Mum and the city

Jak poznać, że moje dziecko to High Need Baby? Szybki test!

30 stycznia 2017

wbc9xilqb4k-tim-bish

Obserwuję ostatnio pewną modę. Nie, nie modę na torebki Michaela Korsa czy krzaczaste brwi, a modę na posiadanie High Need Baby. Nagle wszyscy rodzice mają hajnidy, tak jak kiedyś wszystkie dzieci miały ADHD tylko dlatego, że były ruchliwe :). Ale do brzegu Ilona, do brzegu. Bo oto dla wahających się rodziców przygotowałam szybki test, dzięki któremu w kilka minut sprawdzisz, czy twoje dziecko rzeczywiście jest bardziej wymagające od innych maluchów. Jesteś ciekawa? Więc długopisy w dłoń i rozwiązujemy!

1. Pierwsze trzy miesiące wspominasz:

a) jak sielankę – noworodki przecież cały dzień śpią, więc miałaś dużo czasu dla siebie :). Potem niestety zaczęło się to powoli zmieniać
b) jak koszmar – dziecko cały czas płakało! Całe szczęście to minęło wraz z kolkami
c) trzy miesiące? Eee, yyy…, tak naprawdę ze zmęczenia nie pamiętasz całego pierwszego roku

2. Twoje dziecko je:

a) książkowo, co trzy godziny. To zasługa rytuałów, które wprowadziłaś
b) bardzo często, czasami co godzinę, ale są dni, że co 15 minut!
c) raz dziennie: od rana do nocy

3. Twoje niemowlę zasypia:

a) samo, wystarczy odłożyć je do łóżeczka, choć czasami musisz je trzymać za rączkę
b) tylko na rękach, przy białym szumie, miarowo kołysane
c) jak się uda, choć częściej się nie udaje

4. A gdy już śpi:

a) nic go nie obudzi, a to dlatego, że od samego początku nie chodziłaś przy nim na paluszkach i przyzwyczajałaś je do codziennych hałasów,
b) nie możesz zachowywać się głośno, więc czatujesz przy drzwiach na listonosza, żeby zdążyć, zanim wciśnie dzwonek
c) jedno oko jest zawsze otwarte. Siedzisz na kanapie bez ruchu i nie robisz absolutnie nic, bo wystarczy przejechać mopem po podłodze, żeby obudziło się z krzykiem. Nawet jeśli śpi piętro wyżej, za zamkniętymi drzwiami, pod którymi podłożyłaś koc, żeby wytłumić przypadkowe skrzypienie podłogi

5. Kiedy twoje dziecko się budzi:

a) dopijasz w spokoju kawę, bo przeczytałaś gdzieś, że nie trzeba biec na każde kwilnięcie i faktycznie – dziecko często zasypia samo ponownie
b) postękuje coraz głośniej, bo jest już głodne albo ma mokro
c) wybucha tak głośnym płaczem, że biegniesz do niego z sercem w gardle, bo jesteś pewna, że wypadło z łóżeczka

6. Twoje dziecko płacze:

a) rzadko, za to bardzo dużo się śmieje
b) często, to znaczy zawsze wtedy, kiedy: ma mokro, jest głodne lub znudzone. Czasami masz wrażenie, że jest znudzone cały czas
c) nieustannie, nawet jeśli dopiero co je przewinęłaś i nakarmiłaś, a teraz nosisz na rękach, śpiewasz i robisz przysiady z podskokiem w półobrocie. Podejrzewasz, że przeszkadza mu zbyt intensywne słońce albo pies sąsiada, który szczeka na zewnątrz, ale kiedy zasłaniasz okna, przeszkadza mu znowu ciemność :)

7. Na twoje dziecko zawsze działa:

a) przytulenie, mizianie ulubionego kocyka, grzechotka wręczona do rączki
b) noszenie na rękach, podskakiwanie na piłce treningowej, zabawa z rodzicem
c) oddałabyś wszystko, żeby to wiedzieć – jednego dnia działa śpiewanie kołysanek, drugiego zasłonięcie uszu, a trzeciego absolutnie nic

8. Na twoich rękach:

a) dziecko momentalnie się uspokaja tak, że potem możesz je odłożyć,
b) dziecko się uspokaja, ale nie możesz go odłożyć, bo chce więcej i więcej, więc chodzisz z nim nawet do toalety,
c) dziecko płacze jeszcze głośniej, tak jakby wcale nie chciało na nich być, ale kiedy je odkładasz, okazuje się, że jednak zmieniło zdanie i z powrotem chce na ręce :)

9. Zabawki:

a) twoje dziecko bardzo je lubi, ale jeszcze chętniej bawi się swoją skarpetką
b) zajmują dziecko tylko na 15 minut pod warunkiem, że to coś nowego
c) to strata kasy. Przecież małe dziecko ma gdzieś zabawki i chce tylko rodzica!

10. Kiedy opowiadasz o swoim dziecku:

a) nikt ci nie wierzy, że masz tak dobrze!
b) matki kiwają ze zrozumieniem głową, bo one też tak mają!
c) nikt ci nie wierzy – na pewno przesadzasz!

JEŚLI ZAZNACZYŁAŚ NAJWIĘCEJ ODPOWIEDZI A:

A spadaj. Masz anioła, nie dziecko.

JEŚLI ZAZNACZYŁAŚ NAJWIĘCEJ ODPOWIEDZI B (lub A i B po równo):

Spokojnie, dzieci tak mają. To, że twój maluch słabo śpi, intensywnie ssie pierś czy cały dzień mógłby być noszony o niczym jeszcze nie świadczy. Od High Need Baby różni się tym, że czasami jednak poleży czy pobawi się sam – nawet jeśli tylko kilka minut – i płacze zazwyczaj z wyraźnego powodu. No i przede wszystkim można nad tym płaczem jakoś zapanować, wystarczy wziąć dziecko na ręce lub pogilgotać po brzuszku :).

JEŚLI ZAZNACZYŁAŚ NAJWIĘCEJ ODPOWIEDZI C:

Witaj w klubie Kochana! Twoje dziecko to typowe High Need Baby, które jest:

nadwrażliwe i przez to ciągle niezadowolone – przeszkadza mu światło i brak światła. Hałas i cisza. Samotność i tłum. Wybudza go szelest liści na drzewie za oknem, dlatego rodzicowi często wydaje się, że dziecko płacze bez powodu, ale nie, powód jest poważny: na dworze zerwał się wiatr ;)

zmienne jak polska pogoda – jednego dnia uspokaja je mizianie po bródce, a następnego może ci za to odgryźć palec,

zero-jedynkowe – jeśli czegoś chce, oznajmia to zawsze donośnym krzykiem, nie uznając żadnych półśrodków. Nie dla niego kwilenie i postękiwanie, jak coś nie pasuje, w ciągu sekundy dowiesz się o tym nie tylko ty, ale również sąsiad za ścianą, a nawet ten mieszkający na drugim końcu ulicy. W późniejszym wieku przechodzi to w nieustępliwość – nie dla rodziców hajnidów rady, żeby nie reagować na bunt dwulatka, bo to dziecko będzie tak długo krzyczeć, aż w końcu zareagujesz. Aha, i zawsze pamięta, że miesiąc temu obiecałaś czekoladę, jeśli bez krzyku wyjdzie z placu zabaw. Tak, ono nigdy nie odpuszcza,

ruchliwe i ciekawskie – takie, co to nie poleży nawet przez sekundę (i wcale nie przesadzam z tymi sekundami!). Pamiętam, że mój synek wybuchał donośnym płaczem na każdym czerwonym świetle, kiedy jechaliśmy autem, a w sklepie chleb brałam z półki w biegu, bo nawet na sekundę nie mogłam zatrzymać wózka. O, jak ja zazdrościłam matkom, które na spacerze mogły poczytać książkę na parkowej ławce ;),

nieodkładalne, ale to akurat dobrze, bo bez ćwiczeń (to matka w ogóle ma czas na ćwiczenia? Prysznic? Ubranie stanika???) masz biceps lepszy od Chodakowskiej.

A zresztą, co ja ci będę tłumaczyć, ty sama wiesz najlepiej, a inni i tak orzekną, że przyzwyczaiłaś, to teraz masz ;).


JEŚLI ZAZNACZYŁAŚ TAK SAMO DUŻO ODPOWIEDZI B I C:

I teraz zastanawiasz się, czy jesteś rodzicem High Need Baby – uspokoję cię. Na pewno nie jesteś. Bo rodzic High Need Baby nigdy się nad tym nie zastanawia – on to prostu wie. Serio. Od początku czuje, że coś jest nie tak. Że dziecko bardziej wrażliwe, płaczliwe, wymagające. Że macierzyństwo koleżanek jakieś takie łatwiejsze, a u niego wszystko jak po grudzie. I nawet jeśli nie zna terminu HNB, to kiedy go poznaje, nagle wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasować jak puzzle rozsypane na dywanie. Ale co najważniejsze: podczas gdy po latach inni z rozrzewnieniem wspominają pierwszy rok życia dziecka, rodzic High Need Baby na myśl o niemowlaku zawsze ma strużkę potu na plecach.

xkppsuuge_q-lubomirkin

Aha, nie da się też określić, czy masz High Need Baby, jeśli twoje dziecko nie ukończyło trzech miesięcy, bo generalnie trzy pierwsze miesiące są trudne – noworodki przystosowują się dopiero do życia poza brzuchem, są nadwrażliwe na wszystkie bodźce i baaardzo potrzebują bliskości mamy. Tylko że w przypadku hajnidów to nie mija z wiekiem :). Ale to nie szkodzi, bo przecież te cechy z pierwszego roku, które tak bardzo dały nam w kość – ta wrażliwość właśnie, nadaktywność, upór i determinacja w walce o swoje oraz potrzeba ciągłego kontaktu z innymi w dorosłym życiu mogą tylko pomóc, prawda?


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • To ja mogę spadać ?? wszystkie A.

  • GabaKo

    Teraz chyba po równo między B a C. Teraz mały ma 14 mięs i wychodzimy na prostą. Ale wcześnie…Brrr! Chociaż do tej pory zdąża mi się trzymać siku przez całą noc żeby mały się nie obudził. Bo jak już wstanie to w ciągu sekundy jest gotowy do zabawy a próby usypiania kończą się atakiem histerii. Tylko z jednym punktem mały był i jest na plus- bardzo wcześnie zaczął się uśmiechać i śmiać w głos. Choć nie byle co go rozśmiesza.

    • Aż mi przypomniałaś, jaką aferę zrobiłam pewnej nocy, kiedy mąż wstał do toalety (a uśpić dziecko to nie było takie hop). Jeszcze rano pytałam go z wyrzutem: „Musiałeś? Naprawdę musiałeś?”. Dzisiaj się śmieję z tego, jak absurdalna to była sytuacja, ale wtedy serio uważałam, że powinien był czekać do rana :).

      • Iza

        Mój mąż dostał eksmisję do drugiego pokoju bo budził młodego drapiac się po nodze. Obecnie prawie roczek a ja książki nie poczytam bo przecież kartki przewracają się tak głośno :)

        • Znam to – nie mogłam się podrapać po nosie jak synek spał obok ;)

  • Noo, że mam hajnidka, to dowiedziałam się jakiś rok temu hehe z jakiegoś artykułu na internecie, a Synek ma już 5 lat ;) Oczywiście zaznaczone odpowiedzi to 8C i 2B ;) Za 3 miesiące na świat przyjdzie kolejne Maleństwo – dopiero teraz się odważyłam, zobaczymy, co to będzie :D

    • Tak, dopiero ostatnio ten termin zrobił się mega popularny, ja odkryłam to jak synek miał jakiś rok i aż się spociłam przy czytaniu o tym, bo dosłownie wszystko mi się zgadzało. A potem odetchnęłam z ulgą, że może nie jestem aż tak kiepską matką (cały czas mi się tak wydawało), po prostu trafił mi się mały, wymagający wrażliwiec :)

      • e-milka

        Tak. Mnie najbardziej bolalo, ze nie uspokajala sie w mojej obecnosci. W glowie mialam ten stereotyp, ze dotyk matki jest lekiem na cale zlo. Co ze mnie wiec za matka? I widze tez roznice miedzy dziecmi. Powiedzmy synek budzi sie w nocy. Zaspany gramoli sie do lozka, przytula i zasypia. Moja obecnosc mu wystarcza. A u corki to byl dopiero poczatek. Jak patrzylam z dystansem to smialam sie czasem, ze robi mi awanture „No jak ty moglas mi to zrobic?! „

        • Tak, dokładnie, moja Basia bywa wymagająca, ale kluczowe jest tu słowo „bywa” (a nie „jest”) + najważniejsze: wystarczy wziąć ją na ręce, żeby była najszczęśliwszym dzieckiem na świecie.

          A z synkiem to było tak, że nigdy nie wiedziałam, jak zareaguje, kiedy go wezmę na ręce. Najczęściej jakby nadal coś mu nie pasowało, ale jeszcze bardziej płakał, kiedy go odkładałam, więc chodziłam po domu z płaczącym dzieckiem i odchodziłam od zmysłów, co jeszcze u diaska mogę zrobić, żeby go uspokoić :).

      • Daga

        Nie chce Cie martwic, ale u mnie przy drugim to się dopiero jazda zaczela i trwa juz tak prawie 7 lat. Chociaż wszyscy mówili, ze drugie to musi byc spokojniejsze ? pozdrawiam. PS. Wymagajacy wrazliwcy sa mega zdolni w zasadzie we wszystkim.

        • e-milka

          I to tez moge potwierdzic. Nie znaczy, ze kazde HNB to maly geniusz, ale wiele zdolnych dzieci bylo HNB (jest rowniez drugi biegun – niektore byly bardzo spokojne, ale to zawsze sa ekstrema, nigdy po srodku). Podobnie wielu ludzi o wysokim ilorazie inteligencji jest alergikami. Zdaje sie, ze istnieje zwiazek pomiedzy nadwrazliwoscia a inteligencja. Wiem, ze sa na ten temat ksiazki np. Brackman, Andrea: „Jenseits der Norm – hochbegabt und hochsensibel”, ale nie znam blizej danych konkretnych.

  • Emilka

    B. Nie ma tragedii… (Chyba) ??

  • Estera Milewska

    Moja córka nie wpasowuje się w podane w niektórych pytaniach odpowiedzi i teraz się nie dowiem,jak to z nią jest hehe
    Tak poważnie to HNB raczej nie jest. Czasem ma trudne dni, a czasem bardzo dobre.

  • Ja się nie zastanawiam długo nad odpowiedziami, u nas wszystko na C. Dobry wpis, chociaż poklepania po plecach nie czuję :P

    • Że będzie dobrze? Będzie! Mój HNB ma prawie 4 latka i fantastyczny z niego dzieciak :)

      • Hehe, w takim razie już się doczekać nie możemy :)

      • Ali

        moj pierworodny jest typowym HNB i niestety mimo ze ma juz ponad 3 lata to wciaz trwa choc na inna skale… Histeria goni histerie. Cale szczescie ze drugi syn kompletne przeciwienstwo! :)

  • Agnieszka Jończyk

    Najstarszy 3 letni synek był i jest baardzo wymagający :) a jego młodszy 6 miesięczny brat to jego zupełne przeciwieństwo. Cieszę się, że nie trafiły mi się dwa takie same okazy, bo przynajmniej nie jest nudno :D

  • Zwariowana Anka

    U mnie same C, ale było minęło (całe szczęście), teraz mam w domu wspaniałego, mądrego i bardzo towarzyskiego trzylatka, owszem pozostał nadal energiczny, śpi lekkim snem i wymaga stałej „uwagi publiczności „najlepiej 24h/d, ale jest moim najcudowniejszym skarbem! O HNB dowiedziałam się chyba pierwszy raz z twojego bloga i doznałam najpierw szoku a później ogromnej ulgi, przez pierwszy rok zastanawiałam się czy z małym jest wszystko ok bo inne dzieci… pewnie ma adhd albo jakies inne coś… a później wszystko stałe się jasne :) dziękuje!

    • e-milka

      ADHD – tez czasem slyszalam takie okreslenia w stosunku do starszej corki, rzadziej synka. Kiedys spotkalam sie z grupa mlodych mam, dzieci mialy tak ok. 8 mies. Wiekszosc lezala na kocykach w srodku naszego kregu, a moja odpelzla do zaparkowanych wozkow, by cwiczyc podciaganie do pionu i taku cwiczyla tysiackrotnie, a mamy z pytaniami, co ja jej daje, ze taka ruchliwa. :) Ale zawsze potrafila sie koncentrowac, jesli cos ja zainteresowalo, dlatego wiedzialam, ze nie ma ADHD. I rzeczywiscie – w szkole swietnie sobie radzi.

      • Pracowałam z dziećmi z ADHD i podejrzewam, że tutaj jest podobnie – jeśli dziecko jest nadpobudliwe psychoruchowo, to rodzic NA BANK o tym wie i wszelkie orzeczenia są już tylko czystą formalnością, papierkiem potrzebnym w szkole.

  • e-milka

    Hi, hi. Teraz juz mozna (sie smiac). Jak juz kilkakrotnie wspominalam to okreslenie poznalam na Twoim blogu, post factum i w moim przypadku prawie post mortem. :) Jazda samochodem – czulam sie zdegradowana, na cale zycie skazana na tylne siedzenie: trzeba bylo zabawiac, zeby nie wylo i nie dekoncentrowalo kierowcy, a te proby zabawiania wygladaly z boku na pewno ciut histerycznie. Dodam, ze „wszystkie dzieci uwielbiaja jazde samochodem” oraz „jak moja nie mogla spac to w fotelik, do samochodu i szum silnika ja usypial (tak – dobre rady zawsze w cenie ;)) Pamietam jeden wieczor, tak z osiem miesiecy. Polozylismy sie z mezem na dywanie obok corki. Ona – wulkan energii, a my w takim letargu, zadne z nas nie moglo sie ruszyc. W polsnie, tryb czuwania i zaklinanie rzeczywistosci: „Zeby tylko nie wsadzila paluchow gdzies tam, zeby nie zrzucila czegos na siebie itd.”. Od tamtej chwili wiem, co to znaczy byc wykonczona, nawet jesli wczesniej uzywalam tego pojecia.

  • Zdecydowanie B. Chociaż kiedy mały śpi, ja zastygam na kanapie…

  • Niestety przewaga C nad B, niewielka, ale zawsze przewaga. Mąż zaczyna zagadywać o drugim dziecku, a ja właśnie mam stróżkę potu na plecach :P

  • Brakuje mi jeszcze informacji o tym, ze hnb to często dzieci nadwrażliwe dotykowo, słuchowo, z zaburzeniami integracji sensorycznej, z napieciem mięsniowym, czesto towarzyszy im wiele „innych” dolegliwości. A jak wyglada dziecko choleryczne z usposobienia, które hnb nie jest? Czy teraz są tylko low need babies i high need babies?

    • Niestety, ale to w żaden sposób nie zostało (jeszcze) udowodnione naukowo.

      Jedyne informacje jakie na ten temat znalazłam, to:
      1. Dzieci HNB są w grupie ryzyka jeśli chodzi o zaburzenia integracji sensorycznej, więc rodzice powinni się bacznie przyglądać.
      2. Nieprawidłowe napięcie mięśniowe to zupełnie oddzielny temat – z jego powodu (jak np. z powodu nietolerancji pokarmowej czy refluksu żołądkowego) rodzice myślą, że mają HNB – ale wystarczy usunąć przyczynę (rehabilitacja/znalezienie alergenu) i nagle okazuje się, że nasze dziecko wcale nie jest HNB (lub rodzice mówią: „moje dziecko z tego wyrosło” – z bycia HNB, tak samo jak z bycia cholerykiem, się nie wyrasta, bo to jest determinowane przez nasz temperament, który przez całe życie pozostaje niezmienny).

      Co do podziału na High Need Babies (C) i Low Need Babies (A) – to takie najprostsze rozróżnienie, pomiędzy którym jest jeszcze tyle przeróżnych zachowań, ile dzieci :).

  • salus salus

    ;)

  • Animti

    U nas tylko w dwoch punktach odpowiedzi C nie pasują- na spacery wychodzisz jak dziecko ma pol roku i wiesz o ktorej padnie, bo nie spic nie pozwoli nawet w biegu chwycic chleba, spi tylko na tobie lub z Tobą..

    • Tak, HNB często nie akceptują wózka czy jazdy samochodem – mój akceptował, ale tylko pod warunkiem, że wózek czy samochód nie przystawał :).

      • Dorota Cieslinska

        O właśnie, mnie to zmyliło.. mój jest pomiędzy odpowiedziami B i C, a wózek uwielbiał bo mógł na mnie patrzeć no i musieliśmy bez przerwy jechać. Chodziłam po 8 godzin dziennie na spacerach. Teraz jak o tym myślę to mimo że się cieszył, ja byłam zestresowana i zmęczona, bo nie dało się zatrzymać. A jak usypiał to na 15 minut, pierwszy rok jego życia zlewa mi się w jedno wspomnienie – spacery i spanie na cycu

  • Piona, Siostro! Tekst znakomity i w punkt!

  • ewaforeva

    Hmm, myślę, że dużo elementów można by dodać do tego testu. Samo zasypianie i spanie o niczym nie świadczy, bywa, że po 7 godz spania budzi się Szatan ;)

    • HNB to nie jest szatan. To znaczy to słowo jest raczej ostatnim, którym opisałaby je matka :).

      • ewaforeva

        Może i niefortunne określenie, zgoda :) ale zmęczony rodzic, bez chwili dla siebie nawet w kibelku jest w stanie takiego określenia użyć :)

  • Mój Roman dał mi czadu przez pierwsze 2,5 roku życia, określenia HNB nie znałam wtedy, ale do niczego mi to nie było potrzebne, bo niczego by to nie zmieniło. Przy takich dzieciach duże znaczenie ma cierpliwość i konsekwencja, chociaż wątpiłam w to milion razy i tyle samo razy nawalałam. Dziś synek ma cztery lata, a ja oddycham z ulgą :) A moja teściowa jak proszę (raz na pół roku maksymalnie), żeby się nim zajęła na kilka godzin to już nie blednie z przerażenia :D

    • Mój też prawie 4 lata i też oddycham z ulgą ;)
      Mi ta świadomość (że to HNB) pomogła tylko tyle (lub: aż tyle), że nie obwiniałam się już, jaka denna ze mnie matka, inne dzieci przecież aż tak dużo nie płaczą, na pewno coś robię źle. Uff…

  • meg

    Hej! Już ledwo daję radę… Mały ma 2,5 miesiąca, od 12 listopada w zasadzie nie śpię… Pozostała mi już chyba tylko nadzieja… Na lepszy czas. Kiedy u Was się poprawiło? Bogu dzięki, że sąsiedzi nie dzwonią na Niebieską Linię.

    • Po trzecim miesiącu jest już łatwiej, a potem po roku, jak dziecko zaczyna samo chodzić :).
      Choć są tacy, którzy twierdzą, że właśnie wtedy zaczynają się schody, ale mam swoją teorię, że mówią to ci, którzy mieli samoobsługowego aniołka :).

    • e-milka

      Potwierdzam, co napisala Ilona. Moze to „tylko” kolki, to 3 miesiace. Im wiecej bedzie mobilne tym bedzie latwiej. Moze tez zacznie po pol roku tworzyc cos w rodzaju swojej mowy (moja np. krzyczala „emmmmmmmmm”, kiedy chciala mleko) – im lepiej bedziesz ja rozumiec tym latwiej bedzie. Po prostu ono ma swoje powody, zeby plakac, ale dopoki nie zaczniesz rozumiec, jest sfrustrowane. Jesli chodzi o sen, niestety moje doswiadczenia nie napawaja optymizmem (2 x 2,5 roku do pelnego systematycznego przesypiania), ale to jest chyba naprawde ekstremum. I tez z czasem bylo lepiej tzn. dluzsze interwaly snu. W obu przypadkach musialam studiowac/pracowac po roku i dalo rade, ale krotko przed pierwszymi urodzinami myslalam, ze nie juz dluzej nie wytrzymam. A potem nagle zaczelo bywac przyjemnie i zalowalam (niekiedy), te tylko rok rodzicielskiego.

  • Mój straszy synek (teraz 3-letni) to HNB. Przez pierwszy rok myślałam, że jestem beznadziejną matką (jeszcze te życzliwe komentarze, że rozpuściliśmy dziecko ;) ), potem gdzieś doczytałam o HNB. Teraz przy drugim synu (7 miesięcy) zaczynam rozumieć co ludzie mają na myśli mówiąc, że będę tęsknić za czasami gdy dzieko leży i się nie rusza i dlaczego patrzyli na mnie jak na wariatkę jak mówiłam, że straszak odkąd stał się mobilny to życie stało się łatwiejsze ;) Starszy wózek tolerował przez pierwsze 5 miesięcy pod warunkiem że jechał non stop, potem została chusta (ale i tak bywał płacz jak ktoś nieznajomy nas zagadywał), jazdę autem zaakceptował dopiero grubo po pierwszych urodzinach ;)

    • Klasyczny przykład: wszyscy się skarżyli na mobilne dziecko (albo wręcz mówili: „Nie narzekaj. Jak wstanie na nogi to dopiero zobaczysz! Oczy dookoła głowy!”), a ja odetchnęłam z ulgą, kiedy młody zaczął chodzić i opuścił moje ręce :). Dziecko, które biega, to pikuś w porównaniu z płaczącym non stop HNB. Nawet bunt dwulatka to pikuś, chociaż nie powiem, HNB przechodzą go dosyć intensywnie :).

  • Ilona

    Córka ma 9mc , myślałam ,że z czasem będzie coraz lepiej , oczywiście jakoś jest ,bo się już do tego przyzwyczailam. Z mężem jesteśmy bardzo zmęczeni już zachowaniem córki , lecz jakoś musimy sobie poradzić :) teraz jest ciepło i jak wychodzę z nią i coś się cały czas dzieje to jest dobrze , lecz oczywiście chwila spokoju na spacerze obraca się w horror i juz nie wiadomo co córka wtedy chce …. Mam nadzieję ,że jakoś najgorsze chwile za nami a teraz już będzie tylko lepiej :)

  • 5c – do swojego dziecka dodałabym: „sorry, z jakiego łóżeczka? Przecież ono nie śpi w łóżeczku.”

  • zoltenogi

    Druga Anioł. Przesłodka i niewymagająca, wszyscy się zachwycają. Po pierwszym mi się zwyczajnie należało – choć nie był hajnidem ?

  • zyciejakmuzykablog.wordpress.c

    Wszystkie C…tak my mamy to wiemy. Dzis 2 i poł. Myślałam ze nie dożyje ? dzis juz inaczej ale wcale nie łatwiej.

  • Ilona Polis

    Masakra – potwierdziło się to co w sumie już wiedziałam… Wszystkie odpowiedzi C…Młoda ma teraz 8 miesięcy, często się śmieje, ale również często domaga się o wszystko. Jej płacz od samego początku był przerażający – z porodówki wypisali nas na biegu żeby już nie słuchać jak mała wyje przeraźliwie. Ten płacz był ponaddźwiękowy, cała czerwona i nie dało się jej niczym uspokoić…Czasem wydawało nam się że brakuje jej już tchu od wycia. Godzinami nosiliśmy i zgadywaliśmy co jej potrzeba… Karmienie piersią to była masakra – rzucała się i warczała jak pies – niby łapała za sutek, chwile possała, ale zaraz znowu darcie bo go wypuściła i już nie potrafiła złapać. Musiała być dokarmiana butelką, bo jedynie ta jej zapewniała odpowiednią ilość i stały dostęp. Laktacja padła po 2 miesiącach. Sadziłam, że jestem beznadziejną matką, a mój mąż się do niczego nie nadaje + wyrzuty sumienia za nie karmienie piersią… Teraz gdy mała ma 8 miesięcy – nadal łatwo nie jest, ale nie przeżywam już tego jako swoje niepowodzenie. Powinnam wrócić do pracy jak mała skończy 14 miesięcy, ale wiąże się to z oddaniem do żłobka – już się boje na samą myśl… Nie mam pojęcia czy się uda. Jest najważniejsza, więc jeśli nie to wychowawczy… dożywotnio? :D nie wiem. Nikt mi nie wierzy (poza mężem) że mamy dziecko HNB…każdy mówi że przesadzamy… Myślę, że jest taka dlatego, że nie oszczędzałam się w ciąży. Pracowałam do 8 miesiąca po 8h. Stres, nerwy widocznie zrobiło swoje. Nie wiem czy zdecyduję się kiedykolwiek na kolejne dziecko – strach mnie ogarnia jak pomyślę, że znów miałabym wszystko przechodzić od początku. Jedynym plusem jaki widzę w mojej HNB to faktycznie niesamowita ciekawość wszystkiego i rozwijanie się znacznie szybciej niż rówieśnicy – już zaczyna mówić, chodzić, śpiewa po swojemu, bawi się w chowanego, papuguje po mnie np. sprzątanie…