Woman and the city

Do mężczyzny, który klepie nas w tyłek, myśląc, że to komplement

8 października 2018

Kiedy pojawiła się akcja #metoo, wielu mężczyzn się zdziwiło. Jak to? To już nie można gwizdać za kobietą na ulicy? Nie można komplementować jej cycuszków? To klaps w pupę wam nie schlebia? I chociaż mówimy o tym coraz głośniej, to nadal mówimy zbyt cicho. Więc już czas. Czas, żebyś się dowiedział, jak naprawdę się z tym czujemy.


„Mężczyzna boi się, że kobieta go wyśmieje. Kobieta boi się, że mężczyzna ją zabije.”
Margaret Atwood „Opowieść Podręcznej”


O to, czy się nie boję, jestem pytana niemal codziennie. Pyta moja mama, teściowa, koleżanki. Pyta bratowa, która widziała mnie, jak biegam rano po lesie. Wybieram tylko uczęszczane trasy i nawet latem w 25 stopniach strój, który mnie zakrywa. Ale i tak panicznie się boję. Na widok mężczyzny gdzieś w oddali – skręcam w bok albo zawracam. A potem przyspieszam tak, że brakuje mi tchu. Serce łomocze – nie wiem, ze strachu to czy ze zmęczenia? Nigdy nie biegam po zmroku, nawet przez centrum miasta. Mężczyźni biegają, ale my nie.

Kobieta boi się o swoje życie codziennie. 

Boi się, kiedy zostaje sama w domu. Sprawdza wtedy co chwilę nerwowo, czy na pewno zamknęła drzwi na klucz? Czy wszystkie okna są pozamykane? Czasami, kiedy jest w domu sama albo z dziećmi, analizuje, czy zdąży dobiec do kuchni po nóż? Ten strach powoli kołysze ją do snu. Nie na długo, bo obudzi się znowu za dwie godziny i będzie nasłuchiwać odgłosów z ulicy. Czy to przypadkiem nie w sąsiednim pokoju?

Boi się, kiedy czeka na parkingu podziemnym. Zamyka samochód od środka, ale i tak ma w głowie takie obrazy, że ktoś wybija szybę i wyciąga ją na zewnątrz.

Boi się przejść podziemnych. Nie tylko w nocy. Kiedy naprawdę musi, przemyka nimi ze spuszczoną głową. Jak najszybciej. Na nikogo nie patrzy i marzy tylko o tym, żeby nikt nie patrzył na nią.

Boi się wracać z pracy po zmroku. Czy wyjść do sklepu po bułki. Ściska wtedy telefon w swojej kieszeni, jakby był bronią i skanuje ulicę wzdłuż oraz wszerz, żeby wiedzieć, dokąd uciec. Tak w razie czego. Na wszelki wypadek. Nigdy nic nie wiadomo.

Boi się nie tylko, kiedy przechodzi przez pusty zaułek, obok ciemnej bramy. Ona boi się praktycznie non stop!

Boi się kroków, które słyszy za swoimi plecami.

Boi się, kiedy sama stoi na przystanku.

A kiedy nadjeżdża autobus, tramwaj, winda z mężczyzną w środku, kobieta analizuje, czy na pewno powinna do niej wsiadać? Analizuje przedziały w pociągu. Żeby była tam jeszcze jakaś inna kobieta. Albo żeby był blisko konduktora.

Ona analizuje cały czas.

Czy ten strój na pewno za dużo nie odsłania?
Czy w tych butach dam radę uciec?
Czy tą torebką obezwładnię napastnika?
Czy zdążę wyjąć telefon i zadzwonić?
Czy rodzina mnie znajdzie…?

Tych rzeczy boję się ja. Twoja żona. I mama. Córka też będzie się kiedyś bać.

Wiem, że o tym nie wiedziałeś. Nigdy ci nie mówiły. Ja też nie mówiłam mojemu tacie, żeby nie martwił się o mnie jeszcze bardziej. I nie mówiłam mężowi, mój błąd.

Tak, masz rację, to NIE JEST NORMALNE, że my – kobiety – żyjemy w ciągłym strachu. Ale to nie nasza wina. Nie my go sobie wymyśliłyśmy, tylko wy wtłoczyliście nam go do głów. Za każdym razem, kiedy użyliście wobec nas siły. Albo władzy. Nawet tym klepnięciem czy złapaniem za kolano pokazujecie, że należymy do was. Gwiżdżecie za nami na ulicy, jakbyśmy były przedmiotem, autem na wystawie, które można pokazać kolegom, rechocząc przy tym radośnie. A potem sobie wziąć?

Tego się boimy.

Wtłaczacie nam ten strach do głów również wtedy, kiedy mówicie coś o naszych cyckach czy nogach. Wsadźcie sobie te komplementy gdzieś, bo my nie zaczepiamy na ulicy obcych mężczyzn i nie komentujemy wielkości ich przyrodzenia. Wyobrażasz sobie, co by to było? Po 10 komentarzach chciałbyś stać się niewidoczny, a po zmroku pomykałbyś kanałami, żeby żadna cię przypadkiem nie dopadła. A my tego słuchamy LATAMI. Już w szkole podstawowej przecież ciągnąłeś nas za kitki, zaglądałeś nam pod spódniczkę i strzelałeś stanikiem.

Zamiast pisać podręczniki, w których przestrzegacie dziewczynki, żeby nie nosiły kusych sukienek, napiszcie poradnik dla chłopców. Wystarczy jedno zdanie: „Nie gwałć”. Zamiast usprawiedliwiać, godzinami przesłuchując skrzywdzoną kobietę: ile wypiła, co miała na sobie i czy ktoś słyszał, jak krzyczy w samoobronie, ukarajcie jego. Ale tak, żeby więcej żadnej z nas nic nie zrobił. Żeby pozostali też się bali. Na razie boimy się my.

Mam nadzieję, że przeczytasz ten tekst. Nadszedł czas, żebyś wreszcie się dowiedział.

Bo tylko ty możesz to zmienić. 
Nikt inny.
Tylko dzięki tobie nasze córki kiedyś tam już nie będą musiały czuć tego paraliżującego strachu. Chciałabym bardzo. A ty?


Sądzisz, że temat jest ważny? Podaj dalej!


Dziękuję, że jesteś ze mną!

Dodaj komentarz

47 komentarzy do "Do mężczyzny, który klepie nas w tyłek, myśląc, że to komplement"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
JoJo
Gość

Strasznie prawdzie. W punkt.

Monia
Gość

Kobieto! Zawsze myslałam, że tylko ja mam takie schizy, a jednak nie. Boję się wychodzić po ciemku, boję się biegać zimą (bo ciemno jest praktycznie non stop, a jak jest jasno jestem w pracy), boję się jak usłyszę kroki za sobą… Czuję identycznie :(

Rybka
Gość

Czytam czytam i nie wierze, takie to prawdziwe co napisałas.
I mądre.
A nikt o tym nie mówi!

Wiola
Gość

Dobrze napisane i prawdziwe trzeba coś zrobić żeby kolejne żeńskie pokolenie miało lepiej i mogło czuć się bezpiecznie tak jak ten niby „samiec”.

Anna
Gość

Ilona zgadzam się w 100%. Ja co prawda powiedziałam mężowi o swoich”strachach” ale temat zbagatelizował i uważa że to nie normalne i powinnam iść na terapię. Więc tak każda z nas musi iść na terapię….

Kachna
Gość
Kachna

Ilona, czytam Twojego bloga od dawna, nigdy nie komentowałam jednak ten wpis mnie poruszył. Bardzo w punkt. Ten strach towarzyszy mi od zawsze, sądziłam że to moje paranoje ale to po prostu lęk wpisany w życie każdej z nas. To niesamowicie smutne.

Ola
Gość

A ja myslalam ze tylko ja tak mam. Nigdy nie slucham muzyki na obu sluchawkach jak ide zeby slyszec wszystko obok mnie. Chcialabym pobiegac jakimis polnymi drogami ale sie sama boje i to w dzien. Nosilam gaz pieprzowy ze soba. Sama do taksowki sie boje wsiasc zeby mnie nikt nie wywiozl.

Wasylij
Gość
Wasylij

Towarzystwo wzajemnej adoracji a pod blokiem jak jedna zniknie podcieniach obgadujecie…brawo ale z drugiej strony nie macie lekko …pozdro

Natalia
Gość
Natalia

Boję się, bać się będę. Raz, jeszcze na studiach, po powrocie z imprezy zaczepił mnie zupełnie obcy facet. Środek nocy, niezbyt ciekawa okolica, a on się wdaje ze mną w jakiś smalltak. Serce podchodzi mi do gardła, ale rozmawiam z nim jakby nigdy nic. Prosi abysmy przystaneli przy kiosku, znikąd ratunku. Nagle z sąsiedniego bloku ktoś wychodzi, a ja wykorzystując okazję, w długą. Dopiero jak znalazłam się w mieszkaniu, odpadło napięcie i zaczęłam płakać. Do tej pory nie wiem, co by się stało, gdyby nie ten przypadkowy przechodzień. Stałam tam jak sparaliżowana i nie byłam w stanie nic zrobić.

Joanna
Gość
Joanna

Jak byłam nastolatką to drogę z autobusu do domu (wzdłuż lasu) pokonywałam z pekiem kluczy w ręku (pełnił funkcje kastetu). Teraz mam 35 lat i mysle juz o powrocie ze zjazdu na studia. Musze przejść po 19 po terenach przemysłowych i juz mysle jak to zrobię, by zminimalizować ryzyko. Najgorzej, gdy mieszka koło ciebie jakiś obleci, któremu wpadniesz w oko. Lampo się z takim uśmieszkiem za każdym razem. Wiesz, ze się obraca za tobą. A ty oczyma wyobraźni widzisz jak musisz przed nim uciekać. Pewnie facet nawet nie ma takich planów, ale ja się boje.

agata
Gość
Nieprzyjemnie o tym czytać… Bo nieprzyjemnie że takie sytuacje się zdarzały, zdarzają i boję się że zawsze będą się zdarzać. My mamy szczęście żyć w jeszcze takiej kulturze gdzie kobieta jest widziana prawie półnoprawnie, i mamy może jakąś szansę na zmianę postrzegania nas przez męską część społeczeństwa. Ale co z kobietami które rodzą się i wychowują w kulturach gdzie postrzegane są tylko jak przedmiot? Ja lata temu powiedziałam stop lękowi. Miałam, nie pamiętam, 22 czy 23 lata jak zostałam napadnieta i ograbiona wracając z pracy w nocy. Na szczęście na tym tylko się skończyło, zabrali portfel, telefon i uciekli. Przez… Czytaj więcej »
Malwina
Gość

Wszystko się zgadza. Ja się jeszcze boję, gdy ktoś idzie ulicą zbyt blisko mnie.. Matko jak mi wtedy serce łomocze.

Do kobiety
Gość
Do kobiety
Sądzisz, że jesteś taka wyjątkowa, bo jesteś kobietą? Ja też idąc ciemną drogą się boję, że ktoś mnie napadnie, pobije (bo kobiet raczej nikt nie bije). A zastanawiasz się czasem, czy mężczyźni, których wzięto z poboru do wojska i wysłano na wojnę boją się? Czy tylko ty masz monopol na bycie ofiarą? Gdy kobieta pada ofiarą przemocy domowej ma za sobą szereg instytucji, które jej pomogą. Mężczyzna, który pada ofiarą przemocy domowej, jest zdany sam na siebie, bo żadna instytucja mu nie pomoże, bo „co to za mężczyzna co daje się babie bić?”, a jak uderzy w samoobronie, to robi… Czytaj więcej »
czesław
Gość
czesław

a myślisz, że faceci czują się bezpiecznie w miejscach, które opisujesz? Kobiety to prawda, są o wiele częściej gwałcone (jeśli nie liczyć więzień), ale to mężczyźni są o wiele częściej ofiarami napadów, pobić, a także zabójstw.

syndrom oblężonej twierdzy – polecam sobie wygooglować

Wojtek
Gość
Wojtek
Czytając ten tekst doznałem lekkiego szoku. Gdy doszedłem do szczęśliwego końca (szczęśliwego, bo nie spadłem z fotela), stwierdziłem że wypowiem się tutaj w sposób precyzyjny, delikatny, z dużą dozą wyrozumiałości dla autorki i reprezentujących jej stanowisko innych obecnych tu kobiet. Po napisaniu kilku pierwszych zdań zdałem sobie jednak sprawę, że to nie ma sensu. Dlaczego? Sądzę, że jeżeli ktoś naprawdę ma takie podejście do życia, jakie opisała autorka, to nic, ani nikt tego nie zmieni. W tym Wasi kochający partnerzy życiowi. Pewnie większość z Was odbierze to co powiem jako złośliwość, ale… jest to przykre i szczerze współczuję. Wiecie, jestem… Czytaj więcej »
e-milka
Gość
e-milka

Ostatnio odbierałam łyżwy. Było ciemno już, choć nie tak późno, z powodu wizyty wagi państwowej autobusy inaczej jeździły. Miałam do wyboru – krótką drogę przez parczek, albo nadlozyc sporo i dookoła i wybrałam tą drugą. Mąż się dziwił, czemu tak długo. A ja też pomyślałam z jedną łyżwa w ręku i myślą, że jakby co wykorzystam. Odkąd mam dzieci boje się bardziej, jako studentka smigalam niemal bez leku po nocnym Poznaniu czy Berlinie.

Gorsk
Gość

Chamstwo wśród mężczyzn to niestety straszna rzecz. Skąd takie wzorce się biorą? Sam jestem mężczyzną jednak przez myśl by mi nawet nie przeszło by jakoś skomentować kobiecy biust czy klepnąć (dobry Boże !!!) w pupę.

Zbygniew
Gość

Chyba miałem dobrych rodziców, bo od małego brzydziłem się chłopcami, którzy gwiżdżą na dziewczyny, którzy klepią je po pupach czy strzelają ze staników. Współczuję Wam :/

Andrzej
Gość
Andrzej

Zjawisko, które Pani odczuwa nazywa się „androfobia” i można z powodzeniem leczyc z pomoca lekarza psychiatry.
PS. Proszę wybaczyc brak polskich znaków, jednakże, okno komentarzy nie pozwala używac niektórych z nich.

SV9
Gość

Ma Pani wobec tego kilka możliwosci:
1) Bac się dalej. Unikac tych miejsc. Jednym słowem nauczyc się życ z tym strachem.
2) Optowac za przywróceniem prawa do posiadania broni palnej (gwarantuję, że z taka „klamka” czułaby się pani 15x bezpieczniej!)
3) Pozabijac wszystkich mężczyzn.

Co do punktu drugiego- wyglada Pani na przeciwniczkę prawa do posiadania broni, czyli jako przedstawicielka tego typu srodowisk chce Pani zjesc ciastko i miec ciastko.

W przeciwnym razie pozostaje tylko założyc szwecka opaskę „nie gwałc mnie” i liczyc na to, że gwałciciele się podporzadkuja. Nikt Pani nie zabroni byc naiwna :)

Konon
Gość

Kobiety nie wymyśliły sobie strachu, tylko nie rozumieją logiki i sensu męskich zachowań. Trzeba pisać podręczniki w których przestrzegane są dziewczynki, żeby nie nosiły kusych sukienek. Kobiety muszą wziąć współodpowiedzialność za „kulturę gwałtu”, nawet jeśli kuszą nieświadomie.

AgiOli
Gość
AgiOli

duzo mezczyzn pojawilo sie wsrod komentujacych… a moze zawsze byli , ale nie brali udzialu w dyskusji???

Monika
Gość
Monika

Co to da ten wpis… Europejscy faceci sie naucza, ale rządzacy sprowadzaja do Europy małpy z Afryki i Azji, które nie dadzą rady sie nauczyć szacunku do kobiety, a feministki jeszcze to popierają… Oni nie gwizdają czy rechoczą, tylko gwałcą bandami, po kilka sób i jeszcze nic im za to nie grozi… Jeszcze teraz możesz biegać po ulicach, za 10 lat nasz córki będa siedziały w domach, bo nie bedą mogły nigdzie wyjsc…

SV9
Gość

Jestem gotów założyc się o wiele, że autorka artykułu przez pierwsze lata kryzysu migracyjnego była wniebowzięta ludnoscia napływowa, tłumaczac że to kobiety, dzieci, inżynierowie i lekarze. I wcale nie jest powiedziane, że nadal, wbrew faktom i logice uważa, że nadal jest wszystko ok i że „uchodzcy” to wspaniały dodatek kulturowy :D

Czyli mamy logikę libtardów w skrócie:
– prawa do posiadania broni – nie
– obrona konieczna rozszerzona – nie
– „uchodzcy” w każdych ilosciach

A jak cos się „rypnie” to oskarżymy białych mężczyzn, że nas gwałca w parkach :)

Genialne!

AgiOli
Gość
AgiOli

poki co w Polsce nie ma problemu uchodzcow i nie zapowiada sie, zeby byl. przeprowadzilo sie conajmniej milion Ukraincow, ale wiekszisc ciezko pracuje i kulturowo zblizona jest do Polakow. Jak na razie w Polsce w kategorii gwaltow i przemocy wobec kobiet dominuja Polacy, biali katolicy.

SV9
Gość

Idac tokiem myslenia koleżanki poniżej informuje, że insynuacje jakoby wyznanie katolickie miało cos współnego z predyspozycjami do dokonywania przestępst gwałtu jest czynem karalnym z niżej wymienionego artykułu 257 kodeksu karnego, a konkretnie „publiczna zniewaga grup ludnosci z powodu jej przynależnosci wyznaniowej”.

e-milka
Gość
e-milka

Ale Ilona pisze o braku szacunku do człowieka, który owocuje tym, że odmawia się mu podmiotowości i tym samym wykorzystuje jako przedmiot. Takie rasistowskie uwagi są niczym innym jak odmawianiem podmiotowości innym ludziom. Przypominam, że jest to czyn karalny z artykułu 257 kodeksu karnego, a właścicielka bloga ma wgląd w Twoje IP.

SV9
Gość
W mojej wypowiedzi nie ma ani rasizmu, ani „publicznej zniewagi grup ludnosci albo poszczególnej osoby z powodu jej przynależnosci narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowosci”. Zwróciłem uwagę, że najprawdopodobniej ludnosc napływowa z Afryki i Bliskiego Wschodu to nie sa w większosci inżynierowie, lekarze, kobiety i dzieci. Jeszcze nie jestesmy w Niemczech, gdzie ludzi kara się grzywnami lub więzieniem, za wypowiedzi burzace „dobre relacje” z „uchodzcami”. Mało tego, powiem nawet, że muzułmański model podejscia do relacji damsko-męskich bardzo mi się podoba :) Chciałbym, aby niektóre obyczaje islamskie panowały także w polsce. Podoba mi się idea burek i hijabów,… Czytaj więcej »
SV9
Gość

A skoro już jestesmy w temacie kodeksu karnego to przypominam, że bezpodstawne oskarżenia o rasizm podpadaja pod artykuł 212 kodeksu karnego i na wniosek prokuratora również można ustali twoje IP.

e-milka
Gość
e-milka

Odniosłam się do wypowiedzi Moniki, nie musisz więc chwytać za telefon swojego adwokata, może się źle podlinkowalo. Jej wypowiedź już sie nie wybroni, jest jednoznacznie rasistowska.

SV9
Gość

A to przepraszam w takim razie.

facet
Gość
Przeczytalem ten art i pomyslalem ze bzdura. Dlaczego? Mam córke ktora boi sie isc do łazienki jak jest ciemno, boi sie pajaka, boi sie zglosic do pytania itp. Wiec gdzie tu jest wina faceta? Na pewno nie boi sie ze wzgledu na mnie bo np nie boi sie nie poscielić łóżka albo spedzic caly dzien na komputerze… a wie ze to mi sie nie podoba. Nie pomaga tlumaczenie ze nie ma sie czego bac. Boi sie i juz. Dlatego np zapisalem ją na sztuki walki i to troche pomaga. Zatem gdzie tu wina faceta? Moze w tym ze to facet… Czytaj więcej »