Woman and the city

Mam wnieść lodówkę na 3. piętro czyli najgłupsze argumenty przeciwników równouprawnienia

21 listopada 2018

najgłupsze argumenty przeciwników równouprawnienia

Zawsze, kiedy piszę o równouprawnieniu na blogu albo czytam takie teksty w sieci, widzę te same argumenty. Że feministka to taka baba z wąsem, której nikt nie chciał i teraz się mści. Albo że nienawidzi mężczyzn. I ciekawe, czy sama wnosi lodówkę na trzecie piętro? W sumie trochę już nuuuda, ale jestem pewna, że pod dzisiejszym tekstem pojawią się nowe i szczerze? Nie mogę się ich doczekać!


NAJGŁUPSZE ARGUMENTY PRZECIWNIKÓW RÓWNOUPRAWNIENIA – CZAS SIĘ Z NIMI ROZPRAWIĆ!


1. Feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść lodówkę na trzecie piętro.

Ha. Hahaha.

Ok, to się pośmialiśmy, możemy przejść do konkretów. Bo ja mam bardzo ważne pytanie, tylko na chwilę musisz się skupić, żeby na nie odpowiedzieć.

Już?

Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz widziałaś faceta, który wnosi lodówkę na trzecie piętro? Sam? I nie mam tutaj na myśli lodówki turystycznej, ale zwykłą taką, rodzinną, wielką, choć niekoniecznie, że od razu side by side.

Że nie widziałaś? No wiem!

Bo – uwaga, może cię to zaskoczy, choć nie powinno, nie masz w końcu pięciu lat! – facet też nie jest w stanie jej dźwignąć! Tak samo jak jakaś baba. I zupełnie jak baba, kupując ją, zamawia usługę wniesienia lub woła ze dwóch kolegów, brata, ojca, których na dobrą sprawę i ja mogę poprosić o pomoc, bo czemu nie?


2. Już mamy równouprawnienie, o co tu walczyć?

Oglądasz Ameryka Express? No, ja też nie, ale o tej akcji na pewno słyszałaś. W skrócie chodzi o to, że uczestnicy – mężczyźni – dostali zadanie: pocałować jak najwięcej przypadkowych kobiet. Ku*wa, wyobrażasz sobie, co by się działo, gdyby w jakimś programie telewizyjnym to kobiety podbiegały do biednych chłopców na straganie, całowały ich i łapały za rozporek? Ja nie wiem, czy ktokolwiek przed ekranem by się uśmiechnął. Chyba że z zażenowania!

Ale jak swój język wtykał Chajzer czy Karolak, to mieliśmy ubaw po pachy. Laski pisały na profilu Chajzera, że do nich też mógłby przyjść, nie miałyby nic przeciwko. Już to widzę, jak znienacka podbiega do ciebie na ulicy dwumetrowy facet, łapie cię za cycki, a ty się cieszysz i tańczysz kankana.

To prawda, możemy się uczyć, pracować i głosować, jednak nadal nasza mentalność jest tam, gdzie była sto lat temu. Usprawiedliwiamy to, że mężczyźni nie potrafią zająć się domem; zgadzamy się, żeby zarabiali więcej na tych samych stanowiskach; klepiemy ich z uznaniem po plecach, kiedy molestują; a na końcu oskarżamy ofiary gwałtu o to, co się stało.

Mężczyzna musi zarabiać więcej, bo to on utrzymuje rodzinę.
To normalne, że ja gotuję obiad i zajmuję się dziećmi po pracy, ponieważ bo mój mąż spłaca kredyt i jest bardzo obciążony psychicznie.
Mój mąż zarabia więcej, bo mężczyźni są mądrzejsi i lepiej wykonują swoje zadania w pracy.
Kobiety lepiej zajmują się dziećmi, więc to one powinny zostawać w domu.

Nie sprawia ci przyjemności usługiwanie mężowi? Ja to lubię!
Jak baba zakłada krótką spódniczkę, to sama jest sobie winna.
Ucząc gotować i sprzątać, wychowujecie chłopców na dziewczynki!

Wiesz skąd wzięłam te zdania? Nie, wcale nie z kościelnej broszury pt.: „Jak być dobrą żoną”, tylko z komentarzy pod moimi wpisami.


3. Kobiety i mężczyźni nie są sobie równi. W końcu mężczyźni nie mogą rodzić czy karmić piersią, a kobietom nie rosną włosy na klacie.

Nikt nie zaprzecza, że jesteśmy różni. Ale to, że ktoś ma cycki na klacie zamiast włosów nie oznacza, że ma mniej zwojów mózgowych w czaszce, czy że bardziej nadaje się do gotowania niż do kierowania firmą.


4. Feministka to taki babochłop z wąsem.

Wiadomo, że wszelkie nieszczęścia kobiety wynikają z tego, że jest brzydka. Bo jak jest ładna i mężczyźni oglądają się za nią na ulicy, to tak jakby wygrała los na loterii życia. Ma już wszystko i nie przeszkadza jej, że – bo ja wiem? – na rozmowie o pracę pytają ją o dzieci. To przeszkadza tylko tym z wąsem! Aha…


5. Feministki walczą o zabijanie dzieci!!1

To jest tak durna retoryka, że aż boli. To przez nią większość ludzi w momencie, w którym rozmowa schodzi na aborcję, widzi matkę Madzi, która upuszcza swoje dziecko w kocyku. A przecież do takich tragedii dochodzi właśnie wtedy, kiedy każemy kobietom rodzić wbrew ich woli!

Feministki walczą o powszechny dostęp do antykoncepcji, który w teorii już mamy, ALE nadal uczymy nasze dzieci w szkołach, że prezerwatywa = rozwiązłość, a tabletki hormonalne to środki wczesnoporonne i jeśli je zażywasz, to grzeszysz przeciwko 5. przykazaniu „Nie zabijaj”.

Poza tym powiedz pani Krysi, która ma siódemkę dzieci, że jak nie chce więcej, to musi iść do lekarza, zapłacić 150 złotych za wizytę, a potem jeszcze 50 za tabletki. Co miesiąc. Podczas gdy ksiądz, czyli jedyny autorytet w jej życiu, grozi paluszkiem z ambony, że antykoncepcja jest zła, ale już pijany mąż, który gwałci co wieczór jest spoko, bo to się nazywa małżeński obowiązek tudzież każdy z nas musi nieść swój krzyż.

Feministki walczą o rzetelną edukację seksualną, żeby potem nie było zdziwienia wśród młodzieży że przecież jak to? To stosunek przerywany nie zabezpiecza przed ciążą?

Feministki walczą o to, żeby matki po urodzeniu dziecka nie były zostawiane same sobie, bo teraz jest tak, że owszem, dzieci niepełnosprawne są bardzo ważne dla rządu, dopóki się nie urodzą. Bo potem? Radź sobie sama, a nie jakieś pikiety pod sejmem urządzasz!

I nie, feministki wcale nie chcą aborcji, żeby się teraz skrobać na potęgę. One po prostu wiedzą, że to, że się czegoś zakaże, nie oznacza z automatu, że ludzie przestaną to robić, tylko że proceder zejdzie do podziemi i stanie się dla zdrowia i życia kobiet zwyczajnie niebezpieczny. Nie chcesz aborcji? To jej nie rób! Ale nie zmuszaj kobiet w sytuacji podbramkowej do tego, żeby musiały okaleczać się wieszakami czy kombinować, jak ukryć dziecko w beczce.

Te czasy już dawno powinniśmy mieć za sobą.

Przeciwnicy aborcji wcale nie ratują życia, tylko własne samopoczucie. Są w tym podobni do rodziców nastolatków, którzy myślą, że jak krzykną do dziecka: „Nie pij! Bo nie pójdziesz do nieba!”, a potem zamkną oczy, to ono nigdy w życiu nie sięgnie po piwo.

Ale jak się rozpije, to czyja to będzie wina? Dziecka, z którym nikt nie przeprowadził sensownej rozmowy na temat odpowiedzialnego picia i konsekwencji picia nadmiernego czy jednak trochę tych… rodziców?


Wiadomo, że nasza niechęć do feminizmu wynika głównie ze stereotypów. Żadna z nas nie chce być przecież babą z wąsem, która zabija dzieci i będzie musiała teraz tachać sama lodówkę na trzecie piętro. Ale dla mnie mówienie: „Nie jestem za feminizmem” oznacza tyle samo co mówienie: „Nie jestem za równouprawnieniem”.

A mam nadzieję, że jednak jesteś?


Podasz dalej? Dziękuję!


Dziękuję, że jesteś ze mną!

Dodaj komentarz

29 komentarzy do "Mam wnieść lodówkę na 3. piętro czyli najgłupsze argumenty przeciwników równouprawnienia"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kasia
Gość

Jestem za :) ale potwierdzam ze mentalność mamy sprzed 100 lat (jako społeczeństwo ogólnie mowiac).

Dorota
Gość
Dorota

Tak dla ścisłości Kościół nie pochwala pijanych gwałcących mężczyzn. Widać, że nie jesteś na bieżąco z nauczaniem Kościoła skoro piszesz, że Kościół „przyzwala na takie zachowanie”.

Karolina
Gość
Karolina

W większości kościołów, szczególnie tych w małych miejscowościach i wsiach żadna kobieta nie pomyśli nawet o rozwodzie bądź wezwaniu policji w takich sytuacjach! Bo co ludzie powiedzą. A ksiądz przecież mówił na kazaniu, że żona powinna być wierna i oddana mężowi. Nie raz to słyszałam z ambony. Pani Dorotko, więc jakiej rady udzieli duchowny w takiej sytuacji? Co taka kobieta powinna zrobić według nauki kościoła? Poprosić męża żeby już przestał? Podać obiad i poprosić o …? No o co?

xyz
Gość

Ksiądz może doradzić przewidzianą w prawie kanonicznym separację na przykład: https://www.youtube.com/watch?v=L7JtNbNXr-8&feature=youtu.be&t=415

Kasia
Gość

tak mi się w temacie przypomniało, ze podczas spowiedzi (ku mojemu zdziwieniu, bo się spodziewałam czegos innego), kilka razy otrzymałam bardzo pozytywna reakcje księdza na temat relacji w malzenstwie (i na temat roli kobiety). nie wiem, jak wygląda taka rozmowa w przypadku poważnych problemów (gdy wlasnie maz bije zone lub gwałci).
Powiem szczerze, ze taka rozmowa z osoba ‚nie bedaca w temacie’ bardzo dużo mi dała, wiec również prosiłabym nie linczować zaraz całego Kosciola katolickiego za beznadziejne podejście do tematu – wiadomo ksieza sa rozni – ale ci pozytywni również!

Ola
Gość

W Ameryka Express mężczyźni i kobiety też, mieli pocałować 3 osoby płci przeciwnej. Mega głupia konkurencja ale dotyczyła zarówno mężczyzn jak i kobiet. Radzę sprawdzać info przed wpisem.

Ankai
Gość

Dobre i straszne zaraZem! Ale tak cała prawdę powiedziałaś…. szkoda ze nic się z tym nie da Zrobić, jedynie można zmienić swoje postawę ale społeczeństwa się nie zmieni…

facet
Gość

ad 1) dlaczego ta feministka nie poprosi o pomoc matke i siostre tylko ojca i brata… czyzby seksizm? Dlaczego kobiety nie wykonuja takich prac w kobiecym gronie? Same kobiety mysla ze jak jest cos ciezkiego to musi to zrobic facet.
ad 2) nikt nie usprawiedliwia lapania za cycki… to jest niedopuszczalne wzgledem obcej osoby… Dlaczego tv przestawia ze to jest ok? Moze to wplyw kultury imigrantow?
ad 3) nikt nie mowi ze kobiety sa madrzejsze lub glupsze… ale czy wojna o rownouprawnienie to zmieni?
reszta argumentow jest ponizej normy wiec nie mam ochoty ich komentowac.