Nietypowe zastosowania dziecięcych kosmetyków
Podobno puder do pupy jest najlepszym suchym szamponem jaki kiedykolwiek wynaleziono. Niestety, tego nie wiem, bo nigdy nie używałam ani niemowlęcego talku, ani suchego szamponu, jednak w ciągu blisko dwóch lat, od których spełniam się w roli mamy, wpadłam na trop innych genialnych wynalazków:
1. Szare mydło.
Od kiedy mam dziecko, unikam zapachowych, perfumowanych mydeł. W moim domu na dobre zagościła szara kostka, ale nie zawsze używam jej zgodnie z przeznaczeniem – mydło świetnie sprawdza się do przemywania ran (po porodzie!), a rozpuszczone w wodzie jako kompres na stłuczenia oraz do spryskiwania roślin, które zostały zaatakowane przez robactwo (mszyce i inne paskudztwa).
2. Oliwka do ciała dla niemowląt.
Nienawidzę, kiedy po przyjściu ze sklepu okazuje się, że etykieta na produkcie została przytwierdzona klejem, który za żadne skarby świata nie chce zejść! Na nic zdrapywanie paznokciem, moczenie w ciepłej wodzie, przecieranie wilgotną gąbką. Ale jest na to jeden niezawodny sposób – wacik nasączony oliwką dla niemowląt: przykładasz, przecierasz, przykładasz, przecierasz, a po kilku minutach po naklejce i kleju nie ma ani śladu!
Ale to jeszcze nie wszystko! Pewnie masz w domu sprzęty (okap, piekarnik, lodówkę czy czajnik) wykonane z matowej stali nierdzewnej INOX, na której wilgotna ścierka zostawia tylko mazy, zacieki i smugi. Żeby tego uniknąć, wystarczy suchą szmatkę nasączyć delikatnie oliwką i przetrzeć. Koniecznie wypróbuj!
3. Chusteczki nawilżane do pupy.
Zawsze jedno opakowanie mam w szafie przy drzwiach wejściowych, bo te chusteczki pielęgnują nie tylko skórę naszego dziecka, ale również… Buty! Kiedy bardzo się spieszę i nie mam czasu na pastowanie, przecieram je taką chusteczką. Istnieją dwa rodzaje chusteczek: klasyczne wilgotne i suche, nasączone olejkami – te drugie zdają egzamin najlepiej.
4. Sudocrem na odparzenia.
Świetnie radzi sobie z zaczerwienieniami na skórze dziecka, ale również rodzica. Stosuję punktowo ilekroć mam jakiś problem ze skórą: pryszcza, bliznę, przebarwienie, podrażnienie po depilacji. Pomaga!
Podobno łagodzi również skutki nadmiernego opalania, ale jeszcze tego nie sprawdziłam.
5. Pasta do zębów.
Nasze dzieci używają jej naprawdę niewiele (dokładnie kropelkę dwa/trzy razy dziennie), a taka pasta nie może stać otwarta zbyt długo (maksymalnie rok). Co z nią zrobić, kiedy już się przeterminuje? Ja używam takiej pasty do czyszczenia srebra, które ściemniało: nakładam odrobinę na wacik, przecieram biżuterię i wygląda jak nowa!
A Ty masz jakieś patenty, których tutaj nie opisałam?
Ha! Sudocrem jest dobry na wszystko! Jest jak Windex z Mojego Wielkiego Greckiego Wesela.
Tajna broń, o której nie miałam pojęcia przed urodzeniem dziecka! ;)
Moja żona Sudocrem odkryła dużo przed urodzeniem dziecka
U nas też chusteczki często służą do szybkiego czyszczenia butów :). A co do oliwki i stali nierdzewnej to … zamykam komputer i lecę wypróbować bo wszystkie mleczka i spreje już dawno mnie zawiodły!
Świetnie sprawdza się także zwykły olej kuchenny ;)
U mnie wilgotne chusteczki (te najzwyklejsze) to remedium niemal na wszystkie plamy, poczawszy od lazienki a skonczywszy na garazu. Usuwaja plamy ze smaru na rekach czy odziezy. Plamy z kanapy, ze scian, lazienkowey brud i osad, tluste klamki, oblocony wozek po spacerku, otluszczone czy obklejone zabawki i inne gadzety domowe :-)
Nie wiedziałam o żadnym zastosowaniu tych kosmetyków w inny sposób niż ich przeznaczenie, bardzo dobre rady!!
Ja szarym mydłem nacieram plamy na ubraniach, moczę takę w chłodniej wodzie, pocieram, zostawiam na ok 20 min i piorę jak zwykle.
Słyszałam o tym, chociaż jeszcze nie próbowałam, bo zazwyczaj najgorsze plamy polewam płynem do mycia naczyń :).
Chusteczki nawilzane służą u nas w domu do zmywania różnych rzeczy np. gdy dziecko wymazalo całą komodę fluidem wszystko zmyla chusteczka, albo tatuaże z flamastrow na rękach, do mycia kokpitu w samochodzie, zmywanie makijażu. Jedynie czego na pewno nie powinno się robić tymi chusteczkami to wycierać podrażnionej skóry np gdy dziecko ma katar bo okropnie szczypie.
U nas właśnie sprawdzają się przy katarze, ale tylko te z Rossmana – różowo – białe Baby dream. Po 1 dniu używania papierowych chusteczek nosek był zaczerwieniony i podrażniony. A tymi chusteczkami wycieram katar kilka dni i nie ma nawet zaczerwienienia.
Muszę spróbować tego z oliwką, bo mi ktoś kiedyś przyniósł dla dziecka i stoi nieużywana. U nas generalnie mało kosmetyków się używa. Mamy tylko mydło (naturalne od zawsze), ziajkę do włosów, bepanthen do pupy (w razie czego) i tyle. W tym roku jeszcze kupiłam krem na mróz, bo w Polsce taka nieprzyjemna pogoda jest :-)
U mnie chusteczki do pupy najrzadziej używane są do wycierania….. pupy. Mimo, że młodsze dziecko powoli z nich wyrasta, nie wyobrażam sobie rozstania nimi, bo służą mi do czyszczenia „wszystkiego”, np. skórzanej kanapy – począwszy od rutynowej pielęgnacji (nie pamiętam, kiedy ostatnio używałam, profesjonalnego do tego celu środka), przez wycieranie z niej przekąsek dziecięcych, po likwidację dzieł z użyciem długopisu lub flamastra. Podobnie jak Ty trzymam paczkę w szafie z butami:), ale również w innych częściach domu, żeby były pod ręką. No i oczywiście nie może zabraknąć ich w samochodzie i własnej torebce (np. do wytarcia rąk, kiedy woda z mydłem poza zasięgiem).
Mydła szarego, tak jak przedmówczyni, używam jako odplamiacza. Podobno świetnie nadaje się do mycia włosów, czego jeszcze nie wypróbowałam, ale chyba w końcu się skuszę.
O! o oliwce do masażu okapu też słyszałam, jednak dotąd nie wypróbowałam. Nie wiedzieć czemu. Zaraz idę naprawić błąd.
Wiesz co, do włosów jednak bym szarego mydła nie używała, bo ma ono właściwości wysuszające, sama po swojej skórze widzę, że nie mogę używać zbyt często, do twarzy w ogóle, a jak wymyję ręce, to potem gruba warstwa kremu. Kostkowi też schodziła skóra, kiedy nadużywaliśmy tego mydła, dlatego przystopowałam.
Pieluchy tetrowe są idealne do mycia okien i luster – nie pozostawiają żadnych smug, krem Nivea jako bezbarwna pasta do skóry ( buty, torebki) a nawilżający chusteczek używam do wszystkiego, jednak najlepiej się sprawdzają tam gdzie jest kurz sprytnie schowany (włączniki, drzwi)
No genialne!! jutro sprzątam;-) ps. piszę jako gość, bo testuję tą opcję w Disqus u mnie na blogu;**
u nas chusteczki słuzą do czyszczenia mebli, podłogi jak sie bardzo spiesze i nie mam nic pod reka innego :) odkad mamy dzieci biore zawsze na wyjazd do auta chusteczki, bo czesto sami nimi tez wycieramy rece (lub cos w samochodzie jak sie pobrudzi).
szare mydło – rowniez do plam na ubraniach. ale widze, ze dziewczyny juz o tym pisały :)
Ja chusteczkami „na szybko”zmywam makijaż.A chusteczka która wycierało się ręce abo twarz po wypłukaniu jest super do starcvie kurzu z liści roślin doniczkowych w domu.Do usunięcia smug z okapu czy zlewu używam płynu do mycia szyb,do oliwki przykleja się kurz i później trudno to zmyć…
Też służą mi do zmywania makijażu, kiedy do łazienki taaak daleko, a ja taaaka zmęczona poległam na kanapie ;).
Przyznam się bez bicia, że używam oliwki dziecięcej, dokładnie z tej serii https://www.johnsonsbaby.com.pl/produkty/oliwki zamiast kremu do rąk, idealnie wygładza dłonie. Tai sposób mi doradziła znajoma, która stosując u dziecka zauważyła, że dzięki wmasowywaniu oliwki w skórę maluszka jej ręce stały się delikatniejsze. To działa:)