Czy kobiety rzeczywiście są lepszymi gospodyniami domowymi i gorszymi kierowcami?

Siedziałam ostatnio u fryzjera z nałożoną farbą. W tym czasie moja fryzjerka zamiatała włosy z podłogi w salonie. Na fotelu obok klientów przyjmował również jej kolega. Tak się złożyła, że też miał chwilę przerwy. Jednak wykorzystał ją inaczej, bo schował się na zapleczu, żeby zjeść śniadanie i poscrollować fejsa w telefonie. Kiedy skończył, fryzjerka myła właśnie podłogę. I on na tę mokrą podłogę wszedł, więc moja fryzjerka pogoniła go mopem oraz słowami: „Następnym razem ty myjesz!”. „Ale ja nie potrafię zrobić tego tak dobrze jak ty” – odpowiedział jej, bezradnie rozkładając ramiona.

CZY KOBIETY NA PEWNO POTRAFIĄ LEPIEJ?

„Myślę, że kobiety są niemądre, udając, że są równe mężczyznom. Są znacznie lepsze i zawsze były. Cokolwiek dasz kobiecie, ona to powiększy. Jeśli podasz jej nasienie, da ci dziecko. Jeśli dasz jej mieszkanie, ona da ci dom. Jeśli dasz jej artykuły spożywcze, da ci posiłek. Jeśli uśmiechniesz się, da ci swoje serce. Pomnaża i powiększa to, co jest jej dane. Więc jeśli gówno jej dasz, spodziewaj się wielkiego gówna!” – napisał kiedyś Wiliam Golding, brytyjski pisarz.

Usprawiedliwia go tylko to, że żył i tworzył w poprzednim wieku. Niestety, kobiety w tym wieku nadal chętnie te słowa udostępniają. Przeczytaj je jeszcze raz BARDZO UWAŻNIE i zastanów się, co właściwie czujesz.

Dumę?

BO JEŚLI JA BYŁABYM ALARMEM, JUŻ DAWNO WYŁABYM, ŻEBY WSZYSTKIE NAS OSTRZEC

Jest to najgorszy rodzaj komplementu. Tylko udaje komplement bezinteresowny. Niby ma sprawić przyjemność, ale tak naprawdę jest PO COŚ. Jak wtedy, gdy mówimy komuś, że pięknie wygląda, bo za moment chcemy go poprosić o przysługę.

Ten komplement ma nas podbudować, żebyśmy grzecznie robiły to, co do nas należy. Wszak jesteśmy w tym najlepsze!

Wystarczy dać nam trochę uwagi, jeden uśmiech – i już. Należymy do mężczyzny. Właściwie nie musi się starać. A my urodzimy mu dziecko. A potem stworzymy dom i będziemy gotować obiady. Bo tylko kobieta to potrafi.

NATURA TAK CHCIAŁA?

Na pewno nie raz to słyszałaś. Nie tylko od mężczyzn, same równie często powtarzamy, że „taka jest nasza rola”. Że niby to my lepiej zajmujemy się dzieckiem, sprzątamy, nie mylimy kolorów, kiedy robimy pranie. Dokładniej prasujemy i myjemy okna. „Nikt nie potrafi zrobić takiego rosołu jak mama”.

Z drugiej strony słyszymy, że właśnie my nie mamy głowy do przedmiotów ścisłych. Takiej matmy na przykład czy fizyki.

Że jesteśmy gorszymi kierowcami. Nie znamy się na pieniądzach. I na polityce. Nie powinnyśmy się w nią mieszać, to brudna sprawa. Nie potrafimy też przewodzić, lepiej ten stołek zostawić mężczyźnie.

On pociągnie za sobą tłumy, ty jesteś zbyt emocjonalna.

Niektórzy tłumaczą to różnicami w mózgu. No tacy się urodziliśmy, co tu się buntować, trzeba to zaakceptować i robić, co do nas należy, według ustalonego „z góry” porządku.

Tak było, jest i będzie zawsze.

Tylko że jakoś dziwnym trafem „robienie, co do nas należy” w przypadku kobiet polega na obsługiwaniu innych, a w przypadku mężczyzn na… Zdobywaniu świata!

On ma zdolności matematyczne oraz lotny umysł, więc może być inżynierem. Ona jest empatyczna, więc będzie super pielęgniarką. Albo nauczycielką.

Serio?

DŁUGO JESZCZE BĘDZIEMY SIĘ NA TO GODZIĆ?

Za każdym razem, kiedy słyszysz, że jesteś kobietą, więc:

  • lepiej zajmujesz się domem,
  • lepiej opiekujesz się dziećmi,
  • nie możesz spotkać się z koleżankami, bo jak on sobie poradzi,
  • to oczywiste, że ty powinnaś wziąć opiekę, kiedy dziecko jest chore,
  • masz więcej cierpliwości, żeby siedzieć z dzieckiem nad lekcjami,
  • tylko ty potrafisz je wychować,
  • lepiej sprzątasz,
  • lepiej gotujesz,
  • to jasne, że lepiej przygotujesz święta, bo nikt nie upiecze takiego sernika jak ty,
  • jesteś gorszym kierowcą,
  • nie nadajesz się do jakiejś pracy,

zastanów się, czy w wykonywaniu którejś z tych czynności przeszkadza lub pomaga PENIS. Bo z tego co wiem, jakoś specjalnie nie uwiera przy pieczeniu serniczków. Ani nie prowadzimy nim auta, więc naprawdę dowolnie możemy się przy tych czynnościach wymieniać.

WŁAŚNIE TEGO POWINNIŚMY UCZYĆ NASZE DZIECI

Mój syn ostatnio wrócił ze szkoły. A że dopiero co zapisałam go na SKS-y, które były na ostatniej godzinie, zapytałam, jak mu się podobało.

– Było super! Ale wiesz co? Jeden kolega powiedział, że chłopcy lepiej grają w piłę!

– Co??? – oburzyłam się. I od razu zainteresowałam – A pan jakoś na to zareagował?

– Pan powiedział, że to nieprawda. Czasami ktoś lepiej biega, a ktoś inny lepiej skacze, ale to może być dziewczyna. Albo chłopak. A potem podzielił nas na dwie drużyny: dziewczyny kontra chłopaki. I wiesz co się stało???

– Nie mam pojęcia!

– Dziewczyny nas ograły.

„No widzisz, synku – pomyślałam – jak dobrze, że cię na te zajęcia zapisałam. Bo poza nauką kozłowania dostałeś najcenniejszą życiową lekcję. Wierzę, że dobrze ją wykorzystasz w przyszłości. Moje pokolenie jeszcze nie potrafi. Ale twoje…”. Rozmarzyłam się na moment. Oczami wyobraźni zobaczyłam świat, w którym w końcu jesteśmy równi. Cieszę się, że moje dzieciaki tego doczekają. Bo mimo, że tym razem mój syn przegrał – właśnie w ten sposób coś wygrał.

(9 212 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
20 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia
Kasia
6 miesięcy temu

Mając trzech synów mogę się wypowiedzieć, że oni bardzo dobrze ogólnie radzą sobie ze wszystkimi czynnościami. Jedno mi nie daje spokoju. Widzę pewien rodzaj niechlujstwa w temacie sprzątanie :) Zawsze robią to jakoś tak ‚na odwal’, nie przeszkadza im siedzieć w bałaganie itd. i zaczynam pomału twierdzić czy to jednak nie jest wrodzone? :)) Bo nie umiem sobie tego inaczej wytłumaczyć :)

anna
anna
6 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Wydaje mi się, że tutaj typ osobowości gra wieksza role- bardziej niż płec. Jestem kobietą, mam 30 lat, jestem inżynierem mechanikiem, lubiłam matematykę, mimo ze nie zawsze dobrze mi z nia szlo i potrzebowałam więcej czasu. Pedantka, zadaniowiec. Moj braj, dwa lata mlodszy, empatyczny, spokojny, wycofany. Nigdy sie nie wychylal, nie przepadal za sportem. Aktualnie informatyk i tez mu nie przeszakadza kreatywny chaos w domu. Takze mieszanka calkowita.

Pozdrawiam

Natalia
6 miesięcy temu

Jaki ważny tekst i piękna puenta! To od nas, mam chłopców, w dużej mierze zależy jak będzie wyglądał świat za kilkadziesiąt lat i czy nadal kobiety będą od gotowania i sprzątania, a faceci będą zdobywać świat. To ważna rola i wierzę, że jej podołam.

Staszek z Bejsc
Staszek z Bejsc
6 miesięcy temu

Oglądnijcie sobie Ninja Warrior. Tam wyraźnie widać różnicę między mężczyznami a kobietami. Oczywiście, że sa kobiety, które pokonują mężczyzn ale to tylko źle świadczy o mężczyznach.

Gosia
Gosia
6 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Nie mamy wojen?

Mariusz
Mariusz
5 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Jesteśmy w sąsiadem państwa, które napada na swoich sąsiadów albo wywołuje w nich konflikty aby wejść z bratnią pomocą. I dzieje się to mimo obecności broni jądrowej i nie powoduje konfliktu jądrowego. Teraz wydaje nam się, że jest bezpiecznie, ale co powiemy za np. 3 lata gdy Rosja napadnie na Estonię i nikt jej nie pomoże. Newt Gingrich stwierdził w 2016, że Tallin to przedmieścia Petersburga i nie będą go bronić.

Marek
Marek
4 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Pani Ilonko. Oczywiście, że nie jesteśmy lepsi przez to, że jesteśmy silniejsi, nie wiem skąd ten wniosek (?) Wojna: Państwa są w posiadaniu broni jądrowej od 75-ciu lat, po tym czasie wybuchło ponad 160 wojen konwencjonalnych, które pochłonęły 13 milionów istnień ludzkich. Płace: nadal jest wiele zawodów, w których istotny czynnik stanowi siła fizyczna tj np sport (większe zainteresowanie wśród reklamodawców i widzów wciąż budzą zmagania mężczyzn) budowlanka, górnictwo, hutnictwo i proszę nie mówić, że są maszyny, bo one wszystkiego nie zrobią i nadal silne ręce są potrzebne do przetrwania (też do naprawy tych nierzadko wielkich maszyn). Te zawody są dobrze płatne i dlatego średnia zarobków tak wygląda jak wygląda. W pozostałych zawodach gdzie siła fizyczna nie ma znaczenia, płeć nie wpływa na wysokość zarobków tylko uzdolnienia. Polityka: Wam chodzi o parytety, a podstawowym czynnikiem doboru ludzi do poszczególnych zawodów powinny być zdolności i predyspozycje nigdy płeć (podmienianie kandydatów, też dobrze nie wygląda). Wiek emerytalny: przejście na emeryturę w wieku 60 lat to przywilej nie wymóg. Jakoś nie widziałem policjanta czy żołnierza, który by się obraził, że może pójść na emeryturę po 25 latach i jak chcą to pracują dłużej. Nie szukajcie sztucznych problemów, po co nam konflikt?

Mariusz
Mariusz
5 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Tym co dawało nam przewagę nad zwierzętami był nasz mózg a nie mięśnie, kły czy pazury. Jeśli przez miliony lat ewolucja wyposażyła samce w silniejsze ciała aby mogły je stosować w walce, to byłoby dziwne gdyby nie sprofilowała mózgów samców do walki czy planowania obrony. Być może te różnice w mózgach powodują, że mężczyźni wybierają inne rodzaje aktywności niż kobiety lepiej się czują w konstruowaniu czegoś niż w opiece nad dzieckiem czy nad chorym. Nie jestem zwolennikiem blokowaniem komuś drogi rozwoju – bo to zawód kobiecy, czy męski. Ale nie chciałbym aby przepisami zmuszano pracodawcę do zatrudniania według parytetów w imię jakoby tówności.

Gzzzzz
Gzzzzz
6 miesięcy temu

Tak, pokolenia naszych mam i teściowych jeszcze tego nie pojęło. Nawet moja mama, kobieta samodzielna, zaradna i wydawać by się mogło trzeźwo patrząca na świat … kiedyś na syf w domu stwierdziła „co to za kobieta, jak jej dom tak wygląda…” Mój komentarz była tylko taki, że dom tej kobiety nie jest tylko jej domem. To był piweszy i ostatni taki kometarz jaki usłyszałam. Mama otrzeźwiała i inaczej już patrzy na temat podzału prac domowych. Za to teściowa to rekin oporny, chętnie usługujący i zawsze wybaczający.
Świetny tekst, uczmy naszych synów, że każdy ma takie same prawa ale i obowązki. Je już jestem dumna z 4-latka, który po sobie odkurza okruchy :) a siostrze pokazuje samochody – nawetcz asem łąskiwie się nimi podzieli. Jest nadzieja na lepszy świat dla naszych córek :)

facet
facet
6 miesięcy temu

Czy dotyczy to też sytuacji walki sądowej o prawo do opieki nad dziećmi? Czy także w takich sytuacjach uważasz za skandaliczne przeświadczenie, że „jesteś kobietą, więc lepiej opiekujesz się dziećmi”? W konsekwencji czy fakt, że kobiety znacznie częściej niż mężczyźni otrzymują prawo opieki nad dzieckiem jest przejawem dyskryminacji w oparciu o stereotypy płciowe?
Rok | Liczba orzeczeń | przyznanie praw matce | Przyznanie praw ojcu
2003 30 197 19 053 1 082
2004 36 552 23 291 1 194
2005 45 695 29 247 1 481
2006 45 024 27 792 1 731
2007 40 795 23 302 1 596
2008 39 500 22 228 1 592
2009 39 004 20 516 1 503
2010 36 298 20 780 1 525
2011 37 692 22 551 1 641
2012 37 570 22 690 1 643
2013 38 392 22 917 1 747
2014 38 040 23 075 1 700
2015 39 144 23 005 1 781
2016 37 288 17 395 1 480
2017 38 267 15 697 1 445
2018 36 214 13 333 1 276
Dane ze strony ministerstwa sprawiedliwości na podstawie GUS.

facet
facet
6 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Szacunek :)

e-milka
e-milka
6 miesięcy temu

Cieszę się, że formul7jesz takie myśli. Ja robię to inaczej, być może kiedyś spłonęłabym na stosie. Kiedyś na studiach wygrałam konkurs tłumaczeniowy. Na filologiach dominują oczywiście kobiety, choć katedry obejmują „oczywiście” mężczyźni, nie miałam ani jednej profesorki (w Blnie już tak). Jako pseudonim wybrałam męskie imię i … bardzo zaintrygowalam komisję, notabene w trzech ćwierciach męska, bo doszukiwali się w moim tłumaczeniu cech płci. :)
Moja mama była inżynierem. chemii, lubiła na studiach informe z komputerem Odrą, ja informatykę studiowałam, choć interesuje mnie teoria, nigdy nie rozkrecilam komputera, moja dwójka, podobnie jak ja i moja mama, uwielbia matmę, ale córka, która informy nie zna, zaczyna twierdzić, że to nie dla niej. Na kursach już w gimnazjum, podobnie jak u mnie na studiach, o ile można ten kurs wybierać, zdarzają się grupy w 100 procentach męskie.
Teraz przeprowadziliśmy się, ja zarabiam, mąż ogarnia dom i dzieci. Nie ma rozmowy by padło to ostrożne, ale jednak pytanie, czy jemu też udało się znaleźć pracę i czy już się ubiegał. Opcja, że świadomie zdecydowaliśmy się na inny wariant, wielu nie mieści się w głowie. Mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Martwia mnie te dziewczynki, wierzące, że informa nie dla nich, tak jakby przewaga godzin spędzonych na graniu odzwierciedlalaby rzeczywiste predyspozycje czyli zdolność do analitycznego myślenia (dziewczyny, zapewniam Was, że tak nie jest). Martwia mnie powiedzenia przyniesione z placówek, jak mój syn patrzący na reklamę faceta tańczącego ze wstążką „Żaden facet tak nie robi”, a przecież chyba każde dziecko widząc taka choreografię miało y ochotę samemu spróbować? Martwia mnie kobiety dostające latami w domu i „wymieniane” około czterdziestki na „młodszy model”. Nie podzielam, niestety, Twojej optymistycznej wizji przyszłości, dla mnie kręcimy się w kółko.

Last edited 6 miesięcy temu by e-milka
Aleksandra
5 miesięcy temu

Mnie krew zalewa jak widzę jak posprząta mój mąż i jaki jest z tego dumny, tylko wyjdzie z domu trzeba to zrobić jeszcze raz :) Jedno co robi lepiej niż ja to zakupy, mimo, że schodzi się mu z tym niemiłosiernie dużo czasu to znajdzie zawsze coś taniej, coś lepszego za niższą cenę itd. Ja do niego często mówię „Promocja” Sam się przyznaje, że jeździ autem gorzej niż ja i najlepsze, że każdemu sam to mówi :) Ale np nigdy mu nie dorównam w muzyce, ma słuch absolutny i co usłyszy to zagra, a ja nie mogę się nawet choć trochę nauczyć grać na jakimś instrumencie :D Każdy jest inny i jeśli akceptujemy siebie nawzajem to jest dobrze :)

Marek
Marek
4 miesięcy temu

Całe życie feministek opiera się na udowadnianiu mężczyznom, że są od nich lepsze, a powinny skupić się na równości? nie dominacji. Prawda jest taka, że wiele spraw nie ma związku z płcią, tylko z preferencjami, a sama różnica pomijając te biologiczne polega głównie na sile fizycznej. Stwierdzenia o różnicy w mózgu czy zdolnościach matematycznych lub manualnych to zwykłe bzdury. Natomiast powiedzenie, że kobiety nie nadają się na kierowcę, pochodzą z czasów gdy kierownica nie miała wspomagania a w przypadku awarii, które były częste, trzeba było zakasać rękawy i wejść pod samochód albo wymienić koło… i wcale nie chodzi tu o samą technikę prowadzenia pojazdu, to było jak kawka w biurze. Dziś jest wspomaganie, klima i pomoc drogowa… w przypadku kierowców zawodowych, pozostaje tylko kwestia higieny w dalekowschodnich trasach, dlatego kobiety często rezygnują z pracy za kółkiem. Zajmowanie się domem przez kobiety, zamiast prowadzenia obowiązków zawodowych, również ma swój początek w dawnych czasach, kiedy to praca polegała głównie na pracy fizycznej, z która to mężczyźni radzili i radzą sobie lepiej? tak chyba pozostało w środowiskach gorzej wykształconych. Różnice w zarobkach, również biorą się z pracy fizycznej. Jeżeli zatrudnimy ludzi do przenoszenia cegieł, to mężczyźni wykonują tą robotę lepiej i szybciej, dlatego zarobią więcej. Ale w pracy biurowej to już sprawa wygląda inaczej. U mnie w firmie zatrudniam w biurze dwie kobiety, które zarabiają więcej od mężczyzn dzięki wiedzy prawniczej i księgowej, a mężczyzna dzielący z nimi biuro niestety mniej, nawet od kierowców. A jeśli chodzi o kierowców, zatrudniam jedną kobietę i jedenastu mężczyzn, wszyscy zarabiają tyle samo, w zależności od przebytej trasy. Dziś nie musicie walczyć o swoje prawa, to czasy same się do was dostosowują. A kolega fryzjer to leń i cwaniaczek. Co do sportu, to kobiety osiągają gorsze wyniki, stąd konieczne są podziały na kategorie (nie mylić z WF w podstawówce) ich popisy też budzą mniejsze zainteresowanie, stąd z kolei ich niższe zarobki (prawa rynku). Ja osobiście uwielbiam lekkoatletykę w wykonaniu kobiet, bo choć notują gorsze osiągi to zdecydowanie więcej dają z siebie. Co do stwierdzenia, że nie godzisz się z tym, że kobiety lepiej zajmują się domem, czy lepiej opiekują się dziećmi to uważaj, bo w trakcie rozwodów to wasze główne argumenty. Co do brudu? hm, mężczyźni lubią otaczać się luksusem ale brudek rzadziej ich razi, umiejętności tu nie mają znaczenia? ale ja chętnie pomogę w myciu okien czy odkurzaniu gdy żona poprosi. Myślę że podział ról to nie jest złe rozwiązanie, wszak jeżeli oberwie się rynna czy spadnie dachówka to on sam wejdzie na dach, ona może nawet tego nie zauważyć, jak mężczyzna kurzu. Musicie zachować zdrowy rozsądek w swoich zapędach, a na pewno dojdziemy do porozumienia. Pamiętajcie też, że są różne charaktery i każdy wymaga innego podejścia? a wy bardziej wolicie oswajać tygrysa niż niańczyć kotka? prawda? :)