Moja odpowiedź do wszystkich, którzy mówią, że nasze matki miały gorzej i jakoś nie narzekały!

No i stało się. Pod ostatnim wpisem pojawił się mój ulubiony komentarz: „Kiedyś nasze matki miały gorzej i nie narzekały!”. Pomijam fakt, że nie wiemy, czy faktycznie nie narzekały. Moja do dzisiaj narzeka na pieluchy tetrowe, więc gdyby 35 lat temu miała internet i bloga, pewnie mogłabym teraz przeczytać niejedną odę pełną nienawiści do pralki Frani czy pustych półek sklepowych. My mamy co prawda pralki z suszarkami, półki pełne pampersów, mokrych chusteczek i słoiczków. Ale czy na pewno mamy łatwiej?

JAK ZMIENIŁY SIĘ OCZEKIWANIA WOBEC MATEK W CIĄGU OSTATNICH 30 LAT (CZYLI OD KIEDY SAME BYŁYŚMY DZIEĆMI)?

1. Nie możemy karać dzieci. A już tym bardziej na nie krzyczeć!

Pamiętam czasy, gdy w szkole za gadanie można było w najlepszym wypadku wylecieć z klasy. W najgorszym oberwać wielkim cyrklem tablicowym w pupę. A za ściągnie linijką po łapach. Dzisiaj nauczyciel za takie zachowanie zostałby po prostu zwolniony.

My się dorosłych baliśmy, bo mieli władzę wynikającą z przewagi siły. Kiedy rodzice mówili: „Do łóżka marsz!” to bez słowa szłaś do swojego pokoju, nawet jeśli potem przez godzinę leżałaś z otwartymi oczami i przewracałaś się z boku na bok, czekając na sen.

Ty, jak powiesz dziecku, że pora spać, to: najpierw musisz je złapać, potem zanieść do (swojej, a jakże!) sypialni. Następnie przekonać (byle po dobroci!), żeby w ogóle zechciało się położyć, przeczytać trzy książki (w tym jedną encyklopedię) i leżeć przez godzinę obok, w końcu rodzicielstwo bliskości zobowiązuje. A potem całą akcję powtórzyć, bo kiedy już myślisz, że zasnęło, ono wychodzi ze swojego pokoju. Trzy razy na piciu, dwa razy na siusiu, cztery, żeby powiedzieć, jak bardzo jest głodne i ostatni raz: pobawić się w berka.

nasze matki miały gorzej  

Dzisiaj już wiemy, że wychowanie poprzez zastraszanie to tak naprawdę żadne wychowanie (raczej tresowanie). Bo dziecko zrobi swoje, jak nie będziemy patrzeć. A cały myk polega na tym, żeby zrobiło tak, jak chcemy, bo też tego chce, a nie dlatego, że się nas boi. Dlatego ROZMAWIAMY. Kwadranse całe. Dlaczego sandały zimą to nie najlepszy pomysł i czemu rękawiczek nie zakładamy na nos? Zwykłe wyjście do przedszkola zamiast 5 minut trwa 30, bo nie możesz tak po prostu dziecka nastraszyć: „Jeśli natychmiast nie założysz butów, to przyjedzie po ciebie czarna wołga!” ani przekupić: „Jak wejdziesz do auta, dam ci pączka”.

A skoro o pączkach mowa…

2. Musimy uważać na to, co dajemy jeść.

Czy ktoś się trzydzieści lat temu martwił, że dziecko będzie otyłe? Że może cukier w kaszce mannie to nie najlepszy pomysł i czym go zastąpić w kompocie?

Nie.

Gdyby rodzic z lat 80 przeniósł się w czasie i miał dzisiaj nakarmić niemowlaka, na jego Facebooka przyjechałaby policja. Na sygnale. Wezwana przez inne matki, bo ktoś tu rozszerza dietę w czwartymi miesiącu! Rosołkiem przygotowanym na kościach!

Cukier, gluten, antybiotyki w mięsie, rtęć w rybie, hormony w jajkach, GMO, konserwanty, barwniki, glutaminian sodu, laktoza, pestycydy i tak sobie stoisz przez piętnaście minut przed sklepową półką, czytając składy, Googla, bloga Doktor Ani, co by tu kupić na obiad, żeby na pewno nie zaszkodzić?

A i tak wiesz, że zaszkodzisz.

3. Tracimy czas na zakupach.

Składy jedzenia to jedno, ale prawdziwy dramat w trzech aktach rozgrywa się w dalszych częściach sklepu.

Akt pierwszy: ubranka. Najlepiej z bawełny organicznej, bez gryzących metek, co nie będą kosztować więcej niż 10 zeta za bodziaka, ale nie rozejdą się po pierwszym praniu.

Akt drugi: kosmetyki. Bez perfum, alkoholi, SLS-ów wraz z pochodnymi, parabenów, formaldehydów – czujesz się jak na lekcji chemii, tylko że teraz musisz uważać.

I akt trzeci: zabawki. Stoisz i sprawdzasz, czy jest tam bisfenol A oraz która ma potencjał rozwijający, a która w*urwiający (czyli że gra i świeci po prostu, dopóki „przez przypadek” nie wyrzucisz jej przez okno).

4. Wozimy dzieci po całym mieście.

Rodzice wieźli nas do przedszkola/szkoły i już. O pardon. Sami chodziliśmy. Do siódmego roku życia odprowadzani przez rodzeństwo, a potem to standardowo: z kluczem na szyi.

Dzisiaj życie rodzinne toczy się w autach. W drodze do szkoły, ze szkoły, w korku na angielski, szachy i dżudo, piłkę nożną, bo jest na drugim końcu miasta, logopedię, terapię SI oraz naukę pływania w weekendy.

5. Organizujemy czas dzieciom, gdy się nudzą.

nasze matki miały gorzej

Kiedyś otwierało się drzwi na podwórko, a potem wołało na kolację z okna. Teraz dzieci do 7 roku życia muszą być pod opieką dorosłych i razem z nimi układają puzzle. A później siadają przed komputerem (o ile odrobisz z nimi wszystkie lekcje).

Ale nie sadzasz tak po prostu przed ekranem, tylko kontrolujesz, co dziecko ogląda. Czy są to treści właściwe dla jego uszu? Edukacyjne? Czy nie ma tam przemocy, seksu, brzydkich wyrazów?

Boimy się nawet kucyków Pony!

Moja mama nie mrugnęła okiem, kiedy jako sześciolatka oglądałam Dynastię, Policjantów z Miami i Dirty Dancing po niemiecku :). TAK, ten film o aborcji.

6. Śledzimy wykresy rozwoju dziecka.

Siatki centylowe, skoki rozwojowe, ulotki lekarstw. Doktoryzujemy się w składach szczepionek. Szukamy na blogach, zadajemy pytania na facebookowych grupach. Czytamy, szperamy, wątpimy, sprawdzamy, bo każdy mówi co innego! Ten, że szczepionki szkodzą, ten, że szczepić trzeba.

Nasi rodzice po prostu szli do lekarza i postępowali zgodnie z jego zaleceniami :).

7. Mamy mieć czas „na wszystko”.

nasze matki miały gorzej

Czy od twojej mamy ktoś wymagał, żeby miała: zrobione rzęsy (2 godziny co 3 tygodnie), hybrydę (1 godzina co 3 tygodnie), farbę na włosach (2 godziny raz na 2 miesiące), czas na siłownię (minimum 3 godziny w tygodniu, idealnie 5-6)? Żeby bawiła się z dziećmi, a wieczorami była świeża i wypoczęta dla męża? Do tego miała karierę, porządek w domu, zdrowy obiad na stole i WYDEPILOWANE PACHY?

Nie. Nasze mamy miały mieć porządek w domu i ugotowany obiad, a pod pachy nikt im nie zaglądał.

Czy kiedyś było gorzej? Może. Czy było lepiej? Nie. Było po prostu inaczej!

57
Dodaj komentarz

avatar
37 Comment threads
20 Thread replies
42 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
42 Comment authors
KasiaGosiaIlona KosteckaPatrycjaNatalia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kasia
Gość
Kasia

Super, że to napisałaś! Ile razy się nasłuchałam tego, że kiedyś to dzieci nie były takie rozpieszczone, nie wchodziły rodzicom na głowę itd. Wkurza mnie to, bo WŁAŚNIE CZASY SIE ZMIENILY, jak można to w ogóle porównywać. Bardzo trafne podsumowanie :-) przy okazji się pochwalę, że będę całą historię zaczynać na nowo po raz trzeci :-D

Monika
Gość
Monika

Gratulacje

Agata
Gość

Z tych PACH po prostu padlam! Moja matka nie depilowala ani pach ani nog do skonczenia 40 roku zycia! A potem wrzeszczala na mnie, wowczas juz studentke, ze gole lydki, a ja sie latem wstydzilam wystapic na uczelni w krotkich spodenkach. ;)

Opieka nad dzieckiem do 7 roku zycia to i tak niezle. Moje dzieciaki moglyby juz zostac czasem same. ;) Tymczasem u nas dziecko nie moze zostac bez opieki do ukonczenia 12 lat! DWUNASTU!!! Toz to juz nastolatek! No to sobie jeszcze poczekam… ;)

e-milka
Gość
e-milka

Jeden z Twoich najlepszych tekstów i do tego prawdziwy do bólu. W naszych czasach rodzice też nie przejmowali tak ogromnej odpowiedzialności za dzieci – dziecko dużo placze, znaczy histeryczne lub rozwydrzone, wpadło do studzienki – głupie, poszło gdzie nie trzeba – nieusluchane. Teraz wychodząc z dzieckiem jestem jak wielki skaner otoczenia – a czy ta kałuża do skakania, czy kryje niezabezpieczona dziurę? Co ta gałąź tak skrzypi, a jak spadnie? Stój metr od jezdni, bo kierowcom nie wolno ufac. Nie ogrodzona piaskownica – może odchody zwierzęce. Itp. Itd. Bo gdyby, nie daj Boże coś, to pierwsze pytanie będzie „A gdzie… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Oczywiście, że tak! Moja tesciowa wypuszczala synów na podwórko, ktorzy biegali tam caly dzien z kuzynami i wolała ich tylko na jedzenie. O dziwo nic sie niekomu nie stalo! Ja za to cale popoludnie spedzam czytając 5 x tę samą kicie kocie i układając te same puzzle licząc po cichu do 10, żeby nie wpaść w obłęd. Dlatego zazdroszczę Ci tej dwójki, ktora sie ze sobą wspaniale bawi! Niech moc bedzie z nami – mamami w dzisiejszych czasach!

Jola
Gość
Jola

Dziekuje za ten artykul…moze uda mi sie go podeslac komus z mojej rodziny i wtedy moze zrozumie jak to teraz jest…

JuZka
Gość
JuZka

Mądrze napisane!

Gosia
Gość
Gosia

O tak! Usłyszałam to od mojego ojca, po czym zaczął karmić moją prawie 2 -latkę obiadem (dziecko wychowane na tzw. BLW, więc je całą sobą, ale generalnie już sztućcami też sobie radzi), bo nie zaczęła jeść równo z nami tylko chciała poopowiadać co widziała na spacerze. ? Dziękuję za ten tekst! Wydaje mi się, że ważne w tym całym szaleństwie nie poddać się presji, znaleźć pediatrę w miarę mądrego, który nie panikuje i jest nowoczesny. Znajomych zawsze można w czasie wymienić ( tak zrobiłam, bo te psychomamusie, które znałam dają człowiekowi popalić). I próbować chyba też zmieniać swoje nawyki, żeby… Czytaj więcej »

Ewelina
Gość
Ewelina

Jak zawsze cudowna? potrafisz dodać otuchy ?

Karolina
Gość
Karolina

Fajny tekst? Zreszta ja odkąd mam dzieci a pamiętam czasy kiedy ja i młodsza siostra była dzieckiem, w latach 80, uważam, że my teraz to mamy naprawdę ciężko, bo wymagania rozpromowane przez internety są conajmniej nierealne. Ps. Raptem tydzień temu mama mi mówi, ty jak miałaś 3 m to już ci zalewajkę dawałam ! ? Ja mojemu synkowi bym nie dała ale przyznać muszę, że na tej przestępczej kuchni mojej mamy wyrosłam na zdrową kobietę, o idealnej wadze i z miłością do jedzenia ?

Kasia
Gość
Kasia

Ilonka, świetny wpis!
Zgadzam się w 100%

Mamajastado
Gość
Mamajastado

Mega. Dzięki za ten tekst.

Michalina
Gość
Michalina

Eh, dla mnie ta zmiana obecnych czasów jest przerażająca. Sądzę, że nasze matki miały łatwiej. Nie miały aż takiej presji. I udało im się nas wychować. Super tekst!

Paulina
Gość
Paulina

Oh tak sama prawda. Jeszcze do tego śmieszna rywalizacja między matkami ?bo moje dziecko już chodzi, bo moje dziecko już dodaje, bo moje dziecko włada biegle 3 językami obcymi..? i wtedy człowiek zastanawia się co jest nie tak. Wpadamy w wir i jak ten chomik na karuzeli kręcimy się w kółko.. nigdzie nie dościgając norm jakie nam zostają postawione jako matka.. Na dokładne dochodzą bezmózgowcy którzy gowno wiedza, sami nie doświadczyli ale rad maja tyle ze książkę mogli by napisać .. A ja wtedy czekam .. Czekam na moment gdy sami staną się rodzicami, gdy sami będą musieli sprostać naszej… Czytaj więcej »

Aneta
Gość
Aneta

Kocham Twoje teksty!!! Jak zwykle w sedno?

Aga
Gość
Aga

Świetny artykuł, który doskonale pokazuje że w dzisiejszych czasach wcale nie jest nam łatwiej wychowywać dzieci. Niestety często starsze pokolenie nie jest wstanie zrozumieć naszych obawy, a także i zmęczenia, argumentując to tym „że teraz jest wszystko, pieluchy, pralki, suszarki, iRoboty itd a ty jeszcze zmęczona jesteś, ale czym !?” :/

Monika
Gość
Monika

Super tekst , chyba powinnam go wysłać kilku osobą bo w kółko słyszę że one miały gorzej .

martyna
Gość
martyna

Idealnie w punkt :)

Kamila
Gość

Niesamowicie podoba mi się ten wpis :D Prawda jest taka, że czasem mam wrażenie, że mamy w dzisiejszych czasach same zakładają sobie łańcuch na szyję i rzucają kłody pod nogi – oczywiście w dobrej wierze. Obserwuję to u swojej siostry, która bardzo kocha swoje dzieci, ale jest tak uciemiężona obowiązkami zasadami, które wyczytała w mądrych książkach, że aż mi żal na nią patrzeć. Współczesny świat stawia przed nimi takie wymagania, że nawet dając 200% siebie wciąż będzie się wydawać, że to za mało… straszne! I takie spojrzenie do tyłu, które zrobiłaś w tym wpisie, pomaga nabrać dystansu. Chwała Ci za… Czytaj więcej »

D.I.
Gość
D.I.

Dokładnie tak! Myślę, że warto jeszcze dodać, że kiedyś życie towarzyskie mam wyglądało zupełnie inaczej. Pamiętam czasy kiedy nie wszyscy jeszcze mieli telefon w domach, więc żeby coś komuś powiedzieć, trzeba było do niego jechać. Przy okazji wiadomo – kawka, ploteczki. Pamiętam, że ciągle odwiedzaliśmy ciocie lub koleżanki mamy. Dziś macierzyństwo to niejednokrotnie potworna samotność. Brak towarzystwa innych dorosłych, odskoczni od zupek i kupek. Druga sprawa – nasze mamy rodziły dzieci wcześniej (w sensie młodziej) i mam wrażenie, że mocniej potrzebowały się wyszaleć, wykorzystać tę młodość, miały w sobie taką fajną dawkę zdrowego egoizmu. Że dziecku nic się nie stanie… Czytaj więcej »

Jeann
Gość
Jeann

Czy miały gorzej? No nie wiem. Na pewno miały inne problemy. Czekam na pierwsze dziecko dopiero ale uważam, że aktualnie nie łatwo jest dzieci dobrze wychować. Walczymy o to żeby dzieci nie popadły w uzależniania od wszelkich mediów, żeby były asertywne i odporne na krytykę i głupie docinki rówieśników. Żeby były mądre i „miały swój rozum”. To nie jest łatwe ;)

Jasmin
Gość
Jasmin

Zgadzam się totalnie z każdym zdaniem! A przy punkcie o czytaniu przy półce doktor Ani to się popłakałam ze śmiechu bo faktycznie zdarzyło mi się ?????

Monika
Gość
Monika

Kocham cie za ten i poprzedni artykuł. Mama trójki wczesniakow. 5, 2 i 1 lat

Wioleta
Gość
Wioleta

Moja mama mówi odwrotnie. Że nam młodym jest teraz gorzej !
Moja mama marzy o tamtych czasach , żyło jej sie lepiej. Wypuszczala nas na podwórko i spokoj , chodzilismy sami do szkoly.
Teraz… niestety czasy sie zmieniły , żyje sie inaczej . Ale czy gorzej , czy lepiej…. nikt tego nie oceni.

Magdalena
Gość
Magdalena

Moja podobnie uwaza, ze teraz ja mam trudniej niz ona. Gdy ja i moj brat bylismy dziecmi, mama mogla zostac w domu i zajmowac sie domem, bo pensja taty na wszystko wystarczyla, nie zylo sie rowniez na kredycie.A mieslmy wlasne mieszkanie, samochod (malucha;). Nie zylismy jakos ponad stan, ale mialam co potrzeba. Do szkoly chodzilo sie samemu lub z kolezankami, na dwor wychodzilo sie na kilka godzin. Miszkalo sie blisko rodziny, wiec czesto bywalo sie u babci.

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Jesteś Genialna;)

Paula
Gość
Paula

Należy jeszcze wspomnieć o tym, że nasze mamy (a przynajmniej znaczna ich część) nie pracowały do ukończenia 6 rż. przez dziecko… o czym my tu mówimy. Teraz matki pracują, dodatkowe szkolenia, fakultety itd. Więcej na głowie, więcej stresu i oczekiwań.

Marznea
Gość
Marznea

Super tekst, było inaczej po prostu inaczej. !!!!!!! Naprawdę najlepszy jak dla mnie Twój wpis ???

Kamila
Gość
Kamila

I super lekcja chemii, na której trzeba uważać ?
Naprawdę fajny tekst, ja jak rozmawiam na ten temat że swoją mamą jeszcze dodaje, że nie trzeba było tak gonić za kasą bo i tak w sklepie nic nie było więc i pokus brak, dla Nas i dla dzieci.

Emka
Gość
Emka

Świetny tekst! Masz rację – pod wieloma względami matkom dawniej było lepiej, bo przede wszystkim nie ciążyła na nich presja bycia matką idealną. Wymagania wobec rodziców wzrosły (mają o wszystko zadbać, zorganizować, przewidzieć, na wszystko znaleźć czas), a wobec dzieci zmalały – są wyręczane, odprowadzane, zaprowadzane, mają wszystko podane na tacy itd. Wierzyć mi się nie chce, że kiedy miałam 6 lat, chodziłam sama do zerówki i kiedy kończyły się lekcje, chmara 6-latków po prostu szła sobie do domu, często zahaczając o podwórko. I nikt się nie zamartwiał czy sobie poradzą – dla wszystkich było oczywiste, że sobie poradzą. Ostatnio… Czytaj więcej »

Justyna
Gość
Justyna

Właśnie na własne oczy zobaczyłam zebrane w całość to co sprawia że czuje się złą matką, czy kiedyś się nad tym zastanawiano? Czy kobiety płakały co wieczór myśląc o sobie po ciężkim dniu że dzisiaj znowu dały plamę? Że miały za mało czasu dla dzieci, na obowiązki nie mówiąc że same pół dnia przechodzily w piżamie bo nie miały kiedy się ogarnąć? Mając troje dzieci zastanawiam się jak mam je dalej wychowac żeby nie oszalec a moja babcia przy 7 chodziła w pole i twierdziła że lekko nie było ale pomagał teść i starsze wychowywały młodsze, my możemy pomarzyć o… Czytaj więcej »

Anna Rak dopadł raka
Gość
Anna Rak dopadł raka

I to co napisałaś w tym artykule to całkowicie inne życie niż my prowadzimy brzmi to dziwnie ale prawdziwie. Trzeba doceniać swoje życie ja to robię od lat… Napiszę dlaczego. Mamy 3.5 letnia Córeczke i ja nie umiemy żyć w pogoni, jak teraz żyją ludzie. Ucieklismy z Mężem z Krakowa na wieś, wieść szczęśliwe rodzinne życie. Bo w dzieciństwie Tato poświęcał mi i Siostrze mega dużo czasu, jeździł z nami na rowerach 15km w jedną stronę bo nie było auta, woził nas motorem, nauczył nas mega dużo rzeczy od budowlanych wyczynów po przetwory, gotowanie, a Mama pielęgniarka pracowała. Pierwsze wspomnienia… Czytaj więcej »

Mirka
Gość

Ilona, świetny tekst i co w nim najlepsze (a jednocześnie najgorsze) – taki prawdziwy! Szczerze mówiąc, jako mama dwójki nawet nie zdawałam sobie sprawy (a może nigdy nie zebrałam w jednym miejscu) ILE TEGO JEST. Nie piszę tego, żeby się nad sobą użalać jak mamy w dzisiejszych czasach ciężko, ale… na pewno nie mamy lekko! Dziękuję za otwarcie oczu tym tekstem.

Agata
Gość
Agata

Uwielbiam jak Cię ktoś ‚wkurzy’ w komentarzach.Piszesz wtedy najlepsze teksty.Genialne!

puch ze słów
Gość

Punkt 5. Organizujemy czas dzieciom. To jest prawda nad prawdy. Ja bawiłam się sama lub z innymi dziećmi. moja wyobraźnia i kreatywność były na wysokim poziomie. Moja córka nie chce bawić się sama, wszystko z nami…zachęcam ja do samodzielności w zabawie ale… Inne dzieci dziś podobnie z tego co widzę. Kiedyś dzieci robiły co chciały i rodzice też ;) Tak pół żartem pół serio. Pozdrawiam

Dorota
Gość
Dorota

Przepraszam ale muszę. Nie dżudo tylko judo

Dominika
Gość
Dominika

Ja mysle, ze nasze matki nam zazdroszcza dzisiejszych czasow, i aby odeprzec ta zazdrosc, atakuja nas gadaniem ze one mialy gorzej ? przykre, bo powinny wspierac. Zrobilam notatki, nie zawacham sie ich uzyc, podczas kolejnej klotni z matka ?

Kasia
Gość
Kasia

Dominika masz racje. Niestety znam to z autopsji.

Natalia
Gość
Natalia

Dzieci maja złe założone kaski, kas powinien być bardziej nasunięty na czoło.

Patrycja
Gość
Patrycja

Amen