Czym się różni druga ciąża od pierwszej?

DSC_1882

Druga ciąża od pierwszej nie różni się niczym, chociaż różni się wszystkim.

Na przykład świruję tak jak wcześniej. Czyli na maksa. Nie ma zmiłuj dla mojego faceta, bo wystarczy, że spojrzy na mnie krzywo, kiedy jem obiad… Tfu! Wystarczy, że w ogóle spojrzy, a ja już wiem. On uważa, że jestem za G-R-U-B-A. Jak nie patrzy, to też wiem. Ma romans. Jak nic, ma romans! Już mnie nie kocha, zostawi z dwójką dzieci (ok, z jednym w drodze) i z hormonami, których na trzeźwo nie da się ogarnąć, a ja muszę.

Fizjologicznie też jakbym się w czasie cofnęła o te trzy lata. Mdłości, bóle bioder, niskie ciśnienie. A podobno drugi raz do tej samej rzeki nie wejdziesz?

No nie. Bo poza tym jest zupełnie inaczej!

DSC_1908

1. Nie ma romantiko. Jest życie.

Kiedy dowiedziałam się o pierwszej ciąży, pobiegłam do sklepu, żeby kupić słodkie – jak wszystko co dla niemowlaków! – buciki. Włożyłam do nich test i postawiłam na brzegu stołu, zaraz obok trzydaniowego obiadu. Nie mam pojęcia, po kiego to gotowałam, ale takie widocznie miałam zapatrywania na życie rodzinne. I w cholerę dużo czasu.

Nie to co teraz. Po wejściu męża do domu lekko obrażona zakomunikowałam mu za pośrednictwem dziecka: „Pokaż ojcu, co narobił!”. Kostek grzecznie pokazał, gdzie jest dzidzia. Że w brzuchu mamy.*

* I mów sobie co chcesz, ale dla mnie ta proza życia jest bardziej wzruszająca od najromantyczniejszych, ale na siłę zaaranżowanych chwil!

2. Do lekarza chodzę sama.

Trzy lata temu mąż zwalniał się z pracy tylko po to, żeby potrzymać mnie za rękę w kolejce do ginekologa. Ok, i żeby popatrzeć w ekran USG. Po co? Nie mam pojęcia! Przecież jeszcze zdąży się na to dziecko napatrzeć!

No i ktoś przecież musi na nie zarobić. Ewentualnie zająć się pierwszym. Wiecie, żebym chociaż u lekarza miała chwilę intymności, skoro we własnym kiblu nie ma na co liczyć.

1160043dc64a6c018

3. Nie czuję zmęczenia.

A raczej udaję, że nie czuję, bo wiem, że jeśli drzemnę się w ciągu dnia choćby przez kwadrans, to moje dziecko zacznie podbijać świat.

I na pewno zacznie od schodów. Albo od szafki w kuchni. Tej z mąką i innymi sypkimi.

4. Już nie muszę się oszczędzać.

W pierwszej ciąży wszyscy mnie podziwiali, kiedy weszłam na pierwsze piętro. Że ja, sama, taka dzielna. Taaa, bardzo…

Teraz na to pierwsze piętro wnoszę dwunastokilogramowe dziecko. Plus wózek ważący kolejne dziesięć. I nikt się jakoś – psia kość! – nie zachwyca.

5. Ale ogólnie wyluzowałam.

Bo te choroby, o których się czyta w internecie, to one niekoniecznie muszą dotyczyć mnie lub mojego dziecka. Więc nie boję się, kiedy odbieram wyniki badań. I robię wszystko, na co mam akurat ochotę. Tak, sushi też już jadłam ;).

6. Choć czuję ogromny strach przed porodem. I tym, co będzie zaraz potem.

Bo już mniej więcej (bardziej więcej niż mniej) wiem, co mnie czeka.

Wcześniej na lajcie, dopiero na porodówce zaczęłam się bać. Że to TAK boli i nie można nigdzie uciec? Teraz to wiem, więc poród śni mi się od miesiąca. Ewentualnie jak daję łapówkę lekarzowi, żeby go uniknąć.

No i ja to jednak nadaję się bardziej do starszych dzieci. Mogliby mi na przykład takiego odchowanego dwulatka przynieść, o! Wcale bym się nie obraziła!

7. Nie muszę kupować nowych ciuchów.

Trzy lata temu wymieniałam całą garderobę. Ołówkowe spódnice do pracy na legginsy po domu. Zgrabne pantofelki na wygodne tenisówki. Małe torebusie na worki, w których pomieszczę pół kuchni i cały pokój dziecięcy. Plus paczkę pieluch.

I nagle po tych trzech latach zorientowałam się, że nadal chodzę w ciążowych dresach, a w moich sukienkach spokojnie ukryję ciążowy brzuch. Trochę obciach? Eee, prawdziwa matka nie wie, co to obciach ;).

Brzmi pewnie strasznie, ale… Tylko tak brzmi. Bo całkiem serio – druga ciąża jest spoko. Gdyby nie to, że znowu nie mogę jeść moich ulubionych pomidorów, przy żywym dwulatku nawet bym o tym, że jestem w ciąży, nie pamiętała!

13
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
myszaByłaPoznaniankaAgnieszkapestkiIlona Kostecka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kasia A.
Gość
Kasia A.

Ja znalazłam jeszcze jedna róznice :) w Pierwszej ciązy nie prowadziłaś bloga :P

asia / wkawiarence.pl
Gość

dla mnie druga ciąża była inna, taka spokojna, zrównoważona, bez szaleństwa. Wiedziałam co mogę, a co nie powinnam. I była cudowna, a po niej najcudowniejsza dziewczynka na świecie się pojawiła

Ali
Gość
Ali

prawie sie zgadzam :) Tyle ze u mnie sa pewne roznice bardziej „dokuczliwe”: w pierwszej ciazy bardzo dobrze sie czulam, nie mialam zadnych (naprawde ZADNYCH) ciazowych dolegliwosci i bylam pelna energii. Teraz jestem juz wlasciwie w koncowce drugiej i jestem notorycznie zmeczona, spiaca, na nic nie mam sily i dopadly mnie prawie wszystkie mozliwe dolegliwosci poczynajac od mdlosci (calodobowych!) az po kolke nerkowa!!! A do tego mam buntujacego sie dwulatka przy boku ktory nie daje odsapnac i najchetniej to by skakal bo moim wielkim brzuchu jak po pilce! Ot, takie zycie :D

Drop
Gość
Drop

Oprócz trzydaniowego obiadu (u nas wieść o pierwszej ciąży też została przekazana bardzo prozaicznie), dostrzegam niemal identyczne różnice ;)

W pierwszym trymestrze bardzo doskwierało mi to, że nie mogę spać kiedy chcę, teraz szczęśliwie ta senność nie jest aż tak dokuczliwa.
No i teraz znacznie bardziej boję się tego co będzie po porodzie. Mając w pamięci jak długo dochodziłam do siebie po cesarce, perspektywa przechodzenia tego znowu i to z niespełna dwuletnim maluchem na pokładzie jest lekko przerażająca.

Mamy do pogadania
Gość

nooooo u mnie też było zdecydowanie inaczej. Główną róznicą był fakt, że nie mogłam myśleć tylko o sobie, bo bylo to małe dziecię, którym trzeba było sie zająć.
Mniej na sienie chuchałam i dmuchałam, bo nie bałam sie że „dziecku krzywdę zrobię” ;) i wogóle jakoś tak spokojniej ją przeżyłam

Klaudia Rogala
Gość
Klaudia Rogala

Po pierwsze SERDECZNE GRATULACJE!!!, a po drugie jest dokładnie tak jak napisałaś, kolejna ciąża raczej skupia się wokół dzieciaczka a nie mamy, no i dobrze, szybciej czas upłynie i będziecie niebawem w czwórkę.., chociaż… ;) Chciałam tylko napisać o porodzie, gdy zaszłam w drugą ciążę (Tymek w styczniu koczy 2 latka) to od pierwszych chwil największym moim zmartwieniem był poród. Kombinowałam jak kon pod górę z cesarką, której jednakowoż też się bałam, bo to jednak operacja! Koniec konców rodziłam naturalnie, w zasadzie to nie rodziłam tylko „wycisnęłam” ;) Tymeczka na trzecim partym, tak tak, a wszystko zaczęło się po południu,… Czytaj więcej »

pestki
Gość
pestki

U mnie jest zupełnie inaczej niż za pierwszym razem. Mnie ciążowe mdłości nie dotyczyły wcale, natomiast w pierwszej ciąży pierwszy trymestr czułam się super nic nie było widać. Wracałam z pracy szłam spać, nikt nie czekał na obiad, śniadanie, kolację?. Drugi trymestr natomiast zaczęły się małe problemy, najpierw z moim sercem, przez zwiększoną ilość krwi wychodzi u mnie lekka arytmia, ale stresu było sporo, potem z ciążą i krótką szyjką więc tak naprawdę oszczędny tryb życia do końca ciąży. Sama nie wiedziałam co mi wolno a czego nie. Teraz natomiast pierwszy trymestr to był koszmar. Zasypiałam na stojąco w każdej… Czytaj więcej »

ByłaPoznanianka
Gość
ByłaPoznanianka

Czytam regularnie Twojego bloga, sama bym się nie zdecydowała na założenie takowego. Nie powiem-kusiło wielokrotnie, nawet zanim tutaj trafiłam… Ale wiesz co? Po co komuś kolejny blog z takimi samymi myślami (tak,tak), radościami i smutkami. Kolejnej… dziewuchy (teraz byłej) Poznanianki. Jestem niemal przed… porodem. Pierwsza ciąża – 3miesiąc, bóle nie do opisania, nie mogłam dojść do tramwaju. I tak do końca… Koszmar nad koszmary, tona leków. Druga ciąża- machnęliśmy nawet wakacje z młodą. Teraz jednak -kolokwialnie mówiąc- co jakiś czas leżę, a młoda biega wokoło. Pada, już nie mam siły „wciągać” jak na począteczku (a jak i ty…) wózka. Modlę… Czytaj więcej »

mysza
Gość
mysza

Trafione w punkt ;) wiec wszyscy tak maja? Dzieki za ten tekst, fajnie bylo sobie po pol roku przypomniec jak to bylo ;)