Mum and the city

Nie bądź obojętna: uświadamiaj i reaguj!

30 sierpnia 2016

DSC_1845

Opowiem ci dzisiaj historię, o której nie mówiłam nikomu poza moim mężem. Nawet mojej mamie, przed którą nie mam żadnych tajemnic, ale tego jej oszczędziłam, bo nie chciałam jej niepotrzebnie martwić. Dzisiaj jest jednak dzień, w którym jestem gotowa w końcu poruszyć ten temat. Bo uważam, że warto, a nawet TRZEBA mówić o tym głośno. Codziennie mojego bloga czyta tysiące kobiet i cieszę się, że mam możliwość wykorzystać to miejsce w ten sposób. Posłuchaj, bo to co za chwilę przeczytasz, jest przerażające, ale… Niezwykle ważne!

Nie wszystkie z was wiedzą, że zanim urodziłam dziecko i założyłam bloga, pracowałam w szkole. Krótko po studiach trafiłam do gimnazjum położonego w jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic Poznania. Kto jest z tego miasta, wie, że lepiej tam nie wychodzić na ulicę po zmroku.

Dla mnie – młodej nauczycielki z ideałami, ale bez doświadczenia – to była niezła szkoła życia. Ja, wychowana trochę pod kloszem i młodzież w najtrudniejszym dla nich wieku. Ale dzieci były naprawdę przekochane! Prawdopodobnie z racji małej różnicy wieku (wciąż pamiętałam, jak to jest być nastolatką!) szybko złapałam z nimi kontakt. Ufały mi i często na przerwie przychodziły opowiedzieć o swoich problemach. Gorzej było z rodzicami.

Niektórzy z nich mieli już nałożoną kontrolę kuratorską, ale mimo to często zapominali o wywiadówkach i przychodzili do szkoły tylko na wyraźne, często wielokrotne wezwanie. To byli ojcowie z podbitym okiem po odsiadkach i matki, od których z samego rana czułam alkohol.

DSC_1852

W tamtym czasie kończyłam studia podyplomowe – terapię pedagogiczną – które miały mnie przygotować do pracy z dziećmi ze specyficznymi zaburzeniami: od tych lekkich jak ADHD czy dysleksja, a skończywszy na głębokich upośledzeniach. Na tych studiach po raz pierwsze spotkałam się z terminem FAS.

FAS – alkoholowy zespół płodowy. Jest to choroba nieuleczalna spowodowana piciem w ciąży. Wywołuje wady wrodzone, takie jak: specyficzne anomalie w budowie twarzy, problemy z kośćmi i stawami, opóźniony rozwój fizyczny, uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego.

Pamiętam, że kiedy wykładowca tłumaczył nam, jak rozpoznać dziecko z FAS – że ma szeroko rozstawione oczy, opadające powieki, krótki, zadarty nosek, brak rynienki między nosem a ustami – ja miałam przed oczami konkretne twarze. Angeliki, która nie wiedzieć czemu od wielu miesięcy nie mogła zapamiętać krótkiej roli do szkolnego przedstawienia, chociaż godzinami powtarzałam z nią po lekcjach jej kwestię i Patryka, który miał problemy z wyrażaniem, a nawet odczuwaniem emocji.

Wiedziałam, że to matki zgotowały im ten los. I byłam na te kobiety wściekła!

DSC_1832


KRÓTKO POTEM SAMA ZASZŁAM W CIĄŻĘ


I nie mogłam uwierzyć, z jaką nonszalancją ludzie z mojego otoczenia – zdawałoby się odpowiedzialni i wykształceni! – podchodzą do tematu picia w ciąży.

– Masz anemię? Wypij wieczorem kieliszek czerwonego wina! – słyszałam.
– No co ty, odrobina alkoholu nie zaszkodzi. Nam lekarz pozwolił! To co, wlać ci łyczka? – namawiali.
– Ale tak całą ciążę bez kropli alkoholu? Dasz radę? – współczuli.

A ja zupełnie nie rozpatrywałam tego w kategoriach jakiejkolwiek straty! Dla mnie to było oczywiste, że skoro noszę pod sercem upragnione życie, muszę zrezygnować z używek. Ciąża trwa tylko dziewięć miesięcy, to nie jest wieczność, a ja wiedziałam, że nawet odrobina procentów może skazać moje dziecko na cierpienie do końca życia.

DSC_1841

Zrezygnowałam nie tylko z alkoholu, ale nawet z niewinnych cukierków z rumem czy innych czekoladek z wiśniową nalewką. Pamiętam jak w tłusty czwartek mój mąż przyniósł z pracy pączki – o! Jaką miałam na nie ochotę! Wgryzłam się w pierwszego i jak tylko poczułam budyń z ajerkoniakiem, wyplułam go. Od razu wysłałam Piotra do sklepu po pączki z dżemem – i bez wyrzutów sumienia zjadłam trzy :).

Być może przesadzałam z tą ostrożnością, ale wolałam chuchać na zimne niż w jakikolwiek sposób zaszkodzić mojemu maluchowi.

DSC_1855


NIE MA BEZPIECZNEJ DAWKI ALKOHOLU W CIĄŻY


To nie jest tak, że na FAS chorują tylko dzieci z patologicznych rodzin, których matka nie trzeźwieje nawet do porodu. Zaszkodzić może również ten niewinnie przez wielu traktowany kieliszek wina. Herbatka „z wkładką” na rozgrzanie. I syrop na kaszel z etanolem. Sięgając po alkohol w ciąży, nigdy nie wiesz, czy to nie będzie twoje dziecko. Chciałam napisać: „czy to nie ty i twoje dziecko będzie miało pecha”, ale nie, to nie jest pech, tylko zwykła głupota. Często wynikająca z niewiedzy, ale nadal głupota.

Bo tylko spójrz na nie. Pewnie bawi się radośnie gdzieś obok ciebie. Czy podałabyś mu teraz alkohol? Tylko kieliszeczek? Nie? Dlaczego więc robisz to, kiedy bezbronne śpi w twoim brzuchu?

DSC_1858

Według badań co trzecia kobieta w Polsce piła alkohol w ciąży. Tyle się przyznało. Aż strach pomyśleć, jak te statystyki wyglądają naprawdę!

DZISIAJ MOŻESZ ZROBIĆ COŚ DOBREGO


Ja wiem, że wynika to z niedostatecznej edukacji. O FAS wciąż mówi się za mało. Sama byłam świadoma, bo na studiach uczyłam się o konsekwencjach picia w ciąży i pracowałam z dziećmi, które je ponosiły. One nie były niczemu winne. To są świetne dzieciaki, które spotkał po prostu niesprawiedliwy los.

Po co o tym piszę właśnie teraz?

Bo 9 września jest Międzynarodowym Dniem FAS (09.09 – te dwie dziewiątki to nie przypadek, dokładnie tyle miesięcy trwa ciąża!). Rusza właśnie kampania społeczna Fundacji EY, o której możesz przeczytać na stronie: Dzieci nie chcą FAS i poczuć trudne emocje tych dzieci dzięki filmikowi:

Z chęcią przyłączyłam się do akcji, bo znam problem i uważam, że MAM OBOWIĄZEK edukować kobiety w tym zakresie. Obydwie mamy obowiązek: ty i ja. Wierzę, że mi pomożesz, bo niestety nadal wiele babek sądzi, że alkohol w ciąży to nic złego. Aż włos się na głowie jeży, ale czytałam ostatnio komentarze, że jak kobieta często pije wino, to może je pić również w stanie błogosławionym, bo jej nie zaszkodzi. Podobno jej organizm jest już do tego przyzwyczajony. Ok, może jej organizm tak, ale co z dzieckiem???

banerfas

  • salus salus

    Święta prawda!! – szkoda, ze wciąż zdarzają sięctakie przypadki!!

  • Zofia Bogusławska

    Wiesz, to nie tylko kobiety. To niestety często kwestia lekarzy!!!! To jest jakiś dramat, jak słyszę, a słyszę nieraz niestety, że lekarz powiedział że może wypić kieliszek czerwonego wina bo to „dobre na anemie” i jeszcze słysze od niej że „ale ja piję domowe, nie jakieś sklepowe” a ja wiem, że to ich domowe to 25% ma. W GB lekarze szeroko mówią że można, że w 3 trymestrze to już wogóle. Mam kuzynkę lekarkę w UK. Ona była bardzo zdziwiona że ja się nie napiję winka do kolacji, za to miałam reprymendę za cappucino!!

    I tak, panuje taka opinia, że tylko dzieci „pijaczek”, czyli takich kobiet, które wiecznie chodziły w ciąży „nawiane” mają szanse na takie dziecko z FAS. Mnie to przeraża. Zdarza mi się wypić Bawarię, która wedle producenta ma nie tyle 0,5% co totalne 0% i to jest max tego, na co sobie pozwolę. Naprawdę czasem mam wrażenie, że to jest jakiś dramat „jak to, bez alkoholu 9 miesięcy”.. dla mnie samo takie stwierdzenie to już jakiś typ alkoholizmu, skoro nie wyobrażamy sobie życia bez alkoholu.

    Bardzo ważne jest mówienie głośno o tym, że KAŻDA ilośc może zaszkodzić. I że to taka loteria. Jedna pijąc codziennie będzie miała zdrowe, druga po jednym kieliszku będzie miała dziecko z FAS. Na pewno udostępnię banner, film, cokolwiek. I fajnie, że jest akcja blogerek uświadamiająca problem :)

    • Całe szczęście nigdy nie usłyszałam od żadnego lekarza, że można pić alkohol w ciąży, ale gdybym usłyszała… To bardzo szybko zmieniłabym lekarza!

      • Ja w siódmym miesiącu złapałam jakąś infekcję. Katar, kaszel, zaczerwienione gardło. Poszłam do lekarza. apisał mi listę leków, które mogę brać. Był wśród nich syrop homeopatyczny na etanolu, który jest polecany ciężarnym przez farmaceutów. Ba, jest nawet reklamowany przez panią w ciąży, co zdaje się jest karalne (reklama nie może sugerować nieprawdy).

  • iza z matiza

    Ilona a ty mi lepiej napisz co się dzieje jak matka pali papierosy w ciąży?? albo popala raz na jakis czas

    • Zazwyczaj dzieci rodzą się wtedy z niską masą urodzeniową, czasami niedotlenione, są chorowite, mają słabą odporność i problemy z koncentracją, a w przyszłości mogą wystąpić problemy z układem oddechowym (astma).

      Palenie w ciąży (nawet jednego papierosa raz na jakiś czas) jest tak samo zabronione jak picie. Tylko mam wrażenie, że w tym zakresie istnieje większa świadomość, tzn. kobiety, które palą, wiedzą, że szkodzą dziecku, żaden lekarz nie przekonuje, że „jeden papieros to nic takiego”, a społeczeństwo głośno piętnuje takie zachowania. Kieliszka wina w ciąży – już nie zawsze.

      • Anna Pasierb

        Często spotykam się z opiniami lekarzy (nasłuchałam się od innych przyszłych mam w szpitalu jak sobie leżałam przed porodem), że skoro się pali to nagłe rzucenie palenia mogłoby być szokiem dla dziecka więc już lepiej palić do końca ;/

        • Słyszałam coś takiego, ale myślałam, że to miejskie legendy (albo dawno i nieprawda). O matko! Przecież wiadomo, że papierosy ZAWSZE szkodzą (ciężarnej, nieciężarnej), a nie ich rzucenie :/

        • Anna Pasierb

          Ja paliłam przez 12lat. Jak tylko zobaczyłam dwie kreski na teście od razu wyrzuciłam papierosy. To nie jest trudne, trzeba tylko chcieć. Bez żadnych wykrętów i wymysłów.

      • Anna

        Ja widzę coś odwrotnego. Nigdy nie byłam świadkiem, żeby kobieta w ciąży pozwoliła sobie na alkohol, ani tego, żeby ktoś je namawiał do kieliszka wina. Natomiast, palenie w ciąży, podczas karmienia piersią, nie jest rzadkim przypadkiem. Raz ze zdziwieniem zapytałam znajomą „To ty palisz w ciąży?” to zostałam zjechana, że przecież nie można rzucać nagle, bo można zaszkodzić dziecku. Inne osoby obecne poparły ją, aż zwątpiłam czy faktycznie mam rację czy też sugestią niepalenia czyham na zdrowie i życie jej dziecka;). Kuzynka paliła w czasie karmienia, a jednocześnie martwiła się, że dziecko nie chce jeść i mało przybiera na wadze. Nie przyszło jej do głowy, że może to być spowodowane paleniem. Znajoma jest dumna, że karmiła dziecko do piątego roku życia. Cały czas paliła. Myślę, że przydałaby się jakaś kampania dot. palenia w czasie ciąży i karmienia, bo problem istnieje i nie wszyscy są świadomi, że paląc, robią źle.

    • Anna Pasierb

      Jak ja urodziłam mojego Tymulka to miałam w pokoju dwie nowe mamuśki, które paliły w ciąży. Obie miały córeczki. I obie były bardzo niespokojne jeśli mamusie przed karmieniem nie zapaliły. To bardzo przykre ;/

      • Leżałam na patologii ciąży, dziewczyna z ciążą zagrożoną (dwudziesty któryś tydzień, więc bardzo niebezpiecznie) smrodziła nam wszystkim w toalecie papierosami :(

  • Agniecha.

    Dziękuję ci bardzo za ten wpis.Jestem mamą dwójki szkrabów. Namawianie do alkoholu w ciąży to jakaś głupota ostatnia.Moja teściowa nawet mnie ostatnio żalowała jaka to jestem poszkodowana że nawet łyczka wina nie chce. Jakbym codziennie przed ciążą się uwalała do nieprzytomności. Mam w rodzinie trójkę takich dzieci. Na szczęście ich matka już nie sprawuje nad nimi opieki. Ciężko jest im i nam aby wszystko naprawić i naprostować w ich życiu. Ale wszystko idzie ku dobrej drodze.

    • Trzymam kciuki, żeby wszystko się poukładało w życiu tych dzieci. Smutna historia :(

  • Jak tylko dowiedziałam się o ciąży, to styczność z alkoholem miałam wtedy jak sobie powąchałam męża piwko w kuflu :) Zresztą całe szczęście alkohol przestałam pić na długo przed ciążą i jakoś nie tęsknię za nim

  • Ja byłam na imprezie (afterparty po konferencji branżowej) jak Basia miała trzy dni :/. Dopiero miesiąc później dowiedziałam się o ciąży.

    Ale natura jest sprytna – tak to zaprogramowała, że przez pierwsze tygodnie dziecko dopiero „wędruje” do macicy, tworzy się łożysko – dopiero po ok. dwóch tygodniach zarodek zaczyna jeść (i pić) to, co mama. Wtedy też pojawiają się poranne mdłości, żeby nas o tym poinformować.

    ALE w tym pierwszym okresie zarodek jest słaby i praktycznie bezbronny. Jeśli coś mu zaszkodzi, zazwyczaj dochodzi do poronienia. Dlatego jest spora grupa lekarzy, którzy są przeciwni przyjmowaniu w tym czasie preparatów na podtrzymanie ciąży (m.in. luteina), bo czasami lepiej, żeby zarodek naturalnie zginął, niż miał się urodzić z ciężkimi wadami rozwojowymi.

    Tak czy siak trzeba uważać, bo to zawsze loteria, dlatego m.in. u dentysty często pada pytanie, który to dzień cyklu (na wypadek, gdyby kobieta była w ciąży, a nie zdawała sobie z tego sprawy w drugiej połowie cyklu unika się znieczuleń i zdjęć rentgenowskich).

    • Anna Pasierb

      Nigdy u dentysty nie słyszałam pytania o dzień cyklu :P

      • A miałaś zdjęcie rentgenowskie albo wyrywanie (ze znieczuleniem)? Mnie pytali przed tymi zabiegami.
        Przed zdjęciem dentystka raz nawet wyjęła kalendarz, żeby nie było pomyłki w obliczeniach.

        • Olga

          znieczulenie mam często, ale czytałam, że nawet w ciąży można brać. Co do rentgena – fartuch chroni przed promieniami i promienie idą na twarz, nie na brzuch. Jedynie jak mi dentystka silny antybiotyk wypisywała, a ja się akurat nie zabezpieczałam bo planowaliśmy dziecko to kazała zrobić test krwi czy nie jestem w ciąży przed wykupieniem antybiotyku i zabezpieczać się w trakcie stosowania.

        • Anna Pasierb

          Miałam, ale u nas to tylko o ciąże pytają :P

  • Olga

    Dla mnie to też było oczywiste – ciąża = nie piję. Karmię piersią = nie piję, Mąż pije na spotkaniu ze znajomymi = nie piję, bo ktoś musi pilnować dziecka i w razie W zawieźć do szpitala… Ja piję na spotkaniu = on nie pije, razem napijemy się wina tylko jak babcia lub inny członek rodziny jest w domu. Dla mnie to normalne. Cukierków z alkoholem, ciasta na alkoholu itp nie jadłam podczas ciąży i karmienia.

    Co jeszcze mnie wkurza niemiłosiernie o czym mogłabyś napisać? Palenie papierosów przy dziecku. Nie ma dnia abym nie widziała kogoś kto idzie sobie z dzieckiem na spacer i pali papierosa. Nóż w kieszeni mi się otwiera… „Postawiłam budkę w wózku, to do środka jej nie leci”, „W domu nie palę, tylko tu na spacerze, dziecko przecież w wózku…” A ostatnio widziałam dwie panie przed marketem na papierosku, obok nich dziecko w wózku. Rozumiem, że muszą zapalić (no może nie do końca rozumiem, bo nie palę), ale czy nie mogłyby zrobić tego na raty? Najpierw jedna, a druga z dzieckiem w środku, potem druga?

    • Dokładnie. Zgadzam się ze wszystkim! Ja też często widzę palących w samochodzie z dziećmi… Niestety, ale w tamtym roku wróciłam do palenia. Nie palę w domu, ani przy dzieciach. Zawsze staję lub idę w odległości takiej, żeby nic nie miały szansy wdychnąć. Dla chcącego nic trudnego. Wiem, że fajki to paskudztwo, więc dlaczego dodatkowo miałabym na ich złe skutki narażać dzieci. I też zawsze jedno totalnie trzeźwe. A w ciąży piłam piwo – bezalkoholowe oczywiście :)

      • Olga

        Tylko niestety też nikotyna przenosi się na dzieci za pośrednictwem twojego ubrania

        • Przyznam szczerze, że tego nie wiedziałam. Poczytam o tym chętnie, będzie dodatkowa motywacja do rzucenia. Może nie uwierzysz, ale mimo, że jestem palaczką, to zapach fajek mi przeszkadza i jak po zapaleniu ciuchy mi śmierdzą to się przebieram ( bardzo mało palę). I tak przyznaję rachunki za wodę mam strasznie wysokie… Pozdrawiam :)

    • e-milka

      Dokladnie: ciaza i kp wykluczaja dla mnie alkohol. Odkad sa dzieci, na alkohol pozwalam sobie tylko, kiedy na przyklad sa goscie i wiecej ludzi w domu. Nie wyobrazam sobie sytuacji, gdy jestem w nocy sama (a zdarza sie to czesto) i z powodu alkoholu nie bylabym w stanie zareagowac wlasciwie, gdyby cos sie stalo. A juz mi sie zdarzylo z corka w nocy na pogotowie jechac. Ponadto, zadna to niestety przyjemnosc ze swiadomoscia, ze rano dziecko i tak nie bedzie mialo litosci niezaleznie od tego jak ja sie czuje. Smieje sie czasem, ze rozpije sie na stare lata, bo przez te dziewiec lat sporo butelek – prezentow sie nazbieralo.
      Nie slyszalam, zeby w Niemczech gin zalecal „kieliszeczek”. Na kaszel syrop dal mi taki, jakie dostaja juz male dzieci (jak dostalam recepte, to sie upewnilam, czy aby na pewno moge brac). Ale rzeczywiscie w Polsce, nie w rodzinie, ale u powinowatych, tez slyszalam jakoby kieliszeczek nie szkodzil. Ale tak sie przestawilam na tryb ciaza, ze wcale mi nie brakowalo tego w towarzystwie. Co wiecej, choc nie jestem zupelna abstynentka, i w gronie przyjaciol, rodziny owszem, to na codzien w ogole mi tego nie brakuje.

    • Anna Pasierb

      Moja teściowa pali… I na bank pali jak idzie z moim synkiem na spacer. Nie uwierzę, że nie. Gonię ją jak tylko mogę ale cóż…

  • Nie ma sensu. Albo rzucasz, albo palisz.
    To tak jakby alkoholik miał przestać pić, pijąc tylko jedno piwo dziennie. Uzależnienie to uzależnienie – w ten sposób nie uda się zerwać z nałogiem.

    • MateO

      Tutaj wiele zależy od organizmu i stopnia uzależnienia, z czasem organizm przyzwyczaja się do używek i wytwarza antytoksyny, gwałtowne rzucenie nałogu może sprawić, że antytoksyna stanie się groźniejszą dla zdrowia hipertoksyną, dlatego nie zaleca się rzucania nałogu gwałtownie.

      • Ok, a co z dzieckiem? Lepiej, żeby wdychało dym czy żeby matka dość brutalnie przeszła odstawienie papierosów? Czy ten szok też może wpłynąć na dziecko? Pytam z ciekawości ;).

        Czy chronimy w ten sposób matkę czy jedno i drugie?

        • MateO

          Najlepiej jakby rodzic w ogóle nie palił przy dziecku. Wtedy nie trzeba byłoby rozpatrywać takiego problemu.
          Wszystkie zmiany w środowisku w którym się żyje mogą w jakiś sposób wpłynąć na organizm (np. powietrze, woda, dieta, sport), zdarzały się przypadki, w których po diagnozie nowotworów ludzie chcąc spełnić marzenia zmieniali swoje życie, wyprowadzali się w inne miejsce, gdzie pod wpływem zmiany środowiska guz zanikał. Były też przypadki w których ludzie przeprowadzali się ze wsi do miast i po jakimś czasie dostawali astmy (ze względu na smog).
          Odnośnie smogu – to to jest poważniejszy problem, bo przecież nie każdy może sobie pozwolić na wyprowadzkę poza miasto. A np. oddychając w Krakowie to tak jakby palić ok. 7 papierosów dziennie.

  • oli82

    w Wielkiej Brytani rzeczywiscie nie zakazuja zupelnie alkoholu, aczkolwiek ja zdalam sie ma wlasna logike i po prostu nie pilam. Tak jak wiele kobiet pilam alkohol w pierwszych tygodniach, kiedy jeszcze nie wiedzialam, ze jestem w ciazy. W samej ciazy raczej nikt mnie nie namawial do picia, jedynie w sylwestra tak juz mi tesciowie truli, ze wzielam malego lyka szampana…nigdy wiecej tego nie zrobilam i niezaleznie od tego co mowia dla mnie ciaza jest jednoznaczna z nie piciem i nie paleniem

  • Ania Annia

    Popieram!
    btw. „chuchać na zimne” ;) dmuchać :)

  • Katarzyna

    Kurczę chyba wbije kij w mrowisko jednak mam swoją teorię… Lubicie Panie jabłka? Pyszne prawda i zdrowe i mniej kaloryczne anizeli np. ciastko. No to zjedzenie 3 to mniej wiecej jak wypicie 1/3 butelki piwa bezalkoholowego 2%.
    Za mną piwo i wino chodzi od początku ciąży, i o ile w 1 trymestrze to bylo całkowicie wyeliminowany trunek to teraz po posiłku wypije czasem parę łyków piwa albo wina. Nie można dac się zwariować. Od czasu do czasu, parę łyczkow, ciumkane przez wieczór, do posiłku krzywdy nie zrobi pod warunkiem że na codzień dostarczamy wszelkich mikro i makroelementow. Wszystko dla ludzi tylko z umiarem, a ponieważ większa część społeczeństwa IQ ma na poziomie podstawówki to lepiej powiedzieć zakaz picia i basta. Co oczywiscie patologia ma w 4 rech literach a przewrazliwione mamuśki traktują zbyt dosłownie, folgujac sobie w innych kwestiach.

    • 1. Nie wiem czy ktoś jest w stanie zjeść trzy jabłka na raz – mi jedno starcza :).
      2. Tak czy siak, żeby we krwi pojawił się alkohol, trzeba zjeść 20 kg jabłek, a nie 3.
      3. Piwo 2% nie jest piwem bezalkoholowym. Za takie uznaje się piwa 0,5% – ale nadal w ciąży są niedozwolone.
      4. Jeśli kobieta bardzo, ale to bardzo ma ochotę wypić piwo w ciąży – to polecam Bavarię – jedyne piwo 0,0%. Bezpieczne i smakuje FENOMENALNIE.

      Ja wychodzę z założenia, że nie dałabym moim dzieciom kilku łyczków piwa/wina (czy to noworodkowi, czy niemowlakowi lub kilkulatkowi), a ponieważ płód je i pije to co mama – jemu też nie dam. FAS to jeden skrajny biegun, na drugim są kłopoty z koncentracją, nadpobudliwość oraz inne zaburzenia wywoływane piciem w ciąży + skłonność do uzależnień (udowodniono, że osoby, które sięgają po alkohol jako dzieci/nastolatki znacznie częściej i szybciej popadają w uzależnienia. Pytanie co z dzieckiem, które poznaje smak alkoholu już w brzuchu? Osobiście wolę nie ryzykować).

      • Olga

        Popieram Ilonę :) Twierdzenie, że skoro ciężarne jedzą jabłka to można wypić kilka łyków piwa jest po prostu absurdalne…

  • Iwona

    Oj prawda. Staralam sie z mezem o dziecko ponad 4 lata i kiedy nareszcie sie udalo wszystko odrzucilam… Alkohol, wszystko co moze miec nawet najmniejsza ilosc. Odrzucilam nawet kawe aby nic sie niestalo mojej kruszynce. Ludzie mi czesto mowili wypij lyczka nic Ci nie bedzie nie zaszkodzi dziecku… Az mnie nerwy braly kiedy slyszalam cos takiego…

  • Zuzia

    Pracuję z dziećmi z FAS i też byłam świadoma czym grozi picie alkoholu u ciąży. Dla mnie największym zdziwieniem była dziewczyna paląca w ciąży „bo to drugi syn a chciała córkę”.Dziecko chodzi do szkoły i oczywiście ma problemy,ale matka zastanawia się „po kim to taki głąb”.Smutne, ale prawdziwe :-(

  • e-milka

    Przypomnialo mi sie jeszcze, ze przeciez wiem dlaczego, ze owszem, ten jeden kieliszek szkodzi i to wielokrotnie. W przeciwienstwie do mamy, ktora alkohol wydali z organizmu, plod wydali do wod plodowych i ponownie z wodami go wchlonie. W ten sposob z jednego kieliszeczka robi sie cala bateria. I nie sadze, by byly to miejskie legendy, bo znalazlam to np. w „powaznym” poradniku na temat ciazy („Das große Buch zur Schwangerschaft. Umfassender Rat für jede Woche”, autorzy: Prof. Dr. med. Franz Kainer und Annette Nolden).

    • Tak, też czytałam badania, z których wynika, że dziecko nie potrafi strawić alkoholu, dlatego gromadzi się on w macicy na długo po tym, jak matka sama zdążyła już go wydalić. Co więcej, według tych badań nawet jeśli matka nie poczuła nawet rauszu, dziecko w tym czasie mogło już stracić przytomność. Nie wiem czy te badania są wiarygodne (nie pamiętam nawet źródła), ale po prostu, na wszelki wypadek – lepiej nie ryzykować.

  • Wanda Panda

    Świetny i baaaaardzo ważny wpis!!! Ostatnio na temat picia alkoholu w ciąży przeczytałam też na blogu mamy-mamom.pl (http://mamy-mamom.pl/picie-wina-ciazy-jedna-lampka-zaszkodzi/) i mówiąc szczerze strasznie się za niego oburzyłam…. bo uznałam, że jest zbyt delikatny – najpierw seria zalet, jakie ma wino (póżniej oczywiście też te złe strony) a potem stwierdzenie, że w ciąży „nie powinno” się pić alkoholu – jakie „nie powinno”??? NIE WOLNO, NIE MOŻNA i koniec kropka! Sama jestem w 8 miesiącu ciąży i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby skusić się na chociażby łyk alkoholu.