Jak sobie radzić z high need baby i nie zwariować?

DSC_8093

Noworodki tylko jedzą i śpią! Zdanie, które przyprawiało mnie o frustrację w pierwszych miesiącach macierzyństwa. Bo zaraz po nim następowały kolejne: „Jakim więc cudem nie masz na nic czasu? Powinnaś się lepiej zorganizować!”. Taaa… I jeszcze: „Ciesz się tym okresem, jest taki piękny!”, „Potem będzie tylko gorzej, zobaczysz!”, „Jak zacznie chodzić, to jak ty dasz radę? Wtedy dopiero da w kość, wszystko będzie rozwalać i zrzucać!”, „A bunt dwulatka jak wytrzymasz, skoro już teraz narzekasz?”. Bla, bla, bla…

Mówiły mamy, które high need baby nie znały nawet ze słyszenia. Ty raczej do nich nie należysz, prawda? Skoro kliknęłaś w ten tytuł, na pewno wiesz, o czym mówię ;). I potrzebujesz słowa otuchy. Albo wór dobrych słów cały! Tak jak i ja potrzebowałam, a zamiast tego dostawałam „złote rady”, które nijak się miały do rzeczywistości z moim wymagającym dzieckiem.

Pewnie też te rady znasz: musisz przyzwyczajać do hałasu, kiedy śpi. Nie zamykaj drzwi do pokoju! Uruchom odkurzacz, to ZAWSZE działa! Nie noś tyle, bo się przyzwyczai! Włóż do wózka i wystaw na balkon, na pewno zaśnie! KAŻDE dziecko lubi spać na świeżym powietrzu. Włącz karuzelkę! Nie biegnij od razu, dziecko czasami musi sobie popłakać…

Ode mnie takich rad nie usłyszysz. Ale zanim cokolwiek napiszę, chciałabym, żebyś zdała sobie sprawę, że życie z high need baby to nie koniec świata, choć tak ci się na pewno czasami wydaje. Przede wszystkim pomyśl, że inni naprawdę mają gorzej. Na przykład ja ;), bo wszystko wskazuje na to, że mam dwójkę takich dzieci, a nie jedno!

I wiem jak nikt, że high need baby potrafi dać w kość. Były wróć! Są chwile, w których chciałoby się faktycznie własne dziecko wystawić w wózku na balkon. Nie, wcale nie po to, żeby pospało na świeżym powietrzu dla zdrowotności (bo ono i tak nie zaśnie!), ale po to, żeby te cholerne drzwi zamknąć z hukiem i udawać, że się żadnego dziecka nie ma.

No ale ono jest. I żeby nie zwariować, warto zmienić myślenie. Do czego ja dorosłam dopiero przy córce ;).

To wcale nie jest dziecko wymagające, tylko dziecko potrzebujące. Bliskości, ciepła, zapachu rodzica czy jego bicia serca – whatever! Tego wszystkiego, do czego zostało przyzwyczajone przez dziewięć miesięcy w brzuchu. Poza tym nie uleży takie w jednym miejscu i nie zabawi się własną skarpetką nawet przez sekundę, ale to kolejny powód do radości i dumy, bo oznacza, że mamy w domu prawdziwy nieoszlifowany diament – dziecko sprawne i ruchliwe, pieruńsko ciekawskie, a więc w efekcie… Inteligentne!

DSC_8045

DSC_8060

Prawda, że bomba? Dlatego w tekście zamiast terminu high need baby będę używała innych: przytulas i mała przylepka.

1. Nieodkładalność.

To chyba główna cecha. Mały przytulas nie poleży nawet sekundy, jeśli nie leży na twoich rękach. Lub ty nie leżysz z nim. Na nic karuzelka, mata, miś, grzechotka – to dziecko w ogóle tego nie widzi! Jeszcze się wkurza, że coś mu nad głową majta czy gra. Za to kwadrans cały może patrzeć w twoje oczy. Czy to nie jest piękne?

Co pomaga: rodzic ofc. Noszenie na rękach, głaskanie, mówienie, śpiew. Jeśli więc chcesz mieć czasami wolne ręce, pomyśl o zakupie chusty – te dzieci są do niej wprost stworzone!

DSC_7958

Plusy (bo uważam, że w każdej sytuacji warto takowych szukać!): wyrabiasz biceps i triceps. Nie masz też czasu jeść, wiec szybciuchno wracasz do figury sprzed ciąży. To również spora oszczędność, bo dziecko twoje gdzieś tak do roku w ogóle nie interesuje się zabawkami. Oprotestuje wszystko, bo jedyne, czego potrzebuje do szczęścia na tym etapie życia – to ty :).

2. Sen.

A właściwie jego brak. Zwłaszcza w pierwszych miesiącach, bo przytulas rodzi się bez umiejętności zasypiania. No nie potrafi i już. Nawet jeśli jest zmęczony – zamknięcie oczu będzie ostatnią rzeczą, którą zrobi! Najpierw zadrapie sobie oczka, uszy i nosek, a na końcu wpadnie w czarny dół rozpaczy, który głośnym krzykiem obwieści rodzicom oraz wszystkim sąsiadom.

Jeśli mamie jakimś cudem uda się maleństwo uśpić (a trwa to naprawdę godzinami!) to ono i tak obudzi się po 5, nooo… Maks po 15 minutach. Tylko po to, żeby sprawdzić, czy mama na pewno nadal jest obok ;).

W zasadzie przytulasy nie zapadają w głęboki sen. Moje dzieci np. drzemią z jednym otwartym okiem. Serio, jak królik, który boi się ataku dużego zwierza. Nie bardzo się dziwię, bo sama mam lekki sen, z którego potrafi mnie wybudzić mucha latająca w sąsiednim pokoju ;).

Masz więc dwa wyjścia – akceptować lub walczyć. Z synkiem walczyłam, bo za punkt honoru postawiłam sobie, że nauczę go samodzielnego zasypiania. Bywało różnie, częściej gorzej niż lepiej, ale zasypiać już umie, więc jakiś tam „sukces” odniosłam. Nie wiem tylko, czy cena nie była zbyt wysoka. Z córką złożyłam więc broń od razu i śpi sobie jak ta lala na moim ramieniu w dzień i obok mnie w nocy. Za dwa lata będę mogła powiedzieć, które podejście jest lepsze ;).

Co pomaga: biały szum: Szumiś, suszarka lub YouTube. Wszelkie otulacze: bambusowe, muślinowe, może być najzwyklejsza pielucha tetrowa, którą w momencie przysypiania dziecka zasłaniasz uszy i oczy (zwłaszcza na spacerze, bo pozwala odciąć się od świata zewnętrznego). Chusta. Usypianie w trakcie karmienia lub smoczek (ale w połączeniu z rękoma, bo inaczej zostanie wypluty). Czasami wózek, ale pod warunkiem, że: przyzwyczaisz (nie każde się da), nie zatrzymasz (Kostek wybudzał się z krzykiem za każdym razem, gdy choćby na sekundę stawałam na światłach). Czyli wystawianie na balkon = często histeria. Podobnie wkładanie obudzonego delikwenta do własnego łóżeczka. Odkładanie takiego, który zasnął, też. Moja córa ma na przykład niesamowity, wbudowany chyba fabrycznie radar – wystarczy, że oddalę się na metr, a ona płacze, chociaż wydawało mi się, że zasnęła już naprawdę głęboko.

Plusy: po takim treningu żadne rodzicielskie wyzwanie nie będzie dla ciebie straszne. Serio! Bunt dwulatka? Pikuś! Kolejny poród? Łatwizna! Plucie brokułami na odległość? Kaman! Przez ponad rok walczyłam o spokojny sen całej rodziny! To dopiero było!

DSC_7995

3. (Nad)wrażliwość.

Może być w zasadzie na wszystko. Na dotyk, dźwięk, światło, a w późniejszym wieku – na nowe smaki (co objawia się odruchem wymiotnym, jeśli ukryjesz w klopsie choćby ziarnko grochu ;)).

Co pomaga: na pewno nie eksponowanie na bodźce :). Im częściej będziesz ten odkurzacz włączać, żeby dziecko się przyzwyczaiło, tym bardziej będzie ono nerwowe. Z im większym uporem będziesz próbowała uśpić malucha w salonie – tym głośniej będzie ono krzyczeć. Wiem to, próbowałam z Kostkiem, bo jeszcze wtedy słuchałam rad innych, na przykład takiej, że nie ma co przesadnie chuchać i dmuchać, dziecko musi się dostosować do rodziców, a nie rodzice do dziecka.

Tu się zgina…!

U nas pomogło jednak odcięcie od bodźców, czyli wszystko, co opisałam wyżej. Przytulenie, ale takie mocne, zasłonięcie dłonią uszu, otulacze na twarzy, biały szum, który tłumi odgłosy z zewnątrz. No i cierpliwość, bo wszystko to w końcu mija.

Plusy: z wrażliwych dzieci wyrastają wrażliwi dorośli i może takie dziecko nie zostanie potem politykiem czy biskupem, ale fajnym człowiekiem na pewno :). Takim, co i wiersz zrozumie, i zachwyci się kwitnącymi na drzewie kwiatami, a potem wzruszy losem bezpańskiego psa.

4. Płacz.

Przytulasy już tak mają, że reagują intensywnie na wszystko. Dlatego możesz mieć wrażenie, że twoje dziecko płacze non stop, od rana do wieczora: nie tylko kiedy czuwa, ale również przez sen lub w trakcie jedzenia. I nie, to nie jest owa sławetna kolka (choć na początku rodzice lubią sobie tłumaczyć, że gdzieś na zewnątrz tkwi przyczyna, bo to daje nadzieję, że wystarczy ją wyeliminować: np. podać syropek lub herbatkę na brzuszek, żeby zapanował spokój). No niestety – to charakter. Właściwie wszystko może być powodem protestu: raz, że światło, a po chwili, że światła nie ma. Hałas i cisza. Nadmiar bodźców i nuda. Pusty brzuszek – pełen brzuszek. Smoczek w buzi – smoczek, który wypadł.

Nierzadko przytulas z jednej strony dąży do kontaktu z mamą – z drugiej ją odrzuca. Bywa więc, że: przytulasz – źle, nie przytulasz – jeszcze gorzej! Hitem jest moja córa, która potrafi się na tatę śmiertelnie obrazić, bo wziął ją na ręce, a potem strzelić focha, że odłożył. No ale znowu całym sercem rozumiem, bo mam podobnie ;). Nie raz, nie dwa miałam pretensje do męża, że nie przytula wcale, a potem, że przytula za dużo i przeszkadza, akurat jak zajęta jestem.

Co pomaga: świadomość, że czasami nie pomaga nic. To nie twoja wina, że dziecko płacze więcej niż inne maluchy. Robisz wszystko, co możesz i jesteś naprawdę wspaniałą mamą!

Plusy: z małych uparciuchów wyrastają duże uparciuchy, czyli zorientowani na osiąganie zamierzonych przez siebie celów dorośli. Jak Kostek się uprze, że chce dostać jajo (z Kinder Niespodzianki), to nie ma to tamto – jajo być musi! Jak ja się trzy lata temu uparłam, że z moim blogiem dogonię największe parentingi, to tak długo przy nim dłubałam, aż udało się… Przegonić! ;)

DSC_8036

Na koniec musisz wiedzieć, że:

Z miesiąca na miesiąc będzie coraz łatwiej.

DSC_8066

DSC_8068

DSC_8069

DSC_8070

DSC_8074

DSC_8079

Podczas gdy inne matki będą sobie rwały włosy z głowy, bo maluch coraz mniej drzemie, ty będziesz się cieszyć, że coraz rzadziej w ciągu dnia musisz powtarzać całą akrobację z usypianiem.

Podczas gdy inne matki zaczną rozpaczać, że dziecko biega (ucieka, skacze, zagląda, zrzuca), ty będziesz przeszczęśliwa, że zaczyna poznawać świat nie tylko z perspektywy twoich rąk.

Podczas gdy inne matki na placach zabaw będą narzekać, że maluch ciągle trajkocze (pyta, marudzi, buntuje się), ty będziesz dziękować niebiosom za ten krzyk z konkretnym żądaniem, a nie płacz niemowlęcy od rana do nocy, z którego mogłaś się tylko domyślać, o co naprawdę chodzi.

Pamiętaj, że nie znasz terminu: „leżące dziecko”, więc takie skaczące po kanapie z okrzykiem Indianina na ustach tym bardziej cię nie zaskoczy ;).

DSC_8013

spodnie i koszulka Kostka – STĄD
spodnie i koszulka mamy – STĄD

DSC_8083

46
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
37 Comment authors
AgnieszkaKasiaEwaPamelaNemoM Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Aga
Gość
Aga

Wydawało mi się, że mam High Need Baby. Na całe szczęście u nas to były ‚tylko’ kolki, które po 3 miesiącu odeszły jak ręką odjął i świat stał się piękniejszy. Ciężko było, ale czytając takie posty, wiem jaką szczęściarą jestem mając dziesięciomiesięczne niemowlę, które czasem potrafi zabawić się samo sobą nawet ponad GODZINĘ :o.
P.S. Nie komentuję, ale bardzo regularnie zaglądam i wyczekuję każdego posta, bo gdy mamy gorszy dzień (a jest ich wiele, jak to z dziećmi), twój blog przynosi mi ulgę, że nie jestem w tym sama ;).
Pozdrawiam :)

oll
Gość
oll

Podobnie do tego podchodzilam. A jak kolezanki dobra rada mi dogadywala ze to ni3 moze tak byc ze placze ze nosze czy usypiam synka albo za duzo glaszcze itp odpowiadalam ze jak do 18 mu nie przejdzie to zacznie sie wtedy martwic ;) zasada: nosze tule i całuje naprawde skutkuje pozytyqnym podejsci3m do roznych „problemow”

Żonaelektryka.pl
Gość
Żonaelektryka.pl

Moja córka była i nadal jest typowym dzieckiem HN. I nadal śpi z nami bo nie przesypia wciąż w nocy. Sama w łóżeczku budzi się co godzinę a z nami przesypia spokojnie ok 5h. Nie lubi zostawać sama w pokoju wciąż potrzebuje naszej obecności albo choć świadomości że jesteśmy tuż obok. Modlę się by synek który ma za chwilę przyjść na świat był mniej wymagającym dzieckiem ale jeśli nie to wiem że dam radę i że nic mnie nie zaskoczy?

Zabiegana Mama
Gość
Zabiegana Mama

Nie doświadczyłam, ale różnie może być, więc dokładnie przeczytałam cały wpis. W końcu do trzech razy sztuka.. ;)

Milena
Gość
Milena

ja mam ponad 30 lat i nadal nie lubię być sama :P ….. mój mąż mówi ,że jestem UZALEŻNIONA od ludzi…. podobno byłam TURBO wymagająca ….. hahahaha Ściskam i życzę MOCY :P

Milena
Gość
Milena

https://www.youtube.com/watch?v=Lh352rqnZBE

POLECAM dziewczyny !!! słuchajcie i tulcie się …..

Karolina Matyjaszczyk
Gość
Karolina Matyjaszczyk

Korzystaj z tego bo ja musze szukać wymówek przed mężem żeby mała poprzytulac ;D a niestety sama zainteresowana nosić i tulic nie bardzo się lubi i zasypia samodzielnie a ma 2 miesięce :( starsza córka była bardziej wymagająca ale tego nie docenialam

Zwariowana Anka
Gość
Zwariowana Anka

Tak tak tak i jeszcze raz tak! Zgadzam się Tobą w 100% – zresztą po raz kolejny. Mam w domu 2,5 letniego przytulasa, który przepłakał całe, swoje pierwsze po urodzeniu noce w szpitalu i kontynuował to jeszcze dłłuuugo (kolka? teraz w to wątpię). Nadal śpi przytulony do nas, owszem czasem zdarza mu się zaspać parę godzin w swoim łóżeczku – ale tylko czasem…W nocy nadal budzi się parę razy i na przykład chce pić mleko a jak już chce to albo dostanie albo wszyscy nie będziemy spać do rana, bo po każdej krótkiej drzemce będzie go żądał z płaczem znowu… Czytaj więcej »

alex_lola
Gość
alex_lola

Jestem zdania, ze kazde dziecko jest inne, wymaga czego innego. Moj pierwszy syn sypial we własnym łóżeczku do momentu pierwszej pobudki na jedzenie ;). Byl przytulasem, ale tez potrafil bawic sie swoimi grzechotkami przez bardzo dlugi czas. Teraz jako 5latek, jest tak madrym chlopcem ze momentami sama jestem pełna podziwu a zarazem dumy :). Teraz mam 10 miesięczniaka, ktory jedynym miejscem w domu w ktorym spi najlepiej jest jego wlasne łóżeczko i to tylko polozony i pozostawiony z muzyka z radia w tle, wyjazdy gdziekolwiek sa mega trudne, bo synio usnie jedynie podczas spaceru. Normalne łóżko a obok ktos –… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

Jezu Chryste pierwszy miesiąc to byla masakra. Istny horror. Tego sie nie da opisać slowami. On wyl i ja wylam, on sie darl i ja się darlam… bo już nie moglam znieść tego placzu… nom stop od rana do wieczora… a później bylo już z górki… caly czas jest lepiej. I masz racje raczej malo co mnie zaskoczy ;)
Chociaz nie lubie określenia high need baby, jakos dla mnie to kliniczne brzmi, i malego tak nie nazywam. Jak ma gorszy dzien to nazywam go przylepa ;)

salus salus
Gość
salus salus

Rewelacyjne zdjęcia ?

Ali
Gość
Ali

Jako posiadaczka High Need Baby w postaci pierworodnego syna podpisuje sie pod tekstem rekami i nogami! U nas jeszcze dodatkowym problemem bylo to ze Mlody nie uznawal smoczka wiec usypianie bylo koszmarem. I niestety mimo ze ma juz 2,5 roku i generalnie jest o niebo lepiej niz jak byl niemowlakiem to wciaz mamy problem ze spaniem- usnie tylko jak bede przy nim lezala i bedzie sie budzil mniej wiece co 2 godz zeby sprawdzic czy jestem, a jak mnie nie bedzie to histeria! I niestety nie moze byc nikogo innego tylko mama – tata, babcia czy ciocia moga byc fajne… Czytaj więcej »

iwona lewandowska
Gość

Mój starszy syn, nomen omen tez Kostek był i jest nadal HNB. Na drugie dziecko zdecydowałam sie dość szybko, wiedziałam , ze co mnie nie zabije to mnie wzmocni, ale dostałam anioła. Dopiero przy młodszym poczułam radość z macierzyństwa, chciało mi sie żyć. Gdzies głęboko i to silniejsze ode mnie, ale mam do starszego żal ;( wiem ze to nie jego wina ale moja tez nie i nie potrafię o tym zapomnieć ;( waliłam głowa w ścianę zeby zagłuszyć jego płacz ;(

Majniaki
Gość

Mój high need baby, wróć, przytulas ma już prawie dwa latka. Zaczynam obawiać się, że nigdy z tego nie wyrośnie…

flo
Gość
flo

Dopiero teraz gdy moja corka ma 7mscy w 1000% rozumiem to o czym piszesz.. Flo przynoszac do domu ze szpitala to jakbym aniola niosla. Nawet ostatnio trafilam na maila jak do kolezanki pisalam dwa dni po tym jak juz w domku bylysmy cyt. ; Flora tylko je i spi, przekochana…” i to by bylo na tyle. Dziecko tylko je i spi?? Aha okej – ale nikt nie mowi ze co 3 h przez cala dobe. Z czego bilans wynika taki: placz bo glodna, zje i mokro albo brzuszek boli, usypianie na rekach, przgotowanie nastepnej wody do butli, lekkie przebudzenie dziecka-… Czytaj więcej »

Ania Andrzejewska
Gość

U mnie tylko nadwrażliwość, więc chyba powinnam się cieszyć :D

Marta Bzdunek
Gość
Marta Bzdunek

Jak to wytrzymałaś?
Mój Jaś ma dopiero 7 tygodni a ja jestem na skraju…wszystkiego. Miałam w planach długie spacery, wczesne wycieczki z dzieckiem… Sraty taty ;). Nie z Jaśkiem. Mam wrażenie, mam nadzieję, że mylne, że jeszcze długo długo nie będzie żadnych wyjść.

Kocic
Gość
Kocic

Jest spora szansa, że po trzecim miesiącu minie najgorsze.

Marta Bzdunek
Gość
Marta Bzdunek

Ja też na to liczę. Oby! :)

firliki
Gość

Czy można mieć high need baby w połowie? ;) Mój Synek w wielu punktach wpisuje się we wzorzec. Jest bardzo absorbujący i ciężko mi cokolwiek zrobić w domu. A potem Mąż wraca z pracy i mówi: „Jesteś źle zorganizowana”. Oj, naprawdę czasem chciałabym się zamienić, żeby zobaczył jak to naprawdę jest ;)

MM
Gość
MM

Ale uśmiałam się, cudowna Pani jest…też mam takie dziecko..szkoda, że dopiero teraz Pani bloga znalazłam.. Ale nic straconego,będę zaglądać teraz regularnie. :-) Moja Mała ma już 8. miesięcy i bardzo się z tego ciesze , jest coraz lepiej. Mniej płaczu. Na początku myślałam,ze to kolki,…trwające wieczność..Nawet teraz piszemy razem..bo nie chce sama bawić się..ufff.. Pozdrawiamy

Ewelina
Gość
Ewelina

Fenk ju wery much ;-) wszystko DOKŁADNIE tak wygląda.. Jak ktoś nie będzie wierzyć moim opowieściom (moja HNB ma już 2 lata i tak NA PRAWDĘ jest o niebo lepiej z upływem czasu :-D ), to będę pokazywać Twój wpis – jasno, klarownie i z humorem. Miło się czyta zwłaszcza wtedy gdy zna się ten „ból”. Pozdrawiam :-)

e-milka
Gość
e-milka

Tez mialam takie. Tylko, ze wtedy nie wiedzialam tego, co wiem teraz, a to byc moze pomogloby mi spojrzec wowczas na to wszystko inaczej. A zaczelo sie zle ? ciaza jak marzenie, zakonczona nieplanowana, tak zwana ?pospieszna?, cesarka. Cesarka z komplikacjami, szpital opuscilysmy po 6 tygodniach. Ja ? obolala, pelna wyrzutow sumienia juz na starcie, ze ten start taki a nie inny. W szpitalu antybiotyki, od razu dwa i gorzkie po nich mleko, ktora karmilam Corke. Znowu wyrzuty sumienia ? odstawic, teraz, w te pierwsze dni, czyli na zawsze, czy karmic i truc. Nic dziwnego, ze Ona ciagle placze. Tak… Czytaj więcej »

IJK
Gość
IJK

Mam trzy takie egzemplarze, trzech high need boys, 6 lat, 3,5 i 1,5 roku. Nie jest latwo, ale sa zdrowi, inteligentni i maja wielkie serca. Jak najmlodszy wreszcie bedzie spal w nocy, sredni przestanie przychodzic w nocy, a najstarszy zapanuje nad potworami spod lozka, zastanowimy sie nad siostra.

AZ
Gość
AZ

U mnie też się trafiły dwa trudne egzemplarze, zastanawiam się jak sobie radziłaś z dwójką na początku. Młodsza córa ma niecałe 2 miesiące, jest tak wymagająca, że nie mam jak się umyć, zjeść czy posiedzieć na kibelku. Nie potrafię w tym momencie zająć się starszą córą (2.5 roku), która sama sobą też się nie zajmie nawet na chwilkę. Na razie do starszej mam pomoc w postaci babci, ale niedługo się skończy. Boję się, że we trzy będziemy siedzieć (najmłodsza leżeć) i wyć.

Barbara Grzenia
Gość
Barbara Grzenia

Coś podejrzewałam już wcześniej, ale lubię nazywać emocje i nieznane mi ‚rzeczy’ i jest! Dzięki, że jest internet! Moje drugie (chłopiec 2,5 roku) dziecko na bank jest HNB. Chyba nie wszystko musi się zgadzać, co? No nadwrażliwe na wiele rzeczy i emocji na pewno jest. Każda najdrobniejsza rzecz potrafi go wyprowadzić z równowagi. I nie ma to nic wspólnego z buntem. To są drobnostki, których nie wytłumaczysz żadnej babci, czy niani. Co z dziećmi HNB w przedszkolu? Bo już boję się września. Nie zawsze rozmowy i przytulanie pomagają… A z codzienności – nadal w momentach kryzysowych w nocy zaśnie tylko… Czytaj więcej »

Mama 4razy
Gość
Mama 4razy

Boże! Kobieto jesteś cudowna! :-) Dopiero całkiem niedawno odkryłam że to jest fakt,że taaakie dzieci są zdiagnozowane i takie są. Bo właśnie walę głową w przysłowiowy mur z 3 moim takim właśnie ( HNB ) Przerabiam to 3 raz i zastanawiam się jak to możliwe ,mieć takiego pecha. A do tego nikt mnie nie rozumie,każdy ma te właśnie cudowne rady bo przecież dzieci tylko śpią! Teściowa,mąż,znajomi i obcy patrzą na mnie jak na zjawisko paranormalne! A ja mam ochotę wyskoczyć przez okno gdy wydaje mi się że więcej tego nie zniosę… A tu… No proszę nie jestem sama! :-) I… Czytaj więcej »

Joanna Froń
Gość
Joanna Froń

Moj dwulatek do typowy high need baby. Dlaczego mi tego wcześniej nikt nie powiedział!? Walczylam z nim wlasciwie ze wszystkimi. Usypianie to byl koszmar. Wlasciwie do tej pory jest… :)Jest ruchliwy, rozgadany, zabawki moga nie istnieć, sam nie zajal sie chyba jeszcze nigdy. Juz czasami mam naprawdę dosc. Chce włożyć pranie, wklada ze mna, chce odkurzyc, wyrywa odkurzacz, bo „Olo sam”. Potrafi zrobic awanture o wszystko. Jak nie zwariowac?

Ewelina Niesłuchowska
Gość
Ewelina Niesłuchowska

Dziękuję ? za każde słowo ?

Joanna Lewandowska
Gość
Joanna Lewandowska

Witam…
W kwietniu po raz drugi zostalam mamą-
Po bardzo długiej przerwie, bi aż 15-letniej.
Pewnie ktoś powie co z tego, nic wspólnego z tekstem.
Otóż moj pierworodny wypisz wymaluj jak dziatki autorki.
Zarzekałam się – nigdy wiecej dzieci.
Nie wiedziałam nic o dzieciach HNB.
Zapomnialam o wszystkim na świat przyszła nasza Juleczka i…… Powtorka z rozrywki.
A miało byc tak pięknie.
Teraz piszac te zdania- moja corcia bujana w moich ramionach spi 45 min i to juz jest sukces.
Dziękuję za tekst. Zazdroszczę podejscia do tematu.
Pozdrawiam ?

Nieidealna Anna
Gość

Mam dwie córy w wieku 2,5 lat i roku. Starsza to NHB – jest naprawdę ciężko. Młodsza jest spokojna, pogodna – czasem z mężem śmiejemy się, że nie mamy dziecka ;) Jestem na etapie, że nie wiem czy wytrzymam choć sekundę z Zuzą. W ciągu dnia nie śpi, a pada ze zmęczenia. Je mało co, ale już w to nawet nie wnikam. Nie odstępuję mnie na rok, wyje, ryczy, krzyczy, jęczy – nieustannie. W przerwach gada. Serio, czekam aż z tego wyrośnie, bo po prostu nie daję już rady ;/

Ktosik
Gość
Ktosik

Kochana jak nauczyłas Kostka samodzielnego zasypiania? U nas młody ma 8,5 miesiąca i od urodzenia horror, póki co 10 kg lulania non stop a moje ręce odmawiają już posluszenstwa, masakra ?

Justyna Byrska
Gość
Justyna Byrska

Hmm… Czy mój synek jest przytulaskiem? Cały czas zadaję sobie to pytanie. Jak był noworodkiem praktycznie nie spał w dzień, tylko kilku-minutówki przy jedzeniu. Wiele osób dawało dobre rady, co mam zrobić, jak usypiać… NIC nie działało. Wpadłam w depresję, bo ciągle płakał, miałam ważenie że coś robię źle… Obecnie ma 4 miesiące. Moje dziecko JEST odkładalne. Potrafi się sobą zająć na 15-20 minut i interesują go zabawki, ale nie zawsze. Śpi w nocy, budząc się 1-4 razy- różnie, na jedzenie. W zasadzie w nocy je na śpiocha i można go odłożyć do jego łóżeczka ponownie. W domu w chuście… Czytaj więcej »

NemoM
Gość
NemoM

Moja corcia ma juz 3 lata, latwo nie bylo, bo nawet nie wiedzialam ze jest cos takiego jak hnb
Niki do dzis budzi sie w nocy, nie rzadko z placzem, ale dajemy rade
Druga corcia ma 6 miesiecy, nie jest tak wymagajaca, ale tez ja wozek parzy, cale szczescie ktos wymyslil chuste ;-)
Jestem szczesliwa mama, chociaz nie ukrywam, ze czasem nerwy mi puszczaja i potrafie krzyknac, mam nadzieje ze z czasem bede miec wiecej cierpliwosci
Pozdrawiam

Pamela
Gość
Pamela

Wyobraźcie sobie drodzy moi, ze ja o hajnidkach nie słyszałam nic do dzis. Moja córka ma prawie 5 lat i dopiero teraz czytając te wszystkie info jestem w szoku, ze to 100% moje dziecko. Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, ze nic nie pomoże, stwierdziłam, ze jestem mama i nie mam nic lepszego do roboty jak wychować swoje dziecko. Wiec jeśli chciała być noszona to nosiłam, jak chciała być karmiona – karmiłam, itd. Do tej pory jak czegoś chce to w końcu i tak to dostanie, a jeśli naprawdę czegoś jej nie wolno to daje jej czas na wyeksploatowanie swoich… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Moja córka- idealnie opisana, pod wszystkim mogę się podpisac. No może za wyjatkiem zrzucania kilogramów, bo z bezsilności ratuję się na szybko czekoladą, gdy ręce dygoczą z głodu. Odruch wymiotny miewa na sam widok jedzenia, każdy cieszył się z okresu noworodkowego własnych dzieci, ja czekałam aż skończy rok. Wszyscy biadolili że 4 msc maluchy mniej śpią, a ja cieszyłam się, że zaczęła spać cokolwiek. Usg, kropelki, wizyty prywatne – mogłam sobie lepiej zapas czekolady za to kupić. Lęki, złość, niezdecydowanie, śpiewaj/nie śpiewaj, tul/odłóż… Inne maluchy w wózkach, a ona biega. Maluchy w jej wieku mówią „am”, Ona nie komunikuje potrzeby… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Jakie to prawdziwe… Dodaje otuchy:-*

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Dziękuję za ten wpis . Właśnie jestem na etapie gdy dotarło do mnie, że mój synek to hajnid. Ma obecnie 10 miesięcy a od kilku tygodni zaczął się pełen terroryzm. ( wiem starszne nazewnictwo ale w mojej ocenie żadne inne określenie nie pasuje do naszej obecnej sytuacji ) wcześniej zwalałam to na skoki, na karmienie ( karmimy się piersią) . Ale teraz przyszedł czas gdy wszelkie granice zostały przekroczone. Odwiedzam fora , szukam informacji jak żyć i co robić by było dobrze . Myślę, że teraz będzie lepiej z faktu, że ja nie będę się też denerwować tylko zmienię podejście.… Czytaj więcej »