A może poinformujemy rządzących, z jakimi problemami NAPRAWDĘ borykają się rodziny?

Kiedy zobaczyłam to Story u Ani Maluje (swoją drogą bardzo polecam jej Instagram TUTAJ), od razu poczułam, że też MUSZĘ o tym napisać. Na początku miał być to tylko krótki status na fejsie, ale jak zaczęłam, to nie mogłam przestać i tak minęło pół nocy, a punktów tylko przybywało i przybywało. W teorii żyje nam się coraz lepiej – w końcu mamy 500+, wyprawki i bony turystyczne. Ale praktyka wygląda jednak trochę inaczej niż wiadomości na TVP. Może więc czas poinformować władzę o PRAWDZIWYCH PROBLEMACH, z jakimi w 2020 roku borykają się polskie rodziny? Bo rządzący chyba nie do końca zdają sobie sprawę. Oczywiście, nie podejrzewam od razu o złą wolę. Może po prostu nikt im tego wcześniej nie opowiedział? No więc wchodzę ja. Cała na biało. Od lat siedzę przecież w temacie i doskonale wiem, czego nam – rodzicom – potrzeba!

problemy polskiej rodziny

OTO 20 PRAWDZIWYCH PROBLEMÓW, Z KTÓRYMI BORYKAJĄ SIĘ POLSKIE RODZINY:


1. Słaby dostęp do specjalistów na NFZ, przez co np. ciąże Polki muszą prowadzić prywatnie. A to kosztuje mnóstwo pieniędzy (jak rodziłam 7 i 4 lata temu, przez 9 miesięcy wydałam 2 tys. złotych na ginekologa i badania krwi oraz drugie tyle na endokrynologa i badania hormonów tarczycy).

Aż strach pomysleć, ile kasy się wydaje, gdy ktoś z rodziny zaczyna poważnie na coś chorować :(

2. Nieprzestrzeganie standardów okołoporodowych. Utrudniony dostęp do znieczulenia. Zbyt duża liczba nacięć krocza, które wykonuje się profilaktycznie. Złe, często nieludzkie traktowanie kobiet na porodówkach. Zbyt mało miejsc na oddziałach poporodowych, przez co nierzadko kobiety tuż po porodzie leżą ze swoimi noworodkami na patologii ciąży obok kobiet, które właśnie poroniły. Ja tak leżałam i do dzisiaj nie mieści mi się to w głowie!

3. Brak doradcy laktacyjnego w szpitalu oraz fizjoterapeuty uroginekologicznego. Na zachodzie jest to refundowane. U nas nie ma nawet świadomości, bo NIKT KOBIETOM NIE MÓWI, gdzie w razie problemów mogą uzyskać pomoc.

I że w ogóle mogą ją uzyskać.

4. Przepełnione dziecięce szpitale. Brak łóżka dla rodzica, który w szpitalu zajmuje się swoim dzieckiem, odciążając tym samym pracowników ochrony zdrowia.

A w nocy śpi na krześle. Albo na podłodze.

5. Fatalne szpitalne jedzenie, co na pewno nie pomaga w odzyskaniu sił oraz zdrowia.

6. Nowoczesne szczepionki 5 w 1 i 6 w 1 nadal nie są u nas refundowane!

7. Brak miejsc w żłobkach państwowych oraz ograniczona liczba miejsc w państwowych przedszkolach.

8. Ciągłe reformy szkolnictwa, które nie poprawiają sytuacji w polskiej szkole, a tylko ją pogarszają. Programy nauczania są przepełnione, dzieci nie uczą się tego, co przyda im się w dorosłym życiu. Szkoły są skrajnie niedofinansowane, a zarobki nauczycieli śmiesznie niskie.

9. Nierzetelnie prowadzona edukacja seksualna. WDŻR to tak naprawdę kolejna lekcja religii i z edukacją seksualną nie ma nic wspólnego!

Potem dzieci rodzą dzieci, a państwo umywa ręce.

10. Przemoc fizyczna, psychiczna i ekonomiczna w rodzinach, z którą państwo nie ma zamiaru niczego robić, w myśl zasady, że brudy pierzemy w czterech ścianach, a nie wywlekamy na zewnątrz.

11. Jeśli chodzi o ściągalność alimentów, Polska jest na niechlubnym, ostatnim miejscu w Unii Europejskiej: ponad milion dzieci nie otrzymuje należnych im od rodzica pieniędzy. Jest to co dziesiąte polskie dziecko!

12. Nauczanie zdalne, do którego nie były przygotowane szkoły, rodzice oraz dzieci. Jeśli chodzi o te najmłodsze, wyglądało to tak, że niemal cały ciężar nauczania spoczywał na rodzicach, najczęściej na matkach, które na wiele miesięcy musiały wycofać się z życia zawodowego. Czy ktoś w ogóle się tym przejął? A gdzie tam!

13. Bo model rodziny jednopłciowej, gdzie wychowaniem dzieci zajmuje się mama i babcia, nadal ma się u nas zbyt dobrze. Mniej niż 2% mężczyzn decyduje się przejąć część urlopu rodzicielskiego od swojej partnerki. Zaledwie co piąty mężczyzna korzysta z przysługującego mu dwutygodniowego urlopu zaraz po narodzinach dziecka!

To znaczy, że matka w Polsce liczyć może głównie na siebie. Nawet w tak ciężkim okresie, jakim jest połóg.

Ponieważ kobiety w Polsce zarabiają mniej, to one zostają w domu, gdy dziecko jest małe, chore lub szkoły są zamykane z powodu pandemii. Oczywiście, właśnie przez to zarabiają mniej! I koło się zamyka.

14. Wcześniejsze emerytury dla kobiet to przejaw jawnej dyskryminacji. Dyskryminowani są mężczyźni, którzy żyją krócej, ale pracować muszą dłużej. Dyskryminowane tymi emeryturami są również same kobiety. Raz, że dostają naprawdę głodowe stawki. Dwa, że umożliwiono im przejście na wcześniejszą emeryturę wcale nie po to, żeby mogły odpocząć. Tylko żeby wykonywały kolejną, tym razem NIEODPŁATNĄ pracę opiekuńczą, czyli niańczyły wnuki, bo miejsc w polskich żłobkach brak!

15. Umowy śmieciowe, przez które polskie rodziny mają bardzo niepewną sytuację finansową, nierzadko żyjąc od pierwszego do pierwszego i w strachu, że w razie W żadna instytucja im nie pomoże.

16. Ciągłe podwyżki cen, zwłaszcza na produkty spożywcze.

17. Zbyt wysoki VAT na artykuły dla dzieci.

Choć na musztardę obniżyli! Można robić grille ;)

18. Brak podjazdów dla wózków nawet w największych miastach w Polsce. Krzywe chodniki. Budowanie ścieżek dla rowerów gdzie popadnie przy jednoczesnym olewaniu młodych matek, które nie są zmotoryzowane i nie wszędzie mogą dostać się samochodem.

19. Alkoholizm, z którym państwo totalnie NIC nie robi. Wprost przeciwnie – tylko na tym zarabia. Małpki nieprzypadkowo przecież są usytuowane akurat na wysokości wzroku kupującego. Można je nabyć niemal wszędzie i o każdej porze dnia oraz w nocy. Istnieje również kulturowe przyzwolenie na picie. Nawet rano – w drodze do pracy – nikogo to nie dziwi. Bo społeczeństwo ma naprawdę nikłą wiedzy na temat choroby, jaką jest alkoholizm. Jak szybko można się uzależnić. Co alkohol robi z całą rodziną. Gdzie uzyskać pomoc, gdy człowiek chce się leczyć.

20. Życie na obczyźnie, z dala od bliskich, bo wbrew temu, o czym zapewniają rządzący, Polska nadal nie wstała z kolan. Przynajmniej nie na tyle, żeby ci, którzy wyjechali za chlebem, zdecydowali się wrócić. Choć – jak mówią – tęsknią za rodziną. Może, kiedyś…

Tymczasem wmawia się nam, że problemem polskiej rodziny jest tęczowa flaga na Smoku Wawelskim albo to, że dwóch facetów trzyma się za rękę na ulicy. Bez jaj!

Widzę, że też uśmiechasz się pod nosem. I że sama masz ochotę dopisać coś do mojej listy! Śmiało, dawaj! Właśnie po to stworzyłam ten wpis, żeby w jednym miejscu zebrać WSZYSTKIE sprawy, które NAPRAWDĘ trapią polskich rodziców. Bo to nimi warto się zająć, a nie wymyślonymi problemami.

Kto wie, może w końcu ktoś nas usłyszy?


DLATEGO… PODAJ DALEJ!

(17 357 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
47 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Magda

Co do alimentów, to nie tylko ojcowie unikają ich płacenia. A ze swojej strony dopisała bym podejście do dzieci niepełnosprawnych, obciążonych różnnymi chorobami. O ile istnieje ustawa „za życiem”, to w ogólnym rozrachunku NFZ odmawia finansowania drogich procedur, operacji, leczenia za granicą i rodzice muszą żebrać żeby leczyć swoje dzieci.

Magda

Do punktu 8 dodałabym jeszcze nikła ilość albo wcale zajęć wyrównawczych w szkołach dla dzieci z klas 1-3 nie każde dziecko łapie sztukę pisania i czytania w mig a tymczasem szkoła umywa ręce wysyłając do Poradni gdzie nie ma miejsc terminy są za 3, 4 miesiące i co robi rodzic szuka wsparcia na prywatnych korepetycjach (oczywiście ktoś powie no masz na to 500+) no tak ja mam i właśnie na to je wydaje aby nie płuc sobie w twarz jak problemy w szkole będą narastac.

Kasia

Ja mam coś pozytywnego. Umożliwiono mi pracę zdalna 10 lat temu, gdy urodzilam pierwszego syna. Bardzo mi to ułatwiło życie. Ale dodam, że to pracodawca prywatny :)) co do chorowania, jak spotka człowieka coś poza wiekszym przeziębieniem (gdy wystarczy L4 od NFZ na parę dni) to niestety zawsze korzystam z prywatnych wizyt i strasznie jest to wkurzajace, że termin u specjalistów potrzebnych na zaraz jest przykładowo za 4 miesiące państwowo. Nawet obecnie nie fatyguje się dzwonić, bo to jest kpina.

Karolina

4 miesiące do specjalisty to i tak dobrze, do dzisiaj pamiętam, jak próbowałam się dostać do endokrynologa we Wrocławiu. Termin za 2 lata!!! Można umrzeć w tym czasie i się nie doczekać.
A tak w ogóle, to najpierw trzeba się do przychodni dodzwonić ????

Anna

W punkt, smutne jest to , że to rzeczywiście prawda i z wieloma z tych punktów miała osobiście do czynienia. Ale tam na górze nie liczy się zwykła Polka i Polak tylko kasa, układy i stanowiska.

Kama

Brak mozliwosci pracy na pól etatu np.dla matki która chcialaby powoli „wychodzic”z domu.Brak żłobka panstwowego!Mozna sie zalapac na jakies refundowane miejsce co graniczy z cudem.Jednym slowem siedziec w chałupie…Tylko kiedy zdazyc placic skladki?

Aga

Po powrocie z rodzicielskiego możesz wystąpić o zmniejszenie etatu i pracodawca ma obowiązek się zgodzić. Poza tym, możesz też w dowolnej chwili zacząć łączyć urlop rodzicielski z pracą na część etatu – wtedy urlop wydłuża się proporcjonalnie. Ja już drugi raz z tej opcji korzystam i teraz chodzę do pracy na 16h i uważam, że to jest super rozwiązanie :)

Edyta

Niestety niewielu pracodawców godzi się na część etatu. Na moim stanowisku jest to wykluczone. W Skandynawii jest to zupełnie normalne,.ze mama wraca do pracy na część etatu.

Bursztynowa

Dokładnie. Jest prosty wybór mama wraca a cały etat, albo pozbędą się jej tak szybko jak będą mogli. Poza tym praca dzisiaj jest niestabilna. Wielu co 2-3 lata musi zmieniać pracę, więc będąc na terminowej umowie tym bardziej nie ma opcji na niepełny etat. Jak będąc w domu z dzieckiem rok szukałam pracy w niepełnym wymiarze i absolutnie nie było żadnego chętnego pracodawcy. Natomiast na cały etat jak najbardziej od ręki. Po roku poddałam się i niestety pracuje na cały etat ze szkodą dla dziecka, dla siebie i całej naszej rodziny tym bardziej kiedy dziecko od niemowlaka jest rehabilitowane, wykazuje nieharmonijny rozwój i wymaga sporej pracy rodzica w domu.

Estera

Problemem wg mnie jest to, ze rodzice bardzo mało czasu spedzaja z dziecmi. Często pracują dodatkowo ponad etat by miec na zycie.
Myślę, ze fajnym pomysłem byłby dodatkowy urlop dla matek i ojców dzieci w wieku np do 7 lat, dodatkowo kazdy rodzic dostałby po 10 dni urlopu w skali roku, aby być z dzieckiem.

Anna

Ja mysle ze tu rozwiązałby sprawe podzial stanowisk na rozne etaty. Matka moglaby miec wybor czy wraca na 2,4,6 czy 8h.

Alicja

Przecież można wrócić na cześć etatu-ja wróciłam na 6/10 plus 30min na karmienie synka. Wiąże się to jednak z proporcjonalnie niższym wynagrodzeniem i urlopem.

Magda

Nie każdy ma taką możliwość, nie każdy pracodawca się na to godzi, u nas albo jesteś pracownikiem na 100% albo znajdziemy kogoś innego

Last edited 1 miesiąc temu by Magda
Marcelina

Problemy z dostępem do lekarzy pierwszego kontaktu, mała ilość pediatrów w przychodniach – myślę, że nie tylko moja przychodnia funkcjonuje bez pediatrów, dzieci przyjmują interniści ale brak mi lekarza prowadzącego, który kojarzy dziecko, za każdym razem inny. I ogólnie problem w sezonie zachorowań na cokolwiek, żeby się dostać

Trudny dostęp do opieki psycho-pedagogicznej, logopedycznej dla dzieci i młodzieży (od malucha z problemami rozwojowymi po nastolatka). Poradnie funkcjonują głównie w celu wydawania opinii, sa przeciążone i wszystko tam się dzieje na szybko.
Temat braku psychiatrii i psychologów dziecięcych to zresztą osobny wątek.

Sylwia

W punkt. Bardzo dobrze dostrzeżone problemy współczesnych matek. Co więcej, ostatnio był poruszany na Fb temat wypalenia macierzyńskiego przez Karolina Piotrowska-Mama Seksuolog. Dla matek ważny jest rozwój ich dzieci, ale nie chcemy zapominać także o swoich potrzebach.

Karolina

We mnie ostatnio aż się gotuje. Od 15 lat jestem czynna zawodowo, z przerwami na 2 urlopy macierzyńskie. Płacę podatki. I…. nie mam miejsca w państwowym żłobku ani przedszkolu. Do tego do specjalistów muszę chodzić prywatnie. A już totalnie zagotowalam się, gdy okazało się ostatnio, że synek ma problem z wendzidelkiem, za którego usunięcie zapłaciłam 1100 PLN. Do tego logopeda też oczywiście prywatnie. I ja po prostu w to nie wierze co tu się w tym kraju odpierdziela. Ja szczerze to mam w dupie kto się za ręce trzyma a kto nie, natomiast chciałabym być traktowana poważnie i sprawiedliwie.

Karolina

U nas pojawił się absurd ze żłobkiem. Mieszkamy w gminie wiejskiej, oboje pracujemy w budżetówce, przed powrotem z macierzyńskiego szukałam dla córki żłobka. Co się okazało? Ze jest jeden i tylko jeden żłobek państwowy na całą gminę, do którego przyjmują tylko i wyłącznie dzieci z gminy miejskiej. Dzieci z gminy wiejskiej mogą iść tylko do pryatnego, za który wiadomo, musimy płacić. I jeszcze jedno, matki niepracujące mają pierwszeństwo przyjęć do żłobków i przedszkoli niż rodziny, w których oboje rodziców pracuje.

Magda

Depresja w ciąży i poporodowa brak pomocy bo matka polka ma być zawsze uśmiechnięta i idealna, traktowanie rodzin z dziećmi jak patologii bo dostają 500+ , nie ważne jest to że dziecko ma kilka/kilkanascie lat i urodziło się za nim wprowadzono 500+ dla singli jest patologią i nierobem mimo że oboje rodziców pracuje.

Gosia

Zaraz, zaraz a kto powiedział, że kobiety mają zarabiać mniej od mężczyzn? Kobiety w Polsce same sobie zakładają homonto a potem się dziwią, że nimi orają.

Natalia

2 tys zl na prowadzenie ciazy? Ja obecnie zaczynam dopiero 4 ms a juz wydalam ponad 3 tys zl. Zaznacze jednak ze ciaza zagrozona… ale mimo wszystko ceny badan, lekarzy i lekarstw sa powalajace.

AGA

Opieka i pomoc w szkole dzieciom z trudnościami, orzeczeniem, specjalnymi potrzebami nie istnieje. Biurwy w poradniach psychologiczno-pedagogicznych odgrywają sceny niczym w Procesie F. Kafki. W szkole, poradni o wszystko musisz walczyć, znać przepisy i mieć znajomości. Liczy się kwit. A za to płacą dzieci. Szczególnie dzieci mniej zaradnych rodziców. W dobie pandemii dzieci niepełnosprawne, z orzeczeniem są pozostawione same sobie.

Matka pracująca

1. Pierwszeństwo w żłobkach dla rodzica niepracującego. Niestety często wygląda to tak, że patologia, która i tak nie zamierza iść do pracy oddaje tam swoje dziecko, a rodzice pracujący muszą oddać swoje pociechę do płatnego żłobka.
2. Becikowe, czyli uwaga, aż 1000 zł za urodzenie dziecka z progiem dochodowym. Czyli znowu wspieranie, ale oczywiście nie tych legalnie pracujących. Powinno być nawet 5000 zł, ale odliczone od podatku.
3. Urlop wychowawczy płatny ok. 400 zł miesięcznie, ale oczywiście jest próg dochodowy.

Ogólnie mam wrażenie, że przy dzieciach nie opłaca się pracować i chcieć więcej od życia zarabiając pieniędze :( na wszytko są progi dochodowe, gdzie oczywiście każda patologia się łapie. Najgorsze, że potem słyszy się w autobusie, że nie opłaca się pracować i tylko idioci pracują, bo oni mają 6 dzieci i 3 tys. z 500+, dodatkowo 300 na wyprawkę, oczywiście obiady w szkole za darmo (bo biedna rodzina), paczki z różnych ośrodków pomocy społecznej, itd. A i oczywiście emerytura 1000 zł dla kobiet, które urodziły 4 dzieci i więcej. Moja mama ma taką po 40 latach pracy :(

Olga

Oj tak. U nas na całą gminę była JEDNA grupa żłobkowa, więc dostać się graniczyło z cudem i właśnie została ona zamknięta, bo potrzebna była sala dla dzieci w wieku przedszkolnym, którym gmina musi zapewnić miejsca. A żłobków nie musi, więc zostają prywatne po 800-1200 zł na miesiąc czy dziecko chodzi czy nie chodzi. No nie stać mnie, szczególne teraz jak jest covid i w każdej chwili mogą zamknąć przedszkola i żłobki, a za prywatne i tak płacić trzeba.

Natalia

Problem z nieterminowym wypłacaniem zasiłku chorobowego oraz macierzyńskiego przez ZUS, co w praktyce pozostawia kobietę w ciąży i po porodzie bez dochodu. Oraz wykorzystanie pandemii i TARCZ covidowych dla pracodawców do obniżania podstawy naliczania powyższych zasiłków, pomimo tego, że według przepisów, ZUS powinien obliczać wysokość świadczeń na podstawie dochodów z ostatnich 12 miesięcy sprzed zajścia w ciążę.

Paulina

Niestety też tego doświadczyłam. Zasiłek chorobowy nie wypłacany przez 3 miesiące i nadal są zaległości…

Adrian

Kiepska komunikacja publiczna poza aglomeracjami. To jest problem dla wszystkich, ale wyobraźmy sobie sytuację: rodzina mieszka we wiosce 3-7 km od miasteczka, w rodzinie jest jeden samochód (albo, że prawo jazdy ma tylko jedna osoba). Z wioski do miasta nie ma żadnego autobusu PKS, prywatnego BUSa, porządnej (bezpiecznej!) drogi rowerowej NIC. Żeby cokolwiek załatwić czy zrobić zakupy trzeba mieć samochód. TRZEBA!! Druga (a statystycznie jest to częściej kobieta) jeśli nie posiada prawa jazdy i własnego auta jest więc uzależniona od swojego partnera, rodzica, teścia etc, który najczęściej pracuje i trzeba się do tego dostosować. Przecież to bzdura. W całej reszcie Unii Europejskiej między małymi miejscowościami i wioskami jeżdżą autobusy lub busy, między większymi miastami jeżdżą pociągi. A u nas? Nie ma nic, a jeśli już coś jest to wygląda to tak: jeden autobus rano żeby dzieciaki załadować do szkoły i drugi po południu który je przywiezie. I to prosto po lekcjach – bo przecież nikt im nie zrobi autobusu, żeby mogły zostać dłużej np. na zajęciach dodatkowych. A wystarczyłoby żeby rząd wywiązał się ze swojego projektu autobusowego i uruchomił w końcu normalną komunikację, która pozwala wziąć dziecko z wózkiem, albo za rękę, pójść na przystanek i pojechać te kilka km żeby zrobić zakupy, pojechać do lekarza, iść do fryzjera. Tylko, albo aż, tyle.

Alicja w swoim świecie

Bardzo wysokie podatki, drogi ZUS dla przedsiębiorców i ogólnie niekorzystne warunki prowadzenia firmy w Polsce :(

Edyta

Do tego zestawu dodałabym jeszcze prywatne leczenie niepłodności, które naprawdę nie należy do najtańszych… Cóż, że człowiek bardzo chciałby mieć dziecko, chociażby jedno, ale żeby do tego doszło najpierw musi harować za dwóch, żeby zarobić na klinikę. To też jest smutne niestety. Ja od prawie roku leczę się w klinice i wydałam już kilka tysięcy, a nawet nie jestem jeszcze w ciąży. Zanim do tego dojdzie nie wiem jak będzie, czy w ogóle damy radę finansowo :(

Kamila

Można jeszcze dodać kwestię ochrony zdrowia i życia – znam rodzinę, gdzie przemocowy członek rodziny ma wyrok w zawieszeniu, na stopie nosi bransoletę więzienną i nadal mieszka z osobami nad którymi NADAL się znęca fizycznie.
Co z opieką i wsparciem dla osób uciekających z domu z dziećmi przed przemocą?
Telefon fundacji Dajemy Dzieciom Siłę utrzymuje się głównie z prywatnych datków a fala depresji wśród młodzieży niestety rośnie.
Przemoc domowa kobiet wobec mężczyzn jest tematem tabu.
Przedszkole i żłobka przeciążone a koszty legalnego zatrudnienia niani są koszmarne – zatem nianie to mega wielka czarna strefa. To samo z pomocą w sprzątaniu i opieką nad domem.
A co mogą zrobić osoby opiekujące się niepełnosprawnym dzieckiem bądź rodzicem wymagającym stałej opieki? Pozostaje poświęcić się i zniknąć z otoczenia.

Anna

Ten ostatni do mnie pasuje.
Mieszkamy za granicą, ale nie wrócę bo w Pl to umrę z głodu, poza pińćsetplusem nic nie dostanę.
Tutaj mam wypracowane wychowawcze, już wiem że będzie miejsce w przedszkolu(tylko nie wiem, którym)… I urzędnicy nie maja problemu z tym że chce dowód dla dziecka! Moje dziecko mimo polskiego obywatelstwa ma problem dostac dowód bo urzędnikom się nie chce!

Iza

Co do fizjoterapeutow urogin to jaki zachod masz na mysli? Bo w USA nikt o tym nie slyszal niestety :(

Basia

Cześć,
Mam trzydziesci lat i dopiero planujemy pierwsze dziecko. Z mężem zarabiamy po cztery tysiące na głowę (w dawnych latach to brzmialo jak bardzo duzo!) i w ostatnich dniach liczyliśmy, czy stać nas na dziecko i kredyt (mieszkamy z rodzicami i chcemy się wybudowac). Początkowo myslalam, że osiem tysiecy miesięcznie na gospodarstwo domowe to luz. Tymczasem po podliczeniu raty kredytu, ubezpieczeń, opłat za utrzymanie domu, paliwa na dojazd do pracy, poduszki finansowej na nagłe wydatki… z niepokojem obserwowaliśmy jak nasz budżet maleje i maleje.
Nie każdy musi brat kredyt, to prawda. Ale na dziecko trzeba miec też miejsce. Kulturowo odchodzimy od domów wielopokoleniowych. Opłaty są gigantyczne w porównaniu do lat 90 czy choćby zeszłej dekady. Decyzje o dziecku stale odkladalismy, glownie z przyczyn ekonomicznych, ale tez czekając na stałą umowę w pracy – normą jest, ze pracodawca skrzętnie wykorzystuje przyslugujace mu 33 miesiace zatrudnienia na czas określony, choc nie ma takiej potrzeby. Normą jest zwalnianie pracownika po tym okresie, zastąpienie go nowym. Oboje z mężem jesteśmy po studiach. Kończąc studia zwykle ma sie między 24 a 26 lat. Wtedy tez dopiero zaczyna się szukać prawdziwej pracy (nie w Mc) i okazuje się, ze ten dyplom na niewiele się zdaje. Oferty pracy zwykle są marne dla osób, które wchodzą na rynek, a mowimy tu przecież o osobach przed trzydziestą, czyli w wieku, w którym w latach 90 matki wydawaly juz na swiat drugie, czy trzecie dziecko. Nim sytuacja finansowa się ustabilizuje na tyle, by (tu ogromna doza szczerości) zupełnie zejść z utrzymania rodziców.. nagle wszyscy są zdziwieni, ze średnia przypadająca na ślub i urodzenie pierwszego dziecka oscyluje wokół trzydziestki!

Katarzyna

I wszędzie ta papierologia…komputery – jak padną systemy nie ma Cię i nic już nie załatwisz. Przez pandemię naglę się okazało, że wiele spraw można załatwić elektronicznie choćby głupie wypisanie skierowania czy receptę na leki…nie można było wcześniej? W każdej dziedzinie znalazłoby się jeszcze kilka podpunktów…

Marta

W trakcie rozwodu, gdy są zasądzone alimenty i niewypłacane przez tatę. Nie można korzystać z zasiłku rodzinnego ponieważ rodzice są w związku małżeńskim.
Nie jest ważne to że mama z dziećmi wyprowadziła się od taty, że była założona niebieska karta itp.

Anna

W Polsce na leczenie alkoholików z nałogu przeznacza się najwięcej pieniędzy w porównaniu do innych chorób psychicznych. Tylko że to nie ma sensu.
Za to psychiatra dziecięca praktycznie nie istnieje. Niestety Polska to zaścianek.

Edyta

Ja niestety muszę napisać o traktowaniu mam przez Państwo właśnie. Słabo mi się robi jak czytam jakie to bardzo jest prorodzinne. Myslę tu o Zus-ie. Mojnprzypadek jest taki, że jak tylko zaszłam w ciążę i poszłam na chorobowe pojawiła się kontrola. Pracowalam w małej firmie więc do jej zakończenia nie dostałam ani złotówki. Przez 5 miesieci ciąży i 2 miesiące po urodzeniu dziecka ANI ZŁOTÓWKI bo tyle trwała kontrola. Najpierw próbowano mi wmówić, że praca była pzorna. No nie była więc zastanawiano sie czy może nie jest to umowa b2b. Była umowa o pracę, świadomie właśnie taką wiec sie czepili wynagrodzenia. Obniżono mi chorobowe i macierzyńskie o 30 %. Napisano w decyzji, ze zawyżane w celu wyłudzania zasiłku. Pracowałam w.firmie miedzynarodowej, za stawkę rynkową a pracę załatwiał headhunter. Ponoć wszyscy mataczyliśmy! Moja córka.ma.2 lata a ja nadal nie mam zakończonej sprawy w sądzie. Nikogo nie interesowało, że nie mając zasiłku chorobowego moze nie mam na życie i ma wózek dla dziecka? Że ti przeciez istota chorobowego i macierzyńskiego. Mamie na chorobowym z powodu bardzo wysokiego ciśnienia zapewniono takie atrakcje. Myslicie, że to taki zadki przypadek? No niestety nie. Mamy na działalności są tak traktowane lawinowo. Nie mówię tu o naciąganiu itd mowię.o uczciwych kobietach, które działają w granicach prawa. Wiec odemnie punkt: traktowanie mam przez ZUS

Marta

Czekałam rok na wizytę u endokrynologa. Dzień przed dostałam sms ze wizyta zostaje odwołana prosimy o wyznaczenie innego terminu. Jak już udało mi się dodzwonić do przychodni to okazało się ze na kolejna wizytę znowu muszę czekać ponad pół roku. Żeby się leczyć to trzeba mieć zdrowie. Dodam że człowiek łyka leki. Ale kogo to obchodzi.

Zasiłek opiekuńczy w dobie COVID tylko do 8 roku zycia. Przecież dziecko mające 9 lat może samo zostać w domu na 8-10h. Najwyżej jak wypadnie z okna pójdę siedziec. Tam chociaz może będę miała dostęp do lekarza, i jedzenie lepsze niż szpitalne.

Iza

Ja bym dodała opiekę psychologiczna i psychiatryczna nie tylko dla dzieci, ale dla rodziców. Jeśli jesteśmy „prozycie” i do tego tacy „prorodzina” to dbajmy o zdrowie psychiczne. Bo jak ma sobie poradzić mama bez alimentów, z pracą na pół etatu i bez przedszkola, jeszcze bez pomocy psychologa lub psychiatry jeśli trzeba.

Anna

Dobry i potrzebny tekst. Ważne jest żeby Polska dalej się zmieniała i stawała co raz lepszym miejscem do życia.

Od dłuższego czasu mieszkam we Francji, tu urodziłam 2 dzieci. – ostatni punkt szczególnie mi bliski!

16/20 punktów z tej listy to również problemy we Francji a pewnie można by dorzucić 4 inne (lub wiecej) typowe dla Francuzów.

Posiadanie dzieci i ich wychowanie zbyt często spada tylko i wyłącznie na kobiety, jakby mężczyźni a co za tym idzie też państwo i społeczeństwo umywali od tego ręce. A przecież dzieci to przyszłość nas wszystkich, na to jaki będzie świat za te 30-50 lat mamy wpływ dziś poprzez opiekę i wychowanie młodego pokolenia! I nie jest to polsko-polska kwestia.

Gosia

Jednym z bardzo ważnych problemów z jakim boryka się rodzina jest brak dachu nad głową. Młodzi ludzi są za „bogaci” na mieszkanie socjalne a za biedni na kredyt. Jak nie dostaną w spadku mieszkania bądź nie mogą liczyć na wsparcie materialne rodziny to są zmuszeni wyjeżdżać za granicę by zarobić na swoje 3M lub przez większość życia wynajmować.

Aleksandra

Słaby dostęp do specjalistów na NFZ? Ja bym powiedziała, że tego dostępu właściwie nie ma. Najlepsze, że prywatnie można wszystko praktycznie od ręki załatwić u tych samych lekarzy, a na NFZ można czekać wiele miesięcy i się nie doczekać.

kasia8888

Niestety, według wielu osób rodzina to mama, tata i dzieci. Jest mnóstwo samotnych matek, które są po rozwodzie i nie uzyskują pomocy od męża ani państwa. Bycie samotną mamą jest bardzo trudne.