Wyprawa do Indii

DSC_1802

Nie lubię polskiej kuchni. To znaczy, jak ktoś poczęstuje, zjem, ale w życiu nie usmażyłam żadnego schaboszczaka, nie ulepiłam też ani jednego pieroga.

Zdecydowanie preferuję kuchnię japońską (sushi!), chińską (sajgonki, makarony ryżowe z mięsem!), włoską (spaghetti, pizza!), meksykańską (burito, chilli con carne!), amerykańską (frytki, hamburgery!) czy indyjską (jagnięcina w curry!). Właśnie takie potrawy gotuję najczęściej, a kiedy chcemy zjeść coś poza domem, udajemy się do mniej lub bardziej egzotycznych miejsc. Największym zaufaniem darzę te, w których szefem kuchni jest obcokrajowiec, a i wśród gości cudzoziemców nie brakuje. Wiem wtedy, że serwowane potrawy są częścią obcej dla mnie kultury, a nie polską wariacją na temat.

Takim właśnie miejscem jest poznańska knajpa Taj India położona nad Maltą w Poznaniu, do której zaglądamy zazwyczaj podczas przedłużających się, weekendowych spacerów lub kiedy wracamy głodni ze znajdującego się nieopodal basenu.

Indyjskie specjały to przede wszystkim kurczak lub jagnięcina zatopiona w orientalnych przyprawach i sosach oraz przepyszne chleby z pieca tandoor. To w nich gustuje Kuku, chociaż jagnięcinką również nie pogardzi (specjalnie dla niego zamawiamy łagodniejsze smaki, ale osobiście polecam te oznaczone w menu jako pikantne).

DSC_1798

W restauracji brakuje przewijaka, ale w kątach znajdują się kanapy, na których spokojnie można maluchowi zmienić pieluchę z dala od oczu innych klientów. Jedyny minus to tak naprawdę super niewygodne krzesełka dla dzieci, dlatego nasze dziecko pozostaje zawsze w swoim wózku. Lub na kolanach.

DSC_1795

Jeśli chodzi o wystrój – trąci myszką, widać, że dawno nic nie było w tym zakresie robione, ale właśnie dzięki temu restauracja zachowuje w pełni indyjski klimat. No i najważniejsze – przepyszne jedzenie wszystko wynagradza! Polecam pójść tam w dzień, w którym knajpka jest przepełniona po brzegi (np. w weekend), bo wtedy jest naprawdę świeże i dobre.

DSC_1805

DSC_1813

Tak dobre, że nie udało mi się zrobić zdjęć pełnych miseczek, bo – jak zawsze – szybko się na nie rzuciliśmy. Myślę, że to najlepsza z możliwych zachęta!

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Kuku-MamuniuanVen Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Ven
Gość

A kormę z jagnięciny próbowaliście? (nie wiem czy w tej knajpie podają) Polecam, jest rewelacyjna! <3

Kuku-Mamuniu
Gość

Podają – ale chyba (?) nie próbowaliśmy? Jeszcze będzie okazja nadrobić ;).

an
Gość
an

Żartujecie?? Jak to możliwe, że wszyscy tak grzecznie siedzicie przy stoliku i spokojnie jecie obiad?? To jednak możliwe? Bez nawiewania, zaglądania w najodleglejsze kąty, wspinania się na kontuary, zaczepiania niewinnych gości, wskakiwania na zaplecze?? ;((

Kuku-Mamuniu
Gość

Haha, nasz synek na widok jedzenia zmienia się w anioła! Byle dostawa była świeża i stała – nic innego go wtedy nie interesuje.