Nie przysięgałaś na ślubnym kobiercu: „I że cię nie opuszczę aż do śmierci oraz będę robić za twoją mamę”

Codziennie rano wstajesz i szykujesz śniadanie. Kiedy stawiasz ostatni talerz na stole, pojawia się przy nim rodzina. Nie siadasz jednak z nimi, bo musisz jeszcze przyszykować drugie śniadanie na drogę: mężowi do pracy i dzieciom do szkoły. Oni kończą jeść, a ty kończysz składać ich porozrzucane po podłodze ubrania. Kiedy zbierają się do wyjścia, ty też zbierasz… Brudne naczynia ze stołu. I to nie tak, że jest ci przykro! Właściwie przywykłaś. Czy nie tym polega życie każdej kobiety? Że co rano wstaje i robi mnóstwo rzeczy dla innych, a nic dla siebie? No więc mam dla ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą. Zacznę od tej dobrej: nie, kobieta wcale nie musi tak żyć. Ba! Wiele z nas już tak nie żyje. Mamy 2020, a nie 1920! Przemyśl to, bo zła wiadomość brzmi: nikt nie doceni twoich starań. Nie przyjdzie i nie pogłaszcze cię po głowie. Dorosłe dzieci nie będą z rozrzewnieniem wspominać, jak zbierałaś ich majtki z podłogi. A mąż w pracy raczej na pewno nie myśli nad kanapką, że bardzo cię kocha, bo nie zapomniałaś o pomidorku.

NIE MASZ CZASU DLA SIEBIE? TO GO ZNAJDŹ. I TO JAK NAJSZYBCIEJ!

Wszystko zaczęło się od podsumowania roku, które robiłam na Story. Jedna z was zapytała, co najfajniejszego zrobiłam dla siebie w 2019. Przyznałam szczerze, że nie zrobiłam niczego wielkiego, ALE codziennie robię dla siebie coś miłego: napuszczam wodę do wanny i zapalam świeczki. Rozkładam matę między zabawkami, żeby poćwiczyć jogę. Sznuruję adidasy, wkładam słuchawki do uszu i lecę się przebiec. Lub po prostu kładę się na kanapie z książką czy pilotem w ręku.

Zapytałam, czy wam też każdego dnia udaje się wygarnąć choć trochę czasu dla siebie. A potem przeżyłam szok, bo aż 70% mam zaznaczyło, że NIE MA SZANS!

I ja rozumiem sytuację, że dziecko małe. Takie, co to nawet samo po uchu podrapać się nie potrafi. Rozumiem i podziwiam samotne matki. Rozumiem, gdy facet pracuje wyjazdowo, że częściej go w domu nie ma niż jest i wszystko tak totalnie na twojej głowie spoczywa!

Ale całej reszcie mam do powiedzenia tylko jedno: na co czekasz???

To nie jest tak, że mąż do ciebie przyjdzie i staropolskim zwyczajem powie: „Daj ać, ja pobruszę, a ty poczywaj”. Człowiek tak już został skonstruowany, że myśli przede wszystkim o sobie. Twój facet myśli o sobie. Twoje dzieci myślą o sobie. Więc czas, żebyś ty pomyślała o sobie.

Bo nikt tego za ciebie nie zrobi! Nie pocałuje w spracowane rączki. Sama musisz się nauczyć zdrowego egoizmu!

czas dla siebie

ALE – ŻEBY SIĘ GO NAUCZYĆ – TRZEBA WYRZUCIĆ Z GŁOWY KILKA OGRANICZEŃ!

Odbyłam ja wtedy dziesiątki rozmów z kobietami. Poznałam najczęstsze argumenty tych, które nie potrafią zawalczyć o czas dla siebie. I właśnie w tym miejscu chciałabym je przedyskutować.

1. Nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja.

Masz rację. Prawdopodobnie nikt nie zrobi tego po twojemu.

Mąż nie siedzi w twojej głowie. Jeśli poprosisz go o wymycie – dajmy na to – kibelka, to on nie wie, że dla ciebie wymycie kibelka oznacza: wyszorowanie muszli w środku. I na zewnątrz. Wypucowanie deski, wymycie patyczkiem do uszu uszczelek, wyczyszczenie odkamieniaczem spłuczki, a na końcu przejechanie podłogi, płytek i fug wokół. Prawdopodobnie wymyje muszlę. Tylko w środku. I deskę. Bardzo pobieżnie. A na końcu nawet jej nie spuści!

Jednak CO Z TEGO?

Czy naprawdę wypucowany kibel jest ważniejszy od ciebie? Bo ja już dawno sobie podarowałam. Wolę jogę od czystej spłuczki. Serio, nie dajmy się zwariować! Nie zawsze wszystko musi być zrobione na 100%.

Nie zawsze wszystko musi być zrobione przez ciebie.

2. Jak tylko zrobię wszystko, to usiądę i napiję się ciepłej kawy.

Tylko że nie da się zrobić WSZYSTKIEGO. Na tym polega dorosłość, że ciągle coś jeszcze będzie do zrobienia!

To nie jest tak, że musisz sobie ZASŁUŻYĆ na odpoczynek. Musisz, to go zaplanować. Jeśli nie zaplanujesz czasu dla siebie wcześniej – nie będziesz go mieć. To powinien być taki sam priorytet jak ciepły obiad na stole! Bo od tego też zależy dobrostan twojej rodziny. Nieszczęśliwa, zmęczona i sfrustrowana mama to zła mama i może wyrządzić swoim humorem większą krzywdę niż niewyprasowane na czyimś tyłku portki.

Ja często już rano mówię Piotrowi: o 16 idę pobiegać. Żeby wiedział i się do tego przygotował. Jak zapomnę, to on mi przypomni: „A ty nie miałaś przypadkiem biegać?”. No, miałam. Więc proszę, dokończ obiad, pa, widzimy się za godzinę.

3. Mój mąż pracuje, a ja nie. Więc to oczywiste, że zajmuję się dziećmi i domem!

To pułapka, w którą często wpadają mamy, które nie pracują zawodowo. Skoro on przynosi do domu pieniądze – ja się tym domem zajmuję. Tak jest sprawiedliwie.

Tylko, że nie.

O ile postawienie na stole ciepłego obiadu, kiedy strudzony mąż wraca z pracy, jest ok, o tyle zbieranie jego porozrzucanych po całej sypialni skarpetek nie jest ok.

O ile sprzątanie, podczas gdy on pracuje, jest ok, o tyle latanie z odkurzaczem, gdy siedzi na kanapie, nie jest ok.

Bo jeśli on kończy pracę po 8 godzinach, ty też możesz skończyć pracę po 8 godzinach. To nie jest tak, że on w swojej pracy zmęczył się bardziej niż ty z dziećmi w domu. I teraz on może sobie odpocząć, a ty musisz zasuwać dalej. Że jak macie układ: „zajmuję się domem”, to wielmożny pan nie musi już nic w nim robić, nawet swoich ubrań składać, czy sprzątać naczyń po obiedzie.

Żadna z nas nie przysięgała na ślubnym kobiercu: „I że cię nie opuszczę aż do śmierci oraz będę robić za twoją mamę, sprzątaczkę, kucharkę i nianię dla naszych dzieci 24 h na dobę bez żadnej pomocy, tak mi dopomóż Bóg”.

To jest prosty rachunek. Pani, która sprząta, bierze 20 złotych za godzinę. Dajmy na to, że przychodziłaby tylko na 2 godziny dziennie, żeby w domu był stan, który ty utrzymujesz. W miesiącu kosztowałoby to 1200 złotych.

Opiekunka do dziecka kosztuje 15 złotych za godzinę. 15 złotych razy 16 godzin (przy optymistycznym założeniu, że dzieci przesypiają całą noc!) razy 30 dni równa się 7200 złotych.

Śniadanie, obiad i kolacja w najtańszej diecie pudełkowej kosztują jakieś 50 złotych, czyli 1500 złotych miesięcznie. Razem: 9 tysięcy 900 złotych. Tak. Prawie DZIESIĘĆ TYSIĘCY! Tyle co miesiąc oszczędza twój facet, bo zasuwasz na trzech etatach, podczas gdy on na jednym. I jeszcze narzeka. Jeżeli tyle przelewa na twoje konto: spoko loko, stary, to śniadanie pod nos faktycznie ci się należy. Ale jeśli nie, no to co tu dużo gadać: jesteście w tym razem. Razem zasuwacie i razem odpoczywacie, bo wcale cię nie najął do całodobowej pracy wokół domu.

4. Ale my się tak umówiliśmy, że ja sprzątam dom, piorę, gotuję, zajmuję się dziećmi, a mój mąż zajmuje się samochodem, garażem, piwnicą i ogrodem. Mi to nie przeszkadza.

A powinno. Nie chcę cię zmartwić, ale sprzątać, gotować i zajmować się dziećmi musisz codziennie. Tymczasem samochód to raptem godzina-dwie w tygodniu. Garaż i piwnicę również myje się nie częściej niż… Dwa razy w roku? A ogród od września do marca nie wymaga żadnej pracy.

Jeśli twój facet twierdzi, że codziennie musi zrobić coś przy aucie, w garażu, piwnicy albo w ogrodzie, to poważnie, ja bym zeszła i popatrzyła, co tam robi, bo może się okazać, że pije piwo.

5. Robię to dla dobra rodziny. Żeby mieli czysto. I żeby mieli co zjeść.

Dla dobra, powiadasz? Tak ci się tylko wydaje :).

Bo czego uczy się twoja córka? Że kobieta nie powinna myśleć o sobie, tylko o innych.

A czego uczy się syn? Że od sprzątania, gotowania, prania jest baba. Nie rób tego przyszłej synowej, ja cię pięknie proszę.

Uczą się jeszcze, że dom sam w magiczny sposób się oczyszcza. Rzucam ubrania na podłogę, a one wędrują do pralki. Zostawiam naczynia, a kiedy wracam, ich już nie ma. No cuda jakieś, panie!

Dlatego myśl o sobie. Bez żadnych wyrzutów sumienia. Poproś męża, żeby odkurzył, bo chciałaś sobie poleżeć w wannie. Zajął się dziećmi, bo wybywasz na pazurki. Powiedz dzieciakom, żeby same pozbierały zabawki, bo ty nie masz siły ani ochoty. Nie musisz mieć. To nic złego, że wolisz w tym czasie przeczytać kilka stron książki. Masz do tego prawo! Nie ty przecież te zabawki rozrzuciłaś.

Pamiętaj, że robisz to nie tylko dla siebie. Lecz dla was wszystkich.

75
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
44 Thread replies
45 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
43 Comment authors
NataliaJuttacaroDagmaraOlcia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Iwona
Gość
Iwona

Ja pomimo dwójki dzieci (2 i 4lata) od czasu przebywania z nimi w domu 24/7h praktycznie od dnia ich urodzin mam czas na codzienny serial lub że 2 godziny czytania książki. Gotuję, sprzątam, ale tak się organizuje, żeby mieć czas wyjść do koleżanki lub poleżeć z książką w ręku, gdy dzieci się bawią. I niech nikt nie mówi, że się nie da.

Agata
Gość
Agata

Niestety nie wszystko jest kwestią organizacji. Nie raz miałam pięknie wszystko zaplanowane zorganizowane itp itd i nic z tego. Bardzo dużo zależy od wsparcia drugiej osoby i samego dziecka, a przy moim high need baby jedyna stała część dnia to poranek, a dalej karuzela i jedna wielka nie wiadoma. Nauczyłam się odpuszczać i mam dużo w d… . Idę na żywioł. Dzięki temu czas dla siebie na reset przy serialu mam prawie codziennie, bo inaczej mózg by mi rozsadziło.

Aga
Gość
Aga

Mam tak samo, moje dziecko samo się nie pobawi. Wymaga ciągłej obecności i uwagi. A od urodzenia sajgon – nietolerancja mleka, potem refluks, potem wymiotowanie mlekiem do 10 miesiąca. Później miało być lepiej. Nic z tego. A tu praca, budowa domu, mąż zajęty – ja padam o 21, on ciągle coś robi do 24. Sztafeta i byle przetrwać.

Kasia
Gość
Kasia

A ja też mam dwójke dzieci ( 3 i 6 lat) i nie mam tyle czasu. No i otóż ponieważ gdyż nie wszystko „jest kwestią organizacji”. Tak że ja ci powiem, że tak, czasem się nie da.

Anita
Gość
Anita

Cudowny tekst.!
Przelicznik mojej pracy muszę wykuć na pamięć i wspominać o nim jak rodzina ( nie mąż) wytyka mi ze całymi dniami SIEDZĘ w domu ! Powiem szczerze ze w oku łezka mi sie zakręciła!

Basia
Gość
Basia

No nie wiem :) Jestem jak najbardziej za twoim myśleniem , że każda kobieta musi mieć czas dla siebie. Ja mam taki czas ja mąż jest w pracy na popołudniowej zmianie do 22 , a dziecko śpi. Wtedy mam czas na oglądanie seriali , czy czytanie. Ale też lubię zajmować się domem , prać , gotować , sprzątać .Czu to coś złego ? A zakupy spożywcze to uwielbiam robić :) I też pracuję zawodowo

Beata
Gość
Beata

No cóż… chyba jestem jakimś dziwolągiem, ponieważ u mnie w domu role układają się zupełnie odwrotnie i to już od 16 lat. Mam wspaniałego męża, który robi w domu wszystko, dosłownie wszystko…obydwoje pracujemy zawodowo, ale to mąż spędza zdecydowanie więcej czasu w kuchni czy z synem (oj, przepraszam, tutaj staramy się po równo), natomiast ja zawsze miałam i mam czas dla siebie…jeśli chodzi o sprzątanie, to bardzo lubię to robić i robię, ale nie codziennie na błysk, lecz raz w tygodniu, natomiast codziennie każe z nas ogarnia z grubsza tam, gdzie potrzeba. Jakoś nie mogę zrozumieć, że w 21 wieku… Czytaj więcej »

Paulina
Gość
Paulina

Bo podstawą udanego życia w kwestii domowego ogarniania spraw jest niestety tak naprawdę wybór partnera. Nie wierzę, że faceci pokazują swoje prawdziwe oblicze dopiero po ślubie. Myślę, że pokazują od początku, a na pewno w trakcie trwania związku, przecież prawie wszyscy dzisiaj ze sobą mieszkają przed ślubem. Ale wiele kobiet nie widzi albo nie chce widzieć z kim się wiąże. A po ślubie, gdy pojawią się dzieci domowe obowiązki doprowadzają do wiecznym wojen, pretensji. Twoja sytuacja powinna być absolutnie naturalna dla każdej pary, a jest nielicznym pozytywnym przykładem. Kultura patriarchatu jest bardzo silna i myślę, że jeszcze z 1-2 pokoleń… Czytaj więcej »

Zuzu
Gość
Zuzu

I tak mnie w sumie zmusiło do przemyśleń… Nie powiem znajduję czas dla siebie ale… W domu robię prawie wszystko: pranie, sprzątanie, gotowanie, załatwiam wszystkie sprawy związane z samochodem, logistyką i opieką nad dzieckiem a do tego pracuję na pół etatu i robię studia podyplomowe. Chyba źle ogarnęłam temat podziału obowiązków ? tylko jak się teraz z tego wyplątać?

Ewa
Gość
Ewa

Porozmawiać. Zawsze porozmawiać z mężem że czujesz, że coś chcesz zmienić. Na spokojnie bez wyrzutów.

Emilia
Gość
Emilia

Super tekst. Z wszystkim zgadzam się w 100%.

Marta
Gość
Marta

Ale ja Cię uwielbiam za ten tekst, właśnie tego dziś potrzebowałam!

Maleńka bloguje
Gość

Pięknie to ujęłaś! Mam nadzieję, że tak będzie wyglądało moje życie – w sensie w tej prawidłowej wersji :)

Kami
Gość
Kami

A mi się ten tekst nie podoba, jestem obecnie jandrugim macierzyńskim i naprawdę nie pracując zawodowo jest się w stanie ogarnąć dom, dzieci, obiadki, budowę nowego domu i mieć czas na seriale, ćwiczenia i kąpiele w wannie. Naprawdę nijak się to ma do sytuacji gdy w tym samym momencie idzie się do pracy na etat :/

Kasia
Gość
Kasia

Na drugim macierzyńskim nie wiedziałam, jak się nazywam. Pierwszego pół roku życia córki nie pamiętam. Byłam wykończona. Gdyby mi ktoś kazał budować w tym czasie dom i pucować kąty, to bym zamordowała. Siebie zapewne. I doprawdy mam inne zdanie w kwestii porównania całodobowej obsługi dzieci z pracą na etat ;-) .

Ola
Gość
Ola

Zgadzam się, czas pomyśleć w końcu o sobie, bo jeśli samej się o sobie nie pomyśli to nikt tego nie zrobi. Ja żyłam wiele lat w takim związku, mój były nie robił nic, nawet gdy go prosiłam. A jeśli już coś zrobił potrafił mi to wypominać przez przynajmniej tydzień. Wszystko było na mojej głowie, praca, dom, dziecko, zakupy, rachunki, sprzątanie, pranie, wakacje, wizyty u lekarza, urodziny rodziny itd. Aż pewnego dnia powiedziałam, że między nami koniec. Zostałam sama z dzieckiem, przestałam w końcu latać codziennie z odkurzaczem, bo zrozumiałam, że w życiu są ważniejsze rzeczy niż wypucowane mieszkanie. Dzięki temu… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

U mnie było tak, że jak dzieci były małe, to byłam na wychowawczym. Później mąż pracował w delegacji, często go nie było. Z każdym rokiem dokładał mi, a ja głupia przyjmowałam kolejne cegiełki- opieka nad dziećmi, zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie, wożenie na zajęcia, płacenie rachunków … Nie wspomnę, że od kiedy młodsza córka skończyła 2,5 roku to wróciłam do pracy, najpierw na 6 godzin, a teraz mam cały etat, no i dodatkowo ćwiartkę, którą robię w domu, ale samo się nie zrobi. Zbuntowałam się, kiedy mąż zaczął pracować na miejscu, jeździ na 8 godzin. Często się kłócimy z tego… Czytaj więcej »

Angelika
Gość
Angelika

U nas jest tak…do południa gdy ślubny jest w pracy gotuje prasuje posprzątam . Później czas mamy i synka,;)Wiadomo..ale gdy przyjdzie mąż..pomimo że jest zmęczony pomyje po sobie ,posprząta…odpocznie godzinke i jest wspólny czas… ojca i syna;) ja odpoczywam godzine może dwie… dołączam do nich… wieczór tylko dla nas…a w weekend? Wspólne sprzątanie gotowanie…;)) Całą trójką…

RozżalonaJusta
Gość
RozżalonaJusta

Oczywiście zgadzam się w 100%! Poradzcie mi tylko co odpowiedzieć mężowi na to np ‚ide na pazurki’…kiedy on zaczyna cały się fochowac że on też wrócił z pracy i też by chciał sobie odpocząć albo zrobić coś dla siebie… Jak to szybko uciąć, bo po chwili zaczyna się jedno wielkie wypominanie sobie nawzajem. Ze ty wtedy miałeś czas a ty wtedy miałaś czas… Z dziećmi -a póki co starszą córeczka 2.5roku (mlodsza roczek)- nie ma problemu, bo ja uczę co należy do jej obowiązków(oczywiście w tonie i języku pasującym do jej wieku :) . Ale czasem starego psa nie nauczysz… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Mam 3 córki, w wieku szkolno przedszkolnym, jestem sama – Rozwiedziona. Pracuję zawodowo I dopiero po rozwodzie – tak tak – dopiero teraz mam dla siebie czas.. Bo tata w końcu spędza czas z dziećmi w weekendy (co się wcześniej nie zdarzało),a ja zyskałam te kilka wolnych wieczorów w miesiącu. I odżyłam

Monika
Gość
Monika

to chyba tez wlasciwa droga dla mnie. :-)

Kasia
Gość
Kasia

Ja czasem tez mysle ze to jedyne rozwiazanie zeby miec troche czasu dla siebie bez sluchania o tym jaka to ja jestem nieogarnieta i leniwa bo czesto przedkladam odpoczecie pol godz w weekend z ksiazka nad np zlozeniem zalegajacego prania. Dwojka dzieci 2 i 5 lat. Mlodsze mega wymagajace o krok odstapie to ryk. Pracuje na caly etat. Jedyne co moj maz sumiennie robi to 2 razy w tyg odbiera dzieci z przedszkola bo wie ze jakby nie to to bym musiala zmniejszyc wymiar pracy. Potrafi tez swietnie ogarnac i dzieciaki i dom. Ale jak to zrobi, to z wyrzutem… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Ojej, masz dość i jesteś mega zmęczona, to widać i słychać w twoich słowach! Brzmi to wszystko kiepsko, ale może da się coś jeszcze z tym zrobić? Może jest ktoś (babcia, jedna bądź druga? Ciocia, wujek?) kto mógłby się odciążyć choć raz na jakiś czas żebyś złapała oddech? A obowiązki domowe mają to do siebie że czasem…. można je po prostu zignorować;) spróbuj, polecam szczerze;) może jak mąż zauważy że ktoś inny ci pomaga, to mu się głupio zrobi i sam zaproponuje że on to zrobi? A z tymi weekendami, to też tak miałam, ale w pewnym momencie już nie… Czytaj więcej »

Ana
Gość
Ana

Witaj w klubie. Dopiero kiedy spakowałam siebie i dzieci i wyniosłam się to odżyłam. W małżeństwie byłam tylko sprzątaczko-kucharko-nianią z funkcją seksu. Teraz wychowuję dzieci sama, pracuję i mam czas dla siebie. A dzieci mam wymagającego (jedna córka ma autyzm, druga padaczkę). Oprócz przedszkola wożę je na zajęcia terapeutyczne. I mimo tego jestem w stanie mieć czas dla siebie.

Asia
Gość
Asia

A ja kiedyś mojemu mężowi, po pewnej wymianie zdań na temat mojego siedzenia w domu z dziećmi, zrobiłam ?niespodziankę? i powiedziałam, że daję mu całą sobotę na to tzw. SIEDZENIE z dziećmi;) i żeby nie zapomniał zrobić zakupow, prania, posprzątać itp. On oczywiście, na to, ze spoko, bułka z masłem! Kiedy wieczorem wróciłam, czekał na mnie z dzieciakami pod drzwiami z ogromną ulgą na twarzy, ogromnie zmęczony jak po harówce w kopalni. ? A dom wyglądał jak po wybuchu bomby atomowej? Od tej pory daje mi tą chwilkę dla siebie w ciągu dnia i jakoś nie protestuje jak mu powiem,… Czytaj więcej »

Ksymena
Gość
Ksymena

Piękne słowa.

Becia
Gość
Becia

Przeczytałam ten tekst i mam ochotę się dosłownie popłakać…. Tydzień temu wypadł mi dysk (kręgosłup)… Ledwo mogę się ruszać, chodzić… A dziś poskladalam i poprasowalam górę ubrań (mam 5 dzieci…), ukladalam je na półki, odkurzalam, myłam podłogi, przepralam całą kanapę bo córka miała wypadek w nocy… , sprzątlam dzieciom w pokoju, wywalilam ich pościele za okno żeby się przewietrzyly, sprzątlam swoją sypialnie, umylam naczynia, zrobiłam obiad, byłam po córkę w przedszkolu, na zakupach… I właśnie teraz, położyłam się na 5min i przeczytałam ten artykuł… W międzyczasie do sypialni wpadł mąż, że zaczął padać deszcz, dzieci mają całe mokre pościele i… Czytaj więcej »

Tosia
Gość
Tosia

Mam 5 miesięczne dziecko i męża alkoholika, któremu nie mogę powierzyć nawet na chwilę dziecka żebym mogła sobie odpocząć. Wszystko jest na mojej głowie a mąż jest bardzo nieodpowiedzialny. Studiuję zaocznie i ledwo zdaje bo nie mam czasu na naukę (zanim urodziło się dziecko to całkiem dobrze mi szło). Boję się powrotu do pracy bo już całkiem padnę na twarz a wiem że mąż mi nie pomoże tylko jak zwykle dołoży roboty i zmartwień.

Ewa
Gość
Ewa

Piątką dzieci!!! Na pewno miłośćx5, ale ile pracy?! Chylę czoła i życzę odpoczynku! Trzymaj się i dbaj o siebie i kręgosłup!

Becia
Gość
Becia

Dziękuję z całego serca… :)

Kasia
Gość
Kasia

Tak czytam i sama nie wiem co mysleć. W polowie się zgadzam (że potrzebujemu czasu dla siebie, że to wszystko da się zrobić). Nie zgadzam się z egoizmem i z tym, że facet o tobie nie pomysli. Staramy się z mężem tworzyć rodzinę opartą na wierze katolickiej. Kierowac sie tylko miloscią, nie egoizmem. Kiedy obydwie osoby w związku o to sie starają ,jest pięknie. Moj mąż po całym dniu pracy wraca do domu i zawsze mowi „idź odpocznij, ja się nią zajmę bo jesteś zmęczona po całym dniu z dzieckiem. I dodaje: tylko zamknij drzwi i nie patrz jak daję… Czytaj więcej »

Wita
Gość
Wita

Bardzo ważny temat! O tym zwykle się nie mówi.
Ja mieszkam z chłopakiem od roku.
Jednak pewnego razu powiedział mi, że nie wolałby żebym ja zajmowała się domem i nie pracowała a on jedynie zarabiał.
Obecnie oboje pracujemy. Jednak ja zarabiam o wiele mniej. Z tego względu jego zdaniem lepiej wyszłoby jakbym była w domu.
Często poruszam z nim temat podziału obowiązków, lecz zawsze kończy się to konfliktem. Jak coś poproszę zrobić w domu, ma wielki z tym problem. Przez ten problem, narastają coraz to nowe konflikty.
Boję się co będzie później, jakbyśmy mieli dzieci.

Kasia
Gość
Kasia

NIGDY nie zgadzaj się na taki układ. Będziesz całkowicie zależna od mężczyzny, to z czasem będzie miało wpływ na twoje poczucie wartości. Nie ważne, że zarabiasz mniej, ważne, że możesz być samodzielna. To, o czym piszesz, to już nie jest dzwonek alarmowy, a syrena. Nie będzie lepiej, a jak pojawia się dzieci będzie dużo gorzej.

Anna
Gość
Anna

Dla mnie ten atrykul jest potwierdzeniem ze nie jestem sama…ze jestem normalna:)a mam dokladnie te same podejscie do zycia …taka moja wola….tak wyszlo….:)tak jest..i nic na sile..

Kasia
Gość
Kasia

Tak wiele kobiet powinno to przeczytac ! Mnistwo moich kolezanek czesto sie mnie pyta: jak to mozliwe ze masz vzas dla siebie ? Jak to twoj partner zostaje z dziecmi albo jak to mozliwe ze ci tyle pomaga? Hmmm u nas tak bylo od poczatku ponagamy sobie nawzajem, szanujemy siebie i swoja potrzebe odpoczynku. Zostalam nauczona tego w domu, ze NIE JEStEM sluzaca i takiego partnera, ktory ma podejscie fo partnerstwa jak ja szukalam i zyje nam sie super. Kazde z nas sie spelnia, pielenguje swoje hobby, spedzany czas razem, oboje jestesmy zadowoleni a nie zMeczeni, wkurzeni, a burza wisi… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Szkoda, że żaden facet nie skomentowal tego tekstu. Dać go mężom/ partnerom do przeczytania. U mnie ten problem też się oczywiście pojawia. Wszystko ładnie pięknie gdy oboje jesteśmy zdrowi i w maire wypoczęci. Gorzej, gdy któreś chore, niewyspane itd to wtedy zaczyna się przerzucanka co kto ma zrobić (jednej osobie ciężko jako że mamy trójkę dzieci w tym niemowlę). Bez niemowlaka mieliśmy temat dobrze ogarnięty, a teraz nam się zrobiły przepychanki.

Zosia
Gość
Zosia

Dlaczego mój post, w którym się z wami nie zgadzam nie został opublikowany?

Asia
Gość
Asia

Art. 23 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego: małżonkowie mają RÓWNE prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do WZAJEMNEJ pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.

A nad moim zlewem kiedyś wisiał art 33 konstytucji: Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.
Z dopiskiem do wtedy nie-męża: i ty możesz zmywać, prać i prasować :)

Renata
Gość
Renata

Tak wszystko rozumiem ale. Jeśli nie my kobiety, żony,matki,to kto???nie każdą stać na sprzątaczkę.Nie dajmy się ale i też nie oszukujmy natury,bo mężczyzna za nas nie urodzi.Chcemy wolności???a jednocześnie by nas szanowano.Wszysko zależy jak sobie sama poscielesz tak się wyśpisz.

hhh
Gość
hhh

od koguta udomowionego :D : piore, prasuje, ogarniam dom, jak trzeba robie zakupy, z dziecmi. odrabiam lekcje z nimi, wspolnie ogarniamy dom, czy gotujemy teraz, jezdzimy na wycieczki… swoj dzien zaczynam 6-8 a koncze 24-02. oboje pracujemy, na zmiane zajmujemy sie dziecmi. ale u mnie to zona wraca z pracy po 21, i juz nic palcem nie dotknie, zajmie sie soba i idzie spac, a ja sleczne nad sterta prasowania. przyznam ze nie zawsze tak bylo, teraz po prostu nie robie innych rzeczy, bo nie mam na to czasu (ogarniecie ogrodu np, czy naprawy w domu, usprawnienia itd.) zajmuje sie… Czytaj więcej »

Justyna
Gość
Justyna

Chyba po prostu nie wszystkie kobiety wybrały dobrze partnerów życiowych. Często problemy są również spowodowane brakiem jakiejkolwiek pomocy ze strony rodziny. Jestem na zwolnieniu lekarskim w drugiej ciąży. Ciąża od początku była zagrożona, byłam na progesteronie i co chwilę miałam wizyty, zwolnienie już w 6 tygodniu ciąży. Pierwsze dziecko chodziło do żłobka, gdy pracowałam przez ostatni rok. Cała rodzina mieszka 330 km od nas i nasze mamy nie chcą przyjeżdżać i nam pomagać pomimo tego, że obie nie pracują i są ledwo po 50-tce. Dziecko chorowało bez przerwy będąc w żłobku, więc mąż stwierdził, że nie ma sensu płacić ponad… Czytaj więcej »

Jutta
Gość
Jutta

Wszystko super poza jednym. Jak ja nienawidzę pretensji i fochów, że mamy (czemu nie Wasi ojcowie?) nie pomagają. NIE MAJĄ OBOWIĄZKU. TO KWESTIA ICH MOŻLIWOŚCI I DOBREJ WOLI. Mieszkają jak piszesz 330 km od Was.

Danusia
Gość
Danusia

Fajny tekst. Naprawdę. Jednak przeznaczony dla mężatek…. ja od 15 lat sama wychowuję 3 dzieci. Teraz mam już czas dla siebie,bo dzieci są duże. Jednak na początku swojego samotnego macierzyństwa bywało, że nie miałam dla siebie ani chwili. Nadal potrafię wpaść w wir obowiązków…. trudno się tego oduczyć.

Olcia
Gość
Olcia

Zgadzam się :) jak ktoś nie umie zlapac dytansu niech skorzysta z pomocy terapeuty. WesZłam w wir dzieci jedno po drugim i jeszcze z problemami, domu, męża ogarniania. W pewnym momencie byłam na skraju depresji albo ja i mam. Mąż mi mówił żebym znalazła sobie jakieś hobby i znalazłam. Okazało że się da. Zaczęłam się wspinać i czasem wyjeżdżać raz za czas na jeden dzień. Teraz mąż nie jest zadowolony ale ja czuję że odzylam i że nie jesteśmy w symbiozie żebym musiała robić to co on akceptuje. Ja również daje mu przestrzeń na swoje zainteresowania znktorych mniej lub bardziej… Czytaj więcej »

Dagmara
Gość
Dagmara

Mój partner pochodzi z domu, gdzie to mama zajmowała się wszystkim, ponieważ nie pracowała. Ja natomiast z takiego, gdzie mama pracowała, studiowała, a tata (mimo swojej pracy) często gotował, a innymi obowiązkami po prostu się dzielili. Wspólne mieszkanie z Nim początkowo nie było łatwe, mimo 10 lat znajomości, kiedy okazało się, że nie będę prasować jego koszulek i czyścić kibelka szczoteczką do zębów (sama pracuje 8 godzin dziennie, zdalnie). Frustracja narastała, bo jak to?! Więc postanowiłam już po tygodniu – jak z kawałów zrobić eksperyment. 3-4 dni sprzątałam całe mieszkanie na błysk (pranie, mycie podłóg, kurze, kwiaty – WSZYSTKO). W… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Dawno nie przeczytałam tak cudownego materiału. Wpajane nam jest nadal że kobieta, która jest w domu z dziećmi ma tylko to „domowe” życie bo tak jest i kropka. Ja przy pierwszym synu pracowałam a teraz jestem z drugim w domu..ma 2 lata. Jest gotowanie…sprzątanie…prasowanie…itp. Ale jest książka…makrama…wanna i inne przyjemności tylko dla mnie. Jest nawet kino bez męża i dzieci..ba nawet bez koleżanki bo potrzeba bycia samemu tylko ze sobą też jest ważna. Ale najfajniejsze jest to że to często moj mąż mówi „nie chcesz sobie wyjść…powinnaś odpocząć…nie rob dzis obiadu…zamowmy cos…itp.” poza tym sprzątają u nas wszyscy. Mąż kuchnię…2… Czytaj więcej »