Jak naprawić męża? Czy został mi tylko rozwód?

„Mój mąż nic nie robi albo tylko mi pomaga w domu, czyli wyniesie śmieci, kiedy pięć razy go o to poproszę. Wszystko jest na mojej głowie! Jestem wykończona! Czy został mi tylko rozwód? Jak go naprawić?” – piszecie do mnie często po ostatnim tekście. Mam złą wiadomość: nie da się naprawić męża (bo to nie zabawka, która się zepsuła). Ale mam też dobrą, bo da się z tym jeszcze coś zrobić!

mąż nic nie robi

NAJLEPIEJ ZACZĄĆ OD POCZĄTKU

Mam taką teorię, że ile ustalimy ze sobą na początku związku – tyle będziemy mieć. Wtedy mężczyzna się stara. Chce zrobić na nas wrażenie, więc nawet jeśli w dzieciństwie częściej widywał swojego tatę na kanapie niż ze szmatką w ręce, ale ty mu powiesz, że fajnie, jakby w domu, który będziecie razem tworzyć: mył kibelki i odkurzał – to on to będzie robić.

Jednak problem jest taki, że kobieta też chce zrobić wrażenie. Pokazać, że jest idealną żonką, która i ugotuje, i posprząta, i ze wszystkim świetnie da sobie radę, w końcu nie bez powodu mężuś wybrał właśnie ją, czego na pewno nigdy nie pożałuje.

I daje radę, dopóki nie urodzi dziecka (albo: dzieci). Nagle robi się ciężko. Nie spodziewałaś się tego, bo niby skąd mogłaś wiedzieć? Twoja mama nigdy nie narzekała! Kobiety wokół też raczej opisują macierzyństwo jak jedzenie waty cukrowej: jest tak słodko, że aż mdli.

A ty jesteś urobiona po pachy. Jednak nigdy nie jest za późno na zmiany! Poznaj mój autorski, trójstopniowy Plan Naprawy Męża Związku, który naprawdę DZIAŁA! Testowałam na sobie ;)

MĄŻ NIC NIE ROBI? POWIEM CI, CO MOŻESZ ZROBIĆ TY, ZANIM WYSTAWISZ JEGO WALIZKI ZA DRZWI

1. Ciężko zmienić drugą osobę – dlatego zmień siebie!

Właściwie po tym jednym zdaniu mogłabym postawić kropkę, bo już, to wszystko, możemy zamknąć komputer i wrócić do swoich spraw.

My – kobiety – często wchodzimy w związek z poczuciem misji: dla mnie się zmieni, dopasujemy się, będzie lepiej, jakoś się ułoży. Jakby mężczyzna był dzieckiem, które trzeba sobie teraz wychować.

No… Nie! On już jest wychowany. Więc jeśli chcesz zmian – musisz zacząć od siebie, bo tylko na swoje zachowanie tak naprawdę masz wpływ!

Skoro to czytasz, pierwsza zmiana już zaszła. Widzisz problem, a to naprawdę dużo, bo w Polsce nadal wiele kobiet uważa, że właśnie tak powinno być, żadna krzywda im się nie dzieje, mąż dużo pracuje, ale nie pije i nie bije, więc w sumie i tak wygrały los na loterii. Nawet jeśli on zachowuje się w swoim domu, jakby był tylko gościem hotelowym i nie wie, do której klasy chodzą jego własne dzieci.

Bądź dobra nie tylko dla innych, ale również dla siebie!

Nie zrywaj się, jak tylko zobaczysz skarpetkę na podłodze. Daj czas innym, żeby mogli zareagować. Czasami trzeba dać nawet tydzień, ale hej! Czym jest tydzień w obliczu całego życia?

Nie wyręczaj, nie podtykaj pod nos. Nie niańcz, nie bądź nadopiekuńcza. Mój Piotr też kiedyś przychodził do mnie z informacją, że zaraz skończą mu się skarpetki, ale patrzyłam wtedy na niego jak na przybysza z obcej planety mówiącego do mnie w języku, którego nie rozumiem. Jednym słowem: nie reagowałam. I wiesz co? W końcu znalazł drogę do pralki. A nawet nauczył się ją obsługiwać!

2. Dostrzegasz swoje potrzeby? To teraz zacznij je komunikować!

Kiedyś kobiety nie mówiły wprost o swoich potrzebach. Dlatego możesz mieć z tym problem. Bo nigdy się z tym nie spotkałaś! W rodzinnym domu mama raczej chodziła, wzdychała i czyniła drobne aluzje typu: „Ale jestem dzisiaj zmęczona, ech!” zamiast powiedzieć wprost, że potrzebuje pomocy.

Ale czasy się zmieniły. Nie musisz być jak ta dama ze słynnego już klipu z Cynthią Nixon, która nie mówi „tak”, nie mówi „nie”. Jasne wyrażanie swoich potrzeb najbliższym to nic złego!

Bo facet sam się nie domyśli. Ba! Myślę nawet, że będzie wdzięczny, kiedy – zamiast słuchać od rana do wieczora: „Ale mi ciężko” – usłyszy po prostu: „Zrób kolację, bo ja naprawdę nie mam siły i marzę tylko o tym, żeby poleżeć w wannie!” :).

3. Raz ja tobie, raz ty mi.

Nie masz lepszego sposobu dotarcia, kiedy mąż nic nie robi. Działa nawet na najbardziej opornych!

Zamiast pytać: „Czy mogę wyjść?” lub informować: „Wychodzę. Zostań z dziećmi”, powiedz: „Wychodzę. Czy możesz zostać na godzinę z dziećmi, a potem ty będziesz mieć godzinę dla siebie?”.

Albo: „Teraz jestem zajęta. Jeśli położysz dzisiaj dzieci spać, ja położę je jutro, ok?”.

Pokażesz w ten sposób, że masz swoje potrzeby, ale wiesz, że on również ma. Nie jesteś roszczeniowa, nie oczekujesz, że od teraz partner będzie robił WSZYSTKO. Bo raz robisz ty, raz robi on, a innym razem robicie coś razem. Dokładnie tak, jak powinno być w zdrowym związku.

Brzmi banalnie? Pamiętaj, że proste sposoby są najlepsze! Kiedy zmienisz siebie, czyli zauważysz swoje potrzeby i zaczniesz je jasno komunikować, twój facet będzie miał dwa wyjścia: albo się dostosuje do nowej sytuacji. I problem z głowy. Albo ucieknie, bo związał się przecież z kimś innym. Ale wiesz co? Myślę, że wtedy również będziesz mieć problem z głowy ;).

(12 418 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
29 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Anna

Dokładnie zacznij od siedzenia na kanapie i nic nie robienia to działa niech inni sobie teraz robią ???

Nika

Tak, tak takie wszystko proste. Mój mąż jak zaczynałam mówić ze potrzebuje pomocy twierdził ze mam rozdwojenie jaźni, bo zanim pojawiła się nasza córka jakoś mogłam i robiłam dość dużo i ?nie narzekałam?. On również się w tedy starał pomagał mi i codziennych obowiązkach. Teraz skoro ja nie pracuje i ?siedzę w domu z dzieckiem? nie powinno być problemu bo przecież posprzątanie kilka razy w tygodniu dziadostwa które się robi przy dziecku i ogarniania wszystkiego to bułka z masłem skoro i tak do pracy chodzić nie muszę. A on jest taki zapracowany. Tylko ze szkoda ze nawet wieczorna kąpiel odbywam z dzieckiem czekającym pod prysznicem aż mamusia skończy, bo uwaga klasyczny tekst ?ona chce do mamy?. Ja nie wiem gdzie jest problem i jak go rozwiązać. On na każde ?pomocy!? ma wymówkę, bo on musi to czy tamto zrobić i znika. Ale problem tak nie znika. Nawet kartka na lodowce z odhaczanymi obowiązkami domowymi tak prozaicznym jak ?wstawienie naczyń do zmywarki? nie pomaga?! Utrzymywanie nieładu nie daje skutku na żadna metę bo uważa ze to zawody siłowe, kto dłużej wytrzyma?! Później i tak ja się o to potykam i tak ja muszę sprzątnąć. Konstruktywne rozmowy kończą się kłótnia. Najlepiej żyć razem ale osobno, bez rozmowy. On nawet nie zauważył ze nie rozmawialiśmy od 3 miesięcy. Ale przecież jest cudownie, ja się nie odzywam, czyli się nie kłócimy, nie ma problemu, jest cudownie:/ ale ze nie jest!
Czy tylko ja mam takie problemy?

Kat

no to cie pociesze ze nie tylko Ty u mnie jest jeszcze gorzej bo ja pracuje 4dni w tygodniu a maz 5/6 i uwaza ze skoro ja mam dwa dni kiedy nie pracuje (ktore ja chce spedzic z dzieckiem bo w tyg mamy bardzo malo czasu) to on twierdzi ze przeciez moge zrobic zakupy, posprzatac, wyprasowac sterte prania z calego tygodnia no i oczywiscie przygotowac jedzenie a potem zdziwiony pyta jak to dziecko nie ibylo na spacerku??? Szlak chce trafic ale wlasnie mu oznajmilam ze albo zwolni tempo pracy (narawde nam nie brakuje kasy) albo ma do konca marca sie wyprowadzic. Bo chociaz wtedy nie bede miala syfu ktory on robi w tyg (nawet szklanki nie wstawi do zmywarki kiedy jest pusta tylko ustawi obok zlewu – bo po co?? )

Nika

Ja chciałam pracować, żeby wyjść z domu, odpocząć. Wiec wiem o czym mówisz. Mój mąż jak u ciebie robi taki syf wokół siebie ze szok. Wstawienie brudnego kubka po kawie do zmywarki nie należy się Noble, jak również zostawianie brudnych ?gaci? obok kosza na brudy jest dla mnie zjawiskiem. A to o czym piszesz, pranie, sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się dzieckiem i pomaganie mu w pracy zasługuje zdecydowanie na Nobla dla każdej mamy.
Uważam ze każda z nas powinna mieć żonę, super instytucja, wszystkim się zajmie a ja mogę leżeć i pachnieć.

Katarzyna

I zobacz jak masz dobrze, koło zmywarki Ci postawi kubek a nie tam gdzie skończy pić ….

Kama

To samo?Cieszę się ze nie jestem sama. Do tego robi ze mnie wariatke.

Katarzyna

Idealnie sformułowane,
Ja mam identyczne.
Ewentualnie mój mąż udaje, że nie słyszy i bierze mnie na przeczekanie.

Magda

Nie jestes sama, tylko, ze u mnie jest tak, ze oboje pracujemy, ale wokol dziecka robie wiecej ja. Polecane metody zostawic dziecko na dluzej z mezem zawodza, bo nie raz juz z tego wyszla tragedia, maz niedopilnowal dziecka, co skonczylo sie powaznymi upadkami, podpalil patelnie, probujac cokolowiek zrobic do jedzenia.

Kasia

Lepiej bym tego nie ujęła Zgadzam się Na meza lenia nie działa nic

Joanna

Jakbym czytała o sobie

Kaska

Skąd to znam
U mnie cisza.. 3 lata!!! To znaczy, że jak milczymy to jest cudownie. Tekst on chce do mamy to standard. Tylko, ze ja do tego pracuję chalupniczo 8 godzin w domu
Ale przeciez nic nie robię. Trojka dzieci, mąż zmeczony. A każda robota i mąż znika w garazu na papieroska i piwo- bo zmeczony. Nie umie wlaczyc pralki( jak skonczyly się czyste skarpety pojechal kupic nowe). Nie robi nic, nawet meskich robotek -bo zmeczony. Mam 40 lat i dosc!!!!!! Martwię się tylko jak te dzieci się wychowają bo matka z wkrętarką to u nas standard. I nawet nie jest mu glupio. Nie wspomnę, że nie ma pojecia jakie i na ile mamy rachunki. No i wiele nie zarabia, bo zaraz uslysze, że jak finansuje wszystko to siedz cicho. Nie finansuje, dlatego dorabiam chalupniczo.

Tomela

Witaj, tak samo jak i u mnie. Starałam się na wszystkie sposoby, po dobroci, niedobroci i inne. Nic nie działa albo i działa, ja jestem ponoś ta nienormalna i głupia. On z kolei ma za wysokie ego. To że on pracuje, to świętość, to że ja…jakbym nie pracowała. Itd itd. Chętnie bym się rozwiodła, ale dzeci są małe i wiem, że będą płakały. Niby mówi się, to źle gdy dzieci mieszkają w toksycznych związkach, ale z drugiej, chcą taty i chcą o tyle bardziej o ile ojca nie ma w domu. Po pracy do garażu, na piwko, z sasiadem, a ja po pracy do dzieci, zadania domowe, gdzie jedno potrzebuje więcej czasu, kolacja, spanie…nie wspomnę…jakieś gry…skąd ten czas wziąć… a potem sprzatnie kuchni, pranie, ciuchy na jutro do szkoły itd. A mąż…z sasiadami pod domem a jak go zawołasz normalnie, to i tak cie spławi, a jak postawisz się, to ten znajdzie naprawdę chamskie i wredne odzywki bez skrupułów przed sąsiadami…więc postanowiłam wytrzymać jeszcze te kilka lat jakoś, charując 48h/24h i może pięknego dnia zdołam się wyprowadzić z dziećmi, kiedy te będą bardziej w stanie zrozumieć sytuację niż teraz. Bowiem dnia, kiedy mężowi powiedziałam, że pozostaje nam sprzedać dom, wyprowadzić się i wziąć rozwód do pokoju weszła nagle 5-letnai córeczka i zaczęła płakać, bo nie chce się wyprowadzać, bo podoba się jej pokoik i że nie chce zostawiać taty…taaaak, akurat tego, którego tak naprawdę ona nie ma. Nie wiem tylko jak żyć z mężm, ale bez męża i to pod jednym dachem. Jak to zrobić? Jak to wytrzymać, bo szczerze na dzień dzisiejszy z każdym dniem brakuje mi sił i zamiast myśleć o innych sprawach tracę czas na dobijanie siebie…a co bym chciała teraz najbardziej? O normalnej rodzinie z tym człowiekiem nie mam co myśleć, ale najchętniej spowodowała bym coś, aby uderzyć w te jego bezczelne ego, żeby przestał rządzić moim czasem poprzez traktowanie mnie jako kury domowej i guwernantki do dzieci itd itd. Jednak nie wiem jak go ukrócić. Nie wiem też, jaką metodą żyć dalej, aby na dzieciach ten toksyczny związek odbił się jak najmniej jeżeli to w ogóle możliwe. Myślałam też o psychologu. Mam świetną znajomą, no ale to znajoma i w efekcie nie chciała bym jej zabierać w efekcie jej czasu. Może jednak…chciała bym nauczyć się żyć tak aby problemy nie miały na mnie wpływu, abym była silniejsza. Wiem, że mąż się nie zmieni i bądzie tylko gorzej, ale mimo to chciała bym żyć z nim pod jednym dachem dla dzieci, razem z nim, ale jednak osobno i przy tym pokazać mu jego miejsce…tylko czy to możliwe? Szczerze? Mogę iść do kina czy do teatru i niech on dzieci pilnuje, ale martwię się o nie, bo ten nie dba o nie tak naprawdę. Kąpać idźcie się sami, nawet nie sprawdzi co i jak. Potem kolacje zrobi byle jak, potem nie jest nawet w stanie zorganizować je aby szły spać a do tego czytnie. Te biegają, robią co chcą, przy czytaniu on zasypia, nie dzieci, ale…sorki…mąż umie położyć dzieci spać szybko…kdy wie, że na ulicy przed domem stoją sąsiedzi z lampką wina albo piwem. Taaak, wtedy mobilizacja jest. Zatem potrafi, ale tylko wtedy, kiedy chodzi o niego. I tak jest zawsze. Kurczę aż głupio mi pytać, bo każda osoba na tym forum ma podobną sytuację i gdyby któraś z nas znała dobry środek na prztrwanie w takim związku, to pewnie tu by nie zajarzała. Mimo to zapytam, czy może Ty Kasiu, czy może wpadłaś na jakiś pomysł? masz jakić pomysł na życie? Pozdrawiam.

kasia

czytam , tak czytam i to jakbyś o mnie i moim życiu pisała. nie mam
recepty. żadnej. ani prośba , ani groźba. aktualnie ma niby miesiąc na
pozbieranie się albo się wyprowadzi. naprawił ze dwie rzeczy [to już cud],
a teraz piwko i garaż. nie wiem sama co robić. napewno nie rob nic za niego
. nie nakładaj mu jedzenia, nie zanoś jego prania, nie prasuj mu itd.
„jestem zajęta, sam sobie zrób”. ja nawet sama sobie na wakacje uzbierałam
[rezygnując z fryzjerów, kosmetyczek i ubrań], zamówiłam hotel i
poinformowałam . usłyszałam „dołożę ci”, powiedziałam ,że sobie poradzę .
bo skoro rachunków nie płaci [ tylko ja] to niech nie zgrywa bohatera, że
sypnie nam na wakcje dobry tatuś. ja płacę same rachunki, problematyczne
sprawy załatwiam , a tatuś słodkości .życzę powodzenia , pewnie młoda
jesteś [ja mam 40] i jeszcze mozesz dużo zmienić. mnie się nie udało, mój
bohater to artysta z krwi i kości zapatrzony w nierobienie niczego i
zmęczony. wiem,że ciężko byłoby mi samej utrzymać się, ale sobie poradzę.
tylko dzieci…….nie wiem co zrobić. nie mam pojecia co zrobić. myślę
tylko, że oni , mając nas, są takimi hojrakami, a gdyby zostali sami to by
żal tyłek ścisnął. wyjedź gdzieś z dziećmi na parę dni, bez męża. może
posiedzi, popije,a potem przemyśli.

Kama

Jakbym sluchala siebie. Moj jeszcze ma potworne dzieci z małżeństwa i była zone i tam nadskakuje a mnie olewa. Czasem zycze mu jak najgorzej nie mam ochoty patrzeć w jego stronę. Do tego pracuje i skladam się na wiele rzeczy a tam wszystko idzie za darmow bo ksiezniczki nic nie muszą. Pomocy Boże.

Iza

Milo w tym wszystkim slyszec, ze nie jestem a tym sama i inni mezowie, tez sa ‚wybrakowani’.Ale ja jestem teraz w kropce, bo maz na rozmowy o rozwodzie reaguje gwaltownie i szatazuje mnie, ze zabierze dziecko itd., ze bedzie to z mojej winy. A przeciez to on kiepsko zajmuje sie dzieckiem, nawet nie umie nic ugotowac. Ale ja sie boje odejsc, ze zniszczy zycie mnie i dziecku.

Eva

Przy pierwszym dziecku tak bardzo nie odczuwalam ze mąż mi nie pomaga w domu, jedynie przy dziecku, bo rocilam na pół etatu do pracy. Przy drugim już musiałam iść na wychowawczy i się zaczęło. Mąż znikal z domu na 6 dni w tygodniu zasłaniając się rozwijaniem swojej firmy. Wracając oczekiwał ciepłego posiłku, z czasem najlepiej podanego pod nos – bo siedzę w domu. Próby niesprzatania na przeczekanie nie przyniosły skutku, bo grał emocjonalnie, że nie staram się da naszej rodziny, że znajomych wstyd zaprosić, że sobie nie radzę jak inne matki itd. itp. Konstruktywna rozmowa i niekonstruktywne kłótnie nie przyniosły rezultatu. Sprawy okołodomowe to tylko wycinek moich problemów z mężem, ale od kiedy jesteśmy w separacji odżylam jestem w stanie ogarnąć wszystko. Aczkolwiek przestrzegam, ‚wystawienie walizek’ musicie starannie rozważyć bo w sądach przyszła moda na opiekę naprzemienna, wygodna dla ojców bo nie muszą płacić alimentów.
Z moich obserwacji innych zwiazkow, gdy kobieta zostaje w domu z dziećmi, partnerstwo szlag trafia na każdym polu. Facet szybko wchodzi w rolę tego zapracowanego i utrzymującego rodzinę. Jeśli dobrze zarabia (bądź zarabiacie oboje), negocjujcie pomoc do sprzątania czy prasowania. Jeżeli siedzicie w domu, starajcie się znaleźć jakąś pracę (i opiekunkę), to da Wam dystans od domowej rzeczywistości. Pokazujemy facetom, że dajemy radę ze wszystkim, bo tak nas wychowano. Ale może przyjść moment, że wasza frustracja pewnego dnia nieoczekiwanie wybuchnie. Zniszczona psychicznie lub zmęczona żona (partnerka) to nie jest gwarancja szczęśliwej przyszłości. Zadbajcie o siebie.

Iza

Czy wam sad ustalil opieke naprzemienna?A co jesli ojciec nie potrafi gotowac i ogolnie zajmowac sie domem, czy tez taka opieka zostanie mu przydzielona?

Sandrra

Może zmienić męża? :) Żartuję oczywiście ;) Ja kiedyś męża zostawiłam na weekend z domem i dziećmi od razu zmienił zdanie, że praca w domu nie jest różowa. Po tym wyjeździe dostałam od niego irobota, chyba muszę częściej wyjeżdżać i dostawać takie prezenty :)

Aleksandra

Mój też niewiele robi, ale mamy też ustalone, że on pracuje, a ja opiekuję się dziećmi. Wiem jak ciężko pracuje i ile w to energii wkłada, wkurza mnie to czasami, ale potrafię go zrozumieć.

Anka

Ogólnie mój mąż nie robi nic w domu, nic przy dzieciach, nie robi zakupów, nie zostaje z nimi ( czasami MAX z jednym, bo przecież z dwójką nie da rady…..)

Enigma

Mam dokladnie taki sam problem. Mąż mi w niczym nie pomaga. Jedyne co robi to zakupy. Po pracy kładzie się na kanapie i leży. Dziećmi się nie zajmie bo one „chcą” do mamy. Najlepiej jakbym się nie odzywala. Żyła w swoim świecie. Prała, sprzatala, gotowala, prasowala, zajmowala się dziecmi, odrabiala lekcje. Ja też pracuje zawodowo. Nie potrafimy się dogadać, już nawet rozmawiać. Jedyne moje towarzystwo to towarzystwo dzieci. Ja już mam za soba etap ogromnej frustracji. Prosilam o pomoc teściową to, skończyło się tym, że się poklocilysmy. Bo przecież on ma taką ciężką pracę. Szkoda gadac. Jak urodziło się pierwsze dziecko to byl wspanialym ojcem. Świata poza nim nie widział. Przy kolejnym już się wycofal. Juz nawet zapytać o nic nie mogę, zeby wiedzieć jak się zorganizować, bo kręce afery. Jak mam problem to oczywiście go wyolbrzymiam. I za wczasu pytam, bo po co. Problemu jeszcze nie ma a ja już muszę wiedzieć. Tylko ze dla mnie to jest wazne i stanowi o organizacji i moim wlasnym poczuciu bezpieczeństwa. Wniosek: radz sobie sama, zamknij sie w pokoju i nie odzywaj. Ja już odpuszczam. Zostałam sama na polu walki. Życie zweryfikuje jak potoczą się moje losy i mojego małżeństwa.

Mąż nieasertywnej zony

Hej, a ja mam w drugą stronę żona jest jak to się mówi robotna i sprzata , gotuje , prasuje, zajmuje się 2jka dzieci i trzeba jej wyrywać nieraz te obowiązki. Niestety człowiek to taka istotą że jak usłyszy kilka razy „zostaw te gary ja pomyje” ..no to zostawiam je i siadam do kompa . Żeby żona wyszła na miasto to muszę ją wyganiać że mogę zostać z dziećmi. Już z żoną rozmawiałem kilka razy że ma mi komunikować swoje potrzeby ale nic z tego. Muszę po staropolsku zgadywać . Boje się tylko że kiedyś przeocze jakąś pomoc i żona się mi rozchoruje od tej pracy . Komunikacja to ważna i chciał bym żeby żona trochę kierowała w domu też mną ,są nie sama robiła wszystko nie dając mi czasami szansy. Żeby nie było że nic nie robię prócz pracy zawodowej to zakupy w 99% ja robię ,a.po przyjściu posiedzę z dziećmi czy to wykąpie jedno itp.

Enigma

Widać, że kochasz żonę i zauważasz potrzebę pomocy jej. Dbajcie o siebie na wzajem. Mnie się wydawało, że mam wspaniałego męża. Cieszyłam się z tego co mam. Coś się zmieniło, on się zmienił. Kiedyś robilismy wszystko razem. Przed ślubem i długo po bylismy tylko dla siebie. Małżeństwo to wspolne życie, wspólne tajemnice, problemy, troski, plany na przyszłość, rozmowy.

Joanna

Jakbym czytała o sobie. Dodam że mój to po takiej kłótni mówi że jak mi się nie podoba to mnie wypie… Bo nie jesteśmy po ślubie i dodaje epitety typu idiotko, debilu

HANKA

No dokładnie mam tak samo

Angelika

Nie wiem w jakim związku jesteś ale kiedy mąż pracuje od 7 do 22 to na to jakie masz porady? Pf
Trafił.Ci się dobry facet Ty dobrze usytuowana i wymyslasz coś by pomóc innym … Ale żenada brak zajęcia…

[…] 8. Same wszystko robią (bo robią najlepiej), a potem mają pretensje, że mężczyźni im nie pomagają! […]

Mój mąż wrzuca do pralki wszystko, ciuchy robocze pełne gruzu, koszulki, skarpetki, jedwabną bieliznę, sweter biały i granatowy. Jak te ubrania potem wyglądają? (Już pominę wywieszenie ich bylejak, bo ciut mniej istotne) Powtarzam mu milion razy że tak prania się nie robi, bo biały nie jest biały, bo z koszulek kolor się sprał, bo białe kulki na granatowym swetrze, bo jedwab pozaciągany. Kurła co to za pomoc? To jeszcze kłody pod nogami! Dlatego potem pada „my zrobimy lepiej” i uwaga, bo to nie koniec- mąż może chociaż wrzucić te swoje majty do kosza na pranie, przykręcić nową suszarkę, wyczyścić pralkę, czy wywiesić pościel na strychu, ale nie bo po co. Pomoc nie tylko w praniu, ale w całym gospodarstwie domowym nie zawsze musi być pracą zamienną, małżeństwo powinno się uzupełniać, ale nawet tego mężczyźnie
po ślubie nie idzie wytłumaczyć.