10 spraw, o których (niby) wiedziałam przed urodzeniem dziecka, ale które i tak mnie zaskoczyły!

Dzisiaj chciałam opisać to, co w macierzyństwie mnie zaskoczyło. Ciebie też zaskoczy. Nawet jeśli przeczytasz mój wpis od deski do deski. Prawdopodobnie o tym, co piszę, już słyszałaś. Ja słyszałam. A potem urodziłam dziecko i stanęłam nad nim jak wryta.

1. Uwaga na baby blues!

Że istnieje – wiedziałam. Że zdarza się tak często – nie. Myślałam, że to przypadek jeden na sto! Czyli mnie na pewno baby blues ominie szerokim łukiem. W końcu pragnęłam tego dziecka, każdego dnia czule rozmawiałam z własnym brzuchem, więc jakim cudem po porodzie moje nastawienie miałoby się zmienić? Ano cuda się zdarzają. Huśtawki hormonalne też. Leżałam w szpitalnym pokoju z trzema babkami i wszystkie jak jeden mąż płakałyśmy w poduszkę. Ta przy ścianie, bo mąż odwiedził ją ze starszym synkiem, któremu ubrał zieloną czapkę do niebieskiej kurtki. Wyobrażacie to sobie? ZIELONĄ czapkę! Do NIEBIESKIEJ kurtki! Jak on w ogóle mógł??? Ta pośrodku nie mówiła, dlaczego chlipie. Może tak jak ja nie potrafiła nazwać własnych emocji? I ostatnia, która całymi nocami ryczała razem ze swoim dzieckiem. Jak ja później, po powrocie do domu.

2. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale dzieci płaczą.

No jasne! Każda z nas o tym wie. Ja też wiedziałam. Przecież właśnie w ten sposób sygnalizują swoje potrzeby (że głodne, mokro mają, coś boli). Tak, tylko że one płaczą znacznie częściej, a powodem może być na pozór błaha (dla dorosłego!) sprawa. Bo światło za mocno świeci. Lub za ciemno w pokoju. Bo sweterek mama chce ubrać. Albo zdjąć. Pieluchę przewinąć. W brudnej też źle. Przez pierwsze miesiące moje dziecko płakało właściwie cały czas, a ja byłam przestraszona, że dzieje mu się krzywda. Przeze mnie. Widocznie robię coś nie tak? Do teraz nie wiem, co mu właściwie dolegało? Problemy z brzuchem? Sławetne kolki? Niedojrzały układ nerwowy? Nadwrażliwość? Najpewniej wszystko razem! Teraz wiem, że urodzenie dziecka, które jako noworodek mało płacze, jest jak wygranie miliona w totka. Mało realne. Znajomi mówią, że ich dziecko było aniołkiem? Nie wierzcie! Te pierwsze miesiące po prostu bardzo szybko się zapomina…

3. Białe noce, czyli dzieci nie potrafią spać!

Ok, o tym nie miałam pojęcia. Coś, gdzieś mi się o uszy obiło na temat zmęczenia rodziców w pierwszych miesiącach życia. Ale też zaraz potem uspokajałam się, bo przecież we wszystkich poradnikach napisali, że noworodki przesypiają 18 godzin na dobę! A to powiedzenie: „Śpi jak niemowlę”? Czyli długo i głęboko, tak? Bzdura totalna! Śpi jak niemowlę, czyli po 15 minut, najlepiej wszędzie, tylko nie we własnym łóżeczku i najchętniej zawsze, tylko nie w nocy. Wszak maluch nie odróżnia dnia od nocy, a w brzuszku najlepiej mu się spało, kiedy mama bujała, czyli właśnie w czasie jej aktywności w dzień. Nie dziwota, że dziecko, które przychodzi na świat, nie potrafi spać, o zasypianiu już nie wspomnę! Będzie się wić i płakać ze zmęczenia, ale nie zaśnie. Im bardziej zmęczone, tym trudniej usypia. Co więcej! Im bardziej zmęczone, tym krócej śpi i budzi się z jeszcze większym krzykiem. Zaklęte koło. Twoja w tym rola, żeby je przerwać i spania nauczyć. Jak? Można bujać, śpiewać, spacerować, karmić, wprowadzić rytuały. Sposobów jest mnóstwo! Zapomnij natomiast o jednym: w pierwszym roku życia, kiedy dziecko śpi, Ty raczej sobie nie odpoczniesz. Albo je trzymasz na rękach, albo prowadzisz właśnie wózek. Ewentualnie siedzisz za kierownicą auta. Lub z laktatorem. A jeśli nie, to naprędce szykujesz dom przed kolejnym atakiem przebudzonego nagle dziecia. Tak, bez dwóch zdań: to był piękny czas!

4. Rady. Wszyscy wokół udzielają rad. Sprzecznych rad.

Bo wiedzą lepiej od matki, czego jej dziecko potrzebuje. Nie to jest jednak najgorsze, a patrzenie na ręce! Jakbyś krzywdę swojemu maleństwu miała zaraz zrobić. A dzieci to w naszym kraju dobro narodowe, więc… Rób tak, a nie tak. Źle robisz! Tego nie można! Co ci w ogóle przyszło do głowy? Daj mu jeść. Nie dawaj mu jeść! Czy to jedzenie nie jest przypadkiem za zimne? Za ciepłe jest, na pewno za ciepłe! Czym tam smarujesz odparzoną pupę? Nie smaruj. Posmaruj więcej! Bujaj, to się uspokoi! Po co bujasz, chcesz, żeby się przyzwyczaił? Nie widzisz, że nie chce być w wózku? Weź go na ręce! Nie bierz na ręce, bo już zawsze będzie płakać w wózku! Nie idź do lasu, tam są komary. Jak możesz chodzić przy drodze, przecież spaliny! Do sklepu zabierasz? A zarazki? Teraz chcesz wychodzić? Za zimno jest! Stanowczo za gorąco dzisiaj na spacer… Całymi dniami w domu będziesz siedzieć? Oszalałaś?!

5. A przecież dzieci są różne!

I na każde działa zupełnie coś innego. Wszyscy o tym wiedzą i wszyscy zapominają – nawet ja! Tym sposobem przygotowałam się na dziecko, które w wózku to zawsze, przecież dzieci lubią wózki, prawda? A odgłos odkurzacza, lodówki czy suszarki działa na nie uspokajająco? No właśnie nie. Nigdy nie wiesz, jaki numer wywinie Ci własny maluch. Mój na przykład nie lubi mleka. Każdy niemowlak pije mleko? Powiedz to Kostkowi! Ciepłe, zimne, modyfikowane, od krowy, smakowe, kakao, z płatkami lub bułką – nie tknie go i już. A Twoje dziecko w jaki sposób zaprzeczyło istniejącym na świecie regułom?

6. Zabawa z dzieckiem jest nudna.

Nie wiem, może są matki, które lubią puszczać jedno i to samo autko przez godzinę. Albo bawić się w chowanego przy firance, za którą doskonale widać dziecko, ale musisz udawać, że go nie widzisz. Ewentualnie gonić się pół dnia wokół tego samego stołu. Ja za resorakami nie przepadałam nigdy, piłki mogłyby dla mnie nie istnieć, a klocki przestały mnie rajcować dobre dwadzieścia lat temu. Mimo to liczyłam, że jakimś dziwnym trafem z własnym dzieckiem będę podrzucać balonik i patrzeć jak opada z prawdziwą pasją i zaangażowaniem. Cóż, nadzieja matką…

7. Doba trwa stanowczo zbyt krótko!

Po porodzie wszystkie moje zegarki popsuły się. Każda godzina trwa kwadrans, tydzień mija zanim zdąży się na dobre rozpocząć, a kalendarz gubi kartki bez ładu i składu. Jeszcze niedawno był maj, tak? A teraz już jest wrzesień? Gdzie w takim razie podziały się wakacje?! Niby słyszałam narzekania ludzi, którzy założyli rodzinę, że na nic nie starcza im czasu i nie wiadomo, w co ręce włożyć, ale nie spodziewałam się, że życie nabierze aż tak zawrotnego tempa…

8. Dziecko dużo kosztuje.

Wiecie co? Ono kosztuje jeszcze więcej!

9. Strach o dziecko wygodnie rozsiada się w życiu matki.

Na zawsze. Pamiętam doskonale, jak oskarżałam własnych rodziców o nadopiekuńczość. I co? Sama jestem jeszcze gorsza! A miałam być taka wyluzowana i w’ogle…

10. Ale największym zaskoczeniem okazała się… miłość!

Że taka miłość istnieje. Taka, którą trudno sobie wyobrazić, a co dopiero opisać! Bo nawet nie można jej porównać z inną miłością: do rodziców, partnera czy samego siebie. Jest jak morze, które trzeba zobaczyć na własne oczy, a i tak nie będziesz w stanie opowiedzieć, jak było wielkie, bo żadne słowa nie pomieszczą ogromu tych emocji.

38
Dodaj komentarz

18 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gość
olinekk.blogspot.com

uśmiałam się przy punkcie o zabawach ;) Ja bardzo często zastanawiam się jak zabawić synka bo przecież w co bawić się z 8 msc dzieckiem ? nie chcę mi się też kulać wciąż piłeczki czy robić „a kuku”, mimo wszystko wiem, że przecież muszę :)

Gość
mama JJ'a

No i rozłożyłaś temat na czynniki pierwsze, a ostatnim punktem rozmazałaś mi makijaż… Dziś kończymy równe 18 miesięcy!! Kiedy? Jak? Przecież zaledwie tydzień temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży… Tak, jestem przekonana, że to było w zeszłym tygodniu! No dobra, może miesiącu…

Gość
Ania

O punktach 1-9 niby wiem, ale i tak na pewno będę zaskoczona skalą i intensywnością. Najbardziej czekam na punkt 10… jeszcze 163 dni.

Gość
Karolina

No! Przez wszystko przeszłam :) Nie umiałam tylko tego wszystkiego tak świetnie uporządkować… Zadręczałam się tymi samymi pytaniami i zaskoczona byłam każdą wymienioną przez Ciebie sytuacją :) Ale przeżyłam!!! Bo tak to już jest. Że oczywiste jest największą niespodzianką :)

Gość
Ali

Sama prawda :) Mnie do wszystkiego powyzszego jeszcze zaskoczylo karmienie piersia – niby wiedzialam ze trudne, ze boli, ale nigdy nikt mi nie powiedzial ze dziec na cycu wisi godzinami i nie zawsze dlatego ze glodny :D No i zabkowanie! Mialo byc ciezko przez kilka dni w okolicach kazdego zeba… taaaa… moj synek ma 10 miesiecy, zabkuje odkad skonczyl 6, zebow mamy juz 8 sztuk, a ten dalej placze i placze i nie spi po nocach i sie slini i wklada wszystko do buzi – horror! :))) Nocy nie przespalismy zadnej od 3 miesiecy! A wczesniej juz ladnie cale nocki… Czytaj więcej »

Gość
Sylwia

Bardzo fajny tekst :)

Gość

O Matko ile w tym prawdy ! :) Mnie dosłownie wszystko zaskoczyło prócz wydatków, na to byłam chyba najlepiej przygotowana. A wszystko dlatego, że moja przyjaciółka miała dziecko idealne – w nocy musiała go wybudzać na karmienie, w dzień był pogodny, a gdy marudził wystarczyło go pobujać w bujaczku i zasypiał na bardzoo długo. Myślałam, że to normalne, że wszystkie dzieci takie są, że przez pierwsze miesiące nadrobię swoje życiowe zaległości, w końcu będę miała czas na hobby, pieczenie placków i zapraszanie koleżanek na kawkę. I z takim nastawieniem zdecydowałam się na potomka. Rok później urodziłam synka i zaczął się… Czytaj więcej »

Gość
Sylwia

To już wiem czemu nie mogę wygrać w totka! bo trafił nam się super egzemplarz czyli nasza roczna Iga. Rodziła się 20 min od jakichkolwiek oznak, potem przez pierwszy miesiąc przesypiała 22 godz na dobę. Nie spała tylko podczas kąpieli i jedzenia choć do tego ostatniego musiałam ją długo budzić, czasem wręcz łaskotać lub denerwować, żeby łaskawie otworzyła oczy. Nawet robiliśmy jej badania na poziom cukru itp bo normalnie takie rzeczy tylko w filmach :) Nawet nie wiecie jak można tęsknić za tym, żeby dziecko nie spało choć godzinkę :) Teraz ma rok i przesypia od 19 do 7 rano… Czytaj więcej »

Gość
Magda

Aha, jasne. Ja już się drugi raz nie nabiorę. Kiedyś myślałam że będziemy mieć 3 dzieci. Numer 1 upewnia mnie każdego dnia, że ja więcej przez to nie chcę przechodzić i pewnie na 1 dziecku skończy się moja „przygoda” z macierzyństwem.

Gość
Gośka

A moi synowie w okresie noworodkowym i niemowlęcym byli bardzo spokojni (teraz trochę gorzej;)). Obaj spali w rytmie 3-godzinnym, tzn 3 godziny snu – karmienie – 3 godziny snu, zarówno w dzień jak i w nocy. Płacz tylko w wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach. Naprawdę:). W nocy spali w łóżeczku, a w ciągu dnia w wózku – jak tylko któryś obudził się nadprogramowo, pobujałam chwilę i spokój:). Co prawda u starszego syna nocny sen zaburzył się trochę około roku – budził się na karmienie (piersią) coraz częściej i w końcu doszło do tego, że syrena wyła co godzinę;) No na dłuższą… Czytaj więcej »

Gość
Kasia A

Cale szczęscie, że jest ten punkt 10, bo tak by było słabo i by nasza populacja wyginęła :D

Gość
IN MY CREATIVE LIFE

Punkt 10 zdecydowanie najbardziej mi się podoba ;)))
Reszty bardzo się boję, jestem wręcz przerażona! Ale -mimo wszystko- chcę zostać mamą :)

Gość

Uwierz mi, są noworodki, które śpią po 18 godzin. Też kiedyś myślałam, że takich nie ma. Starszy Klusek na początku w ogóle nie chciał spać w dzień, ale jak miał 3 tygodnie zaczęłam nosić go w chuście. I wtedy to już mógł spać. Byle by był na mnie. To i 18 godzin. I myślałam, że z młodszym tez tak będzie, ale tu patrz punkt 5. Bo ten w chuście to może z 15 minut pośpi. A odłożony do łóżeczka to i 3 godziny :) A co do kosztów, to z mojego doświadczenia dziecko wcale dużo nie kosztuje. Przynajmniej nie takie… Czytaj więcej »

Gość

Tak mnie wystraszyłaś, że całe szczęście, że na końcu umieściłaś taki optymistyczny punkt. Bo bym chyba musiała przekonywać dziecko, że ma zostać w środku :D

Gość

ooooo…jak ładnie to ostatnie napisałaś… wiem, że itak nie uwierzysz, ale moja commmmmrka od urodzenia przesypiała 8godzin w nocy… powinnam grać w totka?

Gość
allie

Poruszyła Pani w tym poście tak wiele trudnych dla mnie spraw, że aż nie wiem, do której się odnieść jako pierwszej… Ale chybs najwięcej problemów sprawiają mi sytuacje opisane w pkt. 4… Szczególnie chodzi mi tu o rady Teściowej i Teścia, których jest mnóstwo… Daj jej szaleć po podłodze, nie bierz jej na ręcę…” (po 10 h mojego niewidzenia się z Mała, kiedy tak bardzo chcę ją przytulić, co i tak robię, ale po co to gadanie?), podgrzej, ochłódź, idź na spacer, źle ubrałaś… Można wyliczać do upadłego. Ale boję się przeciwstawić, boję się, bo Teściowie dużo pomagają w prowadzeniu… Czytaj więcej »

Gość
Spinka e

9. Strach o dziecko wygodnie rozsiada się w życiu matki. Niby wiedziałam ale nie sądziłam że aż tak rozgości się w moim życiu. Moja córka ma 20 lat jest na studiach po za domem a drżę o nią jak by dalej była maleńką dziewczynką, przecież nie mam wpływu na szereg sytuacji a mimo to myślę czy wróciła do domu a czy zdążyła na pociąg a czy w przedziale nie siedzi sama . Walczę z tym ale to silniejsze :( taka widać dola matki

Gość
Rudzielca

Z tym strachem to prawda. Mam 7 lat młodszego brata, który od kiedy się tylko urodził był moim oczkiem w głowie (może właśnie dlatego, że tyle młodszy?). Zawsze się o niego trzęsłam. Teraz on ma 23 lata i stresuje się chyba mocniej niż nasi rodzice, kiedy on np. imprezuje na miasteczku studenckim. Dodam, że mnie samej na studiach też zdarzało się włóczyć po mieście nocami i wcale się nie bałam ;) Już jak byłam dzieckiem, to potrafiły mi się śnić koszmary, że Szymkowi coś się złego dzieje i tak bywa do dziś. Teraz jestem w ciąży i boje się, że… Czytaj więcej »