Dzieciaci kontra bezdzietni

DSC_0269_1

Gorąca, lipcowa noc. Chyba pierwsza taka w tym roku. Właściwie mogłabyś teraz sączyć lampkę wina na tarasie oświetlonym łagodnym promieniem świec, gdyby nie fakt, że nie masz towarzystwa. Bo twój mąż od godziny pochrapuje na kanapie przed telewizorem!
– Może pójdziesz do sypialni? – przywołujesz go do porządku, szturchając łokciem w żebro. Wcale nie dlatego, że martwisz się o jego wygodę. Wolałabyś po prostu zamiast na Człowieka Demolkę popatrzeć sobie na Carrie Bradshaw.
– Nie śpię! – otwiera oczy, od razu gotowy do walki o pilota – Oglądam!

Brzmi znajomo? Tak właśnie wyglądają romantyczne wieczory pary dzieciatej. A jak jeszcze różni się jej życie od życia pary bezdzietnej?

DSC_0300_1

DSC_0301_1

1. Nie jesteś już Asią, Kasią czy Marysią.

Jesteś mamą. Ale tak na dobre – nawet jeśli dziecka z wami nie ma! Przed tym określeniem nie uciekniesz, to trudniejsze niż pozbycie się rozstępów po ciąży, więc masz tylko dwa wyjścia: zignorować je albo pokochać.

2. Niektóre pojęcia stają się względne.

Na przykład pojęcie porządku – przed porodem porządek jest wtedy, kiedy wszystko znajduje się na swoim miejscu. Po porodzie – kiedy nie przyklejacie się do podłogi.

Pojęcie dbania o siebie – czujesz się zadbana, jeśli uda ci się wskoczyć pod prysznic, nie potrzebujesz do tego pełnego makijażu. A w nowych trampkach to już w ogóle jesteś dla swojego faceta boginią seksu i biznesu (w końcu z przeceny były!).

Pojęcie siary – jeszcze niedawno wstydzilibyście się zaśpiewać na środku ulicy na dwa głosy, dzisiaj ty śpiewasz i klaszczesz, a on tańczy, jeśli tylko dziecko tego chce i chociaż na moment przestaje histerycznie upierać się przy swoim.

Również pojęcie punktualności – pół godziny to przecież jeszcze nie spóźnienie! No i pojęcie czasu – niby doba nadal ma 24 godziny, ale te minut jakoś zdecydowanie szybciej lecą!

3. Pierwsze słowa, które wypowiadacie po przebudzeniu, to: „Dzisiaj ty wstajesz do dziecka!”.

To nie miejsce i czas na czułe słówka oraz radość, że każdego dnia budzisz się obok ukochanej osoby. To walka o przetrwanie. I chociaż pół godziny snu więcej.

DSC_0279_1

DSC_0288_1

4. Nie rozmawiacie. Negocjujecie.

– Wolisz odkurzyć dom czy iść z Kostkiem na zakupy? – zadaję to pytanie w każdy sobotni poranek.
– Zakupy! Ale po obiedzie pójdziesz z nim na spacer, bo muszę skosić trawnik.
– Ok, pamiętaj tylko, że chciałam jeszcze skoczyć do fryzjera.
– Nie. To ty pamiętaj, że nasz samochód jest brudny. Muszę go wymyć – nokautuje mnie krótkim stwierdzeniem Piotr, który w negocjacjach jest zdecydowanie lepszy ode mnie.

5. Codzienny plan jest taki, że nie ma planu.

Bo i tak nic nie zależy od was. Co z tego, że umówicie się na obiad z teściową, skoro dziecko tuż przed wyjściem położy się płasko na podłodze, twierdząc z krzykiem, że nigdzie nie idzie? Zawsze też jest tak, że jak dzień wcześniej zaplanujemy coś na czas drzemki Kostka (np. wypełnianie PIT-a), to mamy jak w banku, że na pewno nie zaśnie. Dlatego szybko nauczyliśmy się nie planować. Pełen luz, spontan i improwizacja w zależności od humoru najmłodszego – a podobno to bezdzietni żyją chwilą ;).

DSC_0317_1

DSC_0318_1

6. Termin „wolne” praktycznie nie istnieje.

Nawet jeśli teoretycznie któreś z was ma urlop, to w praktyce nie ma w tym czasie wolnego. Mój mąż na przykład bierze urlop, żeby ogarnąć wszelkie prace remontowo-budowlano-ogrodowe, naprawić samochód, podskoczyć do urzędu lub – w najlepszym wypadku – zabrać dziecko do zoo. Na barana. Nie mylić z rodzinnym relaksem i odpoczynkiem.

7. A co za tym idzie – wakacje to nie wakacje, tylko taki trochę większy zapieprz.

Rodzice nie mają wakacji. Wakacje wymyślono dla dzieci. A te – jak wiadomo – nawet najfajniejszy wyjazd potrafią zamienić w koszmar, bo: nie zasną w obcym miejscu, nie zjedzą naleśnika zrobionego przez kogoś innego niż mama i zawsze, ale to zawsze zaraz po opuszczeniu garażu pytają: „Daleko jeszcze?”.

DSC_0322_1

8. W czasie, w którym normalni ludzi wychodzą na imprezę – wy z imprezy wracacie.

Czyli przy dobrych wiatrach około godziny dwudziestej. O ile imprezą można nazwać pogoń za gołębiami na starym rynku.

9. Rzeczy ważne okazują się nieważne, a nieważne stają się kluczowymi.

Wypuszczono nowego „Wiedźmina”? W górach spadł pierwszy śnieg i można jechać na narty? Kostek zbił filiżankę z nowego serwisu? Nieważne!

W Tesco przeceniono pieluchy? Zmieniła się godzina transmisji „Teletubisiów”? Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś???

10. Nie pamiętacie już nawet, jak wyglądało życie bez dziecka.

– Co my właściwie robiliśmy, kiedy Kostka z nami nie było? – zaczęłam się zastanawiać kilka miesięcy po porodzie.
– Nie wiem! Ale musieliśmy się wtedy strasznie nudzić…

DSC_0341_1

DSC_0346_1

DSC_0350_1

DSC_0353_1

32
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
wikaJoannaAnna PatrycjaYashka ShadowMotherWithPassion Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
czytam, kiedy mogę
Gość

Genialny tekst – szczególnie ten fragment o nie przylepianiu się do podłogi. Świetnie piszesz!

Janina Mazurek
Gość

Świetnie i lekko się go czyta. Jak czytałam, to oczyma swymi widziałam siebie… SUPER tekst !!!

Marta Skrzypiec
Gość

Pojęcie względne porządku… dzieci wyleczyły mnie z pedantyzmu. Skutecznie i chyba na zawsze. Tak samo jak z konieczności kontrolowania wszystkiego i wszystkich. No nie da się niczego zaplanować… :)

Asia
Gość
Asia

Jak zwykle super tekst!
A tak z innej beczki – może miałabyś ochotę stworzyć kilka wpisów, w których odnosiłabyś się do swoich wcześniejszych tekstów i pisała, jak zmieniło się Twoje nastawienie do czegoś np. po pół roku od ich opublikowania?

Tarka
Gość
Tarka

Oojhh nie mam jeszcze dziecka.
Ale życie się nie kończy po dziecku? No widziałam w ostatnim wpisie że udało się wam na grilla wyskoczyć?

Małgorzata Poznańska
Gość

Nic dodać, nic ująć ;) z tym, że pierwsze wakacje z maluchem i mężem uważam za najlepsze w swoim życiu! Zero stresu, spacery, wspólne zabawy :)

Agnieszka Smaroń
Gość
Agnieszka Smaroń

Ja jestem mamą dopiero od dwóch miesięcy, ale wszystko o czym napisałaś sprawdza się w 100%. Dobrze wiedzieć, że nie tylko u nas w domu rządzi najmniejszy. Co prawda nadal łkam, jak patrzę na stan mojego domu, ale może się uodpornię ???? a z tym prysznicem to true story ????

Kasia
Gość
Kasia

A ja i tak Wam zazdroszczę…
Jeszcze nie mamy dzieci. Pierwsza próba ciąży nieudana. ..niestety.
Chciałabym mieć taki „zapieprz” w domu.

wika
Gość
wika

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

Beata Redzimska
Gość

Ilona wiele sie u mnie zgadza. Plany na kolejny dzien, te napisze zycie, bo przeciez trudno przewidziec co dziecko i matka natura wymysla. Porzadek? ciesze sie gdy uda mi sie go zrobic, choc na chwilke, ale ta nigdy nie trwa dlugo. Pozdrawiam serdecznie Beata

KasiA
Gość
KasiA

U nas tak samo :) może ktos bezdzietny by napisal co robi z taka masa wolnego czasu? :)

Joanna
Gość
Joanna

Chodzę na angielski, na siłownię, chodzę także na kursy potrzebne do pracy, czytam książki, oglądam seriale, biegam, jezdżę na rowerze. Rzadko się zdarza żebym się nudziła. ;)

KasiA
Gość
KasiA

Ps. Ostatnio jeszcze uslyszalam taki komentarz. Bylam u rodziców z dwojka dzieci, mieli się zjawić goście i moja Mama szykowała kolacje a ja w tym czasie bylam z dziecmi. Przyszla sąsiadka i pyta zdziwiona czy Mama robi wszystko sama. A ja odp ze tak, bo ja przeciez teraz się bawię z dziecmi. Sasiadka wyrazila ogromne zdziwienie ze ona zawsze sama wszystko robila jak miała male dzieci, dzieci się w tym czasie bawily same. W pierwszej chwili troche mnie oburzyly takie słowa, ale..w sumie może ona ma racje, może same sobie jestesmy winne, wydaje mi się ze teraz rodzice więcej „biegają”… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Ja mając czas wolny…Zbieram siły na upragniony stan błogosławiony. Dieta, sport, odpoczynek dla ducha i ciała…no i praca. Do szczęścia jednak brakuje małego KOGOŚ ;-)

lavinka
Gość

Cholera, od trzech lat nadal jesteśmy parą bezdzietną. Najwyraźniej pojawienie się potomstwa przegapiliśmy, bo nadal znajdujemy dla siebie czas, a raczej w czasach bezdzietnych poranki i tak mieliśmy zaspane. Nasze były zdecydowanie wieczory i wspólne wyjazdy w plener, a to się nie zmieniło. W ogóle nie rozumiem podziału na dzietne i bezdzietne pary. Nadal mam kupę bezdzietnych znajomych i w przeciwieństwie do dzieciatych przynajmniej gadamy nie tylko o dzieciach (co dla mnie jest mega nudnym tematem). :) Chociaż nie, znajomi dzieciaci też są jacyś inni i mają życie prywatne. To chyba zależy od tego, jakie się ma priorytety w życiu.… Czytaj więcej »

KasiA
Gość
KasiA

Większość rodziców nie ma jednak babci na stanie :P wiec trudno sie wysypiać jak dzieci lubią wcześnie wstawać. Bo nasze dzieci samopas po domu nie biegają, zwłaszcza ze mlodsze ma rok. Jak jestesmy z innymi doroslymi to tez nie walkujemy w kolko tematu o dzieciach – wręcz przeciwnie, ale Ilona o tym chyba tez nie pisala? :)

lavinka
Gość

Moje dziecko wstaje o 9, musimy ją budzić, bo czasem śpi nawet do 10. Większość moich bezdzietnych znajomych musi wtać o 6-7, żeby dojechać do pracy. Ja wstaję dużo później niż oni. Łups. Babcie to jednak większość rodziców ma „na stanie” tylko w innej dzielnicy i nie chcą się przyznawać, że jest im potrzebna. Bo to wymaga bycia miłym dla teściów czy rodziców, a to czasem zbyt wielki wysiłek. Plus opcja opiekunki. Większość rodziców woli kupić samochód i telewizor niż wynająć opiekę do dziecka. Ot – priorytety. A poza tym polscy rodzice uwielbiają jęczeć, jak im strasznie źle, bo dzięki… Czytaj więcej »

Kate Fox
Gość
Kate Fox

Dawno sie tak nie usmialam a wlasnie jestem po urlopie męza a to nasze pierwsze dziecko;) ma dopiero 3 miesiace a nasze negocjacje juz teraz sa mega intensywne… Walka o przetrwanie:)

matka polka
Gość
matka polka

Ja jestem matką od prawie 2 m-sc… Ponieważ zawsze byłam uporządkowana, trzymałam się co do godziny planu z mojego małego czarnego notesiku, postanowiłam że po ciąży się nic nie zmieni. I tak zajmowałam się dzieckiem, sprzątałam, kołysalam, chwila na śniadnaie i prysznic gdy dziecko śpi potem zakupy i spacer i obiad dla męża wszystko do godziny 14 a dziecko miało rózne humory i wytrzymałam tak tydzień… Teraz to uważam za cud wzięcie prysznicu przed 11 … A z mężem hm? Kiedyś było dużo wymyślania namiętnych rzeczy jakieś plaże, jedzenie w najlepszych knajpach w drogich sukienkach teraz? Szczyt romantyzmu i namiętności… Czytaj więcej »

Magda Dwa Plus Dwa
Gość

No właśnie, przy dzieciach to i wakacje potrafią mniej cieszyć ;) Jako bezdzietna wiedziałam, że wakacje to relaks, opalanie się, smakowanie jedzenia, celebrowanie chwil. Z małymi dziećmi relaksu brak, zamiast opalania dreptanie za dziećmi, a posiłki trzeba szybko konsumować, zanim dzieciarnia się znudzi i zacznie np. wrzeszczeć na cały lokal ;)

Renia Hanolajnen
Gość

Jakie to prawdziwe! My rodzice jesteśmy na tyle zboczeni, że cieszymy się, kiedy uda nam się zrobić pranie, odkurzyć i ugotować obiad – taki „udany” dzień świętujemy z mężem wieczorami, hehe :)

MotherWithPassion
Gość

Wszystko to co napisałaś to prawda. jednak wiem na swoim przykładzie, że bezdzietni postrzegają inaczej świat niż dzieciaci. Korzystają z innych dobrodziejstw, przyjemności. Kiedyś nie mogłam zrozumieć, jak można zamienić wygodne życie na uzależnienie się od dziecka. Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez bezzębnego uśmiechu mojego synka. Po wszystkim co było, postawiłam gruba kreskę. Teraz jest inaczej, lepiej bo we 3jkę :)

Anna Patrycja
Gość

Świetny tekst, bardzo prawdziwy i tym bardziej dla mnie zrozumiały z racji posiadania bliźniaków, wszystko co jest tu napisane intensyfikuje się i pogłębia przy dwójce dzieci naraz, dzieci które powitałam na świecie nagle. Nikt nie pytał czy jestem przygotowana na hekatombę. O moich zmaganiach podwójnej matki piszę na swoim blogu- Mama pasji oddana http://mamapasjioddana.blogspot.com/2015/07/stupidity-wealth-plan-by-taki.html

Yashka Shadow
Gość
Yashka Shadow

Straszne. Takie posty tylko utwierdzają mnie w tym, że nie chcę mieć dzieci. Wolę być wygodnicka i mieć święty spokój :)