Health and the city

Żywieniowe mody, którym nie ulegam. I tobie radzę to samo!

19 lipca 2015

DSC_0038_1

Wraz z boomem na ćwiczenia z Ewą Chodakowską oraz rosnącą popularnością programu „Wiem, co jem” Polskę ogarnęła nowa moda. Moda na bycie fit. To jest fajne i całym sercem jestem za, bo rośnie świadomość społeczeństwa na temat zdrowego odżywiania oraz dobroczynnego wpływu sportu na nasze życie, ale… Często mam wrażenie, że za modą na stosowanie bezglutenowych, bezcukrowych i bezmlecznych diet nie stoi nawet odrobina zdrowego rozsądku.

A jakie żywieniowe trendy śmieszą mnie najbardziej?

1. Tylko margaryna.
No chyba, że masz dziecko. Dla niego – na wszelki wypadek – tylko masło. A dlaczego nie margaryna? O tym już nikt głośno nie mówi.

A jak coś jest przemilczane, to załącza się Radar Ilony Węszącej Podstęp lub Zmowę Wielkich Korporacji Nastawionych na Trzepanie Kasy (choć nie kosztem zdrowia dzieci, przynajmniej tyle!). Przede wszystkim zastanawia mnie, z jakiego tłuszczu roślinnego margaryna jest zrobiona (utwardzany? Palmowy?). A skoro już przy składzie jesteśmy, gołym okiem widać, że receptura została opracowana w laboratorium. To już wolę zaufać naturze. Nie mam problemów z cholesterolem, więc wybieram masło. I jego smak, zdecydowanie!

2. Wyeliminuj tłuszcz z diety – tłuszcz to złooo.
Tylko że w tłuszczu rozpuszcza się większość witamin. Czyli bez niego nie zostałyby przyswojone przez nasz organizm. Nadmiar na pewno szkodzi, ale całkowita eliminacja? Brzmi freaky.

3. Produkty typu light są zdrowsze.
Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego tabliczka czekolady tradycyjnej ma 500 kcal, a light… 430. Ogromna różnica, naprawdę! A potem przeczytałam, że zamiast cukru dodaje się do produktów light np. tłuszcz, żeby miały jako-taki smak. I inne szkodliwe, chemiczne substancje.

4. Zabierz dziecku tego cukierka! Co z ciebie za matka?
To nie wiesz, że cukier powoduje nadpobudliwość? A ADHD to wymysł, a raczej wymówka mamusiek, które dają swoim dzieciom batoniki na drugie śniadanie? Buahahaha! No to się pośmiałyśmy, teraz możemy przejść do konkretów.

Jasne, że nie warto karmić dziecka cukierkami, lizakami, gumami, czekoladą. Wróć. Czekoladą można. Od czasu do czasu. Jedna kosteczka. W każdym razie ja sobie nie potrafię odmówić, więc Kostkowi też nie odmawiam. Dzisiaj to mega niepopularne podejście, w końcu cukier to biała śmierć i trzeba się go wystrzegać jak ognia. Kiedy pokazałam na Facebooku, że mój syn je suszoną żurawinę, przeczytałam: „A wiesz, że tam jest cukier?”. No tak, wiem. I ani mi się śni całkowicie eliminować go z diety mojej rodziny. Paranoja to zdecydowanie nie moje drugie imię.

5. Uważaj na grillowane mięso. Jest rakotwórcze.
A ja uwielbiam grilla. I rozpalam go co weekend (ok, mężowi każę rozpalić), bo… Według mnie grillowanie to jedna z najzdrowszych opcji (obok pieczenia czy gotowania na parze).

Ok, jeśli tłuszcz wytapiający się z mięsa cieknie prosto na rozgrzany ruszt, wytwarzają się substancje rakotwórcze. No ale hej, nie bez powodu wymyślono aluminiowe tacki do grillowania!

6. Ziemniaki tuczą. I w ogóle są jakieś podejrzane. Czy one mają jakiekolwiek wartości odżywcze?
Nie, to jedyne warzywo, które jest pustą kalorią. No kaman! Chyba w to nie wierzysz?

Warzywa bez wyjątku są zdrowe. I niskokaloryczne. Tak, ziemniaki też. Kaloryczne jest to, co do nich dodajemy, czyli tłuszcz, śmietana czy sos. Obecność ziemniaków nie jest obowiązkowa na moim obiadowym talerzu, ale czasami zwyczajnie lubię. Więc jem.

DSC_0039_1

7. Pij dwa litry wody dziennie!
Taaa, a potem nie wychodź z toalety.

Ostatnio modne są aplikacje na telefon, które przypominają, że czas na… Szklankę wody. Serio. Bo twój organizm na pewno tego nie wie! A mnie zastanawia, czy ta aplikacja bierze pod uwagę:
– wagę,
– temperaturę na zewnątrz,
– ilość ruchu,
– przyjmowany pokarm,
bo w sumie od tego zależy, ile tej wody trzeba wypić. Mniej, jeśli non stop pochłaniasz owoce/warzywa, a na obiad jadłaś zupę. Więcej, jeśli jest właśnie upał albo ćwiczysz na siłowni. I przede wszystkim: nadmiar wody też może zaszkodzić (rozrzedza płyny ustrojowe, więc wystarczy obserwować kolor moczu). Dwa litry to dla mnie nadmiar. Mój organizm to wie. Aplikacja – nie sądzę.

8. Przynajmniej raz w roku zrób detoks.
W końcu tyle jest chemii w naszym pożywieniu. No który organizm jest w stanie wziąć to na klatę? I w zdrowiu – bez diet oczyszczających – dożyć późnej starości?

Otóż… Każdy. W końcu mamy wątrobę i nerki, dzięki którym niebezpieczne substancje są rozkładane lub wydalane niemal na bieżąco. A nawet jeśli nie da się usunąć wszystkiego, to na zdrową logikę! Serio sądzisz, że w ciągu kilku dni głodówki pozbędziesz się z organizmu wszystkiego, co odkładało się w nim od miesięcy? Że dieta płynna w jakikolwiek sposób to przyspiesza (wodospadem oczyszcza wszystkie tkanki, komórki, nawet te tłuszczowe, mózg i pory w skórze)? A jak zjesz kawałek pełnoziarnistego chleba z sałatą, to toksyny już z ciebie nie wyjdą? Bo???

No właśnie, ja też nie potrafię znaleźć odpowiedzi na te pytania, więc nie stosuję głodówek.

9. Nie jedz po 18.
Kalorie przyjmowane wieczorem w dziwny sposób rozmnażają się – pewnie poprzez pączkowanie – i od razu idą nam w tyłek. Dlatego wieczorem najlepiej nie jeść nic. A wieczór dla każdego zaczyna się o 18. Tak, dla osoby, która chodzi spać z kurami po 21, dla tej, która o 21 zwykła biegać półmaratony oraz dla tej, która jest nocnym markiem i zasypia o 2 nad ranem. Brzmi całkiem logicznie? No właśnie – nie!

Jasne, że ciężkostrawna kolacja utrudnia zasypianie, ale nic poza tym. Liczy się ilość kalorii przyjętych w ciągu dnia. Jeśli łącznie zjesz ich 1500, z czego 500 na kolację, to jakim cudem możesz przytyć? Z czego?

10. Chcesz schudnąć? Spróbuj nowej diety cud!
Jedyna dieta, której ufam, to: racjonalne odżywianie. Przez całe życie. Nie: naprzemienne głodzenie się przed wakacjami i objadanie, gdy już się zaczną. Jedzenie kalarepki na tydzień przed ważną imprezą, żeby w jej dniu pochłonąć dwudaniowy obiad, sałatkę z majonezem, galat, sernik i dwie porcje tortu zakropione kalorycznym alkoholem. A tak to przecież działa, jeśli przez jakiś czas musisz praktycznie wszystkiego sobie odmawiać. Warto? No raczej nie, bo jedynym efektem diety cud jest efekt jo-jo.

Czyli przede wszystkim zdrowy rozsądek. I nie, nikt jeszcze nie padł trupem od zjedzenia kawałka pizzy, grillowanej kiełbaski czy owoców ze sklepu zamiast z własnej, przydomowej grządki.

DSC_0027_1

  • W 100% się zgadzam :) Więcej rozumu własnego i nie dajmy się zwariować.

  • BRAWO!!

  • Jestem całym sercem za tym wpisem. Od dawna interesuję się tematem zdrowego odżywiania, a do tego od niedawna pracuję w firmie promującej zdrowy styl życia, także wiem dokładnie o czym mówisz. Z tym nie jedzeniem po 18 to totalna bzdura, bo jest to zależne od tego kiedy chodzimy spać. Co do detoksykacji to wiele osób o niej krzyczy nie wiedząc zupełnie czym to się je, a najgorszym mitem jest właśnie głodówka. Diety cud to jakaś paranoja i ludzie, którzy w nie wierzą są ignorantami. Zdrowe odżywianie to klucz do sukcesu, bo aż 70% tego jak wyglądamy to efekt tego co jemy. 30 % to aktywność fizyczna, ale i tak jestem za tym by ona była nierozłączną częścią naszego życia :)

    • Zgadzam się, fajnie ćwiczyć, ale niekoniecznie po to, żeby schudnąć (od tego jest właściwe odżywianie), tylko żeby wymodelować sylwetkę, mieć energię (lepsze od kawy!), dobre samopoczucie, dotlenić organizm – no, same plusy.

  • Podpisuję się pod wszystkim oprócz detoksu – oczywiście detoks nie jest dla mnie głodówką, ale właśnie kompozycja odpowiednich zdrowych produktów naturalnych, które oczyszczają i odkwaszają nasz organizm. Bardzo polecam!

    • Ale w postaci płynnej? Czy po prostu: odstawiam na jakiś czas (najlepiej jak najdłużej się da) chemię, żeby organizm odetchnął? Chciałabym się kiedyś zabrać za to drugie ;).

  • Nie dajmy się zwariować :) My o tym co napisałaś już dawno wiemy, ale warto o tym przypominać :)

  • Co do ziemniaków, warto wiedzieć, że posiadają najwięcej witaminy C wśród warzyw dostępnych na rynku (w sensie – nieimportowanych). W zasadzie obiadowa porcja ziemniaków gotowanych na parze zawiera jej więcej, niż w warzywach polecanych na stronach ekosreko Nikt o tym nie pisze, bo są tanie, więc ekosreko sklep na nich nie zarobi. Oczywiście z ziemniakami w diecie nie ma co przesadzać, bo zawierają skrobię, ale najwięcej mają jej stare. Wiec dopóki są młode ziemniaki, jedzmy ich jak najwięcej. Grillowane jak najbardziej. Może dlatego moje dziecko ma dobrą odporność, bo uwielbia ziemniaki?

    Natomiast z piciem wody – to chodzi o płyny, a nie wodę jako taką. Potrafię wypić dziennie i trzy litry. I bardzo to sobie chwalę. Moje dziecko (trzyletnie) potrafi wypić 1,5 litra płynów dziennie (wliczając mleko, zupy i soki). Serio, to nie jest dużo. Polacy zdecydowanie za mało piją, dlatego mają problemy z utrzymaniem dobrej wagi. Mylą poczucie pragnienia z głodem i obżerają się bez sensu, zamiast uzupełnić elektrolity. Za mało wody w organizmie to przyspieszanie starzenia. Czasem ludzie się pytają, jak mogę wyglądać jak studentka dobijając do 40tki. Piję dużo zielonej herbaty. Z 6-8 kubków dziennie. :)

  • Świetny wpis, podpisuje się pod nim obiema rękami.

  • M.

    Mnie najbardziej śmieszny unikanie, za wszelką cenę i przez niemal wszystkich, glutenu. Nagle nikt nie toleruje glutenu, chociaż do niedawna jeszcze nikt nie miał o nim pojęcia.

    • Tak, masz rację też mnie to śmieszy :).

      • Gluten nie jest najgorszym złem, ale sama pszenica również nie powinna być podstawą piramidy żywieniowej. Dzisiejsze uprawy rolne na wielką skalę- np. pszenicy- w niczym nie przypominają dawnych złotych łanów. Ziarna są modyfikowane, sztucznie napędzane i zanieczyszczone, dlatego wiele osób ma różne dolegliwości- bóle żołądka, alergie nieokreślonego pochodzenia- a ich przyczyną może być właśnie nadmierne spożywanie wyrobów z pszenicy. A mleko z kartonu… no cóż, z mleczkiem prosto od krowy również ma mało wspólnego :/ Warto też wiedzieć, że mleko nie ma tak dużo wapnia, tak jak to przedstawiają w reklamach. Dużo więcej jest w żółtym serze ;) Szklanka mleka nas nie zabije, ale nie jest ono również życiodajnym płynem ;)

        • Mój syn nie pije mleka od kiedy skończył rok. Wcale. A powinien (minimum) dwie szklanki dziennie – spróbuj to dostarczyć w plasterkach sera (od 4 do 6), polecam, sporo się można napocić, żeby przemycić w diecie dziecka wapń (żadne dziecko nie zmieści 4 kanapek dziennie, moje nawet 2 z trudem ;), a dwie szklanki płynu to na lajcie). Dlatego ja nigdy nie mówię, że mleko ma mało wapnia.

          • Żółty ser to tylko przykład, wapń w ogromnych ilościach jest w wielu innych niemlecznych produktach, można pokombinować, choć nikt nie mówi, że będzie łatwo ;) Ja tylko chciałam zwrócić uwagę na to, że mleko krowie nie jest głównym źródłem wapnia dla człowieka.

          • Wiem, wiem – mogłabym o tym książkę napisać :). Jest w wielu produktach: rybach (tych mniejszych, które mają ości, strach dawać je dziecku, że się zadławi ;)), maku (dlatego u nas często pojawia się pieczywo z makiem) i wielu innych, a najwięcej w… Skorupkach jajek (wystarczy szczypta sproszkowanych, białych skorupek z ekologicznej hodowli raz dziennie dodana do jakiegokolwiek dania). Ogólnie najłatwiej jednak dać dziecku szklankę mleka lub miseczkę kaszki. Gdyby mały z takim uporem nie odmawiał, na pewno sama nie pokusiłabym się o odstawianie mleka „dla zdrowia” :).

  • To niejedzenie po 18 to jakiś relikt przeszłości- pamiętam, jak sama, będąc nastolatką, próbowałam stosować tę zasadę… Ona ma sens tylko wtedy, gdy chodzimy spać 19:00- 20:00- czy jest w ogóle ktoś taki? ;)) Osoby, które mają takie pojęcie o zdrowym odżywaniu (tłuszcz to zło, masło to zło, a na cholesterol zjem reklamowaną margarynkę, a żeby schudnąć- same light, sugar free, itp.) zatrzymały się w czasie i można im tylko współczuć, bo często nie słuchają dobrych rad ;)

  • sercemznieplodnoscia.blog.pl

    Super sprawa w końcu coś mówi do rzeczy, bo te wszystkie diety mnie denerwują, dlaczego mam nie jeść glutenu, skoro mój organizm nie ma z nim problemu? Czemu? Nie wiem wariatctwo totalne

  • Ja dopiero po 20-stej mogę się swobodnie najeść, jak dziecko już śpi, więc sobie nie odmawiam :D

  • Matko Zabawko

    Czy jeszcze są osoby, które wierzą w to, żeby nie jeść po 18?! No kurde czy ludzie są aż tak głupi?

  • Zgadzam się z Tobą :) Nie popadajmy w paranoję z tym fit odżywianiem:)

  • Zofia

    Miło, że jeszcze ktoś na tym świecie kompletnie nie zbzikował i potrafi zdroworozsądkowo podejść do tematu. Mam tylko jedną mała uwagę odnośnie szkodliwości produktów grilowanych. O tym, że są one szkodliwe, nie świadczy przypalający się tłuszcz, ale rakotwórczy związek o nazwie benzo alfa piren należący do grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (ten sam, który powstaje w trakcie tradycyjnego wędzenia wyrobów mięsnych). Powstaje on w wyniku termicznej obróbki produktów spożywczych. Dlatego też od przeszło 20 lat wyroby mięsne „wędzi się” tzw. preparatem dymu wędzarniczego pozbawionego tego szkodliwego związku. Oczywiście nic nikomu się nie stanie jeśli od czasu do czsu zje grilowaną kiełbaskę, byle nie za często.

  • Blackerin

    Żywność light jest jeszcze gorsza od normalnej… Dlaczego? Bo zamiast zwykłego cukru ma rakotwórcze słodziki. Po usunięciu tłuszczów żywność taka powinna tracić smak….. Więc dodajmy mnóstwo aromatów, konserwantów, barwników i polepszaczy smaku! Wszystkie te produkty light, sugar free i fit to jedna wielka ściema. Sprzedają nam wyprane ze składników odżywczych jedzenie pełne groźnej chemii i jeszcze każą za to płacić nieraz sporo więcej niż za zwykły odpowiednik. W dodatku smakują niebyt dobrze (mi osobiście nie podchodzi smak słodzików). Lepiej kupić sobie i zjeść jeden normalny jogurt zamiast dwóch jogurtów fit.

  • Jestem za! Sama obecnie próbuję zgubić pozostałości po brzuszku ciążowym, ale nie odbija mi. Nie jem słodyczy i staram się nie opychać na noc ( tzn. nie jeść na 2 godziny przed snem ) z tym pierwszym nie mam problemu bo za słodkim nie przepadam. Mój synek uwielbia słodkości i dostaje je w umiarkowanej ilości, tak samo wcina brokuły, fasolkę szparagową, szpinak itd. Kompletnie nie rozumiem mody na wykluczanie niektórych POTRZEBNYCH składników w diecie każdego zdrowego człowieka.

  • RM

    margaryny nik w dietach fit nie poleca, to zwyczajnie trucizna, o glutenie już zostało napisane, na temat wapnia polecam: http://www.pepsieliot.com/najlepsze-i-najgorsze-formy-wapnia/

  • Agata

    zgadzam sie ze wszystkim i tez nie rozumiem tej mody :)

  • Rita Alfur

    Wszystko spoko, oprócz tej tacki aluminiowej. Aluminium zawsze wydawało mi się podejrzane. Niektóre badania wykazują przedostawanie się aluminium do jedzenia z aluminiowych naczyń, folii, itd. do jedzenia z czym powiązano Alzheimera, występowanie raka, czy także niepłodność. (Wtedy, kiedy aluminium jest poddane wysokiej temperaturze). Dlatego lepiej też podchodzić do tego z umiarem i starać się unikać, gdzie to możliwe.

  • Magda

    też tak postępuje, ufajmy swojej intuicji a nie „dobrym radom” na dietę cud i inne bzdety.

  • Joanna

    Pani Ilono!
    Mała merytoryczna uwaga- witamin rozpuszczalnych w wodzie jest więcej niż tych rozpuszczalnych w tłuszczach.
    Pozdrawiam!
    Joanna:)