7 pułapek, na które powinien uważać początkujący biegacz

DSC_0072_1

1. Brak chęci.

Niestety, do pierwszych biegów trzeba się po prostu zmusić. Ubrać ten niekoniecznie wyjściowy strój sportowy, zasznurować buty, związać włosy w kitkę i wyjść z domu. Cztery pierwsze minuty nie należą do najłatwiejszych, ale potem powoli zaczyna Ci się to podobać. Udało się, biegniesz! Kto jest królem świata? No, kto???! Aż do następnego biegu, kiedy to szukasz wymówki, a sprzątanie w szafie, do której nie zaglądałaś od miesięcy, wydaje się najważniejszym zadaniem na świecie… Jednak warto kilka razy po prostu się zmusić, żeby poczuć tę energię, uwolnić endorfiny, a po kilku tygodniach zwyczajnie uzależnić się od aktywności fizycznej i nie móc bez niej żyć. Poza tym dosyć szybko zobaczysz efekty, a głupio tak po prostu niweczyć coś, na co pracowałaś w pocie czoła… Więc chcesz jeszcze więcej i lepiej!

2. Bieganie nie idzie w parze z odchudzaniem.

No, niestety. Trzeba mieć bardzo silną wolę, żeby wytrzymać na diecie w trakcie intensywnych treningów, a biegi długodystansowe właśnie do takich się zaliczają. Ja zwyczajnie nie potrafię. W dni, w których biegam, jem więcej niż mój mąż. Po prostu muszę! W dodatku mam ochotę na kawał tłustego mięsa zagryzionego lodami i czekoladą. Od rana do wieczora. Niech więc nie zaskoczy Cię Twój wilczy apetyt. Nie planuj raczej żadnej diety cud w połączeniu z biciem rekordów w bieganiu. Na pocieszenie mogę tylko dodać, że jeśli ćwiczysz regularnie, naprawdę możesz sobie pozwolić na więcej bez obawy, że cokolwiek odłoży się w Twoich boczkach.

3. Tu coś lata, tam powiewa.

I wcale nie chodzi o źle dopasowany stanik, chociaż on też może być zmorą w czasie biegania. Jednak w połączeniu z obcisłym, sportowym podkoszulkiem każdy stanik powinien dać radę. O, właśnie! Obcisłym. Nie bez powodu ciuchy stworzone dla biegaczy przylegają do ciała. Uwierz mi, nic tak nie wkurza już od pierwszych minut, jak majtające w dole nogawki spodni, przekręcająca się w pasie bluza, a już zwłaszcza łańcuszek na szyi, zwisające i tańczące wokół twarzy kolczyki, za luźna bransoletka zegarka na ręce… Dlatego cała biżuteria przed biegiem – out! Wszystkie drobne z kieszeni – również! No chyba że chcesz mieć pretekst, aby po pierwszych stu metrach zawrócić do domu.

4. Dopasowane buty.

Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale dopasowane buty to buty za małe. W czasie biegu stopa cały czas zsuwa się do przodu, duży palec napiera na czubek, co po kilku kilometrach kończy się kilkudniowym bólem haluksa. Dlatego sprzedawcy zalecają, aby kupować buty rozmiar większe, ale… To też nie jest do końca prawdą! Bo rozmiarówki w butach sportowych są pokręcone jak Kamasutra dla zaawansowanych. Wszystko zależy od firmy i modelu! Ja na przykład noszę buty w rozmiarze 36, ale akurat Nike w rozmiarze 37,5, więc do biegania kupuję 38,5.

5. Kryzys w połowie drogi.

Dopada chyba każdego. U mnie zaczyna się gdzieś około 25 minuty biegu. Mam wtedy ochotę zwolnić, przystanąć, a najlepiej wszystko rzucić w diabły. Zastanawiam się, po jakiego grzyba mi to było? Jestem na siebie zła, sfrustrowana, a zamiast tryumfu zwycięstwa czuję rychłą woń porażki. Dyszę coraz głośniej, nogi mam jak z ołowiu, a droga wydaje się być tak bardzo pod górkę… Ale znam swój organizm i wystarczy jedno spojrzenie na zegarek, aby stwierdzić: „Oho! Zaczyna się! Kryzys w połowie! Za kilka minut będzie po wszystkim”. Bo grunt to się nie dać. Sposobów jest kilka. Ja celowo wybieram takie trasy, aby w minutach kryzysu być z dala od domu i od wszelkich skrótów do niego prowadzących. Nie mam odwrotu. Muszę biec tak, jak zaplanowałam wcześniej. „Im szybciej pobiegnę, tym szybciej ten koszmar się skończy. W żadnym wypadku nie mogę się teraz zatrzymać, bo nie skończy się nigdy!” – myślę sobie. Tak naprawdę to walka z własnymi słabościami. Pomaga mi w tym muzyka, bo od około dwudziestej piątej minuty w słuchawkach zaczyna rozbrzmiewać moja ulubiona i bardzo energetyczna. Nie, to nie jest przypadek… Kiedy mija trzydziesta minuta biegu, kryzys zażegnany, ja mam jeszcze więcej energii niż na początku, bo wiem już, że w pięknym stylu dobiegnę do mety.

6. Nuda.

Warto z tym walczyć, zmieniając muzykę w słuchawkach oraz samą trasę. Raz skręcić w lewo, raz w prawo. Raz w tę, raz w drugą stronę. Podjechać na trening do innego parku lub lasu. Raz przebiec więcej, raz mniej. Przeplatać treningi biegowe z inną aktywnością fizyczną. Gdybym miała tylko biegać, to pewnie nie biegałabym wcale. Nudzie w czasie ćwiczeń stanowczo mówię: nie! Dodatkowo takie zróżnicowanie jest również najzdrowsze, bo nie obciąża wciąż tych samych stawów, kości i mięśni.

7. Pora biegania.

Warto poznać swój organizm, ponieważ każdemu służy coś innego. Ja na przykład nie mogę biegać wieczorami. Bo nie zasnę! Podekscytowana przewracam się z boku na bok, w głowie mi dudni, serce wali jak oszalałe, a wszystko to przez podniesione aktywnością ciśnienie krwi. Dlatego zazwyczaj idealną porą na bieganie jest poranek – zamiast lub obok kawy, bo dodaje energii na cały dzień.

To co, spotkamy się kiedyś na trasie?

DSC_0077_1

26
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
17 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Luiza1904Ilona KosteckaJoanna PodrzyckaPasjoMatkaIwona Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Ven
Gość

Czemu nie ;) Długość trasy do Pzn wpisuje się w sam raz w mój plan odchudzania :v

Malwina
Gość
Malwina

Oj tak. W bieganiu można się zakochać, ale zrozumie to tylko ten kto…biega:) Dla mnie bieganie to poczucie szczęścia i wolności. Tęskni mi się teraz za tym strasznie, bo od roku moje ukochane Asicsy wiszą na przysłowiowym kołku. Najpierw ciąża, teraz mega absorbujace dziecię. ..Ale wrócę do tego na pewno. Tylko jeszcze chwila. Do zobaczenia na trasie!:)

Susanna szyje
Gość

Przed ciążą biegałam, potem przestałam i teraz nie potrafię się zmusić. Druga rzecz, że rozkład mojego dnia wyglada nieco inaczej niż innych osób a moje dziecko do aniołków nie należy ale wierzę bardzo, że jak Staś podrośnie to wrócę do biegnia. Mam nadzieję, że rok 2015 będzie przełomem i znów zacznę biegać. Poza tym dobrą motywacją jest zakup nowych butów do biegania :] W bieganiu fajne jest to, że można pobyć sam na sam ze swoimi myślami i dobrą muzą w słuchawkach. Nie słychać płaczu znudzonego dzieciaka ;)

Ami
Gość
Ami

My z mezem tez biegalismy w wakacje, ale najbardziej denerwuje mnie jak sluchawki wypadaja mi z uszu i zamiast biegac musze je trzymac przy uszach. Szczerze mowiac myslalam ze bedzie to post podpowiadajacy jak biegac szybko czy wolno na ooczatku biegania i jak powinno sie oddychac. Pozdrawiam

Malwina
Gość
Malwina

Ami polecam słuchawki nauszne(ja je tak nazywam). Dla mnie tylko takie sprawdzają się przy bieganiu. Pełno ich w necie. I bieganie to od razu większą przyjemność.

lavinka
Gość

Dlatego wolę rower, bieganie na długie dystanse mnie nigdy nie pociągało. Wolę już nordic walking. Mniejsze wydatki kaloryczne, więcej mięśni pracuje, poza tym ja wolę ruch z otwarciem na zewnątrz, czyli słuchawki noł łej. :)

PasjoMatka
Gość

1. Tu się zgodzę, jest to pułapka pojawiająca tym częściej, im pogoda mniej atrakcyjna i nagle masa innych spraw do załatwienia się znajduje. Polecam jako rozwiązanie bieganie z dzieckiem (w joggerze, o ile wiek jeszcze pozwala), które na spacer i tak zabrać trzeba, a tak mamy 2w1. 2. Wszystko jest kwestią racjonalnego odżywiania. Przy okazji – wszelkiego rodzaju węglowodany polecam na 2h przed treningiem, najlepiej w połączeniu z kawą. ;D 3. Dobrze dobrany stanik to absolutna konieczność – biust ma nie falować, nie skakać, znam przypadki obwiązywania się bandażem elastycznym, byle piersi nie podrygiwały. Zwłaszcza, że nie zawsze pod koszulkę… Czytaj więcej »

Iwona
Gość
Iwona

Oj pobiegałabym… wciągnęło mnie w wakacje, motywacja, żeby trochę zgubić kg przed powrotem do pracy… No i wróciłam do pracy i nie mam czasu na bieganie, ubolewam nad tym, bo bardzo polubiłam ten sport :( Ja lubiłam wybiegać po 21 jak dziecko już grzecznie spało lub o 6 jak jeszcze spało i zanim robiło się gorąco (z żalem spoglądam za okno… ).

Joanna Podrzycka
Gość
Joanna Podrzycka

Świetny wpis, w ogóle cały blog bardzo interesujący. Nie mogę przestać czytać, kolejne wpisy równie interesujące nawet dla kobietę bez dzieci ???? pozdrawiam i życzę sukcesów w prowadzeniu bloga.

Luiza1904
Gość

Podziwiam z tym bieganiem. Sama próbowałam przekonać siebie kilkukrotnie do rozpoczęcia treningów, ale nic z tego. Przebiegnę się raz czy drugi i mam serdecznie dość, więc tym bardziej podziwiam każdego za wytrwałość! Brawo! Ale może kiedyś uda się przekonać siebie i dam radę. Niedawno jeszcze tak samo mówiłam o wszelkich sportach zimowych (poza łyżwami), a jednak udało się. Może i z bieganiem kiedyś dam rade :D