Jak naprawić męża? Czy został mi tylko rozwód?

„Mój mąż nic nie robi albo tylko mi pomaga w domu, czyli wyniesie śmieci, kiedy pięć razy go o to poproszę. Wszystko jest na mojej głowie! Jestem wykończona! Czy został mi tylko rozwód? Jak go naprawić?” – piszecie do mnie często po ostatnim tekście. Mam złą wiadomość: nie da się naprawić męża (bo to nie zabawka, która się zepsuła). Ale mam też dobrą, bo da się z tym jeszcze coś zrobić!

mąż nic nie robi

NAJLEPIEJ ZACZĄĆ OD POCZĄTKU

Mam taką teorię, że ile ustalimy ze sobą na początku związku – tyle będziemy mieć. Wtedy mężczyzna się stara. Chce zrobić na nas wrażenie, więc nawet jeśli w dzieciństwie częściej widywał swojego tatę na kanapie niż ze szmatką w ręce, ale ty mu powiesz, że fajnie, jakby w domu, który będziecie razem tworzyć: mył kibelki i odkurzał – to on to będzie robić.

Jednak problem jest taki, że kobieta też chce zrobić wrażenie. Pokazać, że jest idealną żonką, która i ugotuje, i posprząta, i ze wszystkim świetnie da sobie radę, w końcu nie bez powodu mężuś wybrał właśnie ją, czego na pewno nigdy nie pożałuje.

I daje radę, dopóki nie urodzi dziecka (albo: dzieci). Nagle robi się ciężko. Nie spodziewałaś się tego, bo niby skąd mogłaś wiedzieć? Twoja mama nigdy nie narzekała! Kobiety wokół też raczej opisują macierzyństwo jak jedzenie waty cukrowej: jest tak słodko, że aż mdli.

A ty jesteś urobiona po pachy. Jednak nigdy nie jest za późno na zmiany! Poznaj mój autorski, trójstopniowy Plan Naprawy Męża Związku, który naprawdę DZIAŁA! Testowałam na sobie ;)

MĄŻ NIC NIE ROBI? POWIEM CI, CO MOŻESZ ZROBIĆ TY, ZANIM WYSTAWISZ JEGO WALIZKI ZA DRZWI

1. Ciężko zmienić drugą osobę – dlatego zmień siebie!

Właściwie po tym jednym zdaniu mogłabym postawić kropkę, bo już, to wszystko, możemy zamknąć komputer i wrócić do swoich spraw.

My – kobiety – często wchodzimy w związek z poczuciem misji: dla mnie się zmieni, dopasujemy się, będzie lepiej, jakoś się ułoży. Jakby mężczyzna był dzieckiem, które trzeba sobie teraz wychować.

No… Nie! On już jest wychowany. Więc jeśli chcesz zmian – musisz zacząć od siebie, bo tylko na swoje zachowanie tak naprawdę masz wpływ!

Skoro to czytasz, pierwsza zmiana już zaszła. Widzisz problem, a to naprawdę dużo, bo w Polsce nadal wiele kobiet uważa, że właśnie tak powinno być, żadna krzywda im się nie dzieje, mąż dużo pracuje, ale nie pije i nie bije, więc w sumie i tak wygrały los na loterii. Nawet jeśli on zachowuje się w swoim domu, jakby był tylko gościem hotelowym i nie wie, do której klasy chodzą jego własne dzieci.

Bądź dobra nie tylko dla innych, ale również dla siebie!

Nie zrywaj się, jak tylko zobaczysz skarpetkę na podłodze. Daj czas innym, żeby mogli zareagować. Czasami trzeba dać nawet tydzień, ale hej! Czym jest tydzień w obliczu całego życia?

Nie wyręczaj, nie podtykaj pod nos. Nie niańcz, nie bądź nadopiekuńcza. Mój Piotr też kiedyś przychodził do mnie z informacją, że zaraz skończą mu się skarpetki, ale patrzyłam wtedy na niego jak na przybysza z obcej planety mówiącego do mnie w języku, którego nie rozumiem. Jednym słowem: nie reagowałam. I wiesz co? W końcu znalazł drogę do pralki. A nawet nauczył się ją obsługiwać!

2. Dostrzegasz swoje potrzeby? To teraz zacznij je komunikować!

Kiedyś kobiety nie mówiły wprost o swoich potrzebach. Dlatego możesz mieć z tym problem. Bo nigdy się z tym nie spotkałaś! W rodzinnym domu mama raczej chodziła, wzdychała i czyniła drobne aluzje typu: „Ale jestem dzisiaj zmęczona, ech!” zamiast powiedzieć wprost, że potrzebuje pomocy.

Ale czasy się zmieniły. Nie musisz być jak ta dama ze słynnego już klipu z Cynthią Nixon, która nie mówi „tak”, nie mówi „nie”. Jasne wyrażanie swoich potrzeb najbliższym to nic złego!

Bo facet sam się nie domyśli. Ba! Myślę nawet, że będzie wdzięczny, kiedy – zamiast słuchać od rana do wieczora: „Ale mi ciężko” – usłyszy po prostu: „Zrób kolację, bo ja naprawdę nie mam siły i marzę tylko o tym, żeby poleżeć w wannie!” :).

3. Raz ja tobie, raz ty mi.

Nie masz lepszego sposobu dotarcia, kiedy mąż nic nie robi. Działa nawet na najbardziej opornych!

Zamiast pytać: „Czy mogę wyjść?” lub informować: „Wychodzę. Zostań z dziećmi”, powiedz: „Wychodzę. Czy możesz zostać na godzinę z dziećmi, a potem ty będziesz mieć godzinę dla siebie?”.

Albo: „Teraz jestem zajęta. Jeśli położysz dzisiaj dzieci spać, ja położę je jutro, ok?”.

Pokażesz w ten sposób, że masz swoje potrzeby, ale wiesz, że on również ma. Nie jesteś roszczeniowa, nie oczekujesz, że od teraz partner będzie robił WSZYSTKO. Bo raz robisz ty, raz robi on, a innym razem robicie coś razem. Dokładnie tak, jak powinno być w zdrowym związku.

Brzmi banalnie? Pamiętaj, że proste sposoby są najlepsze! Kiedy zmienisz siebie, czyli zauważysz swoje potrzeby i zaczniesz je jasno komunikować, twój facet będzie miał dwa wyjścia: albo się dostosuje do nowej sytuacji. I problem z głowy. Albo ucieknie, bo związał się przecież z kimś innym. Ale wiesz co? Myślę, że wtedy również będziesz mieć problem z głowy ;).

13
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
8 Thread replies
10 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
AleksandraSandrraKasiaIzaEva Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

Dokładnie zacznij od siedzenia na kanapie i nic nie robienia to działa niech inni sobie teraz robią ???

Nika
Gość
Nika

Tak, tak takie wszystko proste. Mój mąż jak zaczynałam mówić ze potrzebuje pomocy twierdził ze mam rozdwojenie jaźni, bo zanim pojawiła się nasza córka jakoś mogłam i robiłam dość dużo i ?nie narzekałam?. On również się w tedy starał pomagał mi i codziennych obowiązkach. Teraz skoro ja nie pracuje i ?siedzę w domu z dzieckiem? nie powinno być problemu bo przecież posprzątanie kilka razy w tygodniu dziadostwa które się robi przy dziecku i ogarniania wszystkiego to bułka z masłem skoro i tak do pracy chodzić nie muszę. A on jest taki zapracowany. Tylko ze szkoda ze nawet wieczorna kąpiel odbywam… Czytaj więcej »

Kat
Gość
Kat

no to cie pociesze ze nie tylko Ty u mnie jest jeszcze gorzej bo ja pracuje 4dni w tygodniu a maz 5/6 i uwaza ze skoro ja mam dwa dni kiedy nie pracuje (ktore ja chce spedzic z dzieckiem bo w tyg mamy bardzo malo czasu) to on twierdzi ze przeciez moge zrobic zakupy, posprzatac, wyprasowac sterte prania z calego tygodnia no i oczywiscie przygotowac jedzenie a potem zdziwiony pyta jak to dziecko nie ibylo na spacerku??? Szlak chce trafic ale wlasnie mu oznajmilam ze albo zwolni tempo pracy (narawde nam nie brakuje kasy) albo ma do konca marca sie… Czytaj więcej »

Nika
Gość
Nika

Ja chciałam pracować, żeby wyjść z domu, odpocząć. Wiec wiem o czym mówisz. Mój mąż jak u ciebie robi taki syf wokół siebie ze szok. Wstawienie brudnego kubka po kawie do zmywarki nie należy się Noble, jak również zostawianie brudnych ?gaci? obok kosza na brudy jest dla mnie zjawiskiem. A to o czym piszesz, pranie, sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się dzieckiem i pomaganie mu w pracy zasługuje zdecydowanie na Nobla dla każdej mamy.
Uważam ze każda z nas powinna mieć żonę, super instytucja, wszystkim się zajmie a ja mogę leżeć i pachnieć.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

I zobacz jak masz dobrze, koło zmywarki Ci postawi kubek a nie tam gdzie skończy pić ….

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Idealnie sformułowane,
Ja mam identyczne.
Ewentualnie mój mąż udaje, że nie słyszy i bierze mnie na przeczekanie.

Magda
Gość
Magda

Nie jestes sama, tylko, ze u mnie jest tak, ze oboje pracujemy, ale wokol dziecka robie wiecej ja. Polecane metody zostawic dziecko na dluzej z mezem zawodza, bo nie raz juz z tego wyszla tragedia, maz niedopilnowal dziecka, co skonczylo sie powaznymi upadkami, podpalil patelnie, probujac cokolowiek zrobic do jedzenia.

Kasia
Gość
Kasia

Lepiej bym tego nie ujęła Zgadzam się Na meza lenia nie działa nic

Iza
Gość
Iza

Milo w tym wszystkim slyszec, ze nie jestem a tym sama i inni mezowie, tez sa ‚wybrakowani’.Ale ja jestem teraz w kropce, bo maz na rozmowy o rozwodzie reaguje gwaltownie i szatazuje mnie, ze zabierze dziecko itd., ze bedzie to z mojej winy. A przeciez to on kiepsko zajmuje sie dzieckiem, nawet nie umie nic ugotowac. Ale ja sie boje odejsc, ze zniszczy zycie mnie i dziecku.

Eva
Gość
Eva

Przy pierwszym dziecku tak bardzo nie odczuwalam ze mąż mi nie pomaga w domu, jedynie przy dziecku, bo rocilam na pół etatu do pracy. Przy drugim już musiałam iść na wychowawczy i się zaczęło. Mąż znikal z domu na 6 dni w tygodniu zasłaniając się rozwijaniem swojej firmy. Wracając oczekiwał ciepłego posiłku, z czasem najlepiej podanego pod nos – bo siedzę w domu. Próby niesprzatania na przeczekanie nie przyniosły skutku, bo grał emocjonalnie, że nie staram się da naszej rodziny, że znajomych wstyd zaprosić, że sobie nie radzę jak inne matki itd. itp. Konstruktywna rozmowa i niekonstruktywne kłótnie nie przyniosły… Czytaj więcej »

Iza
Gość
Iza

Czy wam sad ustalil opieke naprzemienna?A co jesli ojciec nie potrafi gotowac i ogolnie zajmowac sie domem, czy tez taka opieka zostanie mu przydzielona?

Sandrra
Gość
Sandrra

Może zmienić męża? :) Żartuję oczywiście ;) Ja kiedyś męża zostawiłam na weekend z domem i dziećmi od razu zmienił zdanie, że praca w domu nie jest różowa. Po tym wyjeździe dostałam od niego irobota, chyba muszę częściej wyjeżdżać i dostawać takie prezenty :)

Aleksandra
Gość

Mój też niewiele robi, ale mamy też ustalone, że on pracuje, a ja opiekuję się dziećmi. Wiem jak ciężko pracuje i ile w to energii wkłada, wkurza mnie to czasami, ale potrafię go zrozumieć.