Life and the city

Mój pierwszy zielnik – tutorial

16 maja 2014

DSC_1875

Ok, nie pierwszy. Tak się składa, że zielniki zakładam średnio raz w roku, ale dotychczas nie miałam po co i dla kogo o nie dbać, dlatego żaden nie przetrwał nawet miesiąca. Ot, byle do pierwszego obiadu, podczas którego serwowałam spaghetti z bazylią czy też do wieczoru przy mohito z miętą. A potem ziółka usychały, skazane na wieczne zapomnienie…

Jednak tym razem będzie zupełnie inaczej!

Bo fajnie w trakcie gotowania wyskoczyć na taras po świeżą pietruszkę do zupy dziecka. Wierzę, że jeśli od samego początku będę w jego diecie przemycać zieleninę, w przyszłości unikniemy grzebania w talerzu i pieczołowitego wydłubywania koperku z ziemniaków. Nie zgaście mnie przypadkiem w komentarzach, bo stracę cały zapał!

Nieporadne kroki mamy w ogrodnictwie pomińmy najlepiej milczeniem i poudawajmy, że zrobiłam sobie pierwszy zielnik. To znaczy tata zrobił. Ale ja komenderowałam, więc to tak jakby moje dzieło!

Plan był banalnie prosty:

1. Potrzebowaliśmy doniczek, więc wybraliśmy się do Ikei.

DSC_1837

2. W każdej nawierciliśmy dziurę, żeby móc ją zawiesić.

DSC_1840

3. I jeszcze jedną od spodu, aby nadmiar wody swobodnie sobie spływał (wiem – naklejka. Niestety, z rodzaju tych, które nie chcą się poddać mojemu urokowi. Ani przekleństwom. Ciężkich dział w postaci oliwki – z braku czasu – nie wytaczałam. Czekam na deszcz, bo po cichu wierzę, że prędzej czy później sprawa rozwiąże się sama).

DSC_1844

4. Pocięliśmy agrowłókninę…

DSC_1846

…którą włożyliśmy do każdej doniczki. W sumie nie wiem, po co ta agrowłóknina, a mąż jest w pracy i nie chcę mu przeszkadzać głupimi telefonami. Załóżmy, że wiedział, co robi i z jakiegoś powodu agrowłóknina jest w doniczkach niezbędna.

DSC_1850

5. Skombinowaliśmy mocowanie, czyli zwykły drut.

DSC_1851

6. Powiesiliśmy doniczkę z posadzonymi ziołami.

DSC_1908

7. Teraz najtrudniejsza część zadania: trzeba pamiętać o codziennym podlewaniu!

Zielnik podpatrzyłam na Instagramie (prawdziwa kopalnia pomysłów!). Fajne jest to, że można go wykonać na każdym balkonie. Zajmuje naprawdę niewiele miejsca! A ile daje radości! I zdrowia.

Jeśli nie macie na balkonie miejsca na płotek, zawsze można postawić drewnianą drabinę (im starsza, tym lepiej!), opartą na przykład o budynek i to na niej zawiesić doniczki z ziołami.

  • annNS

    cudny :D u mnie obok lawendy rosnie tymianek, rozmaryn, bazylia sklepowa, druga wraz ze szczypiorkiem wysiana czeka na slonce! do tego jeszcze natka, mieta i z pewnoscia to jeszcze nie koniec :) w planach mialam jeszcze poziomki i borowke amerykanska…moze jeszcze nie jest za pozno? ;)

    • Poziomki możesz spokojnie sadzić (na wysiew za późno).

    • My też będziemy jeszcze zagęszczać nasz zielnik :).

  • Właśnie, właśnie. Ja coś podobnego na drabinie mam w planach. Ale czy te plany dojdą do skutku… zobaczymy.

    • Haha, widzę, że ktoś tu jest tak samo zapalonym ogrodnikiem jak ja :).