Health and the city

Przepis na sushi

22 listopada 2013


_DSC0801

Przygodę z rybami oraz owocami morza zaczęłam – jak wiele rzeczy w swoim życiu – od d… strony.

Ryby w moim rodzinnym domu były nieobecne. Na stole pojawiały się tylko z okazji Bożego Narodzenia – a to stanowczo za mało, żebym mogła je polubić, dlatego nawet w czasie świąt potrafiłam oprotestować karpia i cały wieczór siedzieć nad talerzem z suchymi ziemniakami.

Aż nastała moda na sushi…

_DSC0762

Jako że lubię wszystko, co modne (i nie wstydzę się do tego przyznać!), sushi spróbować musiałam. I całe szczęście, bo dzień, w którym jadłam je po raz pierwszy, był początkiem mojego nowego życia… Skoro zasmakowałam w rybach surowych, zaczęłam również jeść te pieczone, smażone, owoce morza – ale nie tylko! Teraz bez strachu próbuję nowych smaków, uważam, że to świetna przygoda i nie boję się już eksperymentów kulinarnych.

A sushi pokochałam miłością pierwszą – tak bardzo, że nawet w ciąży nie potrafiłam odmówić sobie tego przysmaku. Wtedy jadłam sushi z rybą smażoną, gotowaną, grillowaną – większość sushi barów ma w swojej ofercie specjalne zestawy dla kobiet w ciąży. I chwała im za to!

Sushi można przygotować również w domu. Robię je od lat i zapewniam Was – to żadna filozofia! Wystarczą tylko dobre produkty (znajdziesz je w każdym markecie, w dziale: „Kuchnie świata”), odrobina chęci i czasu.

_DSC0758

PRZEPIS NA SUSHI

Składniki (dla dwóch osób):

surowa ryba: łosoś, halibut, tuńczyk, ryba maślana (jeśli boisz się surowej ryby, możesz wybrać wędzonego łososia i paluszki krabowe)
nori – prasowane algi
awokado
opcjonalnie (można, ale nie trzeba): zielony ogórek, papryka, sałata, szpinak, marynowana tykwa, marynowana rzodkiew, szczypiorek, sezam
serek śmietankowy Philadelphia
250 g ryżu do sushi
250 ml wody
4 łyżki octu ryżowego
1 łyżka cukru
sos sojowy
marynowany imbir
wasabi

1. Ryż (ja używam specjalnego ryżu do sushi, ale słyszałam, że normalny też się nada – ważne, żeby był krótkoziarnisty i klejący) płuczemy w wodzie, dopóki ta nie będzie przeźroczysta.

_DSC0751

2. Wypłukany ryż zalewamy w garnku świeżą wodą w tych samych proporcjach (na szklankę ryżu – szklanka wody) i odstawiamy pod przykryciem na 30 minut.
3. Następnie zawartość garnka szybko doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na minimalnym ogniu przez 15 minut.
4. Po ugotowaniu znowu odstawiamy ryż pod przykryciem na 15 minut.
5. W tym czasie przygotowujemy marynatę do ryżu: mieszamy ze sobą 4 łyżki octu ryżowego + 1 łyżkę cukru + 1/2 łyżki sosu sojowego.
6. Gotowy ryż przekładamy do miski (najlepiej drewnianej) i mieszamy z marynatą.
7. Odstawiamy ryż do wystygnięcia (to bardzo ważne, jeśli ryż będzie ciepły, algi staną się gumowate!).

_DSC0754

_DSC0756

8. Listki nori układamy na macie (ja swoją kupiłam w Ikei – w biednych czasach studenckich służyła za podkładkę pod talerz).

_DSC0775

_DSC0773

9. Nakładamy ryż. Aby to się udało, trzeba mieć w pogotowiu kubek z zimną wodą – ponieważ ryż do sushi bardzo się klei (nie tylko ziarna do siebie, czy też do alg, ale również do rąk), warto co jakiś czas moczyć końce palców w wodzie i wilgotnymi rękami nakładać (płasko) ryż.
10. Dodajemy pokrojone w paski warzywa i ryby (według uznania, można łączyć wszystko ze wszystkim – ryby z rybami, ryby z warzywami, warzywa z warzywami).
11. Dla smaku warto niektóre rolki posmarować w środku serkiem Philadelphia (nakładamy go albo na ryż, albo na składniki tuż przed zawinięciem).

_DSC0781

12. Najtrudniejsza część ceremonii: zwijanie rolek. Już wiecie, po co ta mata – zapewniam Was, że bez niej nic by się nie udało, a dzięki niej rolki są równe, kształtne, apetyczne.

_DSC0782

_DSC0785

13. Układamy rolkę na desce do krojenia i ostrym (to ważne, żeby nie wystrzępić nori!) nożem kroimy na kawałki.
14. Tak przygotowane sushi przekładamy na talerz, który przystrajamy wasabi oraz imbirem, a w oddzielnych miseczkach podajemy sos sojowy.

_DSC0769

A teraz kilka ciekawostek związanych z kulturą jedzenia sushi:

– sos sojowy i wasabi to „przyprawy” do sushi – sos sojowy jest słony, a klasyczne wasabi piekielnie pikantne (w Polsce zamiast wasabi sprzedaje się zwykły, barwiony na zielono chrzan),

– marynowany imbir ma za zadanie oczyścić kubki smakowe – zjadamy go, kiedy chcemy posmakować sushi z innym rodzajem ryby, dzięki temu jej smak poczujemy intensywniej,

– sushi możemy jeść pałeczkami, ale również ręką – jedzenie widelcem to faux pass (podobno w Azji sztućców używa się tylko w czasie stypy po pogrzebie),

_DSC0805

– krążki sushi mają wielkość idealnie dostosowaną do tego, aby być na jeden kęs, dlatego nie gryziemy ich, tylko wkładamy „do paszczy” w całości,

– z tego również powodu krążki przygotowane dla kobiet powinny być mniejsze – chodzi o to, aby zarówno mężczyzna jak i kobieta jedli w tym samym tempie,

– sekret sushi tkwi w jego świeżości, najlepiej smakuje zaraz po przyrządzeniu, dlatego w tradycyjnych barach sushi siedzi się przed sushi-masterem, który lepi je na bieżąco i podaje pojedynczo w momencie, w którym w buzi klienta znika poprzednia sztuka – zestawy sushi to wymysł w pełni amerykański (podobnie jak najpopularniejsze u nas California maki),

– kolejność podania sushi ma również wielkie znaczenie – zaczynamy od krążków delikatnych w smaku (np. tych z paluszkami krabowymi), a kończymy na najbardziej intensywnych (np. z węgorzem).

_DSC0792

Teraz, kiedy już (niemal) wszystko na temat sushi wiemy, nie pozostało nic innego niż zasiąść do degustacji.

Smacznego!

_DSC0793

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Przepis na sushi"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia
Gość

a ja wlasnie nie rozumiem fenomenu sushi. moze dlatego, ze wychowalam sie na rybach slodkowodnych i od dziecinstwa bylam uczona jesc ryby niefiletowane (zabawa w wydlubywanie osci, moj maz np tego nie znosi:). i byc moze dlatego wole ‚zwykla’ dobrze przyrzadzona rybe w wiekszym kawalku :) sushi probowalam kilkakrotnie i ‚ nie zaiskrzylo’ miedzy nami. ale wszystkim milosnikom sushi zycze smacznego, bo jak zwykle Mamunia zachecila zdjeciami :)

BOODZIK
Gość

Wyglada smacznie. Chetnie zrobię bo bardzo lubimy ryby. Mamuniu zdradzilabys tu lu na prv jaki obiektyw kkupiliscie?? Fotograf mi jeden doradzil ale bez zoom. Jestem ciekawa czym robisz takie ladne zdjecia :)

Mamunia
Gość

Bez zoom są najlepsze :).
Zależy do czego potrzebny? Każdy obiektyw ma inną funkcję, w tym momencie mam trzy i każdy przydaje się do czegoś innego. Z tych trzech najbardziej uniwersalny jest z zoomem 18-105 mm, ale już 50 mm robi lepsze zdjęcia (niby, choć to wyższa szkoła jazdy, bo trzeba ręcznie ustawiać wartość przysłony, czas naświetlania i ISO, inaczej zdjęcia są zupełnie nieostre). Trzeci obiektyw do zdjęć z bliska jest stosunkowo prosty w obsłudze, ale nadaje się tylko do zdjęć makro (np. dzisiejszych) – to 40 mm, tzw. Micro (fajny, ale Kuka już nie obfotografuję jak należy :)).

Boodzik
Gość

Właśnie na początek 50 mm mam na oku :) dzięki!

Gajzo
Gość

Ja mam w sumie tylko kitowy i chyba na ten moment nie potrzebuję innego (chociaż ten do fotografii makro bardzo mnie kusi). Niezbędna jest jednak wiedza na temat wspomnianych przysłon, czasu regulacji migawki. Takie zdjęcia można zrobić standardowym obiektywem:comment image
comment image
comment image
Także Mamuniu ucz się ustawień manualnych , bo drzemie w Tobie potencjał :D.
PS Sushi zawsze chciałam zjeść, ale jakoś nigdy się nie złożyło :).

zmyslankianki
Gość

Hej, ja 50 używam do fotografowania portretów, zdjęć z bliska, choć do macro zdecydowanie się nie nadają. Ostatnio zakochałam się w 35 mm 1.8 – bardzo jasne i dobre szkło, którego używam do wnętrz, zdjęć na spacerze, bo szerokokątny. A aparat mam dokładnie taki jak Twój Nikon d5100. Fotografuję od bardzo niedawna, ale obiektywów nie kupowałam kitowych. Efekty publikuję czasem na blogu, do którego lektury nieśmiało zapraszam. Do Ciebie będę zaglądać na pewno.

PS. Też lubię sushi ;)

Mamunia
Gość

35 mm – też się nad nim zastanawiałam, super szkło, kto wie, może następne (mam nadzieję, że mąż nie przeczyta, bo więcej miałam nie kupować ;))?

zmyslankianki
Gość

Hm… w sumie 35 i tak masz w zoomie tylko pewnie o wiele ciemniejsze i jednak co stałka, to jednak stałka.