Kobieta

18 kompromitujących faktów o mnie na moje 18-te urodziny!

9 stycznia 2019

Wczoraj miałam urodziny, co skrzętnie przemilczałam, bo w pewnym wieku kobieta woli się już swoimi urodzinami nie chwalić. I choć nie obchodziłam ich jakoś hucznie – tak po prawdzie od kilku lat nie obchodzę ich wcale! – z okazji mojego święta postanowiłam popełnić ten wpis. Trochę na poprawę humoru. Sobie, ale również tobie, bo jeśli myślisz, że jako jedyna masz jakieś dziwactwa – jestem ciekawa, co powiesz na to???


18 kompromitujących faktów o mnie:

1. Jako niemowlę byłam typowym hajnidkiem. Ponoć płakałam non stop, od pierwszej sekundy swojego życia gdzieś tak do drugich urodzin. Zawsze myślałam, że rodzice przesadzają z tymi mrożącymi krew w żyłach opowieściami o mnie, ale potem urodziłam syna, który okazał się taki jak ja… Karma is bitch.

2. Byłam ślepa. W dzieciństwie tak dużo czytałam, że szybko dorobiłam się ogromnej wady wzroku. Moje okulary przypominały denka od słoików do musztardy, więc kiedy tylko skończyłam 21 lat, przeszłam laserową korekcję wzroku. Nawet sobie nie wyobrażasz, jaka to radość obudzić się rano i widzieć WSZYSTKO! Dlatego też dzień zabiegu zaliczam do najszczęśliwszych dni mojego życia. Tak, w moim osobistym Rankingu Szczęścia wyprzedził nawet dzień, w którym urodziłam dzieci czy wzięłam ślub.

3. Mam bardzo mocne włosy i paznokcie. Tak mocne, że na włosach łamię grzebienie, a na paznokciach nożyczki. Zawsze, kiedy przeklinam w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych, do łazienki zagląda Piotr i pyta, czy zapisać mnie na manicure oraz pedicure do… Stolarza.

4. Ponieważ moje włosy totalnie mnie nie słuchają, ja również nauczyłam się je ignorować. Nigdy ich nie układam, po prostu wstaję i idę w świat. Co pewnie widać na zdjęciach ;). Wiem, że są kobiety, które latami myślą, czy skrócić włosy o centymetr albo przeżywają zmianę koloru o dwa tony… Totalnie mnie to nie dotyczy! Nigdy nie przeżywam nowej fryzury. Odrosną. Albo nie. Tak czy siak na pewno będą się układać fatalnie, więc… Whatever.

5. Mój mąż znalazł mnie na Naszej Klasie i tam też umówiliśmy się na pierwszą randkę.

6. Nie jestem sentymentalna. Kiedy Piotr wczoraj przyniósł mi bukiet róż, zapytałam tylko: „A nie szkoda kasy?”. Nie pamiętam o cudzych urodzinach i nie mam pretensji, kiedy ktoś nie pamięta o moich. O rocznicach i imieninach nawet nie wspomnę! Nie mam pojęcia, kiedy jest Piotra, ani kiedy imieniny obchodzi mój syn. Nigdy nie złożyłam im z tej okazji życzeń. O Basi pamiętam, bo ma imię po babci, a dla babci takie święta są ważne, więc staram się jakoś ogarnąć, ale nadal zdarza mi się, że Barbórki mylę z Mikołajkami…

7. Wszystko przez to, że mam matematyczną dysleksję (dyskalkulię leksykalną i graficzną). To jest tak, że mylę ze sobą cyfry oraz ich wielokrotności (3 z 6 oraz z 9), a 13 to dla mnie to samo co 31. Pamiętam, jak kiedyś przed tablicą pani od matematyki na mnie krzyczała, że nie potrafię wykonać prostego działania, po czym dała mi kalkulator, a mi ze stresu te wszystkie liczby wirowały przed oczami i źle je wstukiwałam, więc usiadłam nie tylko z jedynką, ale jeszcze okryta niechlubną sławą jako ta, która nawet z kalkulatorem nie potrafi nic obliczyć. Z tego powodu moja praca magisterska dotyczyła dysleksji właśnie, bo doskonale potrafię zrozumieć osoby, które na nią cierpią. Dostałam za nią szóstkę (wiem, że na studiach nie ma szóstek, ale ja właśnie taką ocenę mam wpisaną w indeks). Kończyłam też studia podyplomowe w tym temacie i gdyby nie blog, pewnie teraz pracowałabym z dziećmi ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się. Bardzo się denerwuję, kiedy ktoś mówi, że dysleksja nie istnieje.

8. Przez problemy z matematyką nie próbowałam zdawać na architekturę wnętrz. Mój tata jest po polibudzie i nie uznaje architektów po ASP, więc nawet nie wspominałam w domu o takim pomyśle, choć do dzisiaj czuję, że minęłam się trochę z powołaniem.

9. Kiedyś całe dni spędzałam na forum budowlanym. To właśnie stamtąd mam pierwszych czytelników, bo mój wątek był dość popularny, a z niektórymi dziewczynami mam kontakt do dziś!

10. Jestem nieśmiała. Za każdym razem, kiedy poznaję nowych ludzi, to zacinam się bardziej niż moja dwulatka! Przez to prawie nic nie mówię i uchodzę za osobę zimną, wyniosłą. Taka trochę Królowa Śniegu, ale to totalnie nieprawda! Co ciekawe – przed kamerą cała moja nieśmiałość znika. Chyba nie zdaję sobie do końca sprawy, że ktoś to w ogóle ogląda i czuję się, jakbym gadała sama do siebie.

11. Gadam do siebie. Non stop. Od małego. Teraz już raczej w myślach, ale zdarza mi się powiedzieć jakieś zdanie głośno, na przykład na ulicy albo w tramwaju i wtedy ludzie dziwnie na mnie patrzą.

12. Mam bardzo bujną wyobraźnię. Tak bujną, że jak sobie coś wymyślę, to czasami wydaje mi się, że to się zdarzyło naprawdę. Potrafię np. nie odzywać się do męża rano, bo widziałam przed snem, że flirtował z jakąś obcą kobietą i zabolało mnie to tak bardzo, że nie potrafię mu szybko wybaczyć, nawet jeśli działo się to tylko w mojej głowie. W czasie kłótni Piotr często to wykorzystuje i np. wmawia mi, że sobie to wymyśliłam, nie powiedział tego czy tamtego, ale ja przecież wiem, jak było naprawdę. Nie jestem żadną wariatką!

13. Jeszcze bardziej niż z obcymi nie lubię rozmawiać przez telefon. Za każdym razem, kiedy mam coś załatwić telefonicznie, przekładam to i odkładam, więc w efekcie wszystkie sprawy telefoniczne załatwia za mnie mąż. To on dzwoni do mojego banku, a nawet… Umawia mnie na wizytę do ginekologa.

14. Nauczyłam się pływać w podróży poślubnej, a wcześniej przez rok pływałam z makaronem. Tak, wiem, wiocha. Ale od tego czasu pływanie jest jedną z moich ulubionych aktywności, więc jestem najlepszym dowodem na to, że nigdy i na nic nie jest za późno!

15. Nie potrafię tańczyć. Totalnie. Dlatego nie mieliśmy typowego wesela, bo prędzej bym umarła niż wyszła na środek i cokolwiek odtańczyła. To jest mały dramat, bo na przykład Piotr uwielbia tańczyć i jest w tym całkiem dobry, a przeze mnie na imprezach musi tańczyć… Z kolegami.

16. W podstawówce byłam fanką Spice Girls. Z koleżankami założyłyśmy nawet funclub tej grupy i śpiewałyśmy „Wannabe” w czasie szkolnych mini playback show.

17. Koleżanki w szkole nazywały mnie „księżniczką”. Małpy. Nie wiem skąd ten przydomek, ale Piotr mówi, że miały rację!

18. Nie mam pojęcia, ile lat skończyłam! Nie wiem, czy to wynika z mojej dyskalkulii czy po prostu wypieram pewne fakty dla własnego zdrowia psychicznego, ale jakby ktoś mnie zapytał znienacka w jakim jestem wieku, to zawsze powiem: 25! Dopiero potem muszę przypomnieć sobie datę urodzenia i obliczyć, ale że 1984 myli mi się z 1948 i 1988… Zanim się doliczę, mijają całe wieki i tak sobie żyję w błogiej nieświadomości… ;)


Ja już zdradziłam kompromitujące fakty o mnie, czas więc na ciebie! Jak to mawiała moja koleżanka z podstawówki (pozdrawiam Oliwia!): „Każdy z nas ma jakiegoś grzyba”. Wystarczy, że zdradzisz tylko jedną rzecz! Żeby nie było, że tylko ja jestem takim dziwakiem…

kombinezon – Zara
rajstopy – Calzedonia
kolczyki – Lilou
buty – Ecco


Spodobał Ci się ten wpis? Będzie mi miło jeśli polubisz!

Dodaj komentarz

24 komentarzy do "18 kompromitujących faktów o mnie na moje 18-te urodziny!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
e-milka
Gość
e-milka
Hi, hi, sporo nas laczy, sporo nas dzieli. Co nas laczy to hajnid, niesmialosc, niechec do telefonow (walcze przez cale zycie), nie wiem, czy u Ciebie jeszcze aktualne, ale u mnie ciagle: brak prawka, wlosy (ale nie paznokcie), wyobraznia i nieswiadomosc wieku ;), aha i chyba tez brak talentu do w-fu, no i alergie i atopowe zapalenie skory. I podobnie z datami, urodzinami etc. Jestem byc moze jedyna kobieta, ktora nie obraza sie, ze On zapomnial o dacie slubu, bo… sama o tym zapomnialam Myslisz, ze te oczy to od czytania? Bo ja tez pochlanialam ksiazki, gazety, instrukcje, wszystko, a… Czytaj więcej »
Ania
Gość

13 to o mnie w 100%!
„No weeeź zadzwoń, ja nie umiem” ?

Victoria
Gość
Victoria

Z tym dzwonieniem przez telefon mam identycznie! :D Tak samo z poznawaniem nowych osób – jestem raczej nieśmiała (chociaż zdecydowanie wolę załatwiać sprawy osobiście niż dzwonić). A do tego mam typowy bitch face co w połączeniu z nieśmiałością powoduje, że ludzie uważają, że zabijam ich wzrokiem, kiedy ja nawet nie zwracam uwagi na to, że są w pobliżu i myślę zupełnie o czym innym :)

Ane
Gość

Z dzwonieniem tak mam, bo wydaje mi się, że przeszkadzam. Zadzwonię do stomatologa i co? – on na pewno teraz boruje, a ja niby taka księżniczka muszę akuuurat dzwonić, sic.

Basia
Gość

A ja chyba trafiłam do Cienie z bloga Kasi Tusk (sierpień/wrzesień 2013)???? Czytałam komentarze i zainteresował mnie, kobietę w pierwszej ciąży, nick Kukamamuniu. Boże ile to już lat…. BTW. Od 5lat nieprzerwanie mam 25 lat, mimo że z liczbami i matematyką nigdy nie miałam problemów ?

Aga
Gość

Nie umiem pływać, nienawidzę rozmów telefonicznych, myla mi się roki urodzenia moich dzieci ?bo co to za rocznik 2000(cos). Czasem gadam do siebie bo przecież CZASEM TRZEBA POROZMAWIAĆ Z KIMS INTELIGENTNYM ?????

puch ze słów
Gość

bardzo mi się podoba to że Piotr może się realizować w tym co mu dobrze idzie taniec A że z chłopami? A kto faceta tak zrozumie jak drugi facet? no chyba nie Księżniczki? ;) znowu podkreślam rajstopy odjechane! dziękuję za ten szczery pełen dystansu do siebie zestaw 18 wspaniałych. Wygrywasz więc ja o sobie nic :) pozdrawiam Asia

puch ze słów
Gość

Aaa zapomnialam wszystkiego dobrego z okazji 18 stki!

Kamila
Gość
Kamila
Tak samo mam opory przed dzwonieniem, mąż czasem wręcz zmusza mnie bym zadzwoniła po pizzę i się nie wyglupiała. Dodatkowo jestem nieśmiała, nie tylko wśród nowo poznanych osób, czasem nawet wśród znajomych siedzę cichutko i tylko się przysługuje zależy od dnia. Lubię przyglądać się ludzią, często mąż mnie upomina, że się bezczelnie gapie, ale ja robię to nieświadomie poprostu interesuje mnie jak inni radzą sobie z życiem. Uwielbiam czytać, kiedy czytam przenoszę się w wyobraźni w inny świat, a gdy skończę jakąś pozycję, czuję pustkę. Nigdy nie pamiętam czy zamknęłam drzwi od domu. Jem mało mięsa, dodatkowo jak się już… Czytaj więcej »
Magdalena
Gość
Magdalena

Lubię wyciskać sobie pryszcze…

Uni
Gość

Nienawidzę gadać przez telefon i nie ma znaczenia czy to ktoś obcy czy rodzina. Za umawianie wizyt też zabieram się jak pies do jeża. Jeśli się uda wyręczyć partnerem, to alleluja!! Jeśli nie.. Prędzej pojadę osobiście do biura, przychodni, sklepu, szkoły, informacji niż zadzwonię ? wisienką na torcie jest fakt, że do moich obowiązków w pracy zalicza się m. in. obsługa klienta PRZEZ TELEFON! Zamawianie towaru PRZEZ TELEFON, kontakt z kierowcami PRZEZ TELEFON ?

Uni
Gość

A mam jedno takie ‚creepy’ dziwactwo, że często w nocy gdy wszyscy śpią, wymyślam różne katastroficzne sytuacje :
Pożar, włamanie, napad, powódź, wojna itd. I wymyślam plany ucieczki i ratunku… Chcę być przygotowana ?

Kasia
Gość

Z tym punktem 8 to tak tak.. Dom piękny samych pięknych chwil w nim życze z okazji tej 18 ?

Kasia
Gość

Miała być buźka a nie znak zapytania haha

Magda
Gość

Ja totalnie nie mam wyczucia rytmu, więc taniec w parze odpada i śpiewać też nie umiem. Na szczęście mąż też nie tańczący, więc się zgraliśmy ;) Co do telefonów, to moja niechęć do rozmów dziwi wszystkich, bo nawet z psiółkami nie lubię gadać przez telefon. :| Nie cierpię długich paznokci – z jakiegoś powodu budzą u mnie obrzydzenie (nawet te zmalowane). No i jeszcze: wspomniałaś o wyobraźni. Ja mam tak realistyczne sny, że kiedyś zrąbałam męża za jego flirt, który mi się przyśnił :D