Mum and the city

Wyprawkowe hity (cz. II)

20 października 2013

_DSC0112

Obiecałam, że opiszę, które zakupy okazały się strzałem w dziesiątkę. Oto one:

1. Podkłady pod prześcieradło.

Dzięki nim, mimo że Kuku zsiusiał się na swoje prześcieradło kilkakrotnie (ok. przez gapiostwo mamy, która o te kilka sekund za długo pozwoliła mu cieszyć się wolnością bez pieluchy), jeszcze częściej ulewał – materac pozostał suchy i czysty. Warto kupić dwa podkłady, aby w razie wpadki od razu przebrać pościel i wymienić podkład. Polecam te firmy Motherhood, bo jako jedyne sprawdziły się również w czasie upałów – dziecko nie pociło się tak jak na innych podkładach.

2. Rożki.

Na początku bezcenne. Najlepiej dwa – na zmianę. Szybko przestają być użyteczne (u nas już po kilku tygodniach, dlatego kupujcie jak najtańsze), ale warto je mieć, bo dziecko owinięte w taki rożek czuje się bezpieczniej, jest mu ciepło, nie nakryje się, nie odkryje, dodatkowo również rodzice pewniej chwytają zawiniątko w pierwszych tygodniach życia, kiedy dziecko jest tak kruche, że aż strach podnieść.

3. Kocyki w ilościach hurtowych.

Bezcenne. Na podłogę, żeby dziecko miało na czym leżeć. Na co dzień, żeby je nakryć w czasie zabawy, gdy robi się chłodniej (np. wieczorem). Do wózka i na podróż. Żeby otulić. Zamiast kołderki, gdy jest upał. Zawsze i wszędzie. Trzeba się przyzwyczaić, że po porodzie kocyki walają się po całym domu, podobnie jak…

4. Pieluchy tetrowe i flanelowe.

Te pierwsze niezastąpione przy karmieniu – żeby wytrzeć buzię dziecka, rączkę (gdy mamy już stałe pokarmy), położyć na ramieniu, kiedy bierzemy dziecko do odbicia (uleje nie raz!). Także w czasie spacerów – dzieci lubią zasypiać, kiedy głowę otuli się taką pieluszką. Jeśli maluch jest wrażliwy jak nasz Kuku, można nakryć mu pieluszką oczy i uszy w gwarnych miejscach.

Natomiast pieluchy flanelowe świetnie sprawdzają się zamiast poduszki – w wózku i w łóżeczku. Są przyjemne w dotyku, a jeśli dziecko ulewa, dzięki nim nie trzeba tak często zmieniać prześcieradła.

5. Torba-organizer na wszelkie „przydasie” (pieluchy, mokre chusteczki, lekarstwa, grzebyk, termometr, itp.).

Torba, w której trzymamy cały ekwipunek i bez której nigdzie się nie ruszamy. Leży w domu, w miejscu, w którym aktualnie przebywamy (w sypialni dziecka lub w salonie), a kiedy gdzieś wyjeżdżamy, wystarczy ją zabrać, żeby mieć wszystko pod ręką. Nigdy nie wiadomo, czy dziecko nie dostanie kataru w gościach, czy nie będzie mu się chciało pić (Kuku pije wodę z witaminką C), czy nie rozboli brzuszek albo nie wpadnie coś do oczka. Gdybym przed każdym wyjazdem miała chodzić po domu i pakować rzeczy mojego dziecka, prawdopodobnie o połowie bym zapomniała, a tak i kropelki, i maść majerankowa, i sól fizjologiczna – wszystko pod ręką. Zawsze i wszędzie.

Na koniec napiszę jeszcze, że kiedy moją torbę znalazłam, zamówiłam, kiedy w końcu przyniósł ją w paczce kurier pod drzwi nasze… Uff… Odetchnęłam z ulgą. Porządek! Organizacja! Nareszcie!!! Jedna mała rzecz, dzięki której zapanowałam w kilka minut nad całym niewyobrażalnym chaosem pierwszych tygodni.

_DSC0126

6. Lekarstwa.

Z lekarstw w pierwszych miesiącach warto mieć:
– witaminkę D i K (K – jeśli karmi się piersią),
– sól fizjologiczną (u nas służy do oczyszczania oka, jeśli coś do niego wpadnie, ale można nią również zakrapiać nosek),
– maść majerankową (wystarczy posmarować pod nosem i katar sam wypływa) oraz fridę (aspirator),
– witaminkę C w kropelkach (+ gaziki: dobrze co jakiś czas nawinąć gazik na palca, zamoczyć w przegotowanej wodzie, nalać kilka kropelek witaminy i wyczyścić dziąsła, język oraz podniebienie z białego nalotu, co zapobiega powstawaniu pleśniawek. My witaminkę C dodajemy również do wody pitnej dla dziecka),
– paracetamol w czopkach dla niemowląt, bo nie znasz dnia ani godziny. Niestety, choroba może pojawić się w nocy (lub w weekend albo w święta), a paracetamol ma dosyć odległą datę ważności. Przezorny zawsze ubezpieczony,
– Bepanthen dla matki – nawet nie zaczynajcie bez tego przygody z karmieniem! Brrr…

Kropelki na kolkę nie działają, z wyjątkiem niemieckiego Sab Simplex, więc nie warto kupować innych, dostępnych w Polsce. Jesteśmy w trakcie testowania przeciwbólowych żeli na dziąsła, więc na razie nie jestem w stanie nic mądrego o nich napisać.

7. Kosmetyki.

Nie będę się rozpisywać, bo wspomniałam o tym w poprzednim wpisie. Z kosmetyków potrzebny jest:
– krem na odparzenia (Sudocrem lub Bepanthen – nie mają sobie równych),
– mokre chusteczki do pupy (+ pieluchy),
– emolient do kąpieli.

8. Wanienka – ta większa.

Wanienki dla dzieci występują zawsze w dwóch rozmiarach. Nie wiem, po co w ogóle wyprodukowano te mniejsze – chyba dlatego, żeby szybko wymienić je na większe i wydać kasę podwójnie (podobnie zresztą sprawa wygląda z miseczkami do jedzenia dla niemowląt: rozmiary zmieniają się średnio co 3 miesiące).

9. Ręcznik z kapturkiem.

Fajna sprawa. Synek czuje się bezpiecznie po wyjęciu z kąpieli. Cieplutko mu. Jest otulony od stóp po sam czubek głowy – i jeszcze wszystko widzi! Pamiętajcie, żeby nie kupować ręczników z kapturkiem wciąganych przez głowę – one są dla starszych dzieci. Nasz jest normalnym ręcznikiem, do którego kapturek został doszyty (w ofercie np. starej, dobrej Ikei).

17.10.13.b1

10. Plastry przeciw komarom.

Mowa o plasterkach nasączonych lawendą. 100% naturalne i 100% skuteczne – przyklejaliśmy je do wózka oraz przy łóżeczku, a komary się nie zbliżały. Produkuje je firma Mosbito, my nasze kupiliśmy w sezonie na komary w jednym z marketów budowlanych.

11. Parasolka przeciwsłoneczna do wózka.

Jedyne z akcesoriów do wózka, które kupiliśmy (nie mam torby – nie podobają mi się te parciane, wolę moją zwykłą; nie mam moskitiery, tutaj świetnie sprawdziły się plastry lawendowe + czujne oko mamy; nie mamy adapterów, o czym pisałam poprzednio).

Za to parasolka niejednokrotnie ratowała nam życie. Jest to must have każdej chyba mamy, a kosztuje grosze (nie nabierajcie się przypadkiem na parasolki „firmowe”, tzn. tej samej firmy co wózek. Ich cena – często ponad 100 zł – jest nie do zaakceptowania. Uniwersalne naprawdę pasują do każdego pojazdu naszego dziecka!).

12. Miękkie, gumowe łyżeczki.

Pisałam, że specjalne naczynia dla niemowląt u nas się nie sprawdziły. Za to łyżeczki już tak. Nie kaleczą buzi dziecka. Można nimi ładnie zebrać pokarm wokół ust malca. Dodatkowo resztkę pokarmu można wytrzeć o język/podniebienie dziecka – ono samo nie potrafi jeszcze wylizać łyżeczki do czysta.

Istnieją podobno łyżeczki, które zmieniają kolor pod wpływem zbyt wysokiej temperatury. Nie znalazłam, ale brzmi fajnie. Dzięki nim nie ma obawy o poparzenie.

13. Butelki Avent z zaworem antykolkowym.

Przetestowane, sprawdzone, działa. Może nie niwelują zupełnie kolek/ulewania, ale na pewno zmniejszają te uciążliwości. Porównywaliśmy z normalnymi butelkami, po których dziecko ulewało niczym wodospad Niagara. Dzięki zaworkom maluch nie zasysa powietrza i rzeczywiście ulewa mniej.

Istnieją jeszcze (podobno fenomenalne!) specjalistyczne butelki dr Browna, ale przestraszyłam się tych wszystkich pompek, rurek, a raczej tego, jak je czyścić, żeby doczyścić (na moje oko – awykonalne, a na pewno pracochłonne).

14. Herbata koperkowa.

Na zaparcia. Czasami się przydawała. Kilka łyków i po krzyku. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić (tzn. podawać jak naprawdę jest taka potrzeba), bo organizm dziecka szybko może się przyzwyczaić do wspomagaczy i bez tego ani rusz. Nie polecam żadnych innych herbatek, dziecko nie lubi tych ziołowych (lepiej podać mu wodę i kształtować dobre nawyki), a herbatki granulowane dla niemowląt… Cóż, jak przeczytałam skład, wyrzuciłam do kosza (cukier, cukier i jeszcze raz cukier).

15. Sprawna suszarka do włosów (lub nagranie suszarki – można znaleźć w internecie).

O ile łatwiej byłoby nam w pierwszych tygodniach, gdybym o tym wiedziała! Bezcenne nie tylko przy bólu brzuszka (nagrzewa), ale również przy wszelkich atakach płaczu, kiedy naprawdę już nic nie pomaga (u nas jest to zazwyczaj niekończący się płacz z przemęczenia). Szum suszarki wycisza dziecko w jednej sekundzie, puszczony gdzieś w tle pomaga szybko zasnąć. Był taki czas, że Kuku spał w ciągu dnia tylko przy nagraniu suszarki. Odzwyczaił się, kiedy pojechaliśmy nad morze – wówczas potrzebował szumu morza (zazdroszczę wszystkim, którzy mają to na co dzień!). Teraz jest czas kołysanek.

  • Marta

    A zdradzisz sekret gdzie kupiłaś taką torbę-organizer?

  • Marta

    Dzięki bardzo, termin mam na kwiecień, ale już notuję co mi jest potrzebne.

    • O proszę, kwietniowy dzidziuś – to tak jak nasz.
      Fajny termin, bo od razu można ruszyć na spacerki, znak zodiaku dziecka też niczego sobie, a i ciąża zimą jest chyba łatwiejsza (bez puchnięcia), chociaż mi doskwierało, że nie mogłam się ładnie ubrać, tylko ciągle w namiocie (czyt. w za dużej puchowej kurtce).
      Powodzenia!

  • Ania Yokasta

    Bepanthen przy karmieniu jest beznadziejny. Kuku na butelce więc może karmiącym polecę PURALEN – nie ma sobie równych, nie trzeba go zmywać, jest w 100% naturalnym tłuszczem który świetnie regeneruje, odzywia, natłuszcza.

    I mała poprawka: emolient to rodzaj kosmetyku a oilatum to firma produkująca emolienty. Ja mogę polecić A-derma Exomega ale to droższa zabawa albo Emolium.

    Żel na dziąsła: Dentinox, działa cuda.

    Co do kropelek to u nas BioGaia się sprawdzała doskonale, to naturalny probiotyk (ogólnie warto probiotyki podawać dziecku).

    U nas parasolka się nie sprawdziła, wolałam zasłaniać tetrą od słońca no i chyba warto zainwestować w jakąś droższą jeśli już, bo i u siostry i u mnie parasolka szybko się połamała od wiatru.

    A na koniec: u nas dźwiękiem uspakajającym był laktator.

    Ale teraz mądre jesteśmy hehehe – przy drugim będzie łatwiej.

    • Drugie będzie inne.

      Bepanten na początku mi pomagał, ale Puralenu nie znam, nie słyszałam, więc czytającym polecam zdać się na bardziej doświadczoną koleżankę. Co do emolientów, dzięki za sprostowanie (my używamy zamiennie Oilatum i Emolium, myślałam, że to coś innego). Dentinox mamy (ufff…, skoro piszesz, że skuteczny), ale jesteśmy dopiero na początku przygody z ząbkami.

      Nasza parasolka trzyma się póki co. Zawsze taniej kupić nawet trzy niż jedną w zestawie z wózkiem, choć problemem może być dobranie idealnego koloru – estetek nie zadowoli.

      • Ania Yokasta

        Co do maści – wypróbowałam Bepanthen, Maltan, Purelan i jakąś jeszcze dostępną w supermarkecie. Wszystkie oprócz Purelanu trzeba było zmywać (to lanolina, produkowany jest przez Medelę, której laktator elektryczny nawiasem mówiac też mogę polecic).

        Oilatum i Emolium to co innego, masz rację Mamuniu. Tylko pojawił się termin emolientu. Jak w aptece zapytamy o emolient to najczęściej Panie go mylą z Emolium.

        No widzisz, ja z tą parasolką to doświadczenia nie mam. W sumie na pełne słońce nie wychodziłam a jak już to odwracałam wózek bo parasol mi zwiało kilka razy.

        A co do ząbków, widać już coś? Ja na początku czułam stwardnienie pod dziąsłem. Żadnego zaczerwienienia ani rozpulchnienia nie było. I potem sprawdzałam codziennie aż się doczekałam hehehe.

        • Nie, ząbków ni widu, ni słychu.
          Ja sama miałam dopiero w 8 miesiącu, a i mąż podobno późno, więc cierpliwie czekamy.

          • Ania Yokasta

            O to faktycznie macie czas. Życzę żeby było bezproblemowo, jak u nas (póki co, odpukać). Antoś ‚jedynie’ gorzej śpi w nocy.

  • Ania Yokasta

    Mamuniu, nie wiem jak to robisz ale ja tu codziennie zaglądam. Zamiast się swoim zająć!

    • Blogiem? A jaka tematyka?

  • Ania Yokasta

    Blogiem, blogiem. Założony parę miesięcy temu, zrobiłam zakładki i czeeeka czeeeeeeeka aż znajdę czas i wena mnie najdzie. Moda, lifestyle w wydaniu dla dziecka i nie tylko. Bujam się z tematem, bo czekam na męża aż mi pomoże. Chyba na forum pisałam.

    • Nie pamiętam, ale czekam i trzymam kciuki. W razie pytań, służę pomocą.
      Koniecznie podziel się linkiem, jak już zacznie się coś dziać. Ale fajnie! Będzie nas więcej.

  • Ania Yokasta

    Póki co wałkuję grafikę i pokaz slajdów haha. Podzielę się a i dobra rada się przyda, chociaż ja zabawę z blogowaniem zaczęłam jako 16-latka ale na innym serwisie.

    • Łeee…, no to chyba ja powinnam się zgłaszać po radę.
      Stara wyjadaczka.

      • Ania Yokasta

        Taaa, stara! I to taka co z obiegu wypadła, wszystkiego uczę się na nowo.

  • dorkota

    A u nas suszarka w ogóle się nie sprawdziła. Bartek nadal skakał po łóżku, w ogóle nie zwracał na nią uwagi.
    Purelan też polecam, chociaż Maltan niczego sobie i nie trzeba go zmywać.

  • Kasia

    11,13,14,15 u mojego dziecka sie nie sprawdziły. jak również na porzadny katar – maść majerankowa – słaba. od 6 miesiąca dziecka używam z powodzeniem przy katarze i kaszlu krem do wcierania na klatke piersiowa Pulmex Baby na noc. Bepanthen – u nas sie sprawdził.
    resztę też polecam. nie próbowałam jeszcze plastrów na komary, w przyszłym roku spróbuje

  • annNS

    hej ho
    to ze kazde dziecko jest inne wszyscy wiemy, tak samo jak kazda z mam ma inne wymagania, dlatego stworzenie listy KITOW i HITOW moze sie roznic w zaleznosci kto ja napisze
    1. podkladow do lozeczka nie uzywalam, nam przy ulewaniu wystarczyla pielucha
    2. rożka nie używałam żadnego – nie był przydatny ani przy pierwszym ani przy drugim dziecku, od urodzenia spaly pod kolderka
    3. kocyki sie przydaja – 2 cienkie i 1 cieplejszy plus spiworek do wozka
    4. pieluchy tetrowe i owszem, ale przez gora 3mce…nie warto kupowac zbyt wielu bo pozniej nie wiadomo co z nimi robic
    5. torba organizer – strata pieniedzy, ew na wakacje do samochodu, na codzien wszysto nosze w swojej torebce, oczywiscie jest odpowiednio duza
    6. lekarstwa…na katar – sol fizjologiczna, euphorbium spray plus odciagacz katarku (najlepiej taki do odkurzacza), nurofen i paracetamol w syropku (czesto przy temperaturze wystepuje biegunka wowczas nie podasz lekarstwa w czopku, przy wysokiej i dlugoutrzymujacej sie temp. nalezy stosowac zamiennie), przy rozwinietym przeziebieniu nie podajemy witamin, i najwazniejsze – inhalator
    7. kosmetyki (im mniej tym lepiej): sudokrem odpada przede wszystkim przy dziewczynce – zdecydowanie lepszy linomag (zielony), oilatum do kapieli i mydlo w plynie mustela (wystarcza na baaardzo dlugo), a dla mamy PURLEAN
    8. wanienka – pisalas ze kitem sa wanienki na stelarzu – ja sie nie zgadzam, mam wyprofilowana wanienke na stelarzu ktory zaklada sie na wanne – od poczatku moglam dziecko zostawic na sekunde zeby siegnac po recznik, zabawke, mydelko…super rozwiazanie przy dwojce dzieci – mozna kapac obydwoje na raz (pietrowo)
    10. plasterkow nie znam
    11. parasolka – kit…przy wiekszym wietrze koszmar. pieluszka tetrowa + klamra do spinania dokumentow
    12. gumowe lyzeczki? od 4mc moje dzieci jadly normalnymi metalowymi lyzeczkami, ew takimi kolorowymi z ikea
    13. hitem jest przewijak zwykly, nakladany na lozeczko…uzywam go do tej pory (mala na 1,5 roku) z lozka wczesniej czy pozniej dziecko podczas przewijania ci spadnie (albo przynajmniej bedzie bliskie upadkowi) a pozniej bedzie chcialo uciekac na przewijaku da sie dziecko utrzymac przez conajmniej 30 sec na miejscu
    14. ostenisept przyda sie na mniej powazne rany
    15. patyczki do uszu dla niemowlat – jak bedzie chcialo samo sobie uszy wycierac to lepiej dac takie z ogranicznikiem…
    16. ochraniacz na lozeczko – HIT – moje male ja zasypia to wedruje i rzuca sie po calym lozku, wiec bez ochraniacza bylo by kiepsko, poza tym troche oslania przed ew ‚przeciagiem’…
    17. karuzela – hit – najlepiej taka pluszakowa za 19.90
    18. jedynym sprawdzonym niekapkiem jest zakrecana butelka z chowana slomka (chyba canpol baby)…to tyle ode mnie
    19. ubranka – nie kupujecie kaftanikow! to totalna KLAPA! do spania bodziak z krotkim rekawkiem + spiochy, pozniej wystarczy koszulka + spodenki/leginsy

    pozdr.
    ania

  • Kasia

    każda mama ma i tak swoje kity i hity, więc przyszła mamo, ktora zbierasz wyprawkę – i tak pewnie kupisz cos co miało być hitem a jest kitem i odwrotnie. ale pomysł powstania takiej listy całkiem fajny, no i jaka wymiana hito/kitow powstala

  • Mama

    a ja ograniczyłam wyprawkę do kupna: wózka, łóżeczka z pościela, paru ubranek, pieluch. resztę dokupił mi mąż po porodzie na podstawie kartki z rozpiską od koleżanek ze szpitalnej sali, które miały więcej dzieci i mi dobrze doradziły . w zasadzie nie przeżyłam większych rozczarowań, póżniej z rzeczy, które kupiłam największym KITEM była parasolka do wózka, robiłam dwa podejścia i obie parasolki mi się złamały. ostatecznie w nasłonecznionych miejscach zasłaniałam budke wózka pieluchą tetrowa. ale trochę to mi estetycznie nie pasowało – powiem szczerze. jak będę mieć jeszcze więcej dzieci i tak sięgnę znów po parasolkę. z kitów w ramach prezentów, które dziecko dostało: mata edukacyjna – moje dziecko jakoś nie bardzo lubiło na niej leżeć i karuzela do łóżeczka.

  • anet

    oj słyszałam od znajomych, że ta suszarka, to już nie jednym uratowała życie:) u nas na szczęście takiej potrzeby nie było, ale rzeczywiście coś w tym jest, że dzieci lubią zasypiać w hałasie:) butelki aventowe też się spisują na medal i tak samo zmniejszają nasilenie tych kolek. a teraz wszystkie moje modne torebunie poszły w kąt, bo bez torby organizera to ani rusz;)

  • Małgosia

    Trafiłam przypadkiem, ale od razu mi się spodobało i juz dodałaje do listy blogów wartych odwiedzenia.
    Lista bardzo fajna – ja rodze w styczniu i szukam róznych informacji, ktore nie sa tak oczywiste. Na pewno będe reguarnie czytac.

    • Witam i oczywiście zapraszam częściej. Zdrówka dla Maleństwa i Mamusi.

  • eva

    Co do suszarki – żeby nie ryzkować przegrzania, można np. puszczać szum morza/suszarki z nagrań mp3, też działa:)

  • HEJ, Witaj, bardzo się zdziwiłam twoimi hitami i kitami, bo u mnie większość wręcz odwrotnie, widać producenci dobrze robią, że taki szeroki wachlarz produktów oferują, bo każda mam co innego lubi ;)

  • Ula Błaszczyk

    Sama często piję herbatkę koperkową:) Hit dla każdego! Dla mnie genialne były rzeczy z bambusa, np. otulacze, pieluchy do tulenia zamiast tetry, albo gryzakośliniaki (z polskich firm polecam lullalove). Wcześniej nie znałam bambusa tzn. właściwości:) Aaa podane typy mi się podobają, w sumie nie mogę się z niczym nie zgodzić:D

  • Według mnie parasolka zupełnie zbędna-niewygodna i nieporęczna wiecznie się bujala…zamiast sudokremu wolimy alntan-tańszy i skuteczniejszy. Dla mamy zamiast bepanthenu miałam lanolinę-dużo skutreczniejsza. Dodałabym jeszcze śpiworki po okresie becikowym ;)