Top 10 największych ściem na temat macierzyństwa

10 największych ściem na temat macierzyństwa

Uwaga! Nokautuję dzisiaj 10 największych ściem na temat macierzyństwa. Wszystko to, przez co czuję się trochę oszukana, bo matki powtarzają je sobie non stop, okłamując w ten sposób siebie zupełnie jak Zięba okłamuje swoich pacjentów, wmawiając im, że można powiększyć piersi… Hipnozą. Jestem ciekawa, czy z którymś punktem się nie zgodzisz, bo u ciebie okazał się prawdą?

1. Istnieje coś takiego jak instynkt macierzyński.

Czyli że każda kobieta na widok dzieci rozpływa się jak lody w upalny dzień, a kiedy w końcu powije własne, kocha je bezgranicznie od pierwszego spojrzenia i od razu wie, co ma robić.

W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy nie posiadają instynktu, a więc są rodzicami gorszej kategorii. Najlepiej im pomóc, czyli (co w Polsce było praktykowane przez wieki): wyręczyć.

Wiesz co? Sama w to wierzyłam, dopóki nie urodziłam własnego dziecka, dostałam je na brzuch i… Wydało mi się zupełnie obce! Potrzebowałam czasu, żeby się go nauczyć, a jedyne, co mi podpowiadał instynkt, kiedy dziecko budziło mnie po raz 20 w ciągu jednej nocy, to: „Wiej! Uciekaj gdzie pieprz rośnie!” tudzież: „Dobra. Udaję, że nie słyszę”.

10 największych ściem na temat macierzyństwa

Nigdy też nie zauważyłam, żeby Piotr był gorszym rodzicem ode mnie. Na początku owszem, nie bardzo wiedział co ma robić, jak się to to przewija i trzyma do beknięcia, ale przecież ja też nie wiedziałam!

A ty tak od razu i wszystko bezbłędnie czy też zdarzyło ci się nogawki pajaca przeciągnąć przez ręce, a rękawki przez nogi?

2. Przeznaczeniem każdej kobiety jest założyć rodzinę i mieć dzieci.

Zbyt dużo już widziałam nieszczęść, żeby z całą pewnością twierdzić, że każda kobieta powinna mieć dziecko.

Przecież jesteśmy totalnie różne! Jedna chce mieć dużą rodzinę, druga woli podróżować po świecie, a jeszcze inna robić karierę.

I to nie jest tak, że obudzi się przed pięćdziesiątką i zapłacze nad swoimi straconymi jajeczkami. Może tak. A może nie. Ty i ja zwyczajnie tego nie wiemy. Tak samo przecież ty możesz zapłakać, że większość życia zajmowałaś się kimś innym, a nie sobą.

3. Jak dostaniesz dziecko na ręce, to zapomnisz o całym bólu porodowym.

Zapomniałaś? Bo ja nie.

Oczywiście, wiem, że każdy ból warto było znieść, żeby mieć przy sobie te dwie najcudowniejsze istoty, ale wiesz co sobie pomyślałam minutę po drugim porodzie? „Mission complet Ilona, nigdy więcej nie musisz już tego robić!”. Uff…

Do dzisiaj zresztą mówię Piotrowi, że po tym, co się działo na porodówce, powinien mnie nosić na rękach do końca świata. I jeden dzień dłużej!

4. Nie martw się. Potem będzie gorzej.

To moje ulubione słowa pocieszenia, które słyszałam za każdym razem, kiedy poskarżyłam się komuś, że jest mi ciężko.

Dzisiaj podejrzewam, że musiały to mówić osoby z zanikami pamięci, bo jak może być gorzej z istotą, która KOMUNIKUJE, czyli mówi, że mama, boli mnie brzuszek, zamiast drzeć się wniebogłosy o trzeciej nad ranem tak, że nawet sąsiedzi się zastanawiają, o co właściwie temu dzieciakowi chodzi?

5. Noworodki tylko śpią.

Ciekawe w takim razie, skąd tyle poradników na temat: jak uśpić dziecko? Jak nauczyć je przesypiać całą noc? Jak oduczyć dziecko spania w łóżku rodziców? I dlaczego jednymi z najczęściej wyszukiwanych fraz w Googlu jest: „budzi się co 15 minut, co zrobić?” oraz „śpi tylko na rękach, czy to normalne?”.

Aha. Problemy ze snem małych dzieci nie istnieją. Jak się urodzą, tak się budzą dopiero wtedy, kiedy kończą rok. A w moim ogródku w zeszłym tygodniu wylądowało UFO.

6. Jak urodzisz sobie więcej dzieci, to nie będziesz musiała się z nimi bawić, bo będą się bawić same ze sobą!

Sprytne! Podejrzewam, że rozpowiadają to rodzice dwójki i więcej dzieci, żeby inni mieli przesrane zupełnie tak jak oni!

Bo moi owszem, bawią się cudownie… Kiedy są pozamykani w oddzielnych pokojach. Ale spróbuj tylko wrzucić ich do jednego, a poleje się krew, bo „Mama! Ona rozwaliła moją budowlę!” i „Przepraszam, że ją ugryzłem!”. Grr…

7. Dziecko umacnia związek.

Aha. Tak samo jak kredyt. Czyli że trudniej podjąć decyzję o rozstaniu, kiedy poza przysięgą małżeńską łączy cię z partnerem jeszcze to, ale umówmy się: z prawdziwą miłością nie ma to nic wspólnego!

Wiesz ile razy byłam na randce z mężem w ciągu ostatnich 5 lat? Może ze 3. A wiesz, jakie słowa najczęściej do niego wypowiadam? „Pośpiesz się”, „Podaj/wynieś/przynieś” i nieśmiertelne: „Dzisiaj ty wstajesz!”. Trzeba się cholernie kochać, żeby to przetrwać.

Albo mieć duży kredyt ;).

8. Dziecko dużo nie kosztuje.

Bo przecież do życia wystarczy mu miłość rodziców. Nałożysz taką miłość na talerz i dziecko już jest najedzone. Owiniesz nią szyję, kiedy są mrozy i dzięki temu nie zmarznie. A na końcu miłością opłacisz lekarzy i naukę – myślę, że to legitny plan na życie.

No nie. Dziecko do życia potrzebuje i miłości, i pieniędzy. Jeśli jednak nadal uważasz, że nie mam racji, to najlepiej po prostu zapytaj własnych rodziców, czy nic ich nie kosztowałaś. Tylko stań daleko, żeby cię przypadkiem nie opluli ze śmiechu.

9. Kiedyś kobiety miały gorzej i nie narzekały.

Tak. Bo odnalazłaś internetowy pamiętnik swojej babki i wiesz na pewno, co sobie myślała i mówiła, kiedy z małym dzieckiem na rękach szła wydoić krowę.

10. Macierzyństwo uczy cierpliwości.

Ha! Chyba jak ją tracić. Na przykład ja zawsze tracę po piątym pytaniu o ciastko przed obiadem.

A może przychodzi ci do głowy inna ściema, którą matki przekazują sobie z ust do ust i przez którą czujesz się teraz rozczarowana?

10 największych ściem na temat macierzyństwa

koszula – tutaj
torebka – tutaj
buty – tutaj
dżinsy – Pepe Jeans

94
Dodaj komentarz

avatar
53 Comment threads
41 Thread replies
47 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
75 Comment authors
MartaKaśMartakamilaDorota Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
e-milka
Gość
e-milka

Z tym instynktem sama nie wiem. Nie jestem tak radykalna jak Ty, raczej, powiedzmy agnostycznie do tego podchodze – nie wykluczam, ze istnieje. Ale ze tak od pierwszego kopniecia, czy nawet od dwoch kresek na tescie? Nie wiem. Wiem, ze jestem matka wilczyca – przywolam wlasne do porzadku, ale krzywdy im zrobic nie dam. Wiem, ze jest we mnie ciagle dystans do tej roli, jak i dystans do moich dzieci – moze sie do tego nie przyznam zawsze, raczej biorac ich strone, ale widze ich tez obiektywnie – w duzej czesci sa wspaniali, ale maja tez wady. Natomiast rzeczywiscie nie… Czytaj więcej »

Aldi
Gość
Aldi

Karmienie piersią jest naturalne i piękne.
Tak, tylko czemu nikt nie powie że boli jakby prąd przeszywał całe ciało, a jak nie masz pokarmu to już w ogóle masakra.

Martyna
Gość
Martyna

Karmiłam 19 miesięcy. NIENAWIDZIŁAM każdej minuty. Początki były trudne jak jasna cholera. Więc podpisuję się obiema rękami, że to jest jedna z największych ściem, i to jeszcze taka, która rodzi stygmat społeczny, jeżeli kobieta się nie dostosuje.

Połowie
Gość
Połowie

Otóż to! I to społeczne linczowanie kobiet które z różnych względów nie karmią piersią. Ja karmiłam 10 miesięcy, wtedy też syn sam z dnia na dzień zrezygnował z piersi. Od początku były z tym problemy. Najpierw całkowity brak pokarmu bo była cesarka na zimno, a potem długo dieta bezmleczna bo wyszło uczulenie. W czwartym miesiącu życia syna miałam dość. Chciało mi się jeść ale nie mogłam bo karmiłam. Dieta i tak nic nie pomagała a zaparcia i kolki były więc zaczęłam mu podawać na zmianę z piersią mleko dla alergików. I to był strzał w dziesiątkę! Że też ja na… Czytaj więcej »

Olga
Gość

Karmiłam 11 miesięcy bo to było coś co trzeba robić, jak zmienianie pieluchy. Nie wiem co w tym magicznego i pięknego. Ot czynność fizjologiczna do zaspokojenia. Karmię drugiego ssaka – też planuje karmić 10-11 miesięcy bo to najlepsze, a chce dla niego wszystkiego najlepszego, ale mnie to nie porywa i nie wzrusza. Nie zamierzam karmić dłużej bo uważam, że tyle wystarczy. Nie rozumiem peanów nad magicznością i wspaniałością tego. „Kiedyś będziesz żałować, że już nie karmisz” – nigdy nie żałowałam przy starszym, nie planuje żałować przy młodszym.

Sara
Gość
Sara

Każda z nas jest inna i inaczej znosi np. karmienie. Ja karmiłam 1,5 roku (synek zadecydowal sam kiedy kończy z takim posiłkiem:) i początki rzeczywiście były trudne (łącznie ze stanem zapalnym), ale potem to była sama przyjemność, bo praktycznie to był mój jedyny odpoczynek w ciągu doby. Proponuję nie zniechęcać przyszłe matki i nie wyolbrzymiać problemu, bo to ze ktoś cierpi z tego powodu nie oznacza, że każda będzie znosić to w taki sam sposób. A zniechęcić można bardzo szybko.

Agata
Gość
Agata

Sara, dziękuję Ci za ten głos. Tak jak nie dla wszystkich matek karmienie to magia, tak nie dla wszystkich jest to katorga i cieprienie. Ja uwielbiałam karmić i nigdy nie miałam z tym problemu. Żadnego. Może mi się poszczęściło, ale zgadzam się, że nie ma co nastawiać wszystkich do karmienia w ten sposób… Od nastawienia też dużo zależy.

Joanna
Gość
Joanna

A moim zdaniem wazne jest by mowic ze nie jest to piekne. Wszedzie pokazuja jak cudownie karmilo sie piersia i przeszlo na mleko nastepne (reklamy mlek modyfikowanych – mialam ochote rzucic w tv widelcem), obcy ludzie pytaja czy karmisz piersia (autentyczna historia, jak rezerwowalismy knajpe na urodziny i pani menadzer dopytywala o karmienje mlodego bo z nim bylismy), a na szkole rodzenia mowia ze to kwestia podejscia i nastawienia psychicznego. Coz – nastwienie mialam wspanile a rzeczywistosc? ropien, szpital, antybiotyki przez miesiace, wyciaganie tego paskodztwa strzykawka, miliony usg, nieczuli lekarze (?dziecko sobie zrobic umiala a karmic nie umie?!? ?Bedzie pani… Czytaj więcej »

Ewelina
Gość
Ewelina

Wcale mnie nie dziwi że menedżer restauracji w której mieliście chrzciny o to pyta, bo przy butelce można dziecko nakarmić przy stole w obecności gości natomiast mało która karmiąca piersią matka jest na tyle „wyzwolona” żeby karmić przy stole, raczej potrzebny jest dodatkowy pokój . Także moim zdaniem jak najbardziej pytanie na miejscu. I dlaczego ważne jest żeby mówić że karmienie nie jest piękne? Jeśli dla Ciebie nie było, nie znaczy że wszyscy mają tak samo jak Ty. I odwrotnie, jeśli dla mnie było piękne to nie znaczy że dla wszystkich. Wg mnie ważne żeby nie dawać żadnych łatek tzn… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Zgadzam się, ja też początki miałam bardzo trudne, bo dziecko nie chciało w ogóle ssać i nie przybierało, ja już byłam na skraju załamania nerwowego. Istnieją jednak ludzie, którzy są doradcami laktacyjnymi, ja z takiej pomocy skorzystałam i karmię już 10 mc i wcale mi się nie spieszy przestać. Uwielbiam ten czas z maluszkiem. Wiadomo każda z nas jest inna, ale też nie przesadzajcie, że karmienie dziecka to zło i mm pomoże cudownie w każdej sytuacji. U nas np nie przeszloby, bo moje dziecko nie akceptowało butelki. A jeszcze ten instynkt macierzyński, no tu się z Panią Ilona nie zgodzę.… Czytaj więcej »

Karolina
Gość
Karolina

Początki faktycznie były trudne ale później lubiłam to nawet. Było mi trochę ciężko gdy synek odstawił się sam w wieku 9 miesięcy. Ta bliskość miała w sobie coś szczególnego.

Agata
Gość
Agata

Karmilam dwójkę dzieci po dwa lata, nigdy nie było sytuacji żeby mnie coś bolało.

Jola
Gość
Jola

Dla mnie mega ściema jest jak słyszę od koleżanki, ze ona przy swoim dziecku, jak miało tak około 1,5 roku to wszystko w domu zrobila. Jej dziecko to w tym czasie grzecznie się samo bawiło i samo w pokoju mogło siedzieć. Dziwi się, że ja swojej córy muszę pilnować, bo wystarczy jej chwila, aby wejść na stół, pół szafy wywalić itp. Jak nic mam niegrzeczne dziecko, a to dlatego, ze nie wkladalam jej do kojca za karę i nie pozwalałam się wypłakać. Wg niej za bardzo córce pobłażam i to jest moja wina. ?

Paulina
Gość
Paulina

Wydaje mi sie ze to zalezy do charakteru dziecka… moj syn ma 1.5 roku i potrafi sie bawic sam w swoim pokoju nawet godzine… tez jestem zdziwiona, ale taki po prostu jest, interesuje sie wszystkim dookola… np przeglada wszystkie ksiazki jakie ma, albo buduje wieze z klockow i to go bardzo zajmuje… ale nie uwazam przez to ze wszystkie dzieci takie sa… Ale tez na pewno nie wkladam do kojca i nie wyplakuje sie sam w tym pokoju, jakas dziwna teoria?

Ania
Gość
Ania

Masakra ? ja robie wszystko przy 1,5 córce, jak ona jest poza domem, a ja mam urlop ? swoją drogą, w kuchni już wszystko zrobię, bo mąż mi w końcu zrobił kitchen helper i ona jest ze mną, tak to też z grubsza ogarnę, nie umiem przy niej posprzątać w łazience i umyć podłóg. W życiu bym nie dała się wypłakać itp, to jie zgadza się z moimi przekonaniami po prostu. Ale ile matek, tyle modeli wychowania

Magda
Gość

Ja podpisuję się pod wszystkim plus ten już wspomniany mit o pięknie i niepowtarzalnej więzi podczas karmienia piersią. Karmiłam 3 miesiące – chyba najgorsze trzy miesiące w moim życiu i ulgę wielką poczułam, kiedy przeszłam na butelkę. Więź z synem mam cudowną, jest zdrowy i nic mu nie brakuje ;) I jeszcze jedno – to mi powiedziała pediatra, kiedy poprosiłam o pomoc w przejściu na butelkę: „musi się pani poświęcić”. Hę? Czy sfrustrowana mama da dziecku szczęście?

MARZENA
Gość
MARZENA

A ja nie karmiłam mogę powiedzieć wcale, mam dwójkę już dużych. Tzn próbowałam, po 3 tygodniach się poddałam przy 1 -wszym, przy drugim nawet specjalnie się nie nastawiałam. Nie chorowały, nie miały alergii, zdrowe …. I szczerze jak tak czytam o tej więzi, że najlepiej to dwa lata karmić itp. nie wiem czy tak faktycznie jest, czy tak matki myślą, czują czy po prostu tak trzeba dziś. Ja w moim karmieniu fakt, że krótkim nie widziałam aż tak nic pięknego.

Ania
Gość
Ania

Dziś c{rka kończy 19 miesięcy, nadal karmię, tylko jedną piersią od początku i to uwielbiam. Miałam nawał chyba w 4 i 5 dobie i to było paskudnie bolesne, fakt, ale tak, nie miałam żadnych problemów i może dlatego tak łatwo poszło nie wiem, jak mi ją położna zaraz po porodzie dostawiła, to powiedziała instynktowny ssak, nie musiałam jej korygować, poprawiać, wszystko jakoś tak samo, a karmie jedną piersią, bo 2 drugiej nie mam praktycznie sutka, jest mały bardzo i dało radę. Także wydaje mi się że każda kobieta ma inaczej, nie piętnuje tych co karmią butelką, bo to ich dziecko,… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

Wygladasz bombowo, juz bluzka zamowiona, bo nie moglam sie oprzec ;-) Wpis tez super!

Ola
Gość
Ola

Acha, i jeszcze zapomnialam pochwalic fotografa – sliczne kadry i swiatlo!

Paulina
Gość
Paulina

Karmię piersią od pół roku i znajome kobiety dopytują czy juz będę odstawiać, jedna mi pogratulował, że wytrwałam i mam już z głowy…To naprawdę takie rzadkie lubić karmienie piersią, czuć więź z dzieckiem podczas karmienia i tęsknić za wtulonym w siebie skarbem kiedy się nie karmi? Kobiety, czasem po lekturze komentarzy czuję się jak zboczona… Tez bolało 2 miesiące, krew się lała lecz nie porownam tego doświadczenia z niczym innym i uważam że jest to ogromny przywilej.

Justyna
Gość
Justyna

Ja lubiłam karmic a bolało tylko na samym początku. Może jest to kwestia odpowiedniego przystawienia dziecka do piersi? Bolało głównie jak córka za płytko chwycila ale zaraz ją odsysalam i przystawialam od nowa. No i masc na poranione brodawki bardzo przyspiesza regenerację. Przestalam karmic jak skonczylo mi się mlek, wtedy to bolało każde pociagniecie cycka

Aldi
Gość
Aldi

Chodzi o to, że nikt mi nie powiedział np. na szkole rodzenia, że karmienie może boleć. Wszędzie czytałam i słyszałam, że trzeba prawidłowo przystawić i jak dzidziuś załapie to po problemie (chyba, że masz nawał to liście kapusty stosować) . Dlatego napisałam, że dla mnie mówienie, że kp jest naturalne i proste to wprowadzanie matek w błąd. Dopiero po porodzie jak sobie nie dawałam rady, mały wrzeszczał aż zasypiał z wyczerpania to się okazało, że kp jest trudne, bolesne i doprowadza mnie do rozpaczy (szczególnie przy braku wsparcia ze strony położnych). I do tego ta nagonka na niedające sobie rady… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Dokładnie! Uwielbiam karmienie piersią, ale początki to był horror, na samą myśl o zbliżającym się karmieniu robiło mi się słabo. I bardzo byłam rozczarowana tym, że w szkole rodzenia nikt tego nie powiedział. Uważam, że powinno się o tym mówić. A wizyty w poradni laktacyjnej powinny być refundowane. Mnie one uratowały.!!!

Olga
Gość

Lubię tulić moje dziecko, czuć więź z nim, nie muszę go przy tym karmić. Dla mnie karmienie jest jak (sorry za określenie) zmiana pieluszki – coś co trzeba zrobić, ale ani mnie to nie brzydzi, ani nie będę układać o tym peanów. Nie miałam problemów z karmieniem ani ze starszym synem, ani teraz z młodszym. Ale po prostu karmienie to karmienie nic wielkiego… Planowałam karmić do roku – starszego karmiłam 11 miesięcy, młodszego (teraz 4 miesiące) też planuje karmić podobną ilość bo wiem, że to dla niego dobre. Czasem czułam się oszukana tymi opisami jaki to magiczny moment i jak… Czytaj więcej »

Mala
Gość
Mala

Też czułam się trochę oszukana :) a okazało się, że bez szału. Ot zwykła czynność. Być może dlatego, że nie miałam problemu :)

Pati
Gość
Pati

W moim przypadku początki karmienia to była masakra.. Po pierwsze ból sutków, bardzo silny, po drugie rozkręcanie laktacji i używanie wiele razy dziennie laktatora, mycie tego tałatajstwa… Do tego dochodzi stres pt. „Czy ja jestem w stanie Ją wyżywić? Czy Ona jest najedzona? Czy przyrasta?” Też uważam, że za mało się mówi o tym, jakie to trudne. Ja wsparcie czerpałam z Hafiji i grupy na Facebooku dla karmiących, bo tam zobaczyłam, że nie jestem sama z tym. Jednakże po miesiącu, jak już ogarnęłyśmy temat, to było super ? cudowny czas, wygoda (bez mycia butelek, zawsze pod ręką). Na początku duuużo… Czytaj więcej »

Mimi
Gość
Mimi

Zgadzam się co do jednego, że nie każda kobieta powinna mieć dzieci. Poza tym trochę nie podoba mi się takie demonizowanie wszystkiego co związane z macierzyństwem. Powinno się mówić że nie wszystko przychodzi łatwo i są ciężkie chwile, ale jak dzieci nie było to niby było lajtowo i nic nie przeszkadzało? Jak nie miałam dzieci to ile razy chciałam „strzelić sobie w czaszkę” bo było tak ciężko. Teraz też bywa ciężko, ale chwil kiedy czuję się szczęśliwa jest o 300% więcej. Szczerze? Kobietom brakuje luzu i chcemy być najlepsze, najszybsze, najcudniejsze jako mamy. Wmawia się nam że dziecko powinno spać… Czytaj więcej »

krzychu
Gość
krzychu

Jak mowila tesciowa kolegi; z milosci nie wyzyjesz.

Kasia
Gość
Kasia

Co do 7, to myślę że dziecko może poważnie wpłynąć na rozpad związku;) Ja mam czasem ochotę udusić Męża przy nadmiarze obowiązków, np gdy on akurat sobie chwile siedzi nic nie robiąc (generalnie oboje cały dzień latamy jak dziki i czesto chwila, gdy drugi ma trochę wolnego, podczas gdy pierwszy zmaga się z problemami dnia codziennego okupiona jest morderczym spojrzeniem:)
Ogólnie to zgadam się z każdym punktem.:) ładnie wyglądasz na zdjęciach :)

Igi
Gość
Igi

Mam 4 dzieci i uważam że instynkt macierzyński istnieje, tyle że się rozwija przez przebywanie z dziećmi, karmienie piersią itp. Przy pierwszym dziecku też go za bardzo nie odczuwałam, ale z każdym kolejnym jest coraz wiekszy. Nigdy nie byłam z tych „gruchajacych ” do dzieci, a teraz rozczula mnie każdy noworodek. Tak samo z kp, z pierwszym było trudno, ale przy drugim już poszło gładko, a teraz nie wyobrażam sobie ciągłego mycia butelek i ciągania ze sobą tego całego ekwipunku do mleka. Biorę dziecko, pieluchę na zmianę i idę?

Malwina
Gość

Mnie się zawsze podobał tekst, że to właśnie karmienie piersią buduje niesamowitą więź między dzieckiem a matką .. i znów sorry panowie, ale nie karmicie, nie macie szans na super więź z własnym dzieckiem. Pozdrawiam

Anna
Gość

Ilona super tekst i piękne zejęcia :)

Widziałam, że dużo mam pisze o karmieniu piersią i bólu na początku – chciałam zwrócić waszą uwagę na problem, ktory w Polsce jest nie zawsze diagnozowany – tounge tie – jeśli wasze dziecko ma ten problem to karmienie będzie bolesne, może też prowadzić do poranienia brodawki. Łatwo jest temu zaradzić wykonując krótki zabieg (około 1 minuty) i wtedy karmienie nie jest absolutnie bolesne – aż do momentu pojawienia się ząbków kiedy dziecko może ugryźć ;)

Luiza
Gość
Luiza

Moje ulubione: „bardziej się zmęczy, to będzie lepiej spało ” ??????? u nas jest zupełnie odwrotnie, im bardziej córka zmęczona, tym gorzej zasypia a jeszcze gorzej zaprowadzić ją do sypialni, nie wspomnę o kąpaniu zmęczonego dziecka!

Alicja
Gość
Alicja

Dziękuję! Teraz już wiem, że nie jestem „wstrętną kobietą” i obrzydzam wszystkim przyszłym rodzicom rodzicielstwo :). Jak byłam w ciąży to prawie większość tych „złotych myśli” słyszałam. Rzeczywistość zweryfikowała je na ich niekorzyść i powiedziałam sobie, że ja tak mówić nie będę. W postanowieniu trwam ale za to jestem uważana za „wredną, pozbawioną empatii babę” :D. Przyjaciółka nie chciała mieć dziecka dopóki nie ułoży sobie życia na swój sposób – kibicowałam jej jako jedyna! Teraz jest na półmetku i nie pocieszam, że jak urodzi to wtedy będzie cudownie i och, ach. Jako przyszła matka cieszy się ale i boi tego… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Jeśli chodzi o karmienie piersią liczy się pozytywne nastawienie. Mnie pozytywnie nastawiła koleżanka. To była naprawdę duża przyjemność karmić. Karmiłam 2 lata. ALE…teraz mam drugie dziecko i karmienie go jest problematyczne i jak to ujęła mama powyżej, jest to „wojna nerwów „. Mimo to chcę próbować dalej. Także jak najbardziej rozumiem te rozterki. Bywa różnie i teraz widzę że dużo zależy od dziecka. Jedno jest „urodzonym ssakiem”, a drugie nie. Jeśli mimo prób, porad położnych, mimo wizyt w Poradni Laktacyjnej mama i maleństwo są bardzo zestresowani przy karmieniu, to ja jak najbardziej rozumiem decyzję o zmianie sposobu karmienia. Lepiej nie… Czytaj więcej »

Alicja
Gość
Alicja

Dziękuję :). W Poradni było ok, nawet porady Doradcy Laktacyjnego skutkowały. Niestety mój stres był tak wielki, że przechodził na Młodą i po kilku „w miarę dobrych” karmieniach następowały „złe”. Taka jazda góra dół. Młoda też miała lepsze i gorsze dni. Ciężko nam to szło, niby tylko dwa miesiące, a do dziś mnie to przygniata emocjonalnie. Tym bardziej trzymam kciuki! :)

Magdalena
Gość
Magdalena

Cała prawda!!! Wszystko w punkt zgadzam się…tylko najgorsze że to robią kobiety kobietom…kłamią i udają że macierzyństwo takie super i ble ble. Ja jak urodziłam i mówiłam że jest ciezko opowiadałam o swoich problemach to słyszałam że tylko ja tak mam bo żadna tak nie miała…już nie muszę mówić jak się czułam po takich rozmowach…”moje spało, moje było spokojne, nie nie u mnie tego nie było może idź do lekarza, nie no trochę pokwilił na ząbki Ale nie było tak źle, nie no mój ja go posadziłam to siedział i się bawił nie no ja wszystko mogłam zrobić, nie no… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Punkt 5. Noworodki tylko śpią… owszem! Niektóre tak! Tak jak na przykład moja córcia. Obecnie ma 4 miesiące i mogę śmiało powiedzieć, że wygrałam los na loterii. Mała śpi całe noce od samego początku. Żadnych kolek, żadnego nocnego płaczu… nic, kompletnie nic! Czasami zdarzało jej się 20 minut popłakać przed senm jak była bardzo zmęczona lub było zbyt dużo wrażeń w ciągu dnia. A jak już jesteśmy przy dniu… w ciągu dnia też spała ile się dało. Także nie mam zielonego pojęcia co to poporodowe niewyspanie i nocne pobudki :)

Ola
Gość
Ola

Ile matek tyle odczuć, ile dzieci tyle zachowań. Przeżyłam depresje poporodową i trochę wyparłam w głowie istnienie mojego pierwszego syna, ale w tym czasie automatycznie wykonywałam przy nim wszystkie czynności, myśle ze to był instynkt. Mam teraz troje, pierwsza dwójka rok po roku (zdecydowałam się mimo depresji po pierwszym porodzie) i to była najlepsza decyzja, bo jak młodsza osiągnęła 3 rok życia, po powrocie z przedszkola nie miałam dzieci, bawiły się ze sobą, ale wiem ze rodzeństwa są różne i potrafią się nie znosić szczerze do osiągnięcia pełnoletności. Karmienie- koszmar. Przy trzecim dopiero załapałam ze może być trochę fajnie. Na… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość
Klaudia

100%prawdy zebrane w jednym miejscu dopiero po przeczytaniu tego wszystkiego razem stwierdziłam że się z tym zgadzam.

Marika
Gość
Marika

Zieba nigdy tak nie powiedział. To zdanie wyrwane z kontekstu. Nie powtarzaj bo to ściema.

Anna
Gość

GENIALNY tekst! Udostępniać na wszystkie sposoby, to może wreszcie ludzie przestaną się czepiać kobiet (np. mnie), które dzieci posiadać najzwyczajniej w świecie nie chcą, właśnie z w/w powodów. Uważam, że bycie matką to jedno z największych poświęceń w życiu kobiety! I podziwiam wszystkie mamy za to co robią. Bo to ani trochę, ani odrobinę nie jest łatwe. Buziaki!

Magda
Gość
Magda

Pamiętam, że jak słyszałam o tym, że zapomnę o bólu porodowym, jak tylko zobaczę dziecko, myślałam sobie „co za ściema”. Poród miałam wywoływany i bez znieczulenia (ze względów medycznych nie mogłam). Kilka razy mówiłam, że już nie dam rady itd., a jak dostałam małą na brzuch, zaśmiałam się i powiedziałam, że wcale tak nie bolało. Czyli jednak zdarzają się takie przypadki. Pojawił się temat karmienia piersią. Chyba chodziłam do super szkoły rodzenia – przede wszystkim dowiedziałam się, że warto sutki przygotować wcześniej i już pod koniec ciąży smarować je odpowiednim kremem. Na początku karmienie bolało, praktycznie wykręcało mnie z bólu… Czytaj więcej »

Basia
Gość
Basia

O. Jak kolezanka mnie w 8sc zapytala jak sie czuje to szczerze jak kobieta matce 3 letniego wtedy dziecka powiedzialam ze mnie wszystko boli, wk*wia, nic nie pamietam, a chodze wolniej od emerytki.
Co mi powiedziala:
To bylo sie nie brac za dzieci skoro cie to przerasta. No przeciez wiesz na co sie pisalas
(No bo jako bezdzietna wiedzialam jak boli kregoslup jak sie nosi 3kg pod sercem non stop. Zenada)

Monika
Gość
Monika

Od razu będziesz wiedziała, jak karmić piersią…no nie…nie udało się, a nikt nie potrafił pomóc.

Karolina
Gość
Karolina

Tak samo jak nie czułam mocy przy karmieniu piersią. No po prostu nie. Dziecko to zaakceptowalo a od innych, których sprawa nie dotyczyła słyszałam, że albo jestem leniwa albo wmawiano mi wariactwo lub fakt, że Moja bliskość z dzieckiem nie będzie dość dobrej jakości.

MargoMama
Gość
MargoMama

Jedyną dobrą radę jaką usłyszałam po urodzeniu pierwszej córki, była od mojej koleżanki: „Pierwszy rok jest najgorszy potem jest tylko lepiej.”. Reszta „dobrych rad” to totalna ściema.

Ania
Gość
Ania

1. Instynkt – u mnie działa ale nie chodzi tu raczej o to, że człowiek nie popełnia błędów, przecież cały czas się uczy, nie mam też na myśli, że tata gorszy człowiek, ale jak mnie coś podpowiada, że coś trzeba spr np u lekarza, albo zrobić, to zawsze się sprawdza. 2. Nie uważam, że każdy musi założyć rodzinę 3. Może nie jak dostałam dziecko na ręce (podczas skurczy partych zanim pojawiła się główka powtarzałam sobie w myślach : „nigdy więcej, nigdy więcej”), po jakiś 2 tygodniach zapomniałam, a po miesiącu powiedziałam mężowi, że chce następne 4. Trochę się sprawdza, ale… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Ze wszystkimi punktami sie zgadzam!!!

Kasia
Gość
Kasia

Dodałabym jeszcze mit o szybkim ,, gubieniu kilogramow” podczas karmienia piersią ?

Ewelina
Gość
Ewelina

No nie do końca zgodzę się z tym, że instynkt rodzicielski nie istnieje. Oczywiście że to mit że od razu wiadomo co i jak robić, jednak nikt nie zna dziecka tak jak rodzice i bardzo szybko nauczyliśmy się, jak nasz synek komunikuje że jest głodny, jak że zmęczony, jak że pielucha do zmiany a kiedy się po prostu nudzi. Z karmieniem po przekopaniu internetu i tysiącu rad położnych ostatecznie też poszłam na instynkt i tak było nam najlepiej, już 10 miesięcy i nadal to uwielbiam. Początki oczywiście bolą i są mało komfortowe ale nawet pomimo tego cieszyłam się tym tuleniem… Czytaj więcej »

Aga
Gość
Aga

Kocham Cie Kobieto!

Kasia
Gość
Kasia

Moje ulubione: dopiero jak urodzisz dziecko będziesz prawdziwą kobietą! No kurde rzeczywiście … szkoda gadać. Oprócz tego ze nie mogę schudnąć i zmieniłam garderobę na tę która się nie gniecie i jest dwa rozmiary większa to w sumie jestem tak samo kobieca jak kiedyś :-)

Sylwia
Gość
Sylwia

Wszystko prawda

Monia1996
Gość
Monia1996

Nr 1- nie chodziłam do szkoły rodzenia, nie miałam w rodzinie blisko małych dzieci, a mimo wszystko od razu po porodzie wiedziałam jak wykonać podstawowe rzeczy, więc może z tym instynktem ma to coś wspólnego Nr 3- 2/3 miesiące po porodzie nie pamiętałam już bólu, więc to chyba zależy od kobiety… Nr 5- moja córka nie miała jakichś problemów z zasypianiem, chyba dopiero ok 4 miesiąca zaczęły się schody Nr 6- zależy od dzieci i od różnicy wieku między nimi. Znam różne przypadki. Nr 8- dziecko kosztuje w cholerę pieniędzy, co gorsza potrzeby rosną wprost proporcjonalnie do wieku. Jeśli planujesz… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Ale skąd wiesz, że nie narzekały? Wydaje mi się, że o to autorce chodzi w tym punkcie. Jasne, wiemy, że narzekanie jest bez sensu i nie robi się od niego lżej, co nie znaczy, że tego nie robimy. I szczerze wątpię, że nasze babcie były w tej kwestii wyjątkowe. Po prostu, takiego codziennego jojczenia nie przekazuje się dla potomności, przetrwały trudne czasy, wychowały dzieci, wypełniały sumiennie obowiązki, więc z perspektywy czasu są dla nas są dzielne i wspaniałe, co nie znaczy, że nie przeklinały pod nosem na swój los.

Zosia
Gość
Zosia

I jeszcze słowa powtarzane jak refren piosenki ?Ciąża to najpiękniejszy okres w życiu kobiety! Korzystaj!?
WTF???
Po licznych konsultacjach z ginekologiem, dermatologiem, laryngologiem i ostatecznie położną doszłyśmy wszystkie do wniosku, że ten tekst musiał wymyślić jakiś facet… tylko czemu te wszystkie baby w moim otoczeniu wciąż to powtarzały???

Anna
Gość
Anna

To zależy od ciąży. Każda jest inna. Tak jak każdy poród jest inny. Ja pierwsza ciąże przechodziłam cudownie. Byłam aktywna fizycznie. Cała byłam rozpromieniona. Tydzień przed terminem porodu byłam na basenie aby walnąc sobie 20 odległości. Druga ciąża już trochę gorzej przeszłam bo córka miała 9 miesięcy gdy zaszłam w kolejna ciąże i nie mogłam się wyspać. Wiec pierwszy trymestr był okropny. Ale potem było z górki. Raz w pierwszej ciąży trafiłam na oddział z kolka nerkowa ale szybko przeszło. Lubiłam być w ciąży :) serio :) porody z kolei były zupełnie inne. Pierwszy wywoływany po terminie skończył się cesarka.… Czytaj więcej »

Pola
Gość
Pola

Z większością zgadzam się w 100%. ?Dziecko umacnia związek? to chyba najśmieszniejsze :D ale co do instynktu, to ze swojej strony muszę przyznać racje starym porzekadłom. U mnie naprawdę w pewnym momencie się to obudziło, zamiast rozczulać się nad psami (jak wcześniej miałam w zwyczaju), zaczęłam zwracać uwagę na dzieci i to naprawdę łapało mnie za serce – a nigdy nie należałam do osób dzieciolubnych! Po porodzie nadal nie lubię dzieci… ale swoją uwielbiam! :D
Natomiast tej miłości tez musiałam się nauczyć, przecież wyjęli i podali mi obcego człowieka, którego nigdy wcześniej nie widziałam.

Sylwia
Gość
Sylwia

Te tematy przedemną ale i tak już mam świadomość, że wiele rzeczy jest koloryzowanych i jest totalna ściemą. Dobrze, że o tym piszesz. Dla mnie największym szokiem było jak koleżanka zaczęła mi opowiadać jak to naprawdę ten poród wygląda. Do tej pory wiedziałam tyle ile zobaczyłam na filmach, że boli jak cholera ale to coś magicznego, więź z dzieckiem i inne takie bajery. Ale to, że jest się tak rozwalonym, szytym, rodzi się na sali z 5 innymi kobietami, że nie zauważyli ze się wykrwawiasz i na tym skończę. (wiadomo każdy jest inny i każdy odczuje inaczej ale dobrze znać… Czytaj więcej »

Maggie
Gość
Maggie

Jeszcze w czasie porodu, będziesz wiedzieć – Kiedy i jak przeć, yhy
A teraz ale wy jesteście super rodzina, tyle czasu poświęcacie dzieciom. Nie robię relacji z ich kłótni i mojego wkur piania

Madka
Gość
Madka

A na końcu płatną reklama odzieży ?

Eliza
Gość
Eliza

Fajne to. Takie życiowe. Jestem mamą dwóch dziewczynek sześcio i dwu-letniej. Raz jest śmiech. Raz krzyki i płacze. Jest ciężko, szczególnie, gdy mąż/partner ciągle jest w pracy, mama też pracuje a piątym członkiem rodziny jest niania. Pranie gotowanie, prasowanie, wspólne wyjścia, czas dla siebie, to jeden wielki plan taktyczny który czasem może popsuć coś czego się nie przewidzi. Jak to mawia moja mama i babcia:”małe dzieci spać nie dają, duże-żyć”

Diana
Gość
Diana

Wywyższanie karmienia piersią nad butelką i porodu naturalnego nad cesarką. Chciałam mieć cesarkę bo bałam się porodu i bólu, na szczęście moja córcia zadbała o mamę i 12 godzin po odejściu pierwszych wód przestała pchać się na ten świat i cesarka była konieczna. Skurcze miałam bardzo słabe i nie poznałam co to ból porodowy. Z karmieniem było to samo. Nie chciałam karmić ale te naciski zewsząd… Znów córa przyszła z ratunkiem i nie zamierzała doić z piersi. Po kilku dniach leciała już butelka. Teraz wiem, że przy drugim dziecku nie dam się zmanipulować i nie zamierzam ani próbować rodzic ani… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Mam bliźniaczki. Przez cesarke. Przez pierwsze godziny balam się iść je zobaczyć (były w inkubatorach), pierwszy raz na rękach.. szok. Ze takie małe. I nic poza tym. Potem przepłakałam cala noc, ze jestem wybrakowana, bo nie odezwały się fanfary, motylki w brzuchu, ani swiat sie nie zatrząsł. Potem było już tylko gorzej. Nauczyłysmy się siebie z czasem. I jak uslysze, ze jak fajnie, bo bliźniaki dwa za jednym zamachem, to tetnice przegryzę!!!!

Goszka
Gość
Goszka

Moja ulubiona „dobra rada” :śpij kiedy dziecko śpi :P może i działa dopóki te małe pulchne słodkie łapki nie potrafią rozrzucić pierdyrliarda zabawek po mieszkaniu milion500 razy w ciągu dnia i kiedy nie musisz gotować obiadu bo w sumie żyjesz energią słoneczną i pranie samo wskakuje i wyskakuje z pralki;) a twój luby nie zadaje magicznego pytania „a co ty dzisiaj robiłaś, że taki tu bałagan?” tylko sam zawija rękawy i bierze się do roboty :)

Angelika
Gość
Angelika

Największa bzdura jaką słyszałam to, że pierwszy poród jest najgorszy i najdłuższy ?. Ja swój wspominam całkiem dobrze. Cała akcja trwała 2 godziny, a muszę dodać że rodziłam naturalnie. Nie rozumiem straszenia przyszłych mam takimi opowieściami. Bo czy potrzebny dodatkowy stres w takiej sytuacji? Tu bardziej potrzebne wsparcie.

Sylwia
Gość
Sylwia

A ja zgadzam się z połową tych powiedzen. Jak zobaczyłam córkę po 17 godzinach porodu to faktycznie zapomniałam o bólu dlatego byłam 4 razy w ciąży ? mam dwójkę dzieci po roku później przerwa 7 lat i dwa male z przerwa 3 letnią. Corka bawila sie z pierwszym synem i nie nigdy nie usłyszałam od nich pobaw się ze mną bo zawsze wspólnie spędzali czas i nikt nie był im potrzebny. Faktycznie to powiedzenie że później będzie gorzej się sprawdza? Julia ma 12 lat i dopiero teraz zaczyna się hardcore, kłótnie z bratem , bójki o byle co. Pyskowanie a… Czytaj więcej »

Maria
Gość
Maria

Nie zgadzam się chyba z połową… jest ciężko ale jest też uroczo. Może niektóre mamy nie powinny być mamami?! Nie wiem, ale ja mam takie momenty jak po porodzie że cały ból znika, albo jak dziecko śpiewa dla mamy czy daje bukiecik to moje życie nabiera sensu… to nic że wyglądam jak kura domowa a głowa boli od wrzasków i niewyspania, tłumaczę sobie że to minie kiedyś, będzie tak na pewno. Ale do listy mitów dodałabym mity wychowawcze: począwszy od zbawczych spacerów, wprowadzania nawyków żywieniowych, przez bezstresowe wychowanie – to jest moim zdaniem utopia.

Magda
Gość
Magda

Mnie zawsze bawiło, jak słyszałam, że mamy rozpoznają różne rodzaje płaczu u dzieci i potrafią poznać, czy są głodne, czy chodzi o pieluche, znudzenie, czy jeszcze coś innego. Otóż nie zawsze. Jak dla mnie mój syn płakał identycznie przy każdej potrzebie i tylko droga eliminacji mogłam dojść do źródła problemu :)

Wiktoria
Gość
Wiktoria

Od zawsze słychałam jeszcze jedną bajeczkę na temat bycia matką – że organizm kobiety ciężarnej odmładza się. Już to widzę! ? Stan skory i zębów wyraźnie mówią- ściema!

kamila
Gość
kamila

zgadzam się z panią w zupełności