Matka

A Ty masz już swojego niewolnika?

8 marca 2015

sparks-unsplash

Nie tak dawno temu na facebookowym wallu Superniani pojawiło się pytanie: „Moja mama chce na trzy tygodnie wyjechać do sanatorium. Jak ona może mi to zrobić? A kto w tym czasie zajmie się moim dzieckiem?” – uśmiechnęłam się tylko pod nosem i z ciekawością przeczytałam odpowiedzi. Wbrew podejrzeniom nie różniły się tak bardzo od tego, co sama myślę w tym temacie.

Dużo spaceruję z moim dzieckiem, więc przy okazji dużo widzę. Zazwyczaj dziadków zajmujących się dzieckiem sąsiadów od 8 do 20. W pocie czoła. Zawsze kwituję to krótkim stwierdzeniem: „Babcia – darmowa opieka otwarta 24 h/dobę”.

Kilka lat temu rozmawiałam z moją kuzynką, która mieszka w Holandii. Ubolewała, że na zachodzie pojęcie wielopokoleniowej rodziny nie istnieje. Każdy sobie rzepkę skrobie, czyli młodzi mieszkają sami i sami się swoimi dziećmi zajmują. Tam babcie i dziadki są od rozpieszczania wnuków, a nie od ich wychowywania! Raz na jakiś czas mogą zabrać maluchy do wesołego miasteczka, kina czy na gorącą czekoladę do kawiarni, ale nigdy nie dają się wkręcić w opiekę na pełen etat.

Bo mają swoje życie. Czasami pracują, a czasami najzwyczajniej w świecie przetracają emerytury na podróże, teatry czy wyjścia z przyjaciółmi do restauracji. Ich prawo!

Sama trochę podróżuję i na widok niemieckich emerytów popijających szampana w południe w przerwie pomiędzy zakupami śmieje mi się gęba, że można mieć tak fajną starość. Wróć. To nie jest starość, to druga młodość przecież!

Zachód najwidoczniej dociera i do nas, do Polski, bo dziadkowie Kostka również sprytnie się od opieki nad wnukiem wymigali. Owszem, zabrać na półgodzinny spacer raz w tygodniu mogą (o ile nie mają innych planów!), poczęstować czekoladą w tajemnicy przed mamą, zaprosić swoje dzieci wraz z rodzinami na niedzielny obiad, ale… Nic poza tym.

Ja wiem, że czasami jest ciężko. Jedna pensja nie wystarcza, żeby związać koniec z końcem, a dobra niania zarabia tyle, ile często my same przynosimy do domu. Bywa, że to sytuacja patowa, praktycznie bez wyjścia. Jednak bardzo często obserwuję rodziny dobrze sytuowane, do których i tak codziennie rano przyjeżdża babcia. No bo co ona ma na tej emeryturze robić? Nudzi się, to pewne! Niech więc chociaż wnukami się zajmie, przynajmniej taki będzie z niej pożytek! Przecież od tego są babcie?

Często też słyszę tłumaczenia, że to babcie same rwą się do pomocy… Ale nie bardzo w to wierzę, bo na co dzień – na tym spacerze właśnie – widzę ich zmęczenie. Podejrzewam, że brakuje im asertywności, żeby najzwyczajniej w świecie odmówić, postawić wyraźną granicę: „Ja jestem babcią, to Wy jesteście rodzicami i to, co mi sugerujecie, nie należy do moich obowiązków”. Bo w Polsce przyjęło się, że należy. Babcia jest jak mama i tata, niania, sprzątaczka i kucharka w jednym. Tymczasem to my powinniśmy pomagać naszym kochanym staruszkom w myciu okien, a nie oni nam!

Proszenie rodziców o całodobową opiekę nad dzieckiem jest bardzo nie fair. Z wielu względów. Bo nie potrafią odmówić – to raz. Bo nie przyjmą za to pieniędzy i my doskonale o tym wiemy – to dwa. Bo ta praca (tak! Praca! Matka na macierzyńskim bardzo chętnie i bardzo głośno mówi o tym, jak ciężko pracuje, ale kiedy tylko wraca na etat, od razu o wszystkim zapomina!) jest często ponad ich siły, do czego nie chcą się przyznać. I w końcu, bo mają prawo odpocząć. Mało to się w życiu narobili i pieluch naprzewijali?

Mnie też bywało ciężko bez pomocy dziadków, ale… Ostatecznie nie mam im tego za złe! Pewnie też będę taką babcią. Swoje odchowam, a potem mam zamiar już tylko spijać piankę.

A Ty wyobrażasz sobie, że na emeryturze będziesz zasuwać na pełen etat całkiem za darmo?

Dodaj komentarz

59 komentarzy do "A Ty masz już swojego niewolnika?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Ania
Gość

Ja mam nianie, moja mama w ogóle nie pomaga, w sumie nawet bym tego nie chciała. Ale sa momenty, np kiedy idzie się do szpitala, ze przydałoby się, zeby trochę pomogła

Jak ona to robi
Gość

Nigdy nie zmuszam swoich rodziców czy teściowej do opieki nad swoimi dziećmi. Dziadkowie nie mają obowiązku opiekować się wnukami. Mają swoje życie i pasje.

Drop
Gość
Moja mama jest z tych właśnie babć, które same rwą się do pomocy :) Przez pierwszy tydzień po cesarce była u nas codziennie, głównie przywieźć / zrobić nam jakiś obiad, przy dziecku nie było za wiele do roboty, bo praktycznie cały czas spało. Za tę pomoc jestem jej szczególnie wdzięczna, bo po cięciu bardzo wolno dochodziłam do siebie. Teraz pojawia się maks raz w tygodniu, zwykle kiedy mam do załatwienia różne urzędowe sprawy, wizytę u lekarza, jakieś większe zakupy do zrobienia etc. Albo kiedy potrzebuję porobić generalne porządki, czy umyć okna. Albo tak po prostu – bo się stęskniła :)… Czytaj więcej »
Marlena
Gość
Marlena

Przepraszam, że trochę nie na temat, ale nie mogłam pozostawić tego bez komentarza. Chodzi o tytuł posta- zapiera dech w piersiach i to nie w pozytywnym tych słów znaczeniu. Zastanawia mnie, że autorka na pierwszy rzut oka profesjonalnie wyglądającego bloga używa a) używa w tytule rasistowskich zwrotów b) nikt do tej pory nie zwrócił autorce uwagi.. Jest mi bardzo przykro i czuję ogromny wstyd za każdym razem kiedy widze przejawy rasizmu wśród rodaków, a niestety zdarza się to bardzo często.

Marta
Gość

Wydaje mi się, że dochodzą często jeszcze kwestie finansowe. Kiedyś od jednej babci, która oczywiście się nie skarżyła, do której wnuki przyjeżdżały na 2/3/4 tygodnie wakacji, słyszałam, że nie chodzi tylko o zmęczenie, o to że opiekuje się 24h/dobę wnukami ale też o to, że cały czas trzeba tym wnukom zapewniać atrakcje i rozrywki, a jej po prostu na to nie stać. Musiała za te same pieniądze utrzymać przez kilka tygodni nie tylko siebie ale jeszcze dwójkę dzieci. To przykre, że rodzice, jej dzieci nie pomyśleli o tym…

Lefti
Gość

No i się zgadzamy w tej kwestii, tylko gdyby bardziej się w to zagłębić niestety nie wszystko wygląda tak prosto i nie za bardzo możemy się póki co w tej kwestii porównywać do zachodu.

marza
Gość

Każdy kij ma dwa końce – w krajach zachodnich, które zostały w tekście pochwalone jako wzór nowoczesnych relacji rodzinnych starsi rodzice oddawani są do domu opieki. Dzieci wcześniej nie potrzebowały ich pomocy do wychowania wnuków, później same nie muszą się staruszkami opiekować. Zapłacą Polce albo Ukraince… Moja przyjaciółka, która od lat opiekuje się niemieckimi staruszkami ciągle mówi o ich o poczuciu bycia niepotrzebnym, samotności i obojętności ze strony dzieci. Wolę mieszkać w Polsce.

Joanna Wojciechowski
Gość
Nie wiem, czy przegięłaś, może nie a może zbyt lekko przychodzi oceniani i uogólnianie w tej sprawie. Znam dziadków, którym rodzice płacą za opiekę nad wnukami i którym w ten sposób pomagają dorobić do emerytury.Znam ludzi, którzy bezgranicznie dziadków wykorzystują ie dając złamanego grosza i mając jeszcze ciągłe pretensje. Ten tekst z sanatorium mnie ruszył osobiście, bo w styczniu przyjechała do nas mama, żeby mi pomóc i żebym mogła trochę odetchnąć. Prawda jest taka, że zawsze jak przyjeżdża odciąża mnie ogromnie a ja jej na to pozwalam. Kiedy jednak któregoś dnia powiedziała, że musi wracać do domu, bo odezwali się… Czytaj więcej »
Aga
Gość

Moj tata zgodzil sie na opieke nad nasza coreczka przez 3 miesiace. Mieszkamy w Londynie a tato mieszka z nami. Oczywiscie o pieniadzach nie bylo mowy, tak, ze w ramach podziekowania fundujemy rodzicom dwa tygodnie na Karaibach. Poza tym chodzimy na koncerty rockowe, do opery, wystawy, na zakupy. Od czerwca nasza Gwiazdka rusza do przedszkola, gdyby nie nasz tato, to nie wiem, jak bysmy sobie poradzili. Sytuacja byla dosc ciezka, a tato nam pomogl, tyle, nikt tutaj nikogo nie traktuje jak niewolnika.

marzena
Gość
marzena

ha! Ilona odbiegajac od tematu (troszke) widze, ze zmienilas tytul. Ja mieszkam za garnica i ten poprzedni by nie przeszedl bez echa ;-). Juz nawet tak jestem uczulona, ze az mnie zatkalo jak go zobaczyla.

Blog Ojciec
Gość

Wiesz, u nas to jeszcze kwestia emerytur. Bo taki Niemiec na emeryturze, to lata do Kenii dwa razy do roku i jeszcze mu zostaje duża kupka pieniędzy w domu na parę mniejszych wycieczek. A u nas babcie czy dziadkowie, często nie dają rady funkcjonować samodzielnie z jednej emerytury. W związku z tym mieszkają z dziećmi, które niejako ich utrzymują i czują się w obowiązku pomagać. U mnie akurat tego nie ma, ale znam wiele takich przypadków.

Dlatego myślę, że to bardziej kwestia zamożności naszego społeczeństwa, niż mentalności.

Kasia - MummysWorld.pl
Gość

Moja mama sama pyta się, czy nie potrzebujemy pomocy, ale to wynika z tego, że mieszka w innym mieście i po prostu chce jak najwięcej czasu spędzić Młodym. Nie oczekuję jednak od dziadków, żeby pełnili rolę opiekunki. Zobaczymy, co będzie po macierzyńskim, bo druga babcia nawet nie chce słyszeć o żłobku/niani – naprawdę różnie to bywa :)

bbeeaattaa
Gość
bbeeaattaa

Artykuł bardzo mi sie podoba,choć sama korzystam z opieki mojej mamy, bo mieszkamy w jdnym domu. Starszy chodzi do przedszkola, więc tym zajmujemy się ja lub mąż, a babcia opiekuje się młodszym. Bardzo chciałabym się jej za to odwdzięczyć, jakoś finansowo, bo dzięki jej pracy,ja mogę zarabiać,ale ona nie chce o tym słyszeć. A z drugiej strony, staram się,żebysmy wszyscy
korzystali z zalet rodziny wielopokoleniowej. Babcia opiekuje się młodszym i gotuje obiad,a my wozimy dziadków do lekarza czy sanatorium, zalatwiamy różne sprawy przez internet, które są dla nich za trudne, dzwonimy do biur obsługi klienta,żeby nikt ich nie oszukał itp.

Marlena
Gość
Marlena

dziękuję za zmianę tytułu. pozdrawiam. Marlena

Mamorki
Gość
A ja chyba dołączę do dyskusji prostym stwierdzeniem – we wszystkim trzeba zachować umiar, a złoty środek jest kluczem do sukcesu. Zgadzam się, że dziadkowie to nie darmowe niańki, ale o ile łatwiej gdy są w pobliżu. Ja jak akurat do rodziców jednych i drugich mam 300km i bywa czasami jednak ciężko. Gdy młoda chora raz kolejny w żłobku a ja kombinuje opiekę nad nią by co chwilę nie siedzieć na L4. O ile byłoby łatwiej gdyby byli w tym samym mieście. Choc zasadniczo, całej opieki też bym im na głowę nie zrzuciła. Ja chciałam ten żłobek, teraz tylko egzekwowanie… Czytaj więcej »
Ewelina
Gość
Ewelina

Dziadkowie 120 km stad… Wystarczy chyba;)

Ps. Spacery pod Malta dzis?

Ps2. Ostatnio widzialam Cie na polance. To znow ja;p

Jaga B.
Gość
Jaga B.
Racja, nie wspominając już zagadnienia z perspektywy dobra dziecka. Przytulasy babcine są ok ale co z bezpieczeństwem na spacerach? Czy babcia dogoni uciekającego na ulicę dwulatka?Czy złapie zanim dobiegnie do schodów? Zauważy jak będzie wyjadał obierki ze śmietnika? Prawda jest taka, że opiekę nad małym dzieckiem powinny sprawować osoby młode, silne, z refleksem. Ja małego bym pod opieką babci nie zostawiła. Nie raz młody zlazł z półpiętra po schodach zanim babcia zdążyła zauważyć. CO by było na spacerze? Może to kwestia tego że moje dziecię jest mega zwiercone i uwielbia się bawić w robienie na złość. Ale nawet grzecznego i… Czytaj więcej »
karjola
Gość
karjola
Zaintrygował mnie poprzedni tytuł;) można zapytać jaki był?:) sytuacja sprzed 22lat:jak moja mama urodziła moją siostrę i miała wrócić do pracy, szukali niani do opieki. Mojej prababci (babci mojej mamy)przyśniło się,że ta niania biła moją siostrę, i że ona nie może na to pozwolić Sama zaoferowała swoją pomoc. (miała 80 lat….)i tak dojeżdżała do nas 10km. A potem rodzice wybudowali dom i zrobili dla babci pokoik. I babcia z nami mieszkała. 9 lat zajmowała się moją siostrą. Zamiast samotnie przeżyć te ostatnie lata, była z rodziną i była ukochaną babcią mojej siostry:) Ale to prawda, każda historia jest inna. Jeśli… Czytaj więcej »
Renia Hano
Gość

Również nie wyobrażam sobie, aby obarczyć moją Mamę lub Teściową opieką nad dzieckiem. One pewnie nie miałyby nic przeciwko, ale ja wiem jaka to harówa ;) Sama czasem jestem mega zmęczona, więc jak ma się czuć kobieta 60-letnia? Nie chciałabym angażować ich „na pełen etat”, tym bardziej za darmo (choć rozumiem, że niektóre rodziny po prostu nie mają innej możliwości).
Wolę, aby Synek widywał się z dziadkami w weekendy i popołudniami. Aby dla obu stron to była czysta przyjemność, zabawa i miłe wspomnienia, a nie obowiązek.

Matka Antyterrorystka
Gość

Nie wiem czy dożyję emerytury, ale chciałabym wtedy podróżować, pić drinki z parasolką…uwielbiam również pracę z dziećmi ( jestem pedagogiem) więc nie wiem jak będzie;) Post jest świetny. Moi Rodzice pomagają jeśli jest taka potrzeba ale nie wyobrażam sobie prosić ich o opiekę nad Młodą i iść na imprezę.

Joanna Joanna
Gość
Joanna Joanna

a moja mi mówi, że mam się spieszyć z rodzeniem dziecka poki ona ma siłe i nie jest az taka stara to mi pomoże w wychowaniu dziecka, u mnie wszystkie kobiety pomagają swoim dzieciom wychować wnuki , bo ci pracuja itp ehhhh

Agata
Gość

Ja czegoś takiego nie zaobserwowałam, bo jednak dzisiejsi „dziadkowie” raczej pracują niż siedzą w domach na emeryturach. Moi rodzice oboje pracują, teść również, choć często wnuka podbierają, bo po prostu to lubią, rozpieszczają itd. W życiu nie zdecydowałabym się na opiekę babci/dziadka full time. To chyba dla obu stron słabe rozwiązanie. Z nianią sprawa jest prosta – płacę więc mam swoje wymagania, a niania je spełnia i jest dyspozycyjna. Nie wiem jak można czegoś takiego oczekiwać od dziadków.

Ania
Gość
Ja myśle tak: wszystko zależy od więzi w rodzinie. Ja korzystam z pomocy swojej mamy, nie nadużywam jej, ale przyjmuje, kiedy jest mi oferowana. Nie płace mojej mamie za pomoc, ale odwdzieczam sie, jak tylko moge. na starość zajmie sie rodzicami( jestem jedynaczka) i rowniez nie bede za to brać od rodziców pieniędzy. Przygotowuje sie na to, ze nie bedzie z moimi staruszkami łatwo, bedą nieznosni, tak jak czasem bywają moje dzieci. Nie sluchajcie durnych psychologów, ich rad. Ludzkość od wieków zajmowała sie z powodzeniem sobą nawzajem i radziła w wielu życiowych sytuacjach. Korzystające z pomocy rodziców, kiedy chcą Wam… Czytaj więcej »
mania
Gość

Naturalną rzeczą jest to że rodzice wychowują swoje dzieci, a później dzieci na starość opiekują się swoimi rodzicami, a nie że rodzice wychowują mnie, moje dzieci, a ja za to im pomogę na starość…. widać że jesteś jedynaczką

lavinka
Gość
Ja to z babcią niemal walczę o dziecko. Mieszkamy w jednym domu, zawsze byłam fanką rodziny wielopokoleniowej i mam taką, jaką chciałam. Niemałża i jego brata wychowały babcie, bo rodzice pracowali, nie widzę nic złego w ich zachowaniu, przeciwnie. Moje dziecko też wychowuje babcia, a od rozpieszczania jestem ja. :D BTW babcia ma całkiem bogate życie zewnętrzne, lata do fryzjera, na siłownię, podróżuje, Klu jest jej jedyną wnuczką, to się nie musi rozrywać na sto sposobów. Skąd założenie, że babcie do spotykania z wnukami są zmuszane? To naprawdę fajna rozrywka. Sama też będę chciała być babcią na jak największy etat,… Czytaj więcej »
mania
Gość
Niektórzy rodzice po prostu są zwykłymi egoistami kierują się tylko wygodą, moim zdaniem o wiele łatwiej jest iść do pracy na 8 godzin i nie martwić się o kolki, wychodzące ząbki, ubieranie, przebieranie, mycie i wiele wiele innych (pamiętam, że przez pierwszy rok śniadanie jadłam zawsze w biegu, nie miałam kiedy usiąść i zjeść spokojnie). Kiedy gdzieś wychodziłam na jedną, dwie godziny nawet pracować to normalnie ;przychodziłam wypoczęta.Niektórzy rodzice nie rozumieją, że rodzicielstwo, a szczególnie macierzyństwo to jest wielkie poświęcenie i jeżeli chcesz żeby Twoje dziecko było szczęśliwe i zadbane to musisz wybić sobie z głowy że Twoje życie będzie… Czytaj więcej »
Kamila
Gość
Kamila
A ja mam trochę inne zdanie . Albo nie, zdanie mam podobne, ale z autopsji wiem, że nie zawsze jest tak jak piszesz. W moim przypadku było tak, że po tym jak zostałam sama z córką, musiałam iść do pracy żeby się utrzymać i wtedy moja mama zaproponowała mi, że zajmie się moją córką. Dawałam Jej za to pieniążki, które wtedy przeznaczyłabym na żłobek. Po roku sama mi powiedziała, że już jej trochę ciężko, bo mała zaczęła mieć większe wymagania, w sensie, że nie tylko trzeba było przewinąć pampka, nakarmić , ale trzeba było jej poświęcić sporo czasu na rozwijanie,… Czytaj więcej »
Magdalena Suska
Gość

Zgadzam się całkowicie, babcie nie są od wychowywania dzieci, wszak już swoje wychowały. Mimo to zdarza mi sie mamę poprosić o pomoc, a jej zdarza się odmówić. Asertywności jej nie brak, wprost powie, że nie ma siły, jest zmęczona, umówiła sie z koleżanką, jedzie na wycieczkę czy cokolwiek innego. Nie widze nic złego w POPROSZENIU o pomoc rodziców, za to widze dużo złego w uznaniu, że ich obowiązkiem jest opieka nad moim dzieckiem.

Urszula
Gość

Nie mam dzieci, ale wydawało mi się, że dziadkowie zajmują się swoimi wnukami z rozkoszą.
Ale jest bardzo dużo racji – nie biorą od swoich dzieci pieniędzy, bo nie wypada, a normalnie w tym samym czasie mogliby sobie gdzieś dorobić.
Albo zachwycać się widokiem wysp kanaryjskich.

Muszę pamiętać o tych słowach, gdy już sama będę matką… :)

Adriana Krynicka
Gość
Oczywiście masz racje z tą darmową pomocą. Powiem szczerze że czasem wykorzystuje swoją mamę do pomocy. Przy pierwszej córce tak nie było i właściwie radziłam sobie sama, ale dziadkowie mieli mi trochę za złe, że mają za mały kontakt z wnuczką. Jak urodziła się Helka nagle spadło na mniej mnóstwo dodatkowych obowiązków bo starsza córcia była także w domu, miała wtedy 2,5 roku. Zaczęłam prosić dziadków o pomoc. W pewnym momencie trochę przegięłam z tą pomocą. Na szczęście walała się kilka razy w czoło i zrozumiałam, że tak robić nie mogę bo oni też mają swoje życie. Teraz sytuacja wygląda… Czytaj więcej »
moniowiec .
Gość

Zmuszanie to jedna sprawa. Ale spotykam się z twierdzeniem samych babć, że głupio nie zaproponować swoim dzieciom takiej pomocy. Dlaczego? Bo co inne babcie powiedzą! Co to za babcia, na emeryturze, która mieszka blisko i dziećmi się nie zajmie!?
Inna sprawa – kiedyś większość babć było w domu (bo na emeryturze lub nigdy nie pracowały), to wydawało się normalne, że opiekują się dziećmi. Tylko, że takie babcie mogły wypuścić dzieci na plac zabaw, a same robić np. obiad. Teraz wszędzie idzie z dzieckiem babcia. Bo dzieci są lub wydają się mniej samodzielne.

Luk
Gość

Moja mama nie zajmuje się synem, ponieważ pracuje. Zajmuje się nim moja babcia, która wcześniej wychowywała mnie. Od września posyłam małego do przedszkola, bo żal mi jej. Ale wiem też, że babcia jest sama i cieszy się na kontakt z wnukiem. Zwłaszcza, że syn ma imię po dziadku ;)

Jagodowa Mama
Gość

O kurcze! Wychodzi na to, że mam swojego niewolnika, choć nigdy tak nie pomyślałam. Moja mama sama zaproponowała, że będzie się zajmować Jagodą kiedy jestem w pracy. Mało tego, jak jest weekend i jej nie odwiedzimy to sama do nas przybiega, bo już taka stęskniona za wnuczką. I kiedy ja będę babcią też nie wyobrażam sobie, żebym mogła być inna. To chyba kwestia podejścia i charakteru..

karolina
Gość
karolina
Tak to jest napisane jakby to dziadkowie mięli przejąć pelnoetatową opiekę nad dzieckiem do jego 18 urodzin gdy tylko matka wróci do pracy, ale w większości przypadków chodzi o ok 2 lata albo nawet mniej zanim dziecko rozpocznie karierę przedszkolaka. Czy to na prawde tak długo? Skoro dziadkowie mają siłę ‚się realizować ‚ to nie są jeszcze jedną nogą w grobie (jakkolwiek to drastycznie zabrzmi) wiec te 2 lata obcowania z własnym wnukiem to przecież nie koniec świata, bez przesady. Nasze pokolenie młodych matek lubi odrzucać tą tradycję, w której my same byłysmy wychowywane, chyba dla zasady i zaznaczenia własnej… Czytaj więcej »
Donna L.
Gość

Dobry, potrzebny wpis, choć wg mnie to wołanie na pustyni. Mam w rodzinie podobną sytuację – babcia prawie samodzielnie dochowała jedno wnucze, bo się urodziło drugie i rodzice orzekli, że nie dają rady z dwójką. Teraz dzieci żyją na dwa domy. Babcia jest zmęczona, ale nie prostestuje, bo twierdzi, że „musi pomóc”. A rodzice bezwzględnie ją wykorzystują w imię własnej wygody i wolnych weekendów.

Joanna
Gość
Joanna

Moja mama opiekowała się moją córką aż ta poszła do przedszkola. Jednak razem z moim ojcem mieszkali u nas, jedli za nasze pieniądze, bo akurat w tym czasie nie mieli pracy i gdzie mieszkać. Taki rodzinny barter. Ale moja mama nie ma jeszcze 60 lat i nie byĺa na emeryturze. Z kolei moja koleżanka pĺaciła swojej matce emerytce za opiekę nad synami, co prawda nie 1200 zł, które zarobiłaby jako niania obcego dziecka, a 800 zł. Jednak wynagradzanie matki było dla niej rzeczą oczywistą. To chyba jest w porządku?

Karolina
Gość
Karolina
Ja jestem w kropce bo nie moge patrzec jak moja siostra i szfagier wykorzystuja rodziców do opieki nad ich dziecmi. Mieszkaja razem oni na gorze rodzice na dole w domu, niby maja nianie ale bardzo nieslowna niepunktualna itp wiec co chwile przyprowadzaja dzieci do rodzicow aby sie nimi zajeli, moja mam nadal pracuje i to bardzo ciezko ma wlasna firme został jej rok do emerytury ale pracowac pewnie bedzie nadal ze wzgledow finansowych, tata ma juz swoje lata czyli ponad 70 i w koncu mi powiedzial ze nie wie co sie z nim stalo ale ma juz dosc tego „obowiazku”… Czytaj więcej »
Laura Aleksandra Jada
Gość
Laura Aleksandra Jada

Zgadza się, ale niech zostawią sobie te głupie gadki typy: wyjdź za mąż , bo czas biologiczny tyka, a co , jak będę starą panną, nie kochasz mnie już? ja z moimi dziećmi nigdy tak nie zrobię, moje stare panienki będę nadal kochać z całego serca, nie można nalegać, nie każda kobieta musi być kurą domową zniewoloną przez męża i matką polką cierpiętnicą, a wypraszam sobie. Chcecie tak sąsiadeczki, to bądźcie, a potem nie chodźcie sfrustrowane i wzywacie policję, że ktoś Wam powie dzień dobry…

Marcela
Gość
Marcela

My z mężem też bedziemy zdani tylko o wyłącznie na siebie! Przyjechalismy do Poznania na studia, zaczęliśmy pracę. Kupilismy mieszkanie na kredyt. Jestesmy po slubie i teraz jestem w ciazy. Moja rodzina jest 100km dalej a teście 400km. Mamy dobrą pracę, ale nie na tyle aby utrzymać się z jednej po macierzyńskim. Nasze mamy maja 45 lat i pracują. Po macierzyńskim bedziemy zmuszeni dziecko dac do żłobka. Dodam, ze pracujemy 8-16:30, ale co mamy zrobic. Jakbysmy wrocili do rodziny to nawet nas by nie bylo stac na dziecko, mieszkanie, ani żadne przyjemnosci. A z drugiej strony mamy nie mieć dzieci???