Moje dzieci nie chcą już kolejnych, niepotrzebnych plastikowych zabawek. Jak to zrobiłam?

Może też masz ten problem, że dziecko ciągle chce nowe zabawki, które potem szybko trafiają w kąt? Na straganie balonik, potem soczek w butelce, wiatraczek, figurka ulubionej postaci z bajki, co zobaczy, to całym sobą woła: „Muszę to mieć!”. Ty wiesz, że nie będzie się tym długo bawić, ale racjonalne argumenty dorosłych nie zawsze do dziecka trafiają. Podpowiem ci, jak z nim rozmawiać, żeby ograniczyć te niepotrzebne zakupy.

WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ OD WYJAZDU NAD MORZE

Na początku lipca byliśmy na wakacjach na Helu. Pogoda dopisała, słońce cały czas świeciło, a woda była cieplutka. Jednak przejście na plażę przez deptak zastawiony kolorowymi straganami przypominało trochę grę w snajpera. Jak nie mieniące się kolorami tęczy bransoletki, to wiaderka i łopatki. Jak nie wiaderka i łopatki, to antystresowe piłeczki, styropianowe samoloty, breloczki, przypinki, lemoniady, soczki… I weź to wszystko omiń, gdy idziesz z dwójką małych dzieci!

Wykręcaliśmy się starym i wszystkim rodzicom dobrze znanym sposobem, że teraz nie mamy przy sobie kasy, że może potem. Ale potem moje dzieci przestały już prosić, bo wiesz, co się stało?

Odwiedziliśmy Stację Morską w Helu, czyli miejsce, do którego z polskich plaż trafiają foki.

Zaczęło się bardzo przyjemnie od pokazu karmienia tych fok. Foki, gdy tylko poczuły rybkę, wyszły na brzeg. Co to za pocieszne stworzenia! Machały płetwami, podrzucały piłkę, łapały obręcze, chlapały ogonami. Dzieci były zachwycone!

Ale potem nagle zauważyliśmy, że pracownicy fokarium w czasie zabawy z fokami bardzo dokładnie oglądają każdą z nich. Rozkładają ogon, zaglądają pod płetwy, do oczu, zakraplają je, sprawdzają brzuszki i grzbiety.

Te foki były chore i zostały przywiezione do Stacji Morskiej na leczenie oraz rehabilitację. A zachorowały przez nas: ludzi. Bo zanieczyściliśmy ich dom, czyli morze.

Właśnie problem zanieczyszczenia Bałtyku jest motorem napędowym dla akcji „Filtrujemy dla Bałtyku” organizowanej przez markę BRITA, producenta dzbanków i butelek filtrujących wodę. Bo wodom Bałtyku również należy się porządna filtracja!

Jedną z podopiecznych Stacji Morskiej była foka szara Britka adoptowana przez markę BRITA. Całe szczęście Britka – dzięki otrzymanej pomocy – jest już zdrowa i beztrosko pływa na wolności.

Ale dzieci zobaczyły też zdjęcie foki Krysi, która niestety nie przeżyła. Z jej żołądka wyciągnięto 697 monet, które to my wrzuciliśmy kiedyś do wody „na szczęście”.

A jej nieszczęście.

W ten sposób moje dzieci zrozumiały, że wszystko, co kupują, powinno być dobrze przemyślane. Że nie można kupować zabawek „na chwilę”, bo obowiązkiem każdego – nawet tego najmłodszego – człowieka jest ograniczyć teraz ilość odpadków: wyrzucanych rzeczy, plastikowych opakowań, z których większość rzekami trafia do morza, a potem do brzucha mieszkających w nim zwierząt.

CHCIAŁABYM, ŻEBY LUDZIOM NA PLAŻY – ZAMIAST CUDZYCH CIAŁ – ZACZĘŁY PRZESZKADZAĆ ŚMIECI

Wyprawa na plażę po wizycie w fokarium nie była już taka sama. Dzieci nie tylko nie chciały zatrzymywać się przy straganach, ale wręcz fizycznie bolały nas wszystkie wyrzucone w piach śmieci.

A jest ich naprawdę dużo. Butelki po wodzie, po piwie, opakowania po lodach, zgubione zabawki, niedopałki, wszędzie niedopałki, kapsle, nakrętki…

Tyle się ostatnio mówi o „modzie na brzydotę”. A ja naprawdę chciałabym, żeby ludziom – zamiast innych ludzi: ich brzucha czy włosów pod pachami – zaczęły przeszkadzać te śmieci.

Nasze morze jest naprawdę piękne! Ale jest też zagrożone. I tylko my możemy to zmienić!

FAJNE ZABAWY NA KOŃCÓWKĘ LATA

Oczywiście, nie musisz od razu jechać na Hel, żeby pokazać dzieciom foki: choć polecam, to fajne miejsce (gdyby nie korki i śmieci). Dzieci są bardzo wrażliwe na krzywdę zwierząt i uważam, że wystarczy z nimi po prostu rozmawiać, dlaczego – za każdym razem zanim coś kupimy – powinniśmy zadać sobie pytanie: czy na pewno tego potrzebuję?

W rozmowie z dziećmi mogą pomóc zabawy przygotowane przez firmę BRITA. Bo BRITA – dzięki której i tak już w znaczący sposób ograniczamy zużycie plastiku, nie kupując wody butelkowanej – nie poprzestała na adopcji foki Britki. W ramach wspomnianej przeze mnie wcześniej akcji „Filtrujemy dla Bałtyku” pragnie również uwrażliwić nasze dzieci na piękno bałtyckiej flory i fauny. I dlatego razem ze Stacją Morską Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego stworzyła program edukacyjny dla uczniów szkół podstawowych. Są to lekcje online, gry, kolorowanki, zadania na myślenie i przewidywanie przyszłości oraz filmy edukacyjne o Bałtyku i ograniczaniu plastiku.

Wszystkie materiały są dostępne TUTAJ. Nauczyciele mogą pobrać gotowe scenariusze ciekawych lekcji, ale BRITA przygotowała również super materiały dla nas – rodziców – do wykorzystania w domu.

Bo w domu też możemy, a nawet powinniśmy edukować, po co i jak ograniczać ilość plastiku w codziennym życiu. Rozmowa i przykład: kosztują tak niewiele. A tak wiele znaczą!

(10 756 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments
Paulina
Paulina
2 miesięcy temu

Dzięki! Już kilka razy byliśmy z dziećmi właśnie w tym samym miejscu i nigdy nie pociągnęliśmy tematu dalej…w sumie nie wiem czemu. Dziękuję zatem za ten tekst, za inspirację ?

Kamila
Kamila
2 miesięcy temu

Woooow, brawo! Wezmę przykład!

Ilona
Ilona
2 miesięcy temu

Jestem za. Po chwilowym zachwycie zabawka ląduje w pudle.
Dlatego my staramy się przekonywać że jak już dzieciaki coś chcą, niech to będzie zestaw narzędzi, mapa, scyzoryk (mam małego majsterkowicza) lub licznik do roweru. A nie setne autko czy jajko niespodzianka…
Ps – skąd jest Twój kostium kąpielowy?

Jola
Jola
2 miesięcy temu

Świetny pomysł i bardzo trafiony wpis.

Aleksandra
1 miesiąc temu

U mnie już chyba całkiem dzieci zrezygnowały z zabawek, jakoś je przestały interesować, kamieniem się pobawią, patykiem, liśćmi itd.