Health and the city

Czego nie można jeść w ciąży?

15 kwietnia 2014

DSC_1475

Jedna z Czytelniczek poruszyła ten temat pod ostatnim wpisem. Od razu zaśmiałam się pod nosem! Prawdopodobnie każda z nas zadaje sobie to pytanie, kiedy tylko dowiaduje się, że pod sercem nosi nowe życie. Jak nie zaszkodzić, a jednocześnie sprawić, żeby dziecko rosło zdrowo, szybko i harmonijnie się rozwijało?

W dobie szybkiego dostępu do informacji – wbrew pozorom! – znalezienie odpowiedzi na to pytanie wydaje się niemożliwe. Siada sobie taka ciężarna przed komputerem, bo dostała ochoty na sałatkę i pyta wujka googla, czy w ciąży można jeść bazylię? Od razu wyskakuje tysiące powiadomień od matek, że nie, w żadnym wypadku, bazylia to złooo wcielone. Hmmm… To może kanapka z odrobiną sera? Też lepiej uważać, zwłaszcza na sery pleśniowe i ser feta. A wędlina? Wędlina wyrządzi więcej złego niż dobrego, lepiej jej nie tykać! Chyba nie chcesz zrobić swojej małej kruszynce krzywdy? I tym sposobem matki same sobie robią kuku.

W efekcie w pierwszym trymetrze ciężarna nie je NIC. Obojętnie o jaki produkt zapyta w internetach, zawsze znajdzie się matka, która słyszała/czytała/widziała na własne oczy/wie, że tego jeść nie wolno! Serio. Sprawdzone, potwierdzone. Ja tak wpisywałam przez pierwszy miesiąc nazwy różnych produktów i przez to żyłam o suchym chlebie oraz wodzie. Bardzo to zdrowe dla ciężarnej i jej maleństwa, faktycznie!

Niestety, te informacje nie są wiarygodne. Na forach dla mam nie wypowiadają się lekarze, a my, zwykłe kobiety, które wierzą w zabobony, ślepo ufają przesądom, mają przeróżne smaki i ochoty. Coś tam gdzieś słyszały i powtarzają dalej. Bo kuzynka mamy koleżanki mojego męża…

W dodatku – wydawałoby się specjalistyczne! – artykuły zawsze zaczynają się od zdania: „Nie martw się, w ciąży można jeść wszystko, z wyjątkiem…” i tu następuje długa lista produktów zakazanych. Sensacja goni sensację. Nie jedz cukierków, tego też nie i tamtego. Litania zdaje się nie mieć końca:

1. W CIĄŻY NIE WOLNO PIĆ HERBATY Z MALIN. To malin też nie można jeść? Jogurtów malinowych? Ciasta z malinami? Wody z odrobiną malinowego syropu? Jak w takim razie domowymi sposobami wyleczyć przeziębienie? Ogrzać się w zimowy wieczór? Bzdura! Nie można pić wywaru z liści malin, chyba że rozwiązanie blisko i w jakiś sposób chcielibyśmy wspomóc naturę.

2. W CIĄŻY NIE WOLNO JEŚĆ ZIÓŁ/PIĆ ZIOŁOWYCH HERBAT. Zioła działają jak lekarstwa. Lekarstw bez konsultacji z lekarzem nie powinno się przyjmować. Wniosek: w ciąży nie można jeść/pić ziół! Zapomnij o spaghetti z bazylią! A ziemniaki posypane koperkiem? Majeranek w klopsie? Miętowa herbata??? Zdradzę Wam pewien sekret: nikt nie wie, jaki wpływ na płód ma większość ziół, na przykład taki hibiskus czy szałwia. Dlatego zostały zakazane. Tak na wszelki wypadek.

3. W CIĄŻY NIE WOLNO PIĆ HERBAT. Coś w tym jest. Ziołowych nie można (patrz punkt wyżej), owocowych również, ponieważ wszystkie w swoim składzie mają zakazanego hibiskusa (nie wierzycie? Sprawdźcie!). To on nadaje ten ładny, czerwony kolor. Co więcej: złą sławą cieszy się herbata zielona i czerwona (wypłukuje kwas foliowy z organizmu, działa moczopędnie, przyspiesza metabolizm, przez co szkodzi dziecku). Czarna i biała jeszcze gorszą (teina, szczawiany, utrudnione wchłanianie żelaza!). Czyli co? Tylko woda? Nie jest tak źle. Herbatę białą, czarną, zieloną i czerwoną można pić. Byle nie wiadrami!

4. W CIĄŻY NIE WOLNO PIĆ KAWY. Ukamieniowałabym każdego, kto tak twierdzi! Mojego ginekologa również. To przez niego przez trzy miesiące słaniałam się na nogach i spałam nawet do piętnastu godzin na dobę. Moje ciśnienie: 90/50. No jak można osobie z takim ciśnieniem zakazać picia kawy (przy okazji: uprawiania sportów również!)? To barbarzyństwo! Wyglądałam jak własny cień. Głowa bolała mnie od rana do wieczora. To lepiej jak ciężarna ratuje się tabletkami przeciwbólowymi zamiast filiżaneczki małej czarnej? Całe szczęście szybko zmieniłam lekarza i usłyszałam, że jedną normalną lub dwie słabsze kawki dziennie można pić ze spokojnym sumieniem.

5. W CIĄŻY NIE MOŻNA JEŚĆ SERÓW PLEŚNIOWYCH. Mój ulubiony mit. Przez dziewięć miesięcy miałam straszliwą ochotę na ser pleśniowy. No co ja za to mogę, że uwielbiam? Wytrwałam długo, jakieś pół roku. A potem przeczytałam, że prawo Unii Europejskiej zabrania sprzedaży serów wykonanych z mleka niepasteryzowanego (tak, to ono może zaszkodzić dzidzi, a nie pleśń na serach, jak powtarzają sobie mamuśki na licznych forach!), więc wszystkie sery, jakie znajdziesz na sklepowej półce, możesz jeść do woli. Smacznego!

6. W CIĄŻY NIE WOLNO JEŚĆ LODÓW. Lody to źródło salomonelli i listeriozy. Wystrzegaj się ich jak ognia! Dziwnym trafem wszystkie ciężarne, które znam, w błogosławionym stanie jadły lody na kilogramy i nic im oraz ich dziecku nie było. Jeśli lody są ze sprawdzonego źródła, były prawidłowo przechowywane – to dlaczego nie?

7. W CIĄŻY NIE MOŻNA JEŚĆ NICZEGO PIKANTNEGO. A kobiety w Indiach? W Meksyku? Cała rodzina rezygnuje z chilli, bo mają właśnie ciężarną na pokładzie? A ona sama diametralnie zmienia swoje nawyki żywieniowe? No way!

8. W CIĄŻY NIE WOLNO JEŚĆ LANDRYNEK, PIĆ KOLOROWYCH NAPOJÓW GAZOWANYCH, NICZEGO, CO SZTUCZNE, Z KONSERWANTAMI, BARWNIKAMI, AROMATAMI, ETC. I co się stanie, jak taka ciężarna zje cukierka i zapije go szklanką Fanty? Brzuch jej eksploduje? Bez komentarza.

9. W CIĄŻY NIE WOLNO JEŚĆ SUSHI. A ja jadłam. I co teraz? Znalazłam knajpkę, która miała w menu zestawy ze smażonymi kawałkami ryb (prawie wszystkie mają!) i szamałam, aż się uszy trzęsły. Na zdrowie.

10. W CIĄŻY NIE MOŻNA JEŚĆ NICZEGO SUROWEGO. No, proszę Was! A śledzi też nie wolno? Podobno mają bardzo cenne dla rozwoju mózgu dzidzi kwasy tłuszczowe i matka powinna jeść śledzie na kilogramy? Jak zadałam to pytanie mojemu lekarzowi, zdębiał i pogubił się w zeznaniach. Na końcu stwierdził, że on już nie wie, co można, a czego nie i wręczył mi ulotkę, żebym przypadkiem więcej nie pytała!

Mogłabym tak długo… Podobno jogurty są zakazane, bo zawierają bakterie, które szkodzą płodowi. Wątróbka ze względu na nadmiar witaminy A, która wpływa na rozwój wodogłowia. Tuńczyk i łosoś, bo mają rtęć. Pakowana sałata – bakterie listerii…

Luuuz Babki! Prawda jest taka, że dziewięć miesięcy przechodziłam z brzuchem, czułam się wyśmienicie, urodziłam zdrowe dziecko i nadal nie wiem, co można, a czego nie powinno się jeść w ciąży. Najlepiej słuchać głosu rozsądku. Własnego. A nie szukać odpowiedzi w internecie! Czyli używki – nie, leki bez konsultacji z lekarzem – nie, krwiste befsztyki, tatar, kogel mogel z surowego jaja – nie. To, co wywołuje u nas złe samopoczucie, zgagę – nie. A reszta? Z umiarem nie zaszkodzi. Nawet ten jogurt na śniadanie, wątróbka raz na jakiś czas, łosoś od święta, kubek zielonej herbaty po obiedzie i ostro doprawiona kolacja.

Aha, jeszcze jedno: byłam pewna, że po porodzie lista zakazanych produktów nie będzie mnie już dłużej dotyczyła. Gdzie tam! Nie byłam matką karmiącą, ale do dzisiaj czytam w internecie, że na przykład czereśnie podaje się dziecku dopiero po ukończeniu trzeciego roku życia, bo u malucha kuzynki mamy koleżanki męża, która podała je dwulatkowi, pojawiła się wysypka. Dziwne. Mój maluch wyjada czereśnie z kompotu babci od kilku miesięcy. Żyje. Cały i zdrowy!

  • Janna

    No właśnie… czytając zalecenia z internetu wychodzi na to, że można pić wodę i zagryzać chlebem (pełnoziarnistym, broń boże białym!!) sama jestem w I trymestrze i miałam do niedawna ten sam problem… Przy każdej herbacie zastanawiałam się czy mogę czy nie (bo czarna, zielona, owocowa – i każda szkodzi), aż w końcu moja teściowa (która jest dietetykiem) powiedziała mi, żebym jadła to na co mam ochotę w rozsądnych ilościach, bo organizm ciężarnej sam dopomina się o pewne składniki, a innych nie toleruje (u mnie np. odpada kawa, niektóre owoce i słodycze…). Nie zrezygnowałam z pikantnego jedzenia, ziół, czy wędlin. Przestałam za to czytać rady googla i od razu czuję sie lepiej:) Pozdrawiam wszystkie oczekujące:)

    • Z tym dopominaniem się organizmu to prawda – ja w pierwszych miesiącach jadłam pomarańcze i zapijałam je sokiem pomarańczowym (normalnie nie pijam). To podobno najcenniejsze źródło kwasu foliowego! Nie wiedziałam, ale mój organizm już tak :).

      • Jolanta

        O tak pomarańcze to ja całą ciąże jadłam kilogramami :) Taka ochote i tyle…

    • O to to! U mnie pierwszy trymestr książkowo ślicznie, a byla i herbata i sushi i sery pleśniowe i poza alkoholem praktycznie wszystko na co miałam ochotę. Wszystko mądrze i bez napinki. Dzidzia zdrowa, dumne 6 cm! :) A matka jaka uhahana, że mogła wszystko jeść ;) Nie czytać, myśleć, a wszystkim to wyjdzie na zdrowie :)

  • Gajzo

    Dziękuję :). Chyba na przysłość będę tę stronę traktować jak najlepszy poradnik… W końcu kto wie lepiej, jak nie kobieta, która zweryfikowała te wszystkie rewelacje na sobie. Cieszę się, że o tym napisałaś, bo od nadmiaru sprzeczności zaczynała mnie boleć głowa. O tym, że tatar, surowe jaja, czy krwiste mięso są niezalecane wiedziałam… Ale maliny, ten wredny hibiskus, łosoś wędzony, sery pleśniowe, kawa. To takie produkty z których trudno byłoby mi zrezygnować. Kiedyś oglądałam program w którym kobieta wypowiadała się, że ciężarne mogą spożywać wyłącznie pasteryzowane produkty nabiałowe (np. mleko UHT, zamiast tego świeżego, pakowanego w szklane butelki)… I zastanawiam się, czy to rzeczywiście prawda.

    • Masz na myśli „Zimne mleko” Robico? Ono jest pasteryzowane, ale – o ile się nie mylę – w 70 stopniach. Ja je piłam, bo uwielbiam! Podobnie inne „świeże mleka” z marketu (w plastikowych butelkach).

      Natomiast mleko prosto od krowy czy z automatów, w których takie mleko od krowy się kupuje – niestety trzeba sobie odmówić, chyba że po przegotowaniu w domu, na ciepło.

      • Gajzo

        Dokładnie o to :). Nigdy jakoś dokładnie nie analizowałam etykiety :p.

  • Kasia

    Fajnie, że to napisałaś. Jak we wszystkim przydaje się zdrowy rozsadek. Ja w pierwszej ciąży nie piłam kawy – bo mi nie smakowała po prostu w tym okresie (ogólnie lubię, ale organizm mówił NIE) i alkoholu.
    a tak generalnie piłam i jadłam to, na co miałam ochotę. Ale też oczywiście się na początku przebijałam przez informację czy to czy tamto mogę zjeść i np chroniłam się przed serem pleśniowym ;)

  • Nie wiem, jadłam to, na co miałam ochotę. Unikałam tylko hibiskusa, surowego mięsa i tyle. Za to dieta po urodzeniu dziecka to hoho!

  • Aleksandra

    Biorąc pod uwagę fakt, że wody płodowe, które popija fasolka, smakują tym, co je mama, to zróżnicowane posiłki są wręcz wskazane. Podobnie jest z karmieniem piersią. Zapomniałaś napisać jeszcze o cebuli i czosnku, które też zostały napiętnowane, a są przecież najlepszym naturalnym antybiotykiem. A ponieważ miałam w nosie zalecenia. moja córa przy stole nie wybrzydza. I nie wiemy, co to alergia:)

    • Kasia

      nie ma prostej zaleznosci miedzy tym co je mama a alergia i wybrzydzaniem :P Jadlam zroznicowane posilki w ciazy i podczas karmienia
      a mamy problem i z alergiami i wybrzydzaniem. wiec prosze nie generalizowac :P

      • Dokładnie, u nas to samo ;).

        • Aleksandra

          No to mieliśmy farta w takim razie.:). Co nie zmienia faktu, że co poniektóre „dobre rady” to między bajki włożyć można co najwyżej.

  • Mama Filipa

    Ja wytrzymałam bez serów pleśniowych całą ciążę, przy następnej nie dam się tak zrobić;) A tak poważnie, to jadłam prawie wszystko.

  • PasjoMatka

    Ja w ciąży nie jadłam tylko tatara i surowego jajka (kogel-mogel poszedł w odstawkę) w obawie przed salmonellą. Całą resztę bezproblemowo, choć nieco ograniczyłam spożycie teiny i kofeiny, bo było baaardzo wysokie. ;)

    http://ja-pasjomatka.blogspot.com/

  • Oll

    Ja jadłam wszystko na co mi przyszła ochota pomarancze i makowiec tez bo to akurat świąteczne dziecko me. A pomarancze pomagaly na nudnosci :)

  • Mój ginekolog na serię moich pytań, odpowiedział, wznosząc oczy do nieba, modlę się, żeby ciężarne przestały czytć fora internetowe. alkholu nie wolno pić, papierosów palić, ale poza tym można wszystko. na rowerze też można jeździć i inne sporty uprawiać. jestem w czwartym miesiącu i dopiero teraz mam odpowiednie moim zdaniem podejście. jestem WYLUZOWANA. jem co chcę! a lody pomagają mi na mdłości :)

    • Jak najbardziej można uprawiać sporty. Ja byłam aktywna do samego rozwiązania. Dzięki temu przez dziewięć miesięcy nie miałam żadnych dolegliwości i czułam się świetnie. Rodzina się śmiała, że urodzę na basenie ;).

  • Flow Mum

    Gerelanie w ciazy nalezy lezec, pachniec i dbac o to aby nie miec hemoroidow :-)

    • Uwielbiam Twoje poczucie humoru!

      • Flow Mum

        W takim razie zapraszam do mnie flowmummy.blogspot.ie mam tego wiecej hehe a i dziekuje :)

  • Karolina

    Gdybym miała jeść to, co nie powoduje u mnie zgagi. to od jakiegoś miesiąca (aktualnie jestem w 37 tygodniu ciąży) nie jadłabym nic! ;) Ale artykuł bardzo mi się podoba. Ja w ciąży całkowicie zrezygnowałam z alkoholu (wiadomo!), wszelkich tabletek przeciwbólowych i kawy (a to dlatego, że moja córka i bez niej daje mi nieźle popalić, więc nie chcę ryzykować co się stanie jak jeszcze walnę sobie kawkę ;) ). Za to litrami pijałam zieloną herbatę Liptona. A jak na początku ciąży poszłam do swojego ginekologa zapytać się czy mogę pić colę, to odparł: „A co – dziecko się rozpuści?” ;) Więc. drogie Panie, wszystko zgodnie z WŁASNYM rozsądkiem i będzie dobrze! :)

  • kama

    Z tą wątróbką to akurat prawda. Zawiera ona bardzo duże ilości witaminy A, która działa teratogennie, czyli uszkadza płód. Dlatego też w suplementach diety dla kobiet ciaży nie ma wit. A.

    • Dlatego napisałam: „Raz na jakiś czas” ;). Pozdrawiam!

      • No właśnie w bardzo wielu tych najbardziej znanych suplementach jest witamina A. Sama długo szukałam takiego bez niej…

  • Hela

    Nie jestem mamą, ale w otoczeniu licznych ciężarnych i młodych mam. Też bym chciała, żeby przestały one czytać fora w każdym aspekcie ciąży i zajmowania się dzieckiem. ;)
    Ale mam pytanie, co do mleka. Poruszyłaś temat pikantnych przypraw i Meksykanek, które z pewnością nie rezygnują z jedzenia przypraw, którą są nieodłączną częścią ich diety. Czy nie to samo można by powiedzieć o mleku. Wątpię, że kiedyś, a i teraz pewnie na tradycyjnej wsi kobiety w ciąży nie odmawiają sobie pysznego mleka prosto od krowy. Czy takie przypadkiem nie jest najzdrowsze, a nie to „wyparzone”, pozbawione wielu pożytecznych elementów? I najlepiej to może mleczna woda, czyli 0%?
    Niech ktoś mnie z błędu wyprowadzi :)

    • Tak, prosto od krówki sama uwielbiam, ale w ciąży powinno być przegotowane. Chodzi o bakterie listerii (źle wpływają na rozwój płodu). Z tego samego powodu nie powinno się jeść surowego mięsa (tatar, krwisty stek), surowej ryby (sushi), a owoce i warzywa należy przed zjedzeniem umyć.

  • Adriana położna Doula dorad la

    Dziekuje bardzo ZA ten artykuł i dyskusje! Dobrze ze pisze sie o prawidlowym odzywianiu i problemach dotyczących mam w ciąży !! Popieram zawarte w nim infor. i polecam zwracać uwagę na swój organizm jakie potrzeby ” zachcianki” sa wysyłane .Np-mam ochotę w 2 m-cu ciąży na cos kwaśnego ok, a za 3 godz na słodkiego ok , tylko rozsądnie , w małych ilościach na początek i prosze obserwować co i jakie symptomy mogą sie pojawić do 24-48h!! W każdym tygodniu, m-cu,trymestrze bedzie inne zapotrzebowanie na rożne składniki mineralne!! To jest sprawa indywidualna każdej mamy i ciąży i po porodzie i w okresie karmienia piersią!!! NIE MA REGUŁY !!! Jak świat długi i szeroki, zwyczaje, nakazy, zabobony sa przeróżne ! Mama z Chin: podczas ciąży bedzie jadła 3/4 warzyw 1/4 ryb czy mięsa , po porodzie tylko gorąca woda, zielona herbata i gorący rosół z czarnego kurczaka!! A co jest interesujące ( tak na marginesie) mamy podwiazuja sobie brodawki-sutki aby były wykształcone i przygotowane do karmienia malucha! Hinduskie mamy, czasami bez ograniczeń , każda kasta ma swoje reguły , ale pikantne posiłki to normalne, dopiero po porodzie , podczas karmienia dziecko sygnalizuje czego nie lubi! Itd!! Ale CZOSNEK JEST ZALECANY przez wszystkie organizacje międzynarodowe , w ciąży a zwłaszcza podczas karmienia piersią ! No moze wystarczy jak na jeden raz!!

  • Agnieszka

    Hehe no racja… to z wszystkim jest z umiarem i nic nie zaszkodzi :)

    Co do ciśnienia… mam podobne, w fazie zdenerwowania miałam 90/65 :P także bardzo niskie, ale picia kawy sobie nie wyobrażam ;) pikawka nie z tej ziemi, jedynie baaaardzo słaba nie powoduje pikawki :P ile ludzi tyle przyzwyczajeń i reakcji, także nawet tutaj, że Tobie kawa pomagała, a mi by szkodziła … nawet nie będąc w ciąży ;)

    • Mój ginekolog stwierdził, że skoro organizm jest przyzwyczajony do kawy, to zaprzestanie jej picia wpłynie gorzej na matkę (u mnie: omdlenia, bóle głowy, zawroty) niż wypicie jednej/dwóch filiżanek. Twierdził też, że lepiej wypić małą kawę niż brać tabletkę przeciwbólową.

      To samo dotyczy sportu :). Nagłe zakazanie uprawiania sportów ciężarnej przyzwyczajonej do codziennej aktywności może mieć fatalne skutki dla jej samopoczucia, a więc i zdrowia.

  • Janka

    Bzdura kobietki…..prawo europejskie zabrania sprzedarzy mleka I smietany niepasteryzowanej ale przetwory pozwala sprzedawac. I jedzenie ryb z duza zawartoscia rteci plw pierwszych miesiacach ciazy moze doprowadzic do poronienia. Cos na ten temat wiem z doswiadczenia

    • Gdzie można sprzedawać przetwory z mleka niepasteryzowanego? Pierwsze słyszę! Nigdzie w polskich sklepach ich nie uświadczysz. Na straganach też nie.

      Co to znaczy: za dużo rtęci? Nie od dziś wiadomo, że łososia, tuńczyka nie je się codziennie, tylko maksymalnie dwa razy w tygodniu. Nawet jeśli nie jesteśmy w ciąży…

      Jeżeli chodzi o poronienie, mogą wpływać na to różne czynniki i niestety kobieta nigdy nie ma pewności bez specjalistycznych badań.

  • mama-dietetyk.blogspot.com

    Tak jak napisałaś na końcu – najwazniejsze to zachować zdrowy rozsądek. Wybierać (na ile się da) pewne produkty, restauracje i pewnych produktów nie nadużywać :) u mnie też było wszystko dobrze, ale jakby ciąża była zagrożona to pewnie byłabym ostrożniejsza :)

  • Honda

    A co z rybami wędzonymi? Chodzi mi konkretnie o makrelę… Podobno jest wędzona na gorąco, ale to takie samo podobno jak i inne mity… To jak, mogę makrelkę na kolację?

    • Wędzone na ciepło (makrela właśnie!) można, na zimno niestety nie (chodzi o wspomnianą listerię). Smacznego :).

      • Honda

        Super! To teraz raz czy dwa razy w tygodniu sobie nie odmówię :) że też nie przeczytałam tego artykułu wcześniej, 33 tydzień na karku a ja dopiero dopadłam makrelę :) No nic, tak to jest z mitami – natłuką ciężarówkom do głowy, a że zaszkodzić nie chcemy to wierzymy w te cuda! Dzięki!

        • Honda

          A jeszcze pytanko… Omegi giną przy obróbce termicznej… znaczy w takiej makreli ich nie znajdziemy, prawda?

  • sweet cherimoya

    oj, to ja uległam niektórym ciążowym bzdurom. Np. sery pleśniowe omijałam szerokim łukiem (za późno dowiedziałam się o co chodzi). Wątróbki nie jadłam, to samo z surowym mięsem i rybami. Ale to akurat nie mit. Napoje gazowane wywoływały u mnie zgagę, więc nie zastanawiałam się czy można czy nie. po prostu nie dałam rady ich pić. Za to arbuza wciągałam na kilogramy. I wodę piłam hektolitrami. Kawę też piłam do czasu, gdy mi ciśnienie poszybowało w górę i miałam zakaz. O niektórych zakazach z Twojej listy nie miałam pojęcia, ale chyba dzięki temu byłam tylko zdrowsza.
    Co do karmienia – bardzo się zdziwiłam, gdy okazało się, że teraz dopiero nic nie mogę jeść! Dałam się zwariować przez pierwszy miesiąc. Potem powoli wracałam do normalnego jedzenia. Teraz moja córcia ma prawie dwa lata i je wszystko. No prawie, bo na czekoladę ma alergię, truskawki też są na cenzurowanym.

  • Ania

    Ja co do tej herbaty. Uwielbiam. Piłabym litrami. Ale jak wyszło, że poziom żelaza spadł w 23 tc, to zaczełam pić godzinę po posiłku. Sushi nie jadłam przed więc teraz też nie jem. Ale za to ostatnio zjadłam sloik grzybków w occie. Nigdy przed ciążą nie lubiłam. Jadłam tiramisu i żyję. Śledzie również. Poza tym normalnie. A nie, bo mam uczulenie na truskawki, które miałam z 10 lat temu. Ja czytałam co wolno, a czego nie, ale podeszła. Do tego z umiarem. Przecież (poza ciążą), pijemy alkohol. Z umiarem :)

  • Kornelia

    Muszę to pokazać mojemu mężowi bo on za mną lata z lista rzeczy które spisał z internetu i tylko słyszę: nie wolno Ci tego jeść ! Oby Twój wpis pomógł :)

  • Emilia

    hmm… trochę racji masz, ale Tobie się udało jeść wszystko i jest ok. A co z matkami które przeczytały ten poradnik nie były ostrożne i zaszkodziły swojemu dziecku złą dietą? zaraziły się CMV, TOX czy listerią? objadały się fast-foodami i doprowadziły do poronienia? po pierwsze każdy człowiek powinien unikać landrynek i napojów gazowanych itp, bo są NIEZDROWE, a po co od razu zaśmiecać organizm dziecka chemią, surowe mięso jest niebezpieczne niezależnie od tego czy to śledź czy coś innego, bo nigdy nie wiadomo w 100% czy było dobrze przechowywane i nie zawiera chorobotwórczych bakterii wirusów czy zarazków ( co więcej w 10 punkcie sugerujesz, że można po czym w podsumowaniu sama sobie zaprzeczasz). Badania pokazują że mimo swych dobroczynnych właściwości większość ryb niehodowlanych ma w sobie duże ilości metali ciężkich. Ciąża to wyjątkowy czas w którym trzeba zadbać o kogoś innego, kogoś kto sam siebie nie obroni. Skoro Kobieta nie dbała o siebie i dietę nie będąc w ciąży to chociaż dla dziecku może dać dobry start odżywiając się zdrowo w ciąży i podczas laktacji. Może nie wszyscy lekarze są dobrzy, ale również nie wszyscy są źli. Można również prowadzić ciąże u położnej, która zawsze znajdzie czas na szczegółowe rozmowy o diecie i nie tylko.

    • Dokładnie o tym pisałam! Żeby nie popadać w skrajności, nie powtarzać bezmyślnie mitów wyczytanych na forach dla mam, nie szukać wroga tam, gdzie go nie ma (w śledziach, landrynce, łyku Fanty, hamburgerze), zachować za to umiar i obserwować swój organizm. Pozdrawiam!

  • Asica

    Ja jadłam wszystko na co miałam tylko ochotę po 3 miesiącu bo wcześniej wszystko co zjadłam to zwymiotowałam.Wiadomo nie w kilogramach ale normalne porcje i urodziłam zdrowego chłopca 3,53 kg.takze nie ma co czytać tych bzdur o zakazach i posłuchać rozsądku:)

  • Michalina

    Ja w ciąży porzuciłam tylko słodycze oraz słone przekąski na rzecz owoców i warzyw :)

  • kapi

    ALE po co tyle buntu? Przyczepka do wszystkiego tutaj. Juz myslałam że doczekam pkt 11 ” W ciąży nie wolno palic papierosów.” Nie chodzi przecież o to, że „nie wolno”, „nie można”, żeby w ogóle tych rzeczy nie jeść, tylko żeby unikać. Chyba nikt nie zniósł by widoku kobiety z brzuszkiem pijącej 1l oranżady czy coli dziennie. A co do ostrego w tym temacie to nasze dzieci nie są tak odporne na ostre jedzenie, tam jest to jak u nas rosół. Więc nie porównujmy się do hindusów bo równie dobrze można porównać do murzynek. Jedna murzynka w afryce (biednej, dzikiej) chuda, wycienczona ile potrafi miec zdrowych dzieci, a tam nie ma herbatek, lodów, serów, rzeczy sztucznych czy nie wiadomo jak pikantnych.

  • evi

    Dzięki za ten wpis- fora i portale parentingowe doprawdy mogą jedynie wywołać stres i mętlik w głowie. Poza tym chyba nikogo tak łatwo nie da się nastraszyć, jak właśnie przyszłą mamę, że jedząc (tu wpisz cokolwiek) zaszkodzi się dziecku. Dodatkowo pewnie dla bezpieczeństwa lepiej się nie myć, bo wszystko (z wyjątkiem kosmetyków dla kobiet w ciąży) też zaszkodzi. Mój gin twierdzi, żeby nie przesadzać, bo na tym lobby kosmetyczne najwięcej zyskuje. Przegięcie w żadną stronę nie jest dobre. Ja staram się słuchać swojego organizmu, który teraz jest ode mnie mądrzejszy. No i widzę, że i tu trafiłam na głos rozsądku. Pozdrawiam!

  • Dobry post :) Prawda, nie popadajmy w paranoję. Ja na początku ciąży też prosiłam o rady wujka Google i dobrze na tym nie wyszłam. Potem przestałam i jem wszystko na co mam ochotę, nawet czasem coś gazowanego, bo akurat mam taką potrzebę. W umiarze siła, głodzić się nie będę.

  • Ilona Magdalena Anna Glajc

    Niektóre życzy tu wypisane pierwsze słysze. Jak to nie można jeśc jogurtów i lodów? Własnie trzeba…. te bakterie , ktore maja to są dobre bakterie ktore zapobiegają zapaleniom pochwy czy układu moczowego co czesto sie trafia kobietom w ciąży. Lody zaś są też smacznym żródłem białka. Czemu tylko o wodzie i chlebie? Można sobie robić pyszne smakołyki z owoców i warzyw, tylko pamiętać trzeba o dokładnym ich umyciu lub wyparzeniu. Ja piłam dużo mięty i rumianku , które są zalecane , ale także tez świeżo wyciskane soki i napary z imbiru, bo niestety wymiotowałam do 17 tygodnia. W drugim trymestrze dołączyłam czarną herbatę ze względu na moje niskie cisnienie i zawsze z cytrynką i czasem miodkiem . To że czarna herbata utrudnia przyswajanie żelaza to prawda , ale za to cytryna ma witamine C , ktora pomaga wchłonąć się Fe. Kawę odrzuciłam , bo to prawda, że dziecku szybciej bije serce co najmniej dwukrotnie . Po co je jeszcze przyśpieszać i czuć by dziecko czuło sie niespokojnie. Surowe mięso i ryby wykluczone w ciąży , ze względu na pasożyty, które mogą sie tam znaleźć. Po za tym ja jestem wegetarianka wiec nie mam z tym problemu . Mam super wyniki , dziecko sie dobrze rozwija, żelaza mi nie brakuje. Trzeba kombinować i mieć swój własny rozum. Żelaza szukam w soli himalajskiej gruboziarnistej, płatkach zbożowych , płatkach kukurydzianych, morelach , śliwkach, fasoli , ciecierzycy , w jajku i nabiałach, zielonych warzywach i pietrusze zielonej i na pewno w jeszcze wielu innych rzeczach , których nie można spamiętać. Nie odmawiam sobie słodyczy , chodź mało ich jadłam przed ciążą, jednak wróżą , że jak na słodkie ciągnie to będzie dziewczynka i u mnie się sprawdziło xD za to jem też dużo owoców, bo tez mi smakują w ciąży . Pikantne lubię, ale w ciąży unikam , bo rano czuje ten kwas żołądkowy , który podnosi mi sie do gardła :( a gazowane i słodkie napoje to nie dość , że świństwo , to ma sie po nich wzdęcia. W ciąży rośnie Ci brzuszek, wiec nie potrzebne Ci dodatkowo uczucie nadęcia . Ja tego nie piję i dobrze się czuje . Za pleśniowymi serami w ciąży też nie jestem , chodź też bardzo lubię , ale dla takiego maleństwa kochanego warto sobie odmówić. Pozdrawiam :)

    • Ale po co odmawiać sobie sera pleśniowego? O.o

      • Ilona Magdalena Anna Glajc

        Ser pleśniowy ma właśnie te złe bakterie gnilne . To tak jakby dziecku dać coś zepsutego do zjedzenia. Dokladnie nie wiem co sie w tedy dzieje , ale mysle , że pleśniawki u dziecka w ustach po urodzeniu biorą się właśnie z tego. Po drugie jeśli karmisz piersią i jesz ser pleśniowy to to jest powodem bolesnych kolek u dziecka. jakby nie bylo ser pleśniowy jest ciężkostrawny

        • „Dokładnie nie wiem” i pozostańmy przy tym.
          Sery pleśniowe są zakazane tylko z tego względu, że prawdziwe sery pleśniowe są robione z mleka niepasteryzowanego, w którym – jak wiadomo – znajdują się bakterie listeriozy (tak jak w niemytych owocach czy surowym mięsie/rybach). Jednak prawo Unii Europejskiej zabrania sprzedaży produktów z mleka niepasteryzowanego, dlatego takiego sera u nas nie uświadczysz. Można je jeść więc do woli (jakby były tam jakieś złe bakterie gnilne, to dorosłym również by szkodziły ;)).
          Jeśli chodzi o ciężkostrawność – najtłustszym z serów jest Podlaski i z tego co wiem, można go jeść w czasie karmienia?

          • Ilona Magdalena Anna Glajc

            Najtłustszy oznacza , że najwięcej zachowuje witamin rozpuszczalnych w tłuszczach i jest pełnowartościowym serem. Taki tłuszcz a produkt ciężkostrawny to dwie różne rzeczy . W ciąży zaleca sie jesc np. tylko najtłustsze ryby co nie oznacza , że są ciężkostrawne. Podlaski ser nie jest pleśniowy , a to druga różnica . Nie chodzi mi o bakterie listeri, a o bakterie odpowiedzialne za pleśnienie

          • Ilona Magdalena Anna Glajc

            Nie będę cie przekonywać, masz swój rozum . Smacznego :)

  • Urszula

    …nie dawno dowiedziałam się ze jestem w ciąży. Mąż prawie się popłakał bo o dzidziusia staraliśmy się 4 lata i nie było podobno szans na zajście w ciążę. DZIĘKUJĘ za ten artykuł bo wywołał uśmiech na moich ustach i nadzieje ze jednak nie umrę z głodu z powodu podpowiedzi wujka Google :) Oczywiście byłam świadoma, ze internet skrywa w sobie wiele mitów i z przymrużeniem oka patrzylam na jego dobre rady, jednak strach przed zaszkodzeniem dzidziusiowi tak długo oczekiwanego wziął górę.
    Jeszcze raz wielkie dzięki :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Szczesliwa Urszula :)

  • Ania Cybura

    Taaaa a ja przez pierwszy trymestr piłam owocowe herbatki, bo dopiero w 4 miesiącu przeczytałam o hibiskusie…..

  • Mnie rozwala ten hibiskus. Jedni piszą że można inni że nie można. 3 miesiące sama nie wiedziałam co do ust wziąć. A teraz mam to s dupie. Jasne o ukochanym tatarze czy surowym mleku zapomniałam, ale jak mam ochotę na owocową herbatę to piję i to raj dla moich kubków smakowych. Jem bazylię, oregano czy demonizowany tymianek. Nie garściami ale jako dodatek do dania. Ileż rzeczy zjadamy i nawet nie wiemy vo w tym siedzi i jak było wytworzone, a wynajdujemy sobie problemy. Tyle pokoleń wychowało się z mniejszą świadomością i żyją. Jakby kiedyś im mówiono żeby tego nie jedli tamtego nie jedlu bo NIEWIADOMO jak to podziała na dziecko to by z głodu umarli.

  • Gość

    Ja jestem na początku drugiego trymestru, zaczęły mi się pojawiać reakcje skórne na niektóre pokarmy. Wysypka po jakimś czasie zlewa się w jedną wielką czerwoną plamę i okropnie swędzi! Czy to bezpieczne żeby zrobić testy na alergie lub test celiakia jeżeli tak to gdzie?
    Proszę o poradę!