Morze Bałtyckie i jego absurdy, czyli serio myślicie, że Polak wszystko łyknie?

Gdybym miała opisać moją relację z polskim morzem na Facebooku, na pewno zaznaczyłabym status: „to skomplikowane”. Z jednej strony uwielbiam nasze plaże: są najpiękniejsze, na jakich byłam (bo nie byłam jeszcze na Bali!). Szerokie, ze złocistym piaskiem i pasem zieleni skutecznie oddzielającym to, co dzikie, od tego, co cywilizowane. Morze Bałtyckie jest osom! I wakacje nad nim wypadają średnio o połowę taniej niż wakacje za granicą w podobnym standardzie. To ogromne plusy! Jednak jest kilka kwestii, które przeszkadzają mi na tyle, że co roku rozważam, czy to nie był przypadkiem nasz ostatni wyjazd nad Morze Bałtyckie?

Morze Bałtyckie

1. Kłamliwe oferty.

Kiedy dowiedzieliśmy się, że w tym roku jedziemy nad Morze Bałtyckie do Ustki, od razu pomyśleliśmy, żeby zatrzymać się w naszym ulubionym Grand Lubicz Hotel. Niestety, okazało się, że nie ma już żadnych wolnych pokoi.

Zarezerwowaliśmy więc dwupokojowe mieszkanie. W ofercie jak wół stało: „miejsce parkingowe w cenie”. Kiedy przyjechaliśmy, okazało się, że szef się pomylił, ale już szybciutko zmienia treść ogłoszenia (nie zmienił jej do dzisiaj). Niestety, miejsca parkingowego nie było… W całej Ustce!

Tak samo restauracje z daleka krzyczące neonami: „Oferujemy czeskie piwo!” a w środku Tyskie. Albo takie, w których niby przepyszne drinki, ale jednak nie „bo my się dopiero co otworzyliśmy”. Hitem była też pierogarnia z tysiącem pierogów w menu, ale po krótkiej rozmowie z kelnerem okazało się, że u nich to tylko ruskie…

Morze Bałtyckie

2. Jedzenie byle jak, byle szybko.

Znaleźliśmy 1 (jedną!) smażalnię ze świeżą rybą. Jedną budkę z naprawdę dobrymi, naturalnymi lodami i może ze dwie kawiarnie z pyszną kawą. Na całą Ustkę!

Na każdym kroku za to budy z zapiekankami. Frytki tak tłuste, że pół dnia się odbijają. Kebab co pięć kroków. Ryba w panierce, która w praktyce okazywała się panierką bez ryby. Gofry z gotowego ciasta zamiast takiego robionego na świeżo! 

Ja się zastanawiam, co by było, gdyby takie jedzenie oferowano np. we Włoszech czy Chorwacji zamiast lokalnych frykasów?

Mam wrażenie, że restauratorzy są na etapie: „Nie zależy nam na stałych klientach” tudzież: „Polak wszystko łyknie!”. To bardzo złe podejście, bo ludzie nie są głupi. Wracają tam, gdzie dają dobrze jeść. W dobie internetu po całej Polsce wieść się niesie, gdzie warto iść, a gdzie lepiej nie. Myślę, że jeszcze kilka lat i restauratorom takie podejście odbije się czkawką, a raczej brakiem ruchu w interesie. Już teraz zresztą było mnóstwo knajp w środku sezonu świecących pustkami (mimo kuszących promocji: „Do każdej rybki piwo za złotówkę!”), podczas gdy do wspomnianej przeze mnie smażalni ze świeżą rybą ludzie potrafili stać i godzinę w oczekiwaniu na wolny stolik. A nawet się o ten wolny stolik pobić (autentyk!).

3. Brak miejsc choć minimalnie przystosowanych dla rodzin z dziećmi.

Ja naprawdę nie wymagam znowu tak wiele. Moim dzieciom wystarczą trzy zabawki. Albo kolorowanka z kredkami.

Tak ciężko kupić trzy zabawki w IKEA?

To już kolejna spora nadmorska miejscowość, w której byliśmy i nie znaleźliśmy restauracji choć minimalnie dostosowanych pod rodziny z dziećmi. Teraz jest tak, że są miejsca tylko dla dzieci (place zabaw, salony gier, dmuchane pałace), w których rodzice nudzą się jak mopsy i miejsca tylko dla dorosłych (restauracje, kawiarnie), w których nudzą się dzieci. Patrząc na ruch w sezonie na ulicy, kto pierwszy wpadnie na to, żeby te dwa miejsca połączyć w jedno, zostanie milionerem przed czterdziestką. Serio.

Morze Bałtyckie

Morze Bałtyckie

4. Obsługa, której się nie chce.

Na braku kącików dla dzieci niestety się nie kończyło. Zdarzało się tak, że najpierw dostawaliśmy jedzenie, a po wielu bojach, wycieczkach do baru, płaczach, prośbach i groźbach donoszono nam dla dzieci picie, bo (tu śmiech kelnerki) „Naprawdę zapomniałam!”. 

Albo 30 minut przed jedzeniem dla dzieci na stół wjeżdżało jedzenie dla dorosłych, niech dzieciaki sobie popatrzą i porządnie zgłodnieją.

Jednego wieczoru wybraliśmy się również na wspomniane wyżej czeskie piwo, czyli na Tyskie. Dla dzieci zamówiliśmy kolację, żeby nie zanudziły się jak mopsy. Kolacja pojawiła się stosunkowo szybko, jednak piwa dla nas… Dopiero po godzinie, kiedy dzieciaki stały już w drzwiach najedzone po korek i gotowe do wyjścia!

Trafiliśmy też do restauracji, w której usłyszeliśmy, że nawet za dopłatą nie możemy wymienić surówki z białej kapusty w zestawie dla dzieci na gotowaną marchewkę, kalafior, brokuł, buraczki, ogórka małosolnego, cokolwiek co jest w menu, a co nasze dzieci zjedzą (bo białej kapusty to nie bardzo ;)). Nie, bo… Nie. Surówkę można wymienić na surówkę. Z tymże buraczki to już nie surówka!

A potem narzekanie, że dzieci na wakacjach żyć innym wczasowiczom nie dają. Że płaczą przy sąsiednim stoliku, a Karyna z Sebą nie potrafią zatkać Brajankowi buzi. Ale może zamiast mieć wieczne pretensje do rodziców, czas przyjrzeć się, jak faktycznie rodziny z dziećmi są w nadmorskich kurortach traktowane przez obsługę? Wciąż jak klienci drugiej kategorii, tacy, co to w ogóle z domu do osiemnastki swojego dziecka wychodzić nie powinni. A to przecież one – te rodziny właśnie – zostawiają najwięcej kasy, bo tu woda, tam soczek, lody na deserek czy gofry po kolacji.

Najbardziej jednak się z Piotrem zaśmiewaliśmy, kiedy weszliśmy do kawiarni, w której przy kasie widniała tabliczka: „Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględniamy”. Okazało się, że zamówień również nie uwzględniają, bo właśnie zmiana kasjera, a on musi założyć fartuszek, co potrwa minimum 30 minut…

Serio, nadal żyjemy w PRL-u?

5. Brak toalet.

Na 100 stolików dwie toalety, z czego jedna nieczynna z „przyczyn technicznych”. A ta druga brudna tak, jakby cały tydzień nikt jej nie sprzątał. Dla mnie to brak szacunku. Jest sobie Janusz nadmorskiego biznesu, który stwierdza: „Hej, szkoda miejsca na kibel! Przecież zamiast tego można wcisnąć jeszcze ze dwa stoliki!” (tu pojawiają się dolary w jego oczach).

Nie rozumiem, dlaczego sanepid się tym nie zainteresuje. Przecież dopóki ludzie nie będą w stanie na spokojnie i bez kolejek skorzystać z toalety w miejscu, w którym jedzą, dopóty będą sikać po krzakach albo wprost do morza.

I nie, to wcale nie jest wina niewychowanych wczasowiczów! Morze Bałtyckie powinno stać toaletami publicznymi, bo tylko w ten sposób można zachować względny porządek!

Od kilku dni jesteśmy w domu. Emocje opadły i już wiem, że nad Morze Bałtyckie na pewno wrócimy i to niedługo. Co by nie było, będę tam jeździć! Sama mam mnóstwo wspaniałych wspomnień z wakacji spędzonych nad naszym Bałtykiem. I co najważniejsze: dla moich dzieci żadna z opisanych przeze mnie niedogodności nie była przeszkodą, bo bawiły się po prostu świetnie!

Jednak wierzę, że jeszcze kilka lat i Polacy zaczną chcieć czegoś więcej niż tylko zapiekanek pomizianych seropodobnym czymś. Zresztą, to już się dzieje, o czym świadczy fakt, że nasz ulubiony Grand Lubicz Hotel był cały zajęty, mimo dość wyśrubowanych cen :). A wtedy strzeżcie się nadmorscy „restauratorzy”. I serio, tu nie trzeba wzywać Magdy Gessler, żeby dowiedzieć się, co jest nie tak. Wystarczy po prostu ruszyć głową, a raczej… Ruszyć tyłek do pracy!

A ty? Morze Bałtyckie wspominasz dobrze czy jednak tak jak u mnie jest to hmmm… Trudna miłość?

131
Dodaj komentarz

avatar
63 Comment threads
68 Thread replies
72 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
95 Comment authors
MichałIlona KosteckaAnnaMagdalenaAnia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gosia
Gość
Gosia

Podobne wrażenia mam z pobytu w Międzyzdrojach. Na stałe mieszkamy z rodziną za granicą i zawsze jesteśmy z naszym roczniakiem mile widziani. W Polsce mam wrażenie że wszędzie gdzie wychodzimy to jest problem, brak miejsca żeby przewinac dziecko, a obsługa tak niemiła że aż przykro :-(, o jakości jedzenia nawet nie wspomnę takie wielkie rozczarowanie i nie wydaje mi się żeby polskie morze było tańsze od Włoch

Weronika
Gość
Weronika

Ja właśnie wczoraj wrocilam znad Bałtyku. Bylam w Sopocie. To co napisalas jest 1000000% prawda.
Moim dzieciom gofry nie smakowaly. Lody tylko naturalne bo reszta topiła sie jak woda. Sztuczne byly mega i nie dobre.
Restauracja tylko jedna podpasowala moim dzieciom.
Tez jestem wybredna. Duzo bym zmienila.
Nawet 2 dni spędziliśmy na Helu botam ładniejsza woda i mniej ludzi.
Właściciele restauracji mysla tylko o tym jak zarobic $ nie myslac o reszcie społeczeństwa.

Joanna
Gość
Joanna

Tegoroczne wakacje spędziliśmy z dzieciakami ( 3 i 1.5 roku) w Dąbkach.To był strzał w dziesiątkę. Idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. W większości lokali mały kącik zabaw dla dzieci. Polecam najbardziej Fish Pub, miła obsługa, menu dla dzieci i przepyszne dania rybne nie mówiąc już o szarlotce z lodami,pycha?

Kasia
Gość
Kasia

W Dębkach?

Magda
Gość
Magda

Również polecam Dąbki. Jeździmy co toku do Laguny. Standard o niebo lepszy niż na zdjęciach z neta, super pokoje, pyszna kuchnia, super obsługa, życzliwi gospodarze. My wykupujemy abonament na jedzenie w restauracji właścicieli. ŚNIADANIE w formie obfitego szwedzkiego stołu – zawsze coś pysznego na ciepło. Obiadokolacja -dwa dania od 12-18 – z opcją jedno danie o 12 drugie może być do 18.00..Opłaca się. Mega super obsługa, ogródek dla dzieci, basen na powietrzu i sala zabaw na terenie. Dla dorosłych drewniana bania z gorącą wodą oraz sauna..

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Niestety potwierdzam. To samo w górach, to samo w Bieszczadach. Jedzenie taki syf, że już lepiej nakupowac kiełbasy i smażyć na grillu. Na majówkę byłem we Włoszech nad Gardą, obsługa bajka, jedzenie pyszne, ale cenowo trzeba przeliczyć na euro 1:1.

Ania
Gość
Ania

I znów w punkt! My byliśmy w Karwi. To mała miejscowość. Z czystym sumieniem mogę polecić tylko jedno miejsce, w którym warto zjeść. Piwniczka u Jerzego Waśkowskiego. Reszta – syf. Aczkolwiek u Pana Jerzego zabrakło nam krzeselka do karmienia.

Anes
Gość
Anes

My mamy wiele przygód z polskim morzem dlatego od jakiegoś czasu wybieramy wczasy zagraniczne :) Można znaleźć dużo fajnych ofert szczególnie na last minute za jakieś 1000 zł od osoby z pełnym wyżywieniem, aquaparkiem i innymi atrakcjami :) I woda zazwyczaj bajecznie czysta tam gdzie byliśmy, a niestety ja osobiscie po kapieli u nas w morzu dwukrotnie nabawilam sie wysypki na ciele, a siostra w tym roku zastała zamknięte plaże z powodu sinic i do najbliższej miała jakieś 8 km…. no i niestety w Polsce nigdy nie mamy gwarancji pogody, czego o Chorwacjach, Grecjach, Portugaliach nie możemy powiedzieć :)

Kasia
Gość
Kasia

A w Polsce pogoda – lipiec to najbardziej deszczowy miesiąc w Polsce. Więc jadąc do nas w lipcu proszę nie narzekać.
Sinice są zawsze gdy pojawia się dość wysoka temperatura, ale da się znaleźć plaże bez nich. 8 km to niedużo.

Beata
Gość
Beata

Ja bylam tydzien temu w Gdansku i naprawde zdecydowałam ze nie wroce tam podczas sezonu. Przy wejsciu na plaze 1 miejsce gdzie mozna się przebrać za darmo i wziac prysznic przy innych, prysznic „bez swiadkow” 2zl, toaleta 2zl. Parking na trawie, nie strzezony w ktorym brak miejsc 6zl/h! Nie wspomne juz o parawaningu i braku mozliwosci dojscia do morza. Widzialam nawet mini posesje zrobiona z parawanow ok 10x10m w srodku grilujaca rodzinka 4os. Miejsca noclegowe tylko pod warunkiem że chcesz minimum 3 dni( nie licz na weekendowy wypad) Na obiad tak jak piszesz suchy schabowy drobiowy, tortilla z czyms, kebab… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

Nie zgodzę sie z tym,ze wakacje za granica sa duzo drozsze. Mieszkamy na polskim morzem, takze na wakacje stad uciekamy :) Co roku jestesmy we Wloszech lub Chorwacji, autem, z dwojka dzieci. Zazwyczaj jedziemy docelowo w jedno miejsce, pobyt wykupujemy w biurze podrozy. Nie jestesmy bardzo wymagajacy, ale jezdzimi po 3-4 gwiazdkowych hotelach z wyzywieniem, czystych, eleganckich, prostych.. Zreszta w tych pokojach tylko spimy,wiec czego nam trzeba? Mamy duze, sloneczne pokoje, piekne lazienki, codzienne sprzatanie – standard.. W tym roku w Kalabrii mieszkalismy nawet w malym domku w klimacie poludniowym, otoczonym ogródkiem. Oczywiscie, ze sa oferty za grube pieniadze i… Czytaj więcej »

Malwina
Gość
Malwina

Witam:)
Hihi, też jestem z Trójmiasta i polskie morze rzadko mnie doświadcza w sezonie, jak również gdańska starówka. To chyba nasz trójmiejski standard;)
Pamięta Pani może jak się nazywał ten hotel pid Neapolem, w którym Państwo byli?
Pozdrawiam

Lidia
Gość
Lidia

Tydzień temu wróciłam z rodziną z Jastrzębiej Góry.
I jestem zdziwiona Waszymi relacjami. Drugi raz odwiedziliśmy Jastrzębią. Świetne miejsce.
Smażalnia i wędzarnia „Zapiecek”. Super miejsce.
Restauracja „Papay”- kącik zabaw dla dzieci, krzesełka i obsługa bardzo wyrozumiała i cierpliwa dla małych klientów.
Pyszna kawa i świetne jedzenie.

Miejsca parkingowe są:-) Można znaleźć bezpłatne parkingi.
Szukającym noclegu polecam „Willa Kotwica”. Ładne apartamenty do wynajęia. W willi kącik zabaw dla dzieci oraz plac zabaw przy lasku.

Oczywiście turystów mnóstwo, ale nie tak dużo jak w innych nadmorskich miejscowościach. Plaża czysta, może dlatego są kosze na śmieci:-)
Aha a personel w sklepach czy restauracjach uprzejmy i miły:-)
Polecam Jastrzębią Górę:-)

Natalia
Gość
Natalia

Też w tym roku byłam w Jastrzębiej Górze i warunki super,w większości restauracji kącik zabaw dla dzieci, obsługa miła i wyrozumiała a w papayu jedzenie pycha

Kuba
Gość

Byliśmy z Mrówami nad morzem w miejscowości Białogóra i tam… wszystko (prawie) było na prawdę super. Dla każdego coś, trochę plastikowych zabawek, ale były też drewniane. Był kebab i dwie smażalnie świeżych ryb, ludzie z obsługi raczej zadowoleni, a nie wkurzeni na cały świat, że turyści przyjechali. Było czysto i przyjemnie… nie jak na wypadzie na kilka godzin do Łeby :) Czuję, że idzie to w dobrą stronę.

Asia
Gość

Całe życie mieszkam na pomorzu, obecnie od 15 lat w Gdańsku i niczego nie jestem tak pewna jak tego aby unikać polskiego morza w sezonie. Brudno (plaże pełne petów),drogo, tłoczno i nawet te knajpy (w miejscach turystycznych) które poza sezonem serwują dobre jedzenie to latem tracą znacznie na jakości, do tego brak widoku na morze bo parawany…Nie polecam.
ps. na Bali wcale nie ma ładnych plaż ;)

Emka
Gość
Emka

Proszę nastepnym razem zainstalować sobie aplikacje TripAdvisor i czytać opinie o lokalach – o jedzeniu, obsłudze, toaletach i przystosowaniu pod kątem dzieci.
Jeśli idzie sie gdzieś na ślepo, to trudno oczekiwać pełnej satysfakcji.
Korzystam zawsze, gdy jestem na wyjeździe i jeszcze sie nie zawiodłam.

Kasia
Gość
Kasia

Aż odpaliłam komputer aby odpowiedzieć. Mieszkam nad morzem. Bałtyckim. I pracowałam w gastronomii we Władysławowie. W hotelach w Chałupach, Jastrzębej Górze i w Rekowie. I wypowiedzieć się mogę chyba. Gastronomia we Władysławowie woła o pomstę do nieba. W skrócie, podejście właścicieli jest takie by kupić najtaniej = najgorsze. Sprzedać jak najwięcej, żeby dużo zarobić, ale już pretensji o jakość nikt nie może mieć. Bo tanie… Taka chyba tutaj mentalność. Dodatkowo w rejonie półwyspu helskiego są ogromne korki, na które narzeka prawie każdy tutejszy. Ale jakoś ten turysta musi przyjechać, żeby zostawić tutaj pieniądze, więc to jest totalna hipokryzja. W hotelach… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

My od 3 lat jeździmy do Rowów. W sumie zaraz po zakończeniu roku szkolnego więc delikatnie przed sezonem. I nie mam takich wspomnień. Gofry robione na bieżąco. Ciepłe, chrupiące. Restauracje, do których chodziliśmy, miały kąciki dla dzieci. I dobre jedzenie też miały. Oczywiście kebaby i inne wynalazki też były ale my nie korzystaliśmy. Pozdrawiam serdecznie

Agata
Gość
Agata

Jako Gdynianka zaprzeczę stanowczo! Są wspaniałe miejsca w miastach nadmorskich – ale faktycznie, trudno o nie w tych miejscowościach, które żyją tylko w sezonie…

Anna
Gość
Anna

My byliśmy na Helu, tydzień temu. Było jak w raju. Wszystko i się podobało. Polecam!!!

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Byliśmy tydzień temu w Kołobrzegu- czyste plaże. nieprzeludnione i „niezaparawanione”(!), toalety blisko plaży, na plaży prysznic, przebieralnia. Budki z lodami naprawdę naturalnymi, a nie przełożonymi z komercyjnej lodówy do tej z napisem „naturalne” (niestety z niektórych miejsc tak właśnie smakują…). W samym mieście wybór knajpek z dobrym jedzeniem (korzystaliśmy z porad miejscowych i Trip Advisora). Jedyne co kulało, to atrakcje dla dzieci „na mieście”. Niby jest oceanarium, museum 6D,Miasto Myszy i inne, ale bez efektu WOW i drogie (w stosunku do oferty/atrakcji).

magda
Gość
magda

Faktycznie mało jest miejsc gotowych na rodziny z dziećmi, ale jest ich coraz więcej. Od kilku lat jeżdżę do Gąsek i w tym roku pojawiły się kąciki dla dzieci. Przy latarni nawet kury i koty chodzą więc dzieci mają się „czym” zająć :) Obsługa zależy gdzie, jedni przemili a drudzy jakby za karę tam byli. Najmilej wspominam zajazd Zagłoba, gdzieś przy drodze (nie pamiętam dokładnie). Obsługa przemiła, bez problemu nie tylko wymienili surówkę na gotowane warzywa, co na sam brokuł (taki typ mi się trafił co tylko brokuły chwilowo je), bez dopłaty z uśmiechem i „oczywiście nie ma problemu”. Nie… Czytaj więcej »

Magda
Gość

Kilka lat temu byliśmy pierwszy raz od DAWNA nad morzem, a dokładniej w Gdyni. Znaleźliśmy tam restaurację ze smaczną świeżą rybą podawaną na talerzach (!) i miłą obsługą. Smakowało i podobało nam się, więc wracamy tam za każdym razem. Ale faktem jest bylejakość w wielu miejscach i problemy z WC: wiecznie brudne i z kolejkami. A na Helu powaliło mnie to, że z restauracji pani pokierowala mnie do toalety w zaułek za budynkiem, gdzie za drewnianym płotkiem ogrodowym stał kibelek i wisiała umywalka. ;) Takie uroki podróżowania ;)

Ultimar
Gość

Uroki polskiego morza niezmiennie te same, przynajmniej udało się wyjechać a to już prawdziwy sukces, jeśli jak piszesz – nie było rezerwacji pokoju kilka miesięcy wcześniej. Oby w końcu model nadmorskich biznesów ewoluował i zacznie się stawiać na jakość, bo taka heca przy lecących jak łeb na szyję standardach kiedyś musi się skończyć. Pozdrowienia :)

Karolina
Gość
Karolina

A ja od kiedy mam dzieci szczerze nienawidzę polskiego morza… pokonanie kilkuset metrów spacerem z hotelu na plaże/obiad/piwko jest ponad moją cierpliwość (a spacer promenadą – horrorem). Ilość wszelkiego rodzaju kiczu i wszechobecny zapach frytury jest zatrważający (i jeszcze dźwięk cymbergaja grrr). Nie mam siły w ciągu 15 minutowego spaceru ciągle tłumaczyć, że nie kupimy skaczącego pieska/rycerskiego miecza/ciupagi!!!/jakiejś dziwnej glajdy lub innego badziewia… nie przejedziemy się na autku/koniku lub innym stworze, nie zjemy kolejnych lodów/waty cukrowej/popcornu/żelków itp. itd. Dlatego w tym roku pomimo idealnej pogody latem nie pojechałam z moimi chłopcami nad polskie morze. All inclusive w naszym przypadku też… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

W tamtym roku byliśmy w Rowach i było super ,3 dni przed wyjazdem nocleg ogarnialismy taki szybki spontan na wakacje i się udal, a rybę codziennie świerza bo nasz gospodarz też robił jako rybak . W tym roku jedziemy do Dziwnowa i się okaże co nas zastanie, niby mamy mieć parking i podrugiej stronie ulicy nowo wybudowany plac zabaw także jestem ciekawa co zobaczymy na miejscu.

Marta
Gość
Marta

Musicie na sprawę spojrzeć jeszcze z jednej strony. Nad Bałtykiem sezon trwa jak dobrze pójdzie 1,5 miesiąca, każdy chce postawić szybko i tanio budkę żeby tylko zarobić czasem na to aby przeżyć cały rok, bo stałej pracy brak. Często zdarza się, że interes ma się tylko jeden sezon bo na drugi rok ktoś przebije dzierżawę, którą my jesteśmy w stanie zapłacić. Mieszkam nad morzem i wiem, że jest wiele do zrobienia, ale tez widzę ile z roku na rok jest nowych inwestycji. Do Włoszech czy Hiszpanii nigdy nie dorównamy ale idzie ku lepszemu. Życzę miłych wakacji.

Emi
Gość
Emi

Pochodzę z Gdańska, od kilku lat nie byłam nad polskim morzem ale chyba nic się nie zmieniło. Mieszkam na stałe zza granicą często chodzimy do restauracji z córką i w większości jest kącik dla dziecka, lub dostaje kredki i kartkę do rysowania. Pozdrawiam

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Wiejsko fajnie smacznie i restauracje z placem zabaw to wyspa sobieszewska Wlasbie wróciliśmy Na początku szok co to jest (przyzwyczajeni do hotelu z basenami i kids club dosznalismy szoku) postanowiliśmy podskoczyć od top wakacji i właśnie tam się wybraliśmy pod domek Rewelacja kilka domków z dostępem do jeziora i możliwością złapania także dla dzieci, małym placem zabaw i 800metrow do morza z pystankiem ba świeżo wędzona rybkę albo restauracja żagiel z placem zabaw Rewelacja To miejsce gdzie można wspominać biwaki szkolne, kolonie i te klimaty Naewno wrócimy

Bożena
Gość
Bożena

My na wyspie Sobieszewskiej byliśmy e hotelu Orle. Może standardy w pokojach nie są idelane, bo widać że przydałby się remont to poza tym jest plac zabaw fla dzieci na dworze, sala zabaw i osobne wyjście na plażę. Wyżywienie jest na miejscu i przystosowane do dzieci ;)

Anna
Gość
Anna

Ja tez lubie nasze Morze choc wiele osob puka mi w czolo ze przeciez tam nigdy nie ma pogody…. My rok temu bylismy w Sianożętach kolo Koĺobrzegu w Collins Beach. Tak świetnego miejsca dla rodzin z dziecmi to nigdy nie widzialam. Za rok tam wracamy bo w tym roku jedziemy w góry specjalnie dla córki ;) syn jeszcze nic z tego nie wie także za rok nasz Collinsik:)

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Nie bardzo lubię bywać nad polskim morzem, i nie morze jest tu przeszkodą, tylko tragiczne warunki wypoczynku. Pokoik z krzesłami ogrodowymi za cenę apartamentu w Hiszpanii, brak toalet publicznych, pseudo restauracje bez toalet, bo wysyłają kilometr dalej do publicznej, i w tym czasie wywalają wam obiad, bo kolejka półgodzinna. W dodatku nasrane za przeproszeniem, dziadowskie kolejki, karuzele itp co dwa metry. Najgorsze pod tym względem było mielno. Najlepsze są małe miejscowości, Dziwnów jest fajny, czysto i spokojnie, restauracje nie straszą brudem. Świnoujście też jest ok. Dziwne jest też, że w każdym kraju można kupić obiad dziecięcy oprócz Polski. Nie każda… Czytaj więcej »

Patrycja
Gość
Patrycja

Oj, znów bez przesady, Rok temu byliśmy w Ustce. Z dwójką dzieciaków (2,5 i 4,5) i nie było wcale tak tragicznie.
Dzieciaki do dziś wspominają.
Zobaczymy jak będzie w tym roku w Mrzeżynie.

Agata
Gość
Agata

My akurat jesteśmy na Chorwacji na ktora jeździmy od lat siedmioosobowa rodziną. Nad polskie morze nie jeździmy że względu na zimne morze nawet gdy jest 40 stopni w słońcu dzieci trzepia się jak osika wychodząc z wody. Na plaży w Sopocie dziecko przebiło nogę na kapsli bo wszędzie pety i kapsle. Jest atmosfera ale to wszystko. Na temat jedzenia nie będę się wypowiadać ponieważ lata już nie jeździmy nad nasze morze ewentualnie na weekend majowy.

Ania
Gość
Ania

Witam. Po długiej przerwie bo ostatnio morze odwiedziłam w 2013 roku i byłam z koleżanką własne w Ustce i myślałam że tylko my jesteśmy takie wybredne. Co się naszukalysmy ryby to nasze. Za to ten rok był cudny. Łeba piękna miejscowość. Hotel Twardowski przemiła pani właścicielka. Mogliśmy nawet z małym dzieckiem korzystać z pokoju do 17 pomoże że sobą hotelowa kończy się o 10. Pyszne śniadania w formie szwedzkiego bufetu. Na obiady chodziliśmy do miasta. Pyszne jedzenie i bardzo miła obsługa w knajpce honotu. Żadnej panierki na rybie duże porcje . Kelner pytał czy wszystko smakuje. Gdy zrobiło się chłodniej… Czytaj więcej »

Maja
Gość
Maja

Mieszkam w Trójmieście od urodzenia i uwielbiam nasze morze wiosną, latem jesienią i zimą, ale gdybym mieszkała na południu Polski to na wakacje jeździła bym do Włoch czy Chorwacji. Niestety infrastruktura u nas jest jaka jest, a z pogodą trudno trafić. Byłam na każdej plaży w Trójmieście, mam swoje ulubione miejsca, głównie spacerowe, ale również takie gdzie można się wykąpać, poleżeć, czy zjeść. Kiedy mamy ładny weekend to wsiadamy w samochód i jedziemy na półwysep dla odmiany, a kiedy mamy ochotę na rybę, to kupujemy u rybaków i robimy w domu ;) Każdy kto tu mieszka, wie których plaż unikać… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Dlatego bardzo polecam Jastarnie. Mala, cicha urokliwa miejscowość w której od paru lat można zjesc na naprawde wysokim poziomie, napić sie pysznej kawy i zjesc najlepszą bezę na świecie.

Bożena
Gość
Bożena

Ja szczególnie polecam restauracje Homar, pyszne jedzenie i super obsługa.

Karolina
Gość
Karolina

Nie zgodzę się z autorką, od kilku lat spędzamy wakacje w Dąbkach i zawsze wracamy zadowoleni. Z jednej strony morze z drugiej jezioro. Jedzenie świeże i zdrowe, restauracje przystosowane dla rodzin z dziećmi.

Magda
Gość
Magda

Kocham nasze morze, jeździmy kilka razy do roku. W zimie i w lecie. Mamy swoje miejsca których nigdy nie zmieniamy. Chłapowo i Jastrzębia Góra. Polecam każdemu. W Chlapowie w lecie ludzi w sam raz, pyszne świeże jedzenie w DW Klif. Do Jastrzębiej jeździmy w zimie do Primavery. Raj dla dzieci, pyszny posiłki. Może jezdzicie w źle miejsca. Pozdrawiam

Laura
Gość
Laura

Halo halo !
Polskie morze NAJLEPSZE
Porownujecie 10 tyś za granicą?
Wydajcie tyle w Polsce !!
ŁEBA!!
To jest to czego szukacie !
Mega ogromna plaża (fakt że dużo ludzi ) Ale to o czymś świadczy!
Miejsce urokliwe
Wszędzie blisko !
Atrakcji mega dużo
A auto ? Zostawiamy pod noclegiem bo wszędzie tanio pojedzie meleks :)
A jak rodzic myślący to bierze dziadków ze sobą którzy w nocy dzieci popilnuja
A sami zmęczeni życiem codziennym rodzice wyskakują na pyszną kolację spacer po plaży i na deser karaoke lub dancing.
BO RODZICOM TEZ SIE NALEZY !!!

aga
Gość
aga

10tys na 2 tyg dla 4 os????? Skąd wy macie taka kase???? Ja jadac na tydzien w 4 os (2 + 2dzieci) mam ok 1000-1500zl (w tym nocleg, dojazd, wyzywienie i zachcianki).

Hermenefilda
Gość
Hermenefilda

Witam koło Ustki polecam Poddąbie a tam miodowe piaski.

Aga
Gość
Aga

Na Bali nie ma pięknych plaży – niestety ;)

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Mimo ze urodzilam sie w Świnoujściu i mam sentyment do tego miasta to od 7 lat z rodzinką w okresie wakacyjnym jeździmy w góry (bardzo polecam nowo otwarty hotel Green Mountain w Karpaczu) a nad nasz Bałtyk jesienią lub zimą w okresie ferii zimowych. Można wówczas w przystępnych cenach skorzystać z ofert hoteli 5* gdzie dba się o każdego gościa. Pozdrawiam

Ania
Gość
Ania

Hej! Jestem z Gdyni i choć nie spędzam tam już wakacji, to z całego serca polecam Gdynię i Trójmiasto na urlop. Zdecydowanie można znaleźć fajne knajpki i miejsca przystosowane dla dzieci (podaje maila mogę polecić parę miejsc gdzie chodzą ?lokalsi?). Jeśli chodzi o otwarte morze a nie Zatokę, to niestety Władysławowo, Ustka i inne popularne kurorty są przez ludzi z Pomorza najczęściej pomijane. Wszystko co mi się kojarzy z tymi miejscami to zatrucie starą zapiekanką i stoiska z chińskimi zabawkami. Jest parę mniej popularnych miejsc do których warto pojechać nad morzem, i te mniejsze miejscowości bardzo polecam. Osobiście także bardzo… Czytaj więcej »

Dominika
Gość
Dominika

My byliśmy z naszymi dziećmi (3 lata i 1,5 roku) w Poddąbiu, około 15 km od Ustki.
Hotel piękny, typowo dla rodzin z dziećmi (Dom nad morzem), cena super i parking. Sala zabaw dla dzieci w hotelu. Budek na wiosce mało, bo to wioseczka. Wszystkie restauracje i lodziarnie z kącikami dla dzieci, place zabaw. Więc my zadowoleni i dzieci też choć padało przez 4 dni z 7 co tam spędziliśmy. Wakacje kosztowały nas mało ponad 3 tys.

Daria
Gość
Daria

Zgadzam sie calkowicie z tym co opisalas .Fajnie ze odwazylas sie napisac i podzielic Twoimi wrazeniami. Sama mieszkam za granica Polski, ale dosc regularnie odwiedzam polskie morze glownie przez to ze obecnie mieszka nad Baltykiem moja rodzina. Porownania nie ma z innymi krajami. Choc wiele dobrego dzieje sie w Polsce to stwierdzam ze jeszcze trzeba wiele zmienic. Przede wszystkim mentalnosc Polaka. Ceny czesto jak w kurortach nadmorskich krajow srodziemnomorskich ale jakosc uslug pozostawia wiele do zyczenia. Na prawde czasami jest mi wstyd przed mezem za kraj mojego pochodzenia . I nie dziwie sie absolutnie ze inne kraje europejskie kierujac sie… Czytaj więcej »

Iwona
Gość
Iwona

Uwielbiam polskie morze ale nie te nasze pożal się Boże kurorty tylko jakąś małą miejscowość gdzie nie ma tłumów na plaży a i obsługa jest milsza i docenia gości.

Robert
Gość
Robert

Więcej jak pół wieku od urodzenia mieszkam w Ustce ,najlepszym tego dowodem – że autorka artykułu mija się z prawdą – jest brak miejsc …Sporo wyjeżdzam na wczasy w roku z 4 razy ,pamietam też lata jak sezon trwał max 3 miesiące około 50% ludzi przebywających na wczasach to obcokrajowcy – nie ma w Polsce regionu tak rozwiniętego jak wybrzeże na przestrzeni ostanich 20 la,t hotele SPA czesto w wioskach letniskowych 5 gwiazdkowe Rowy ,Jarosławiec,Dzwirzyno Pobierowo w budowie Gołębiewski ,Jastrzebia Góra …Nie wiem czy Swinoujscie ,Kołobrzeg ,Ustka ,Sopot muszą zabiegać o klijenta to uzdrowiska całoroczne …Pewnie wszędzie znajdzie się przykłady… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

Morze Bałtyckie polecam jesienią – ludzi prawie nie ma, otwarte tylko knajpy z prawdziwego zdarzenia ;) Mieszkam nad Bałtykiem (przez nas nazywanym Kałtykiem :P) , ale chodzę nad nie właśnie w tym czasie ;) A co do plaż na Bali – dla mnie były olbrzymim rozczarowaniem – brudne okropnie. Z resztą jak całe Bali – mocno przereklamowane ;)

Wisnia_the_besy
Gość
Wisnia_the_besy

A ja polecam Ustronie Morskie można zjeść super rybkę i nawet smażone szproty. W Niechorzu również super rybka i są knajpy z kącikami dla dzieci. A w Dabkach było najlepiej bo obok restauracji stał dmuchaniec i rodzice mogli wypić piwko i zjeść a dzieci pobawić się. Także można tylko trzeba poszukać :)

Małgorzata
Gość
Małgorzata

A ja jestem w Holiday Park w Rowach, przeżyłam szok. Zapłaciliśmy za domek plus wyżywienie (śniadanie i obiadokolacja) plus parking 8600 zł za 10 dni 2 dorosłych plus 3 dzieci (12,8 i 10 m-cy). Rezerwacja w styczniu, teraz to ponad 12 tys za taki pobyt…Brak wody w kranie, 4 rolki papieru i nic więcej, ręczniki, wanienka, krzesełko do karmienia, łóżeczko dodatkowo płatne, basen wewnątrzny zamykany o 20… Mało tego, trzeba jeszcze dopłacić za zużytą wodę i prąd. Może się czepiam, ale w dzisiejszych czasach papier toaletowy pod przydział??? Ręczniki to już standard, ale chyba nie w Holiday Park. ?? Morze… Czytaj więcej »

Bożena
Gość
Bożena

Nad polskie morze jeździmy co roku w czerwcu przed sezonem. Pogoda mieszana jak to u nas bywa, ale zanim pojedziemy to się przygotowujemy i szukamy restauracji w których warto zjeść i tak np. baaaardzi polecam w Jastarni restaurację Homar. Jedliśmy tam codziennie a obsługa super dla nas dla córki, a jedzenje tak dobre, że żałujemy że tak daleko tam mamy. Natomiast od kilku lat jeździmy na wakacje, w mejsca które oferują wyżywienie. Może z jednej strony minus bo trzeba być na czas, ale jak się ma morze prawie za bramą to nie jest to duży problem. W tym roku po… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Nie wiem, czy to ta sama Ustka. Bo akurat my tam zajeżdżamy co rok. Parkingi są zaraz przy wjeździe do miasta, bezpłatne. Żarcie najwspanialsze w takim barze a la mleczny w centrum, dziecku strasznie smakowało, bo swojsko – pomidorowa z kluskami jest. Plaże to co kto lubi – my tłumów zdecydowanie nie – mieszkaliśmy zawsze na wsi koło morza. Teraz mamy własne mieszkanie. Pogoda cudowna. Nawet jak pada, to dziecko ma kałuże w lesie i potrafi kilometr iść 2 godziny. I dla zdrowia nieocenione miejsce pobytu. W zagranicznych kurortach pozaeuropejskich powietrze bywa gorsze, niż w Polsce, a tam się leczymy… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

W dorosłym życiu byłam nad morzem 2 razy: 6 lat temu jeszcze bez dziecka i w zeszłym roku już z 3,5 latkiem. Obydwa pobyty wspominam bardzo dobrze. Pierwszy był w Trzęsaczu/Rewalu. W Rewalu kilka bardzo dobrych restauracji gdzie można było smacznie zjeść. W zeszłym roku byliśmy w Mikoszewie, odludzie zupełne, ale wspominam bardzo dobrze! Do restauracji trzeba było pojechać kilka kilometrów ale było warto ;)

Kinga
Gość
Kinga

Pochodzę z Ustki i często wracam w rodzinne strony, również w sezonie. Część rzeczy rzeczywiście wygląda niestety tak, jak to Pani opisała, jak np. brak toalet czy znaczna ilość budek gastronomicznych z jedzeniem wątpliwej jakości. Niemniej jednak z częścią rzeczy muszę się z Panią nie zgodzić. Nic nie usprawiedliwia oczywiście oszustwa w dostępności miejsca parkingowego w cenie mieszkania. Ciężko jednak wymagać od miejscowości, która ma na co dzień niecałe 20 tys. mieszkańców, a w której liczba przebywających osób zwiększa się w sezonie letnim kilkukrotnie, żeby tak samo zwiększała się liczba miejsc parkingowych w pobliżu najbardziej popularnych miejsc; trzeba by było… Czytaj więcej »