Wakacje pod namiotem – jak się przygotować, żeby nie uciec po pierwszej nocy jak my?

Kiedy byłam dzieckiem, wakacje pod namiotem były największą przygodą! Jeździłam tak w podstawówce na różne wycieczki i trochę miałam żal do rodziców, że mnie i mojego brata pod namiot nie zabierali. Ale dzisiaj już chyba wiem, dlaczego…

SKĄD W OGÓLE TEN POMYSŁ?

wakacje pod namiotem

Ponieważ sama wakacje pod namiotem wspominam super, o taki wyjazd męczyłam Piotra od dawna.

Chciałam sprawić dzieciakom frajdę!

Jednak Piotr od samego początku był przeciwny. Mówił, że on w dzieciństwie pod namiot z rodziną jeździł często. I że to zupełnie nie dla mnie.

Postanowiłam mu udowodnić, że się myli. Tym bardziej, że nocowaliśmy już na kempingu w Danii, kiedy wybraliśmy się do Legolandu. Co prawda nie spaliśmy wtedy w namiocie, a w beczce, ale dałam radę? No, ledwo :)

wakacje pod namiotem

Mimo to wychodzę z założenia, że najpierw trzeba spróbować, zanim powie się: „Nie lubię!”. Właśnie takiego podejścia uczę dzieci, gdy namawiam je do zjedzenia pomidora. Dlatego pożyczyłam namiot od brata i wybrałam miejsce na biwak. Niedaleko Wielkopolskiego Parku Narodowego, a więc jakiś kwadrans jazdy od Poznania.

Żeby w razie czego móc szybko wrócić do domu. Choć pierwszego dnia byłam pewna, że zostaniemy na dłużej!

wakacje pod namiotem

CO JEST FAJNEGO W WYJEŹDZIE POD NAMIOT?

„A co nie jest?” zapytałabym w pierwszych godzinach.

Namiot rozstawiliśmy Piotr rozstawił bardzo sprawnie, bo te dzisiejsze w ogóle nie przypominają namiotów, które pamiętam z obozów w latach 90. Dzieciaki od razu do niego wskoczyły i… Nie chciały już wyjść, mimo, że dosłownie kilka metrów dalej znajdowało się jezioro i plaża (to kluczowa dla tego wpisu informacja, którą warto zapamiętać ;)).

wakacje pod namiotem

Sprytnie ułożyliśmy wszystkie rzeczy w aucie tak, żeby były dostępne zaraz po otworzeniu bagażnika. Czyli: otwieramy bagażnik i się przebieramy lub jemy, zamykamy bagażnik i możemy iść w długą, nie martwiąc się, że ktoś nas obrobi z kabanosów.

Bo w sumie wałówka była najcenniejszym, co ze sobą na wakacje pod namiotem wzięliśmy.

Zupełnie niepotrzebnie! Gdyż nieopodal były knajpki. I to też jest super, że dzisiaj wyjazd pod namiot nie równa się jedzenie konserw i gotowanie na pojedynczym palniku. Przyzwyczajeni do cen poznańskich i nadmorskich byliśmy nawet pozytywnie zaskoczeni niskimi rachunkami za całkiem dobre, domowe posiłki.

W ogóle cena takich wakacji to kolejny plus: jedna doba dla czterech osób na polu namiotowym z podłączeniem do prądu kosztowała nas 70 zł. Posiłek dla rodziny wraz z napojami jakieś 50 zł. Myślę, że ekonomiczniej wakacje można spędzić tylko, jak zwalisz się babci na głowę.

Ale i tak najbardziej podobał mi się śpiew ptaków o poranku. Ja nie jestem jakoś specjalnie romantyczna, natomiast przebudzić się i usłyszeć cały ten koncert, a potem stukanie dzięcioła o drzewo? Sama nie wierzę, że to piszę, ale właśnie dla takich chwil warto jest żyć :)

CO ZABRAĆ NA WAKACJE POD NAMIOTEM?

Wiadomo, że namiot. My mieliśmy pożyczony, ale był kupiony w Decathlonie. Miał przedsionek i sypialnię dla czterech osób, i jeśli chodzi o wielkość: był akurat.

Poza tym wygodny, dmuchany materac wraz z pompką. Materaca najlepiej szukać w Jysk albo w Jula, bo te w Decathlonie są droższe i (podobno) szybciej pękają. Uwaga tylko na opisy: nasz materac miał mieć 150 cm, a po nadmuchaniu na miejscu okazało się, że ma raczej 140 (jeśli nie 130). Bardzośmy się musieli w nocy przytulać.

Zamiast śpiworów, które są dość drogie (a my nie wiedzieliśmy, czy ta przygoda w ogóle nam się spodoba) zabraliśmy po prostu koce oraz pościel.

Poza tym przyda się:
  • latarka;
  • przedłużacz z rozdzielaczem, żeby naładować komórki albo podłączyć czajnik;
  • naczynia i sztućce, lodówka i palnik, jeśli chcesz gotować, bo co mnie zaskoczyło: na polskim polu namiotowym kuchnia nie jest standardem;
  • przekąski: my zabraliśmy bułki, Almette do zamoczenia bułek, puszki z tuńczykiem, gotowe musli do zalania wodą lub mlekiem, kabanosy dla dzieci, pomidorki koktajlowe, banany, jabłka oraz wodę;
  • minimum kosmetyków i ręczniki;
  • mokre chusteczki i suche ręczniki papierowe;
  • piżamy. Tak, tak. Wzięłam ciepłe dresy i piżamy. I choć noce tego lata są chłodne (raptem 15 stopni), okazało się, że te dresy nadają się tylko na spacer, bo spać w nich w namiocie było za gorąco;
  • krzesełka rozkładane! Nie mieliśmy i mega nam brakowało czegoś, na czym można sobie usiąść przed namiotem;
  • krem z wysokim filtrem;
  • coś na komary i kleszcze;
  • apteczkę z pęsetą i odkażającym Octeniseptem (gdyby jednak kleszcz). Ja do naszej wrzuciłam jeszcze Octenicare (przydał się na ukąszenie po komarze i… jako mój krem na noc) oraz plasterki w Minionki. Gdybyśmy jechali gdzieś dalej, dorzuciłabym coś przeciwgorączkowego + przeciwbólowego.

W ogóle o te komary i kleszcze pytałyście mnie najczęściej. A one nam praktycznie nie przeszkadzały! Nawet powiedziałam wam na Story, że nie komarów bać się trzeba, a… Ludzi.

MINUSY, CZYLI NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ, ŻEBY NIE UCIEC PO JEDNEJ NOCY TAK, JAK MY?

No nie będę budować niepotrzebnego napięcia, bo to nie film Patryka Vegi, a blog zwykły, parentingowy. Największym minusem spania pod namiotem okazał się po prostu syf. I hałas.

Bo wszystko można przeżyć. I ten za mały materac, co nas oszukali w sklepie, miał mieć 150 cm, a tu raptem 130 po nadmuchaniu wyszło. I teraz trzeba męża zrzucić. Albo przylgnąć do niego na całą noc jak majonez do sera na kanapce. Jak ketchup do frytki w Macu.

I te pająki da się przeżyć. No taka natura, że ptaszki pięknie ćwierkają od samego rana, ale też pająk może ci się wspinać po nodze.

Nawet to, że w nocy z dzieckiem trzeba drałować 100 metrów po ciemku na siusiu, też da się przeżyć, choć na pewno taki spacer do przyjemnych nie należy.

No ale kurde, no. Po polu namiotowym w Danii byłam zwyczajnie zawiedziona tym, co zobaczyłam u nas. Że stanowisko kuchenne to rozpadający się zlewozmywak. I nic poza tym! Że toalety jakieś takie nie do końca czyste i na pewno nie pachnące. Że półka na kosmetyki odpada, więc jak idziesz się wymyć, to wszystko musisz w rękach trzymać, bo nie odstawisz, bo zaraz spadnie ci na podłogę.

Ja rozumiem, że cena niewygórowana za ten nocleg, ale SZANUJMY się, a przede wszystkim szanujmy klientów. Tu nie potrzeba wielkich nakładów finansowych, żeby przybić półkę, chwycić ścierkę czy wywieźć śmieci.

To jest po prostu WSTYD mieć tak pięknie położone tereny i tak po polsku, tak zwyczajnie o nie nie dbać. Jak górale w Zakopanem. Jak właściciele pożal się Boże kwater nad morzem.

A już całkowity brak szacunku odczuliśmy w nocy. W Danii na polu kempingowym o 22 zaczynała się cisza nocna. A w Polsce – impreza. Okazało się, że największy atut tego miejsca – czyli plaża na wyciągnięcie ręki – jest również największym przekleństwem. Bo na tej plaży do białego rana dudniła muzyka.

Choć w ulotce kempingu jak byk stoi: „spokojny ośrodek wypoczynkowy”. No ale koronawirus, pani rozumie, nie można robić dyskotek w pomieszczeniach, więc zrobimy ją tuż pod pani namiotem. I to wcale nie dla ludzi z kempingu, a dla całego miasta, jeśli nawet nie gminy.

No kurde. To tak, jakby właściciel hotelu wynajmował pokoje rodzinom z dziećmi i nie miał nic przeciwko, że pod jego oknami w nocy odbywają się koncerty Zenka Martyniuka!

Bez jaj. Piotr, który jeździł trochę po kempingach, mówi, że właśnie takie są standardy. Że to raczej dla młodych ludzi, bo pod namiot jedzie się jak na imprezę, a nie, żeby wypocząć z rodziną. Ja jednak wierzę, że gdzieś tam są perełki z ogarniętą infrastrukturą. Dlatego koniecznie czytajcie opinie, a najlepiej wybierajcie kempingi tylko z polecenia.

Wakacje pod namiotem wydają się fajną opcją, choć my chyba jednak następnym razem rozłożymy sobie ten namiot po prostu w ogródku.

wakacje pod namiotem

(13 055 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
28 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia

Nie wiem gdzie byliście pod Poznaniem, ale w Przybrodzinie czy Powidzu, jest cichutko, a do tego odnowione ośrodki. Baaaardzo rodzinne miejsce, dużo rodzin z dziećmi przyjeżdża, właśnie dlatego, że o 22 jest cisza nocna.

Kornelia

Ja polecam Węgry i Balaton – super campingi, czysto, po 22.00 cicho, idealnie dla rodzin z dziećmi. Na campingu, na którym byłam w zeszłym roku dostępny sklep, knajpy. Od 11.00 rano zajęcia dla dzieci, basen, bezpośredni dostęp do jeziora. Kamping ogrodzony :) nikt nie wejdzie poza mieszkańcami :)

Joanna

Ja również polecam jezioro Balaton byłam pod namiotem na Kempingu Sellö (miejscowość Balatonboglár) najlepiej zarezerwować miejsce wcześniej. Dużo rodzin z dziećmi,cisza nocna zachowana, czysto, miejsce na rzeczy, kontakty w łazience, kuchnia (naczynia swoje trzeba) nawet miejsce do oprawiania ryb było ;)

Elżbieta

Też polecam Balaton, szczególnie kamping pelso w alsoors przypadł nam i 3 bąbli (6/4/2) do gustu, darmowe atrakcje typu dmuchane i niesamowitą czystość w porównaniu z Pl???? ale jak ktoś chce jeszcze dalej to jak dla mnie lamborghini wśród campingów to park Albatros w San Vincenzo ? dla rodzin z dziećmi wprost ideał?

Magda

Uśmiałam sie, lubię Cię czytać :) ja w życiu bym sie nie zdecydowała na taka przygodę, jestem za wygodna :)

Katarzyna

No to rzeczywiście źle trafiliście. My na weekend Bożego ciała byliśmy camping Tumiany, na Warmii. Czysto wszędzie! Nowa infrastruktura sanitarna i stróż upominający i pilujacy ciszy. Jezioro ze strefą ciszy! Bardzo polecam. Rodzinka 2+2 od ub roku weekendowo-namiotowa

Iwona

Camping Tumiany dla rodzin z dziećmi super, jeździmy tam od 5 lat i zawsze jest cudownie ?

Justyna

My właśnie wróciliśmy spod namiotu, a że nie pierwszy raz to mam radę że jeśli chodzi o hałas to warto czytać opinie na google, bo campingi typowo rodzinne nie zapraszają grup młodzieży żeby nie hałasowali po 22. U nas się to sprawdza. Czyste łazienki, kuchnia z lodówka, warnik i animacje dla dzieci to wszystko jest już dostępne na polach w Polsce

e-milka

Pod namiotem byłam raz, namiot był u znajomego znajomego czyli „u chłopa”, urządzeń sanitarnych nie było żadnych, ale my, cóż wtedy gdy tacy młodzi, tacy młodzi, że nic to nam nie przeszkadzało. Niektóre z nas były takie młode i naiwne nawet, że uwierzyły, że kolega zapomniał śpiwora i umrze z zimna, jeśli któraś się nie zlituje. :)
Ale wiesz, zastanowiłam się nad tym zanieczyszczeniem hałasem – czy nie da się od niego już nigdzie odpocząć? Na „olinkluziw” rano dra się animatorzy, wieczorem dysko, Ty mówisz, że pod namiotem też człowiek nie odpocznie. Nie mam nic przeciwko „nocnym Polaków rozmowom”, ale ten wszechobecny halas mnie męczy. Na szczęście mamy mieszkanie w spokojnej okolicy, jest gdzie odpocząć po urlopie. :)

Mimi

A ja nie ma temat, ale muszę zapytać, czy nawiązanie do Pablopavo celowe?

e-milka

Niestety nie wiem, kto to ten Pablo…, więc przypadkowo zupełnie. No chyba, że on/ona/ono do mnie nawiązuje. :) Hmmm?

Mimi

Pablopavo to bardzo dobry polski artysta. Zdobywca wielu nagród literackich i muzycznych, nominowany m.in. do Nike i Fryderyków. Polecam posłuchać i szkoda, że przypadek, ale mimo wszystko udany :) pozdrawiam

Jola

Nie trzeba jechać do Danii, żeby np stanowisko kuchenne bylo w należytym stanie, żeby sanitariaty były czyste i cisza nocna o 22. Wybierając sie na taki wypoczynek najlepiej wybierac polecane miejsca lub poczytac opinie. Kempingi mają bardzo różne standardy i ceny. Są takie gdzie raczej zatrzymują sie rodziny z dziećmi, ludzie dorośli, ale są i takie dla młodzieży. Przez wiele lat jedzilismy nad morze pod namiot. Córka miala 2 latka jak byla pierwszy raz pod namiotem. Polecam Białą Mewę w Dźwirzynie.

Erill

jedzciena camping do chałup :) tam mozna poczuc sie jak nie jak w gminnym osrodku dej hajs za nic, tylko jak na klimatycznym osrodku gdzie kazdy plynie na fali i szanuje cudza fale :)

Amaj

My z dzieciakami pod namiot w każde wakacje. Teraz też byliśmy na weekend. Plus jest taki, że na własnym kawałku podłogi i na 800m2 tylko my.W zeszłym roku bez toalety, prysznica za to z baniakami wody nagrzewanymi na słońcu i toaletą publiczną za płotem. W tym roku luksus. W osobnym namiocie kibelek turystyczny i prysznic pod drzwiami :) co mogło nas zatem zaskoczyć? Nie hałas, nie pierwsze wakacje pod namiotem z psem… Ale spryskiwacze, nawadniacze czy jak kolwiek się to ustrojstwo nazywa, odpalane z automatu u sąsiada o 2 w nocy walące prosto w nasz namiot :) pół godziny zajęło nam zgadywanie czy w tempie co 30 sekund mogą nadciągać i odchodzić deszczowe chmury…? Niebawem jedziemy ponownie, ale najpierw wpadamy do sąsiada :)

Agnieszka

Po prostu następnym razem polecam poczytać komentarze o danym kempingu. My jeździmy z dziećmi 3 i 7 lat i nigdy się nie zawiodłam. Zawsze wybieram sprawdzony kemping. I nigdy nie zdarzyło mi się lecieć w nocy z dziećmi 100m do kibelka. To kwestia organizacji. Zawsze mam na czarną godzinę kibelki jednorazowe. Choć jeszcze nigdy z nich nie korzystaliśmy. Tak samo te robaki chodzące po namiocie- po to są oddzielone sypialnię z moskitiera że jak się zasunie sypialnie to nic nie wchodzi. Co do wygody spania rodziny 4 osobowej na jednym materacu? To chyba z góry było skazane na niewygode. Kuchnie zawsze mamy swoją. Kosmetyczki turystyczne są tak zrobione że mają haczyk który zawiesza się na drążku od prysznica więc żadne półki nie są potrzebne.
Powodzenia następnym razem. Grunt to dobrze się przygotować.

Kasia

Właśnie dokładnie to miałam napisać <3 dziękuję za te słowa. Wszystko jest kwestią przygotowania. Można mieć luksus w namiocie i wszystkie czynności higieniczne wykonać wygodnie, ale trzeba to przemyśleć i się przygotować lub pogodzić z niewygodą, która też ma swój urok. My wyjeżdżaliśmy pierwszy raz nie ze wszystkimi sprzętami (bo nie ma wszystko mogliśmy sobie pozwolić od razu), ale po każdym wyjeździe uczyliśmy się na błędach i na kolejny zabieraliśmy/kupowaliśmy to czego brakowało. Nasz pierwszy wyjazd był z synkiem 1,5 roku i córką 5, super go wspominamy, od ładnych kilku lat tylko tak spędzamy wakacje, czyli pod namiotem. Polecam wszystkim stronę http://www.pfcc.eu/pol/main.php?nazwa=ranking i oczywiście opinie w internecie.

Przemek

Niestety mam podobne odczucia. Te byliśmy podnieceni wyjazdem, namiotem etc. Do wieczora…. I to było rok temu, nie było covida. Impreza od 20 do białego rana. Potykajacy się ludzie wracający niewiadomo skąd. Przekleństwa, disco polo na maxa. A najgorsze to zdziwienie sąsiada z pola że nie kupiliśmy skrzynki piwa na wieczór….. Kamping prowadzony przez Ośrodek Kultury w Sławie…. Po jednym dniu zwinęliśmy sie. Zażądałem zwrot kasy od właściciela i dostałem bez problemu. Potem czytałem o zabójstwie na tym kamping u…

Ewa

Właśnie wróciłam z kempingu nad morzem. Czysto, łazienki i toalety idealnie czyste i dezynfekowane. Czyste stanowisko do mycia naczyń. Spokój i cisza, które obowiązują od 23 do 6 rano :)

Elżbieta

Oj tak u nas te regulaminy niestety w ogóle nie są szanowane, a i o higienę ciężko na większości kampingow???? a ceny wyższe niż za parcele Koło wenecji????? na zagranicznym kamping też nadzialismy się na imprezowy klimat i będziemy omijać szerokim łukiem Pra delle torri????

Karo

Niestety w Polsce na dobrym polu namiotowym lub campingu trzeba wiecej zapłacić ale dzięki temu masz zagwarantowany spokoj czystosc i bardzo dobre warunki. Polecam camping biały dom w dziwnówku. Na stronie sa jeszcze zdjecia sprzed remontu ale to co tam zobaczylam to byly warunki sanitarne na miarę 5* hotelu. Tylko cisza spokoj i szum morza:)

Sylwia

A ja zapraszam w Bory Tucholskie.Charzykowy,Swornegacie.Cisza i spokój

asia

a jaki kemping lub ośrodek? Bo szukam namiętnie …;-)

Beata

Ja z mężem i synem spędzamy urlop w przyczepie, nad jeziorem. Nie na kempingu, bo właśnie te wszystkie wady ( prowizorka, hałas) nas odstręczały, ale na działce przyjaciół. Cisza, ptaki, spokój, wygody wszystkie przyczepowe i minimalna ilość ludzi. Pola, lasy, czyste jezioro czego chcieć więcej?.

Cezary

Widać że jesteście fajna zgraną rodziną. My jeździmy z przyczepą kempingowa, ale tylko na kampingi z wydzielonymi parcelami. Z wodą prądem itp w parceli. Są to kempingi które kosztują drożej niż inne. Ale tam nie ma takich scen. Imprez do rana, Zenka i grila że zdechłym kotem. Polecam na przykład U Alexa Chłapowo, Camp 66 koło Karpacza czy Biały Dom w Darłówku.
Blisko natury, spokojnie rodzinnie i taniej jak hotel a przeżyć dla dzieci więcej.
Słonecznie pozdrawiam
Czarek

Kasia

Patrzę dziś na wp kobieta jest odwołanie do Twojego wpisu i cytowana Twoja wypowiedź że Jako dziecko jeździłas z rodzicami często pod namiot :)) tak mi się rzuciło w oczy, bo kojarzę że pisałas tu że nigdy nie byłaś tylko Piotr. To taki szczegol, ale mi się skojarzyło z rzetelnością dziennikarska .:)

Marta

Nasze ulubione pole na Mierzei Wiślanej jest zupełnie inne. Wszystkie sanitariaty i kuchnia czyściutie. Właściciel dba o spokój i bezpieczeństwo. Jeździmy tam od 7 i ani jednego złego słowa powiedzieć nie mogę.

Aleksandra

Raz pojechaliśmy pod namiot i więcej nie pojedziemy :) i nie polecam w południe w upalny dzień nawet myśleć o amorach w namiocie :)