Czego nie zabraniać dziecku? Sprawdź, czy nie przesadzasz z zakazami!

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Ok, to pozwolić, żeby skakało po kanapie czy nie? Właziło na parapet i jadło rękoma? Gdzie przebiega granica pomiędzy szczęśliwym dzieciństwem a wychowywaniem na własnej piersi rozwydrzonej bestii? Nie uwierzysz, jak wiele z nas ma z tym problem! Bo same byłyśmy wychowywane w świecie „tego nie wolno”, „tamtego nie rusz”. Dlatego teraz nie wiemy, czego nie zabraniać dziecku i na wszelki wypadek zabraniamy… Wszystkiego!

Ja jestem zdania, że im mniej zabraniasz, tym lepiej! Bo to jest tak, że jak dziecko w kółko słyszy: „nie” – uczy się to „nie” ignorować. Wiesz, jakbyś wszędzie na drodze miała znaki z absurdalnymi wręcz ograniczeniami prędkości: tu 30, tam 20, to po ilu kilometrach powiedziałabyś: „Pieprzę to!” i docisnęła gazu? Przecież sama najlepiej potrafisz ocenić niebezpieczeństwo!

No więc mały człowiek ma tak samo. Dlatego słowo „nie” zostaw tylko na wyjątkowe sytuacje, żeby zadziałało na niego jak na nas znak „STOP!”.

CZEGO NIE ZABRANIAĆ DZIECKU (i dlaczego)?

1. Biegać i skakać. Tak, po kanapie też.

Każde dziecko na drugie imię ma Energia. No nie posiedzi taki zbyt długo w jednym miejscu i średnio co kwadrans mówi, że się nudzi.

Masz wtedy trzy wyjścia. Możesz kazać siedzieć prosto a grzecznie, ale to jak walka z wiatrakami przy ogromnym wietrze. Możesz codziennie zabierać swoje dziecko na kilka godzin na rower, hulajnogę, plac zabaw, bieganie po ulicy, trampoliny. Bywa upierdliwe zimą i praktycznie niemożliwe, jeśli pracujesz. Dlatego ja wybieram bramkę numer trzy i pozwalam dzieciom biegać oraz skakać w domu.

Pewnie nie raz się zastanawiałaś, dlaczego dzieci tak lubią skakać po łóżku czy kanapie? Ano rytmiczne podskoki stymulują układ przedsionkowy, który znajduje się w uchu. To naszego kilkulatka uspokaja, tak samo jak niemowlaka uspokaja kołysanie. Ale też pomaga utrzymać prawidłowe napięcie mięśniowe, postawę, uczy świadomości ciała i koordynacji!

Oczywiście, uczymy dziecko, że w gościach nie skaczemy po kanapie czy łóżku. Bez obaw – wybiegane dziecko to zrozumie! Tak jak my po wyjeździe z autostrady, gdzie mogliśmy nadrobić drogi, przestrzegamy przepisów w mieście.

2. Wspinać się.

Na krzesła. Zjeżdżalnię. Drzewa.

Możesz się oburzać, ale pochodzimy od małp i wspinanie się leży w naszej naturze. Dziecko dzięki temu ćwiczy koordynację i jest sprawne. To działa też dobrze na jego psychikę, bo jeśli zdobyło szczyt krzesła, staje się pewne siebie i odważne!

Jeśli boisz się, że spadnie – bądź obok, asekuruj. Ale nie zabraniaj!

3. Krzyczeć.

Nie jesteś w stanie zabronić dziecku CZUĆ, nie zabraniaj więc WYRAŻAĆ tego, co czuje.

Fajnie, jeśli nauczy się wyrażać złość w inny sposób niż wrzask, ale nie wymagaj od niego więcej niż sama potrafisz!

Żeby radzić sobie ze złością, trzeba umieć ją rozpoznać. Za każdym razem tłumacz dziecku, co teraz czuje, ale nie mów: „Nie krzycz”, „Nie wolno się złościć”, „Grzeczne dzieci nie krzyczą”. Ty krzyczysz. Ja krzyczę. Wcale nie jesteśmy wtedy niegrzeczne, tylko wkurzone!

4. Samodzielności.

Nawet jeśli w praktyce oznacza to czekanie 15 minut, aż dziecko upora się z zamkiem w kurtce. Ale bez ćwiczeń nigdy nie zapnie jej w 3 sekundy!

5. Rozporządzać swoimi zabawkami.

Jeśli dziecko nie chce się dzielić – to nie. Niby dlaczego ono ma z radością pożyczać swoje zabawki, podczas gdy twojego telefonu czy szminki nie można dotykać?

U nas zasada jest jedna – nie chcesz się dzielić, nie zabieraj innym. Chcesz się pobawić piłką siostry? Zaproponuj jej własną zabawkę, może się zgodzi! A jeśli nie: uszanuj jej decyzję. To świetna nauka na przyszłość, bo dorośli też nie pożyczają sobie wszystkiego! Lub pożyczają, chociaż nie chcą, ale nigdy nie nauczyli się odmawiać.

6. Rozbierać się.

Ostatnio na wallu Superniani pojawiło się pytanie, czy jak jest powyżej 10 stopni, to zakładać czterolatkowi czapeczkę. Zdania były podzielone: że tak, bo przecież luty i że nie, bo jest ciepło.

Mało kto wpadł na to, że czterolatek potrafi już MÓWIĆ. Jakoś tak z góry zakładamy, że dorosły wie lepiej, co czuje dziecko. A każdy z nas inaczej odczuwa temperaturę! Ja np. jestem strasznym zmarzluchem i poniżej 15 stopni wyciągam z szafy puchówkę, znowu mojemu mężowi zawsze jest gorąco i nawet przy -10 biega w wiosennej kurtce. To mnie nauczyło, że jak Basia zdejmuje skarpetki, bluzę albo czapkę to nie po to, żeby zrobić mi na złość, tylko zwyczajnie jest jej za ciepło!

7. Brudzić się.

Czego nie zabraniać dziecku przede wszystkim? Być dzieckiem! A dzieci się brudzą. W kałuży. W piasku. Farbkami.

Jeśli twoje dziecko nie lubi się brudzić, zachęć je do tego. I obserwuj, bo to może być pierwszy sygnał, że występują jakieś problemy z Integracją Sensoryczną, które prowadzą np. do neofobii.

8. Kończyć jeść, kiedy ma na to ochotę.

Kiedyś na spotkaniu z doktor dietetyki usłyszałam najważniejszą zasadę dotyczącą żywienia dzieci: „To rodzic decyduje, co dziecko je, a dziecko decyduje: ile i jak”.

Tymczasem najczęściej rodzice dzień w dzień serwują dziecku suchy makaron, bo wiedzą, że to zje na pewno (czyli to dziecko decyduje, co je!), a potem namawiają do „jeszcze jednej łyżeczki”, „za mamusię”, za tatusia” (czyli oni decydują: ile).

Brzmi znajomo? Pamiętaj, że od ciebie zależy, czy dziecko będzie miało na talerzu brukselkę. Ale od niego, czy dzisiaj tylko jej dotknie, powącha, ugryzie i wstanie od stołu czy… Zje wszystko.

9. Bawić się jedzeniem.

„Jedzenie nie służy do zabawy!” to ulubione powiedzenie dorosłych, którzy równocześnie chętnie spotykają się przy stole z okazji urodzin, świąt, na weselach i wychodzą na randki do restauracji.

Dopóki dziecko nie będzie wszystkiego dotykać – nie będzie jeść. Ty też nie włożyłabyś do buzi czegoś, czego nie dotkniesz, prawda? Pozwól poznawać konsystencje, oswajać się z „dziwnym” jedzeniem, ćwiczyć koordynację oko-ręka-buzia.

Ja tam zawsze się cieszę, kiedy moje dzieci jedzą rękoma, bo to oznacza, że smakuje im tak bardzo, że nie mają czasu sięgnąć po sztućce!

10. Decydować o sobie.

Czego nie zabraniać dziecku? Tak naprawdę wszystko sprowadza się do decydowania o sobie. Im szybciej dziecko nauczy się podejmować decyzje – tym przecież lepiej dla niego!

Bo nie zawsze będziesz obok, żeby przypomnieć o czapeczce czy ostrzec, że to za wysoko, żeby skoczyć.


PRZY OKAZJI ZAPRASZAM NA NASZ INSTAGRAM


Ja zawsze, kiedy zastanawiam się, czego nie zabraniać dziecku, stosuję prosty trik. Odpowiadam sobie szczerze na pytanie:

  • Dlaczego chcę powiedzieć „nie”?

Z własnej wygody? Dla świętego spokoju? Bo sama w takiej sytuacji słyszałam „nie”? A może dlatego, że boję się, co ludzie powiedzą?

Wtedy gryzę się w język i nie mówię nic.

Ale jeśli zachowanie dziecka uprzykrza życie innym lub jest niebezpieczne – wtedy moje dziecko słyszy „nie”. Z tym że skakania po kanapie nie uważam za zachowanie skrajnie niebezpieczne, tylko rozwijające :). A ty?

20
Dodaj komentarz

12 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gość
Ania

Świetny tekst!! To takie oczywiste, a tak mała osób o tym wie.

Gość
Elżbieta

i jeszcze pomagania w kuchni,moja córa w marcu skończy trzy lata i uwielbia pomagać, nigdy nie zabraniałam bo a nóż się ubrudzi o matko i co wtedy :P .W kuchni zawsze mamy mnóstwo zabawy i radochy

Gość
Dorota

Na skakanie po łóżku ja się nigdy nie zgadzam. Dlaczego? Bo widziałam jak syn mojej koleżanki spadł z łóżka na głowę w trakcie skakania i widząc jak wygina mu się szyja, byłam przekonana że już z tej podłogi nie wstanie. Na szczęście skończyło się na strachu, ale ryzykować nie będę.

Gość
Kasia

Mój syn sobie zlamal noge jak biegl do kuchni. Wypadki sie zdarzają uważam ze bez sensu zabraniać dzieciom ruchu

Gość
Monika

Świetny tekst

Gość
Sylwia

Z tym skakaniem się nie zgodzę. Nie raz widziałam u znajomych synka ladujacego na główce podczas takiego skakania. Poza tym łatwo zniszczyć kanapę. A dzieci trzeba też uczyć szacunku również do rzeczy.

Gość
AgiOli

Wychodzi na to, ze ja pozwalam na bardzo duzo. Regularnie cora wspina sie na szeroki blat kuchenny i gotuje ze mna. Moi rodzice do dzis sie denerwuja jak o tym slysza/lub to widza, mimo, ze Hania zaraz skonczy 3 lata i odpukac nigdy nie spadla.Skacze po lozku, biega jak szalona po salonie w te i z powrotem, tanczy, spiewa, sama myje rece moczac przy tym podloge, brudzi sie, wybiera ciuchy (z moja akceptacja), skacze po kaluzach jesli ma kalosze, nie wciskam w nia jedzenia jesli nie chce. Jedynie z krzyczeniem mam problem, bo jest naprawde glosna i czesto krzykiem chce… Czytaj więcej »

Gość
Kasia

Nasze dzieci uwielbiają skakac po kanapie. Ponieważ w tamtym roku rozwalili nam doszczętnie 1 kanapę (troche juz waza), a teraz sezon zimowy, a wiec aż tak duzo się nie bawimy na dworze, wpadłam na świetny pomysł i kupiłam trampolinę 1 osobowa do domu :) jednakże dzieci nadal skaczą po kanapie, ponieważ jak twierdzi starszy syn jest z niej lepsze wybicie :):):) i teraz pytanie: Zabraniać? Tlumaczymy, ze do skakania śluzy trampolina. JednakE tylko gdy dzieci zostają same w pokoju jak automat wskakują na kanapę :D

Gość
Barbara

Tekst bardzo ciekawy, z wieloma punktami się zgadzam. Nadal jednak pozostaje bez odpowiedzi pytanie czy to jest szczęśliwe dzieciństwo czy już chowanie rozwydrzonej bestii…

Gość
Magda

Nasze łóżko już wyskakane na maxa, widać jakie liche teraz robią… A właśnie ostatnio myślałam, kiedy już będzie można zabrać młodego na ściankę wspinaczkową, bo mieszkamy w bloku i dookoła niewiele atrakcji, a sama pamiętam jak z bratem łaziliśmy po drzewach i płotach

Gość
Magda

A z innej beczki, jestem instruktorem tańca i z przerażeniem obserwuję jak spada sprawność małych dzieci, które nie potrafią wykonać prostych ćwiczeń…

Gość
Martyna

Ja zabraniam biegać po mieszkaniu, bo pod nami mieszkają ludzie i wiem, jak to strasznie dudni – nad nami jest dwóch chłopaków i można dostać cholery. Ja byłam tak samo uczona, bo też nie mieszkałam na parterze. Tam się kończy nasza wolność, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Biegałam na dworze i po drzewach, i tak samo biega moje dziecko ;)

trackback

[…] 5. Sama nie mów w kółko „nie”. […]