Mum and the city

Zaskakujące fakty, które odkryłam w ciąży!

8 marca 2016

DSC_6214-2

1. Leczona choroba trwa tydzień, a nieleczona – 7 dni.

Jeszcze całkiem niedawno byłam przekonana, że nie można, no po prostu NIE DA się wyjść z choroby bez lekarstw. Ale pochorowaliśmy się we trójkę na paskudną odmianę grypy. Mąż mój – po szczepieniu – przechodził ją wcale nie krócej od nas. Tyle tylko, że bez temperatury. Nadal jednak czuł się na tyle parszywie, że musiał łykać silne tabletki. Synek tak samo, niestety w jego przypadku nie pomogły i kiedy kolejny dzień z rzędu nie mogliśmy zbić blisko 40-stopniowej temperatury, wezwaliśmy lekarza, który przepisał antybiotyk i sterydy. Na co ja – w przypływie desperacji – zaczęłam podgryzać ząbki czosnku, pić ogromne ilości herbaty z imbirem oraz cytryną i wyjadać miód łyżeczką prosto ze słoika. Czyli tak jakby nie robiłam nic.

Kto z nas wyszedł z choroby najszybciej? Ano nikt. Chorowaliśmy tak samo długo. Z identycznymi objawami. Tak samo dusił nas kaszel w nocy i przez tyle samo dni katar rozsadzał nam nosy.

Dodam, że to nie pierwsza choroba w tej ciąży, podczas której chłopaki leczyli się tradycyjnie tym, co przepisał lekarz, a ja modliłam się do niebios o litość dla ciężarnej. Zarówno lekarstwa jak i modlitwa podziałały tak samo. Leczona choroba trwała tydzień, a nieleczona – siedem dni.

2. Kiedy do przychodni lekarskiej/autobusu wchodzi ciężarna, nagle coś baaardzo ciekawego zaczyna się dziać na ścianach, suficie albo w telefonach siedzących tam mężczyzn.

Gin

3. Ale możesz liczyć na empatię osób, które już rodziły lub tych, które uczestniczyły w ciąży partnerki.

Basen, całkiem niedawno. Jak to w weekend – od kwadransa poluję na wolne miejsce w szatni. W końcu – jest! Udaje mi się dorwać skrawek ławki. Sadzam więc dziecko, sama też mam zamiar usiąść obok, żeby zmienić obuwie na klapki, ale nagle podchodzi do nas młoda dziewczyna – na oko studentka – która mówi do Kostka: „Przesuniesz się?”. Po czym siada obok, na MOIM miejscu i ze spokojem… czeka na koleżankę, która nieopodal suszy włosy.

Stanęłam centralnie na wprost niej, prawie trącając brzuchem jej nos, i – wydawszy z paszczy serię wcale nie udawanych postękiwań – zaczęłam odsznurowywać botki. A kiedy ona nawet na mnie nie spojrzała, zrozumiałam, że – uwaga! To nie była złośliwość z jej strony. Ona po prostu… Nie wiedziała! Nie miała pojęcia, że zdejmowanie zimowych butów na stojąco w dziewiątym miesiącu ciąży jest trudniejsze niż znalezienie męża!

Za to zupełnie inaczej sprawa wygląda przed gabinetem pediatry, gdzie młodzi tatusiowie pomagają mi odwiesić kurtkę czy wyjąć starszaka z wózka. Serio. I to bez błagalnych spojrzeń z mojej strony! Także jest całkiem spora nadzieja, że panowie spod ginekologicznego już za kilka miesięcy się obudzą.

4. Słowa: „Nie mam się w co ubrać” nabierają nagle zupełnie innego, głębszego sensu!

Tak naprawdę dopiero w ciąży zaczynają cokolwiek znaczyć. Bo wtedy serio nie masz się w co ubrać. Bielizna już w pierwszych tygodniach robi się za ciasna, twoje ukochane dżinsy przestają się dopinać gdzieś tak od drugiego trymestru, a stopa rośnie wzdłuż i wszerz, więc jedyne obuwie, które masz siłę na nią wcisnąć, to kalosze.

Choćbyś stała przed szafą pełną ubrań – jesteś w kropce. Połowa ciuchów jest za mała, druga połowa za krótka, a trzecia połowa – niewygodna (spróbuj usiąść z wielkim brzuchem i w sztywnych spodniach do auta!). Możesz co prawda iść do sklepu i kupić sobie coś nowego, ale raz, że szkoda wydawać kasę na coś, co ponosisz maks trzy miesiące, a dwa – tych ubrań dla ciężarnych nie ma znowu aż tak dużo.

Chodzisz więc przez pół roku w dresie wygrzebanym w koszu w Lidlu (tani, wygodny, miękki i rozciągliwy!) albo w piżamie (tania, wygodna, miękka i rozciągliwa!), czekając na poród wcale nie po to, żeby zobaczyć dziecko, tylko po to, żeby w końcu wbić się w jakąś seksi kieckę. A potem rodzisz i okazuje się, że… Nadal nie masz się w co ubrać. Bo pierwsza połowa ciuchów za mała, druga niewygodna (ogarnij noworodka ubrana w stringi i obcisłe dżinsy!), a trzecia – gdzieś tak od trzech sezonów niemodna. Mogłabyś co prawda iść na zakupy, ale raz, że nie masz czasu; dwa – ciągle żyjesz nadzieją, że jutro schudniesz ostatnie pięć kilogramów; a trzy – tych ubrań dla karmiących lub w ogóle młodych mam nie ma znowu aż tak dużo.

Chodzisz więc dalej w dresie z Lidla, a kiedy w końcu ogarniasz się gdzieś tak koło drugich/trzecich urodzin dziecka, dowiadujesz się, że – tak! – znowu jesteś w ciąży.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre, bo…

5. Nigdy przedtem – i nigdy potem! – nic tak dobrze nie smakuje.

DSC_6231-2

To nieprawda, że kobiety w ciąży jedzą jak opętane, bo nad tym nie panują. O nie! Doskonale mogłybyśmy zapanować tylko… Po co?

Przeżycia takiej feerii smaków życzę każdemu przynajmniej raz w życiu. Choćby dlatego warto być w ciąży ;). Zwykły kiszony jest jak danie przygotowane w pięciogwiazdkowej restauracji, a czekolada… To nie czekolada, to szczyt rozkoszy! Dlatego właśnie nie potrafimy się zdecydować, co chcemy zjeść najpierw: śledzika czy tort? Więc jemy wszystko, od rana do wieczora: dżem palcem prosto ze słoika, bekon na kanapce i bez kanapki, a na to lody waniliowe. Mhmmm…

Jeśli z tym jedzeniem masz tak jak ja, może nie przerażą cię zdjęcia najbrzydszego ptasiego mleczko na świecie. Nie wiem, czy patrząc na fotki, odważysz się je zrobić, ale jeśli tak, zapewniam, że smak wynagrodzi ci wszystko!

 

PRZEPIS NA DOMOWE PTASIE MLECZKO

DSC_6195-2

Składniki:

250 g serka mascarpone
200 ml śmietany 30%
3 łyżki cukru pudru
laska wanilii
1,5 łyżeczki żelatyny
1 białko jajka
4 łyżki nasion chia (opcjonalnie)
tabliczka czekolady

DSC_6210-2

1. Żelatynę wsyp do 1/3 szklanki zimnej wody i dokładnie wymieszaj. Odstaw, żeby napęczniała.
2. Serek mascarpone przełóż do małego rondelka. Wlej śmietanę, dodaj cukier i podgrzej, cały czas mieszając, aż serek i cukier się roztopi. Dodaj odrobinę wanilii.
3. Napęczniałą żelatynę dodaj do gorącej masy i intensywnie wymieszaj, aż całkowicie się rozpuści (nie będzie żadnych grudek!). Możesz wszystko podgrzać, ale uważaj, żeby żelatyny nie zagotować! Odstaw do ostygnięcia.
4. W tym czasie ubij na sztywno białko jajka. Dodaj je do zimnej masy i dokładnie wymieszaj. Ptasie mleczko można robić bez tego białka, wtedy będzie mniej puszyste, ale sztywniejsze.
5. Wsyp nasiona chia, wymieszaj i przełóż wszystko do płaskiego naczynia, po czym uzbrój się w cierpliwość, bo masę trzeba odstawić na noc do lodówki, żeby stężała. Tak, wiem – tragedia czekać tak długo!
6. Za to rano możesz już wyjadać ptasie mleczko łyżeczką prosto z naczynia lub pokroić je w kostkę i obtoczyć z każdej strony w czekoladzie (rozpuszczonej w kąpieli wodnej, czyli miska z pokruszoną czekoladą na rondelek z gotującą się wodą i mieszamy, mieszamy do skutku).

DSC_6200-2

DSC_6208-2

Jak widać nam – z czystego łakomstwa – nie starczyło cierpliwości na zabawę z czekoladą. Coś tam polałam, coś tam zapomniałam ;).
Ale i bez tego wyszło pycha!

DSC_6216-2

DSC_6217-3

DSC_6239-2

DSC_6206-2

Dodaj komentarz

43 komentarzy do "Zaskakujące fakty, które odkryłam w ciąży!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
granato
Gość
granato

Zaskoczenia ciążowe – jasny gwint, to kawa może smakować ohydnie? Moja ulubiona kawa? I sam jej zapach odrzuca? (Zrozumie ten, kto wie, że jeden kubek kawy, nawet w ciąży, jest absolutnie niezbędny do życia). To to jest hit. I marzę już, że to się zmieni za 2 miesiące :) A przepis wypróbuję na bank ;) Buziaki i trzymaj się ciepło

Kasia A.
Gość
Kasia A.

Punkt 1 – potwierdzam :) odkąd jestem w ciązy/lub karmię (czyli od około 6 lat z przerwami;) lub inne cuda w przypadku brzydkiego choróbska męczę się bez antybiotyków i silnych leków. nawet jak przez 2 tygodnie walczyłam ze wstrętnym bólem gardła połączonym z wysoką temperaturą lekarz powiedział, że warto spróbować bez antybiotyku / mineło! miałam już nawet awaryjnie zapisaną receptę z jakimś świnstwem, ale udało sie tego nie użyć (choć juz było blisko:)

salus salus
Gość
salus salus

Święta prawda.. ja uwielbialam w ogóle ten san.. jest jedyny w swoim rodzaju ?

Chichotki Trzpiotki
Gość

Buuu! Wygląda cudownie te ptasie mleczko! A ja akurat na diecie… ;( :D

Ps.: Z tymi panami przed gabinetami ginekologicznym i pediatrycznym to święte słowa. Dokładnie tak jest. :D Doświadczenie czyni cuda w męskiej psychice. :D

jamaska
Gość

Na przeziębienie najlepsza witamina C w ilościach hurtowych – łykam po 10 sztuk dziennie i po 2-3 dniach jestem zdrowa. Pomysł na ptasie mleczko z chia – Ilona jesteś genialna!

karjola
Gość
karjola

a jeszcze lepiej: kwas l-askorbinowy. Witamina C w czystej postaci- rewelka. Teraz w ciąży trochę się boję, dlatego robię sobie koktajl: grejfrut+pomarancza+sok z cytryny:)

karjola
Gość
karjola

A ja zawsze przeziębienia leczyłam „naturalnie”. Także teraz jak się rozchorowałam, to nawet mnie mocno nie zabolało to bezlekowe leczenie:) jedynie czego mi było szkoda to mocnych tabletek na ból gardła i kropli do nosa (nie umiem funkcjonować z zatkanym nosem!!). Krople i tak brałam, bo nie byłam w stanie inaczej, tylko sobie dozowałam ;)
I chyba dopóki ktoś nie jest w ciąży nie jest w stanie zrozumieć,że bywa ciężko (nawet jak brzucha jeszcze nie ma,albo jest mały…)niby wiadomo,że pomagać trzeba,ale może ta kobieta, która świetnie sobie radzi jednak postoi?? ;)

Arleta
Gość
Ja się tak przyzwyczaiłam do nie brania leków – że jak coś mnie dopadnie, to zapominam, a jak zaczynam padać i wiem że muszę coś wziąć – bo nie przeżyję następnej godziny, to biorę leki, które są przeznaczone dla ciężarnej albo karmiącej (nie karmię od pół roku) ;) Jeśli chodzi o ‚nie mam w co się ubrać’ – nie było tak źle :) W ciąży z synem z większym brzuchem chodziłam zimą, więc leginsy na tyłek, luźny sweter i płaszcz w którym przeszyłam guziki by się zapiąć :) Z córką – duży brzuch latem) chodziłam w sukienkach – pod koniec… Czytaj więcej »
oli82
Gość
co do siedzacego miejsca, jestem w koncowce 9 m-ca i od ok 7 m-ca prosze ludzi wprost, zeby mi ustapili. Na co dzien poruszam sie londynskim metrem i wiekszosc osob reaguje, ale czasem swiece im brzuchem przed oczami, sapie, mam nawet plakietke na plaszczu ‚baby on board’ i nic. kiedys nie potrafilam sobie tego wyobrazic, ale dzis biore sprawy w swoje rece;) jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby ktos mi odmowil lub jakos to komentowal. zazwyczaj to im jest glupio, ze ciezarowka musi sie upominac o miejsce , a oni w najlepsze grali w candy crush lub czytali gazete. bywaja… Czytaj więcej »
Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch

Ja dziś rano jechałam na próbe cukrzycową, godz 7 rano, ja na czczo, głodna no i w ciąży, jeszcze musiałam troszkę podbiec do kolejki wiec jak wpadłam do środka to ciężko było mi złapać oddech tak sapalam, kolejka pełna ludzi no oczywiście brak wolnych miejsc, nikt nie ustąpił mi miejsca, a jak rozejrzalam się żeby kogoś poprosić o ustapienie miejsca to akurat wszyscy spali itp, słowem – tragedia, naprawdę żenujące. .
Na pocieszenie dziś pani w super pharm poprosiła mnie poza kolejka do kasy że względu na brzuch, chociaż tyle ;-)

Tedi
Gość

Moje największe zaskoczenie to, że można być okropnie głodnym i jednocześnie mieć ochotę wymiotować. No i że bez wieczornej randki z kibelkiem lub miską nie da się zasnąć… Ptasie mleczko bym zjadła chętnie. Szkoda tylko, że synek uczulony na krowie mleko. W sumie to nic, zjem sama :-D

Tylko dla Mam.pl
Gość

Nie wiem czy próbowałaś znaleźć kiedyś wolne miejsce na niedzielnej mszy? Brzuch nie brzuch, nie należy ci się i już ;)

Zuzia
Gość

Tak, tak pamiętam pogrzeb – ja w 9 miesiącu ciąży całą mszę stałam.I te reakcje dawno niewidzianych kuzynów – „oj, nie wiedziałem, ze to TY” :)

Kasia A.
Gość
Kasia A.
Mam syna podatnego na zapalnie oskrzeli, zawsze dostaje leki wziewne, tylko raz mial antybiotyk przy zapaleniu oskrzeli (bo wziewne dlugo nie pomagaly). ja w ciazy mialam zapalenie krtani i tez mi kazali brac wziewy (a maz szczesliwy bo przez kilka dni w ogole nie moglam mowic:) antybiotyki w zasadzie powinno sie przyjmowac tylko przy infekcjach bakteryjnych (nawet na ulotce jest napisane, ze antybiotyk jest nieskuteczny w przypadku infekcji wirusowych), ale lekarze czesto z biegu przepisuja je wiekszosci pacjentow jak leci / niestety. za to przy ciezarnej/karmiacej sie dwa razy zastanowia :) choc w ciazy czasem tez sie nie uniknie sytuacji,… Czytaj więcej »
Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch

Oj tak, przy tym zapaleniu myślałam, że antybiotyk pomoglby mi raz dwa, ale jak się okazuje, niekoniecznie…. A na wirusa nie ma rady, wiem bo meczylam się z nim przeszło 4 tyg i wymeczylam.. Naturalnie…. Kiedyś przy oskrzekach, przed ciąża, brałam antybiotyk, który w ogóle mi nie pomógł, wręcz pogorszyło mi się, a po zmianie lekarstwa pomogło, ale czułam się strasznie źle i potem miałam b.duze problemy z zoladkiem…. I tak to jedt z tymi lekarstwami. .

Ania
Gość

U mnie niestety z tymi chorobami w ciąży jest zdecydowanie gorzej. Mąż po 3 tabletce antybiotyku był jak nowo narodzony, a ja się męczyłam 2 tygodnie i co gorsza znowu mnie rozkłada :/

pestki
Gość
pestki

Z tymi ciuchami to trafiłaś w sedno, ja bym jeszcze dodała, że karmiąc po pierwszej ciąży w tempie błyskawicy zrzuciłam nie tylko te nadprogramowe kilogramy ale i sporo więcej więc znowu nie miałam się w co ubrać, a gdy już zaopatrzyłem swoją garderobę w nowe seksi ciuchy to przestałam karmić i wróciłam do swojej stałej wagi więc znowu nie miałam się w co ubrać, wtedy znowu zaszłam w ciąże i tak dalej. Teraz 6 tygodni po porodzie już nie jest tak fajnie bo 6 nadprogramowych kilogramów ani drgnie, a czekolada smakuje jak nigdy dotąd! ?

Dorota Głuch
Gość
Dorota Głuch

A ile masz dzieci? ;-) pytam z ciekawości ;-)

pestki
Gość
pestki

Napisałam to tak jakbym miała już całą gromadkę ale póki co mam dwójkę ?? Czasem aż dwoje, cześciej na szczęście tylko dwójkę ?

Patrycja
Gość

Nie dość, że tekst świetny to jeszcze to ptasie mleczko!!! aaaaaa <3 wygląda obłędnie :D

Magda Dwa Plus Dwa
Gość

A mnie zaskoczyło, że czasami można zapomnieć, że się jest w ciąży!!! Wiadomo, że ciąża to stan odmienny i że na umysł się też rzuca, ale żeby aż tak??? W pierwszej ciąży, z już pokaźnym brzuchem kupowałam jakiś tam zapach w perfumerii i ekspedientka, chcąc dać mi jakąś próbkę, pyta się czy w tym stanie nie przeszkadzają mi żadne zapachy. A ja sobie myślę, o jakim stanie ona do mnie ‚rozmawia’? Dopiero jak przykucnęłam, żeby obejrzeć coś na dolnej półce, poczułam swój brzuch i skojarzyłam – no tak, jej o ciążę chodziło, zapomniałam :)

Almurka
Gość
Almurka

Pięknie napisane :) Ptasiego mleczka tak Wam wszystkim zazdroszczę, generalnie zazdroszczę zachcianek i możliwości ich spełniania …. hmmm rozmarzyłam się

AnnaO!
Gość
AnnaO!

Uwielbiałam jeść, wszystko i w każdej ilości ;) a odkąd jestem w ciąży wszystko jest niedobre, bez smaku.. przyjmuje tylko płyny i zupy. Za to dresik i piżamka z Lidla się zgadzają ;)

Izabela Boszczyk
Gość
Izabela Boszczyk

Moj szok – kolezanki „niedzieciate” maja najwiecej do powiedzenia na temat brzucha „aaaale duzy, to moze byc wiekszy?”, sposobu przechodzenia ciązy i w ogóle krytykowania przez duże K, troche się ośmieszając niewiedzą.

Barbara Gie
Gość
Barbara Gie
1. Ja nauczyłam się, ze w przypadku choroby warto skonsultować się z więcej niż jednym lekarzem. Jednego dnia lekarz rodzinny odesłała mnie po syropek z bzu (bo to tylko lekkie przeziębienie, nic to że umierałam od 2 tygodni), a następnego trafiłam do laryngologa, zdziwionego że moja błona bębenkowa jeszcze nie pękła pod wpływem tak rozwiniętej infekcji. Ginekolog zaś powiedział że mogło się skończyć poronieniem. 2. Przychodzi moment, w którym, chociaż do tej pory miałaś siłę przenosić góry, nie masz siły zrobić dwukilometrowego spaceru, a od własnego ciężaru bolą cię pięty. 3. Można szukać łazienki co 15 minut, to nie jest… Czytaj więcej »
Beata Beti
Gość
Beata Beti

A mnie najbardziej zaskoczyli chłopacy w wielu licealno-studyjnym, którzy zawsze ustępowali miejsca w tramwajach i robili to tak sprytnie żeby żadna Pani 50+ nie zdążyła mnie wyprzedzić. Smutno przyznać ale najgorsze były właśnie kobitki po 50 tak do 60-kilku lat które kwitowały mój stan „se zrobiła to niech se stoi”, „rozkłada nogi to teraz ma” i inne takie pouczające teksty :( Panowi udawali ze nic nie słyszą a wojowniczo pyskowali – unikając wulgaryzmów i skupiając się na rzeczowych argumentach – chłopacy w wieku na oko 18-25 lat. Wygląda, że w Poznaniu rośnie nam pokolenie świadomych tatusiów :D

error: Content is protected !!