Kobieta

Martwi mnie świat, w którym naturalna twarz dziwi nas bardziej niż sztuczna

11 stycznia 2019

Wszystko zaczęło się od komentarza: „Tylko się nie obraź, ale bez makijażu wyglądasz chu*owo, podziwiam, że masz odwagę się bez niego pokazywać, pozdrawiam”. Komentarz był oczywiście napisany w nieco grzeczniejszym tonie, ą i ę, ale przesłanie z niego płynęło jedno: „Na Boga, nie wychodź bez makijażu do ludzi!”. I to mnie martwi.


Martwi mnie taki świat

Martwi mnie świat, w którym odwagą jest pokazanie własnej twarzy. Ale serio. Odwagę to mieli nasi dziadkowie, kiedy walczyli za ojczyznę. A nie kobieta, która rano z lenistwa nie nałożyła tuszu na rzęsy!

Martwi mnie, że tyle kobiet – od kiedy nagrywam story – każdego dnia mi pisze: „Podziwiam, że pokazujesz się bez makijażu”. Zupełnie tak, jakbym zdobyła szczyt Kilimandżaro! Ale ja wiem, że to dlatego, że zupełnie odwykliśmy od widoku nieumalowanej kobiety w przestrzeni publicznej i jak w końcu jakąś zobaczymy, to trochę tak, jakby pokazała się bez majtek. Choć gorzej, bo rozebranych na Instagramie pełno, a nieumalowanych – no na palcach jednej ręki mogę je wszystkie policzyć!

Martwi mnie, że celebrytki udają, że ZAWSZE wyglądają pięknie. Nad kubkiem porannej kawy. Na siłowni, a często nawet na basenie. Z dziećmi na spacerze wyglądają tak jak ja czy ty, kiedy idziemy na imprezę!

Martwi mnie, że nawet jeśli nie pracujesz twarzą, wyglądem, nie jesteś modelką ani miss, to musisz się umalować. Bo to, jak wyglądasz, interesuje wszystkich bardziej od tego, co masz do powiedzenia. I teraz, gdyby jakaś celebrytka pokazała się w tv albo na insta niezrobiona, to media rozpisywałyby się o tym gęściej i częściej, niż gdyby zaczęła pleść na wizji głupoty. Bo do tych głupot jesteśmy przyzwyczajeni, a do oglądania twarzy bez make upu – jakoś tak nie.

Martwi mnie, że nasze córki i synowie dorastają w świecie, w którym czterdziestolatki się nie starzeją, za to powoli zaczynają przypominać koty. Coraz większe usta, coraz bardziej napompowane policzki, coraz mocniej naciągnięte okolice oczu.

Martwi mnie, że w tym świecie sztucznych ust, policzków, nosów, ale także rzęs, brwi, paznokci, włosów i cycków niedługo zapomnimy, jak NAPRAWDĘ wygląda kobieta. Tak jak zdążyliśmy zapomnieć, że dorosła babka nie jest gładka jak dziecko, że ma włosy na nogach i pod pachami. Ale od ponad 20 lat nie widzimy tych włosów na ulicach, plażach ani nawet na reklamach golarek (przyjrzyj się uważnie takiej reklamie: kobiety na nich golą już ogolone nogi, żeby nas nie zniesmaczyć, podczas gdy mężczyźni faktycznie golą zarosty).

Martwi mnie, że naturalna twarz dziwi nas bardziej niż sztuczna.
Martwi mnie ta presja.

Martwi mnie, że jeśli kobieta nie ma makijażu, słyszy zatroskane: „Wyglądasz na chorą”, „Ale jesteś blada”, „Wszystko w porządku? Niewyraźna jakaś jesteś!” tylko dlatego, że nie dorysowała sobie tego dnia rumieńców.

A na samym końcu i najbardziej martwi mnie to, jak dużo jest pięknych kobiet, które nie wyjdą bez makijażu nawet do mięsnego. Bo brak makijażu jest synonimem zaniedbania, a na przykład brak regularnych badań – nie.

Z ciekawości przejrzałam mój feed na Instagramie z dwóch ostatnich tygodni. 6 do 5: taka jest mniej więcej proporcja zdjęć w makijażu do tych bez niego. I wiesz co? Właśnie za to uwielbiam być kobietą! Że mogę się pomalować i wyglądać wow. Ale przecież nie muszę w każdej sekundzie swojego życia!

Ty też możesz się pomalować. Ale nie musisz! Bez makijażu jesteś tak samo fajna jak z nim. I nigdy, przenigdy nie daj sobie wmówić, że jest inaczej!


Spodobał Ci się ten wpis? Będzie mi miło jeśli polubisz!

Dodaj komentarz

14 komentarzy do "Martwi mnie świat, w którym naturalna twarz dziwi nas bardziej niż sztuczna"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Magda
Gość

Masz rację. Nie maluję sie tylko kiedy wiem, że nigdzie nie wychodzę i nikt mnie nie odwiedzi. Czyli dla mojej rodziny nie muszę być piękna. Mąż mi to nieraz zarzucił.
Ostatnio nawet przez moment chciałam wytuszować rzęsy bo kurier dzwonił, że zaraz będzie. Paranoja.
Wszystkie te zabiegi dla urody zajmują bardzo dużo czasu i tendencja jest zwyżkowa. Jak tak dalej pójdzie to ludzkość będzie coraz piekniejsza z zewnątrz i coraz bardziej pusta w środku.
Ps. Masz booskie oczy.

Kasia
Gość

Ja sie czesto nie maluje I mam to w … :D natomaist Twoje zdjecia bardzo mi sie podobaja I nawet by mi do glowy nie przyszedl taki komentarz. Mysle wiec ze Sa ludzie, ktorzy oceniaja innych takimi kategoriami I tego co siedzi w ich glowach niestety nie zmieni sie takim wpisem :(

Mimi
Gość
Ja niestety muszę się malować, mimo tego, że sama bez makijażu czuje się dobrze, a partner powtarza mi, że jestem piękna. Czemu? Bo mając 27 lat, wzrost dużo poniżej średniej, drobną budowę i baby face – bez makijażu wyglądam na 15 lat. Nawet, gdy mam makijaż ludzie traktują mnie z góry, myśląc że jestem dużo młodsza, a gdy go nie mam są zwyczajnie chamscy… Tak jak piszesz – oceniają po wyglądzie, nawet nie słuchając, co mówię. Miałam wiele sytuacji, w których podważano to, co mówię i sugerowano, że kłamię w sprawie wieku. Zarówno w pracy, sklepie, na poczcie, w urzędzie… Czytaj więcej »
e-milka
Gość
e-milka

Mnie na pewno Berlin nieco w tym pomógł, ale bez problemu pokazuje się bez makijażu. A może też, bo ukończywszy 40tke nie odczuwam presji. Nie muszę, nie chce.

Kamila
Gość
Kamila
Jak ja uwielbiam być sauté!!! Dotknąć powiek kiedy chce, uczynić facepalm, gdy okoliczność są ku temu konieczne, zasnąć błogo przy dziecku, po dniu pełnym pogoni i obudzić się z wyrzutem sumienia, że mam nieświeży oddech a nie dodatkowo martwić się o rozmazany make up na poszewce poduszki ? Cenię uczucie, gdy z makijażem robię WOW – samej sobie i otoczeniu. Lubię, gdy pytają mnie o wiek lub nie chcą sprzedać napojów %% pomimo dziecka w wózku na zakupy, bo to oznacza, że moja cera oddycha, żyje własnym życiem i ozdoba nie straciła z piedestału mego realnego oblicza. Kosmetyki, nawet nie… Czytaj więcej »
Magda
Gość

W moim otoczeniu niedawno pewne poruszenie wywołały moje siwe włosy. Niestety – mam 35 lat, a na głowie pełno srebrnych nitek. Po kilku próbach farbowania (niestety po 2-3 myciach ‚stebro’ wyłazi na wierzch) olałam sprawę. Nie przeszkadza mi to, że mam siwe włosy. Za to moja koleżanka z pobłażliwym uśmiechem stwierdziła: „Nie może ci to NIE PRZESZKADZAĆ! Wyglądasz na zaniedbaną!”. I powiedzcie mi, czemu siwy facet jest: dojrzały, sexi, szpakowaty, przystojny, a siwa kobieta ZANIEDBANA?

Ania
Gość
Pierwsza sytuacja z poprzedniej pracy, przyszlam, ajestem sama na zmianie ale czuje ze tak mnie rozłożylo ze z godziny na godzinę jest coraz gorzej i nie dotrwam do końca, dzwonie więc do koleżanki żeby przyjechała mnie zastąpić bo źle się czuje słyszę „ok tylko muszę się pomalować”.. Przyjechała po ponad 2 godzinach gdzie droga zajęła z 10 minut.. Gdzie pracowalysmy w gastronomii i prawda jest taka ze to wszystko z niej i tak spływało. Mogła przyjść BARDZO spóźniona ale nie nieumalowana.. Druga to taka ze opowiadala ze musiała iść wynieść śmieci, a to tylko tusz nałoży, a to jak juz… Czytaj więcej »
Ania
Gość

jest tak mądry i wyczerpujący, że nie wiem co napisać ? kochana trafiłaś w samo sedno. Niestety taki jest nasz dzisiejszy świat, to takie przykre, potem masa kobiet z depresją bo jak nie wykladasz jak Pani z tv to jesteś inna…

Anna
Gość
Ja się maluję zarówno dlatego, że chcę (bo mam manię i muszę podkreślać bardziej oczy i też zwyczajnie mi się to bardziej podoba), ale też dlatego, że muszę (bo mam ciągle straszne syfy na twarzy). Więc postać przed lusterkiem i tak muszę, żeby nie straszyć ludzi, ale oczy już robię dla siebie. Bardzo się cieszę, że niektóre kobiety potrafią wyjść z domu bez mejkapu i im zazdroszczę (a sama czuję się doceniona, jak z którąś się widzę i go nie ma), ale fakt, że nadal za dużo kobiet ma obsesję na punkcie tego ciągłego malowania buzi (częściowo to wina facetów,… Czytaj więcej »
puch ze słów
Gość

jeśli nie makijaż to moze fotoshop … ? no jakoś trzeba „fanów” zadowolić…
” świat schodzi na psy” niestety …
pozdrawiam i dobrej nocy .
p.s naturalnie że naturalne jest w cenie! ;)

Kaś
Gość

Jestem strasznym leniem bo maluję się tylko na imprezy, a i to nie zawsze. Mam to po prostu w du…żym poważaniu :) O dziwo nie słyszę nieprzyjaznych komentarzy. Raz nawet, gdy miałam pełen make-up usłyszałam, że mam tak ładny naturalny kolor ust, że po co go przykrywam szminką. To było miłe :)