Mum and the city

Gdzie się spieszysz?

26 listopada 2014

DSC_0787

W zasadzie to nigdzie. Ilekroć patrzę na moje dziecko teraz, chciałabym zatrzymać czas na zawsze. Wszystkie te chwile, w których się do mnie uśmiecha znad swojej zabawki albo przybiega po należnego mu przytulasa.

DSC_0811

Prawdopodobnie mało jest na świecie mam, które nie łapią się każdego dnia na podobnej myśli.

A równocześnie na każdym kroku towarzyszy nam pytanie: kiedy?

KIEDY WRESZCIE ZACZNIE SIADAĆ/RACZKOWAĆ/CHODZIĆ?

Pół biedy, jeśli pojawia się tylko w naszej głowie. Gorzej, jeżeli powtarzamy je jako życzenie każdego dnia, próbując przy okazji przyspieszyć bieg wydarzeń. Posadzić dziecko, które nie jest kompletnie na to gotowe, obłożyć poduszkami, wpakować do spacerówki, bo gondolka już dawno się znudziła. Pokazać, jak chodzi się na czterech, a najlepiej od razu na dwóch. Pionizować, za dwie ręce, za jedną, przy chodziku, wózku, szybciej, szybciej… I te licytacje! Mój zaczął chodzić jak miał dziesięć miesięcy, mój w wieku roku, mój to późno, bo skończył szesnaście – powie niejedna zawstydzona mama. Rzeczywiście! Jest się czego wstydzić! Widocznie za mało go uczyłaś! Co z Ciebie za matka? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że fakt, iż Twoje dziecko tak późno zaczęło chodzić, będzie teraz rzutować na całe jego życie???

DSC_0753

DSC_0766

DSC_0770

DSC_0773

KIEDY PRZESTANIESZ KARMIĆ PIERSIĄ?

To pytanie spędza sen z powiek nie tyle samej matce, co reszcie społeczeństwa, które najwidoczniej współczuje Twojemu mężowi, że musi dzielić się piersiami żony z jakimś tam dzieckiem. Jak powszechnie bowiem wiadomo, piersi należą do mężczyzny i basta. Są też poniekąd dobrem narodowym, więc zależy nam, aby cycki absolutnie każdej kobiety jak najdłużej pozostały w dobrej kondycji, a długie karmienie na pewno temu nie sprzyja! Pytania o laktację zaczną się więc pojawiać z częstotliwością wprostproporcjonalną do długości karmienia. Czasami wynikają one z czystej troski o dziecko, bo z takiego wychowanego w nadmiernej bliskości i czułości na pewno nie wyrośnie nic dobrego!

DSC_0821

KIEDY SIĘ USAMODZIELNI?

Bo też ręce opadają! Ileż można nosić po tych schodach góra-dół, wkładać do łóżeczka/samochodu/krzesełka, karmić, ubierać? Źle to natura urządziła, dzieci powinny rodzić się w pełni samodzielne, najlepiej mając już siedem lat, wówczas wszystkie niedogodności pierwszych miesięcy życia zostałyby zniwelowane do minimum, a taka matka mogłaby sobie przynajmniej odpocząć po ciężkim porodzie… Tymczasem harówka! Z której na dodatek nie wynika nic dobrego poza marnym przywiązaniem matki do dziecka i dziecka do matki.

KIEDY ZACZNIE MÓWIĆ?

To strach nasz powszedni. Bo dziecko sąsiadki już całymi zdaniami, a moje dopiero na etapie brum-brum… Bo w internetach napisali, że dwulatek powinien znać minimum dwieście wyrazów, a nie trzy. Każda z nas zna jakieś dziecko, które zaczęło mówić późno, w wieku trzech/czterech lat. I co z niego wyrosło? Na pewno nic dobrego! Niemota taka, która nie potrafi poprawnie sklecić zdania, prawda? Nie? Całkiem mądre dziecko? To tylko dowód na to, że wyjątek potwierdza regułę…

DSC_0768

KIEDY ZACZNIE CZYTAĆ I LICZYĆ?

A wcześniej: budować wieże z klocków, rozpoznawać kształty i kolory… Im szybciej, tym lepiej! Takie dziecko, które na przykład zna już wszystkie literki przed pójściem do zerówki, na pewno zostanie lekarzem albo prawnikiem. A jeśli do tego umie liczyć, dodawać i odejmować w pamięci, czeka go świetlana przyszłość, skończone studia ze stopniem profesora i praca dla najlepszych firm na świecie. W końcu każdy profesor zarabia kokosy, a kasa jest jak wiadomo synonimem szczęścia. W dodatku takie wytrenowane w pewnych dziedzinach dziecko zajdzie dalej niż rówieśnicy, którzy dopiero operują na zbiorach i uczą się rozpoznawać, w którym jest więcej, a w którym mniej elementów. Jeśli moje przeskoczy ten etap, ucząc się od razu tabliczki mnożenia na pamięć, zostanie geniuszem wiodącym przeszczęśliwe życie… Czyż nie?!

A może warto po prostu zatrzymać się i cieszyć tym, co teraz, zamiast w kółko zadawać absurdalne w swojej treści pytanie: kiedy?

Wiadomo przecież: kiedy! W swoim czasie…

DSC_0829

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Gdzie się spieszysz?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia A.
Gość
Kasia A.

ciagle poganiajace nas KIEDY :) ja czekam, kiedy mlodszy bedzie juz sam chodzil ;) a przynajmniej sie odczepi troche od mojego cycka ;) bo ciagle na nim wisi :P
ciagle jest jakies kiedy, a trudno jest cieszyc sie chwila :) czasem sie udaje, ale co jakis czas przychodzi widmo kiedy i po zabawie ;)

Magdalena Rowińska
Gość

eh ja też już odpuściłam pytanie KIEDY, ale miałam z nim problem właśnie na etapie siadania, chodzenia… ale to otoczenie nas przygnębia. Każda mama chciałaby aby jego dziecko było „statystyczne” i mogła się nim chwalić, to nic dziwnego. A tak to tylko się u pediatry tłumaczy ;-) na szczęście już to przetrawiłam i przy 2 dziecku na pewno będę pewniejsza w dyskusji z otoczeniem ;-)

annNS
Gość

to sie bierze z przekonania ze jak dziecko zacznie cos wczesniej robic to bedzie madrzejsze/lepsze – juz na starcie! no coz…widocznie twoje takie nie bedzie! ba…nawet moje takie nie sa! :D beda za to przewyzszac wszystkich w przyszlosci!! i wowczas niech sie schowaja mamuski ktorych pierworodni budowali kolorowe wieze w pierwszym roku zycia korzystali z toalety i samodzielnie wiazali buty! :)

Susanna szyje
Gość
Dokałdnie zgadzam się – im wcześniej tym lepiej bo będzie mądrzejsze. Tralala już to widzę. Ja późno zaczęłam chodzić tzn. mając 1,5 roku a mój syn pierwsze kroczki zaczął stawiać coś ok. roku ale to i tak za późno bo córka koleżanki chodziła w wieku 9 miesięcy. I teraz jest ciągłe porównywanie. Ja myślałąm, że to teraz tak, obecnie ale gdzie tam – bratowa mnie uświadomiła, jej syn ma 8 lat i wtedy też było porównywanie dziecka do dziecka i ten błysk w oku matki, której dziecko szybciej zaczęło mówić czy chodzić. Bo wiadomo – mądrzejsze, lepsze ;) Ohh niech… Czytaj więcej »
Gośka
Gość
Gośka

Brawo! Bardzo mądry tekst!

marmagedom
Gość
marmagedom

ja mam trójkę. przyjmuję zmiany z ponurą rezygnacją:) w sensie, że zanim ogarnęłam się ze wszystkim po urodzeniu trzeciej, to ta zaczęła się turlać. wiadomo, trzeba pilnować. jak przystosowałam się do tego, to przeżywałam kolejne załamania nerwowe z powodu siadania, raczkowania, stawania, przemieszczania się przy meblach. czekam jeszcze na wielki dzień pierwszego kroczku, wtedy moje życie definitywnie się skończy na jakieś 2 lata, kiedy młoda pójdzie do przedszkola;)

Adriana Krynicka
Gość

Bardzo fajny tekst, wyścig szczurów nie powinien być napewno motywatorem do działania rodziców. A z doświadczenia wiem ze nie zawsze ten który pierwsze jest w klasie,na boisku jest tez pierwszy w życiu. Pozdrawiam