Gadżety wyprawkowe, bez których da się przeżyć, ale… Co to za życie?!

DSC_4698

Każda mama popełnia błędy – wiadomo! Od tych najbardziej bolesnych, wychowawczych, po te błahe, jak np. źle skompletowana wyprawka. Ja moją przy pierwszym dziecku szykowałam dosyć skrupulatnie, ale że lubię mieć mniej niż więcej, wielu gadżetów nie kupiłam, bo wydawały mi się zbędne. Potem wielokrotnie mi ich brakowało, więc w drugiej ciąży naprawiam swój błąd: oto lista rzeczy, które powoli dokompletowuję, bo już wiem, że życie bez nich smakuje jak bezalkoholowe piwo. Niby da się wypić, ale w sumie… Po co?

1. Zawieszka do smoczka.

Nie miałam i o mało nie rozwiodłam się przez to z mężem. Ok, i trochę przez baby blues. Ale to, że nasz dzieć notorycznie gubił smoczek, wcale nie ułatwiało sprawy! Drugi raz zrobię wszystko, żeby smoczek zawsze, ale to ZAWSZE był pod ręką.

DSC_4677

zawieszka – klik
silikonowy smoczek – Chicco

2. Ochraniacz do łóżeczka.

Nie, właściwie to dziecko go nie potrzebuje. Ma naprawdę mocną głowę (przeżyło przecież poród!) i jak od czasu do czasu przydzwoni w szczebelki – serio nic się nie dzieje. Wiem, bo to przerabialiśmy, ALE… Bez ochraniaczy smoczek wypada za burtę. Podnosi się wrzask. Rodzic się budzi i nurkuje po omacku pod łóżeczko. W tym czasie budzi się drugi rodzic i… Gdzie dwóch wykończonych niespaniem rodziców, kłótnia – niestety! – gotowa. Chociażby dlatego ochraniacz to mus.

Ochraniacze

1, 2, 3, 4, 5

3. Drewniany gryzak.

Korzystaliśmy z plastikowych. Nie wiem, czy lepsze czy gorsze, ale te drewniane są zdecydowanie ładniejsze, o!

DSC_4685

gryzak – klik

4. Lampka nocna.

DSC_4686

W sumie nie dla dziecka, bo ono faktycznie nie boi się ciemności, póki nie odzwyczaimy go od niej (w końcu w brzuchu mamy JEST ciemno), ale dla rodzica, który idąc po ciemku do łóżeczka malucha, może sobie połamać wszystkie kończyny, a nawet mały palec u stopy (autentyk!). Zwłaszcza, że chodzi tak czasami co godzinę. Półprzytomny. Tak więc lampka nocna zdecydowanie powinna znaleźć się na liście BHP każdego świeżo upieczonego męczennika yyy… rodzica.

DSC_4697

lampka nocna z muzyczką – Baby Ono

5. Leżaczek.

Naczytałam ja się mądrych internetowych ekspertów, że taki leżaczek to samo złooo, bo dziecko w nienaturalnej pozycji i w ogóle najlepiej, żeby przebywało na dywanie płasko dzień cały. Przejęłam się, jak tylko młoda mama przejąć się potrafi i… Nie zaopatrzyłam się w leżaczek, przez co przez rok blisko plułam sobie w brodę. Bo moje dziecko niekoniecznie ochoczo na tej podłodze przebywało, o nie! On nie z tych, co w sufit spokojnie mogą patrzeć lub bawić się przez kwadrans swoją skarpetką. Nawet nie z tych, których karuzelka czy zabawki zawieszone nad głową są w stanie zainteresować na jedną choćby milisekundę. A więc odłożony – płakał. Dzisiaj wiem, że łatwo można to było rozwiązać – wystarczyłoby po prostu usadowić malucha w leżaczku, w pozycji, w której widzi cały pokój i krzątającą się w kuchni mamę, a nie tylko lampę i trzy smętnie zwisające nad głową pluszaki. Że kręgosłup? Helloł! Nerwy matki są jeszcze bardziej kruche!

6. Kołyska lub małe łóżeczko do salonu.

Ponieważ Kostek bardzo ulewał i krztusił się przez sen – pierwsze miesiące w dzień spał przy mnie, na dole. Na kanapie w salonie, tak po prostu. Więc przy każdym jego chrząknięciu, poruszeniu się – rzucałam wszystko, jak stałam (nawet jeśli był to kipiący właśnie makaron!) i biegłam sprawdzić, czy z tej kanapy nie spada. Niby nigdy nie spadł (ok, raz się zdarzyło, nie więcej!), ale co się strachu najadłam, to moje.

7. Kocyk z minky.

Tak. Serio, nie mam żadnego kocyka z minky. Przez długi czas uważałam, że drogie to i zbędne. Ale co z tego, skoro takie… Śliczne???

Koce

1, 2, 3, 4, 5

8. Niania elektroniczna.

Nianię miałam i kompletnie nie doceniałam. Dopiero kiedy się zepsuła, zatęskniłam za nią. Okazało się, że są momenty, w których jest naprawdę niezbędna, np. na wyjazdach, kiedy dziecko idzie spać, a rodzice chcieliby posiedzieć przy (bezalkoholowym!) drinku w hotelowym barze. Albo kiedy organizujemy grilla, a z tarasu mogłabym nie usłyszeć wołania przebudzonego dziecka.

DSC_4705

teraz mamy nową niezawodną kamerkę, z której podgląd można zobaczyć na telefonie (tablecie/komputerze), a kiedy dziecko podrośnie, wykorzystać sprzęt do monitorowania domu, gdy jesteśmy na przykład poza nim – TP-Link

9. Koszyk na zabawki do wanny.

Jeśli nie przeszkadzają ci plastikowe rybki pływające w wannie podczas gdy zażywasz relaksującej kąpieli – nie potrzebujesz go. Jeśli natomiast zamiast patrzeć w oczy różowej krowy postawionej na brzegu wolałabyś poobserwować płomień aromatycznej świecy – koniecznie znajdź taki gadżet!

Dostał go bobo z brzucha, ale wykorzystuje Kostek. Dziecko w jego wieku pod koniec kąpieli samo może po sobie posprzątać, ponieważ koszyk jest zawieszony w wannie i zabawki spokojnie sobie do niej ociekają.

DSC_4720

koszyk – Baby Ono

10. Chusta.

Miałam drogi wózek, więc szkoda mi było wydawać kasę na chustę, która z założenia miała być tylko dodatkiem do wózka. Jednak los lubi płatać figle – i zesłał na nasz spokojny dom high need baby. Yep. Nie mam pojęcia, jak przeżyłam pierwszy rok bez tej chusty (choć wiem, skąd na zdjęciach z tamtego okresu mam biceps, którego nie powstydziłaby się sama Madonna!), ale jedno jest pewne – przy drugim dziecku MUSZĘ ją mieć. Teraz wolę po prostu chuchać na zimne.

A ty kochana? Żałowałaś, że – kompletując wyprawkę – czegoś nie kupiłaś?

DSC_4714

ręcznie pleciony koszyk na niemowlęce „przydasie” – stąd

46
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
33 Comment authors
Ilona KosteckaRozczarowanaMagdaMisiaChichotki Trzpiotki Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Ali
Gość
Ali

u nas lezaczek i chusta juz przy pierwszym dziecku byly jednymi z pierwszych wyprawkowych zakupow – chyba mialam przeczucie ze czeka mnie ciezki okres tak jak u Ciebie z high need baby :D Oba gadzety byly uzytkowane non-stop bo moje dziecko nie uznawalo ani lozeczka, ani wozka przez pierwsze 3 miesiace swojego zycia. Natomiast calkiem zbedny w tamtym okresie okazal mi sie laktator. Teraz mam w domu drugiego noworodka, ktory na szczescie bez problemu spi zarowno w lozeczku jak i w wozku, ale korzystamy sporadycznie z lezaczka i chusty bo tak wygodniej :) No i przy tym drugim laktator pracuje… Czytaj więcej »

anjanka
Gość

Będzie laska? :)

Ewelina kaszkowiak
Gość
Ewelina kaszkowiak

LezacZek tylko babybjorn;) prosty, zajmujący mało miejsca w podróży, dziecko samo wprawia go w ruch. Moje dziecko w nim jadło pierwsze posiłki, spało i podziwiało świat. Oczywiście nie pod rząd:) chustę do drugiego kupiłam bo pierwsze bardziej wymagające było niż ustawa przewiduje, ale z drugim nie potrZebna na razie. Kołyska – ułatwia życie. Zdecydowanie. Szumis! I otulacze lodgera

Zofia Bogusławska
Gość
Zofia Bogusławska

Ja przy kolejnym bede chciala łózeczko na kółkach, żeby w ciągu dnia dziecko mogło pospać na dole i żebym po uśpieniu mogła go spokojnie wyjechac chociazby i do małej łazienki na dole, żeby spał w spokoju a ja żebym mogła bez strachu obudzenia robic w kuchni czy w salonie (pokój docelowy z łózeczkiem na górze). Znajomi mają to rozwiazanie i jest super :)

Paulina Kazimierczak
Gość
Paulina Kazimierczak

Ostatnio gdzieś słyszałam że ochraniacz na szczebelki może być niebezpieczny. Dziecko które umie się już przewracać na boki może wylądować buzią zbyt blisko ochraniacza i oddychać własnym wydychanym powietrzem, co grozi niedotlenieniem. Przy pierwszym dziecku miałam, teraz przy drugim na pewno się go pozbędę tak dla świętego spokoju matki :P Jak jesteśmy u rodziców i mała śpi w turystycznym to nie śpię całymi nocami i co chwilę sprawdzam czy nie leży za blisko ścianki :P
U nas o tyle nie ma problemu z wypadaniem smoczka bo go nie podajemy :)

salus salus
Gość
salus salus

No to przy 2 brakuje mi drewnianego gryzak i kocyk z.. 5 lat temu uchwałam się bez..

Agata Ciesielska
Gość
Agata Ciesielska

Mój dzieć wymagający nie jest – ba! od drugiego miesiąca życia przesypia całe noce w własnym łóżeczku, za co nienawidzi mnie większość znajomych matek. Ale leżaczek i chustę miałam niemal od początku – pierwszy leżaczek dostał am po znajomych, mały, plastikowy, więc jak z niego wyrosła – zakupiłam większy metalowy i czasem służy nam do usypiania w gorsze dni (albo jak rodzice mają planszówkową imprezę, bo wtedy nie chce zasypiać sama ;)). Można go wyregulować na płasko, więc nie wiem, jak miałby szkodzić na kręgosłup ;) Za to nigdy nie kupiliśmy adapterów fotelika do wózka i zdarzyło mi się tego… Czytaj więcej »

Ali
Gość
Ali

usmialam sie przy ostatnim akapicie – nawet nie wiedzialam ze istnieje podgrzewacz na chusteczki! :)))))
Tez mamy zimny przewijak na ktorym ewentualnie czasem laduje zwykla tetrowa pieluszka jak jakis wyjatkowo zimny dom jest ;)
A na specjalny kosz do pieluch namawiali nas znajomi ktorzy takie cudo dostali w prezencie twierdzac ze nie przezyjemy smierdzacych pieluch, ale sie nie zdecydowalismy i jakos sie da z normalnym koszem na smieci z przykrywka i czesta wymiana worka :))))

Agata Ciesielska
Gość
Agata Ciesielska

Istnieje! W dodatku podgrzewa je do – uwaga, uwaga! – temperatury pokojowej!:)

Marysiomarta
Gość
Marysiomarta

Zamiast łóżeczka/kołyski do salonu serdecznie polecam kokon, np. od Roni Baby Design – można go położyć dosłownie wszędzie, jest mięciutki i świetnie zabezpiecza dziecko przed upadkiem (do czasu kiedy zrobi się bardziej ruchliwe, ale wtedy to i z łóżeczka wyskoczy :) ja kupiłam i jestem zachwycona, córeczka w nim przespała wiele godzin na kanapie kiedy ja się kręciłam po kuchni :)

malaczki.pl
Gość
malaczki.pl

Ehhh widzę, że z tym leżaczkiem to nie tylko ja się nabrałam, że on taki zły i beee, do dziś pluję sobie w brodę. Tak samo zresztą było z koszem mojżesza i wózkiem stokke trailz (bo drogi, bo szkoda kasy, koniec końców kosza nie kupiłam a na wózek wydałam raptem parę stów mniej – mima xari i żałowałam), jeśli jeszcze kiedyś zdecyduję się na dziecko to na pewno kupię je już w pierwszym miesiącu ciąży, o! a kocyki z minki u nas totalna porażka, Oskar ma azs i pod każdym, czy to z wypełnieniem czy bez, przegrzewa się i od… Czytaj więcej »

Drop
Gość
Drop

U nas leżaczek totalnie się nie sprawdził, synek nie wytrzymywał w nim dłużej niż 2-3 minuty. Dobrze, że mieliśmy pożyczony, bo byłaby to kasa wyrzucona w błoto. Zawieszkę do smoczka za to bardzo polecam, faktycznie szukanie zguby zajmuje chwilkę i odpada problem brudnego smoczka na spacerach :) Moim must have był teraz whisbear, nie natknęłam się na nie przy pierwszym dziecku, a szum suszarki (najczęściej puszczany z YT) działał u nas naprawdę cuda :) Dokupiliśmy też karuzelę na łóżeczko, jakoś wcześniej wydawała mi się zbędna, ale okazało się, że mały lubił zarówno melodyjki, jak i obserwowanie zabawek, także w efekcie… Czytaj więcej »

Dani
Gość
Dani

szumiśki (tudzież suszarki), wg.mnie b.drogie, mogą zastąpić aplikacje z telefonu typu baby sleep. Pierworodna nie miała potrzeby słuchać tego typu dźwięków, drugiemu puszczam.

Aneta Królikowska
Gość
Aneta Królikowska

Żałowałam, że bujak który mam sam się nie buja i trzeba go nogą traktować. Wibracje ma, ale bujanie byłoby lepsze. Mam zwykły bujak Fisher price i wyścielałam na poczatku go poduszką, by dziecko bardziej leżało. W bujaku Lea jest ze mną w kuchni jak ja gotuje. Kiedy smażę to wpycham ją z bujakiem pod stół, albo przesuwam do przedpokoju, by tłuszcz jej nie chlapnął. Bujak, mata (od 2 mc) i karuzelka uratowały mnie przed zwariowaniem! Teraz jak ma 5 mc to głównie mata i czasem bujak. Z resztą w bujaku dostaje obiadek ? Moje dziecię jest niesmoczkowe, ale wiem, że… Czytaj więcej »

Our Creative Steps
Gość

Lezaczek!!! Potwierdzamy, to pierwsze co kupilam przy drugiej ciazy :) Zbedna okazala sie karuzela mobilna do lozeczka i mata edukacyjna. Teraz zakupilam tez wiecej rozkow i kocykow. Pozdrawiamy z 39-go tygodnia :)

Avenlin Nilneva
Gość
Avenlin Nilneva

Z Twojej listy miałam tylko leżaczek (bo dostałam) i kocyk z Minky (i to kupiony dopiero po porodzie) ;)
Niedługo córka kończy rok i jedyny zakup, którego nie poczyniłam i żałuję to kocyk do fotelika samochodowego – gdzieś kiedyś trafiłam na taki w internecie, zapadł mi w pamięć. Kwadratowy, z dziurkami na przewleczenie pasów fotelika. Zamiast ubierać dziecko w wiele warstw (zimorodek) i ograniczać tym jego bezpieczeństwo można je po prostu zapiąć, opatulić: dziecku ciepło i niczego nie zgubimy ;) dodatkowo kocyk chroni tapicerkę a bawełniany nada się latem (od sztucznego materiału tapicerki dziecko bardziej się poci).

Joanna Janaszek
Gość

Zdecydowanie najbardziej żałuję, że dałam się namowom i nie kupiłam leżaczka nuna (bo po co tyle pieniędzy, na chwilę tylko), a w zamian wzięłam Tiny love. Przy następnym dziecku to takie moje must have i już nikt mnie od tego pomysłu nie odwiedzić choćbym miała zbierać całą ciążę ? ;)

Strzelam, że będzie córa :)

karjola
Gość
karjola

w ogóle powinien byc zakaz wymieniania pięknych rzeczy za więcej niż 150zł….nie wiedziałam,że taki istnieje i co to komu szkodziło??;) A teraz chcę i ja!:)w ogóle przestaję jeść i zaczynam oszczędzać na wyprawkę;)żarcik taki. W ciąży się nie da nie jeść;)

Karolina Michałek
Gość
Karolina Michałek

Leżaczek był z czego mega jestem zadowolona ale żałuję właśnie chusty że nie miałam,bo mały jak zaczął siedzieć to w wózku jeździć nie chciał a posadzić go w spacerówke i zapiąć o nie to nie z moim Olafkiem.Smoczek też był co uważam teraz za złe bo jakbym go nie miała to bym nie dawała i by nie ciągnął tak długo do 2 lat.Lampka była i to nie jedna bo często ulegały awarii.A gryzaki żelowe były.

Agata Sikorska
Gość
Agata Sikorska

Ja za to żałowałam że miałam mało rzeczy w rozmiarze nb (new born w Polsce rozmiar 50/56) i to też za radą „cioć dobra rada” co spowodowało że pralka i żelazko mało nie zwariowały a ja razem z nami :-D w drugiej ciąży to nadrobiłam. Leżaczek był tylko z funkcją wibracji i melodii a bujanie nożne ;-) więc w drugiej ciąży wymyśliłam sobie że chcę leżaczek z funkcją huśtawki i mój wybór padł na fisherprice Lamb swing i nie żałuję ani centa :-) z pozostałych rzeczy które opisałaś nie miałam również kocyka minky (ani w pierwszej ani drugiej ciąży) ani… Czytaj więcej »

majniaki
Gość

Ja kupiłam Tulę zamiat chusty, bo szybciej się zapina i wygoda jest, szczególnie kiedy lecisz biegiem do sklepu i oprócz dziecka na rękach i wózka musisz jeszcze wnieść zakupy :) Ja żałuję, że nie miałam leżaczka bujaczka, ale już po fakcie…

Magda Dwa Plus Dwa
Gość

Z tego co wymieniłaś miałam kilka rzeczy już za pierwszym razem (zawieszka do smoka jest naprawdę bezcenna), a z kilku wspomnianych za drugim zrezygnowałam (z niani, bo stwierdziłam, że ja i tak wszystko słyszę, a nie miałam niani z kamerką). Kilka nabyłam (ochraniacz do łóżeczka właśnie z powodu tego smoczka, kołyska do sypialni, leżaczek rozkładany na płasko do salonu- starszak ze względów ekonomicznych spędził pierwsze pół roku w gondoli z wózka, tam spał i leżał ;). Kilku się wciąż nie dorobiłam (koszyk na zabawki do wanny – wciąż walają się po całej naszej wannie, lampka nocna). Za drugim razem to… Czytaj więcej »

Sylwia
Gość
Sylwia

Leżaczek BabyBjorn serdecznie polecam:) Piszę teraz bujając usypiającą, trzymiesięczną córeczkę prawą nogą;) U synka (obecnie dwa i pół roku) sprawdził się i w domu i w podróży ze względu na możliwość złożenia do niewielkich rozmiarów, zabieraliśmy go na wizyty u dziadków i znajomych. Mały go uwielbiał, usypiał w nim lub traktował jako huśtawkę, którą potrafił sam rozbujać! Pomiędzy dziećmi pożyczyłam go znajomym, a wciąż wygląda jak nowy, wydaje się „nie do zdarcia”. To rzecz, bez której nie wyobrażam sobie macierzyństwa, serio;) Dla mnie niezbędna okazała się też niania elektroniczna, dzięki której dzieci śpią na piętrze a my mamy wolny wieczór… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

U mnie najważniejszy byl podgrzewacz ustawiony na minimalne grzanie tuż przy łóżku i taki pojemniczek na mleko w proszku odmierzone. Dzięki temu w nocy bytelka z woda miała cały czas idealna temperature i córa dostawała mleko nim zdążyła obudzić brata ?

Olga
Gość
Olga

U nas super sprawdziła się kołyska na kółkach. W nocy synek spał w swoim łóżeczku (lub naszym jak nie chciał u siebie) a w dzień miałam go pod ręką w salonie/kuchni itp Osłonka do łóżeczka konieczna, bo łóżeczko w naszej sypialni stoi, więc robi dodatkowy cień, jak czytamy wieczorem książki :) Zabawki stojące na brzegu wanny jakoś jeszcze mnie nie denerwują, zawsze pojemnik można kupić jak zaczną :) Ciuszki 56 – cieszyłam się, że nie posłuchałam internetowych porad „od razu kup 62” bo synek mając 51cm pływał w 56 a w 62 to szukałabym go :) na 62 przeszliśmy po… Czytaj więcej »

marzena
Gość
marzena

Oj chyba bedzie chlopak. Gdyby byla dziewczynka dalabys upust i poszalala z rozami, falbankami, kwatuszkami, serduszkami itp.

Czarny Motyl
Gość

EEE miałam za to tak, że żałowałam, że kupiła, taki przewijak naprzykład. Po cholere on mi był, skoro najlepszym miejscem do przewijania i tak była kanapa. I wiele wiele innych rzeczy…

Olga
Gość
Olga

u nas przewijak na łóżeczko się super sprawdził. Zero schylania się, zero osikanej kanapy… tj raz była… ale na szczęście zakupiliśmy ze zdejmowanym pokrowcem ;)

Dominika
Gość
Dominika

Co prawda moja corka ma tylko 2 miesiace, wiec jeszcze nie mialam okazji korzystac z niektorych rzeczy, ale juz teraz mam swoja liste must have na przyszlosc. Na pewno nie zaluje zakupu kolyski do sypialni, bo mala chwilowo (oby) spi u nas. Bardzo praktyczny jest tak zwany Pack&Play, czyli cos w stylu lozeczka turystycznego z regulowana wysokoscia materaca. U nas to zbawienie, bo nie musze przewijac dziecka na kanapie, ani biec na pietro do przewijaka. Szkoda tylko, ze to cholerstwo takie brzydkie. Nastepnym razem zdecydowalabym sie na firme Nuna i juz doplacila troche wiecej za fajniejszy wyglad. Na liscie jest… Czytaj więcej »

Patrycja
Gość

Chusta to podstawa :) Przy dwójce to już absolutny must have! mi brakowało poduszki do karmienia albo poduszki rogal…przy drugim dziecku nie będę sobie odmawiać.

Mamapasjioddana.pl blog
Gość

Najbardziej przydały mi się przy bliźniaczkach bujaki i ochronki na łóżko. Bez laktatora to w ogóle nie przeżyłabym ani dnia. A teraz nie wyobrażam sobie, by nie kupić chusty przy trzecim bobasie. Tym razem mogę, bo będzie tylko i aż jedno dziecko :)

Chichotki Trzpiotki
Gość

Lampka nocna i elektroniczna niania to rzeczywiście must have, u nas też. Ale już np. ochraniacz na szczebelki miałam, bo mnie skusiła uroda takiego łóżeczka przytulnego. A później nie używałam, bo dowiedziałam się, że to może być niebezpieczne dla dziecka. Poza tym wolałam mieć córkę na widoku, żeby przez te szczebelki, po omacku podać jej smoka itd..

Misia
Gość
Misia

Przeczytałam wpis i Wasze komentarze. Jestem w 7 miesiącu ciąży zatem taką wiedzę chłonę jak gąbka – co kupić, aby nie przesadzić, ale też, aby nie zmarnować cennego czasu nie mając czegoś tam. Póki co chciałam ostrzec wszystkie czytające przed jedną firmą podającą się za producenta. Wymyśliliśmy, że ze względu na małą przestrzeń w domu zamówimy przewijak naścienny. Pełna wypieków (bo przecież to taki super pomysł) zamówiłam taki do wykonania na stronie bezpiecznyprzewijak.pl, w firmie podającej się za producenta. Minęły 3 tygodnie, a telefon milczy, nikt nie odpowiada na maile, zamówienia brak. Udajemy się ze sprawą na policję, nie zamawiajcie… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Dla mnie w „niezbędniku rodzica” była najpierw długa poduszka (140cm) do wygodnego spania w ciąży, następnie rogal do karmienia i absolutnie genialna, warta każdej złotówki karuzela V-tech. Co do lampek, to jeszcze z czasów najstarszego syna mam w zwykłej lampce nocnej żarówkę, która w zależności od tego, czyli włączy się ją raz, czy dwa razy, świeci bardzo delikatnie lub normalnie. Nie pamiętam firmy, ale służy nam już 9 lat :) Praktyczna i pewnie tańsza opcja, niż kupowanie dodatkowej lampki. Pytanie, czy jeszcze są takie w sprzedaży? I nie wyobrażam sobie życia bez flanelowych pieluszek – służą za prześcieradła, podkłady do… Czytaj więcej »

Rozczarowana
Gość
Rozczarowana

Baardzo podobał mi się Pani blog i czytałam go z wielką uwagą, analizując i rozmyślając i w pewnych kwestiach zmieniałam zdanie — tym bardziej, że jestem po raz pierwszy w ciąży. Jednak nie spodobało mi się, że piszę Pani sprzeczne wiadomości, tutaj zapewnia Pani że pokrowiec na łóżeczko jest niezbędny (też tak uważałam) a w artykule http://mum.bevisible.stronazen.pl/wyprawkowe-hity-kity-raczej-kity-kity/ pisze Pani, że to zamyka świat dziecku, że sami nie chcielibyśmy leżeć „i nie mieć możliwości niczego widzieć” (zmieniłam zdanie) chociaż jak widać nie potrzebnie, Tak samo teraz Pani piszę że Kuku leżał w leżaczku a tutaj http://mum.bevisible.stronazen.pl/wyprawkowe-hity-kity-raczej-kity-kity/ , że nie zakupiła Pani… Czytaj więcej »