Nie bądź głupia!

DSC_1115_2

Kiedy panna wybiera się na poszukiwanie męża, wymagania ma różne. Żeby był przystojny – to wiadomo. Brunet czy blondyn, z oczami ciemnymi jak węgle lub niebieskimi jak morze, takimi do zatopienia się… Nieważne! To już zależy od indywidualnych preferencji.

Jedne szukają brutala, samca alfa, który jak już powie, to powie… Inne człowieka łagodnego, a nawet pantoflarza, który kuli po sobie uszy i nie ma nic przeciwko, aby całe życie przesiedzieć w kapciach, z kochaną żonką przed telewizorem. To też jest w sumie nieważne.

Bo mało która zdaje sobie sprawę, że liczą się tak naprawdę dwie cechy: żeby był odpowiedzialny i… Samodzielny!

Nie wiem, co mamy we łbach, ale kiedy się zakochujemy, zupełnie nie zwracamy uwagi na fakt, że naszemu wybrankowi herbatę parzy mama. Skarpetki pierze i układa w szafce. Kanapki co rano szykuje. Czeka z obiadem. A na kolację jajko robi, bo on zupełnie nie wie, czy takie na twardo to powinno się trzy minuty gotować, czy może dziesięć? Parówkę do zimnej wody czy do wrzątku?

Miłość ślepa jest, to prawda. Ale wyobrażacie sobie, żeby to facet był aż tak zaślepiony cyckami ukochanej? Nie… On zdaje się zawsze pamiętać, że jeśli jego laska nie potrafi sobie zrobić herbaty, to już do końca życia będzie musiał ją parzyć sam. Dla siebie, dla niej, dla całej rodziny. W efekcie czego następuje powolna, acz skuteczna ewakuacja.

My tak nie potrafimy. Nie wyją alarmy w naszym sercu, nie zapala się nawet czerwona lampka. Nic. Cisza przed burzą. Wiecie do kogo potem możemy mieć pretensje, kiedy kolejny wieczór stoimy przy garach, a nasz mąż leży z piwem na kanapie i ogląda mecz? Do niego? Nope. Do jego mamy? Chyba żartujesz! A może do siebie??? Bingo Kochana!

Kiedy więc ja wybierałam się na poszukiwanie męża, wiedziałam jedno. Brunet, blondyn, niebiesko czy ciemnooki – nieważne. Brutal czy facet potulny jak baranek? Nieważne! Miał mieszkać sam. Tylko tyle i aż tyle.

No nie wyobrażam sobie, żebym miała wziąć na męża faceta prosto spod skrzydeł mamusi. Takiego, który uprać nie potrafi, ugotować, posprzątać. Tak w razie W musiałam mieć pewność, że potrafi sam o siebie zadbać. O dom, dziecko. I o mnie.

DSC_1139_1

DSC_1123_1

DSC_1149_1

Zresztą, Piotr był równie cwany, bo na jednej z pierwszych naszych randek zażyczył sobie, żebym ugotowała mu obiad. Serio.

Jeśli ma więc dwadzieścia pięć lat i więcej, chodzi do pracy i nadal mieszka z mamą – wiej gdzie pieprz rośnie! I nie tłumacz sobie, że widocznie nie ma kasy na wynajęcie jednego pokoju. Serio? No fucking way! To po prostu zwykła niedojrzałość i wygoda jest. Jego strata! Możesz mieć pewność, że wkrótce jedną mamę zamieni na drugą – Ciebie.

A jeśli ma dwadzieścia lat, uczy się i naprawdę może nie mieć kasy na wynajęcie tego pokoju, to… Gdzie się spieszysz? Przecież całe życie przed Wami! Uwierz mi: to tylko w serialu emitowanym przez TVP2 mogłoby się udać… A dorosłe życie to nie serial, tylko ciężka praca. Od Ciebie zależy, czy będziesz harować sama…

DSC_1135_1

DSC_1133_1

45
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
OlgaTekstualnaIlona KosteckaKasia A.lavinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Aga
Gość
Aga

Ja dodałabym jeszcze ze musi mieć w życiu takie same cele co ty, ja byłam głupia nie zapytałam czy chciałby mieć dzieci i ile. W efekcie dziecko musiałam sobie wykłócić, mąż teraz nie widzi świata poza synem ale we mnie wciąż jest rozczarowanie i myśl że popełniłam błąd w tym temacie.

francuska_bombonierka
Gość

A ja mojego wzięłam z domu rodziców; i na wieki będę wdzięczna losowi i teściowej! Sprząta lepiej ode mnie, gotuje chętniej! I całkiem to dla niego normalne. że obowiązkami trzeba się dzielić :)

Drop
Gość
Drop

U mnie też wzięty prosto od teściowej i mimo, że finansowo niezależny od momentu gdy tylko skończył szkołę, to do wygód w postaci zrobionego prania i kanapek przyzwyczajony jak najbardziej. Ale ja się od początku zawzięłam – o nie, w naszym wspólnym domu nigdy przenigdy tak nie będzie. I teraz mój mąż odkurza, rozwiesza pranie, na zmianę ze mną karmi dziecko, zmienia pieluchy itp. Nie mówiąc o kąpieli, która zawsze jest czasem tylko dla taty i syna. Czyli szczęśliwie udało mi się chłopa trochę „wyszkolić”, ale ciągle niestety da się odczuć, że nie ma nawyku wykonywania pewnych rzeczy – że… Czytaj więcej »

Olga
Gość
Olga

Mój też od teściowej :) i teraz razem z dzieckiem u niej mieszkamy…
Mąż samodzielny, potrafi gotować, sprzątać jeśli mu się powie zrób to i to – zrobi ;)
IMO oboje jesteśmy domatorami, lubimy czytać książki i jesteśmy odpowiedzialni ;)

Marta
Gość
Marta

Zgadzam się z Tobą w 100%, że facet przed zamieszkaniem z kobietą, powinien jakiś czas pomieszkać sam. Nawet jeśli mama starała się go nauczyć obowiązków domowych, to zazwyczaj są to jakieś główne punkty programu typu: zmywanie naczyń, odkurzanie, mycie okien. Jednak póki facet nie zamieszka sam to nie zauważa drobniejszych rzeczy np.: piekarnik też trzeba czyścić, firanki prać, a czajnik odkamienić. Z przyjemnością patrzę na mojego obecnego chłopaka, który od czasów studiów mieszka bez mamy (czyli ok.10 lat) i często sam mnie uświadamia np. jeśli chodzi o środki czyszczące, albo poprawia jakieś moje niedociągnięcie podczas sprzątania. I nie, nie jest… Czytaj więcej »

Sonia
Gość
Sonia

Dla mnie feminizm to przede wszystkim wolny wybór kobiety.
Jeżeli chce być przysłowiową „kurą domową” i nosić mężowi kapcie i
gazetę i daje jej to radość – proszę bardzo. Jeżeli chce spędzać 10 h w pracy a
bobasa podesłać babci – jeżeli obie tego chcą – to jest ok. Jeżeli chce sama
wychowywać swoją gromadkę – super. A może woli zawsze być singielką lub nigdy
nie mieć dzieci – czemu nie, ma wybór.
Partnerski związek to też wybór. Kluczem jest wolna wola w podjęciu decyzji i
prawo do jej zmiany.

Komiteptol
Gość

Zgadzam się z Tobą i tym co piszą dziewczyny w komentarzach. Jednak nie wiem czy mimo wszystko większego wpływu nie ma jednak wychowanie. Znam osoby, które mimo, że mieszkały długo same, zarabiały, to nieprzyzwyczajone od dzieciństwa do obowiązków – w domu mieli/miały (bo kobiet to też się tyczy) wiecznie bałagan, prania albo się nauczyły, albo korzystali z pralni lub ciągle do mamy przywozili, herbatę i kanapkę może i sobie zrobili, ale za obiady robią im zamawiane pizze czy inne „gorące kubki”. Generalnie osobne mieszkanie (zwłaszcza jeśli to całe mieszkanie a nie tylko pokój) sprzyja nauce wielu rzeczy, ale jeśli ktoś… Czytaj więcej »

pirat
Gość
pirat

Nasz przyklad pokazuje,ze nie:) mozna mieszkac z rodzicami i odkladac na wspolne zycie. Nam tak sie udalo uzbierac pieniadze na wplate wlasna od kredytu i slub. Po zamieszkaniu razem uczylismy sie, wspolnego zycia i sie udalo. Mysle,ze mozna miec pretensje do tesciowych, ze nie pokazuja, nie ucza swoich synkow. Powinny sie wstydzic,ze ich synowie nie potrafia nastawic pralki czy ugotowac prostego obiadu.

Kasia
Gość
Kasia

Gratuluję nadziejo polskiej blogosfery!!! :)

coralic blog
Gość

To nieprawda! Znam paru takich co do 30-tki na garnuszkach mamy siedzieli. ALE nie, nie… oni gotowali sami! pranie robili sami, zakupy matce zrobili i 50% wypłaty ojcu oddali. Wspaniali kumple i przyjaciele, a gdy przyszło im do ożenku, to wszystkie wokoło zazdrościmy ich żonom. Bo wyprane mają, wyprasowane, śmieci wyniesione a zakupy zrobione bez listy. To nie tak, że jak mieszka u mamy, to sierotą będzie. Wszystko zależy od MAMY. I ja sama jestem taką matką, która nie lubi się przemęczać i podstawiać pod nosek. Dlatego tak ważne w wychowaniu mojego syna jest nauczenie go wszystkich obowiązków domowych. Współczuje… Czytaj więcej »

Karotka
Gość
Karotka

Oczywiście, z pewnością są różne przypadki, ale ogólnie znam takich co nie potrafią sobie kanapki zrobić. :)

Kasia A.
Gość
Kasia A.

zgadzam sie :) jednak pewnie jest tak, że wiele kobiet się łudzi, że mężczyznę można zmienić i wpakowują się w związki, w których musza być i żoną i matką, bo facet ma dwie lewe ręce. a to można bardzo łatwo wyczuć przed podjęciem ostatecznej decyzji z jakim egzemplarzem mamy do czynienia :D

Marlena
Gość
Marlena

Dobre! Znam takich. Kurde przystojni są, ale ciapy.

lavinka
Gość

To tak nie działa. Mój spod skrzydeł mamusi umie lepiej gotować ode mnie, sam sobie pierze, dzieckiem się zajmuje, zakupy robi. Nauczył się od… taty. To kwestia wychowania, a nie tego, z kim się mieszka. :)

Ana
Gość

To chyba jestem jakaś dziwna… Bo dobra: brunet, blondyn, niebieskie oczy czy brązowe – nie powiem, że nie zwracam uwagi, bo skłamię. Ale ja w try miga trzeźwieję, gdy widzę, że facet jest kompletnie niesamodzielny, ciapowaty, z mamusią za rogiem. Naprawdę, dziewczyny, to da się wyczuć bardzo szybko :) Za to zauważyłam, że w momencie, gdy ja nie wiem czegoś, co siłą rzeczy wiem (bo stres, bo zmęczenie, bo coś tam…), facet reaguje szybciej ode mnie i WIE CO ZROBIĆ, to mnie to rusza i – tu się zaczyna niebezpieczeństwo – nawet mogłabym się zakochać ;)

AgaZ
Gość
AgaZ

Ja mam trzech synów, dwóch siedemnastolatków i trzynastolatka i oprócz tego półtoraroczną córkę (prawie patologia, no nie?)
Synowie sami sobie robią jedzenie, no poza obiadami, ale czasem ugotują też dla wszystkich, sami też sprzątają (swoje pokoje i łazienkę też oczywiście), robią sobie pranie. Więc to kwestia podejścia rodziców i wychowania. Jakbym nie wymagała pomocy, to miałabym trzech królewiczów. Skarżą się oczywiście czasami, że innym kolegom to mamy sprzątają w pokojach, ale nie ma przebacz ;)

Introversja
Gość

Znam niestety przypadek, gdzie facet mieszkając kilka tysięcy kilometrów od mamusi jest od niej kompletnie uzależniony… Ale to już skrajność :) Znam też mężczyznę pięćdziesięcioletniego, żonatego dzieciatego, który nie potrafi zaparzyć sobie sam herbaty… Hmmm chyba muszę lepiej dobierać znajomych :)

ola
Gość
ola

Ja tez wzielam spod skrzydel tesciowej ktora cale zycie poswiecila na zajmowanie sie domem. Czytaj: uprane uprasowane ugotowane poscielone rano lozko kanapki zapakowane … itp i powiem Wam ze myslalam ze sie zajade no bo skoro tak wszystko mial to pewnie bede miala przerabane zycie. A tu o dziwo. :| sprzata prasuje pierze z dzieckiem sie bawi auto naprawi zatankuje i wszystko pooplaca :D jedyne co to nie gotuje sam z siebie chyba ze glod przycisnie. Ale nie gotuje bo tego nie lubi. Wiec gotuje ja i tak sobie mysl mialam jakim cudem on tak gdy ona w domu wszystko.… Czytaj więcej »

Casalinga
Gość

O jak się zgadzam! Ja też wzięłam takiego chłopa co mieszkał sam w kawalerce przez dwa lata prze ślubem. Wszystko ogarniał sam. I do tej pory sam sobie prasuje koszule, ja ich palcem nie tykam (chyba, że chcę mu się przypodobać ;)) Ale mój chłop to z kategorii tych odpowiedzialnych i samodzielnych, więc nawet jeśli wzięłabym go z domu rodziców, to wszystkiego starałby się nauczyć jak najszybciej ;)

Tekstualna
Gość
Tekstualna

:) ależ aktualny temat <3 :)