Skąd w ogóle ten idiotyczny pomysł, że każda z nas musi być matką?

„A co, jeśli przez twoje memy jakaś nastolatka nie będzie chciała zostać mamą?” – oburzył się ostatnio jeden pan na moją radosną twórczość w internecie. Ja też się oburzyłam, nie powiem, bo myślałam, że te czasy już dawno mamy za sobą! Wiesz, kiedy o macierzyństwie można było mówić wszystko, pod warunkiem, że mówiło się dobrze :). Czasy zamykania ust kobietom, które głośno oznajmiają, że poród boli jak diabli. Które nie boją się mówić, że macierzyństwo bywa piękne, ale są takie dni, gdy zastanawiasz się, czy nie wysadzić całej rodziny na najbliższej stacji benzynowej i odjechać w siną dal.

NO DOBRA, ALE CO ODPOWIEDZIAŁAM TEMU GOŚCIOWI? I WSZYSTKIM, KTÓRYM PRZESZKADZA, ŻE O MACIERZYŃSTWIE PISZĘ PRAWDĘ (CHOĆ CZASAMI BRUTALNĄ)?

Odpowiadam: „I bardzo dobrze!”. No bo wybacz, jeśli jakaś kobieta zrezygnuje z posiadania dziecka, bo usłyszy o rozstępach, to chyba lepiej dla tego dziecka?

Jeśli jakaś kobieta nie wyobraża sobie wstawać co trzy godziny, to mam jej mówić: „Ej! Bo to wcale nie jest powiedziane! Zdarzają się dzieci, co od urodzenia przesypiają całe noce!” choć doskonale wiem, że trafić na takie dziecko, to jak wygrać szóstkę w lotka?

A jeśli jakaś nastolatka zacznie rozważnie planować swoje życie (również seksualne), bo zda sobie sprawę z tego, że opieka nad dziećmi nie jest jak opieka nad Tamagotchi, no to już chyba w ogóle zajebiście, prawda?

My serio nie musimy okłamywać innych kobiet na temat macierzyństwa, jak robiły to nasze babki i matki. Jeśli ktoś bardzo chce mieć dziecko, to ja szczerze wątpię, żeby zniechęcił się, gdy usłyszy, że kupa rzeczonego dziecka wcale nie będzie pachnieć fiołkami. Ty byś się zniechęciła?

No właśnie. Bo byłaś w takim momencie życia, że byłaś gotowa. I chciałaś bardziej tego dziecka niż imprezować do rana. Właśnie tak powinna być podejmowana decyzja o macierzyństwie. Zawsze świadomie. Bardziej świadomie niż decyzja o ślubie czy kredycie na mieszkanie albo dom! Bo z małżeństwa możesz się wypisać nawet u papieża, kredyt w końcu spłacisz. A z macierzyństwa nie wymiksujesz się NIGDY. Nawet jak dziecko skończy osiemnaście, trzydzieści, pięćdziesiąt lat – ty ciągle będziesz jego mamą (bo że wszystkie dożyjemy, to wiadomo ;)). Ze wspaniałymi plusami tej decyzji, ale również – nie bójmy się o tym mówić głośno do jasnej ciasnej! – jej minusami.

Naprawdę, mniej nieszczęść mielibyśmy na świecie i historii z pogranicza horroru (dzieci w beczkach, matka Madzi), gdyby tak jedna z drugą przestała kłamać w żywe oczy, że: „Zobaczysz! Uśmiech bombelka wszystko ci wynagrodzi!”.

Im dłużej żyję, tym wyraźniej widzę, jaki to idiotyczny pomysł, żeby każdej kobiecie wmawiać, że MUSI mieć dziecko!

„BEZ DZIECKA NIE BĘDZIESZ SPEŁNIONA!”

Miałam kiedyś nauczycielkę po trzydziestce, o której mówiliśmy w liceum: „Odwala jej, bo nie ma dziecka”. Mówiliśmy tak, bo dorastaliśmy w przekonaniu, że kobieta „w pewnym wieku” powinna mieć dziecko, inaczej nie będzie szczęśliwa.

Ten mit jest zresztą aktualny do dziś.

Ale ja dzisiaj już tak nie mówię. Dzisiaj patrzę na kobiety bez dziecka i nie wydaje mi się, żeby czuły się gorzej. A już na pewno nie są gorsze! Mam dzieci, w których jestem zakochana do szaleństwa i niczego nie żałuję, ale czy bez nich byłabym niepełną kobietą? No… Nie!

Przestańmy wmawiać kobietom, że posiadanie dzieci to jedyny cel w ich życiu. Przestańmy dawać małym dziewczynkom lalki, żeby się nimi opiekowały, udając mamusie, zanim jeszcze nauczą się dobrze mówić, podczas gdy ich bracia mogą się bawić, czym tylko chcą. Skończmy z udawaniem, że bycie rodzicem jest słodkie jak jedzenie waty cukrowej w obawie, że jeśli powiemy prawdę, to kogoś wystraszymy i co wtedy??? Kobieta nie jest zwierzęciem hodowlanym, które trzeba koniecznie rozmnożyć, żeby przyrost naturalny się zgadzał i pieniądze w kasie ZUS. Niech sama podejmie decyzję. Bez nacisków. Bez oceny. Wychowana z dala od stereotypów.

Uważam, że nasze córki powinny już dorastać w świecie, w którym będziemy im mówić: „Możesz mieć dziecko, kochanie. Ale nie musisz”.

Przeraża cię taki świat? Bo mnie bardziej przeraża trend na okłamywanie i wmawianie, że tylko droga, którą ja wybrałam (czyli tradycyjny model rodziny) jest jedyną słuszną.

(7 953 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
21 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments
Ola
Ola
1 rok temu

Przeczytałam i bardzo uderzyło we mnie to o zabawie. Nie zdawałam sobie sprawy, ze rzeczywiście już dziewczynki ?programuje? się do bycia mamą. Daje się lalki, wózki, ba są nawet takie lalki co trzeba przewijać! To się wydawało takie oczywiste bo przecież dziewczynki bawią się lalkami. Mam 4 letniego syna i 7 miesięczna córkę. Nie chce jej tak programować. Niech ma wybór ( ja o dziwo miałam i lalek do pewnego wieku nie tykałam a szczególnie tych udających dzieci bo mnie przerażały) jak jej brat. Bardzo dobry jest ten tekst i bardzo potrzebny. Gratuluję

Olga
Olga
1 rok temu
Reply to  Ola

To jest właśnie problematyka gender – programowanie (narzucanie) w dzieciństwie wzorców kulturowych. Dziewczynka dostaje lalki, koraliki i obowiązkowo różowe sukienki, a chłopiec samochody, prawo do brudzenia się i klocki. Dlatego z dziewczynek częściej wyrastają opiekunki (nauczycielki, pielęgniarki, matki) a z chłopców architekci czy podróżnicy.
Dziewczynki chwali się, że są ładne (dlatego wyrastają w kompleksie urody) a chłopców, że są odpowiedzialni, odważni lub mądrzy. Dziewczynki mają być grzeczne i ciche, chłopcom pozwala się na wyrażanie emocji.

Oka
Oka
1 rok temu

Super! Oby wiecej takich madrych kobiet jak ty.

Patrycja
Patrycja
1 rok temu

Jak się Wam podobał krakowski Kazimierz? Byliście tylko w dzień czy może zaliczyliście jakąś klimatyczną knajpkę wieczorem? :)

Justa
Justa
1 rok temu

Mam nadzieję że gdy przyjdzie mi rozmawiać z córkami o porodzie o byciu rodzicem i o odpowiedzialności, będę pamiętała ten wpis ? a tak serio serio. Patrząc po mojej teściowej, śmiem twierdzić, że nie należała do grupy babć i matek które koloryzowaly macierzyństwo, ani też do tych które mówią „mam prawo mieć kurwa dosyć latania wokół waszych tyłków”, ona jest raczej typem człowieka który uważa ze kobieta powinna być wdzięczna że facet idzie do pracy zarabia i jak wróci do domu to do dnia następnego powinna mu z oczu schodzić byle za bardzo nie męczyć bo przecież po pracy zmęczony, a jak mój M zmieniał dzieciakom pampersy to słyszałam że jej mąż nigdy tego nie robił, a potem że oj biedny jej synek nie ma po pracy odpoczynku. Super że nie koloryzujesz porodu, macierzyństwa itd. Jak mnie koleżanki pytały o ból porodowy (a mam co opowiadać bo przeżyłam 4 porody) po troszku opowiadam każdy, każdy inaczej bolał, każdy inaczej przebiegał ale żaden nie trwał 2 czy 4 h, najmniej 10h najwięcej 24h. Nie mówię że nie boli, bo boli oczywiście, ale za to mówię że nie ma drogi powrotnej i zamiast panikowac niech się wezmą w garść… Kochana muszę to głośno powiedzieć WYGRAŁAM DZIECKO W LOTTO hihi moja najmłodsza była i jest (3,5roku) aniołem pod względem spania w nocy, od kad się urodziła 21:30 karmienie, 22 spała i budziła się na jedzonko o 6 dopiero, od 1,5 roku ze względu na brak drzemek w dzień, 19 śpią (razem z siostrą) wstają o 7 rano. Prawda jest taka że jest ona ostatnim dzieckiem, to co przechodziłam z synem 24h na cycu, zero spania w łóżeczku bo darcie się na całego, zero zabawy w kojcu czy na podłodze bo ryk, było dobrze tylko na rękach, drugiego nie dane mi było tulic, córka starsza była spokojniejsza pierwsze 2 Msc, potem koszmar się zaczął, kolki, wstawanie w nocy co chwila, usypianie na rękach godzinami, nie wspomnę nawet o porodzie który był najgorszy i najbardziej bolesny, wywoływany oxytocyna 3 kroplowkami od 1 w nocy do 15 popołudniu, zanikające skórcze itd… Och mogłabym tak jeszcze pisać i pisać że wcale nie jest tak kolorowo, i dobrze że twój blog mogą przeczytać wszyscy bez wyjątków, większa świadomość tego że poród SN to nie wypad na siłownię, że cc to nie zabieg usunięcia pieprzyka a poważna operacja (chylę czoło przed mamusia i które rodziły przez cc) że dziecko to nie laleczka którą sobie ubiore w sukieneczke włoże do wózka i siuu na spacer, to żywa istota za którą trzeba wziąć odpowiedzialność i już. Każda przyszła matka powinna zdawać sobie sprawę z tego że w jej ciele i na, zajdą zmiany mniej lub bardziej lubiane przez nią, i tylko od niej będzie zależało czy będzie płakać do lustra że jest gruba, czy poprostu coś z tym zrobi. I nie będzie tak super hiper kolorowo, jak u koleżanki, której dziecko śpi ciagle, a ona ma czas na wszystko. Poza tym uważam że i tak wciąż jest więcej takich facetów co to się dzieckiem nie zajmą bo pracują, bo kupka fuj…. A za mało jest takich co z chęcią pomagają swoim żoną…. Więc ten pan co to tak się burzył do ciebie, powinien się jeszcze kilka razy zastanowić zanim, skomentuje jeszcze jakikolwiek wpis. Pozdrawiam serdecznie

Natalia
Natalia
1 rok temu

Bardzo potrzebny artykuł !

e-milka
e-milka
1 rok temu

Jest właśnie tak, jak piszesz – pragnienie dziecka bywa silniejsze od wszystkich „ale”. Z resztą i tak zawsze będziemy myśleć „moje takie nie będzie”. :) Jeśli chcesz mieć dziecko pokonasz wszystkie przeszkody, czy to walkę o własne, czy upokarzającą czasem procedurę adopcyjna. Ale odwrotnie niestety tak nie jest – jeśli nie chcesz mieć dziecka, to … nie chcesz. Niby twoja decyzja, a jednak nie do konca.
Ty pracowałaś z dziećmi z FAS, ja mam do czynienia z kilulatkami, które przeszły więcej niż jest dopuszczalne. Naprawdę, nie każdy powinien mieć dzieci.

Helena
Helena
1 rok temu

Również tragiczne jest dla mnie zabieranie małym chłopcom lalek, gdy chcą się nimi bawić, bo to dziewczyńska zabawa. Jak później taki chłopak ma wyrosnąć na odpowiedzialnego tatę?
Mój synek bawi się moim campingiem barbie (sprzed ponad 25 lat) w DOM. W tej zabawie pełni rolę ojca. Ma żonę i dzieci i obowiązki domowe. Sam chce się w to bawić i odgrywa różne scenki z naszego codziennego życia. Zdarza się, że chowam ten camping do szafy, żeby nie stał na widocznym miejscu i nie kłuł innych w oczy w pokoju „chłopca”. Wtedy synek sam się upomina o to auto, że ma stać u niego w pokoju i koniec. Jak był młodszy to miał też różowy wózek dla lalek i woził w nim Misia, co by innych bardzo nie bolało, że chłopak i lalka… Ten wózek to była fajna sprawa, bo dzięki niemu potrafił przejść na własnych nóżkach duże odległości, bo tak lubił go pchać. Kiedyś ktoś mi powiedział: „nie będziesz miała wyrzutów sumienia, że mu na to pozwalałaś, jak zostanie homo?” :(

Olga
1 rok temu
Reply to  Helena

masakra:/ Moich chłopców do lalek nie ciągnie (a szkoda, bo ja bym się chętnie pobawiła :P bo w autka i dinozaury nie lubię). Za to jakiś czas temu się dowiedziałam, że zabawkowa kuchnia też jest dla dziewczynek, a nie dla chłopców… także szkoda słów…

A.m.
A.m.
1 rok temu

Przeczytałam post z łzami w oczach. Sama jestem młoda matką i mężatką bo mam 19 lat. O dziecku marzyłam mając 7-8 lat mówiąc że będę młodą mamą. I wiem że dam mojej córce przykład i powiem jej chcesz mieć dziecko to miej nie chcesz ok spoko nikt Cię nie zmusza. Bo w rodzinie chodzi o wyrozumiałość.

Lilunia
Lilunia
1 rok temu

Od kad skończyłam 16 lat wiedziałam, ze kiedyś zostanę mamą. Od zawsze uwielbiam dzieci a dzieci mnie . Mam nigdy mnie nie oklamywala. Jako nastolatka widzialam ile kosztuje ja odrobienie z 4 dzieci lekcji jak nie spi po nocach bo do szkoły trzeba bylo przyniesc cos co wymyslili sobie nauczyciele . Widzialam jak płakała kiedy moj brat mial juz to 18 lat noe wracał na noce i nie odbieral telefonu. Dzis jestem mamą 2 dzieci dziewczynki w wieku przedszkolnym i chłopca ktory jest skrajnym wczesniakiem choruje 7 mc w roku . Ja mam 2 malych i czasem mam ochotę wsadzic ich razem z ich tatusiem w rakiete i wysłać na księżyc. Wiec wiem ile tez nie mowila mi mama ile rzeczy ja nie widzialam . Super artykuł

Magda
Magda
1 rok temu

Hej Ilona :) Na Twojego bloga trafiłam kilka lat temu przypadkowo, szukając w necie informacji na temat… remontu starego domu :D Bardzo się cieszę, że tak się stało, ponieważ gdybym tak po prostu zobaczyła nazwę bloga, pewnie ominęłabym go szerokim łukiem – mam aktualnie 35 lat i od zawsze wiedziałam, że nie chcę mieć dzieci ani nic wspólnego z czymkolwiek, co z dziećmi się wiąże. I nigdy również tego nie ukrywałam, wprost przeciwnie, mówiłam o tym zupełnie otwarcie. Kiedy byłam po 20stce, od czasu do czasu słyszałam jeszcze, że może mi się zmieni, że może jednak będę kiedyś chciała itd. Chyba najbardziej naciskała moja mama, natomiast moje rówieśnice czasem się dziwiły, czasem stwierdzały, że to mój wybór i moje prawo. Im bliżej byłam 30stki, tym bardziej otoczenie po prostu przyjmowało tę decyzję do wiadomości i może dzięki temu, że od początku stawiałam sprawę jasno, nigdy nie usłyszałam po ślubie od kogokolwiek pytania „A kiedy dziecko” :D Obecnie, obserwując moje koleżanki, które mają dzieci (a akurat wszystkie najbliższe mi dziewczyny je mają, mój brat jest z kolei ojcem 3-letnich bliźniaków) gratuluję sobie, że trzymałam się swojej decyzji i swoich przekonań. Wierzę, że rodzicielstwo niesie ze sobą wiele pięknych momentów, natomiast dla mnie byłoby to założenie smyczy i zmuszenie do rezygnacji z siebie, ze swojego czasu, którym mogę dowolnie dysponować, z moich przyzwyczajeń, nie miałabym możliwości takiego rozwinięcia życia zawodowego, jakie zapewniła mi bezdzietność. Zatem tak, zdecydowanie nie każda kobieta musi mieć dziecko, ponieważ nie dla każdej jego posiadanie oznaczałoby szczęście czy bycie spełnioną. Dla części z nas dziecko oznaczałoby coś całkowicie przeciwnego. Myślę, że spojrzenie społeczeństwa na kwestię konieczności posiadania dzieci bardzo powoli, ale jednak się zmienia, kobiety zaczynają otwarcie mówić o tym, że nie planują zostać matkami (polecam bloga Bezdzietnik.pl prowadzonego przez Edytę Brodę, dzięki niej dowiedziałam się o całych rzeszach kobiet myślących tak jak ja).
Tymczasem dzięki wielkie za ten artykuł, głośne mówienie o tym, że każda z nas ma wybór jest bardzo potrzebne :) Pozdrawiam Cię serdecznie i liczę na kolejne ciekawe artykuły i rozśmieszające chwilami do łez Instastory ;)

Magdalena
Magdalena
1 rok temu

Panicznie balam sie nieprzespanych nocy, a moje dziecko ma po mnie zamilowanie do spania, nie wiem co to nieprzespane noce.

Anna G
1 rok temu

Doceniam to, że moja rodzina nigdy nie miała takiego podejścia, że muszę. Gdyby tak było to najprawdopodobniej nigdy nie zdecydowałabym się na dziecko.

Hondrocream
1 rok temu

Bardzo ważny i, moim zdaniem, potrzebny wpis :) dzięki, za napisanie go. Na pewno prześlę dalej

Joanna
Joanna
1 rok temu

Wpis bardzo ważny. Opowiem mój przykład:
Od kiedy pamiętam, wręcz od bardzo wczesnych lat dziecięcych nie chciałam mieć dzieci i wiedziałam, dlaczego tak jest. Jestem przed 30, moje podejście się nie zmieniło, mój mąż je podziela, a w dalszym ciągu słyszę, jak inni wiedzą lepiej niż ja, 30-letnia baba, co uczyni mnie szczęśliwą, a konkretnie dzieci, bo skoro ich uszczęśliwiły to mnie na pewno też. Nikt nie przyjmuje do wiadomości, że ja JUŻ jestem szczęśliwa i mogłabym to wykrzyczeć całemu światu. Pytania typu „A wy kiedy?”, jakby to był obowiązek do odhaczenia to norma. Nie mam pojęcia, skąd w ludziach taki tupet do wciskania nosa pod cudzą pościel.
Tak, naprawdę można być szczęśliwym bez dzieci. Tak, naprawdę można NIE CHCIEĆ mieć dzieci, i to wcale nie z powodu rozstępów czy bolesnego porodu. Tak, nie jestem NIKOMU winna bycia matką.

Magdalena
Magdalena
1 rok temu

Bardzo cię szanuję za ten wpis. Brawo!!!