Woman and the city

Prawdziwy mężczyzna, który kocha swoją rodzinę, nie może pomagać w domu!

21 sierpnia 2018

Oglądałam ostatnio mój ulubiony serial, którego akcja toczy się w Ameryce. Współcześnie. W jednej ze scen bohaterka – wyzwolona mama czwórki dzieci, prowadząca za młodu własny biznes – powiedziała: „I potem pojawiły się dzieci. One są jak chodzący zbornik potrzeb. Mężczyzna tego nie rozumie. Myśli, że wie, jak to jest mieć dziecko, ale wykonuje tylko ułamek pracy. Bo tak naprawdę cała praca spada na nas, kobiety”. Tak bardzo mnie to uderzyło, że zapamiętałam absolutnie każde słowo. Ale najbardziej uderzyło mnie to, że totalnie się z nią nie zgadzam!

mężczyzna


JESZCZE ROK TEMU…

mężczyzna

Może, gdybym cofnęła się kilka lat wstecz, a nawet miesięcy, pokiwałabym ze zrozumieniem głową. Ze współczuciem nad własnym losem. Bo wtedy to było tak, że Piotr chodził do pracy, a ja – jako że „siedziałam” w domu – przejęłam większość obowiązków.

Sama, wcale mnie o to nie prosił!

Zaczęło się właśnie w ciąży, byłam już na l4 i naturalne mi się wydawało, że skoro on wraca wieczorami, to wypadałoby, żebym czekała na niego z obiadem. Dom sprzątałam do południa, żeby resztę czasu móc spędzić razem. Jeszcze pod koniec dziewiątego miesiąca zasuwałam z odkurzaczem po schodach i robiłam generalne porządki na Wielkanoc, takie z wymiataniem szaf oraz myciem okien.

Pamiętam jak dziś, że podczas odkamieniania kabiny prysznicowej zrobiło mi się słabo. Zadzwoniłam do Piotra, że bardzo źle się czuję. Zapytał, co robię.

– A, pucuję łazienkę. Wiesz, trzeba wymyć wszystkie płytkie i ciężko mi dosięgnąć do tych pod sufitem. Zwłaszcza przy prysznicu jest dużo kamienia…
– To zaczekaj, aż wrócę z pracy i to dokończę – rzucił do słuchawki.
– No co ty, przecież dam radę! – oburzyłam się.

Jak pewnie większość z was w podobnej sytuacji. Oczywiście, że dałam radę. Wtedy jeszcze dawałam sobie radę ze wszystkim.

Jednak sytuacja zmieniła się po porodzie. Nasze pierwsze dziecko było bardzo wymagające, ale na początku robiłam dobrą minę do złej gry. Zajmowałam się dzieckiem, sprzątałam jak dotychczas do południa, a kiedy Piotr wracał z pracy, czekał na niego ciepły obiad. W dodatku po trzech miesiącach założyłam bloga, na którym od samego początku publikowałam dość regularnie. Zajęcie na pełen etat, a drugi etat na szmacie.

Nie pamiętam już, kiedy pękłam. Okazało się, że moja doba wcale nie jest z gumy, że nocne pobudki wystarczająco dają mi w kość, że jedna osoba nie jest w stanie sama ogarnąć domu po dwóch dorosłych i niemowlaku. 

Problem w tym, że mój mężczyzna już się przyzwyczaił do trybu, który trwał u nas tak długo. Że chociaż mieszkał kiedyś sam i radził sobie całkiem nieźle, teraz zupełnie nie pamiętał, ile soli trzeba dać do ziemniaków oraz na jakie kolory dzieli się ubrania przed wrzuceniem ich do pralki? No i że skarpetki nie dostają nóg i nie wędrują same z podłogi do kosza na brudy!

Musiałam rozpocząć akcję reanimację mojego dawnego mężczyzny, którego na własne życzenie pozbyłam się z domu.


AKCJA REANIMACJA CZYLI JAK OBUDZIĆ W NIM PRAWDZIWEGO MĘŻCZYZNĘ?

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate


1. Już nasze babcie mówiły: „Ile weźmiesz na początku, tyle będzie twoje”.

Czyli absolutnie nie popełniaj mojego błędu! Bo na początku mężczyzna się stara, żeby zrobić jak najlepsze wrażenie. Pozwalaj mu na to i nie udawaj Zosi Samosi!


2. Nie rób subtelnych aluzji.

Mężczyzna NIE DOMYŚLI SIĘ, jeśli rzucisz ogólnikowe: „Trzeba posprzątać!”. On wtedy słyszy: „Ktoś posprząta” albo „Żona chce posprzątać”. Tak, niestety, faceci wciąż żyją w krainie pełnej krasnoludków, które parują ich skarpetki i niepostrzeżenie wynoszą naczynia do zmywarki.

Mów więc konkretnie: „Odkurz mieszkanie!” albo „Wyprasuj ubrania!”. Zauważyłam też, że raczej muszę mówić etapami (trochę jak do dzieci ;)), bo „posprzątaj kuchnię” brzmi dla mojego męża jak rozprawa akademicka o wpływie zmian klimatu na hodowlę bydła rasy holsztyńsko-fryzyjskiej odmiany biało-czarnej.

Czyli że pamięta o posprzątaniu blatu, ale nie wie, że w kuchni jest jeszcze zlew oraz płytka.


3. Każdy mężczyzna to gadżeciarz. Dobrze to wykorzystaj!

Nasz dom roi się od gadżetów ułatwiających prace domowe. Pralka z ekranem dotykowym, samochodzący odkurzacz, piekarnik parowy czy nasze najnowsze żelazko z generatorem pary Pro Express Ultimate, o którego przetestowanie i ocenę na blogu zostałam poproszona przez firmę Tefal, lidera wśród żelazek :).

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate

Ogólnie to jest tak, że jak już wypróbujesz generator pary, to za żadne skarby świata nie chcesz wrócić do zwykłego żelazka! Tylko on zapewnia ekstremalnie skuteczne prasowanie.

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate

Po pierwsze: generator nie przypala. Nie ma takiej opcji, nawet jeśli ty czy twój facet należycie do zapominalskich i zostawiacie żelazko na ubraniu. Możesz się zagapić na telewizor czy zagadać przez telefon, a ubrania i tak są w tym czasie bezpieczne :).

Po drugie: wyprasowanie sukienek z falbankami, z tiulu czy innego delikatnego materiału – nigdy nie było tak banalnie proste! Para łatwo dociera tam, gdzie zwykłe żelazko sobie nie poradzi, np. w okolice guzików czy innych trudno dostępnych drapowań.

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate

Po trzecie: żelazkiem z generatorem pary możesz prasować w poziomie i w pionie. Nie tylko mniejsze ubrania na desce, ale również marynarki, płaszcze na wieszaku czy firany i zasłony, jeśli zauważysz po powieszeniu, że są niedoprasowane.

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate

Po czwarte: stopa urządzenia jest tak śliska, jakby prasowała sama. Oszczędzasz w ten sposób mnóstwo czasu, który możesz poświęcić dla rodziny :).

No i po piąte: urządzenie wyłącza się samo! Żadnych więcej dramatów pt. „Zawróćmy do domu, bo nie pamiętam, czy na pewno je wyłączyłem!”.

Generator pary Tefal Pro Express Ultimate ma specjalną blokadę zabezpieczającą, która ułatwia przenoszenie i przechowywanie. Ma też taki mały zbiorniczek, który zbiera kamień z wody. Jednak diabeł tkwi w szczegółach i od konkurencji różni się tym, że możesz sobie wybrać moc wyrzutu pary: od delikatnego poprzez normalny aż do maksymalnego, jeśli ubrania są bardzo pogniecione. Dzięki temu też bez problemu prasuje się wszystkie trudne, grube tkaniny jak dżinsy czy obrusy, o które dotychczas się licytowaliśmy, że „ty to zrobisz, ja gotowałam/em obiad!!!”.

W ogóle nie uwierzysz, ale Piotr tak polubił prasowanie parą, że nie dopuszcza mnie do żelazka i całkowicie przejął tę czynność ode mnie. Mówi, że to go odpręża, chociaż trochę podejrzewam, że zamyka się na długie godziny w pralni, żeby mieć chwilę spokoju ode mnie i dzieci. Ale że robi przy okazji coś pożytecznego – nie drążę tematu!

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate


4. Zaakceptuj, że twój mężczyzna niektóre rzeczy robi zupełnie inaczej niż ty!

To było najtrudniejsze. Kiedy Piotr sprząta na przykład łazienkę, to nie skupia się na wycieraniu kranów jak ja, ale za to wannę czy kibelek myje najdokładniej.

Więc już olałam te krany, bo ilekroć mu o nich przypominałam, wołał: „Jak ci się nie podoba, sprzątaj łazienki sama!”. Nie, nie, to już wolę poprawiać po nim po cichu krany, niż mieć cały dom na głowie.


5. Chwal.

To niegroźna technika manipulacyjna mojej mamy. Zawsze, ale to zawsze miała w zwyczaju mówić (niby przypadkiem, niby do siebie albo do taty), że: „Nikt tak dobrze nie myje okien jak Ilona”.

Więc myłam te okna, bo byłam w tym przecież najlepsza i uwierz mi, bardzo, ale to bardzo się przykładałam, żeby nie stracić podium.

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate

6. Wychodź z domu. Wysyłaj partnera na plac zabaw z dziećmi. Albo na wakacje. Chociażby do mamusi ;).

Nic tak nie wskrzesiło partnerstwa w naszym związku jak to, że Piotr przejął część urlopu macierzyńskiego przy drugim dziecku ode mnie.

Gdyby nie te kilka miesięcy, pewnie sama mogłabym się podpisać pod zdaniami, które cytuję na początku. A tak to zupełnie ich nie rozumiem!

Nawet mam swoją teorię, że to wcale nie jest tak, że kobieta bardziej „nadaje się” do dzieci. Nie wierzę w instynkt macierzyński, a jeśli jest, to istnieje również instynkt ojcowski. Po prostu ona miała okazję lepiej poznać swoje dzieci. Jest pewna tego, co robi, bo setki razy zostawała z nimi sama. I sobie radziła.

Mężczyzna nie ma już tego komfortu.

Nie miej więc wyrzutów sumienia, że zostawiasz go samego z dziećmi. Że wysyłasz na plac zabaw czy wakacje. Nie robisz tego tylko dla siebie! Dzięki tobie partner nabiera pewności siebie. Jego więź z dziećmi się umacnia. Uczy się radzić sobie w pojedynkę, tak jak i ty musiałaś.

Nic tak nie dodaje facetowi męskości jak to, że potrafi zadbać o swoją rodzinę.

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate

żelazko z generatorem pary Tefal Pro Express Ultimate


7. Nie ciesz się, kiedy mężczyzna ci pomaga.

Prawdziwy mężczyzna nie może tylko pomagać w domu. Pomaga co najwyżej dziecko. I to pięcioletnie! 

To również jego dom, więc mężczyzna MUSI brać za porządek w nim taką samą odpowiedzialność. To również jego dzieci, więc jemu tak samo POWINNO zależeć, żeby były najedzone, czyste i zaprowadzone na czas do przedszkola czy umówione do lekarza. To nie są tylko twoje sprawy. To wasze sprawy.

No i kaman! Naprawdę najbardziej w życiu lubię wspólnie z Piotrem spędzać czas. Nawet jeśli podczas sprzątania. Albo gotowania. Jeśli więc nic już totalnie do twojego faceta nie dociera, przypomnij mu, że wszystkie obowiązki stają się od razu przyjemne, kiedy wykonujecie je razem. Ramię w ramię! 


Podoba Ci się ten wpis? Daj mi o tym znać, to naprawdę wiele dla mnie znaczy!


Dziękuję, że jesteś ze mną!

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Prawdziwy mężczyzna, który kocha swoją rodzinę, nie może pomagać w domu!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
e-milka
Gość
e-milka

Żelazko, które samo się wylacza?- dodaje do ulubionych. Wstyd się przyznać, ale zdarzało mi się wracać kilka razy (wiem, wiem – nerwica natręctw). U nas w domu to mąż jest z pedantow, ja patrzę męskim okiem. Natomiast, zaskoczenie, synek uwielbia jeździć na mopie (że śpiewa / krzyczy przy tym jakaś wojenna piesn to inna sprawa).:)

Marl
Gość

Marzy mi się taki sprzęt!

Olga
Gość

Świetny tekst, zgadzam się z każdym słowem!

Ada Górska
Gość
Ada Górska

Żelazko parowe – przymierzałam się już kiedyś do zakupu ale chyba w koncu się zdecyduje jesli to mój chłop zacznie prasować za mnie. Bo na razie ciężko nam się w tym dogadać i chodzimy w pogniecionym :)

joanna
Gość
joanna

jaki to serial?

Monika
Gość
Monika

Do niedawna zgadzałam się absolutnie ze wszystkim powyżej. Ale od niedawna zastanawiam się, dlaczego zwykle słyszę/czytam (nie tylko na różnego rodzaju blogach) jak to kobiety mają sobie po prostu wychowywać faceta. A czy są faceci, którzy wychowują sobie żony, tzn. dostosowywują swoje zachowanie do natury żony po to, by rodzina funkcjonowała sprawnie?