Woman and the city

Subiektywny przegląd sieciówek

15 kwietnia 2015

DSC_0470_1

Sieciówki… Można je kochać lub nienawidzić, ale chyba nie da się bez nich – tak całkowicie – żyć?

Dlatego dzisiaj krótki przewodnik po sklepach, w których robię zakupy: dlaczego, za ile i co?

DSC_0421_2

1. Zara.

Tam zaglądam najczęściej. Cena często nieadekwatna do jakości, ale nie da się ukryć, że na tle innych ciuchy z Zary są po prostu ładne.

W Zarze kupuję głównie „wyjściowe” dresy (czyli takie, w których nie wstyd otworzyć drzwi gościom, wyjść na spacer z dzieckiem, podjechać do lekarza lub po zakupy), świetne, grube legginsy przypominające bryczesy, z którymi nic się nie dzieje po naprawdę wielu latach użytkowania, a spokojnie można je nosić nie tylko na siłownię (kosztują co prawda sporo, bo ok. 100 zł, ale warto poczekać na wyprzedaże, bo wtedy można je dorwać za 50), sukienki, spódnice, marynarki i kurtki (wiosenne, bo zimowe są według mnie za cienkie na polską zimę). Nie polecam: T-shirtów (szybko się rozciągają), dżinsów (źle odszyte), obcasów (niewygodne). W trakcie przymierzania warto się przyjrzeć wszelkim szwom, bo bywają krzywe (i wtedy – w zależności od ceny – albo to akceptujesz, albo absolutnie nie). Warto też być przygotowanym na jakieś krawieckie poprawki po zakupie (obcięcie wystających nitek; podszycie spódnicy, bo lubią się pruć; doszycie guzika, etc.).

2. Massimo Dutti.

Tutaj w ciemno można kupić praktycznie wszystko: od butów poprzez torebki, a na ciuchach kończąc. Wysoka cena, ale w tym przypadku przynajmniej wiesz, że nie płacisz za bubel, który potem musisz własnoręcznie zszywać ;). Jeśli planujesz zakupy na wyprzedażach (a warto, bo te ubrania są ponadczasowe), trzeba się spieszyć i pierwszego dnia z samego rana złożyć zamówienie przez internet, bo w sklepach wszystko znika jak świeże bułeczki, zwłaszcza w rozmiarze 34/36.

3. Mango.

Jeśli dżinsy – to głównie z Mango. Prosty szew, gruby materiał i naprawdę się nie rozciągają. Jakościowo dorównują Levisom, Wranglerom, Lee, a na wyprzedażach można je kupić za 50 zł! W ofercie głównie klasyczne modele lub slim, choć sezonowe szaleństwa też się zdarzają. Duży wybór kolorów.

4. New Yorker.

Miejsce, do którego również zaglądam po dżinsy – ale tym razem te powycierane, dziurawe, boyfriendy, itp. Lepiej kupić idealnie dopasowane lub nawet lekko przyciasne, bo po kilku godzinach noszenia rozciągają się. Odszycie bez zarzutu.

DSC_0405_3

5. Solar.

Sweterki. Zwłaszcza te klasyczne. Ale też płaszcze, czapki – jednym słowem wszystko, co wełniane, bo na wełnie to oni się znają jak mało kto. Fajnie, że firma jest polska, niefajnie, że produkcja chińska. Warto poszukać outletu, ponieważ trafia tam praktycznie cała kolekcja przeceniona o 50-70%.

6. Simple.

Nie wiem czy to jeszcze sieciówka czy już nie? I właściciel, i produkcja w pełni polska, co się chwali, więc jeśli przy kasie krwawi serce, warto sobie o tym przypomnieć. Najwyższa jakość: od projektu po materiał i wykonanie. Polecam zakupy w outlecie, bo znowu trafia tam większość kolekcji. Głównie eleganckie ciuchy do pracy i na „wielkie wyjścia”. Genialne sukienki! Efekt WOW gwarantowany ;).

7. Marks and Spencer.

Do tego sklepu zaglądam po bieliznę i stroje kąpielowe. Rozmiarówka przeogromna, niespotykana w innych polskich sklepach, a ceny… Przyjemne ;). To mały raj dla pań z biustem, pewnie dlatego, że firma angielska, więc są przygotowani na klientelę, która korzysta z usług chirurga plastycznego ;). Nie wychodzą z założenia, że jak miseczka D, to obwód pod biustem 80 cm. Duży plus za to, że całość można kompletować oddzielnie, więc jeśli tak jak u mnie natura się trochę pomyliła (rozmiar 40 i… 34 ;)), tam na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Godne uwagi są również okulary przeciwsłoneczne – bezpieczne, z filtrami, ale w naprawdę korzystnych „bazarkowych” cenach.

8. H&M.

Średnio lubię, ale na dziale męskim zawsze dorwę jakieś fajne czapki. Tzn. mój mąż dorwie, a ja mu potem zabieram ;).

9. Cool Club (Smyk).

Skarpetki. Bawełniane, w dobrych cenach. Nie, nie dla mojego dziecka – dla siebie kupuję ;).

10. ???

Tutaj zostawiłam miejsce na Twoje polecenia, bo szczerze – do innych sieciówek (brak czasu!) rzadko zaglądam. Może masz swoje typy, o których nie wspomniałam?

DSC_0436_2

Dodaj komentarz

36 komentarzy do "Subiektywny przegląd sieciówek"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Jak ona to robi
Gość

Będzie nie na temat. Wyglądasz jak nastolatka ;)

Ania Andrzejewska
Gość

Zara tylko dla Młodego, ja nie odnajduję w kolekcji damskiej nic ciekawego, na co wydałabym „gruby hajs”, ale to pewnie dlatego, że za dokładnie się nie przyglądałam. Lubię za to Orsay, a moja siostra kocha się w Mohito – głównie eleganckie bluzki, spódnice, sukienki. Tshirty kupuję w Sinsay, co prawda po kilkunastu praniach wyglądają kiepsko, ale za to kosztują około 20 zł. :) jeansy mam z C&A i również sobie chwalę. Ostatnio poszła mi jedna para, ale nosiłam ją prawie zawsze przez dwa lata ;))

Ooo, i jeszcze Camaieu – płaszcze, bluzki, spódnice.

Jusssi
Gość

Ja pod 10 umieściłabym Monnari. Ceny aktualnych kolekcji, dla mnie, nie do przyjęcia. Na wyprzedażach obławiam się aż miło :) Zdarzają się buble, ale do 80%rzeczy od nich, nie mam żadnych zastrzeżeń.
Marks&Spencer, szczerze polecam. Pracowałam w tej firmie na studiach i wierzcie mi, wszystko ma tam wysoki standard. W dostawach nie przychodzą szmaty, które trzeba rozprasować. Oczywiście trzeba patrzeć na metki i ceny, te często idą tam w parze z jakością.

Tedi
Gość

Często kupuję w Greenpoint (to też sieciówka?). Koszulki stamtąd jako jedyne mi się nie rozciągają i szwy się nie przesuwają. Dodatkowo cena bardzo przystępna. Oprócz tego omijam sieciówki szerokim łukiem. Jakoś nic mi od nich nie podchodzi ;-)

Ania
Gość

H&M ma teraz sklep online i w sekcji premium mozna znaleźć naprawdę ładne rzeczy.

anjanka
Gość

ja uwielbiam Orsay za ich sukienki. Kupuje je głownie przez internet. Bluzki najczęściej w carry, takie codzienne t-shirty z krótkim rękawem i długim. W h&m najczęściej ubrania dla dzieci, tak samo w c&a.

Kasia
Gość

Nie mogę się nie zgodzić z Twoimi „typami” jedynie New Yorker mnie nie przekonuje bo kilka razy przejechałam się na rzeczach, uszytych z fatalnych jakościowo materiałów.
Dodałabym wyjątkowo Stradivarius, gdzie kupuję lekkie kurtki, t-shirty i wyjątkowo mają małą rozmiarówkę, co dla mnie jest atutem.

ewa
Gość

Ja mogę od siebie dodać VERO MODA. Jeszcze przed przyjściem na świat potomka, bardzo lubiłam tak kupować i zawsze coś fajnego i dobrze uszytego mogłam tam znaleźć.Zachęcały mnie zawsze ich wystawy, manekiny, ich peruki, bardzo to na mnie działało.

Marta
Gość

Ja dodałabym jeszcze przede wszystkim Promod – tam głównie kupuję sukienki na lato, bluzki i niekiedy dżinsy, Medicine – sukienki sportowe, ostatnio spódnica (bo z gumką i w M mieszczę się w ciąży:)) i niekiedy T-shirty, ale nie polecam tych tańszych bo po praniu szwy się przekrzywiają; Camaieu – luźne bluzki koszulowe.

Ali
Gość
Osobiscie w Zarze nigdy nic ani dla siebie ani dla dziecka nie udalo mi sie znalezc w przystepnej cenie :( Ale moj maz lubi czesto dla siebie cos tam kupuje :) W Marks&Spencer dla mnie poraka sa rozmiary – na mnie zawsze wszystko jest za duze! (a nosze sandardowe 36), natomiast dzieciece rzeczy sa super i mimo ciaglych pran wystarczaja na lata – drogie wprawdzie, ale na wyprzedazach mozna dziecie obkupic prawie za grosze :) Dla mnie najlepiej sprawdzaja sie ciuchy z H&M i z TallyWeil – tanie, ladne, dopasowane rozmiarowo, choc oczywiscie sporo bubli – trzeba sie nauczyc w… Czytaj więcej »
Healthy Life Connoisseur
Gość

Mango wymiata:) to prawda. Z internetowych sklepów z kolei uwielbiam Mosquito;), jeszcze się nie zawiodłam nigdy na jakości, a to dla mnie ważne:)

Justka
Gość
Justka

takie spostrzeżenie: zara i massimo to to samo….podobnie jak bershka, stradivarius, pull&bear i oysho

pestki
Gość
pestki
Zara kompletnie odpada, za krótkie rękawy i nogawki, tylko dla niskich osób choć modelki na zdjęciach zawsze wysokie, dla syna wolę kapAhl. H&M nawet lubię zwłaszcza jeansy choć się rozciągają ale mają za to nogawki 34 i przystępną cenę, dla małego dresy i body dają radę. Koszule, bluzki jakoś głównie Stradivarius czasem Reserved. A tak to potrafię sobie czasem coś kupić nawet w Tesco ?. Ale generalnie dawno nic sobie nie kupiłam, nic mnie nie kręci chyba muszę odwiedzić te Twoje sklepy bo w moich nuda, choć odkąd nie pracuję moja garderoba to jeansy lub getry i bluzka, koszula zawsze… Czytaj więcej »
Mama w domu
Gość

Dodam: Taranko. Sweterki od nich wytrzymują nie jedno pranie (i to nie ręczne – bo tego nie cierpię). Dla mnie New Yorker odpada bo kilka razy się na nich zawiodłam. Wczoraj obkupiłam się w Zarze, do Massimo nigdy nie zaglądałam, a dobrze wiedzieć, że jest po co :D

piernikowocynamonowo.blogspot.
Gość
piernikowocynamonowo.blogspot.

Zakochałam się w Twoim blogu i pytanie czemu dopiero teraz tu trafiłam !? Ja lubię ZARĘ (zwłaszcza jeansy, polubiłam też ostatnio perfumy) ale uwielbiam MANGO, w mango robię zakupy głównie przez internet, lubię torebki, sukienki i rozmiar zawsze jest odpowiedni, jak 36 to 36 -od spodni po kurtki jeansowe i koszule, lubię też bardzo ZALANDO (tam BENNETTON, MINT&BERRY, KIOMI i co innego trafię fajnego), dla dzieci lubię C&A, kupuję też przez internet, rozmiary zawsze się zgadzają a rzeczy są naprawdę gatunkowo bardzo dobre, i H&M (moja radość że otworzyli sklep internetowy wielka !!!). Nie lubię NEW YORKERA osobiście

Tatiana
Gość
Tatiana

Jeśli chodzi o ciuchy dla dzieci, polecam C&A – niedrogie i dobrej jakości. Dla siebie zawsze New Yorker, ale mam wrażenie, że ostatnio jakość trochę słabsza :/