Cośmy się w tym roku nasłuchały, to nasze! 10 najgłupszych tekstów do rodziców w czasie pandemii

Pandemia pokazała, że zamiast wesprzeć na duchu, wolimy raczej matkom w trudnej sytuacji dowalić. Nie żeby jakoś specjalnie mnie to zaskoczyło, w końcu nie jestem mamą od dziś. Ale! Cośmy się nasłuchały w ostatnim roku – to nasze! Pst… Tak, napisałam ten post, żeby pokazać, czego lepiej rodzicom właśnie teraz nie mówić. I dlaczego – jako rodzic – nie powinnaś się tym przejmować :)

1. Twoje dziecko spędza za dużo czasu przed ekranem.

Dzięki, że przypominasz, bo nie zauważyłam!

A tak serio: my naprawdę nie musimy słuchać, że dzieci za długo siedzą przed ekranami, bo same się tym martwimy. KAŻDEGO DNIA.

Ale gdy place zabaw otoczono żółtą taśmą, zamknięto orliki, baseny, bawialnie i kina, na rower można wyjść tylko w maseczce,  lekcje – nawet wuefu – odbywają się przez komputer, plus nierzadko musimy jeszcze gdzieś wcisnąć swoją własną pracę, to się nazywa… Przetrwanie.

Wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych środków. Poza tym, jeśli ktoś się NAPRAWDĘ martwi, że czyjeś dziecko spędza za dużo czasu przed ekranem, co stoi na przeszkodzie, żeby zaoferować jego rodzicom… Pomoc zamiast wyrzutów?

2. Nasze matki nie miały takich udogodnień i jakoś dawały radę.

Ale nie żyły w czasie pozamykanych placów zabaw i utrudnionych kontaktów z dziadkami :)

3. To po co robiłaś dzieci, skoro teraz narzekasz?

Yyy… No raczej żaden rodzic nie robił ich z myślą, że potem będzie pracować z nimi na kolanach.

Fun fact: to, że ktoś bardzo chciał mieć dzieci nie oznacza, że był gotowy wychowywać je w pandemii ;)

4. Nie kochasz swoich dzieci? Co z ciebie za matka, że męczy cię siedzenie z nimi w domu?!

Warto w końcu wkuć to na pamięć: kiedy rodzic mówi, że jest zmęczony, to mówi, że jest zmęczony. Nic więcej.

5. Tyyyle zrobiłam przez ten rok! A ty jak wykorzystałaś ten czas?

Nie powiedział nigdy żaden rodzic i aż przykre, że z „nicnierobienia” – gdy właśnie robił WSZYSTKO – musi się teraz tłumaczyć.

6. No co za problem upiec chleb? Naprawdę nie mogłaś ugotować obiadu? I w ogóle: dlaczego tu taki bałagan?

Ponieważ na pracy z domu zjadłam zęby i robiłam to, zanim było modne, wiem, że od takiego rodzica wymaga się, żeby pracował, jakby był w biurze i doglądał domu oraz dzieci, jakby w nim nie był.

Tak się nie da.

Nikt z nas nie piecze przecież bułeczek w czasie spotkania z szefem. Dlaczego więc wymagamy tego od pracownika na zdalnym? Dlaczego myślimy, że to żaden problem prowadzić rozmowy biznesowe i odrabiać z dzieckiem lekcje? TO JEST PROBLEM.

Kiedy jesteś w pracy, nie myślisz o naczyniach w zlewie. I to jest ok, nieważne czy siedzisz w biurze czy przed komputerem w swojej jadalni.

7. To pokolenie przez zdalne lekcje będzie głupsze od poprzednich.

Choć razem z nauczycielami rodzice dwoją się i troją, żeby zdalne lekcje nie odbiły się na poziomie wiedzy dzieci, zawsze usłyszą, że robią za mało.

Ale spokojnie. Bo mówi się tak nie od dziś! Kiedyś to były czasy, a teraz już nie ma czasów :). Przed reformą to była szkoła, teraz tylko testy. No i nie ma tych ocen w najmłodszych klasach, a co to za nauka, jak nie można postraszyć jedynką? Że zadań domowych za mało, wkuwania, Sienkiewicza nie czyta się już z wypiekami na twarzy, a dzieciaki marzą o karierze influencera, nie to co my, że Britney Spears chcieliśmy być, czyli naprawdę KIMŚ. Totalny upadek obyczajów! A w ogóle ostatnie mądre pokolenia to te powojenne. Pewnie dlatego wybrały nam PiS na władzę :)

8. To było nam potrzebne, żeby zrozumieć, co jest w życiu najważniejsze.

No ja tam zrozumiałam. Że przedszkola i szkoły są fajne!

Ale to może dlatego, że nie potrzebowałam pandemii, żeby grać w dziećmi planszówki i wiedzieć, że w życiu liczy się tylko zdrowie :)

9. Dzieci potrzebują dziadków! Nie możesz ich izolować, czy zdajesz sobie sprawę, jak to się na wszystkich odbije?

Napisała Doda na swoim Story. I zgadzam się z nią. Dzieci potrzebują dziadków. Żywych dziadków, dlatego – jeśli mogę – ograniczam kontakty do minimum. Odbijemy sobie po szczepieniu, już niedługo :)

10. Ojcowie też to odczuwają!

Zawsze, gdy jakaś mama napisze, że jest jej ciężko. Albo gdy wypływają badania, że naukowczynie w ostatnim roku opublikowały zdecydowanie mniej prac naukowych od kolegów, gdyż niosą na swoich barkach dom, przychodzi Zenek i woła: „Ale mężczyźni też odczuwają skutki pandemii!”.

Jasne. Nikt nie twierdzi, że nie. Ale nie zachowujmy się jak goście, którzy przychodzą na urodziny tylko po to, żeby w trakcie „Sto lat!” poinformować zebranych, że też mają urodziny za dwa tygodnie :).

Wszyscy robimy co w naszej mocy, żeby nasze dzieci były szczęśliwe. Żeby przy zdmuchiwaniu drugi rok z rzędu świeczek na torcie nie myślały o tych, których nie ma obok. Żeby nie brakowało im rówieśników, nie nudziły się, miały wystarczającą dawkę ruchu.

Przypomina to trochę spacer na linie. Są dni, że się udaje. Ale są takie, gdy upadamy. Zamiast stać nad nami i prawić morały, naprawdę więcej dobrego można zrobić, gdy wyciągnie się rękę i powie: „Jest ciężko, ale widzę, że się starasz. I naprawdę świetnie sobie radzisz!”. No właśnie. Bo świetnie sobie radzisz :)

(8 210 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr Kostecki
Admin
2 miesięcy temu

Pierwszy!

Agata
Agata
2 miesięcy temu

Tak nawet mi ciężko komentować… Nie będę się rozpisywać nad swoją sytuacją, bo sama chce siebie pocieszać, że zawsze jest ktoś kto ma gorzej, ale… Usłyszałam wiele, wiele razy, że jak jestem w domu to mogę… sobie odpocząć. Tak. Z trójką dzieci, w wieku dwa i pół roku i pięciomiesięczne bliźniaki. Potem się dziwimy, że relacje interpersonalne szlag trafił (można tak tu się wypowiedzieć? :).
P. S. Co się stało z twoją stroną FB? od dłuższego już czasu wyświetla mi się że nie ma tej strony i baaaardzo ubolewam…

Agata
Agata
2 miesięcy temu
Reply to  Ilona Kostecka

Teraz ja widzę, ale nie mogę nic zobaczyć poza główna stroną. Ja sama nie mam konta, ale do tej pory mogłam sobie się pośmiać przy twoich memach, których teraz już nie widzę bo wymaga zalogowania :(
P. S. Super wyglądasz w nowej fryzurze!!!!

Aneta Boritzka
1 miesiąc temu

Dokładnie w punkt, nikt z nas nie był na to przygotowany: „Fun fact: to, że ktoś bardzo chciał mieć dzieci nie oznacza, że był gotowy wychowywać je w pandemii”. To nie są łatwe czasy. Mój synek ma 2,5 lat zupełnie inaczej chciałam, żeby poznawał świat, zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam. Wiele atrakcji jest pozamykanych, kontakt z rówieśnikami ograniczony, a to jest takie ważne dla prawidłowego rozwoju dziecka. Jak bardzo się tęskni za okresem sprzed pandemii :(

Zuza
1 miesiąc temu

Zgadzam się ze wszystkim! Ale najbardziej chyba ruszył mnie fakt, że dzici nie można izolować od dziadków, ciotek, koleżanek… no przykro mi, ale jeśli zależy nam na kimś, na jego zdrowiu i życiu, to w obecnej sytuacji czasami jednak lepiej izolować. Poza tym kontakt może być telefoczniczny lub online – na ten fizyczny niedługo też przyjdzie czas, ale póki co musimy się troszkę wstrzymac i dbac o siebie nawzajem ;)

Nina
Nina
1 miesiąc temu

najbardziej irytuja mnie takie teksy od ludzi ktorzy nie maja dzieci

Koci Punkt Widzenia
1 miesiąc temu

Ech, z tym zdalnym nauczaniem słyszałam sama, bo jestem na studiach. Słyszę, że zdalna nauka to nie nauka… a ja zdążyłam zobaczyć, jak wyglądają zajęcia normalnie (nim zamknęli mi uniwersytet) i jak wyglądają zdalnie… i nie ma różnicy. Jak ktoś się nie chce uczyć (nawet taki nastolatek) to się nie nauczy, nawet mając najlepszego nauczyciela na świecie.

Aleksandra
1 miesiąc temu

Nie ma nawet co komentować, życie :)