Life and the city

Ile matka zapłaci za program 500 plus?

21 lutego 2016

DSC_6041

Drogi Rządzie – robisz to źle. Wiem, co piszę, bo jeszcze niedawno byłam po drugiej stronie barykady. Nie chciałam z mężem mieć więcej dzieci. Stało się inaczej, jednak nie dzięki programowi 500 plus. Bo czy kuszenie pieniędzmi jest w stanie przekonać matki do rodzenia dzieci? Niektóre na pewno. Raczej wiadomo które ;). Czy przekonałoby mnie? Nie. W takim razie co takiego chciałabym dostać zamiast kasy, żeby bez strachu myśleć o przyszłości z dwójką (lub więcej) dzieci?

Lepsza opieka okołoporodowa i poporodowa

To był kluczowy argument, dla którego nie myśleliśmy o kolejnym potomku. Trauma poporodowa. W polskim szpitalu cały cud narodzin bardziej przypominał zarzynanie świniaka. Niby jest coraz lepiej, ale nadal nie jest wystarczająco dobrze.

Praca dla kobiet

Po porodzie straciłam pracę. Ba! Ja po studiach w ogóle nie mogłam znaleźć pracy na stałe, bo byłam w wieku rozrodczym – wiadomo jak pracodawcy patrzyli na młodą mężatkę. Pewnie za kilka miesięcy przyjdzie z brzuchem, a zaraz potem położy na biurku L4 i tyle po niej… Nie, nie, pani już podziękujemy.

Miejsca w żłobkach/przedszkolach

Nie oczekuję jednak pracy od państwa. Sama sobie potrafię miejsce pracy stworzyć. Jednak co z tego, skoro nie mogę pracować?

Mój syn za miesiąc kończy trzy lata. Nie ma dla niego miejsca w przedszkolach publicznych. Prywatne kosztuje 1000 zł na miesiąc. Licząc dojazdy, wyżywienie, zajęcia dodatkowe, wpisowe – w 1000 się nie zamknie. Pensja dla niani w moim mieście to minimum 1500 zł. Pracuję więc z dzieckiem na rękach – za moment z dwójką – i wiem już raczej na pewno, że długo tak nie pociągnę. Ale z pracy rezygnować nie chcę.

Dlaczego ta praca jest taka ważna? Bo jej brak najbardziej doskwiera. Tu nawet nie chodzi o kwestie finansowe, o czym chyba nasz rząd zupełnie zapomniał. Brak pracy to przede wszystkim brak kontaktów towarzyskich. To samotność. Taka, że przez osiem godzin – a czasami dłużej – nie masz do kogo gęby otworzyć. Możesz sobie pogadać sama ze sobą, inteligentniejszego rozmówcy i tak nigdzie nie znajdziesz, ale kaman! Trzy lata gadać do siebie? Robinson Cruzoe po kilku miesiącach ześwirował! I nikt się nie dziwił. A matce się dziwią. Że wymyśla.

Jak nie chodzisz do pracy, to cały dzień jakiś taki rozmemłany. Godzina piętnasta, a ty nadal w piżamie, bo po co w sumie się przebierać?

Ale to nie wszystko.

Kiedy kobieta zostaje z dzieckiem to naturalne, że trud wychowania oraz prowadzenia domu spada na nią. Choćby mąż bardzo się starał, większość czasu go nie ma, a jak wraca zmęczony, to głupio przecież obarczać go problemami dnia codziennego. Że pieluchy się skończyły i śmieci trzeba wynieść. Że zlew zatkany, a tak w ogóle sam sobie ugotuj obiad, bo ja cały dzień układałam klocki Lego i też mam prawo czuć się zmęczona.

Ta kobieta najbardziej odczuje zmiany. Czuje się samotna i wyoutowana. Niby potrzebna, ale do przewijania pieluch, więc tak jakby wcale. Wie, że kolejna ciąża nie poprawi jej sytuacji. Wie, że to oznacza następne lata w domu. Dlatego nie chce więcej dzieci. Proste.

Pozwólmy jej jednak szybko wrócić do życia (zapewniając nie tylko miejsce w placówkach, ale taką opiekę, żeby nie bała się tam prowadzić swoje oczko w głowie) – a sytuacja zmieni się o 180 stopni!

Dostęp do specjalistów

Ja płacę podwójnie – na NFZ i prywatnie. Jak coś się dzieje – to zawsze prywatnie. Endokrynolog, okulista, dentysta, dermatolog, alergolog, neurolog… Ale to nawet nie o to chodzi.

Wiem po prostu, bo przekonałam się już kilka razy, że jak coś się stanie – to nikt mi w tej publicznej przychodni czy szpitalu nie pomoże. No nie ma człowieka – jest tylko przemęczony, nieuważny personel i ty z twoim dzieckiem. Numerek PESEL, nawet jeśli drżysz właśnie jak osika. Co też pani w ogóle, tutaj antybiotyk, następny proszę. Drzwi się zamykają.

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale nie o to chodzi

Dlaczego 500 plus to zły pomysł? Przecież to ogromne wsparcie dla rodzin z dwójką i więcej dzieci! Jesteś jednak pewna, że ten program nie zahamuje zmian w obszarach, które nakreśliłam? Przecież – jak oddamy każdej rodzinie po 500 zł – to będą powstawać te publiczne przedszkola, czy raczej (z potrzeby oszczędzania) zaczną je likwidować? Będą inwestować w szpitale i przychodnie czy właśnie tutaj jak zawsze zacisną pasa? Będą obniżać czy podwyższać podatki? Pracodawcy – po zapowiadanych podwyżkach ZUS – zaczną chętniej przyjmować do pracy czy raczej będą musieli zwalniać?

Nie chciałabym się wdawać w polityczne dyskusje, ale od dawna mam takie jedno małe marzenie. Żeby każdy zajął się tym, na czym najlepiej się zna. A rządzeniem kraju żeby zajął się ktoś, kto zna się na ekonomii. Kto potrafi patrzeć dalej niż do wyborów. Dalej niż do końca swojej kadencji. Czy to się kiedyś spełni?

Bo 500 zł to tak naprawdę kiełbasa wyborcza. Kropla w morzu potrzeb przeciętnego rodzica. Kropla, która nie ugasi naszego pragnienia.

Dodaj komentarz

80 komentarzy do "Ile matka zapłaci za program 500 plus?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch

bardzo celnie podsumowałaś polskie rozdawnictwo rządu, na które nas nie stać …

Weronika
Gość
Weronika

Rozdawnictwo? A stać nas było na te wszystkie przekręty i marnotrawienie pieniędzy przez ostatnie 8 lat? Polskie firmy posprzedawane za bezcen.Nawet cukier musimy teraz importować z Mozambiku bo swojego nie mamy…

Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch
przekręty dalej są i to się niestety nie zmieniło, mimo obietnic wyborczych…a rozdawanie pieniędzy, których nie mamy, nie doprowadzą do niczego dobrego .. póki co PiSiory zabrały kasę na invitro, a dały Rydzykowi, bo mu się bardziej przyda (?)… no ale kto bogatemu zabroni? możemy dać wszystkim tylko kto da nam ? już podrożały opłaty bankowe, za chwilę żywność i inne produkty w sklepach, bo żeby komuś dać, trzeba komuś zabrać, a rząd zabiera podwójnie, w tym problem … ja, mimo tego, że jeszcze jestem w ciąży już myślę o ewentualnym żłobku jak wrócę do pracy i a raczej braku… Czytaj więcej »
Weronika
Gość
Weronika
To nie jest rozdawnictwo, to jest pomoc. A co do przekrętów, to mam nadzieję, że teraz właśnie zobaczymy co robili ci kolesie przez ostatnie lata. Do czyich kieszeni trafiały pieniądze. Może zacznijcie ludzie się trochę orientować w tym co rząd robi, bo jestescie caly czas mamieni onetem i wyobiórczą, ktore wciaz maja „tematy zastapcze” zeby tylko odwrocic uwage od spraw istotnych. Rydzyk, KOD, manifestacje. To wiecie. A wiecie tez, ze minister Zalewska chce otwierac przedszkola, ze chca wlasnie zapewniac miejsca trzylatkom w przedszkolach? Mamy teraz wybor, czy poslac dziecko do szkoly w wieku 6 czy 7 lat. Naprawde nie widzicie… Czytaj więcej »
anjanka
Gość
gdzie chcą zapewnić miejsca trzylatkom? Bo ja właśnie mam trzylatka w domu, którego chciałam posłać od września do przedszkola. I mam problem, bo z racji cofnięcia sześciolatków do przedszkoli dla mojego trzylatka nie ma i nie będzie miejsca. Pani Zalewska chce otwierać przedszkola? Super, a zdąży do ogłoszenia wyników przyjrzeć do przedszkoli, albo chociaż do września? Gdyby nie gmeranie przy sześciolatkach, to problem z trzylatkami by był mniejszy. Co mi po tych 500zł? Jaka to pomoc, skoro więcej wydam pieniędzy na to wszystko, co już podrożało i będzie nadal drożeć właśnie dzięki programowi 500+? Te 500zł nawet nie wystarczy na… Czytaj więcej »
Ewa
Gość
Skoro już tak politycznie pobrzmiewamy i religijnie.To przypomnę że Rydzyk może i dostanie 20 mln na uczelnie .Ale po pierwsze nie jest to jedyna uczelnia w Polsce,która dostanie miliony.Po drugie Muzeum Żydów polskich dostaje 300 mln rocznie :) po trzecie kochane mamusie.Patrząc co się dzieje za granicą wole dać pieniądze na polski kościół, do rąk katolików czy cokolwiek innego niż muzułmanom których nam próbują wcisnąć.A skoro już mowa o 500 + proponuje zabrać te pieniądze alkoholikom i narkomanom którzy dostają miesięczna rentę z tytułu nałogu.I jest mnóstwo różnych rozwiązań baa jest pełno różnych informacji których niestety w tv nie podają… Czytaj więcej »
Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch

tak, Pani Dorota słyszała także o osłabieniu polskiej waluty spowodowanej działaniami władzy, co przekłada się na wzrost importowanych towarów, jak i o wzroście opłat za kredyty hipoteczne, opłat bankowych itp… :)

prawda jest taka, że nie wszyscy dostaną te 500+, a każdy zapłaci extra 700 zł z własnej kieszeni bo żeby komuś dać, trzeba komuś zabrać ..

Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch

dlaczego straciłaś pracę po porodzie? przecież w Polsce prawo chroni kobiety brzuchate (jeszcze)…

karjola
Gość
karjola

Cholernie smutne,ale cholernie prawdziwe:( O tym samym pomyślałam: nie 500zł miesięcznie mnie przekonuje, tylko świadomość,że będę miała co z robić z tym dzieckiem po rocznym urlopie..

alex_lola
Gość
alex_lola

Każdy czegoś chcę, a jak już chcą cokolwiek dać to ludzie i tak narzekają. 500plus nie jest obowiązkowe, skoro nie satysfakcjonuje to nie brać i już. Jestem pewna, że i tak każda mama złoży wniosek, żeby dostać – ale i tak ponarzeka.. cała POLSKA…

Żonaelektryka.pl
Gość
Żonaelektryka.pl

Super tekst! Bardzo oddaje również mój punkt widzenia. Kiełbasę to my sami możemy kupić my matki potrzebujemy możliwości pracy i rozwijania się by być świadomym i zadowolonym z życia obywatelem

Monika Mo Dawidowicz
Gość

Hmmm ja matka mam możliwość pracy i rozwijania się, jestem świadomym i zadowolonym z życia obywatelem, przełknęłam gorycz wysłania dziecka do prywatnego przedszkola za ponad 1000zł miesięcznie, a dodam, że wychowuję syna sama i jego ojciec nie płaci alimentów, a mi nie przysługuje ani fundusz alimentacyjny, ani pomoc społeczna, a 500 zł też mi nie będzie przysługiwało, bo pracuję i zarabiam ;) Ale żyję i mam się świetnie, więc matki, patrzcie, można.

salus salus
Gość
salus salus

Prawda! Ja po 1 ciazy też straciłam pracę.. gdy zaszła w 2.. wolałam sama się zwolnić, gdyż Mój były pracodawca między l4 dawał ciężarnym dyscyplinarki .. wiem są sondy – ale czy bym chciała na to tracić czas i pieniądze!? Poronilam.. niestety! Teraz zaczęłam nowa prace – wcale nie jest łatwo..
Też wolała bym miejsce w żłobkach..przedszkolach.. niż te 500 zł

OlaSz
Gość
a jeszcze nikt nie pomyślał o kobietach które będą rezygnowały z pracy. Prosta kalkulacja.Pracuje mama i tata dochód przekracza te 800 zł – wiec dostają tylko 500 na drugie dziecko – wiec Mama rezygnuje z pracy, dochód Taty dzielą na 4 i pach wychodzi mniej niż 800. Wiec dostają 2×500 zł. Mama zostaje z dziećmi w domu wiec nie płaca za żłobek, przedszkole i w budżecie domowym zostaje NA DZIS wiecej kasy. Jest fajnie ale… co z emeryturą tej Mamy, co z nią za parę lat kiedy już ta władza odejdzie a kolejna stwierdzi że w budżecie brak kasy już… Czytaj więcej »
Ewa
Gość
jako młoda mężatka tuż po studiach przez ponad 2 lata szukałam pracy w zawodzie (w międzyczasie pracowałam w CH). Usłyszłam wprost, nie raz, pytania o plany „ciążowe”, stwierdzenia, że zaraz to będę z brzuchem (o ile już nie jestem). Potem znalazłam w końcu pracę u kobiety, matki 2 dzieci. W międzyczasie okazało się, że nie możemy mieć biologicznych dzieci (leczenie prywatne, bo na nfz żadnych badań się nie zrobi), mega wsparcie od szefowej. Aktualnie jestem mamą w wyniku adopcji, na urlopie macierzyńskim. I co dostałam, po kilku latach płacenia ZUS-u i podatków, będąc na uczciwej umowie o pracę? Przedszkole –… Czytaj więcej »
Katarzyna Seredin-Kolarczyk
Gość

Masz prawo czuć się oszukana. Obietnica wyborcza mówiła o każdym dziecku. Prawda. Z drugiej strony można zmienić rządzących, jak piszesz, ale niby na kogo? Niestety prawda jest taka, że głosujemy na tych, którzy startują z braku lepszej alternatywy. I chyba mało kto może powiedzieć, że zagłosował w wyborach zgodnie ze swoim sumieniem i preferencjami. Chodziło o wybór mniejszego zła…

Ewa
Gość

ach, idealistka ze mnie ;) czytam programy wyborcze i głosuję na tych, którym mi najbliżej. Nie mam telewizji – nie kieruję się sondażami. Staram się myśleć samodzielnie. A smutne jest to, że Polacy są tak zmęczeni sytuacją, że wybierają mniejsze zło. A temat gorący, jak to w polityce bywa ;)

anjanka
Gość
Dla mnie to chory pomysł. Niech zamiast tych 500 do ręki będzie gwarancja miejsca w żłobku albo przedszkolu państwowym, bezpiecznym. Zarobię sobie na to sama. Niech dzieci np do roku życia dostała co miesiąc wyprawkę w ramach 500 np pieluchy, ubrania itd. Dzieci które chodzą do szkoły (każdej) potrzebne książki i przybory. Wtedy dostanie każde? Każde. Rodzic na siebie nie straci? Nie straci. Będzie faktycznie na dziecko? Będzie. Będzie to duża pomoc dla rodzinnego budżetu? Będzie. Dzięki temu będzie praca bo będzie trzeba stworzyć miejsca w placówkach, rodzice będą mogli swobodnie pracować, zarobić na swoją rodzinę. Patologia nie dostanie kasy… Czytaj więcej »
Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch

skoro rząd tyle mówi o głodujących dzieciach, to niech za te pieniądze zapewni każdemu dziecku posiłek w szkole, to by rozwiązało problem!

Sonia
Gość
Przeraża mnie myślenie w kategoriach – nie dofinnsowujmy bo patologia bedzie miała lepiej. Czemu 95% rodzin ma nie mieć bo 5% zmarnuje pienieniądze. Dlaczego państwo ma kupować dla dzieci pieluchy i kredki ? Czy ktoś tęskni za PRL ?! Mieszkańcy miast zapominają, że życie toczy się też na wsi gdzie mniej kobiet pracuje zawodowo i nie interesują ich żłobki czy przedszkola – one mogłyby powiedzieć – czemu nie dofinansujecie kobiet ze środowisk wiejskich gdzie panuje wykluczenie zawodowe. I każdy mógłby powtarzać tu swoje chciejstwa. Wiec trudno nie zgodzić sie z Iloną. Wg mnie pieniądze dają ludziom wolność i możliwość decydowania… Czytaj więcej »
Anna
Gość

Sonia nie zgadzam się z Tobą, dawanie pieniędzy, zwłaszcza gdy ich nie ma, nie jest dobre, a dzieci wszędzie potrzebują jedzenia, pampersów, przyborów szkolnych, podręczników i leków, niech to zapewnią za darmo, to rozdawanie pieniędzy nie będzie potrzebne ;-) I zniknie argument że patologia się rozmnaża a dzieci nic z tego nie mają

Kaś Nerc
Gość
Kaś Nerc
Ja zawsze uważałam,że praca to podstawa. Zaczęłam pracować jeszcze na studiach dziennych na cały etat (głównie zmiany popołudniowe, weekendy), wyjeżdżalam za granicę w przerwie między zajęciami (3mce), żeby poznać kulturę, język,zarobić. Miałam stypendium naukowe. I jak zaszłam w ciążę (chwilę przed 30 bo pracowałam i nie było dobrego „momentu”), to myślałam,że ten rok wolnego to super, ale też super będzie wrócić do pracy. Urodziłam wcześniaka. Wróciłam jak Syn miał 22mce (wzięłam pół roku wychowawczego i zaległe urlopy). Cieszyłam się,że wracam, ale jakby płatny macierzynski był dłuższy i jakbym miała pewność,że mnie nie zwolnia to bym „siedziała” w domu….Leo zaczął chorować… Czytaj więcej »
jamaska
Gość

Matki 3 czy 4 dzieci jeśli nie mają pracy to nie będą jej szukać, po te 1,5 czy 2 tys pozwolą na w miarę godne życie (+ pensja ojca oczywiście) Tylko, że dzieci dorosną, a mama na wieli wyautowana z rynku pracy. Pewnie będą i takie mamy, które rzucą słabo płatną lub nielubianą pracę, bo i tak wyjdą na swoje (finansowo), a potem bez skłądek emeryalnych. Ehhh polityka prorodzinna

Monika Mo Dawidowicz
Gość

1,5 czy 2 tysie na w miarę godne życie? Heheszki.

asia
Gość
Dla mnie ten program to porażka, Polski na to nie stać. Uważam, ze skoro chca pomoc, niech zapewnia juz kobietom w ciąży porzadna opiekę prenatalną, bo obecnie ginekolog na nfz to nieporozumienie. Jestem w drugiej ciąży, co 3 tyg wizyta 130 zl, co trzy tygodnie badania lab, min 50 zl (mam niedoczynność tarczycy), o lekach nie wspominam. Sprawa kolejna-tak jak pisze wiekszosc-dofinansowanie do oplat w żłobkach i przedszkolach, porzadna sluzba zdrowia. Prawda taka, jak napisalas – w miare szybko skonsultować dziecko -tylko prywatnie. U nas urolog-wizyty prywatne w kilku miastach, badania początkowe tez prywatnie bo na nfz nie bylo terminu,… Czytaj więcej »
Renia Hanolajnen | Ronja
Gość

Masz rację, też mam obawy, że po uruchomieniu programu 500+ rząd (i „zadowolony lud”) odpuści sobie reformy innych obszarów, od dawien dawna zaniedbanych. Opieka okołoporodowa, przedszkola, żłobki, praca dla kobiet w wieku rozrodczym – to najważniejsze z nich. A wielodzietne matki na „wiecznych urlopach macierzyńskich” jak nie miały możliwości powrotu do pracy i rozwoju zawodowego, tak nadal nie będą go mieć i chcąc nie chcąc, będą żyły z tych 500 zeta*liczebność potomstwa jak długo się da.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Ja jeszcze nie jestem matką i raczej długo nie będę. Ten program i jego przewidywane skutki zniechęciły mnie kompletnie do tego pierwszego dziecka (nie mówiąc juz o drugich i kolejnych). Dzięki podatkom nakładanym na wszystko co się rządowi nawinie pod rękę (banki, sklepy) wiem, że moje koszty życia wzrosną i nie wiem czy damy radę utrzymać się we dwoje na godnym poziomie. Więc co tu mówić o powiększaniu rodziny? Pani Szydło stwierdziła, że do pierwszego dziecka nie trzeba nikogo namawiać – otóż trzeba, bo niepewność ekonomiczna skutecznie zabije chęć rodzenia pierwszego dziecka, o kolejnych już nawet nie wspominając.

Eli Milamalim
Gość

Myślę, że i ten program długo nie pociągnie. Ale wydaje mi się, że wiele osób domaga się, a na zwykłe wybory nie chodzi. Petycje spływają w tysiącach, a nikt ich nie podpisuje. Chyba czas zadziałać na świadomość polaków, ale dlaczego nie powstają kampanie społeczne, które właśnie nam to uświadomią – są ale w ilości mikroskopijnej. Nie umiemy wyselekcjonować priorytetów. Sami chcieliśmy 500+, krzyczeliśmy, że jak to jest cudownie za granicami Polski, że tam płacą, wspierają, tylko tam filar jest solidny…

Bizimummy
Gość
O tak. Ktoś, kto wymyślił ten program chyba w podstawówce omijał matematykę. Fajnie rozdawać, ale co będzie za rok, dwa? Ja w ogóle nie jestem za tym, żeby rozdawać ludziom pieniądze. Trzeba stworzyć warunki do pracy. Ile mam właśnie straciło pracę przez ciążę i np. Postanowiły założyć jednoosobową działalność? Na początku spoko jak mają zniżkę na zus, ale weź tu później zarób 1000 na zus, na podatek itd. To zabija przedsiębiorczość. Na ten temat pisałam też u siebie. Pojawiły się komentarze mam, które mają troje dzieci, że dostaną teraz tysiaka i nie muszą iść do pracy. Oburzyłam się, ale w… Czytaj więcej »
Mróz Agata
Gość
Mróz Agata
sa plusy i minusy tego programu. zreszta jak wszedzie. ja jestem matka dwójki dzieci w wieku 8 i 3 lata. mieszkam na wsi. nie pracuje. pracuje mój mąż, wiec wszyscy jesteśmy na jego utrzymaniu. ale nie jest źle. stac nas na wiele, bardzo wiele. słuzba zdrowia- tylko prywatnie. na publicznej niejednokrotnie sie zawiodłam, a wiadomo, że dziecko nie może czekać w kolejce. dorosły wytrzyma- dziecko nie. w miescie niedaleko miejsca mojego zamieszkania jest żłobek i są dwa przedszkola. i nie ma problemu żeby dziecko sie do niego dostało. ale szczerze, wole nadal siedziec na bezrobociu i sama wychowywac swoje dzieci… Czytaj więcej »
Kasia A.
Gość
Kasia A.
Warunki do pracy, jasne. trzeba jednak brac pod uwage, że małe dzieci jednak często choruja i ktoś musi być z nimi W DOMU. Sama pracuje, ale na szczescie mam babcie, ktora w czasie choroby dzieci moze z nimi zostac, co z tego ze moga chodzic do przedszkola, zlobka / jezeli maja tam mw 50% obecnosci, a reszta czasu? Zreszta juz od dawna w programach rzadu jest przewidywane zwiekszenie miejsc dla dzieci w przedszkolach/zlobkach, mozna sobie poczytac odpowiednie ustawy (to jest tendencja rosnaca, wiadomo, ze troche czasu musi minac, zanim tych miejsc faktycznie bedzie odczuwalnie wiecej). Mi sie akurat ten program… Czytaj więcej »
Sylwia B
Gość

Jestem mamą dwójki chłopców w wieku przedszkolnym. Teoretycznie na programie 500+ skorzystam.Oczywiście cieszę się na dodatkowe pieniądze, będzie na zajęcia dodatkowe dla chłopców. Dla mnie ten program to nie jest zachęta do posiadania kolejnego dziecka, ale sposób na wyborców. Zastanawiam się, w jaki sposób rząd będzie finansował ten program na dłuższą metę. Czeka nas podwyżka podatku? jakieś nowe opłaty?

Katarzyna Seredin-Kolarczyk
Gość

Wprawdzie nie jestem jeszcze matką, ale mam na tę sprawę bardzo podobny pogląd. Bo 500 zł niewiele zmieni. Rodzice rozsądni nie rzucą się na te pieniądze i nie zaczną płodzić kolejnych dzieci, bo problemy, o których piszesz, które są rzeczywistością niemal każdego dzisiejszego rodzica, nie zostaną dzieki temu rozwiązane. W dzisiejszych czasach sprawy finansowe, choć istotne, nie są głównym argumentem przeciwko powiększaniu rodziny, ale właśnie brak przedszkoli, brak pracy, opieka zdrowotna, która wygląda jak wygląda. Każdy to wie, każdy to widzi, ale nic się z tym nie robi.

Malbela
Gość
Malbela
Ja mam 2 dzieci. Jedno w żłobku państwowym, 2 w przedszkolu. Oboje z mężem pracujemy na cały etat. Nie zarabiamy dużo. Jestem ekonomistą i wiem co nie co o mechanizmach gospodarki. Poza tym mieszkałam jakiś czas za granica (Irlandia). Tam nie było bezpłatnych żłobków i przedszkoli, a służba zdrowia jeszcze gorsza niż w Pl, dostawałam co miesiąc pieniądze na dziecko, pracowaliśmy z mężem na 2 różne zmiany, dzięki temu nie musiałam wynajmować niani (na szczęście nie trwało to długo). Urlop macierzyński tam trwa 6miesięcy. Ja chciałam pracować, nie brałam nawet takiej możliwości, żeby doić państwo i siedzieć w domu, jednakże… Czytaj więcej »
Kasia A.
Gość
Kasia A.

choc ktos na TAK. tez jestem ekonomista, zeby nie bylo.

MyLittleAntS
Gość

Nie tylko kobiet to dotyczy :) Od kwietnia jako tata idę na urlop rodzicielski i pomimo umowy o pracę na czas nieokreślony mam pewne obawy czy będzie dla mnie miejsce po powrocie. A te 500 zł to tak naprawdę żadna pomoc. Jakaś namiastka jałmużny. Wolałbym, żeby zainwestowano w szpitale, przedszkola czy nawet na świetlice środowiskowe. Coś co pomoże społeczeństwu, a nie pojedynczym rodzinom.

pepitka
Gość
pepitka
Rozwiązanie idealne znaleźć ciężko.Przykład naszych południowych sąsiadów .Czechy-tutaj postawiono na długi i płatny ulop wychowawczy. Urlop macierzyński trwa 28 tygodni i nie jest 100% płatny jest to ok 90% pensji (zwolnienie L4 w trakcie ciąży jest traktowane jak każde inne zwolnienie i również nie jest płatne 100% tak jak w PL) Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego, kobiety mogą skorzystać z płatnego urlopu wychowawczego (maksymalnie do 3 roku życia dziecka).Do rozdysponowania w trakcie urlopu wychowawczego jest określona kwota (dla wszystkich jednakowa) podzielona na miesięczne „raty”, których wysokość uzależniona jest od długości urlopu. Plusy takiego rozwiązania na pewno znajdziecie same. Minusy- likwidacja państwowych… Czytaj więcej »
Kasia
Gość

Ja jestem z tych, którzy dostaną 500 zł na jedynaka ze względu na niski dochód. Na chwile obecną od dwóch miesięcy szukam pracy, młodego wychowuję sama i zamiast zasiłku dla bezrobotnych + 500 zł „za nic” wolałabym znaleźć pracę na pełen etat za minimalną krajową. Finansowo wyszłoby dla mnie mniej więcej to samo, a przynajmniej czułabym jako taką stabilizację finansową (zasiłki kiedyś się kończą, a umowa śmieciowa w przypadku choroby raczej się nie sprawdza) i mogłabym robić coś konkretnego dla siebie i dla innych…

Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch

jak czytam powyższe wypowiedzi, to widzę, ile mam szczęścia, że mam pracę, gdzie nie ma problemu z ciążą i do której mogę wrócić po roku macierzyńskiego bez problemów…niestety z powodów zdrowotnych jestem juz na zwolnieniu, mimo, że chciałam pracowac jak najdłużej się da …
ale pracuję dla Finów (od 5 lat)…

Ola
Gość

Sorry, ale pewnie jako z pierwszych polecisz po 500 zł. Każdy tylko mówi, że lipa i tak dalej ale pierwsi będą lecieć po 500 zł a nawet niektórzy po 4000 zł!! a ja nie mam dzieci i jestem gorszego sortu. Bo na tym świecie nie ma sprawiedliwości jest tylko chciwość byle więcej dla siebie, ale to się wyczerpuje bo zasoby naturalne nie są wieczne.

magdalena g
Gość
magdalena g

Wcześniej ludzie marudzili że za granicami to taaakie socjale ludziom dają i że rządy rodzinom pomagają, a jak dają też u nas to marudzenie, Polacy to dziwny naród. Ja poczekam ze dwa lata i jak naprawdę coś będzie nie tak z tym programem to wtedy będę narzekać. Dajcie tym ludziom szanse i nie obrzucajcie błotem już na starcie.

Moje Urwisy
Gość
Moje Urwisy

Szczerze jakoś nie widzę tego inwestowania w przedszkola, żłobki, szpitale itp bo nawet gdyby mieli pieniądze na to to i tak by je źle zagospodarowali. To, że chcą wspomóc dzietność i dają te pieniądze akurat na dzieci to plus w porównaniu z tym co poprzednie władze robiły. Czy mnie zachęci do następnego dziecka? Wątpię bo już dawno było w planach, a na wychowawczym nie trzeba grzać ławy jak to mówią, jest wiele sposobów na dorobienie do pensji męża ale z tym jak ze wszystkich trzeba mieć chęci.

Asia Borowiec
Gość

AMEN!!!!!!! Jakbyś czytała w mojej głowie. Kiełbasa wyborcza.. na dodatek taka, która bardzo szybko się popsuje i Polska dostanie po niej niestrawności w postaci dzieci urodzonych dla pięciu stów.

Monia I MamaInspiruje
Gość

Polityka jak to polityka i niektórzy niestety sięgają po kupowanie głosów……Bo niczym innym jak kupowaniem głosów tego nie można nazwać.

Na szczęście gro osób zdaje sobie sprawę, że choć dostanie obiecane 500 zł, to rata kredytu hipo. im wrośnie (nam już poszła w górę o 250 zł…), wzrosły już opłaty bankowe (za dotychczasowe darmowe usługi teraz trzeba już płacić….), złotówka spadła na pysk, więc i wakacje zagraniczne podrożeją i wszystkie importowane produkty…

Więc net, net na tym dofinansowaniu jesteśmy w plecy…

baja.g
Gość
baja.g

Zgadzam się w 100%… przykre ale prawdziwe

Agulka
Gość
Agulka
Jeśli mogę dodać swoje trzy grosze. Postanowiłam zostać w domu po urodzeniu trzeciego dziecka. Nie narzekam, żebym nie miała z kim rozmawiać. Spotykam się z innymi mamami, czasem któraś zabiera dzieci, żeby druga miała wolne. Kobiety nie pracujące zawodowo są przynajmniej na Śląsku dobrze zorganizowane. Ostatnio koleżanka zorganizowała wykład dr Tomasza Rożka, żeby właśnie się intelektualnie rozwijać. Ale każda z nas jest inna. Kiedy urodziłam pierwsze dziecko chciałam jak najszybciej wrócić do pracy, do ludzi. A raczej ją znaleźć, bo rodziłam na 5 roku. Potem druga ciąża ( umowa do dnia porodu). I już mi się tak nie śpieszyło, ale… Czytaj więcej »
Anka
Gość

Zgadam się z każdym zdaniem. Doskonały wpis, można go donośnie recytować – tylko nie bardzo w tym kraju jest do kogo… Jestem mamą dwulatka, „siedzącą” od 2,5 roku w domu z synkiem, na kolejne dziecię nie skusiłby mnie nawet 1000 pln, bo chcę w końcu wyjść z domu, do pracy – a przede wszystkim do ludzi! Tak, jestem cholernie zmęczona pilnowaniem, gotowaniem, karmieniem, zabawą, usypianiem itp zajęciami powtarzanymi w kółko przez 24h na dobę. Nawet ciężka praca daje nam korzyści, satysfakcje, dystans, a monotonia zwyczajnie truje nas od środka…

Palusia
Gość
Palusia

Dostaniesz 500 to sobie dołóż do prywatnego przedszkola ?

Chichotki Trzpiotki
Gość

Mi najbardziej nie podoba się perspektywa, że rodziny w jakiś tam sposób patologiczne będą mogły sobie żyć z robienia i rodzenia dzieci. Mieszkałam kiedyś na osiedlu, gdzie była taka „rodzina”, co napłodziła kilkanaścioro dzieci i fundację sobie założyła. Chlali z tych pieniędzy dzień w dzień, a dzieci bose i nagie nic z tej kasy nie widziały… Wątpię, żeby Państwu udało się teraz ukrócić takie historie. Wprost przeciwnie, pewnie dziecio-biznes będzie się rozwijał.

Marzena Jac
Gość
Marzena Jac

jakos kraje Europy Zachodniej maja dobry socjal i funkconuja. Czy tam nie ma patoligii? A co z Polakami, ktorzy rowniez z tego korzystaja? Wszedzie sie da i wszystko jes ok to w Polsce nie?
A gdyby to rzady PO wprowadzily? Pewnie wszystko byloby cacy. Mamy jedno dziecko wiec sie nie zalapie jak na razie, ale jakos zal d nie sciska, niech ludzie korzystaja.

Beata J
Gość

No niestety, a najbardziej uderzajacy jest ostatni akapit – pienędzy na lepszy dostęp do specjalistów czy żłobków, przedszkoli nie wystarczy.

trackback

[…] był program 500+, który podzielił społeczeństwo na pół, ale w ostatecznym rozrachunku bardzo się rządzącym […]