Dzisiaj to kontrowersyjny temat, ale mam nadzieję, że ciebie nie oburzy

Ten tekst zacznę od zagadki, bo najlepiej wyjaśni to, o czym będę dzisiaj pisać. Ojciec z synem miał wypadek. Ojciec zginął na miejscu, syn trafił do szpitala w ciężkim stanie. Na jego widok chirurg – dyżurujący w ten dzień w szpitalu – powiedział: „Nie mogę operować tego chłopca. To mój syn”. Kim jest chirurg?

feminatywy

Czy to przybrany tata? A może biologiczny, natomiast ojciec – który zginął w wypadku – adoptował kiedyś chłopca?

Czy to możliwe, że chłopiec miał dwóch ojców?

Jeśli nie znasz tej zagadki, prawdopodobnie kombinowałaś w ten sposób. A jeśli znasz, to już wiesz, że…

CHIRURG JEST MATKĄ

Oczywiste, prawda? Dlaczego więc tak trudno na to wpaść?

Bo język kształtuje naszą rzeczywistość! Już Pismo Święte zaczyna się od: „Na początku było słowo”. A potem możesz przeczytać, że „słowo ciałem się stało”.

To, jak mówimy, wpływa na to, jak myślimy.

Kiedy słyszysz o mężczyźnie, to widzisz mężczyznę. Gdy słyszysz „siusiak” to nie widzisz cipki, a jak ktoś mówi: „czajnik” to nie wyobrażasz sobie mikrofalówki. Prawda?

PO CO NAM TE FEMINATYWY?

Sama jeszcze jakiś czas temu uważałam, że żeńskie końcówki zawodów – czyli feminatywy – to głupi pomysł. Śmiałam się z „ministry” Joanny Muchy. No ale moja postawa wynikała z niewiedzy. Zanim więc znowu gdzieś się na ten temat wypowiesz, przeczytaj – ja cię proszę – do końca:

1. To jakaś nowomowa wymyślona przez lewaków!

Feminatywy były w powszechnym użyciu, jak tylko kobiety poszły do pracy. Dopiero w czasach PRL je wycofano. Jeśli więc wydaje ci się, że wzbraniając się przed nimi, dbasz o czystość języka, to masz rację… Wydaje ci się! Bo tak naprawdę bronisz języka propagandy!

proszę: doktorka, docentka, tłumaczka, adwokatka w gazecie z 1896 roku

2. Ale tych wyrazów nie ma w słowniku!

Wyrazów „komputer”, „samochód” czy „internet” też kiedyś nie było. Ba! Nie było nawet wyrazu: „kościół”!

Język jest żywy i jako polonistka zaprawdę powiadam wam: to nie jest święta księga, której nie można zmieniać, bo przyjdzie Bóg i rzuci w nas gromem. Albo inną zarazą. Wręcz przeciwnie, językoznawcy co rusz dopisują nowe wyrazy czy dopuszczają niedopuszczone wcześniej formy (np. „rękami”, choć w zamierzchłych czasach mówiono „rękoma” czy współczesne „na płocie pisze”, choć jeszcze niedawno były afery, że: „na płocie jest napisane”, bo „pisze to Jaś po płocie”). Jednak dopisywanie nowych wyrazów i form nie polega na tym, że zbierają się mądre głowy i stwierdzają: „Ej! Czegoś tu brakuje!” i hajda, tworzymy słownik na nowo, bo mamy takie widzimisię, a reszta musi je zaakceptować.

Jest zupełnie na odwrót! Najpierw wyraz (czy forma) musi wejść do powszechnego użytku. Kiedy już większość tak mówi, następuje przyklepanie przez językoznawców i wpisanie do słownika. Właściwie to czysta formalność.

Oczywiście, niektóre formy są tak rażąco niepoprawne, że nigdy nie wejdą do słownika (np. „ręcami”), ale akurat jeśli chodzi o feminatywy: mamy pełne błogosławieństwo językoznawców.

Więc teraz pierwszy ruch należy do nas!

3. Przecież „chirurżka” to takie śmieszne słowo. I język można sobie połamać!

Nie używasz, więc brzmi śmiesznie. Ja używam i już mi nie brzmi śmiesznie.

Po prostu większość nie zdążyła przywyknąć. JESZCZE. Ale przywykniemy, bo feminatywy są w języku polskim potrzebne i choćbyś po stokroć tupnęła nogą, że nie jesteś żadną chirurżką, psycholożką, pedagożką, to po tym tekście sama zaczniesz się tak nazywać.

Taką mam przynajmniej nadzieję.

4. Ja jestem psychologiem, ponieważ „psycholożka” brzmi nieprofesjonalnie!

Yep. Sama przez długi czas (w urzędzie, przed sądem) używałam męskiej formy mojego wyuczonego zawodu i przedstawiałam się jako „filolog polski”.

A potem zadałam sobie pytanie: po co to robisz, kobito?! Żeby dodać sobie powagi. Serio. Tu nie chodzi wcale o wyraz, ale o to, że mężczyźni w naszym społeczeństwie kojarzą się z profesjonalizmem. A kobiety nie. Wolisz być bardziej jak mężczyzna.

czas to zmienić.

Przy okazji: filologię na moim roku kończyło 5 panów. Na ponad 100 kobiet. Więc jak już tworzyć nazwę zawodu od płci, która w tym zawodzie dominuje, to właśnie mężczyźni powinni być „filolożkami”. Choć jestem pewna, że zbuntowaliby się, zanim ktokolwiek zdążyłby nazwać ich tak publicznie.

Dlaczego ty się nie buntujesz?

5. A nie może być: pani psycholog, pani doktor?

A nie może być: pan pielęgniarka, pan nauczycielka?

No… Nie!

Na plakietce na drzwiach często widnieje sama nazwa zawodu. Jedna z was kiedyś mi napisała, że pracuje za drzwiami z napisem: „geolog”. I jak przychodzi do niej klient, to patrzy i pyta: „A geologa dzisiaj nie ma?”.

Traktuje ją jak asystentkę, bo nastawił się na spotkanie z mężczyzną.

W gazetach również nie dopisujemy zwrotów grzecznościowych „pan”, „pani”. I wtedy mamy takie jaja, że: „Lider Konfederacji Krzysztof Bosak zaręczył się z prawnikiem Ordo Iuris” :).

6. „Pilotka” to taka czapka, hyhyhy!

A pilota używam do telewizora. I co z tego? Czy jak mówię, że „pilot wylądował”, to za sterami samolotu widzisz pilota od telewizora?

Nie. Ale zapewne widzisz mężczyznę.

7. No ale na co to, po co, nie może zostać tak, jak jest?

Zauważ, że zawody niskie rangą (sprzedawczyni, fryzjerka, blogerka ;)) występują w rodzaju żeńskim, a my jakoś nie mamy z tym ŻADNEGO problemu.

Problem pojawia się przy zawodach „prestiżowych”.

A teraz przypomnij sobie przykład z początku wpisu. Jak ciężko było wpaść na to, że chirurgiem może być kobieta. Twoja córka widzi to tak samo! Dorasta w świecie pełnym profesorów, naukowców, lekarzy, prawników, sędziów i polityków. Od małego dostaje sygnał, że pewne zawody są raczej dla jej brata i kolegi z ławki, a nie dla niej.

Naprawdę cię to nie boli?

69
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
46 Thread replies
27 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
27 Comment authors
Ilona KosteckaMarusiaKamilJacekAneta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kola
Gość
Kola

Potrzebny wpis, super :)

e-milka
Gość
e-milka

Nie wiem, sama nie wiem. Też jestem filologiem, nawet bibliofilem i nie wiem sama. To znaczy wiem, że „męska końcówka” brzmi dla mnie poważniej, z drugiej strony znając oczywiście powody, dlaczego „anonymous byla kobietą”. W mojej rodzinie nawet odmienialo się nazwisko (mamy niemieckie, zakończone spółgłoska) – ja byłam -owna,moja mama -owa, co już w ogole, jak o tym pomyśleć strasznie patriarchalne jest.

Magdalena
Gość
Magdalena

Mieszkam w USA i teraz zastanawiam sie jak to jest w jezyku angielskim, i przeciez tu wogole nie ma roznicowania koncowek w zadnym zawodzie, jest po prostu doctor, surgeon, teacher…Nie slyszalam, zeby ktos z tego powodu protestowal, a przeciez to taki poprawnie politycznie kraj.

Justyna
Gość
Justyna

Jest waitress i actresss z tego co kojarzę :D

MagdaZ
Gość
MagdaZ

Dokładnie. Wydaje mi się, że chcąc dobrze, chcąc naprawiać świat, sami wprowadzamy coraz więcej podziałów. Będąc studentką, byłam w grupie studentów. Nie studentów i studentek. Gdyby ktoś to rozdzielał i podkreślał, cała jedność grupy studenckiej zostałaby pogrzebana. W języku angielskim nie ma takich podziałów. U nas też nie ma. Chirurg to chirurg – zawód jak zawód. Tak jak samochód jest samochodem. Niezależnie czy marki Smart czy Dacia. I choć mówimy ta Dacia a nie ten Dacia, to to nadal jest samochód a nie samochodka. Te podziału są śmieszne. Mamy dziwny i niepotrzebnie tak bardzo skomplikowany język. Z za dużą ilością… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Argumenty trafne, w pełni popieram, niemniej sam przykład z chirurgiem wydaje mi się o tyle nie trafiony, że dalej jest napisane „dyżurujący”, a nie „dyżurująca” i dlatego większość osób, łącznie ze mną kombinuje z dwoma ojcami zamiast matką. Nie chodzi o określenie chirurg zamiast chirurżka, tylko w tej historyjce to czasownik ewidentnie wprowadza w błąd.

Ela
Gość
Ela

„Dyżurujący”, bo tego wymaga forma rzeczownika. Przecież „dyżurująca chirurg” brzmi niedorzecznie. Przymiotnik/imiesłów przyjmuje końcówkę rzeczownika. To jest poprawne. Tak jak piszę z klientem o pracowniku a tak naprawdę o pracownicy: „proszę, aby pracownik podpisał” a nie „proszę, aby pracownik podpisała”. Więc jak już nazywam pracownicę pracownikiem, to resztę odmienialnych wyrazów dostosowuję do rodzaju rzeczownika.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Przyznaję, na przykładzie z pracownikiem uświadomiłaś mi, że brzmi to fatalnie

Sylwia
Gość
Sylwia

Też mam mieszane uczucia. Wynika to ze tego, że nie mam zastrzeżeń do feminatyzmow które już trochę mi się osluchaly – filolozka, psycholożka, docentka, doktorantka itd. Mam natomiast problem ze swoim. Jestem z wykształcenia: Magister Inżynier Sanitarny, pracuje jako Kierownik Robot Sanitarnych. O ile kierownicza w stosunku do mnie jest używane często w formie mówionej o tyle nawet pieczątka dalej brzmi: Kierownik Robot Sanitarnych Sylwia… Dalej idąc tym tropem – Inżynierka. Tak miałam na swoją pracę dyplomową a nie na siebie. Może mój problem z przestawieniem się, wiąże się z tym, że jako kobieta w męskim zawodzie mam jeszcze kilka… Czytaj więcej »

olaboga
Gość
olaboga

Serio po polonistyce?

—-
A nie może być: pan pielęgniarka, pan nauczycielka?
No? Nie!
—-

NO TAK!

Pan sędzia. Sędzia jest słowem rodzaju żeńskiego!! A jest pan sędzia. Nie pan sędź – nikt nie każe robić maskulinatywu – tylko po prostu pan sędzia. Albo pani sędzia.

Maleńka bloguje
Gość

Super wpis i konkretne argumenty! Uwielbiam Cię za takie podejście do tematu!

Mila
Gość
Mila

Ja serio nie widzę problemu z żeńskimi końcówkami…znam kilka języków i w niemieckim, portugalskim, francuskim oczywistością sa końcówki żeńskie na wszystkie zawody, nazwy i w ogóle, w angielskim nie ma żadnego rozróżnienia (Nie ma z góry narzucenia końcówek męskich jak w polskim!) więc dlaczego jezyk Polski ma być inny w tej kwestii?

Ela
Gość
Ela

Żeńskich końcówek zaczyna mi powoli brakować. Na przykład ostatnio rozmawiałam z kimś o dyrektorce zarządzającej, ale nazywając ją dyrektorem zarządzającym, bo tak nazywa się jej stanowisko. „Zależy, co dyrektor zarządzający zdecyduje”, „muszę to skonsultować z dyrektorem zarządzającym”. Złapałam się na tym, że mówię o kobiecie jak o mężczyźnie no i mój rozmówca był mocno zaskoczony, kiedy okazało się, że dyrektor zarządzający to Katarzyna :)

Kamila
Gość
Kamila

Gratuluję pomysłu na niezwykle interesujący artykuł. Przeczytałam jednym tchem ? I zgadzam się w pełni. Kobiety w naszym kraju nawet w nazewnictwie nie są traktowane poważnie i z profesjonalizmem.

Ela
Gość
Ela

Uważam ten artykuł za potrzebny i bardzo ciekawy. Przede wszystkim wybiegający w przyszłość, a może ukazujący przyszłość nie Średniowiecze.

Jola
Gość
Jola

Ciekawy dający do myślenia tekst. Ja może z innej strony, ale powiem, że spotkałam się z ciekawą odmianą, nazywania kobiety lekarza „doktórka”, bo przecież jest doktor. Nie wiem czemu, ale ta żeńska forma, aż mnie mierzi. Może muszę dorosnąć do takiej formy:)

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Swietny artykul. Czy nie bylo by poprawnie:
„Na jego widok chirurg ? dyżurującA w ten dzień w szpitalu ? powiedziałA: ?Nie mogę operować tego chłopca. To mój syn?.
Wiadomo, teraz ze chirurg to kobieta.
Pozdrawiam

Anka
Gość
Anka

Gdybyś znała poprawną pisownię, albo przynajmniej przeczytała poprzednie komentarze, to wiedziałbyś, że nie byłoby poprawnie.
Pozdrawiam

Kasia
Gość
Kasia

Jeszcze nie jestem przekonana :-) widzę potrzebę takiego rozszerzenia języka, fajnie że o tym napisalas!

Ola
Gość
Ola

Doobree?

Lucy
Gość

Tak! Ja tak na chłodno zawsze jestem socjolożką i prawniczką.
Aaaale, jak na porodówce trzeba było coś tam w rubryczkę wpisać to walnęłam „prawnik”. Chyba podświadomie czułam, że męska końcówka doda nieco powagi, respektu i będzie miała jakiś cień mocy powstrzymującej przed pogwałceniem praw pacjenta. Głęboko to wszystko w nas siedzi.

Anna Bzikowa
Gość
Anna Bzikowa

Jest odwrotnie. To emocje kształtują język. Są przyczyną, a nie skutkiem ;)

Jakistroll
Gość
Jakistroll

Po prostu zrobiłaś błąd językowy. Powinno być „a jego widok chirurg ? dyżurującA w ten dzień w szpitalu”. Czyli to jednak jest nowomowa wymyślona przez lewaków…

Marta
Gość
Marta

Witam. Zgadzam się z tym, że język sztaltuje rzeczywistość. Tak jak wcześniej myśli. Np. próbowałam przez lata zwrócić uwagę, że pytanie „pracujesz, czy siedzisz w domu” od razu jest zakamuflowanym stwierdzeniem, że pracować to można tylko poza domem, boo w domu to kobieta tylko „siedzi”.

Aneta
Gość
Aneta

A ja mam wrażenie że zamiast wziąć się do roboty to niektóre kobiety wolą się skupiać na bzdurach typu ministerka, premierka. Pracuje w dużej firmie, inżynier to ktoś kto się zna na robocie, nikogo nie obchodzi że ma cycki, spedytor ogarnia transport, nikogo nie dziwi że zadzwoni kobieta, dyskryminacji wynagrodzeń nie ma, większość szefostwa to kobiety. I to jedna z wielu znanych mi firm gdzie tak to działa. Nie wiem skąd się biorą takie historie ale wiem że tak jak z aborcją („zrobiłam siebie skrobanke rano czuje się super) temat zostanie wysmiany, zaorany i tyle. W momencie gdy tyle kobiet… Czytaj więcej »

Jacek
Gość
Jacek

Jest w tym logika i sens, chciałbym zatem także aby mój syn nie wyrastał w przeświadczeniu że zawody takie jak niania czy przedszkolanka są tylko dla jego siostry, a nie dla niego. Co tutaj proponuje się?

Kamil
Gość
Kamil

Bardzo dobry tekst! W punkt. Tylko dlaczego widzę same kobiece komentarze? Całe szczęście żona podzieliła się tym wpisem ze mną.

Marusia
Gość
Marusia

„Dlaczego więc tak trudno na to wpaść?”
Komu? Chyba dzieciom w przedszkolu.
W następnym zdaniu powołuje się pani na Pismo Święte.
Serio? Pomijając, że chodzi o „Słowo Boże” które ma tu zupełnie inne znaczenie niż to potoczne, to pismo święte przypisuje kobiecie diametralnie inną rolę niż by pani chciała.

pozdrawiam – kierowniczka taksówki, wcześniej marynarka na statku.