myślę, że bez problemu wymienimy całą listę nisko płatnych zawodów, w których pracują mężczyźni i nawet głównie mężczyźni. Nie upatrywałbym w tym powodu, dla którego mężczyźni nie pracują w przedszkolach w roli nauczyciela. Tak samo nie widziałem ani nie słyszałem nigdy o nauczycielu nauczania początkowego klas 1-3. A jednak mężczyźni nauczyciele w późniejszych klasach występują – więc dlaczego nie w nauczaniu początkowym? Może też warto spojrzeć na kraje, gdzie nauczyciele się lepiej opłacani – jak tam to wygląda?

Jacek

Nadal idę o zakład, że jako dyrektor żłobka czy przedszkola, zwł. publicznego, nie zatrudniłaby mężczyzny do bezpośredniej opieki nad dziećmi, nieważne jak super miałby kwalifikacje. Z wielu powodów, ale może także z ostrożności. I ja bym sobie tego nie życzył: nie chciałbym, aby jakiś „wujek” brał moją córkę na kolanka, czy wykonywał jej higieniczne czynności. Oczywiście, znam mężczyzn lubianych przez dzieci (szczególnie we wspólnej zabawie), ale to są starsze dzieci, które o tym chętnie opowiadają. Ja podałem przykład niemowlaka.

Oczywiście nie umniejszam problemu opisanego w blogu, jestem za. Trafiłem inny ciekawy artykuł na ten temat: http://mitologiawspolczesna.pl/zenskie-koncowki-kwestia-zycia-smierci/
Niemniej mam wątpliwości, czy można wysunąć tak daleko idący wniosek, że nieużywanie feminatyw „zamyka zawód na jakąć płeć”. „Zamyka” to stwierdzenie 0-1, oznacza 100% zamknięcie, a z takim mamy do czynienia np. w Rosji (456 zawodów), Białorusi (182, wcześniej 252), nie wspominając o islamie. Brak feminatyw w powszechnym użyciu może i ma wpływ na ugruntowanie stereotypów, przeświadczeń czy uprzedzeń, ale większy wpływ mają obrazy, które widzimy, czyli – jak Pani napisała – nie widzimy tam panów, a gdzie indziej pań. Źródła pewnych zjawisk są w społecznych przekonaniach, wielowiekowej praktyce, która ma swoje korzenie także w biologii, psychice, predyspozycjach płciowych, które na szczęście natura zaprojektowała różne dla każdej z płci.

Jacek

a wracając do sedna, bo chyba nie chodzi w tym wszystkim o to, że wszędzie w zawodach, gdzie dominują mężczyźni, chcemy na siłę pchać, zachęcać kobiety? np. żeby było chociaż 50/50 kobiet-mechaników (mechaniczanek?), kierowczyń-tirów (…?) czy kobiet-górników/górniczek? (znajdźmy tu też feminatywy dla: kopacz, piecowy, kruszak, żupnik, walacz, wozak czy trybarz) czy choćby w tych zawodach: https://echodnia.eu/12-najmniej-atrakcyjnych-zawodow-wykonywanych-przez-mezczyzn-wg-kobiet-nie-chwal-sie-tymi-profesjami-na-pierwszej-randce-bo/ga/c6-14700433/zd/41128997

Kamil

Bardzo dobry tekst! W punkt. Tylko dlaczego widzę same kobiece komentarze? Całe szczęście żona podzieliła się tym wpisem ze mną.

Marusia

„Dlaczego więc tak trudno na to wpaść?”
Komu? Chyba dzieciom w przedszkolu.
W następnym zdaniu powołuje się pani na Pismo Święte.
Serio? Pomijając, że chodzi o „Słowo Boże” które ma tu zupełnie inne znaczenie niż to potoczne, to pismo święte przypisuje kobiecie diametralnie inną rolę niż by pani chciała.

pozdrawiam – kierowniczka taksówki, wcześniej marynarka na statku.

Maciej

A ja widzę kolejny problem używaniem feminatywów. Jeżeli ktoś czuje potrzebę nazywania się „chirurżką”, „pilotką” czy „geolożką” to ja osobiście nie widzę problemu. Ale proszę odmienić przez wszystkie przypadki nazwę tego zawodu w liczbie pojedynczej i mnogiej. Spotkałem się ostatnio z określeniem „jestem magistrą”. Znając (albo i nie) podstawowe zasady języka polskiego spróbowałem odmienić tę formę przez przypadki. Pomimo zastosowania feminatywu w rodzaju męskim i żeńskim w Miejscowniku (O kim? O czym?) używamy tego samego słowa ‚o magistrze’. W liczbie mnogiej jest tego więcej:
Celownik (Komu? Czemu?): magistrom,
Narzędnik (Z kim? Z czym?): magistrami,
Znowu miejscownik: O magistrach.

Może jeżeli chcemy też tak koniecznie używać feminatywów to używajmy ich poprawnych form (skąd wiedzieć która forma jest poprawna?). Razem z dziewczyną próbowaliśmy odmienić słowo „magistra” przez przypadki i natrafiliśmy właśnie na te problemy. Może poprawną formą będzie jednak „magistrzyni”

Jeżeli chodzi o język angielski: dlaczego tam nie jest to problem (a przynajmniej nie słyszałem). Mamy „doctor”, „teacher” czy „lawyer” – jedna forma, ale mamy też „actor” i „actress”, „steward” i „stewardess”. Myślę, że problem leży poprostu w tym, że w języku polskim odmieniamy rzeczowniki przez rodzaje.

Idąc dalej w języki obce: w języku niemieckim (chyba) każdy zawód ma odpowiednik męski i żeński – Lehrer i Lehrerin. Z drugiej strony (znowu chyba) każdy zawód w języku niemieckim kończy się na ‚r’ i nie jest problemem dodanie do nich końcówki ‚in’.

Język polski już bardzo skomplikowany i dodawanie feminatywów komplikuje go jeszcze bardziej (zwłaszcza dla osób, dla których nie jest to język ojczysty).

Kończąc ten wywód – nie miałbym problemu gdyby ktoś w rozmowie ze mną używał feminatywów ale nie chciałbym również żeby ktoś się obrażał, czy strasznie wymagał ode mnie tego abym ja używał ich również. Osobiście oceniam osobę po umiejętnościach czy samym sposobie bycia a nie po płci. Uważam że dyretkorka czy chirurżka może wykonywać swój zawód tak samo jak dyrektor czy chirurg o ile nie lepiej. Nie jest to zależne od płci a od człowieka.

Jeszcze na koniec pytanie od dziewczyny: w najbliższym czasie kończy studia techniczne. Jak, zgodnie z zasadami języka polskiego, nazwać tytuł przez nią uzyskany? Pani Inżynierka? Pani Inżyniera? Pani Inżynieryni?

I już myślałem, że kończę ale właśnie wpadliśmy na jeszcze jeden ciekawy temat. Dlaczego używając mocno obraźliwych określeń w których chcemy użyć nazwy zawodu używamy formy żeńskiej? „Aktorzyna”, „doktorzyna”, „poruczniczyna”?

jan

Zajmij się raczej odpowiedzią na pytanie, dlaczego chirurżek jest tylko jeden procent, mimo że są nawet zmuszane do podjęcia pracy chirurga

jan

A dlaczego usunęłaś mój drugi komentarz?
? O równouprawnieniu nie decydują końcówki żeńskie czy męskie, ale te same zdolności kobiet i mężczyzn; taka sama efektywność pracy; takie same zdolności do wykorzystania wiedzy (zdobytej na studiach) w praktyce
Mężczyźni zdominowali ten Świat nie dlatego, że nosili męskie końcówki, lecz dlatego, że byli zwyczajnie lepsi. Nauka, wynalazczość, odkrycia geograficzne, ? wszystko to jest w 99% dziełem mężczyzn.
Dziesiątki tomów opracowań ?naukowych?, setki artykułów w prasie feministycznej, miliony słów o wyższości kobiety nad mężczyzną, a wystarczy spojrzeć na statystyki?
A wystarczy zajrzeć do wykazu laureatów nagrody Nobla, zwłaszcza w naukach ścisłych: fizyce (2 kobiety/176 laureatów czyli 1,1%), chemii (3 kobiety/148 laureatów czyli 2,0%), ekonomii (0 kobiet/57 laureatów czyli 0%), medycynie (7 kobiet/183 laureatów czyli 3,8%) ?
I zapoznać się z listą najważniejszych wynalazków w dziejach ludzkości.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendarium_historii_nauki
tylko 8 kobiet na kilkaset nazwisk.
I sprawdzić płeć wielkich podróżników i odkrywców (0 kobiet).
Można sprawdzić listę stu najlepszych szachistów wszechczasów (1 kobieta).
I przejrzeć listę laureatów Medalu Fieldsa, odpowiednika nagrody Nobla w matematyce (1 kobieta/56)
Można porównać wyniki sportowe mężczyzn i kobiet w dziedzinach, w których atutem nie jest tężyzna fizyczna a wręcz atutem jest mniejszy ciężar ciała kobiet: skok o tyczce, skoki narciarskie, sporty samochodowe, szybownictwo, jeździectwo konne, wyścigi konne, skoki spadochronowe, strzelectwo, łucznictwo, skok w dal, skok wzwyż, skoki z trampoliny, Akrobatyka, Badminton, Bilard, Brydż sportowy, Gimnastyka, szybownictwo, Golf, Kręglarstwo, Sporty lotnicze, Łyżwiarstwo figurowe
W chirurgii kobiety stanowią mniej niż 1%
Żydzi byli od tysiącleci dyskryminowani. Nie dopuszczano ich na studia, nie pozwalano bogacić się. A mimo to tworzyli wspaniałe dzieła, a w nauce 30% laureatów Nagrody Nobla to Żydzi
Dyskryminacja kobiet???

jan

Znasz nazwisko Siemionow? Chirurżka, zdobyła światową sławę. W wywiadach pytana o stosunek kolegów, wyrażała się niezwykle pozytywnie o stosunku mężczyzn. Można? można. Twoje insynuacje „bo mężczyźni…” bo „szklany sufit” są odpowiednikami spostrzeżenia, że złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy