Jak naprawić męża? Czy został mi tylko rozwód?

„Mój mąż nic nie robi albo tylko mi pomaga w domu, czyli wyniesie śmieci, kiedy pięć razy go o to poproszę. Wszystko jest na mojej głowie! Jestem wykończona! Czy został mi tylko rozwód? Jak go naprawić?” – piszecie do mnie często po ostatnim tekście. Mam złą wiadomość: nie da się naprawić męża (bo to nie zabawka, która się zepsuła). Ale mam też dobrą, bo da się z tym jeszcze coś zrobić!

mąż nic nie robi

NAJLEPIEJ ZACZĄĆ OD POCZĄTKU

Mam taką teorię, że ile ustalimy ze sobą na początku związku – tyle będziemy mieć. Wtedy mężczyzna się stara. Chce zrobić na nas wrażenie, więc nawet jeśli w dzieciństwie częściej widywał swojego tatę na kanapie niż ze szmatką w ręce, ale ty mu powiesz, że fajnie, jakby w domu, który będziecie razem tworzyć: mył kibelki i odkurzał – to on to będzie robić.

Jednak problem jest taki, że kobieta też chce zrobić wrażenie. Pokazać, że jest idealną żonką, która i ugotuje, i posprząta, i ze wszystkim świetnie da sobie radę, w końcu nie bez powodu mężuś wybrał właśnie ją, czego na pewno nigdy nie pożałuje.

I daje radę, dopóki nie urodzi dziecka (albo: dzieci). Nagle robi się ciężko. Nie spodziewałaś się tego, bo niby skąd mogłaś wiedzieć? Twoja mama nigdy nie narzekała! Kobiety wokół też raczej opisują macierzyństwo jak jedzenie waty cukrowej: jest tak słodko, że aż mdli.

A ty jesteś urobiona po pachy. Jednak nigdy nie jest za późno na zmiany! Poznaj mój autorski, trójstopniowy Plan Naprawy Męża Związku, który naprawdę DZIAŁA! Testowałam na sobie ;)

MĄŻ NIC NIE ROBI? POWIEM CI, CO MOŻESZ ZROBIĆ TY, ZANIM WYSTAWISZ JEGO WALIZKI ZA DRZWI

1. Ciężko zmienić drugą osobę – dlatego zmień siebie!

Właściwie po tym jednym zdaniu mogłabym postawić kropkę, bo już, to wszystko, możemy zamknąć komputer i wrócić do swoich spraw.

My – kobiety – często wchodzimy w związek z poczuciem misji: dla mnie się zmieni, dopasujemy się, będzie lepiej, jakoś się ułoży. Jakby mężczyzna był dzieckiem, które trzeba sobie teraz wychować.

No… Nie! On już jest wychowany. Więc jeśli chcesz zmian – musisz zacząć od siebie, bo tylko na swoje zachowanie tak naprawdę masz wpływ!

Skoro to czytasz, pierwsza zmiana już zaszła. Widzisz problem, a to naprawdę dużo, bo w Polsce nadal wiele kobiet uważa, że właśnie tak powinno być, żadna krzywda im się nie dzieje, mąż dużo pracuje, ale nie pije i nie bije, więc w sumie i tak wygrały los na loterii. Nawet jeśli on zachowuje się w swoim domu, jakby był tylko gościem hotelowym i nie wie, do której klasy chodzą jego własne dzieci.

Bądź dobra nie tylko dla innych, ale również dla siebie!

Nie zrywaj się, jak tylko zobaczysz skarpetkę na podłodze. Daj czas innym, żeby mogli zareagować. Czasami trzeba dać nawet tydzień, ale hej! Czym jest tydzień w obliczu całego życia?

Nie wyręczaj, nie podtykaj pod nos. Nie niańcz, nie bądź nadopiekuńcza. Mój Piotr też kiedyś przychodził do mnie z informacją, że zaraz skończą mu się skarpetki, ale patrzyłam wtedy na niego jak na przybysza z obcej planety mówiącego do mnie w języku, którego nie rozumiem. Jednym słowem: nie reagowałam. I wiesz co? W końcu znalazł drogę do pralki. A nawet nauczył się ją obsługiwać!

2. Dostrzegasz swoje potrzeby? To teraz zacznij je komunikować!

Kiedyś kobiety nie mówiły wprost o swoich potrzebach. Dlatego możesz mieć z tym problem. Bo nigdy się z tym nie spotkałaś! W rodzinnym domu mama raczej chodziła, wzdychała i czyniła drobne aluzje typu: „Ale jestem dzisiaj zmęczona, ech!” zamiast powiedzieć wprost, że potrzebuje pomocy.

Ale czasy się zmieniły. Nie musisz być jak ta dama ze słynnego już klipu z Cynthią Nixon, która nie mówi „tak”, nie mówi „nie”. Jasne wyrażanie swoich potrzeb najbliższym to nic złego!

Bo facet sam się nie domyśli. Ba! Myślę nawet, że będzie wdzięczny, kiedy – zamiast słuchać od rana do wieczora: „Ale mi ciężko” – usłyszy po prostu: „Zrób kolację, bo ja naprawdę nie mam siły i marzę tylko o tym, żeby poleżeć w wannie!” :).

3. Raz ja tobie, raz ty mi.

Nie masz lepszego sposobu dotarcia, kiedy mąż nic nie robi. Działa nawet na najbardziej opornych!

Zamiast pytać: „Czy mogę wyjść?” lub informować: „Wychodzę. Zostań z dziećmi”, powiedz: „Wychodzę. Czy możesz zostać na godzinę z dziećmi, a potem ty będziesz mieć godzinę dla siebie?”.

Albo: „Teraz jestem zajęta. Jeśli położysz dzisiaj dzieci spać, ja położę je jutro, ok?”.

Pokażesz w ten sposób, że masz swoje potrzeby, ale wiesz, że on również ma. Nie jesteś roszczeniowa, nie oczekujesz, że od teraz partner będzie robił WSZYSTKO. Bo raz robisz ty, raz robi on, a innym razem robicie coś razem. Dokładnie tak, jak powinno być w zdrowym związku.

Brzmi banalnie? Pamiętaj, że proste sposoby są najlepsze! Kiedy zmienisz siebie, czyli zauważysz swoje potrzeby i zaczniesz je jasno komunikować, twój facet będzie miał dwa wyjścia: albo się dostosuje do nowej sytuacji. I problem z głowy. Albo ucieknie, bo związał się przecież z kimś innym. Ale wiesz co? Myślę, że wtedy również będziesz mieć problem z głowy ;).

(67 656 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
144 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments
Anna
Anna
1 rok temu

Dokładnie zacznij od siedzenia na kanapie i nic nie robienia to działa niech inni sobie teraz robią ???

Nika
Nika
1 rok temu
Reply to  Anna

Tak, tak takie wszystko proste. Mój mąż jak zaczynałam mówić ze potrzebuje pomocy twierdził ze mam rozdwojenie jaźni, bo zanim pojawiła się nasza córka jakoś mogłam i robiłam dość dużo i ?nie narzekałam?. On również się w tedy starał pomagał mi i codziennych obowiązkach. Teraz skoro ja nie pracuje i ?siedzę w domu z dzieckiem? nie powinno być problemu bo przecież posprzątanie kilka razy w tygodniu dziadostwa które się robi przy dziecku i ogarniania wszystkiego to bułka z masłem skoro i tak do pracy chodzić nie muszę. A on jest taki zapracowany. Tylko ze szkoda ze nawet wieczorna kąpiel odbywam z dzieckiem czekającym pod prysznicem aż mamusia skończy, bo uwaga klasyczny tekst ?ona chce do mamy?. Ja nie wiem gdzie jest problem i jak go rozwiązać. On na każde ?pomocy!? ma wymówkę, bo on musi to czy tamto zrobić i znika. Ale problem tak nie znika. Nawet kartka na lodowce z odhaczanymi obowiązkami domowymi tak prozaicznym jak ?wstawienie naczyń do zmywarki? nie pomaga?! Utrzymywanie nieładu nie daje skutku na żadna metę bo uważa ze to zawody siłowe, kto dłużej wytrzyma?! Później i tak ja się o to potykam i tak ja muszę sprzątnąć. Konstruktywne rozmowy kończą się kłótnia. Najlepiej żyć razem ale osobno, bez rozmowy. On nawet nie zauważył ze nie rozmawialiśmy od 3 miesięcy. Ale przecież jest cudownie, ja się nie odzywam, czyli się nie kłócimy, nie ma problemu, jest cudownie:/ ale ze nie jest!
Czy tylko ja mam takie problemy?

Kat
Kat
1 rok temu
Reply to  Nika

no to cie pociesze ze nie tylko Ty u mnie jest jeszcze gorzej bo ja pracuje 4dni w tygodniu a maz 5/6 i uwaza ze skoro ja mam dwa dni kiedy nie pracuje (ktore ja chce spedzic z dzieckiem bo w tyg mamy bardzo malo czasu) to on twierdzi ze przeciez moge zrobic zakupy, posprzatac, wyprasowac sterte prania z calego tygodnia no i oczywiscie przygotowac jedzenie a potem zdziwiony pyta jak to dziecko nie ibylo na spacerku??? Szlak chce trafic ale wlasnie mu oznajmilam ze albo zwolni tempo pracy (narawde nam nie brakuje kasy) albo ma do konca marca sie wyprowadzic. Bo chociaz wtedy nie bede miala syfu ktory on robi w tyg (nawet szklanki nie wstawi do zmywarki kiedy jest pusta tylko ustawi obok zlewu – bo po co?? )

Nika
Nika
1 rok temu
Reply to  Kat

Ja chciałam pracować, żeby wyjść z domu, odpocząć. Wiec wiem o czym mówisz. Mój mąż jak u ciebie robi taki syf wokół siebie ze szok. Wstawienie brudnego kubka po kawie do zmywarki nie należy się Noble, jak również zostawianie brudnych ?gaci? obok kosza na brudy jest dla mnie zjawiskiem. A to o czym piszesz, pranie, sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się dzieckiem i pomaganie mu w pracy zasługuje zdecydowanie na Nobla dla każdej mamy.
Uważam ze każda z nas powinna mieć żonę, super instytucja, wszystkim się zajmie a ja mogę leżeć i pachnieć.

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Nika

Czytam Wasze komentarze i słów mi brak, że tak sobie dałyście wejść na głowę.
Mój facet sprząta, gotuje, pierze i codziennie wozi mnie do pracy i z powrotem do domu.
Codziennie mam śniadanie na stole i ugotowany obiad.
Wiadomo, do ideału mu sporo brakuje, ale rzeczy podstawowe działają jak należy.

Ale nie zrozumcie mnie źle – nie zawsze tak było. Nie w każdym związku. Nie z każdym facetem. Popełniałam te same błędy aż się nauczyłam.

Dotarło do mnie, że ?jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz? nie jest tylko ludowym powiedzeniem, ale mądrością życiową.

Drogie Panie – pierwszy krok do zmiany to uświadomić sobie, że same sobie zgotowałyście ten los.
Wbrew pozorom to świetna wiadomość – bo skoro same tak zrobiliście to też WY macie moc, żeby to zmienić.

Mąż nie sprząta? To niech żyje w syfie. Nie ugotuje? To nie zje. Nie wypierze? Będzie miał brudne.
Będzie miał pretensje? To jest idealny moment, żeby postawić granice i ustalić nowe zasady.

Uważa, że mu się należy?
A Wam się nie należy?

A kto powiedział, że to kobieta ma siedzieć w domu z dzieckiem?

A kto powiedział, że jak się pojawi dziecko to kobieta ma być sprowadzona do roli kury domowej?

Kto powiedział, że to kobieta ma gotować, prać, sprzątać, prasować?

A facet to co, rąk nie ma?

Tyle się mówi o niezależności kobiet, o upadku patriarchatu a czytając Wasze komentarze mam wrażenie, że nie tylko patriarchat kwitnie i ma się świetnie, ale sytuacja kobiet zdaje się jeszcze gorsza niż kiedyś.
Bo kiedyś to faktycznie facet zarabiał a kobieta zajmowała się domem i dziećmi.

A teraz facet zarabia a kobieta ma zajmować się domem, dziećmi i jeszcze zarabiać?

Drogie Panie, jeśli zarabiacie wystarczająco, aby się samodzielnie utrzymywać i składać na potrzeby dziecka w 50% to nie ma absolutnie ŻADNEGO powodu, dla którego pozostałe obowiązki domowe oraz te związane z opieką nad dzieckiem nie miałyby być dzielone po równo.

Pierwszy, absolutnie najważniejszy krok to wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje, które doprowadziły Was, do tego miejsca, w którym jesteście.

Następny krok to odzyskanie niezależności finansowej i emocjonalnej.

A kolejny to postawienie granic ze świadomością, że ta zmiana może (choć nie musi) się zakończyć rozstaniem.

Ale jeśli pierwsze dwa kroki wykonaliście poprawnie to wtedy nie będzie to aż tak wielkim problemem jakim zdaje się to być z obecnej perspektywy.

Jeśli zaczniesz w pełni akceptować, kochać i szanować siebie, zadbasz o swoje potrzeby i w końcu postawisz siebie na pierwszym miejscu to zrozumiesz, że lepiej być singielką, nawet samotną matką niż tkwić w relacji, która zamiast szczęścia, wsparcia, miłości i zaufania powoduje tylko gorycz, rozczarowanie i frustrację.

Alina
Alina
2 miesięcy temu
Reply to  Rita

Ale to tak do końca nie jest, że sama sobie tak posłała. To wpajane jej od małego zachowania, często przez matkę, ojca, babkę, teściową, męża, czasem koleżanki itd.
Mąż w swoich postulatach jest również wspierany przez te osoby, przez co potrafi nazywać żonę roszczeniową wariatką.
Dopiero kiedy ta kobieta dojrzeje żeby dostrzec tą niesprawiedliwość, stanie na własne finansowe nogi, albo dojdzie do ściany swoich fizycznych i psychicznych możliwości zaczyna się czas chęci zmian.
Jestem zdecydowanie przeciwna aby za taki stan rzeczy obwiniać tylko i wyłącznie kobietę, ale faktycznie ona może zacząć czas zmian.

Barbara
Barbara
1 miesiąc temu
Reply to  Alina

Dokładnie. Myślę, że wpływ na to ma nie tylko wychowanie nas kobiet i wpajanie nam określonych zachowań, ale to samo tyczy się mężczyzn. Bo przecież mamusie wszystko synkom zrobią. Wkurzają mnie teksty typu: „to Ty nie wiesz? Chłopa trzeba sobie wychować”. Frazes. Pytanie, co TY kobieto robiłaś by wychować na świadomego, samodzielnego, odpowiedzialnego mężczyznę? Piorąc i prasując majteczki, szykując studentowi kanapki na zajęcia? Zauważam, że na pęczki jest facetów wygłaskanych przez mamusie. Potem tak jest, że jak przychodzi co do czego słyszysz, że masz sobie starego konia wychowywać, bo ktoś przez całe życie go rozpuszczał w imię swojej chorej, matczynej miłości. Niestety „wychowywanie” dorosłego faceta z takimi nawykami to już syzyfowa praca. Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.

Ala
Ala
2 miesięcy temu
Reply to  Rita

Masz rację. W pełni się zgadzam z komentarzem. U mnie bardzo dużą role odegrałp dzieciństwo. Mama męczyła się z tatą furiatem. Ja teraz mam męża furiata. Niby jest dobrze ,ale wystatczy mała iskra i jest pożar. Nie potrafi rozwiązywać konfliktu bez unoszenia głosu. Nieraz proszę żeby nie krzyczał bo dziecko się boi. Dziś przeszłam na inną metodę mówie dziecku że będe trochę krzyczała żeby się nie bała i dre gębe na full on zaraz stonuje bo mowi że dziecko się wystraszy. Czy to pomoże, niewiem ale rezulatat jakiś jest.

Anna
Anna
15 dni temu
Reply to  Rita

Cudownie było to przerzytać! Zawarłaś wszysko w tej wypowiedzi. Dzięki.

Katarzyna
Katarzyna
1 rok temu
Reply to  Kat

I zobacz jak masz dobrze, koło zmywarki Ci postawi kubek a nie tam gdzie skończy pić ….

Kama
Kama
1 rok temu
Reply to  Kat

To samo?Cieszę się ze nie jestem sama. Do tego robi ze mnie wariatke.

Kasia
Kasia
1 miesiąc temu
Reply to  Kama

Ja nie cieszę się, że nie jestem sama. Dzisiaj po prawie 40 latach małżeństwa mój partner powiedział mi, że nie żyje dla mnie tylko dla siebie. Co za koszmar. Mam nadzieję, że się w końcu obudzę.

Patrycja
Patrycja
9 miesięcy temu
Reply to  Kat

Ja nie mam męża ale partnera. Tez nie zmyje np po sobie tylko wstawia do zlewu,burdek kolo siebie okropny

Anna
Anna
7 miesięcy temu
Reply to  Kat

Z tymi naczyniami mam tak samo… Faceci są jacyś cofnięci? Przez caloksztalt naszego związku uważam że łatwiej było by mi bez niego niż z nim i nawet lepiej było by mi wychować córkę bo jaki on daje przykład swojemu dziecku: taty który uważa że zarabia pieniądze (ja też pracuje ale 2dni w tygodniu) i dlatego nie musi nic robić w domu bo od tego są kobiety. To mam ochotę go zostawić. Ale nieatety nie mam gdzie się podziać….

Verona
Verona
5 miesięcy temu
Reply to  Kat

Mam to samo z 2 dzieci, na każdą prośbę o pomoc od męża słyszę że jak ma wolny weekend to on potrzebuje sobie odpocząć, a nie żeby mi pomagał. A ja też codziennie chodzę do pracy odwożę dzieci do przedszkola ogarniam wszystko w domu, wożę na treningi itp a jak nie zmyje naczyń bo padłam wieczorem na twarz i zasnęłam z dziećmi to jeszcze zjebka

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Kat

Bardzo dobrze!
To jest pragmatyzm :)

Problemy, jaki u Was widzę drogie Panie to branie zbyt wiele na siebie, nieumiejętność stawiania granic i stawianie potrzeb partnera ponad swoimi.

Też tak kiedyś miałam, też tak kiedyś robiłam. Znam z autopsji.

I z doświadczenia mogę powiedzieć, że nie prowadzi to do niczego dobrego – kobieta jest niezadowolona, sfrustrowana – to się odbija na partnerze, zaczynają się kłótnie o głupoty, pretensje o zeszłoroczny śnieg a na koniec i tak ktoś trzaska drzwiami i wychodzi.

Rozwiązanie jest inne.
Naprawdę trzeba zacząć od siebie.
Bo jedyna osoba, którą możesz zmienić to Ty.
Jeśli uzależniasz swoje szczęście od partnera, swoje zadowolenie od tego czy pozmywa naczynia czy nie to jesteś niewolnicą.

Człowiek wolny sam decyduje o swoim samopoczuciu. Nie daje sobie wejść na głowę. Ustala reguły z drugą osobą i się ich trzyma albo negocjuje jeśli chce coś zmienić albo odchodzi jeśli nie da się dogadać.

Bądź wolna, nie bądź hubą drzewną, która potrzebuje symbiozy, żeby przetrwać.

Katarzyna
Katarzyna
1 rok temu
Reply to  Nika

Idealnie sformułowane,
Ja mam identyczne.
Ewentualnie mój mąż udaje, że nie słyszy i bierze mnie na przeczekanie.

Magda
Magda
1 rok temu
Reply to  Nika

Nie jestes sama, tylko, ze u mnie jest tak, ze oboje pracujemy, ale wokol dziecka robie wiecej ja. Polecane metody zostawic dziecko na dluzej z mezem zawodza, bo nie raz juz z tego wyszla tragedia, maz niedopilnowal dziecka, co skonczylo sie powaznymi upadkami, podpalil patelnie, probujac cokolowiek zrobic do jedzenia.

Kasia
Kasia
1 rok temu
Reply to  Nika

Lepiej bym tego nie ujęła Zgadzam się Na meza lenia nie działa nic

Dorota
Dorota
2 miesięcy temu
Reply to  Kasia

To prawda. Moj były mąż osiagnal mistrzostwo w unikaniu prac domowych: mial ?alergie? po pozmywaniu naczyn, specjalnie przypalal potrawy, zapominał zrobić zakupy, był ciagle zmęczony, albo ciagle nieobecny, gdy był potrzebny, zrobił sobie osobna sypialnie i chodził spać o 9, zaczął wyjeżdżać, spraszał kilku kolegów bez zapowiedzi na kolacje i oczekiwał, ze będę koło nich skakać za każdym razem. Zmusił mnie za pomocą kłamstwa do mieszkania z jego matka. Musiałam gotować i dla niej. Zaczęło się dokuczanie, jak to kiepsko wyglądam, wyjeżdżanie na całe tygodnie ?z pracy? i zostawianie mnie bez pieniędzy, pracowałam z trójka dzieci na cały etat i wydawałam wszystko, bo nie miałam wyjścia, teraz wiem, ze robił wszystko, żebym odeszła. Odeszłam, za pomocą manipulacji prawnych ukradł mi pół domu, nigdy nie dostałam pieniędzy za swoją polowe, ogłosił bankructwo swojego biznesu. Nie stać mnie na sprawę sądowa, wciąż mam dwójkę dorosłych studiujących dzieci u siebie i wszystko wydaje na nie. Córka już na szczęście pracuje. Któregoś dnia już po rozwodzie odwiedził dzieci i przy kawie oznajmił, ze niczego w życiu tak nie żałuje jak tego, ze się ze mną ożenił, bo gdyby wiedział, co to jest…po latach dowiedziałam się, ze miał ?przyjaciółkę?… koszmar. Zmarnowałam najlepszych 30 lat mojego życia na leniwego oszusta. Uciekajcie od razu, gdy coś się Wam nie podoba. Stawiajcie warunki. Myślcie tylko o sobie – facet zawsze sobie poradzi. Bądźcie silne i mądre, szczęśliwe. Faceci są niewarci poświęceń.

Joanna
Joanna
1 rok temu
Reply to  Nika

Jakbym czytała o sobie

Kaska
Kaska
1 rok temu
Reply to  Nika

Skąd to znam
U mnie cisza.. 3 lata!!! To znaczy, że jak milczymy to jest cudownie. Tekst on chce do mamy to standard. Tylko, ze ja do tego pracuję chalupniczo 8 godzin w domu
Ale przeciez nic nie robię. Trojka dzieci, mąż zmeczony. A każda robota i mąż znika w garazu na papieroska i piwo- bo zmeczony. Nie umie wlaczyc pralki( jak skonczyly się czyste skarpety pojechal kupic nowe). Nie robi nic, nawet meskich robotek -bo zmeczony. Mam 40 lat i dosc!!!!!! Martwię się tylko jak te dzieci się wychowają bo matka z wkrętarką to u nas standard. I nawet nie jest mu glupio. Nie wspomnę, że nie ma pojecia jakie i na ile mamy rachunki. No i wiele nie zarabia, bo zaraz uslysze, że jak finansuje wszystko to siedz cicho. Nie finansuje, dlatego dorabiam chalupniczo.

Tomela
Tomela
1 rok temu
Reply to  Kaska

Witaj, tak samo jak i u mnie. Starałam się na wszystkie sposoby, po dobroci, niedobroci i inne. Nic nie działa albo i działa, ja jestem ponoś ta nienormalna i głupia. On z kolei ma za wysokie ego. To że on pracuje, to świętość, to że ja…jakbym nie pracowała. Itd itd. Chętnie bym się rozwiodła, ale dzeci są małe i wiem, że będą płakały. Niby mówi się, to źle gdy dzieci mieszkają w toksycznych związkach, ale z drugiej, chcą taty i chcą o tyle bardziej o ile ojca nie ma w domu. Po pracy do garażu, na piwko, z sasiadem, a ja po pracy do dzieci, zadania domowe, gdzie jedno potrzebuje więcej czasu, kolacja, spanie…nie wspomnę…jakieś gry…skąd ten czas wziąć… a potem sprzatnie kuchni, pranie, ciuchy na jutro do szkoły itd. A mąż…z sasiadami pod domem a jak go zawołasz normalnie, to i tak cie spławi, a jak postawisz się, to ten znajdzie naprawdę chamskie i wredne odzywki bez skrupułów przed sąsiadami…więc postanowiłam wytrzymać jeszcze te kilka lat jakoś, charując 48h/24h i może pięknego dnia zdołam się wyprowadzić z dziećmi, kiedy te będą bardziej w stanie zrozumieć sytuację niż teraz. Bowiem dnia, kiedy mężowi powiedziałam, że pozostaje nam sprzedać dom, wyprowadzić się i wziąć rozwód do pokoju weszła nagle 5-letnai córeczka i zaczęła płakać, bo nie chce się wyprowadzać, bo podoba się jej pokoik i że nie chce zostawiać taty…taaaak, akurat tego, którego tak naprawdę ona nie ma. Nie wiem tylko jak żyć z mężm, ale bez męża i to pod jednym dachem. Jak to zrobić? Jak to wytrzymać, bo szczerze na dzień dzisiejszy z każdym dniem brakuje mi sił i zamiast myśleć o innych sprawach tracę czas na dobijanie siebie…a co bym chciała teraz najbardziej? O normalnej rodzinie z tym człowiekiem nie mam co myśleć, ale najchętniej spowodowała bym coś, aby uderzyć w te jego bezczelne ego, żeby przestał rządzić moim czasem poprzez traktowanie mnie jako kury domowej i guwernantki do dzieci itd itd. Jednak nie wiem jak go ukrócić. Nie wiem też, jaką metodą żyć dalej, aby na dzieciach ten toksyczny związek odbił się jak najmniej jeżeli to w ogóle możliwe. Myślałam też o psychologu. Mam świetną znajomą, no ale to znajoma i w efekcie nie chciała bym jej zabierać w efekcie jej czasu. Może jednak…chciała bym nauczyć się żyć tak aby problemy nie miały na mnie wpływu, abym była silniejsza. Wiem, że mąż się nie zmieni i bądzie tylko gorzej, ale mimo to chciała bym żyć z nim pod jednym dachem dla dzieci, razem z nim, ale jednak osobno i przy tym pokazać mu jego miejsce…tylko czy to możliwe? Szczerze? Mogę iść do kina czy do teatru i niech on dzieci pilnuje, ale martwię się o nie, bo ten nie dba o nie tak naprawdę. Kąpać idźcie się sami, nawet nie sprawdzi co i jak. Potem kolacje zrobi byle jak, potem nie jest nawet w stanie zorganizować je aby szły spać a do tego czytnie. Te biegają, robią co chcą, przy czytaniu on zasypia, nie dzieci, ale…sorki…mąż umie położyć dzieci spać szybko…kdy wie, że na ulicy przed domem stoją sąsiedzi z lampką wina albo piwem. Taaak, wtedy mobilizacja jest. Zatem potrafi, ale tylko wtedy, kiedy chodzi o niego. I tak jest zawsze. Kurczę aż głupio mi pytać, bo każda osoba na tym forum ma podobną sytuację i gdyby któraś z nas znała dobry środek na prztrwanie w takim związku, to pewnie tu by nie zajarzała. Mimo to zapytam, czy może Ty Kasiu, czy może wpadłaś na jakiś pomysł? masz jakić pomysł na życie? Pozdrawiam.

kasia
kasia
1 rok temu
Reply to  Tomela

czytam , tak czytam i to jakbyś o mnie i moim życiu pisała. nie mam
recepty. żadnej. ani prośba , ani groźba. aktualnie ma niby miesiąc na
pozbieranie się albo się wyprowadzi. naprawił ze dwie rzeczy [to już cud],
a teraz piwko i garaż. nie wiem sama co robić. napewno nie rob nic za niego
. nie nakładaj mu jedzenia, nie zanoś jego prania, nie prasuj mu itd.
„jestem zajęta, sam sobie zrób”. ja nawet sama sobie na wakacje uzbierałam
[rezygnując z fryzjerów, kosmetyczek i ubrań], zamówiłam hotel i
poinformowałam . usłyszałam „dołożę ci”, powiedziałam ,że sobie poradzę .
bo skoro rachunków nie płaci [ tylko ja] to niech nie zgrywa bohatera, że
sypnie nam na wakcje dobry tatuś. ja płacę same rachunki, problematyczne
sprawy załatwiam , a tatuś słodkości .życzę powodzenia , pewnie młoda
jesteś [ja mam 40] i jeszcze mozesz dużo zmienić. mnie się nie udało, mój
bohater to artysta z krwi i kości zapatrzony w nierobienie niczego i
zmęczony. wiem,że ciężko byłoby mi samej utrzymać się, ale sobie poradzę.
tylko dzieci…….nie wiem co zrobić. nie mam pojecia co zrobić. myślę
tylko, że oni , mając nas, są takimi hojrakami, a gdyby zostali sami to by
żal tyłek ścisnął. wyjedź gdzieś z dziećmi na parę dni, bez męża. może
posiedzi, popije,a potem przemyśli.

Kate
Kate
7 miesięcy temu
Reply to  kasia

Nie szkoda ci życia na takiego faceta? Pomyśl o sobie…. Jakoś dasz radę bez niego skoro i tak ci nie pomaga w niczym. Będzie musiał alimenty płacić przecież. A ty też w końcu spotkasz jakiegoś ogarnietego faceta. Masz prawo do szczęścia. My tak myślimy sercem na początku a nie widzimy tego jaki jest. Zakochamy się a później w życiu to wychodzi, że miłość tonie wszystko. Gdybyśmy miały pomoc domowa to byśmy pewnie tego nie zauważyły i sielankowo żyły zakochane ale jak z nas się robi służące to czar pryska.

Ewelina
Ewelina
5 miesięcy temu
Reply to  kasia

Witajcie czytam komentarze i myślałam że tylko ja mam takie życie ale jest nas więcej. Mam to samo. Mamy trójkę dzieci 8 lat 2.5 i 2 miesiące. Pierwszego
Syna jak urodziłam było dobrze pomagał nawet wstawał w nocy dać jeść ale to się zmieniło po 2 latach koledzy nagle byli ważniejsi wracał po nocach albo wogole wolał pić. Między nami się nie układało bo twierdził ze się go czepiam i ma prawo wyjść z kolegami były dni dobre i złe zaszłam w kolejna ciąże i zgadnijcie nic się nie zmieniło groziłam że się rozejdziemy prosił że się zmieni że nas kocha i będzie już tylko dobrze.i tak mu wierzyłam kolejnych lat teraz już gdy urodziłam trzecie dziecko jest jeszcze gorzej. Codziennie po pracy do kolegi wypije wraca wieczorami do hotelu aby się umyć zjeść i spać dzieci nie mają ojca. Dwa dni go nie ma w domu jeździ do pracy i siedzi z bratem i pije. Postanowiłam ostatecznie z nim się roztac dzieci i tak nie widzą ojca i tak. Wczoraj Wyrzuciłam jego ciuchy za drzwi. Przyjechał wieczorem myślał że mi przeszło i wybaczyłam niestety jak zobaczył rzeczy pojechał. Cierpię strasznie bo go kocham ale mam dość takiego życia najbardziej mi szkoda dzieci bo ojciec się nie interesuje nimi. Dam sobie radę z dziećmi sama. Wolę żeby mieli tylko mamę która zawsze przy nich jest. Może się zmieni ale w to wątpię.

Kasia
Kasia
5 miesięcy temu
Reply to  Ewelina

Nie zmieni się. Moj pod naciskami zagrozil, że się powiesi. Aktualnie mam komornika!!!! Za dlugi, ogromne, o ktorych nie miałam pojecia. Jestem bez wyjscia. A NAJGORSZE jak piszesz dzieci i to, że czasem wierzę w poprawe bo prosi, a ja kocham/kochalam.

Asia
Asia
4 miesięcy temu
Reply to  Kasia

Absolutnie uciekać od takiego człowieka, szantaż emocjonalny to jest toksyczna relacja, która zagraża twojemu zdrowiu psychicznemu.

Sandra
Sandra
3 miesięcy temu
Reply to  Kasia

Szantaż samobójstwem, to zazwyczaj tylko słowa na wiatr. Samobójcy nie warunkują zazwyczaj swojego życia od takich rzeczy. Jeżeli miałby to zrobić z takiego powodu, a nawet z tego, że go zostawisz i zabierzeszdzieci, zamiast postarać się zrobić to o co prosisz, to znaczy, że i tak jest ska, any na taką śmierć przy pierwszych życiowych wybojach. Nie znam sytuacji ale ja uważam, że tu wchodzi w grę jego osobowość, pewnie z typu B ( sprawdź zaburzenia osobowości z tego typu), i że nie masz się czego obawiać. Możesz spróbować odłożyć po cichu trochę pieniędzy na wszelki wypadek i spróbować Wg prawa każde grozenie próba samobójczą powinno się zgłaszać. Raz zadzwonisz na pogotowie opanowana, powiesz ze tak mówi i nie wiesz co z tym fantem zrobić, zawiozą do szpitala psych. powie, że straszył tylko, może odechce mu się tak straszyć. Nawet nie wiem, czy to rada. Trochę drastyczne. Ale ciarki mnie przechodzą, gdy czytam to wszystko. Spotkało mnie wiele krzywd (niemiałam rodziców, oddawana z rąk do rąk raz lepszych raz gorszych) i ciężko mi zrozumieć kogoś, kto nie robi nic z taką niesprawiedliwością. Wiem, że to trudne, że często trzeba mieć siłę, której nie ma, zachować się jak ktoś z pewnością siebie i silnym charakterem, nawet gdy jest się delikatną, ale walczą z niesprawiedliwością czasem trzeba chwilę nie być sobą, by móc być nią przez resztę życia. Ale też nie ma co się oszukiwać. Ludzie nie zmieniają się zbyt łatwo i szybko, często nigdy tak na stałe. I trudno mieć w domu ciągłą walkę. Ale czy gdybyś zmieniła mocno zachowanie i podejscie, czy stałoby się coś strasznego? Czy by zostawił. Bo różnie jest. Jeżeli nie to co może się stać. Bądź asertywna czyli z każdym problemem podejdź do niego z życzliwością, ale nie odpuszczaj, w kłótniach nie odpuszczaj, ale nie podnoś głosu, ani nie odbijaj piłeczki, nie zbaczaj z komunikatu choćby korciło bardzo, mów o potrzebach…. Zresztą niepotrzebnie tak się rozpisuje tu na forum, każda sytuacja jest inna. Ale też z każdej jest wyjscie, chociaż faktycznie w niektórych ciężko je znaleźć. Gryzie mnie, że niektórzy do końca życia przekładają spokój ducha, takie szczescie, bycie sobą, cieszenie się chwilą aż do śmierci. Wszystko, wszystko to przecież co robimy, robimy dla szczęścia i miłości np do dzieci. Jest wyjście, tylko często wolimy,, znane zło,, niż niepewna przyszłość. Bez sensu. Można powiedzieć, że to dla dzieci, ale taki podział ról, takie relacje z każdym w nich szczegółem, i ich konsekwencje nie prowadzą do dobrego. Jeżeli pracuje się chociaż za grosze, można spróbować odejść w ostateczności, np na chwilę. stawia się go pod ścianą, musi coś zrobić. Można odkładać sobie pieniądze z jego wypłaty… Wynająć kawalerkę opłacając miesiąc, są też domy samotnej matki podobno nie jest tak źle są opiekunki tam, żeby mama mogła pracować, ( wiem, że to straszną wizja, dla niektórych wstyd.) Ale może jest babcia, dziadek, rodzina, przyjaciele, może wspólne oszczędności. Nie chodzi o to, by wszystko kończyć, ale ciężko zacząć pracować komuś po nic. A właśnie to ma on zrobić wg. Niego. Skoro bez znaczenia czy zrobi czy nie i tak ma to samo. Lub zaproponować wymianę obowiązkami skoro tak ciężko mu się pracuje, jasne, wypłata może mniejsza, ale już dużo kobiety nieraz czasu poświęcają na dom i dzieci, a też możesz chcieć umieć coś więcej, podnosić kwalifikacje. Jego plemnik, twoje jajeczko. Tak, ty nosiłaś w brzuchu, to nie znać, y, że natura wybrała, nie tak do końca. Bo owszem, wybrała kobiety do dzieci, ale dlatego, że mężczyzna wtedy zapewnia dobrobyt, po to mięśnie, budowa ciala. Dobrobyt to też odpoczynek dla kobiety, i praca cisza niż ta, która wykonuje kobieta.

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Kasia

W tej sytuacji to tylko rozwód. I to jak najszybciej.

monikalis.ML@gmail.com
monikalis.ML@gmail.com
4 miesięcy temu
Reply to  Ewelina

Niestety tak mu jest wygodnie i się nie zmieni. Tacy faceci nie dorośli do bycia w związku, w każdej chwili będą szukać ucieczki od obowiązków, a problemy topić w alkiholu. Taki był mój ojciec i wiem jak bardzo źle wpływa to na dzieci. Dzieci cierpią…..

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  kasia

40 lat to jest doskonały wiek, żeby coś zmienić w swoim życiu! :)

Amanda
Amanda
11 miesięcy temu
Reply to  Tomela

Witaj Tomelo.
Dość wyraźnie widać, zarówno u Ciebie jak i Kaśki, komentaż powyżej, że do waszych domów powoli wkrada się alkoholizm i degeneracje z nim związane. Wydtarczy samo hasło alkoholizm na wiki i wiele zrozumiesz, wiele aspektów Ci się wyjaśni. Polecam też książkę Jerzego Mellibrudy „Psychologiczne aspekty przemocy domowej”.
Brzmi ostro, ale u Was to już się dzieje. Ignorancja wobec rodziny, niechęć do sprawowania obowiązków/wymigiwanie, zrzucanie obowiązków na partnera, ośmieszanie go gdy protestuje, szantaż emocjonalny, umniejszanie wysiłku (a co masz do roboty) jest właśnie tą jaskółką przemocy. Zwycięstwo między odpoczynkiem w garażu z piwem, a np. pomocą choćby przy lekcjach dzieciom jest wyraźnym sygnałem uzależnienia. Uciekania od problemów. Bardzo istotną wiedzą jest, że u pijących następuje powolne uszkodzanie OUN. Nawet picie piwa nie jest obojętne, jeśli czynione systematycznie. Następuje powolna degeneracja uczuć wyższych, rozwija się egocentryzm. I choć nie stosuje przemocy fizycznej mentalnie taki człowiek jest nie do życia. Ponieważ to proces powolny wiele kobiet nie zauważa problemu poza tym, że mąż staje się nie dobry I NIE BĘDZIE! Bo???
Bo podstawowy problem rozwija się w najlepsze.
Druga strona medalu, to środowisko w jakim się wychował. Należy zauważyć, że jesteście w przedziale wieku 30-40 lat. A więc rodzice Wasi przeważnie dorastali w końcu lat 70 i całe 80 te. Jest to epoka, gdzie najbardziej rozwijał się alkoholizm wśród mężczyzn w Polsce. Był tolerowany do tego stopnia, że podanie alkoholu bez kolejki było czynione przed obsłużeniem ciężarnej czy staruszka. Było normalnym picie w domu i same kobiety szykowały poczęstunek chłopom, choć same nie piły, a dzieci na to patrzyły. Zmiany zachowania, j/w opisałam, nie były rozumiane przez kobiety. Kiedy alkoholizm przybrał na sile i stał się destrukcyjny i niebezpieczny kobiety nauczyły się przeżywać i chronić dzieci w ten sposób, że cała rodzina spełniała zachcianki pijaka. Dzieci musiały być cichutko i o nic nie wołać, bo ojciec tego wymaga. Szacuje się, że w 60% rodzin dochodziło do takich secen. Kobiety nie miały wtedy pomocy państwa. A najbardziej w policji, gdyż tam alkohol lał się strumieniami. Stąd wielu policjantów trzymało stronę alkoholika, ponieważ ich umysły działały podobnie i widziali wiecej wyimaginowanych win kobiet i niedopilnowanych przez nie dzieci nix faktów. Nie mówiło się o tym głośno i nadal mało mówi. Wstyd i wyparcie krzywi rzeczywistość, że w moim domu była jakaś patologia. Często same matki dla „ochrony” dzieci bagatelizowały wyczyny mężów, aby dziecko nie cierpiało, a same sprostywały podwójnym obowiązkom i ojca i matki. Dziś te kobiety są wrakami. Schorowane, wycofane i BAGATELA pozostawione przez dzieci same sobie. Część z nich zdaje sobie sprawę z patologii w domu rodzinnym, część nie. Bardzo często chłopcy wynoszą z takich domów chore ego, bo takie jest u egocentrycznego pijaka oraz pobłażliwość wobec siebie, a śruba wobec innych. Także porównania są zdradliwe: picie ojca, a popijanie piwka w garażu. Wydaje się nieszkodliwe. On pił nie będzie, bo wie co to znaczy, nie, nie. Ale piwko to nie alkohol. Nic bardziej mylnego. Plus wkodowane szowinistyczne cechy w dzieciństwie. Choć świadomie od żony nie wymaga służalczości, to jednak omija świadomość i uwalnia kody wygodnictwa. Tylko na jakiej podstawie?????
KODY to właśnie to, co najbardziej nam doskwiera.
Również tym kobietom, które „niby” cierpią dla dzieci.
A teraz
UWAGA !
Cierpienie matek, choćby najdrobniejsze, choćby nie wiem jak się maskowały, odbija się na dzieciach. Na 100%.
ZDROWA MATKA ZDROWY DOM.

Natury się nie oszuka.

Asia
Asia
4 miesięcy temu
Reply to  Amanda

Prawda, sama prawda w 100%.

Lidia
Lidia
7 miesięcy temu
Reply to  Tomela

Najwyraźniej, mąż ma problem z alkoholem. To poważna sytuacja. Radziłabym ci wybrać się jednak do psychologa. Sa psycholodzy w poradniach za darmo.

Cil
Cil
6 miesięcy temu
Reply to  Tomela

U mnie identycznie. Wiem, że bez niego byłoby lżej. Wieczny manipulant i jeszcze mnie nie szanuje i pokazuje to dzieciakom. Nie mam gdzie odejść,bo syn niepełnosprawny. Drugi syn ojca nie ma fizycznie ani mentalnie ale ubóstwa go. Chore to wszystko. A jeszcze seksu by chciał,haha! Niestety jestem po udarze i sama już niedaje rady. Dziewczyny, kombinujcie i uciekajcie od tych debili. Ja też niedługo ogarnę i pójdę daleko od niego. Teraz tylko pytanie, czy zdążę, bo już niewiele czasu mi zostalo. Chciałabym spotkać kogoś z kim posmieje się pod kocem przy tv. Chciałabym odpocząć. Poczuć wsparcie. I poczuć to że nie zostałam sama w tym całym bałaganie.

samaanka
samaanka
6 miesięcy temu
Reply to  Cil

o matko! zdarzysz i nawet nie myśl, że nie. brak stresu pozytywnie wpłynie na dalsze zdrowie i aż sama będziesz zaskoczona!!!
mam to samo i musze w to wierzyć bo mam moje małe dzieciątko, które jest moim jedynym cudem dającym energię do walki:)

Maggi
Maggi
4 miesięcy temu
Reply to  Tomela

Też mam problem z mężem, jedynie co pomaga to straszenie rozwodem, czyli wyprowadzam się z dziećmi przeważnie w week. W piątek jak wraca, Text że mam dość to koniec i niech się zastanowi jak będą wyglądać jego kontakty z dziećmi i finansowanie, bo ja tu już nie wracam. Mina pełne wkur*****e, i co? W sobotę wieczorem lub niedzielę jest z kwiatami i przeprasza a ja dalej nie ugieta. Stawiam swoje warunki i na jakiś czas mam spokój. Nazywam to Resetem. Trzeba go czasem zresetować. I powtarzać co jakiś czas u mnie jest to 2-3razy do roku

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Maggi

To w końcu przestanie działać.
Nie groź jeśli nie zamierzasz odejść.
W końcu się zorientuje, że to tylko próba sil. Czy na pewno jesteś silniejsza?

Joanna
Joanna
3 miesięcy temu
Reply to  Tomela

Trafilam przypadkiem na skraju zalamania na post i zaczelam czytać komentarze i jestem nie wiem czy przerażona czy podbiesiona na duchu ze mam taka sama sytuacje aż mnie ciarki przeszły ja jestem w skraju rozpaczy i depresji doradz jak u ciebie

Katolina
Katolina
10 miesięcy temu
Reply to  Kaska

Ja mam tak samo, wszystko sama jak trzeba to i ściany zaciągnąć potrafię a on obiadu nie ugotuje

Ala
Ala
5 miesięcy temu
Reply to  Kaska

O kurcze u mnie podobnie, tyle że mąż dobrze zarabia i uważa się za króla. ? Strasznie mi przykro, miało być takie cudowne życie.

Kama
Kama
1 rok temu
Reply to  Nika

Jakbym sluchala siebie. Moj jeszcze ma potworne dzieci z małżeństwa i była zone i tam nadskakuje a mnie olewa. Czasem zycze mu jak najgorzej nie mam ochoty patrzeć w jego stronę. Do tego pracuje i skladam się na wiele rzeczy a tam wszystko idzie za darmow bo ksiezniczki nic nie muszą. Pomocy Boże.

Sabela
Sabela
11 miesięcy temu
Reply to  Nika

Droga Aniu ja mysle ze nalezy zalozyc sexowna bielizne i niech to oni biegaja za nami i proszac o sex zaczna pomagac dogadzac i obrzucac prezentami.Mysla tylko dolna czescia ciala.Dobre perfumy i czerwona sminka ale nie zapominac o pantoflach o wysokich obcachach jak tez bacik do bicia po pupie.

Kate
Kate
7 miesięcy temu
Reply to  Nika

Mam to samo. Jak ja nie zrobię to sterta brudu będzie leżeć tydzień albo dwa. On uważa, że to nie jego obowiązek i się czepiam, że mi się nie chce. U niego w domu wszystko robią kobiety: mama i siostry. Faceci mają obiadek podany na talerzu pod dziubek, buty wypucowane,… Dużo by pisać. Jednym słowem jak zostawię coś do zrobienia mężowi to tak leży i piętrzy się i tylko mam więcej do ogarnięcia za jakiś czas. Nie wyrabiam. Tacy faceci są niereformowalni – tak ich nauczyły matki i tacy będą. A dodam, że pracuję zawodowo i w domu jest 2 dzieci. Jak mnie nie ma 2 dni w domu bo jestem w pracy to dzień wolny cały naginam, żeby ogarnąć rozgardiasz.

Last edited 7 miesięcy temu by Kate
samaanka
samaanka
6 miesięcy temu
Reply to  Kate

mi ktoś mądry, kto zajmuje się terapiami powiedział, że muszą ponieść konsekwencje by się nauczyć. ja czekam do momentu aż wiem, że sama musze coś zrobić bo nie mogę pozwolić sobie na konsekwencje bo też będę przez niego cierpieć.
ja dużo potrafię zrozumiec i zniesc i ta niesprawiedliwość i mimo braku wsparcia i poparcia żadnego z otoczenia realizuje swój plan stanięcia na nogi. skoro błagając po operacji po wodę by mi przyniósł bo z bolu nie byłam wstanie wstać a musialam popić tabletkę nawet się nie doczekałam. doczekałam się przyniesienia picia przez mojego 3 latka jak słyszał, że wołam dodatkowo garścią paluszek mnie nakarmił i powiedział, że mam nie płakać on podmucha mój brzuch naklei mi plaster i nie będzie bolec. wtedy stwierdziłam, że to moje dziecko jest wręcz nagroda za moje dobre serce i dla niego zrobie wszystko co w mojej mocy. najgorsze wtedy i tak było dla mnie to, że dziecko w piżamie nawet go nie ubrał a jebnieta bułka z masłem na kanapie w salonie to dziecko miało sobie wziąć i jeść bo panicz przecież uszykowal… darcie by zajął się malym a on miał to w dupie zdawałam sobie sprawę jak zostało odebrane przez dziecko jak problem którym nie ma kto się zaopiekować dlatego dużo tłumaczę temu dziecku dlaczego tak jest i być może choć trochę to wplynie na krzywdy jakie mu gwarantujemy ta patologia.
ja do tego wszystkiego o czym mówicie dodam, że najgorsze są momenty gdzie ktoś mi kaze tlumaczyc się bądź zadac czego ode mnie o czym nie mialam pojecia, że uzgodnił z mężem albo mu coś pożyczył a teraz nie dostaje odpowiedzi maz milczy i ja musze wszystko ogarniać nawet czy jest węgiel by było ciepło. szkoda, że wiecznie czeka chuj wie na co nawet nie wie, że trzeba do sklepu jechać po chleb trzeba go zorganizować i wysłać a jedzie w tajemnicy po flaszkę z moją karta a potem zdziwiony, że wyzywam bo ostatnie pieniądze które mialam na chleb stracil i wtedy wie, że musi jechać i nawet za sobą wszystkie dowody zniszczyć? i tak niszczy, że zostawia ślad bym się zorientowała, że kłamie bo inaczej nie wiem czy na prawdę debil płacąc moja karta mysli, że mi wmówi, że nigdzie nie był a ja tepa mu uwierzę czy co on ma w tej głowie bo aż mi go żal chwilami

przypadkiem tajne konwersacje zauważyłam w jego telefonie gdy panicz zasnal po imprezie rodzinnej najebany w sypialni i chciałam wyłączyć pikanie przypominające o nieprzeczytanych wiadomościach szok wtedy przeżyłam. ostatnia Rzecz o jakiej bym pomyślała to, że on mnie zdradzi. jego tłumaczenia po pół dnia milczenia mnie rozwalały taka ściema, że szok ale pomoc ma za wiele do stracenia by to ciągnąć i muszą zerwać kontakt tak jej napisał haha żałuję, że nie nagrałam momentu gdzie mówiąc do niego, ze wiem cala prawdę uslyszalam, że nie poważna jestem, ze wymyslam, że znów jakieś chore jazdy robię
3 tygodnie temu mówił, że skończyl się z nią spotykać to nie mieli kontaktu od wtedy a ja dalej mam shizy o SKadja te historie i pomysły biore w momencie pokazania rozmowy w telefonie gdzie laska która się z nim spotykała zdobyła się na odwagę bypowiedzieć prawdę i widzac to dotarło, że faktycznie wiem przez 3 nie potrafił odpowiedzieć na żadne pytanie tylko milczał.
dla mnie zdrada była czymś nie wybaczalny gdzie cale zycie bylam pewna, że o kręcę się na piecie i tyle mnie będzie widział a szczerze wtedy mnie to wcale nie ruszyło, ani nie mialam do niej żalu bo to on robił że mnie debila i patrzył w oczy i mówił, że jestem psychiczną i to mnie bolało znacznie bardziej
gdybym szczerze miała zapewnione jedzenie i dom jeszcze bym byla wstanie to żarcie pod ryj podkładać i usługiwać paniczowi ale pasożyt zgoni winę na mnie jeszcze przed kims, nie martwi się niczym bo jak jest problem to przecież nie wie co zrobić bo ja SObie poradzę, dodatkowo prosząc się w takim momencie o wodę wcześniej będzie stał obok i patrzył jak zdycham niż mi ją poda to sobie mowie skoro na leb dostalam i to jest prawda to ide do psychiatryka będę mieć spokój jak wyląduje w szpitalu bo szpital to i tak lepsza wersja dla mnie niż to co czuje teraz. niestety pani terapeutka zamiast potwierdzić to mi powiedziała, że mnie podziwia, że tak rozsądnie podchodzę do spraw i całego bajzlu do okola i, że mam walczyć bo mam dla kogo i sie nie poddawać także zaraz nadejdzie moment otwarcia mojej działalności i próby stanięcia na nogi by samej się utrzymać z dzieckiem i zyc po swojemu :) w koncu nadszedł moment po 2 latach problemów zdrowotnych gdzie chwilowo mogę zacząć działać a czy zdarze? czy uda mi się ten pomysł na życie? zobaczymy ale ciągnąć w dół dalej się nie dam bo mimo, że przestalam wierzyc, że ktoś mną się zainteresuje i z własnej woli poda kubek picia bo kto by taka okaleczona mnie chciał to na biznes wiarę mam dalej o oby wszystkim kopary opadly bo nikt nie wierzy, że mi się uda:)

Anna
Anna
7 miesięcy temu
Reply to  Nika

Napisałaś to tak jakbyś opisywała moją historię, choć jabtm dodała jeszcze więcej tego…

Daria
Daria
6 miesięcy temu
Reply to  Nika

Niestety nie tylko pani

Meg
Meg
6 miesięcy temu
Reply to  Nika

U mnie chyba jeszcze gorzej to wyglada. Mam dzieci w wieku 4 lata i 6mc. Po tygodniu od porodu wróciłam do pracy zawodowej, teraz mam możliwość pracy zdalnej. W domu wszystko robię, nawet drobne naprawy. Już po dwoch tygodniach od cesarki musiałam dźwigać wiele rzeczy, w tym zakupy. Potrafi potknąć się o zabawkę i nie podniesie. Zje, wypije kawę i nawet nie odstawi do zlewu naczyń. Brudne rzeczy rozrzuca po krzesłach a bieliznę kładzie na koszu do prania, bo przecież mega ciężko jest wrzucić do środka. Nie mogę zwrócić uwagi, a broń Boże poprosić aby coś zrobił bo drze się że skupiam się na rzeczach nie potrzebnych i nieistotnych. Średnio do dwa tygodnie rozładowuje na mnie emocje, drąc się że jak śmiem prosić go o pomoc i jak śmiem skupiać się na gó*** i zwracać mu głowę. Te gów*** to wyliczenie podatków z naszych firm, emaile z osobami współpracującymi lub opowiedzenie co u mnie w domu lub w pracy. Wtedy wyzywa mnie od nieudaczników, nic nie robiących i niedecyzyjnych. Nie które decyzje np.rezerwacja hotelu na wakacje lub wybór jakiegoś sprzętu konsultuję z nim i nieraz chce żeby on podjął decyzje. Chce wtedy poczuć że ktoś mi pomaga, jest obok i opiekuje się mną. Coraz częściej myśle o rozwodzie. Dwie rzeczy utknęły mi w głowie, które powiedział, pierwsza że ?bujanie dziecka to nie praca?, a druga to że ?jakbym chciała się zabić to bym to zrobiła a nie gadała?. Amen

Kaja
Kaja
7 dni temu
Reply to  Meg

W jednym się zgadza z twoim mężem : jakbyś chciała się zabić to byś to zrobiła, a nie gadała. Jeśli faktycznie tak mówisz do niego to jest to bardzo niemądre i dziecinne i, przede wszystkim, nieskuteczne. Obniża Twoja wiarygodność. Jeśli chcesz mu grozić to czymś realnym i wdrażaj to w życie, a nie rzucaj słowa na wiatr.

Kasia
Kasia
5 miesięcy temu
Reply to  Nika

Mam to samo :-|

Kasia
Kasia
5 miesięcy temu
Reply to  Nika

U mnie to samo. 3 lata temu zostałam zwolniona po 10 latach pracy. Strasznie to przeżyłam. Okazało się że mam depresję. Nie mogę wrócić do pracy bo nie dam rady. Zostawił mnie z tym. Nic w domu nie robi. Nie bawi się z dzieckiem. Nie rozmawia ze mną. Ucieka z domu do pracy albo do garażu. Walentynki spędził u znajomych (ok 3 g )mi rano dał czekoladki i tyle go widziałam. To była niedziela. Zastanawiam się jak wp….rzyłam się w ten związek?!!

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Nika

Po prostu przestań z nim sypiać. Zajmij się sobą i swoimi potrzebami.
Postaw siebie na pierwszym miejscu.
A jak trzeba będzie to odejdź.
Skoro i tak jest bezużyteczny, to po co Ci on?

nnnn
nnnn
1 miesiąc temu
Reply to  Nika

jezu przecież to klasyk… obstawiam, ze znajdzie się co druga kobieta, która ma IDENTYCZNY scenariusz w domu, z identycznymi tekstami…

Wilma
Wilma
23 dni temu
Reply to  Nika

Dokładnie tak jest??

Diana
Diana
18 dni temu
Reply to  Nika

Weź bon turystyczny i wyjedź z dzieckiem na tydzień Moze się stęskni, albo chociaż posprząta po sobie W końcu braknie mu czystych szklanek! On pewnie nie będzie miał czasu jechac bo zapracowany ;)

Ona_niby_z_nim
Ona_niby_z_nim
5 miesięcy temu
Reply to  Anna

A co zrobić gdy maz jest cudowny, kwiaty, prezenty, pomoże w domu… ale jak powiem swoje zdanie na jakiś temat a jemu nie będzie pasować, to grozi rozwodem i albo zmienię zdanie albo żegnaj…
Najgorsze wyzwiska idą wtedy na czołówkę „rozmowy” ….
Wyciąga wszystkie brudy by zniżyc mnie do parteru…

Asia
Asia
4 miesięcy temu
Reply to  Ona_niby_z_nim

Wcale cudowny nie jest, tylko Toba manipuluje.

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Ona_niby_z_nim

Grozi, że odejdzie?
Powiedz mu: to idź.
A za chwile spytaj: spakowałeś się już?

Powiedz, że jak ma odejść to niech idzie a jak decyduje się zostać to niech nie grozi, bo jeszcze jedna taka sytuacja a Ty odejdziesz.

Iza
Iza
1 rok temu

Milo w tym wszystkim slyszec, ze nie jestem a tym sama i inni mezowie, tez sa ‚wybrakowani’.Ale ja jestem teraz w kropce, bo maz na rozmowy o rozwodzie reaguje gwaltownie i szatazuje mnie, ze zabierze dziecko itd., ze bedzie to z mojej winy. A przeciez to on kiepsko zajmuje sie dzieckiem, nawet nie umie nic ugotowac. Ale ja sie boje odejsc, ze zniszczy zycie mnie i dziecku.

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Iza

Drogie Panie,
Grożenie męża, że zabierze dziecko to jest szantaż emocjonalny.
W tej sytuacji należy spakować dziecko i pozwolić mężowi je zabrać.
Wróci w podskokach spokorniały i odechce mu się gróźb.

Jeśli dochodzi do takich toksyczny h sytuacji to wygrywa ten, kto jest silniejszy psychicznie i ten, komu mniej zależy.

Facet pracujący na pełen etat, który nie umie sobie ugotować, posprzątać i wyprasować będzie się opiekować dziećmi?

Nie rozśmieszajcie mnie – to tylko gra na Waszym strachu.

Eva
Eva
1 rok temu

Przy pierwszym dziecku tak bardzo nie odczuwalam ze mąż mi nie pomaga w domu, jedynie przy dziecku, bo rocilam na pół etatu do pracy. Przy drugim już musiałam iść na wychowawczy i się zaczęło. Mąż znikal z domu na 6 dni w tygodniu zasłaniając się rozwijaniem swojej firmy. Wracając oczekiwał ciepłego posiłku, z czasem najlepiej podanego pod nos – bo siedzę w domu. Próby niesprzatania na przeczekanie nie przyniosły skutku, bo grał emocjonalnie, że nie staram się da naszej rodziny, że znajomych wstyd zaprosić, że sobie nie radzę jak inne matki itd. itp. Konstruktywna rozmowa i niekonstruktywne kłótnie nie przyniosły rezultatu. Sprawy okołodomowe to tylko wycinek moich problemów z mężem, ale od kiedy jesteśmy w separacji odżylam jestem w stanie ogarnąć wszystko. Aczkolwiek przestrzegam, ‚wystawienie walizek’ musicie starannie rozważyć bo w sądach przyszła moda na opiekę naprzemienna, wygodna dla ojców bo nie muszą płacić alimentów.
Z moich obserwacji innych zwiazkow, gdy kobieta zostaje w domu z dziećmi, partnerstwo szlag trafia na każdym polu. Facet szybko wchodzi w rolę tego zapracowanego i utrzymującego rodzinę. Jeśli dobrze zarabia (bądź zarabiacie oboje), negocjujcie pomoc do sprzątania czy prasowania. Jeżeli siedzicie w domu, starajcie się znaleźć jakąś pracę (i opiekunkę), to da Wam dystans od domowej rzeczywistości. Pokazujemy facetom, że dajemy radę ze wszystkim, bo tak nas wychowano. Ale może przyjść moment, że wasza frustracja pewnego dnia nieoczekiwanie wybuchnie. Zniszczona psychicznie lub zmęczona żona (partnerka) to nie jest gwarancja szczęśliwej przyszłości. Zadbajcie o siebie.

Iza
Iza
1 rok temu
Reply to  Eva

Czy wam sad ustalil opieke naprzemienna?A co jesli ojciec nie potrafi gotowac i ogolnie zajmowac sie domem, czy tez taka opieka zostanie mu przydzielona?

Sandrra
Sandrra
1 rok temu

Może zmienić męża? :) Żartuję oczywiście ;) Ja kiedyś męża zostawiłam na weekend z domem i dziećmi od razu zmienił zdanie, że praca w domu nie jest różowa. Po tym wyjeździe dostałam od niego irobota, chyba muszę częściej wyjeżdżać i dostawać takie prezenty :)

Aleksandra
1 rok temu

Mój też niewiele robi, ale mamy też ustalone, że on pracuje, a ja opiekuję się dziećmi. Wiem jak ciężko pracuje i ile w to energii wkłada, wkurza mnie to czasami, ale potrafię go zrozumieć.

Anka
Anka
1 rok temu

Ogólnie mój mąż nie robi nic w domu, nic przy dzieciach, nie robi zakupów, nie zostaje z nimi ( czasami MAX z jednym, bo przecież z dwójką nie da rady…..)

Enigma
Enigma
1 rok temu

Mam dokladnie taki sam problem. Mąż mi w niczym nie pomaga. Jedyne co robi to zakupy. Po pracy kładzie się na kanapie i leży. Dziećmi się nie zajmie bo one „chcą” do mamy. Najlepiej jakbym się nie odzywala. Żyła w swoim świecie. Prała, sprzatala, gotowala, prasowala, zajmowala się dziecmi, odrabiala lekcje. Ja też pracuje zawodowo. Nie potrafimy się dogadać, już nawet rozmawiać. Jedyne moje towarzystwo to towarzystwo dzieci. Ja już mam za soba etap ogromnej frustracji. Prosilam o pomoc teściową to, skończyło się tym, że się poklocilysmy. Bo przecież on ma taką ciężką pracę. Szkoda gadac. Jak urodziło się pierwsze dziecko to byl wspanialym ojcem. Świata poza nim nie widział. Przy kolejnym już się wycofal. Juz nawet zapytać o nic nie mogę, zeby wiedzieć jak się zorganizować, bo kręce afery. Jak mam problem to oczywiście go wyolbrzymiam. I za wczasu pytam, bo po co. Problemu jeszcze nie ma a ja już muszę wiedzieć. Tylko ze dla mnie to jest wazne i stanowi o organizacji i moim wlasnym poczuciu bezpieczeństwa. Wniosek: radz sobie sama, zamknij sie w pokoju i nie odzywaj. Ja już odpuszczam. Zostałam sama na polu walki. Życie zweryfikuje jak potoczą się moje losy i mojego małżeństwa.

Mąż nieasertywnej zony
Mąż nieasertywnej zony
1 rok temu
Reply to  Enigma

Hej, a ja mam w drugą stronę żona jest jak to się mówi robotna i sprzata , gotuje , prasuje, zajmuje się 2jka dzieci i trzeba jej wyrywać nieraz te obowiązki. Niestety człowiek to taka istotą że jak usłyszy kilka razy „zostaw te gary ja pomyje” ..no to zostawiam je i siadam do kompa . Żeby żona wyszła na miasto to muszę ją wyganiać że mogę zostać z dziećmi. Już z żoną rozmawiałem kilka razy że ma mi komunikować swoje potrzeby ale nic z tego. Muszę po staropolsku zgadywać . Boje się tylko że kiedyś przeocze jakąś pomoc i żona się mi rozchoruje od tej pracy . Komunikacja to ważna i chciał bym żeby żona trochę kierowała w domu też mną ,są nie sama robiła wszystko nie dając mi czasami szansy. Żeby nie było że nic nie robię prócz pracy zawodowej to zakupy w 99% ja robię ,a.po przyjściu posiedzę z dziećmi czy to wykąpie jedno itp.

Enigma
Enigma
1 rok temu

Widać, że kochasz żonę i zauważasz potrzebę pomocy jej. Dbajcie o siebie na wzajem. Mnie się wydawało, że mam wspaniałego męża. Cieszyłam się z tego co mam. Coś się zmieniło, on się zmienił. Kiedyś robilismy wszystko razem. Przed ślubem i długo po bylismy tylko dla siebie. Małżeństwo to wspolne życie, wspólne tajemnice, problemy, troski, plany na przyszłość, rozmowy.

Alicja
Alicja
11 miesięcy temu

Tyle co jest roboty w domu to każdy znajdzie coś dla siebie. Panowie to zawsze chcą robić to co kobieta już zrobiła albo właśnie robi. Tylko tego co jeszcze czeka to nie widzą jakoś. Zawsze wina kobiety, bo nie dopuszcza, nie komunikuje. Tymi tekstami to się niestety ale własne lenistwo pokrywa

Miliana
Miliana
10 miesięcy temu
Reply to  Alicja

Ja jestem w związku od ponad 20lat. I widzę że praktycznie za każdym razem jak moje emocje biorą górę nad rozsądkiem to związek cierpi. Też czasami marudzę że to szkoda że mąż nie zgadnie sam czego (mi) potrzeba. No trudno. Tak ma. Czy nie lepiej więc po prostu, z życzliwością i ciepłem powiedzieć szczerze, słuchaj, mój wielki i mądry mężczyzno, czy zrobisz dla nas/mnie to czy tamto?
Z reguły wynik podania prośby w taki sposób, pokazując że bierzemy jego ewentualne uczucia itd również pod uwagę, daję dobry rezultat.
I nie narzekać i nie jęczeć jak zrobi to trochę inaczej niż byśmy chciały. Nie od razu Kraków zbudowano;)
Wiem co mówię bo mam podobno trochę wysokie i trudne do spełnienia standardy odnośnie wielu rzeczy..;)
Może czasem dobrze poprosić o pomoc jakieś innego mężczyznę z rodziny czy najbliższego otoczenia. Oni są naprawdę bardzo nieskomplikowani i najczęściej chodzi im po prostu o to żeby mieć w życiu miło i spokojnie. Czyli podobnie jak nam.
Może czasem wystarczy koszulka tylko wyprana, bez prasowania?
Kolacja z mrożonki? Kubek użyty dwa razy bez mycia..? O zgrozo, ale ludzie dają radę w warunkach jeszcze gorszych!:)
I czasami lepiej się ( w duchu;) ) zaśmiać niż odgrywać dramat.

Iwona
Iwona
7 miesięcy temu
Reply to  Miliana

Ale dlaczego faceta trzeba łaskawie prosić żeby coś w domu zrobił czy przy dzieciach? Pokazywać mu palcem? Czy nam kobietom mówi ktoś co trzeba zrobić w domu czy przy dzieciach? Ładnie nas prosi? Nie…. Z resztą mam dosyć tego żeby społeczeństwo postrzegało pracę faceta w domu czy przy dzieciach jako pomoc…w końcu dom u dzieci są wspólne więc obowiązki i wszystko co się z tym wiąże też jest wspólne. Dlaczego nikt nie mówi: ale on ma fajną żonę bo mu pomaga w domu i przy dzieciach…..

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Iwona

Tak jest!

Magda
Magda
17 dni temu
Reply to  Iwona

W domu i przy dzieciach nie mówi, ale wyobraź sobie sytuację, że mąż ogarnia jakieś rzeczy w garażu i Ty chcesz mu pomóc, ale logicznym jest, że nie wiesz jak i za co się złapać. I wtedy on Tobie mówi, zrób to i to w taki to a taki sposób. Trochę dziewczyny przesadzacie w tym „a dlaczego ja musze mu mówić”, to takie księżniczkowe obrażanie się. Albo chcesz mieć zrobione i to jest priorytet albo chcesz, żeby on się domyślił.

samaanka
samaanka
6 miesięcy temu

żona daje rade sama i poczucie troski dodaje jej sporo siły ale ma świadomość, że jesteś gotów poświęcić jej czas. ja serio też sporo dawałam radę sama ale nigdy zainteresowania nie było czy w momencie gdy powiedzialam, że strasznie mnie głowa boli nigdy nie uslyszalam wez tabletkę idź odpocznij czy coś w tym stylu tylko z biegiem czasu teksty typu, że ciebie wiecznie cos boli… był moment gdzie majac krwotok wewnętrzny zgłosiłam się do szpitala po 2 dniach to lekarz mówi,, kobieto ty serio w domu caly weekend siedziałaś przecież ten ból jest taki, że biegać po scianach idzie bez leków cudem nie padłam chyba z bolu a ja na to, że maz twierdził, że udaje a lekarz w śmiech i pyta czy serio uwierzyłam i przez to dalam radę. nie rozumiałam tego za bardzo potem dopiero do mnie dotarło, że pytał czy dalam sobie wmówić, że mi nic nie jest i zdałam sprawę z tego, że kilka godzin później by nie mieli co ratować i na ostatnią chwilę zawalczyłam o siebie i dzięki temu jestem teraz tu jeszcze

SOCZEK
SOCZEK
2 miesięcy temu

U mnie jest podobnie. Nic nie mówi co mam jej pomóc a potem pretensje że nic nie robię. Do tego chciałaby żebym coś z nią robił ale ja nie wiem co. Pytam co robiliśmy razem na początku znajomości ale jej odpowiedzi są dla mnie niezrozumiałe.

Joanna
Joanna
1 rok temu

Jakbym czytała o sobie. Dodam że mój to po takiej kłótni mówi że jak mi się nie podoba to mnie wypie… Bo nie jesteśmy po ślubie i dodaje epitety typu idiotko, debilu

HANKA
HANKA
1 rok temu
Reply to  Joanna

No dokładnie mam tak samo

Rita
Rita
2 miesięcy temu
Reply to  Joanna

Jeśli facet Ci obraza trzeba odejść.

Angelika
Angelika
1 rok temu

Nie wiem w jakim związku jesteś ale kiedy mąż pracuje od 7 do 22 to na to jakie masz porady? Pf
Trafił.Ci się dobry facet Ty dobrze usytuowana i wymyslasz coś by pomóc innym … Ale żenada brak zajęcia…

trackback

[…] 8. Same wszystko robią (bo robią najlepiej), a potem mają pretensje, że mężczyźni im nie pomagają! […]

Dobra Żona
Dobra Żona
1 rok temu

Mój mąż wrzuca do pralki wszystko, ciuchy robocze pełne gruzu, koszulki, skarpetki, jedwabną bieliznę, sweter biały i granatowy. Jak te ubrania potem wyglądają? (Już pominę wywieszenie ich bylejak, bo ciut mniej istotne) Powtarzam mu milion razy że tak prania się nie robi, bo biały nie jest biały, bo z koszulek kolor się sprał, bo białe kulki na granatowym swetrze, bo jedwab pozaciągany. Kurła co to za pomoc? To jeszcze kłody pod nogami! Dlatego potem pada „my zrobimy lepiej” i uwaga, bo to nie koniec- mąż może chociaż wrzucić te swoje majty do kosza na pranie, przykręcić nową suszarkę, wyczyścić pralkę, czy wywiesić pościel na strychu, ale nie bo po co. Pomoc nie tylko w praniu, ale w całym gospodarstwie domowym nie zawsze musi być pracą zamienną, małżeństwo powinno się uzupełniać, ale nawet tego mężczyźnie
po ślubie nie idzie wytłumaczyć.

Alys
Alys
5 miesięcy temu
Reply to  Dobra Żona

Jeżeli w związku jest pomoc partnera, to moim zdaniem z góry zakładamy, że to nasz obowiązek. Mieszkamy razem i o gospodarstwo domowe dbamy razem. Kucharz za swoją pracę dostaje pensje, sprzątaczka też, niania tym bardziej. Nie ważne, czy mąż czy żona. Partnerstwo, to jest ważne jak nie najważniejsze. Jeżeli chodzi o swoje potrzeby, ilość czasu spędzona poza domem bez obowiązków czy to związanych z pracą, czy też z domem, dla mnie i dla partnera jest taka sama. Jeżeli któraś z drugich połówek tego nie rozumie, to żadna z tego nie korzysta i tyle. Łatwo się pisze, jeszcze łatwiej się to robi.

Ina
Ina
11 miesięcy temu

Oj nie wiedziałam że tyle kobiet ma taką sytuację. W ja już mam serdecznie dosyć. I nie wiem co robić. Pani tak to fajnie wszystko opisała.,ale u mnie jest to tylko w marzeniach. Ostatnio wróciliśmy z rodzinnych stron (pomijam fakt że miałam odpocząć, ale tak się nie stalo) i sala wszystkie bagaże (a było tego troche) zniosłam rozpakowałam i jeszcze to z dzieciakami (3 i4lata )robiłam a królewicz leżał z telefonem bo zmęczony podróżą. W jakbym ja nie była w zmęczona. I odkąd pamiętam to zachowuje się jak jakiś egoistą. Tylko o sobie myśli. A jak zaczynam mówić że mam dość to mówi żebym ja do pracy poszła a on z dziećmi zostanie. Jak mi tak źle. W litości nie wiem co robić. Jak coś robi dobrze to go chwale, ale ja żadnej informacji pochwały od niego jeszcze nie usłyszałam. W mam wrażenie że przywiózł mnie na drugi koniec polski żeby mieć sprzątaczkę i niańkę do dzieci.

Alicja
Alicja
11 miesięcy temu
Reply to  Ina

Drogie Panie,
Zgadzam się ze wszystkim wypowiedziami ! Mój jak raz wyniósł popiół z kominka to niemalże dom wypalił… Całe szczęście wszystko spłonęło, ale tylko w garaży, i zdążyliśmy przed strażą (dzięki czemu drzwi nie zostały wyważone itp.). Do tego cały czas ma (jak ja to nazywam ) all inclusive … Odnoszę wrażenie, ze wole żyć z kobieta . Bo myśle, ze byłoby prościej nam razem… Tylko jak syna wychować, kiedy ojczulkowie taki przykład serwują ? Mam mętlik w głowie…
Życzmy sobie dużo zdrowia :)

Kora
Kora
11 miesięcy temu

Dzien dobry, ja mam meza nieroba, lenia i hipochondryka. Jest notorycznie zmeczony, cierpiacy,kilkakrotnie w ciagu dnia dokonuje pomiarow swojego cisnienia i temperatury. Jak mu mowie, skoro jestes zmeczony przespij sie z godzinke, denerwuje sie. Ma sile,natomiast, siedziec caly dzien przed komputerem politykujac.
Na prawde nic nie robi! Nie pomaga w niczym, natomiast ma ogromne wymagania. Wydaje rozkazy typu, wracajac z pracy kup chleb, jak bedziesz na miescie wstap do apteki i kup mi…., oh, wychodzisz, to wyrzuc smieci… itp itd. Oczywiscie nie wie jak obsluguje sie pralke automatyczna. Niedawno nauczyl sie obsugiwac automatyczny expres do kawy, po latach. Umie ugotowac ryz w automatycznym garku do ryzu.
Nie odkurza,bo mowi mi,ze bola go plecy od odkurzania. Przykladow jest mnostwo. Oczywiscie,jesli nie dostanie swojego,to sie obraza. Wszyscy, sa winni jego nieszczescia. Sklocony jest ze swoja rodzina, bo go nie rozumieja. A on, cierpi. Ostatnio,skasowal wszystkie numery telefoniczne,bo sie wkurzyl,ze ktos ze znajomych go skrytykowal. Od tego czasu wszyscy to kretyni i niech dadza mu
spokoj. Nie widza ze on cierpi? On ma racje i nalezy go szanowac! Ciagle przyjmuje od lat tabletki, nalewki, kapsulki, syropy . Wyniki badan sa ksiazkowe. Juz sie nawet pogubil w tym przyjmowaniu tabletek. Zadaje mi ciagle pytania, czy tabletke z witamina C moge wziac o 14 stej, to nie za pozno, ta zielona kapsulka to byla na co? Jest zdenerwowany. Jak mu mowie, odprez sie,wyjdz na 15 min. na dwor, przespaceruj sie, odpowiada mi ze nie bedzi chodzil jak idiota,natomiast jest w gotowy siedziec ze 2-3 godziny w kawiarni palac papierosy z piwkiem. Pozniej w domu, mowi mi ze zle sie czuje i czy mam Validol. 0d jakiegos czasu przestalam sie przejmowac , zastosowalam metode i obserwuje. Nie wyrzucam smieci, nie kupuje chleba, tabletek, nie odkurzam, piore tylko wlasne ubrania. Efekt jest taki ze smierdzi w mieszkaniu i na klatce, mowi mi ze, cholera nie ma nic do jedzenia w tym domu, ze nie ma juz lekow….. ,pod lozkiem, obok stolika komputerowego tumany kurzu, mysle ze chyba ma jakas alergie,bo zaczal sie drapac. Jak dzwoni do matki przez visio to chce ode mnie przyzwoity szalik, ktorym okrywa szyje zeby dac wrazenie ze jest OK.
Prawde mowiac, nie ma poki co jakis radykalnych zmian. Nie moge krzyczec na niego, bo zaczyna walic glowa w sciane, albo przynosi mi noz z kuchni zebym go zarznela i mowi mi ze jesli nie ja, to dla niego wbic sobie noz w serce to zaden problem i wtedy dopiero zobacze jak go nie bedzie, ale to bedzie za pozno !

Amanda
Amanda
11 miesięcy temu
Reply to  Kora

Kochana Twój mąż wymaga natychmiastowego leczenia psychiatrycznego. Ma traumę z dzieciństwa. Prawdopodobnie zbyt wymagająca matka. Najprawdopodobniej tresowała go jak burą sukę. Szaliczek, witaminki, kropeleczki. „Nie biegnij, bo się przewrócisz, nie przewróć się, bo rozbijesz kolanko, nie lep bałwanka, bo się zaziębisz”…itd. To nie były normalne uwagi tylko krzyk, ciągłe temperownie dziecka, zabijanie jego podstawowych potrzeb poznawczych: środowiska, rzeczy. Takie wychowanie przyczyniało się do braku odporności i częstych infekcji. Za co pewnie był obarczany odpowiedzialnością, że się znów zaziębił, że się nie pilnował. Tu nie ma mowy o nadmiernej opiekuńczości matki. Tu mamy do czynienia z matką tyranem i leniem nie znoszącym ciężaru wychowania dziecka. Wszystko musiało być podporządkowane jej chorej zapobiegliwości, aby tylko nie musiała się w czymś wysilić.
Dlatego Twój mąż nie znosi sytuacji wysiłkowych, nawet spaceru. Wszędzie i wszystko może mu zaszkodzić. A poza tym jest to wygodne. Jednakże to, że przed mamą struga pawiana w szaliku wyraźnie pokazuje jej charakter i co z nim zrobiła. On nadal chce się jej przypodobać. To tragiczne. Może tego nie widzisz, bo i przed Tobą gra trzymającego gardę, ale to człowiek z zakodowanym potwornym, wykrzywiającym psychikę lękiem. On nie ma własnej osobowości. Jest aktorem. Gra mężczyznę, pracownika, męża, a tak naprawdę nadal jest dzieckiem. Podświadomie domaga się Twojej opieki, a proszenie o pomoc jest narażeniem go na chorobę, wykorzystanie i Bóg wie co jeszcze. Małe dziecko rzuca się na podłogę, a on wali głową w mur. Łapanie noża i nakazywanie Tobie zabicia go oznacza, że w każdej chwili może stać się niebezpieczny również dla Ciebie.
Zaprzestanie sprzątania nic nie zmieni, bo w jego mniemaniu on tego robić nie może z powodu ewentualnych dolegliwości i Ty o tym dobrze wiesz. I co powie matce jak mu coś się stanie? Dlatego winą za brud obarczy Ciebie.
Kobieto jak mi nie wierzysz idź sama do psychologa i opowiedz to wszystko, bo wesolo nie jest.

Sabela
Sabela
11 miesięcy temu

Czytajac Pani ide to nie dl gazdego te rady pracuje.To moja winna ze znosze jego zachowanie ktore odwocilo sie o 60stopni.Z pewnoscia chowal skrupulatnie swoje mysli i marzenia i w koncu zaczal demonstrowac.Nie moge scierpiec jak kazdorazowo w dyskusji mego opinia jest ta akuratne i broni wszystkich obcych opinie a przekornie odrzuca moje.Stal sie oschly i samolubny.Nie moge przeprowadzic rozmowy z ktorej wynikaloby co mu dolega w naszym malzenstwie.Jestesmy ze soba 30 lat.Jestem atrakcyjna konieta z swiatowym poglademrespektuje jego zdanie ale na kazde pytanie odpowiada bezplciowo.
Ciezki obiekt .Nie mam zamiaru na rozwod bo realnie patrzac nie chce zaczynac zycia odnowa.

Mika
Mika
11 miesięcy temu

Mam to samo on pracuje ja siedzę w domu z dzieckiem więc czym ja mogę być zmęczona.
Córki nie przewinie bo twierdzi że dziwnie mu bo to córka a nie syn.
Jak ma się córką zająć chwilę bo ja sprzątam po obiedzie czy chce wziąć prysznic to twierdzi że ona jest śpiąca żebym położyła ją spać i potem zrobiła sobie to co mam zrobić albo że ona chce do mamy.
Wtawac w nocy ani razu nie wstał bo on przecież pracuje, musi wstać do pracy.
Kiedyś zwróciłam mu uwagę że zjadł i zostawił syf na stole to stwierdził no przecież korona mi by nie spadła jakbym sprzatla po nim.

Piotr
Piotr
10 miesięcy temu

No to teraz powyższy „przepis” okiem faceta – aplikując go do siebie rozumiem, że mam również przestać w całości dbać o: ogród, samochód, garaż, naprawy na zewnątrz i wewnątrz domu, organizowanie wakacji, robienie poważniejszych zakupów (np. rowery, narty, sprzęty itd.), sprawy urzędowe itd. i oczekiwać, że połowę powyższych przejmie żona? Niestety to się może częściowo skończyć katastrofą (jak np. nie zrobi wymiany oleju w aucie na czas albo nie uszczelni tarasu / zamówi ekipy, która to zrobi porządnie). Trochę mam wrażenie, że zmierza to wszystko do tego, że kobiecie ubędzie obowiązków, natomiast facetowi jedynie przybędzie.

Piotr
Piotr
10 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Wyczuwam w Twojej odpowiedzi uszczypliwość, tymczasem ja nigdzie nie zasugerowałem, że to czynności „codzienne”, ale dlaczego nie miałaby ich części również przejąć żona, skoro one razem wzięte też trochę godzin w miesiącu zabierają. PS. U mnie żona gotuje tylko 1 posiłek dla całej rodziny (obiad) dziennie, czasem zamawiamy, czasem jak coś zrobię, czasem mamy od „dziadków”, więc też proszę nie hiperbolizować z tymi 5 posiłkami dla całej rodziny dziennie, bo nie każdy tak ma

Piotr
Piotr
10 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Spoko:) Wracając do meritum – w zasadzie to dopiero „doczytałem”, że tytuł przynajmniej sugeruje, że chodzi tu o sytuacje oczywiste i całkowicie patologiczne – czyli takie, gdzie mąż (albo może żona czasem? nigdy nie wiadomo…) dosłownie NIC nie robi – nie pracuje, do tego popija itd. i tu szczerze wątpię, czy kilka prostych rad może coś zdziałać (może w kilku przypadkach). Wydaje mi się, że większość „case-ów” dotyczy sytuacji, gdzie jedna strona zdaniem drugiej robi mniej / za mało, i zapewne najczęściej dotyczy to żmudnych kwestii około domowych / przy dzieciach. A stereotypy i wzorce z rodzinnego domu nie pomagają, ZPT ze szkoły też nie (ja się uczyłem lutować i wykonywać prace narzędziami, a dziewczyny z mojej klasy gotować i szyć). Ale ok, trzeba iść z duchem czasu i się umieć dostosować. To weźmy teraz przykładowy „układ” w domu (jakaś Pani wyżej pisała o podobnym, więc to raczej nie jest wyjątek): 2 dzieci, dom, pan pracuje na standardowym etacie 8h dziennie, pani pracuje dajmy na to na 1/3 etatu. Starsze dziecko w tygodniu 9-16 jest w przedszkolu, młodsze w godzinach 9-12 ma płatną nianię, a 12-14 ma drzemkę w domu. I jak UCZCIWIE podzielić prac domowe bez licytowania i liczenia kto ile na co godzin „zużywa” (bo jak jak chciałem to policzyć, to żona jest przeciwna)? Staram się też nie „wywlekać” faktu, że moja roboczogodzina przynosi ok. 6x więcej do domowego budżetu niż godzina pracy żony, ale każdy ma prawo do swojej pracy (jest przecież też kwestia zadowolenia z pracy, samorealizacji itd.), ale finanse mają znaczenie gdy przychodzi np. kwestia regularnego opłacania niania czy pomocy domowej do sprzątania. Czasem mam wrażenie, że co jakiś czas „oddaję” jakieś moje godziny w imię prac domowych (kosztem np. cięższych robót przy domu), na jakiś czas jest ok, a potem się okazuje, że jednak mało i powtórka z rozrywki (4 lata temu było faktycznie ciężej mojej żonie w porównaniu do tego co jest teraz i pamiętam, jak wyrażała swoje zadowolenie – teraz ponownie jest niezadowolona stąd moja wizyta tutaj). Obecny stan jest taki, że żona jest już w stanie znaleźć codziennie trochę czasu na swoje hobby, a ja już nie – mimo to jest źle, mam codziennie po pracy 17-19 zajmować się dziećmi, pomagać przy kąpieli i usypianiu, no i oczywiście całe weekendy. No i cała reszta tych okazjonalnych obowiązków o których pisałem wcześniej na mojej głowie, bo byśmy ani na wakacje nie pojechali, ani dziecko nie miało roweru, a w dużym domu co kilka dni coś się psuje

Piotr
Piotr
10 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Zapomniałem dopisać morał… W wielu przypadkach jest tak, że:

1) poziom komplikacji życia (np. duży dom+ogród+kilkoro dzieci+wszyscy pracują bo nie mają milionów na koncie), -> to oczywiście wybór własny naszych bohaterów, mogli pomyśleć wcześniej i zamieszkać na 40m2 z jednym dzieckiem zamiast robić 3-4 dzieci i budować dom z ogrodem…

2) sytuacji życiowej (np. kwestia finansów i możliwości pozwolenia sobie na nianię oraz styl pracy),

3) układu rodzinnego (np. kwestia dostępności „dziadków”),

4) temperamentu itp. żony/męża (i np. nie wyładowywania różnych swoich frustracji na partnerze wypominając mu np. wyjście z piwo z kolegami raz na 2 lata)

powoduje, że trzeba niezłej dyscypliny życiowej, żeby wszyscy byli zadowoleni (do tego sytuacja jest dynamiczna i nawet bez dodatkowych „bonusów” typu kolejne dziecko albo zmiana pracy po jakimś czasie zadowolenie jednej ze stron może minąć jak widać na moim doświadczeniu). Albo więc jesteście geniuszami i potraficie się zawsze dogadać/przeliczyć i ustalić kto-co, albo jedno z was jest zerem/leniem. Tak to niestety widzę 0-1. Mam wrażenie, że epitety w moim kierunku byłyby identyczne, gdybym był bezrobotnym zdradzającym alkoholikiem…

Jolanta
Jolanta
10 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Pewnie Ją(żonę) kochasz…nie wspomniałeś,że masz ochotę zostawić…jest szczęściarą i myślę,że cwaniarą.A niestety z taką osobą jest ciężko się dogadać…

Anis
Anis
9 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Piotrze, mój mąż nie potrafi nic zorganizować, wakacje? Naprawdę Ty to rezerwujesz? Jak coś stuka w aucie to ja to muszę zauważyć. Zakupy? Pójdzie do sklepu to kupi 5 kaw po 50 złotych, bo promocja była. Urząd? Wszystko jest na mojej głowie… Najbardziej boli,że wiecznie wysłuchuje pretensje. Co robi mąż w domu ? Śpi..

Kaja
Kaja
6 dni temu
Reply to  Anis

Mam tak samo. I tak samo pomyślałam o wypowiedzi Piotra, że on przynajmniej ogarnia urzędy, zakupy, wspólne wyjazdy, wakacje. Mój mąż żadnej z tych rzeczy nigdy nie robił i wiecznie narzeka na swoje zdrowie, kręgosłup itp. i ma wiecznie zły nastrój. Niestety również prawie nic nie zarabia, utrzymanie rodziny spoczywa na moich barkach. Właściwie już dawno nie byłabym z nim gdyby nie sytuacja mieszkaniowa. Ale działam w tym kierunku.

Anna
Anna
10 miesięcy temu

Też mam ten problem, jestem sfrustrowana i nieszczęśliwa. Mój mąż nie ma żadnych ambicji, nie chce mu się dosłownie nic. Syf robi koło siebie jak jakiś szrek. Je za trzech, jak tylko coś zobaczy słodkiego natychmiast musi to zjeść. Leży na kanapie a wokół pełno pestek np po śliwkach, lub np ogryzek po jabłkach. Pierdzi mi pod nos z tej kanapy, tak że nieraz śmierdzi w całym salonie. Żeby coś zrobił trzeba go prosić kilka razy, a odpowiedź zazwyczaj jest zaraz, albo właśnie sprzątałem w kuchni nie możliwe żeby już było brudno. Mieszkamy w domku więc kosi tylko trawę, bo mu wstyd przed sąsiadami. W domu pralki nie wstawi, podłogi nie umyje, nic nie naprawi, chyba że go będę męczyła, wtedy termin realizacji od 3 tygodni do nawet 5 lat. W pracy też marnie, mało zarabia,ciągle nie ma szczęścia do dobrej pracy. W poprzedniej spędził 15 lat, a zarobki były kiepskie i ciągle narzekał, ale nic nie robił. Teraz jak zmienił to też kiepsko, chociaż dla niego dobrze, bo wraca o 14:30 i reszta dnia na kanapie. Z dzieckiem na spacer trzeba go wołami wyrywać, na rower z nim nie pójdzie bo mu się nigdy nie chce. Nie ma żadnych pasji, zainteresowań… Nieraz sobie myślę, że mógłby nawet rzeźbić z patyka coś, albo cokolwiek innego prostego, to już bym się cieszyła że coś robi, że ma jakąś zajawkę. Najbardziej nienawidzę niedziel, bo wtedy już tak naprawdę, naprawdę zupełnie nic nie robi, bo tłumaczy że jest niedziela i wypoczynek. Leży na tej kanapie a wstaje tylko do kuchni by coś zjeść, jak zje objad, wstaje od stołu wszystko zostawia i znów na kanapę…mogłabym jeszcze pisać godzinami, ale już nie mam siły by to wszystko opisać. Tą beznadzieję, to gnuśniecie przy nim. To poczucie bycia oszukaną, w sumie sama siebie oszukałam, bo przed ślubem wydawał mi się inny… Przedsiębiorczy, pracowity, przywykły do ciezkiej pracy, bo jest ze wsi… Nie będę się pytać co mam zrobić, w głębi duszy wiem. On się nie zmieni, bo mu tak dobrze. Będę musiała wziąść się w garść i podjąć tą decyzję bo inaczej zmarnuje sobie życie.

Nikusia
Nikusia
10 miesięcy temu

Boże już myślałam że tylko ja mam tak przerywane!! Ja nie mam męża ale z partnerem jestem 6lat do tego 2letnia córkę i psa szczeniaka. Mój facet od samego początku jest leniem jak już go poznałam. Myślałam że to minie taki mamusi rozpieszczony syn ale z biegiem lat nic się nie zmieniło. Wszędzie gacie i skarpety leżą po kątach żeby jeszcze były czyste… Jak zje czy pije to nawet posprzątać po sobie nie umie. Bo tak ciężko umyć kubek czy chleb zamknąć. Szafę otworzy coś z niej wyciągnie ale już drzwiczek od niej nie zamknie. Ostatnio rano wstałam to wszystkie szafki w kuchni były otwarte. Ja nie rozumiem skoro np otwiera drzwi od samochodu to nie jedzie z otwartymi tylko zamyka to kuźwa ciężko od szafy też je zamknąć? A żeby został z dzieckiem to już milion telefonów nawet jak do żabki idę a mam 2 min do niej. On chyba hotel sobie znalazł. Nic w domu nie zrobi muszę mu truć dupe z 10 razy żeby może coś wkoncu zrobił z fochem i krzykami ale zrobi. Jak z dzieckiem się chwilę pobawi w week to też już wielce zmęczony i gra na telefonie. A sex to mogę zliczyć na 2 ??. Taki len że kochać się niechce. Ja jestem jego pierwsza on moim też. Jemu na tym nie zależy a ja mam ochotę powariować nawet codziennie mam 24 lata a się czuje jak stare małżeństwo seks raz na rok. .Nie wiem co mam robić groźby nie pomagają bo mnie straszy ze mi córkę zabiera wynajmie prawników i ją zabierze mi. Boję się tego ona też tęskni za nim jak jest w pracy dziennie widzi ja z 3-4godzinki. Mam już dość latania za każdym i sprzątania. Za niedługo mała do przedszkola ja do pracy i nadal wszystko będzie na mojej głowie nie mam wsparcia w nim za grosz. Jest niedojrzałym chłopczykiem 27 letnim. Kocham go ale ile można. Naprawdę czasami nie mam siły wybucham płaczem, krzyknę na mała i płacze z nią nie radzę sobie. Czuję że jestem zła matka a kocham ją nad życie. Mam partnera a czuje się samotna na tym świecie. Zero znajomych cały czas w domu z dzieckiem i do tego ze szczeniakiem co sra i sika wszędzie. Mam ochotę rzucić to wszystko w cholerne i wyjechać.

Michalka
Michalka
9 miesięcy temu
Reply to  Nikusia

Mój mąż kiedys ideal teraz brak slow…kiedys posprzatal ugotowal itd teraz…chodzi do pracy przychodzi i siada lub kladzie sie z telefonem w reku…nie widzi mnie ani dzieci…drze sie o byle g…ostatnio cos mowie do niego a ten nic. W koncu wyrwalam mu z ręki telefon a ten rzucil sie na mnie z nerwami scisnal za nadgarstek zebym mu telefon.oddala…zaczelam sie.go bac :( nienawidze go. Moj starszy syn.ciągle mi powtarza ze chciałby miec innego ojca…dwojka pozostalych maluchow sie do niego garnie.ale starszak 10letni unika ojca…nawet kolo niego nie chce siedziec..przykro mi jak cholera…on sie domagda.seksu ale ja nie mam checi.isc z takim człowiekiem do lozka…jest na tyle.bezczelnym dupkiem ze przez caly tydzien mnie ma.w dupie a jak go h….zaswedzi to wysyla wiadomosc na Messengerze czy przyjde sie z nim pokochac. Dno żenada roku. Kur…niech chociaz raz okaze ze.mu na nas zalezy a nie tylko w telefonie siedzi. Rozmowy? Nie pomagaja..olewa mnie totalnie…

Sylwia
Sylwia
8 miesięcy temu

No to nie jestem sama. Od wczoraj ma focha o mu śniadania nie zrobiłam a on chory. Mam mu ugotować coś pysznego i smacznego to on zje. A jak pytam czy zrobić mu herbaty – on na to tylko to masz do zaoferowania….
Zresztą ciągłe pretensje o wszystko…
Pozdrawiam

Kasia
Kasia
8 miesięcy temu

Ja jestem już zrozpaczona, u kresu sił. W skutek załamania zarobków firmy przez pandemie straciłam prace. Nie pracuje od kilku miesięcy, a zarabiałam naprawdę przyzwoicie… jednak zgodnie stwierdziliśmy wtedy, ze na razie zrobię sobie odpoczynek od pracy zawodowej. Na ta decyzje w dużej mierze wpłynęła praca mojego męża – pracuje bardzo dużo, całymi dniami – oraz to, ze nasz syn od września poszedł do szkoły, co wiąże się z nauka zdalna itd.
Tylko ze mamy jeszcze młodsza córkę, dom, psa. Nie będę się rozpisywać ile to jest obowiązków i pracy, bo same/sami dobrze to wiecie. Brak pomocy jakiejkolwiek w codziennych obowiązkach jest bardzo ciężki do zniesienia. Mój mąż ma 35 lat, nie umie obsługiwać pralki, nie umie gotować, nie pamietam dokładnie kiedy ostatnio sprzątał łazienkę, ale mysle, ze to było pare lat temu… przychodzi wolny dzień od pracy, jak dzisiaj, i tak sobie myślałam, ze gdybyśmy razem wzięli się do pracy to dwie godzinki i było by wszystko zrobione… moglibyśmy spędzić razem czas, odpocząć, pobyć cała rodzina… ale nie… mój mąż spał w nocy na kanapie, siedział do bardzo pozna oglądając telewizje, wiec rano był ciagle śpiący. Tak jest bardzo często, czy w tygodniu, czy w weekend… wstał, kiedy usmażyłam już naleśniki dla całej rodziny. Zjadł, wypił kawę, wyszedł na papierosa, skorzystał z łazienki, i tak zrobiła się 10:30. Ja już oczywiście zaczęłam sama ogarniać dom i dzieci. A on ubral się i mówi, ze idzie pobiegać, cały proces biegania z odpoczywaniem i prysznicem to u niego jakieś 3 godziny. Coś we mnie dziś pękło… jego nie obchodzi nic, tylko on sam… nie chce słuchać już z jego strony, ze mam mu komunikować to, co chce, żeby on zrobił. Ja tak robie, mówię mi konkretnie, proszę go o konkretne czynności, ale to nie daje kompletnie nic… to wtedy on twierdzi, ze powinnam go jeszcze raz prosić i przypominać. Tylko, ze ja mam… dość. Nie uznaję już argumentu, ze faceci tacy są, ze zapominają, nie wiedza, nie domyślają się itd ( jednocześnie oczekując tych wszystkich umiejętności od swoich kobiet…). On nie jest dzieckiem. Potyka się o śmieci stojące w korytarzu wychodząc na papierosa, ale nie weźmie ich, nie podniesie, tylko przesunie noga i idzie sobie dalej. Nie wspomnę nawet o wykonaniu jakiegoś miłego gestu w moja stronę…. nalaniu szklanki wody chociażby, kiedy wieczorem oglądamy telewizje i sam sobie przynosi coś do picia… o tym tez mam mu przypominać? Nie, a wiecie dlaczego? Bo on to bardzo dobrze potrafi, umie być miły, uprzejmy, szarmancki wręcz dla innych ludzi, dla znajomych, dla swojej mamy, dla
koleżanek i kolegów z pracy. Ale dla mnie nie. Bo już nie musi. Bo jestem jego żona od prawie 13 lat, razem jesteśmy już prawie 16 lat. Bo już dałam mu dzieci. Bo i tak je wychowuje. Bo i tak ja w końcu posprzątam ten bałagan. Bo i tak ugotuje, przecież nie pozwolę żeby dzieci chodziły głodne… a na koniec chyba sobie myśli coś w stylu, ok tam, ma okres, gorszy humor, posiedzę sobie, przejdzie jej. Właśnie nie wiem, czy po dzisiejszym dniu jak to zwykle bywało, po prostu mi przejdzie. Uderzam w ścianę głowa…

Wiem ze nic nie wiem
Wiem ze nic nie wiem
7 miesięcy temu

O nie, nie zagadzam się. Babo i Ty porzeciwko nam innym kobietom, chcesz na nas zrzucic odpowiedzialność za lenistwo tych dziadów.
To ja Ci wutłumacze…
Chłop bedzie spal w czarnej i brudnej, przepoconej poscieli i cały rok. Jemu to nie przeszkadza.
Chłop jak mu nie ugotuje żona to pojdzie i zje hod doga z Żabki.
Chłop jak nie lubi to nic nie pomoże w pracach domowych bo wiertarka go gryzie i juz.
Chłopu nie przeszkadza że wszystkie gniazdka elektryczne nie działają. Ważne że to jedno w ktorym on ładuje swojego smartfona jest ok.
Mozesz płakać, możesz się wydzierac, strzelać fochy i milczeć. Możesz nawet mieć kochanka.
Na rozleniwionego źle wychowanego z domu chłopa nie działa nic.
Należy się rozwieźć i uchronic dzieci przed powielaniem patologicznych wzorców.

Dora
Dora
7 miesięcy temu

Dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyna. Mój mąż jest dodatkowo wredny i znęca się nade mną psychicznie. Ja jedyne czego od niego chcę to spokoju, a on znajdzie codziennie przynajmniej jedną rzecz przez, którą wydrze się na mnie i zwyzywa od najgorszych…. Ostatnio przyszedł z pracy i znowu się o coś przyczepił, ja nie mając totalnie siły na nic, grzecznie i spokojnie odpowiadałam, przeprosilam go nawet za wyimaginowany problem, a on zrobił wszystko, żeby wyprowadzić mnie z równowagi – zaczął mnie szturchać i przedrzeźniać, w końcu wpadłam w taką histerie, że aż on się przestraszył. Nie potrafię sobie poradzić z emocjami. Nie mogę zrozumieć jego zachowania, jest to dla mnie coś okropnego. Krzyczy, wyzywa, przeprasza, po czym mówi „dlaczego ty się tak źle zachowujesz?”. Już mam dość, nie mam odwagi odejść od niego, boje się ze ostatecznie mnie zdominuje, ze nie będę juz tego dostrzegać. Marzę o tym, żeby coś mu się stało, zeby nie wrócił i zebym była wolna. Gdyby nie dziecko to sama bym odeszła, a tak…

Lidia
Lidia
7 miesięcy temu
Reply to  Dora

Bardzo współczuję ciężkiej sytuacji. Powinnaś zwrócić się do psychologa. Są też darmowi. I koniecznie dowiedzieć się jak przeprowadzić rozwód, jak się do niego przygotować, jakie dowody są potrzebne i jakie prawa ci przysługują tak żeby chronić siebie i dziecko. Jeśli jest ciągłe znęcanie psychiczne to na prawdę nie ma sensu tkwić w takim związku bo może się to źle skończyć. Pozdrawiam serdecznie.

marek
marek
7 miesięcy temu

hmmm, jestem właśnie takim strasznym facetem….i wiecie co? bardzo mi z tym dobrze, jak babie się nie podoba to niech znajdzie sobie innego a jak nie może to ups…..niech zapier….. prawda jest taka że 90% tych obowiązków to są wymysły bab, skarpetki równo poukładane?, to se poukładaj, 3 daniowy obiad? to zrób, mi wystarczy główne, lśniący kibelek? to wyliż, ja tam mogę mieć zacieki. ITP…. 90% to potrzeby kobiety, czemu mam robić na jej chore fobie? No czemu? I co? niefajny jestem? hmmmm, ale mi z tym dobrze, moją wytresowałem tak że jeszcze mi masaż stóp robi, bo Pan zmęczony po pracy…HAWK

Dana
Dana
6 miesięcy temu
Reply to  marek

Do Marka. Mam nadzieję, że ta Twoja przeczyta wpis i zrobi z Tobą porządek i zacznie Cię tresować do upadłego a Ty z wdzięczności że Ją masz będziesz całował ją po stopach i nosił na rękach.

Wik
Wik
6 miesięcy temu
Reply to  Dana

Mam znajomych, którym udała się (prawie) zamiana ról.
Zajął się domem i dodatkowo zdalną pracą. Ona poszła do pracy.
Dom wygląda świetnie, dzieci też nie wyglądają na wynędzniałe. Zamiana ról miała być swego rodzaju zemstą żony za Jej niedocenianie.
On ma tego świadomość i chce pokazać, że nie tylko można, ale i nie trzeba z tego robić afery.
On nie robi awantur, że żona nie pomaga jemu.
Ona dalej robi awantury z byle powodu. Ona robi je nie z rzeczywistych przyczyn, jedynym powodem jest to że sobie radzi bez niej.
Przykład? Ponoć źle poukładał rzeczy dzieci zatem z krzykiem zrobiła to po swojemu, wg tylko sobie wiadomych reguł. Innym razem był mało smaczny obiad bo mało było surówek.
On mówi: na początku, przez tydzień, dwa było ciężko zająć się tematem domu, jednocześnie pracował zawodowo. Uznał, że musi te domowe zajęcia potraktować jak pracę i poddać je zorganizowanym regułom. W skrócie, systematyczności i rzeczywistemu a nie pozorowanemu wykonywaniu. W tej chwili jak twierdzi na dom poświęca 2 – 3, sporadycznie więcej godzin i w trakcie dnia kilka chwil na określone czynności.
Czego nie robi? Uznał prasowanie za zbędne, bo jeśli coś jest potrzebne można wykonać je chwilę przed.
Co się udało?
Skończył się szantaż emocjami typu: cały dom jest na mojej głowie. Pracuje zawodowo, zarabia dużo więcej od żony.
Co się nie udało?
Niestety pewne przykrości.
Docinki typu moja gosposia itp. zdołał przeboleć tym bardziej, że i znajomi uznali je za niesmaczne.
Żona czuje się źle w tym układzie, dalej uważa się za niedocenianą i jakby odsuniętą.
Co zrobiła żona by się dowartościować?
Popuściła szparki koledze z pracy bo tak jej źle :) wg wspólnej znajomej.
Na tym można by zakończyć przydługą opowieść pewnego tato/mamy.

Jednak nie byłbym sobą gdybym nie dorzucił czegoś od siebie z własnych doświadczeń.
Jesteście Panie w większości nieudanym wspólnikiem w spółce.
Takim co nie docenia pracy wspólnika bo nie macie o niej pojęcia.
Takim co mawia, czego ja bym nie zrobił bez niego, jaka wspaniała byłaby to firma.
Wspólnik odczuwa brak wsparcia, rozprasza go zrzędzenie i wkurza konieczność wspierania mniej zdolnego wspólnika.
Oczekuje od niego mniej, ale nie podstępu czy manipulacji.
On myśli o tej spółce także w nocy, także przy piwie.
Dla niego sukces jest warunkiem spełnienia, prasowanie niekoniecznie.
Bądźcie tym do czego Was Natura predysponowała, samicami.
Jemu pozwólcie być samcem.
Nie będzie najlepszym ze wszystkich, ale będzie Wasz i przy wsparciu będzie się starał.
Bo uzna, że warto.

Wik
Wik
6 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Cześć,
nie, nie tak dosadnie:)
Nic nie jest aż tak czarne, że nie może być nieco bielsze.
Zmieniamy się i nasze role także.
Wy zauważacie możliwości, które dotąd bywały niedostępne.
Nam to się średnio podoba bo podbija ryzyko niepowodzeń męskich spełnień.
Cały czas mamy do czynienia z naturą, genami i tego nie zmienimy.
Jednocześnie żyjemy w takich a nie innych uwarunkowaniach kulturowych.
To zmienić można tylko w jaką stronę to powinno iść.
Kusząca jest wizja większej swobody, osobistego spełnienia, partnerstwa, ale to tylko słowa i dopóki nie odziejemy w treść nie wiemy nic.
Partnerstwem będzie podział obowiązków i jest to jak najbardziej pożądane jeśli ta nasza spółka (bo tym jest) ma funkcjonować zdrowo.
Jednak poczytaj forum. Kobiety nie uskarżają się, że facet źle gotuje, niechlujnie prasuje. Skarżą się na lenistwo, niezaradność.
Oczekują przede wszystkim by przynosił dużo pieniędzy, uzyskiwał je łatwo tak by miał czas na zajęcie się Nimi. Przebrzmiewa: chciałam leżeć i ładnie pachnieć.
Te role z których żartujesz istnieją niezależnie od nas.
I ironio, one są zdeterminowane przez Kobiety.
Wybieracie nas absolutnie intencjonalnie. Zdrowy, mający mnie i dzieci utrzymać i to nie byle jak. Nie ma w tych kalkulacjach obsługi żelazka czy pralki.
Nie wiem, ale chyba nie zdarza się by facet porzucił kobietę z powodu jej niskich zarobków. Jak jest w drugą stronę? Czy to nie określa oczekiwań?
Te narzekania kobiet na brak wsparcia w obsłudze rodziny mogą mieć race bytu gdy facet nie wywiązuje się ze swojej roli i kobieta z tego powodu podejmuje dodatkowo pracę. Jest jednak wiele niepracujących zawodowo a treść narzekań ta sama.
Mężczyźni nie tak rzadko pracują naprawdę ciężko. Z jakiego powodu?
Pochwalić się innym zasobami?
Tak jak najbardziej bo to podnosi jego prestiż w oczach jego kobiety i innych kobiet.
On wie, że robi to dla utrzymania kobiety przy sobie. Budując zasoby i budując u kobiety niepewność o inne kłusujące kobiety.
To będzie kontrowersyjne :)
On wie lub powinien wiedzieć, że kobieta dokonując wyboru partnera nie kieruje się miłością (cokolwiek to znaczy) a przesłankami rokowania na przyszłość.
Role istnieją i to elementarna podstawa naszych związków.
My sobą handlujemy i w tej wymianie często kobiety licytują zbyt wysoko.
Znowu gadulstwo, przepraszam.

Paula
Paula
6 miesięcy temu

Mój mąż jest na rencie już kilkanaście lat . Od 4 lat to już nawet do dorywczej pracy nie chodzi. Poprostu leży ,ogląda tv . W internecie przegląda . No i żeby nie było pilnuje ognia w centralnym żeby nam ciepło było. Astma ,no i nadciśnienie . Ale czy to go usprawiedliwia? Ludzie naprawdę są ciężko chorzy i mieszkają sami.
A ja z pracy …wracam ,zlew pełen . Pranie kipi . – no ale wciąż mnie utwierdza w tym,że to mój obowiązek.
Jeszcze jak coś mu nie wypiore ,albo czegoś nie odstawieę na miejsce to wulgarnie się zachowuje. Ogólnie ,żeby pozamiatać,czy nieraz podłogę przetrzeć by miał to twierdzi że to obowiązek kobiet . Jak obiadu nie zrobię to go nie ma wcale . Pracuje na trzy zmiany i to nieraz po 12 godz.
Chwilami mam dość . Mam dość bycia slużącą ,sprzątaczka ….

Zona
Zona
6 miesięcy temu
Reply to  Paula

U nas bylo podobnie… gdy zamieszkaliśmy razem wszystko robilismy razem. Zakupy sprzątanie pranie i zawsze bylismy z tego dumni ze razem we dwoje raz dwa i załatwione. Pojawiło się dziecko i banka pękła. Maz pracowal a ja w domu z dzieckiem i wszystko na głowie. Póki nie pracowałam nawet mi to nie przeszkadzało ale po roku wróciłam do pracy ale maz sie przyzwyczaił do dobrego i żadne rozmowy ani prosby nie pomagały. Slyszalam nawet ze inne jakos daja rade a ja nie. Albo ze chce z niego zrobic pantofla który sprząta kible….
Wiecie co pomogło? Kryzys… mielismy kryzys małżeński i to na tyle powazny ze prawie doszło do rozwodu.. dopiero wtedy maz zrozumial ze faktycznie mógłby czasem skosić trawnik albo wstawić pranie…. ze faktycznie zaprowadzić dziecko do przedszkola chociaz raz w tyg zebym ja mogla nam zrobic fajne śniadanie to dobry pomysł. I nagle zauważył ze jak odkurzy to ja z uśmiechem podaje obiad i to nie jakies zarcie z paczki tylko cos porządnego bo maz mi pomógł i mialam czas coś ugotować. Dopiero w momencie kiedy bylo miedzy nami tak zle zaczęliśmy rozmawiać o tym co chcemy i jak widzimy to funkcjonowanie razem. Nie zeby wczesniej o tym nie rozmawiać ale jakoś tak każdy mial swoja racje…
Wydaje mi się ze najważniejsze to nie wymagać od razu wszystkiego. Początkowo poprosić o to by odkurzył w salonie. O jedna lub dwie rzeczy dziennie.. potem powiedziec dzieki kochanie to mile ze czasem pomożesz… i może to trochę śmieszne ale dziala. Po kilku dniach nie musisz juz przypominać a domowe obowiązki wchodzą powoli w nawyk. Ja zawsze mowie ze doceniam ze wykapal dziecko… albo mowie jestes kochany ze go położyłeś spac ja byłam taka zmęczona juz dzisiaj…
Spójrzmy trochr tez na nasze wymagania czasem… chcemy żeby maz wrocil z pracy rzucił wszystko i robil pranie i sprzątał… dajcie mu odpocząć po robocie nie atakujcie od razu milionem zadań do wykonania… w końcu jak się posprzata jutro to co się stanie takiego? Ja zawsze powtarzam mezowi ze ok dzis masz dzien lenia i jeśli serio nie masz chęci to spoko ale jutro nie ma wykretow… jeśli wasz facet chociaz troche ma oleju w głowie to cos sie zmieni… a my dziewuchy tez nie musimy mieć idealnych domów i czystych łazienek. Pomyślcie ile razy maz jedzie umyc auto na myjnie a ile razy wy? Albo inne rzeczy o które dba wasz facet… kochacie go czy nie? To jeśli poszedl z dziećmi pograć w piłkę i potem zrobil im tosty na kolacje to powiedz mu ze to bylo spoko. On pewnie nie podziekuje za wyprasowana koszule. Ale mi tam nie zależy. Ja wole jak go poprosze o dwie lub trzy rzeczy w ciągu dnia do zrobienia i on bez awantury i narzekania to poprostu ogarnie… oni są trochę inni niż my kobiety. A jeśli faktycznie wasz facet ciagle ma wymówki to powiedzcie im co czujecie w tym momencie… ze nie wymagacie wielkich rzeczy… ze sprawia wam przykrość zupełny brak pomocy… albo ja zrobie kolacje ty odkurz a ja potem pozmywam podłogi. Położymy dzieciaki i będziemy mieć czas na jakiś film razem. Zacheccie go do tego. Jak się poczuje potrzebny i doceniony to tez inaczej spojrzy na Wasze prosby. To jest moja opinia i u mnie to działa. Nie zeby zawsze ale teraz gdy pracuje na pol etatu a maz na cały to ja mam jakieś 70% obowiązków domowych na głowie a reszta zajmuje się maz. Po swojemu czasem zrobi to byle jak ale nie ważne wazne ze szanuje mnie i moje prosby i dzięki temu jest w domu harmonia.. taki układ mi odpowiada i ja tez rozumiem ze on ma prawo byc zmęczony po pracy. A dzięki szczerym rozmowom bez awantur on tez wie ze dzieciaki mecza tak samo. A jeszcze trzeba na gminę skoczyć a to awizo na poczcie a to zadzwonić do energetyki. Jak mu spokojnie wyjlarujesz ze od rana miałaś do załatwienia sporo to tez nie bedzie marudził ze na obiad jest pizza mrozonka… fajnie jak tez uprzedzicie go dzien wczesniej ze jutro będzie troche do zrobienia i czy możesz liczyć na jego wsparcie… nie oczekuj ze on sam powinien się domyślić. Powiedz w prost co chcesz byle nie z wyrzutem a powinno być lepiej. Miej cierpliwość i patrz na swojego męża jak na kogos kogo kochasz mysl o nim w dobry sposób. Może jest cos co robi najlepiej na świecie a ty tego nie widzisz? Ja to dostrzegłam kiedy moje malzenstwo zawisło na włosku…

Joanna
Joanna
5 miesięcy temu
Reply to  Zona

Yyyyy.
Moj maz nawet nie akceptuje ze chcialam isc do pracy. On ma problem zostac z dzieckiem jak jade ze starszymi do kosciola. Bo on byl z nami chyba ze 2 razy odkad jest 3 bobulek. 1 Syn ma w tym roku komunie. Wszystko robie ja.
A jak Zapisałam się do szkoły zaocznej to zrobił wielki dym ze robie co mi się podoba.
I ze gowno go to obchodzi i ma to w dupie. I mi nie pomoze.
Mile…. naprawde buduje zwiazek. Od placzu bylam zapuchnieta jak balon. A on lezal z nogami na lozku i ogladal yt na tel. I uslyszalam ze to moje fanaberie.. ze sobie szkole wymyslilam.

Emilia
Emilia
6 miesięcy temu

Ja się duszę w takim związku

Jol
Jol
6 miesięcy temu

No to Ja mam pytanie? kiedy zamieszkalismy razem z moim nowym partnerem na poczatku bylo super. Pomagal Mi bardzo, ale kiedy zauwazyl ze moja 18 letnia corka nic nie chce zrobic ani pomoc. To postanowil tez nic nie robic. Gdzie jest problem.?

Sara
Sara
5 miesięcy temu

Gdy ja zaczęłam komunikować on sie obraza wychodzi albo zaczyna się wydzierac… Jakiekolwiek próby rozmowy zawsze sa traktowane jako atak na jego przestrzeń… Mimo że zaznaczam ze nie chce sie kłócić ani mu wypominac tylko próbuje uzyskać balans.

Joanna
Joanna
5 miesięcy temu
Reply to  Sara

Jeny… weszlam tu pierwszy raz…. i jestem w szoku. Nie jestem sama! Czasem myslalam juz ze marudze i nie powinnam sie wsciekac o to ze maz nie potrafi sie zajac dziecmi.
Nie myslalam ze to globalny problem. Na poczatku myslalam ze ok nie potrafi…. pierwsze dziecko…
Corka miala 2 lata jak poszlam do pracy. Co go oburzylo.
Pozniej mileismy roczna separacje. Drugie dziecko…. …niby super.
Ale przynies … postaw pod nos.
Ja nigdzie najlepiej zebym nie wychodzila gdy on jest w domu.
Na kawe do kolezanki szlam z dziecmi. Nie bylo mowy o wieczorze panienskim…
Butelki po piwie zostawiane.
Teraz mamy 3 dziecko. Zapisalam sie do szkoly zaocznej. Dostal furii. Na 1sze zajecia online wyszedl do garazu i nie mial ochoty zajac sie maluchem -9mies. Zrobil awanture ze robie co chce!!! Ja juz nawet nie moge miec wlasnego zycia. Nie wiem co mam robic!!!

Joanna
Joanna
5 miesięcy temu
Reply to  Sara

Dodam ze nigdy maluszka nie wykapal ani nie przebral. To jest smutne. Bo go plecy bola. A do lekarza nie pojdzie po pomoc.
Wszystko robie ja.
A jak nie zrobilam czasem obiadu to mial problem ….bo bylas na kawusi pol dnia i nie mialas czasu.

Jolanta
Jolanta
5 miesięcy temu

Moj maz ma tak samo. Jestesmy po slubie 8 lat. czasami zdaza mu sie po sobie posprzatac alr to zadkosc. Bywa tak ze robi obiad i zostawi syf w calej kuchni. mam wrazenie ze wychodzi z tego zalozenia ze skoro obiad zrobil to ja posprzatam. Nigdy nie sprzatnie ciuchow po sobie tylko zuci na podloge. Starsza orka juz podpatruje ojca i robi to samo a jak zwroce uwage zeby to sprzatneli to jest uraza. Maz zawsze mowi jak ci przeszkadza to posprzataj. Wiele razy juz mowilam sobie koniec. ale to nie nadluzsza mete.nie raz ktos przyjdzie do domu czy dla siebie samej to i tak zawsze pozniej sprzatac. co robic?

Monika
Monika
5 miesięcy temu

Witam widze ze to nie stare wpisy wiec mozna pisać. Mam problem mam trojke dzieci maz nigdy nie bral udziału w wychowaniu , pomocy itd wiecznie praca jsk nir praca to zakup jakis sprzetow samochodow itd wydaje mi sie ze takie zycie luzne wynosi sie z domu ciagle proboje go usprawiedliwiac dogadzac ale.pomocy nie mam zadnej dzieci ojcatraktuja jak hitlera wiedza ze jak wchodzi to trzeba miec umyte zęby czy wylaczyc juz grr itd mysle ze maz twierdzi ze skoroma.wlasna firme to nir ma czasu na pierdoly ciąglepraca a jak.nie praca to idzie na podworko ja nir mam jak wyjsc gdziekokwiek sama ciaglr jestem w domu alvo ciagam sie po zakupy z dziecmi . Ja juz nir wiem jak zyc niedlugo tez chce wrocic do pracy ale ja nie mam czasu dla.siebie on jest w domu gosciem

Eli
Eli
4 miesięcy temu

Dziewczyny, przeczytałam wszystkie Wasze komentarze i jestem całym sercem z Wami. Mam dokładnie to samo, partner pracuje, ja zajmuję się domem i roczną Córeczką. W domu nie robi nic, oprócz bałaganu. Jeśli zabiera się za jakieś prace domowe, po moim kilkumiesięcznym proszeniu, to zacznie, ale nie skończy. Dla przykładu, w łazience w suficie mamy wielką dziurę, miał wymienić kawałek regipsu, który zamókł przy wentylacji no i wycial dziurę na pol sufitu, ale już nie skończył. Może za kilka miesięcy, jak skończy mi się cierpliwość i zacznę się czepiać jak on to mówi, może w końcu to zrobi. To tylko jeden przykład z wielu. Wraca po pracy do domu, siada z telefonem i gra, albo śpi. A wiecie co jest dla mnie najgorsze w tym wszystkim? Ja jako osoba wysoko wrażliwa i introwertyczna czuję się już wykończona brakiem pomocy i przede wszystkim zrozumienia, a bardzo często słyszę od niego, z kpiącym wyrazem twarzy „CZYM TY JESTES ZMECZONA, PRZECIEZ SIEDZISZ W DOMU”… Najgorszy dla mnie jest brak uznania moich emocji. Powiedziałam dość, rozstaniemy się, nie kocham go już od dawna. Jak byłam w ciąży to jeszcze pił, przed narodzeniem dziecka zaszył się i teraz myśli, że jak nie pije to jest świetnym ojcem. Niestety to tak nie działa. Z Małą się pobawi może 5 minut dziennie, bo przecież musi pograć na telefonie…
Ja jak go poznałam, byłam tak spragniona miłości, że bagatelizowalam jego wady, wiadomo, że na początku był inny, ale były też różne sygnały. W domu robił więcej, ale na przykład przy większej kłótni potrafił wyjść i mieć mnie w du***. Ja myślałam, że go zmienię ?
Chcę zapisać małą do żłobka, wrócić do pracy i poprosić żeby się wyprowadził. To będzie koniec. Najchętniej zrobiłabym to już teraz, ale jego nie będzie interesowało, że nie mamy za co żyć, jest złośliwym człowiekiem…chcę się tylko od niego uwolnić, nie będzie mi lekko, ale na pewno lżej bez jego wiecznego bałaganu i dewaluowania moich emocji na każdym kroku.
Trzeba znać swoją wartość i stawiać własne dobro na pierwszym miejscu, jeśli facet ma nas w du*** zacznijmy same o sobie myśleć :)

Ruda
Ruda
4 miesięcy temu

A ja właśnie przez ta cala pandemie, zobaczyłam jaki moj facet to leniwy fiut… Nie zrobi nic sam od siebie… Poprosisz zeby odkurzył to sie nagada, ze ja taka leniwa jestem… On siedzi teraz w donu, ja pracuje, zajmuje sie dziećmi, robie zakupy, obiady itp. I powie mi, ze ja jestem leniwa… Bo odkurzyć mi sie nie chcialo…. Jedyne co mnie pociesza to fakt, ze nie mamy ślubu i raczej go mieć nie będziemy…. ? Dzieci podrosną, wyleca z domu i ja chyba też… A moj stary len bedzie musiał sobie poradzić sam. Jak pracował to spoko, rozumialam zmęczenie, ale teraz od kilku miechow na wolnyn, siedzi, a ja sie czuję jakbym miala 3 dziecko . Masakra z tymi facetami.

Maggi
Maggi
4 miesięcy temu

Mam podobna sytuację, mój mąż jest zawodowym kierowcą, mamy 2 dzieci dwóch synów. Jego wiecznie nie ma w domu, zjeżdża na week. Czasem nie ma go 2 tyg. Zjeżdża na week. I co? I nic, leży, siedzi, nic nie robi. A ja poprostu mam dość. Jest koronawirus, cała pseudo pandemia od roku siedzę z dziećmi w domu 24 h na dobę. Proszę się o czas dla siebie to słyszę,, ty chcesz dzień wolny?, przecież ja jeżdżę na ryby na kilka godzin? „dobrze policz ile ty byłeś dni na rybach na te kilka godz beze mnie, dzieci z dala od domu a ile ja miałam takich dni? Zero. Według mojego męża zostawienie mnie w domu, żeby sprzątać albo jazda po zakupy żeby mieli co żreć to mój czas wolny, że tyle powinno mi wystarczyć, na relax bo ja nie pracuje i nie mam prawa do odpoczynku. Nie mam jak niektóre kobietki , mój mąż nie pije, nie ćpa,jego hobby to wędkarstwo. Nic w domu nie zrobi, wszystko ja malowanie itp. O głupiego kwiata, o czas dla siebie muszę się prosić. Nóż ileż k….. Można, uważa mnie za robocopa niezniszczalna. Od 5 lat nie miałam nie mam czasu dla siebie. Jestem dla wszystkich, a tak naprawdę ja siebie liczę, no muł totalny. Jak mu mówię że potrzebuję chwili dla siebie to słyszę,, ale to mam iść i pracować na miejscu, i być codziennie w domu? „poprostu nie rozumie. Kiedyś tak nie było. Kiedyś pracował 5 dni w tyg zjeżdżal na week. W week robiliśmy wszystko bo wiedzieliśmy że mamy mało czasu, potem zmienił pracę 2-3 tyg w pracy tydzień w domu. Huj lenistwo totalne, teraz wpada do domu on po godzinie ma dość. A co ją mam powiedzieć. Jego zdaniem małżeństwo to przelew na konto i ma w dupie cała resztę wszystko na mojej głowie nosz kur.. Ile można . Ostatnio palnal że bierze tydzień urlopu. Świetnie myślę, wkoncu coś do niego dotarło. Mhm…. Jasne bierze tydz urlopu na rybki bo on musi się odstresowac. Świetnie a gdzie ja? Wcale się nie liczę, mam dość poprostu. Czasem pomaga że zabieram dupe dzieciaki, w piątek i mówię że to koniec że ma się zastanowić nad opieka nad dziecmi jak to będzie wyglądało po rozwodzie i finanse. Wracam po dwóch dniach po resztę rzeczy to chodzi jak w zegarku obiecuje poprawę. Reset pomaga, ale tak robię co 2-3razy do roku. Albo jak jest w pracy i kłócimy się na ten temat, to rozlaczam się i nie odzywam dopóki nie zjeździe do domu. Może coś dociera do tego łba, bo jakaś zmiana jest. A teraz mam poprostu dość. Wszystko sama…. Ileż mogę mu mówić ile jak kurwa dziecku zrób to, tamto. Mam dość starania się, w dodatku ta pandemia człowiek fiksuje…. Jesteśmy jak te roboty, według nich, oni mają prawo do wszystkiego a my nie.

Anita
Anita
3 miesięcy temu
Reply to  Maggi

Ja w ogóle w domu nie sprzątam,nie chodzę z małą do lekarza na szczepienia.
On dużo pracuje i praktycznie nie ma go w domu.
Jednak dwa razy w tygodniu posprząta,jednak zauważyłam,że największy syf robi on.
Nie gotuje też codziennie on wie,że musi sobie coś zjeść albo idzie na miasto albo zrobi sobie coś w domu.
Jak mi raz powiedział,że nie ma czystych skarpetek to go wyśmiałam,że ma sobie pralkę sam włączyć.
Oburza się często chłop,że taki syf w mieszkaniu za szybko się robi i że w ogóle nie sprzątam.
Nawet pomył w końcu okna jak prawie przez nie nie było nic widać.
Mam to w nosie,on do małej nie wstaje,z łaską ją przebierze bo wszystko trzeba mówić,wykąpał ja może z dwa razy.
Nie będę orać jak osioł,pójdę do pracy to wtedy będzie przerąbane a mała już ma 10 miesięcy więc musi ogarniać :)!,

Piotr
Piotr
3 miesięcy temu
Reply to  Anita

Powiem szczerze że ciężko mi się czyta te wszystkie Wasze historię. Najprościej to wymienić na nowy model. Ale czy mamy pewność że ten nowy będzie leprzy!?
Za małolata obserwowałem moich rodziców. Nie był to związek idealny. Mama miała nas sześcioro. Urobiona była naprawdę po pachy. Ojciec też ciężko pracował na budowie my razem z nim. Szanował pracę mojej mamy.
Czasy kiedy bez zmywarek , kuchni indukcyjnych i pralek automatycznych, wesoło nie było. Pamiętam raz jak w nocy moja mama rozkładana się z praniem, pralka Frania i dwie miednice z wodą. Było grubo po północy.
Powiedziałem że kolejnej nocy mama nie będzie tego prać sama. Po szkole sam się brałem za pranie brudnych ciuchów.
Tak zostało do dziś. Staram się utrzymać czystość po swoich pracach w kuchni bo coś tam gotuję o priorytet czysty WC i łazienka. Gdy by faceci poznawali po sobie i umysłu deskę w WC to ile kobiety miały by łatwiej.

Katarzyna
Katarzyna
3 miesięcy temu

Mam partnera 16 lat młodszego, jest dumny gdy zrobi mi kawę rano, przygotuje czasem obiad, ale wtedy bajzel zostawia mi do sprzątania…. Czasem jak go najdzie poodkurza i zmyje podłogę, oczekując zachwytów jak czysto…. Przyznam, że jak zmywa naczynia to aż miło potem popatrzeć na suszarkę bo tak elwgancko wszystko jest poustawiane….. Jak pozmywa podłogę, to jest krzyk gdy w butach wejdę…. Ale jak ja to i wszystko inne robię codziennie, to po prostu nie ma sprawy….. I potrafi jeszcze skomentować że jak to ja mam z nim dobrze….. Ech…

Piotr
Piotr
3 miesięcy temu

Jestem chłopem mężem ojcem,
Czytam, i naprawdę sam się dziwię i wstydzę się za tych facetów. Nie wiem co można zrobić ze by ,, oni,, zaczeli widzieć że mają żony partnerki dzieci dom , patrzą i nie widzą. Masakra jakaś.
Pozdrawiam Was wszystkie

Magda
Magda
2 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Powinna powstać jakaś gruba akcja w socialmedia na ten temat. Ciemiężenie żon jest wręcz zakorzenione w naszej kulturze. Nie tylko naszej.

Ala
Ala
2 miesięcy temu

Martwię sie. Nie mam sił. Czuje się wypalona. Jestem cyborgiem. Czuje lęk przed jutrem. Mąż uwielbia rodziców, najchętniej oddawałby im całą wypłatę. Jestem kurą domową i sprzątaczką. Poszłabym od niego w diabły, ale mam 5 letnią córeczkę. Moje życie upłynie na sługustwie i znoszeniu ubelg. Dzieciństwo miałam cięzkie, jestem wytrzymała i tolerancyjns ale Boże ile można być wycieraczką.

Wolna
Wolna
1 miesiąc temu
Reply to  Ala

Znajdź sobie innego a z tym się rozwiedź. Zbieraj dowody i już znajdź sobie nowego chłopa.

Paulina
Paulina
1 miesiąc temu

To nic nie da. Rozmawiałam, mówiłem w post. Prosiłam i nawet groziłam.
Dzień po rozmowie o tym by ogarnął mieszkanie bo nie mam siły już sprzątać zostałam Armagedon. Ubrania wszedzie, gary wszedzie, śmieci wszędzie. Mamy czawartek. We wtotek zrobilam porzadki na błysk. Gdy poszłam do pracy w środę
zrobił mi na hacie hlew. Miał sprzątać nie kiwnoł palcem. Jak mam rozmawiać z kimś kto buty zostawia pod telewizorem?. Jesteśmy zmęczeni. od jakiegos czasu jeździ do Niemiec na 3 tygodnie a na tydzień wraca. Od tego czasu jedt gorzej. Myslalam że udało mi się ustalić z nim jakies zasady w domu wczesniej. Wszyztko uległo w gruzach. Nie mam już siły sprzątać. Jestem załamana.

Adam
Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Paulina

Wzięłaś Shreka to masz. Na początku waszego związku pewnie był pedantem i wszystko sam ogarniał nieprawdaż? Przepraszam za ten sarkazm ale czy szanowne Panie wiecie z kim się wiążecie?
Osobiście mam podobne doświadczenia. Miałem partnerkę Shreka ale to przeszłość.
Jak nie lubicie po kimś sprzątać a robi syf to powiedzcie mu hasta la vista! Po co się męczyć?
Czyżby to jednak uzależnienie finansowe i się nie opłaca?

kata
kata
17 dni temu

Jak ja bym zostawila wszystko i nic nie robila to po tygodniu bym nie miala miejsca gdzie nogi postawic :( ,tez kiedys tak zrobilam i tylko sobie wiecej roboty narobilam …

Last edited 17 dni temu by kata
kata
kata
17 dni temu

Wszystko sie zaczelo po slubie chcialam pokazac sie dobra zona,latalam jak szalona z pracy do pracy,dom ,pozniej dzieci,wogole czasu zadnego dla siebie.Ale sila sie wyczerpala i sie zatrzymalam.Tylko ze za duzo wyreczalam i teraz mam :( ;nie tego mezczyzne co napoczatku go poznalam ,obca osobe ,nic sie nie wydazy kiedy glosu nie podniose,nic nie pomoze zledwoscia na zakupy pojdzie i to wszystko,wiem zawinilam,chcialam byc dobra zona a teraz zbieram plony :( ,ciagle go nie ma bo ma czas na Pokemony a ja maszyna do pracy,czasami sie zastanawiam czy wogole jest jeszcze jakis sens,rzeczywistosc jest bardzo smutna,nigdy jeszcze sie nie spotkalam z takim przypadkiem.Kiedys malam dosc to nier umyslam naczyn,nie bylo taleza wolnego ,to wolal sobie cos zamowic niz umyc talerz masakra,sama nie dowierzam co ja tu pisze ;( ….szkoda slow i nerwow .Moim dobrym Sercem tylko obciazylam swoje Zycie taka jest smutna prawda…

Anonim
Anonim
1 dzień temu

Tymczasem mój mąż nie robi nic dla Nas dla dzieci. Ale dla wszystkich do okoła. A w domu nawet gniazdko czy lampę na suficie czy podłączenie zmywarki czy wymienić olej w aucie muszę sama robić. A jak go grzecznie zapytam czy ma siłę zrobić coś to zaczyna mnie wyzywać od najgorszej. I nie wiem co mam wtedy ze sobą zrobić. Mamy 4 dzieci. Najstarsza córka od jakiegoś czasu zaczyna się mnie pytać czemu na to pozwalam , czemu on tak do mnie mówi przecież nie jestem jego własnością. Ale ja się go poprostu boje. Jakiś czas temu zaczęłam ćwiczyć (w domu). Jeździć na rowerze, ale on mi tego zabrania . Nie wspominając już o tym że on ma portale społecznościowe a mi zabronił mieć. Musiałam wszystko usunąć bo telefon mi chciał rozwalić. Mam jedną koleżankę która do mnie przyjeżdża. A i tak jest o nią problem . Chodź w domu zawsze posprztane,ugotowane, do okoła domu zawsze trawa skoszona. Nie wiem już co mam z tym zrobić. Boje się co kolwiek mówić do niego bo wiecznie niezadowolony.
Pomocy