Mum and the city

Rzeczy, które zrozumiesz, dopiero kiedy zostaniesz mamą

26 czerwca 2016

DSC_7059

Nie jestem za tym, że absolutnie każdy musi mieć dziecko. Jeśli ktoś tego nie czuje, nie powinien się zmuszać tylko dlatego, że właśnie tak wypada, tego oczekuje od nas społeczeństwo oraz matka, babcia i teściowa. Bo w ten sposób można sobie – i temu dziecku, które dopiero jest w planach lub całkowicie poza planami  – wyrządzić więcej złego niż dobrego. Jednak wygłoszę teraz pewien pogląd, z którym pewnie każdy rodzic się zgodzi, ale mało kto ma odwagę powiedzieć to na głos, bo jest dość brutalny: dorosłość puka do naszych drzwi wraz z pojawieniem się na świecie dziecka. Dojrzewasz, kiedy stajesz się odpowiedzialny za kogoś innego, a nie wtedy, kiedy kończysz osiemnaście lat, wyprowadzasz się z domu rodzinnego, idziesz do pierwszej poważnej pracy czy nawet bierzesz ślub.

Zawsze więc śmieszy mnie, kiedy bezdzietna koleżanka daje mi rady na temat związku czy tego, jak powinnam o siebie dbać. Lub mówi, że jest zmęczona ;). Bo pewnych spraw po prostu nie jesteś w stanie ogarnąć, dopóki sama nie zostaniesz mamą. Jakich? A na przykład, że:

1. Nie jesteś pępkiem świata.

I od dnia narodzin nie siebie stawiasz na pierwszym miejscu. Dosyć przerażające. Ale nawet jeśli matka twierdzi, że po porodzie nie zapomniała o sobie, mówi tylko część prawdy ;). Bo na przykład nie położy się spać – nawet jeśli jest skrajnie wykończona! – kiedy jej dziecko płacze. Nie zje też obiadu, dopóki ono nie będzie nakarmione, nie przebierze się z piżamy, kiedy maluch woła. Itepe, itede. To tylko przykłady pierwsze z brzegu, a każda z nas mogłaby je mnożyć do północy, prawda?

Więc kiedy bezdzietna koleżanka pyta mnie z niedowierzaniem konspiracyjnym szeptem: „Ale jak to? Naprawdę nie miałaś czasu na prysznic?” przewracam tylko oczami i nie kontynuuję tematu, bo bardzo by się zdziwiła, na co jeszcze dzisiaj nie miałam czasu. Chociaż bardzo chciałam!

2. Wszystko płynie.

Kiedy mój syn przez pierwsze tygodnie nie robił nic innego, tylko płakał, myślałam z przerażeniem: „Boże! W co ja się najlepszego wpakowałam? Teraz już zawsze tak będzie?”. Nie pomagali mi ludzie wokół, twierdząc, że mam się cieszyć tymi chwilami, bo potem będzie gorzej.

Kiedy przez pierwsze tygodnie płakała moja córka, wiedziałam, że to minie. Że trzeba ze spokojem przeczekać. I nie pomyliłam się. Nie jest tak, że rodzic ma przesrane non stop. To trochę jak praca u despotycznego szefa, który nie przestrzega twoich dni wolnych, nie daje ci nawet zjeść śniadania, bo wszystko na ASAP, ale jak już wykonasz swoje zadanie, to potem klepie cię po plecach, chwali i daje premię, o której nawet nie śniłaś. Więc idziesz do pracy z chęcią, bo nie dość, że ją lubisz, to wiesz, że zostanie ona odpowiednio wynagrodzona.

3. A czas to nawet zapieprza.

Nie mam pojęcia, co siedziało w mojej głowie, kiedy jeszcze kilka lat temu twierdziłam, że nie mam czasu. Nie mam czasu usiąść na kanapie? Obejrzeć trzech odcinków „Przyjaciół” pod rząd? Kaman! Teraz nie zdążę nawet mrugnąć i już jest wieczór ;).

4. Rodzice zrobili najlepsze, co mogli.

„Ja to na pewno wychowam inaczej moje dziecko” – wieściłam rodzicom każdego dnia w okresie dojrzewania. Z satysfakcją sadysty wytykałam im wszystkie błędy. A popełnili ich sporo. Tak jak i ja popełniam :). Chociaż naprawdę się staram, ale Bóg i mąż (a pewnie nawet sąsiedzi) mi świadkiem, że czasami po prostu nie da się nie wrzasnąć, kiedy trzylatek o czwartej nad ranem woła, że już, właśnie teraz chce układać puzzle. Albo zjeść jajo. „Szlaban na jaja!!! Jeśli zaraz nie pójdziesz spać, do końca życia nie zobaczysz żadnego jaja!” – krzyczę więc, nakrywając głowę poduszką i chociaż naprawdę nie jestem z siebie dumna, to wiem, że każdy sąd uniewinni mnie za zbrodnie poczynione w afekcie.

A i mój syn uniewinni, kiedy o czwartej nad ranem za lat dziesiąt przyjdzie do niego po jajo Kostek Junior.

5. Istnieje miłość tak wielka, że nie można jej sobie wyobrazić.

Jeśli myślisz, że kochasz swojego faceta najbardziej na świecie – jesteś w błędzie. Bo kiedy on wychodzi z domu – lub ty wychodzisz bez niego – nie masz wrażenia, że siłą wyrywają ci z ciała kawałek serca.

A dokładnie tak się czujesz, kiedy twojego dziecka nie ma obok.

Co więcej! Kiedy myślisz sobie, że już bardziej kochać nie można, budzisz się dnia następnego i… Kochasz jeszcze bardziej.

DSC_7064

Więc chociaż doskonale wiem, jak bezdzietnych wkurzają teksty: „Co ty tam wiesz o życiu! Poczekaj aż sama urodzisz!”, sama nie potrafię inaczej podsumować ich rad typu: „Ja to nigdy nie podniosę głosu na moje dziecko” czy też: „Moje dziecko na pewno nie wejdzie mi na głowę!”.

A właśnie, że wejdzie. I zatańczy kankana w rytm twoich okrzyków.

DSC_7082

Dodaj komentarz

29 komentarzy do "Rzeczy, które zrozumiesz, dopiero kiedy zostaniesz mamą"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
e-milka
Gość
e-milka
Wiesz co, z tym wrzeszczeniem. Przy pierwszym dziecku tak bardzo sie staralam, by przy niej nie wybuchnac. Odchodzilam i darlam sie w lazience przy wlaczonym kranie, walilam w sciane z bezsilnosci. I jeszcze katowalam sama siebie za kazda negatywna mysl i za ta agresje. Nie tak mialo byc, nie taka matka byc chcialam. Ale przy dziecku bylam oaza spokoju, z zacisnietymi szczekami. I wreszcie nadszedl ten dzien. Rok i troche, plac zabaw, moj aniol popchnal kolege, starszego o miesiac, ale motorycznie dalej. Kolega zlozyl sie jak parasolka, mojemu anioleczkowi to sie spodobalo. Ja spokojna, als surowa. Powtorka z rozrywki, kolega… Czytaj więcej »
Asia
Gość

Jestes wspolwinna obudzenia mojgo Malego Wrzaska. Ty napisalas o jajach, ja nie dalam rady powstrzymac smiechu. Wspolwinna jestes, a zbrodnia straszna…szlaban na pisanie o jajkach ;)

Sonia
Gość

Dorosłość nie równa się rodzicielstwu. Niewyspanie, brak prysznica i poczucie odpowiedzialności za drugą osobę to sytuacje, które zna wiele bezdzietnych osób. Jedyne co może zagwarantować sobie rodzić to poczucie miłością do dziecka, bo logiczne, że jeżeli go nie ma to uczucie jest obce,ale trudno ocenić czy jest to miłość największa, bo miłość jest niemierzalna, to tak jak pytać czy bardziej kochasz mamę czy tatę. Ja powiedziała bym że jeśl ma sie dziecko to człowiek staje się rodzicem, a dorosłym sie jedynie bywa.

Kasia
Gość

Zgadzam się!
Poza tym nie lubię podziału kobieta-matka i kobieta-bezdzietna.

Bożena Jędral
Gość
Bożena Jędral

Rozłożyłam sobie macierzyństwo na raty, od 20 lat jestem niewyspana ;)

Ewelina Kaszkowiak
Gość
Ewelina Kaszkowiak

To o mnie…:P

Marta
Gość

Mam odmienne zdanie. Jeżeli kobieta nie ma dzieci to nigdy nie bedzie dojrzała osoba ? Mysle ze mając psa i męża, można być dojrzałym, odpowiedzialnym, posiadać miłość najwieksza na świecie i byc szczęśliwym !!! Zabrzmialo to tak jakby kobieta nie posiadająca dzieci była gorsza.

Milka
Gość

Taaa bo psa się kocha jak dziecko?.

Asia
Gość

A czemu nie?

Mamapolonistka
Gość
Mamapolonistka

Nie gorsza, tu nie o to chodzi. Bardziej zmeczona po prostu :)

Kasia A.
Gość
Kasia A.
z dziecmi sa zupelnie inne problemy niz z samym mezem i psem :P moim zdaniem o wiele trudniejsze. mialam zwierzeta i meza jednoczesnie:P a jak mam dzieci, to tamto to byl pikus i wg mnie mala lekcja odpowiedzialnosci.. nie chodzi tu o bycie gorszym… mozesz wyjsc z domu na chwile i zostawic psa, a juz takie dziecko kilkumiesieczne np nie za bardzo :P nawet do sklepu na chwile nie mozesz wyjsc sama.tak samo nie mozesz isc pod prysznic, jezeli dziecko wisi Ci na nodze przez wieksza czesc dnia (psy tez tak wisza?;0) pies raczej nie skacze z parapetu, zeby wyprobowac… Czytaj więcej »
Martulinek
Gość
Martulinek

Ostatnie zdanie jest moim ulubionym? I chyba trafiłaś w sedno? Moje macierzyństwo jest zupełnie inne od tego jak je sobie wyobrażałam zanim zostałam mamą. Życie wszystko zweryfikuje ?

Asia
Gość

Sorry, ale mówienie, że bezdzietne osoby nie mają prawa być zmęczone i nie miec czasu jest z dupy. To tak, jakby powiedziec nastolatce, która ma złamane serce, że prawdziwe problemy dopiero przyjdą, a te teraz są mało istotne. Każdy ma swoją miarę problemów, czy też zmęczenia adekwatną do siebie tu i teraz.

Drop
Gość
Chyba rozumiem co chciałaś przekazać i chociaż zgadzam się z Iloną na temat tego, że po urodzeniu dziecka problemy sprzed stają się błahe, abstrakcyjne wręcz, to jednocześnie zgadzam się też z Tobą, że nie powinno się porównywać i oceniać wagi problemów czy odczuć osób, które są na dwóch różnych etapach życia, bo naturalnym jest, że każda z tych osób będzie mieć do nich inny stosunek. Idąc takim tokiem myślenia, matka piątki dzieci może zarzucić mi, że co ja tam wiem o zmęczeniu i braku chwili na cokolwiek przy dwójce, przecież ona z dwójką miała morze wolnego czasu, a prawdziwy hardcore… Czytaj więcej »
Izabela Kujawscy
Gość
Izabela Kujawscy

Mnie chyba bardziej denerwują uwagi,czy też porady mam,ktorych dzieci od rana do południa sa w przedszkolu,po południu u babć, o 18 dziecko maja u siebie w domu a o 19.30 już śpi,a ona ,,zmęczona,, przychodzi z pracy ze sklepu z ubraniami i mi mówi :,,jaką jestem zmęczona,Ty to masz dobrze”! – to mnie wkurza!!!!!!!

Blogowy pamiętnik
Gość

Krzyk nie pomaga i jest bez sensu ale nie ukrywajmy, czasem my też musimy krzyknąć aby nie zwariować :) Punkt 5 jak najbardziej trafny.

Kasia A.
Gość
Kasia A.

Zgadzam się :) wiem, że to nieładnie, ale po prostu śmieszą mnie problemy osób bez dzieci – typu, ze sa niewyspane, nie maja czasu itd. dokladnie tak jak pisalas :) choc wiem, ze moze to byc rowniez w inna strone, rodzice, ktorzy maja wiecej dzieci moga sie pod nosem smiac z moich problemow z dwojka :) bo co ja wiem o zyciu :)