Mum and the city

6 podpowiedzi po 6. miesiącu, czyli o czym musisz wiedzieć, rozszerzając dietę dziecka?

2 grudnia 2016

DSC_4539

Zaczęło się. Dziecko zagląda do twojego talerza, podejrzliwie przy tym mlaszcząc i ciumkając. Jesteś pewna, że gdyby potrafiło chodzić, podeszłoby i wyrwało ci z rąk kanapkę, którą z takim apetytem właśnie zajadasz. To oznacza tylko jedno: czas na rozszerzanie diety! Popłoch. Jeśli jesteś mamą po raz pierwszy, nerwowo przeczesujesz internety w poszukiwaniu informacji. Przepisujesz jak pilna uczennica w pierwszych dniach września schematy żywieniowe, starając się je zapamiętać. W sklepie „niby przypadkiem” przechadzasz się wokół półek ze słoiczkami, bo wiesz, że już niedługo będziesz musiała podjąć jedną z najważniejszych życiowych decyzji. Decyzji, która zaważy na losach całej ludzkości, od której zależy naprawdę wszystko, a mianowicie: marchewka czy jabłuszko?

DSC_4365

Jeśli jesteś mamą po raz kolejny, bardziej przypominasz uczennicę na tydzień przed wakacjami: twój zeszyt z notatkami jest pusty, wyrwana do odpowiedzi coś tam potrafisz wybąkać, bo dużo pamiętasz z poprzednich lekcji, ale już się nie spinasz, bo wiesz, że i tak nikt nie wystawi ci za to oceny.

Tak czy siak jest 6 wskazówek, o których MUSISZ pamiętać bez względu na to, czy jesteś mamą po raz pierwszy, czy po raz piąty :). To, jak karmisz swojego malucha przez pierwsze 1000 dni ma fundamentalne znaczenie dla jego zdrowia nie tylko teraz, ale również w dorosłym życiu. To właśnie w tym czasie najintensywniej rozwija się jego mózg, kształtuje układ odpornościowy, dojrzewa układ pokarmowy oraz programuje się metabolizm.

DSC_4512

1. Kiedy jest najlepszy czas na rozszerzanie diety?

Na to pytanie najlepiej odpowie ci twoje dziecko, a nie internet. Bo teoria teorią, a jak wiadomo – dzieci zawsze swoje.

Ale ok, warto wiedzieć, że według najnowszych zaleceń najlepiej zrobić to pomiędzy 17. a 26. tygodniem życia, ponieważ właśnie w tym czasie niemowlę jest najbardziej otwarte na nowe smaki. Oczywiście są to widełki orientacyjne i nie chodzi o to, żebyś stała nad swoim dzieckiem z kalendarzem w ręce. Najważniejsza jest obserwacja, czyli: czy dziecko pewnie trzyma głowę? Czy jest zainteresowane tym, co jedzą dorośli? Czy ssie paluszki i wkłada różne inne przedmioty do buzi, mlaska i gryzie? Jeśli tak: mamy to! Jest gotowe na wprowadzenie stałych pokarmów.

DSC_4479

2. Co na początek? Warzywa, owoce, a może kaszka?

DSC_4547

Ze względu na słodki smak owoców, najpierw przyzwyczajamy dziecko do warzyw. Najlepiej takich o łagodnym smaku, które rzadko uczulają, jak marchewka czy brokuły. Sprawę bardzo ułatwiają słoiczki z napisem: „pierwsza łyżeczka”, na których są dokładne oznaczenia, od którego miesiąca można danym warzywem dziecko częstować. To taka podpowiedź dla mniej doświadczonych mam lub dla tych, które pogubiły się w gąszczu internetowych informacji. A pogubić się łatwo! Bo pamiętaj – nad składem słoiczków pracują specjaliści, tymczasem na forach internetowych wypowiadają się mamy, które wiedzą dokładnie tyle samo co ty ;). W końcu doświadczona nie szuka frazy: „rozszerzanie diety, jak zacząć?”.

Dopiero po dwóch tygodniach można podać owoce – na deser, a jako trzeci stały pokarm – np. na śniadanie – wprowadzamy kaszkę. Kaszki to w ogóle temat rzeka, więc szykuję o nich oddzielny wpis.

Udowodniono, że dzieci, które na początku jadły same warzywa, w późniejszym wieku sięgają po nie chętniej i częściej od tych, które najpierw spróbowały słodkich owoców.

3. Jak uniknąć alergii?

DSC_4373

Podając najpierw posiłki jednoskładnikowe. Czyli samą marchewkę, tzw. „pierwszą łyżeczkę”, o której pisałam wyżej. Jeśli przez kilka dni dziecko dobrze reaguje na marchewkę, możesz podać brokuły. A potem na przykład – ziemniaczka, dynię lub zupkę dwuskładnikową (marchewkę z nowym warzywem, brokuła z nowym warzywem). Dzięki temu w przypadku wysypki od razu będziesz wiedziała, co ją spowodowało!

Zazwyczaj po jakimś miesiącu „próbowania” czas na posiłki z mięsem i rybą. To ważne, bo w Polsce jemy zdecydowanie za mało ryby, dlatego fajnie, jeśli przyzwyczaisz do niej dziecko 1-2 razy w tygodniu.

DSC_4399

4. O jakiej porze dnia podawać nowy produkt?

Jeśli ci sen miły, zawsze do południa! Żeby w razie jakichkolwiek sensacji żołądkowych (odpukać!) sytuacja na froncie do wieczora zdążyła się uspokoić.

5. Nie przejmuj się, jeśli wszystko idzie nie tak.

Dziecko zjada tylko trzy łyżeczki? Z czego połowę wypluwa? A potem całą marchewkę rozsmarowuje na bodziaku za pińć dych? Uspokoję cię: absolutnie wszystkie to znamy!

DSC_4516k

DSC_4413

DSC_4411

W pierwszych posiłkach wcale nie chodzi o to, żeby dziecko się najadło, a o to, żeby próbowało nowe smaki. Zupełnie jak bohaterowie „Azja Express”, tylko z lepszym skutkiem. Tak naprawdę nadal podstawowym pokarmem naszego niemowlaka pozostaje mleko i karmimy nim do syta po każdym obiadku, ekhm, po kilku łyżeczkach obiadku.

A że wypluwa? Ono dopiero uczy się jeść, więc nic dziwnego, że wypycha gęstą zupkę językiem, to po prostu odruch ssania. Co do marchewki, która od teraz będzie wszędzie – o ile nie wybierasz się na uroczysty obiad rodzinny do cioci Krysi – nie strój dziecka w nic, co kosztowało więcej niż twój domowy t-shirt. Kup wielką pakę bodziaków w dyskoncie i dobrze się baw razem z dzieckiem, które – pchając rączki w zupkę – poznaje jej zapach oraz konsystencję. Kiedy jak nie teraz?

DSC_4417

6. Od samego początku kształtuj odpowiednie nawyki żywieniowe.

Broń cię Boże nie dosalaj i nie dosładzaj posiłków dla maluszka! Za to właśnie lubię BoboVita, bo to sprawdzone produkty bez żadnych dodatków smakowych i – o ile nie masz własnego ogródka, który obradza okrągły rok – słoiczki będą najlepszym wyborem, bo masz pewność, że warzywa, które podajesz, są bezpieczne i nie zaszkodzą twojemu dziecku. Niestety, takiej pewności nie mamy, kiedy kupujemy marchewkę w sklepie czy na targu – nigdy nie wiesz, czy rolnik nie stosował dużej ilości oprysków chemicznych. Tej pewności nie masz niestety również wtedy, kiedy kupujesz marchewkę ekologiczną, bo ta mogła być uprawiana obok opryskiwanego pola. Żadne jedzenie dla dorosłych nie jest obwarowane tyloma surowymi normami ani nie jest tak skrupulatnie kontrolowane, czy spełnia normy ustalone przez Unię Europejską oraz inne organy jak właśnie jedzenie dla najmłodszych, które trafia do słoiczków.

Uff… Zdaję sobie sprawę z tego, że informacji jest naprawdę sporo i jeśli czujesz się trochę zagubiona, polecam na stronie BoboVita zamówić pomocny przy rozszerzaniu diety bezpłatny PORADNIK ŻYWIENIA MAŁEGO DZIECKA Z PLANEM 5 KROKÓW. Żeby go otrzymać, wystarczy zarejestrować się TUTAJ.

DSC_4913

Ja mam już jakieś doświadczenie w temacie, ale zalecenia zmieniają się tak często (uwierzysz, że trzy lata temu, kiedy urodziłam pierwsze dziecko, były inne niż teraz?), że warto trzymać rękę na pulsie. Dlatego na co dzień korzystam z bezpłatnej APLIKACJI w telefonie, którą możesz pobrać TUTAJ. Ułatwia rozszerzanie diety, bo dzięki niej:

  • mam szybki dostęp do wszystkich porad żywieniowych,
  • mogę korzystać z ułożonego przez ekspertów jadłospisu, dzięki czemu mam pewność, że dostarczam Basi wszystkie niezbędne dla jej rozwoju składniki (nie zapominam o rybce 2x w tygodniu!),
  • prowadzę dzienniczek i kontroluję w ten sposób reakcje na nowe pokarmy.

W końcu fajnie być mamą w XXI wieku! :)

DSC_4483

DSC_4560

podwpis

Dodaj komentarz

15 komentarzy do "6 podpowiedzi po 6. miesiącu, czyli o czym musisz wiedzieć, rozszerzając dietę dziecka?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulla
Gość
Paulla

Dobrze ze Pani prowadzi ten blog?bo mozna sie dowiedziec z niego duzo cennych rad.pozdrawiam i czekam na wiecej?

e-milka
Gość
e-milka
A ja sie ciesze, ze piszesz o tych „widelkach”, bo mlode mamy czasem naprawde chyba wierza, ze jak podadza dzien wczesniej czy pozniej to lolaboga. ;) Stad potem te dyskusje o wyzszosci Wielkanocy na Swietami Bozego narodzenia czyli 4m czy 6m czy jeszcze pozniej. Znam tez dziecko, ktore wzbranialo sie przed rozszerzaniem diety do roku, tylko mleko mamy i mialo to powod, bo jak sie poniej okazalo reagowalo alergicznie na wiele pokarmow. Dlatego pozwolmy dzieciom decydowac. I jak piszesz – nic ze sloiczek za 4zeta na bodziaku rozmazany – Twoim gotowaniem tez bedzie plulo, a tak przynajmniej czas zaoszczedzisz na… Czytaj więcej »
Elula
Gość

my wybraliśmy metodę BLW do rozszerzenia diety. mamy jeszcze ponad miesiąc 9tu zaczyna się od 6go miesiąca) a ja już się nie mogę doczekać dać Zośce pierwszy kawałek marchewki :D

salus salus
Gość
salus salus

Uwielbiam Was! Ja jak8es doświadczenie Mam! Jednak muszę odświeżyć wiedzę

Kasia
Gość

PRzydatny wpis. My już też na obiadkach :)
Marchewka <3

karjola
Gość
karjola

a ja muszę powiedzieć,że jestem dumna ze swojego dziecka. Od pierwszej łyżeczki wcinała wszystko, nic nie wypluła i większość zjadła, a nie rozmazała :) byłam w szoku, bo na pierwszy raz ubrałam nas obie jakbyśmy do radioaktywnego pomieszczenia wchodziły ;) ja najgorsze ciuchy i fartuch, ona najgorsze ciuchy i mega śliniak :) a tu piękne jedzenie. Łudzę się nadzieją,że może moje dziecko nie będzie problemowe z jedzeniem?? :)

Mała Mi
Gość
Mała Mi

Dzieki ci za ten wpis ja właśnie jestem przed rozszerzaniem diety, to pierwsze dziecko i zupełnie nie wiedziałam jak się za to zabrać.
Aplikacja już pobrana :)

Kasia
Gość

Ta aplikacja u mnie nie działa :(

Kotwiczanka
Gość
Kotwiczanka

My też powoli zabieramy się za rozszerzanie, mega cenne uwagi, dzięki za nie bardzo.

Agnes
Gość

Super jest ta apka, właśnie pobrałam i podoba mi się, że podpowiada nawet jakie przekąski można w danym wieku dziecku podać :)