Uwaga! Goście!

DSC_0027_1

Chyba każda mama zna to uczucie. Niezapowiedziana wizyta… Albo taka zapowiedziana kilka minut przed przybyciem gości, czyli… niezapowiedziana.

Pół biedy, jeśli to psiapsióła, która niejedno piwo już z Tobą wypiła i nie takie rzeczy jak bałagan widziała. Gorzej jeśli to bliższa/dalsza znajoma lub – nie daj Boże! – teściowa, przed którą chcesz uchodzić za wzór cnót wszelakich i boginię ogniska domowego. A mieszkanie, w którym stacjonuje małe (takie do 18 roku życia powiedzmy) dziecko żyje własnym życiem i często, gęsto wymyka się spod kontroli.

Nie bój nic! Dzisiaj specjalnie na tę okoliczność przygotowałam trzy plany…

PLAN MAKSIMUM W 4 KROKACH

To tak naprawdę plan minimum, czyli piętnaście minut w porywach do trzydziestu na szybkie ogarnięcie kątów. Kiedy tyle roboty wokół, nigdy nie wiadomo, w co najpierw włożyć ręce…

DSC_0021_1

– SALON – przede wszystkim rozpraw się z brudnymi naczyniami. A potem z resztą. Ja w ogóle jestem zwolenniczką chowania. Im mniej rzeczy na wierzchu, tym większe wrażenie porządku, nawet jeśli nie masz czasu odkurzyć podłogi. Czyli piloty – wek; ładowarki, kabelki, klucze – wek; butelki z wodą, sokiem – wek; gazety, książki, listy, rachunki, rysunki dziecka – wek lub przynajmniej na jedną kupkę (ale taką, że poprzedzierane koperty są niewidoczne). Zabawki dziecka – do kosza. Ubrania – do szafy. Jedyne, co ma prawo znaleźć się na wierzchu to: świeczki, kwiaty, owoce, ozdoby. O ile nie są to podkładki pod talerze na stole, przy którym nikt nie je. Tak, one wcale nie wyglądają estetycznie…

– STOLIK KAWOWY – przetrzyj wilgotną ściereczką. Jeśli masz jeszcze kilka minut, to samo zrób ze wszystkimi płaskimi powierzchniami (parapet, stolik rtv, komoda). Raczej nie baw się w wycieranie kurzu na sucho, bo na sucho to na pewno nie ujdzie! To znaczy wszelkie paprochy będą latać w powietrzu i osiądą na podłogę, a nie o to przecież chodziło, bo podłogi nie masz teraz czasu sprzątać!

DSC_0031_1

DSC_0033_1

– ŁAZIENKA – tak, na przyjście gości warto też ogarnąć łazienkę. Prawdopodobieństwo, że do niej zajrzą, jest wprostproporcjonalne do bałaganu, jaki tam masz. Im wyższa kupka prania na podłodze, tym większa szansa, że ktoś obcy ją zobaczy. Pozbieraj brudy, a potem złóż ręczniki w ładną kostkę lub rulonik, opuść klapę sedesu, opłucz zlew… To powinno wystarczyć ;). Wszelki nieporządek w kosmetykach czy perfumach nawet wskazany, bo dzięki temu goście pomyślą: „Aha! Nie przygotowała się! Ma tak czysto na co dzień” ;).

– WYKOŃCZENIE – a skoro masz czysto na co dzień, to na Boga – schowaj dowody zbrodni! Nie wieszaj wilgotnej ścierki na kaloryferze albo kranie zlewu. To nigdy nie wygląda dobrze i daje +100 punktów do wrażenia nieporządku. Polecam jeszcze chociaż na moment otworzyć okno, pochować buty na korytarzu i już możesz witać gości nieśmiertelnym: „Przepraszam! U mnie taki nieporządek!”.

DSC_0037_1

DSC_0038_1

DSC_0042_1

PLAN MINIMUM W 1 KROKU

Czyli ostatnia deska ratunku. Goście (bez wcześniejszego zapowiadania się) stanęli w drzwiach. Masz dosłownie pięć sekund, żeby coś wymyślić.

Nic prostszego!

Jeśli jesteś w piżamie: zarzuć szlafrok. Jeśli jest poplamiony: zgoń na dziecko. Szybko wrzuć krzesła na stół („do góry nogami”), a potem otwórz drzwi, informując: „Przepraszam za bałagan… Jestem właśnie w trakcie sprzątania!” (tu uśmiech numer 3). Nie, że na co dzień masz porozrzucane na podłodze poduszki, tylko zdjęłaś je, żeby wyczyścić kanapę… A te koty na środku pokoju zostały właśnie wymiecione z kątów… Ten system pomaga zachować twarz :). No może i jest syf na kółkach, ale przynajmniej coś z nim robisz!

A potem roztocz wokół siebie czar. Herbatki, kawki? A może ciasteczka? Zabierz z rączki dziecka ostatnie herbatniki i fantazyjnie ułóż je na talerzyku. Skup się, od tego, jak podasz poczęstunek, zależy teraz wszystko! A przynajmniej to, za jaką gospodynię będziesz uchodzić. Ja się bardzo staram i przygotowuję najlepsze cappuccino pod słońcem: takie z posypką cynamonowo-kakaową na piance. Potem wieść o mojej gościnie niesie się het, het daleko, a sława mojej kawy przerasta nawet moją sławę blogerską ;). Patrząc na stół, nikt już nie pamięta, że strach było bosą stopę postawić na parkiecie… I o to chodzi!

Oczywiście po wyjściu gości spokojnie zdejmij krzesła ze stołu. Niech sobie poduszki i koty dalej żyją własnym życiem. Umówmy się – przy małym dziecku nie da się inaczej.

PLAN DESPERACKI NIE WYMAGAJĄCY ŻADNYCH KROKÓW

Można też udawać, że nikogo nie ma w domu, ale… Kaman! Jesteś matką, przepuściłabyś jakąkolwiek okazję, żeby w ciągu dnia – kiedy Twój mąż jest w pracy – pogadać z kimś dorosłym? Nawet nie ma takiej opcji!

(2 660 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
21 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Tatiana

Uwielbiam Cię czytać, z wpisu na wpis jesteś coraz lepsza. I dzięki za dobre rady ;-) zdradź jeszcze przepis na tą pyszną kawę ;-)

Ilona Kostecka

Dziękuję, jesteś bardzo miła! :* Ja ciągle mam wrażenie, że mogę pisać jeszcze lepiej, tylko ostatnio ten cholerny niedoczas… Dziecko śpi coraz krócej, a ja realizuję jeszcze kilka innych planów. Nie wiem, może powoli czas pomyśleć o opiekunce chociaż na kilka godzin w tygodniu…

A co do kawy, to nie do końca moje dzieło – ja tylko podstawiam mleko i filiżankę pod… Ekspres ;). Ale mam wrażenie, że niektóre koleżanki wpadają nie do mnie, a na kawę :).

Ven

Oh! Nareszcie jakaś bratnia dusza w kwestii podkładek na stole przy którym nikt obecnie nie spożywa posiłku ;)

P.S. środki czystości w dolnych szafkach, nie strach przy Młodym?

Ilona Kostecka

Pamiętam nasze dyskusje w tym temacie ;). Sama zawsze po posiłku sprzątam nie tylko talerze, ale również te podkładki. Trochę szpecą, nawet najładniejsze ;).

Kostek jest mądry, jak raz usłyszał „nie” to pamięta, ale z drugiej strony ciągle mam go na oku. Domestos, lekarstwa, otwarte proszki do prania trzymam jednak dla bezpieczeństwa w szafach, do których nie sięgnie.

Drop

Ale Ci zazdroszczę tych „kijków” na ścierki! Strasznie brakuje mi takiego miejsca – nie cierpię szmat na wierzchu, a nie za bardzo mam gdzie odwiesić, chlip ;)

PS Mnie się zdarzyło ze 2 razy udawać, że nikogo nie ma w domu :D Szczęśliwie mam videodomofon, także wiem, co ewentualnie tracę. Wtedy to jednak była lepsza opcja ;)

Ilona Kostecka

Czasami na pewno nie ma lepszej opcji niż plan nr 3! Ja ostatnio udawałam, że mnie nie ma przed facetem od gazu (czytanie liczników). Dorwał mnie 15 minut później, jak wychynęłam wynieść śmieci ;). Biednemu wiatr zawsze w oczy…

Co do kuchni, to jakiś czas temu trafiłam do hurtowni, w której zaopatrują się stolarze. Szukałam uchwytów do szafek, ale przy okazji podejrzałam, jakie cudeńka mają, jeśli chodzi o wyposażenie szafek kuchennych… Wcześniej myślałam, że projektując moją, przewidziałam wszystko, okazało się, że nie miałam zielonego pojęcia w tym temacie! Na pewno wrócę tam nie raz i pewnie kiedyś przygotuję na ten temat wpis :).

Ilona Kostecka

Tak! W Poznaniu bardzo popularne, jak zresztą inne germanizmy: bana (pociąg), laczki (klapki), bryle (okulary), zakluczyć/odkluczyć, szneka z glancem (drożdżówka z lukrem), kejter (pies), fyrtel (kąt) i mój ulubiony – dynks – mój tata zawsze jak nie wiedział, jak coś nazwać, to mówił: „Z tym, no… Z dynksem!”. I niby wszystko miało być już jasne ;).

pestki

Laczki, bryle, glanc są znane w dolnośląskim też ale mnie rozwala na łopatki odkluczyć/zakluczyć ?
Co do tekstu to ja zawsze podziwiam tych co to potrafią wszystko ładnie schować, ile to ja musiałabym mieć szaf. Faktem jest, że puste blaty wyglądają schludniej ale ja zwalam nieporządek na to, że tak dużo mam sprzętów domowych a blaty małe i już sprzątać nie muszę wcale? ile bym nie schowała to zawsze znajdzie się coś co musi leżeć na wierzchu, po prostu musi i tyle. Poza tym dzielę brud i bałagan i ten drugi akceptuję nawet w dużej skali, z brudem mam jednak problem bo go nie lubię tak samo bardzo jak sprzątać i mam tu mały konflikt. Motywuje mnie jednak do mycia podłogi dziecko, które lubi sobie od czasu do czasu coś z niej zjeść ????

Ilona Kostecka

Tak, szafy to podstawa! Ja mam bardzo dużo szaf, wszelkich zabudowanych, itp. Gdzie się da, jest ukryta szafa ;). Za to nigdzie nie mam półek (poza pokojem dziecka, co by miał ładnie zabawki wyeksponowane). Nie lubię ich ścierać ;).

czytam, kiedy mogę

ostatnie zdanie wpisu jest genialne! właśnie która mama nie miałaby ochoty na przyjęcie gości, na rozmowę z kimś dorosłym… u mnie rzadko zdarzają się niezapowiedziane wizyty, najczęściej to rodzice, to przy nich aż tak się nie staram, no może poza teściową, która za każdym razem robi mi test białej rękawiczki ;-)
a ta szafka ze środkami czystości z możliwością powieszenia ścierek jest świetna!

Matko Zabawko

Haha opcja udawaj, że sprzatasz jest dobra! Będę o niej pamiętać :) a wczoraj miałam niezapowiedzianych gości, na szczęście parę godzin wcześniej sprzatalam na błysk :)

Kasia A.

A ja znow wrocilam do krainy wiecznego bałaganu, ktorej nie znosze :) jak starsze dziecko troche podrosło, to juz takiego bajzlu nie mieliśmy w domu. a teraz na nowo :P Posprzatanie przed przyjsciem gosci nic za bardzo nie daje, bo mija minut dosłownie 5 i na nowo wszystko wygląda prawie tak samo.Dynks jest super słowem, uzywamy :)

Kasia A.

ps. mam taka koleżankę, do ktorej obojetnie kiedy się pójdzie, zawsze ma wszystko na błysk i nie wiem właśnie jak ona to robi. Nawet ma w losowo wybranej szafce porządek (testowałam kiedyś, bo prosiłam o namiary na rzecz, która wiedziałam, że jest w środku w szafie:P). Jest to dla mnie wzór niedościgniony, tez bym chciała mieć taki porządek :P

Ilona Kostecka

Może ma wybitnie spokojne dzieci? Albo wcale? Przed dzieckiem to ja miałam muzeum, nie dom ;).

Kasia A.

skadże, ma zwykłe dziecko własnie. czyli takie co i nabroi i sok wyleje i na głowę wchodzi.

Kasia A.

nie moglam w to uwierzyc, z tego powodu kilka razy ja wrednie naszlam bez zapowiedzi :P i ciagle ten sam porzadek na blysk wszedzie.

Pozytywnie i prawdziwie!:)

Sara

Przyjemnie się czytało :)
Podoba mi się w tobie to, że nie stwarzasz pozorów mamy, która dobrze opiekuje się dzieckiem i jednocześnie ma pięknie w domu, bo umówmy się, nie można mieć pięknie czysto, gdy dziecko hasa po mieszkaniu :)

Ilona Kostecka

Można! W sobotę, przez godzinę/dwie po sprzątaniu ;).

lavinka

Ja tam nie wpuszczam gości dalej niż do przedpokoju, trzymam ich tuż przy drzwiach, załatwiam sprawę i nawet nie udaję, że nie mam bałaganu (najbardziej lubię gości zaplaszać przed klatkę schodową i jak stare babcie plotkować godzinę). Raczej domyślam się, że po powrocie do swego domu powiedzą: „a u Iksińskich burdel jak zwykle, czy oni nigdy nie sprzątają?”. No i tyle stresu. ;)

Własnie w takich sytuacjach doceniam mieszkanie na czwarty piętrze bez windy. Od momentu gdy ktoś zadzwoni domofonem mam średnio 5 minut na plusie (zależy to oczywiście od kondycji gościa). Niewiele ale zawsze coś tam da się poprawić. Nie lubię oczywiście takich nagłych wizyt bo mój dom to nie muzeum i rzadko jest w nim idealny porządek. Nasz dom po prostu żyje. U mnie porządek jest między 9 a 12, bo własnie wtedy jestem po porannym ogarnięciu bałaganu. Niestety w tych godzinach jakoś nikt mnie nie odwiedza. Pozdrawiam,