Stressed? Depressed? Załóż dres!

DSC_1563

Dres to ostatnimi czasy strój narodowy polskich matek.

Mam dres, więc jestem. Po drugiej stronie barykady. Wśród kobiet, które przed wyjściem na spacer zupełnie nie mają głowy, żeby zadbać o swój outfit. Zagonionych babek, które po ubraniu dziecka w kurtkę i wsadzeniu go do wózka same na hurra przywdziewają co popadnie, bo dziedzic niecierpliwy, wyje i naprawdę ma gdzieś, że matce czapka nie pasuje do kurtki, w sweterku odpadł guzik, a buty wyglądają idiotycznie razem z leginsami. Czy przed wyjściem na spacer z dzieckiem stajecie przed lustrem, żeby ocenić to, jak wyglądacie? Jeszcze nigdy nie udała mi się ta sztuka! Jestem przeszczęśliwa, kiedy wychodzę ubrana kompletnie, adekwatnie do pogody i dobrałam pasujące do siebie skarpetki.

Zupełnie nie rozumiem – najczęściej mężczyzn – którzy twierdzą, że dres jest be, a fe i w ogóle fuj. Zapraszam do mojej bajki! Albo przyczep sobie na szyi worek ważący 11 kg i wydający bliżej niezidentyfikowane wrzaski za każdym razem, kiedy próbujesz go odłożyć czy też z nim usiąść i odpocząć. Prawdopodobnie będziesz wtedy wyglądać zupełnie jak ja:

DSC_1541

Eleganckie buty zamiast trampek, sukienka z dekoltem lub inna mini oraz puder na spoconej twarzy w tej sytuacji byłyby gwoździem do trumny. Mojej trumny oczywiście.

Dlatego mam dres (niejeden!) i dobrze mi z tym. Prawdopodobnie nie raz, nie dwa w takim stroju mnie ujrzycie. Czy wyglądam źle? A czy to jest ważne? Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych środków. Na przykład fryzury czesanej wiatrem.

DSC_1555

DSC_1554

Ostatnio Anja Rubik powiedziała: „Jeśli jest ci za wygodnie, spójrz w lustro, czy na pewno dobrze wyglądasz”. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach! Jednak są w życiu takie etapy, w których wygodę przedkładam nad wygląd. Nie wyobrażam sobie na przykład od rana do wieczora chodzić w dżinsach. Rurkach czy innych sztywnych, niewygodnych. Czołgać się w nich razem z moim dzieckiem po podłodze czy bawić w berka na czworaka. Nie wyobrażam sobie na nasze długaśne spacery (każdego dnia dobrze ponad dziesięć kilometrów! Bywa, że dwadzieścia…) ubierać ładnych butów. I na końcu: nie ma takiej opcji, żebym zrobiła sobie makijaż. Mój syn nie będzie w spokoju siedział i obserwował, jak mama wgapia się w lusterko. Taki typ. Im starszy, tym bardziej w tym temacie upierdliwy. Ledwo zęby mogę przy nim wymyć! Więc odpuszczam. Nie, nie mycie zębów, tylko pomalowanie oka właśnie.

Znam kobiety, które twierdzą, że muszą zrobić makijaż, żeby podobać się mężowi. To bez makijażu już mu się nie podobasz? Współczuję. Męża, bo to z nim jest coś nie tak, a nie z Twoim niewypacykowanym licem. Być może naoglądał się w swoim życiu zbyt wielu gazetek dla panów? W takim razie czas go oświecić, że kobieta to nie lalka! Rano miewa nie tylko niewyraźną twarz, ale również nieświeży oddech. I czerwony nos w czasie choroby. Oby tylko…

Znam też panie, które po domu owszem, chadzają saute, ale do sklepu po bułki bez wymalowanych rzęs już nie wyjdą. No i co by się stało, jakby sąsiad zobaczył, a raczej nie zobaczył tuszu wokół oczu? Nie ma on swoich spraw na głowie? Nie ma własnej baby, która od rana do wieczora zrzędzi mu nad uchem? Własnych problemów i zmartwień? Będzie się jakąś kobietą kupującą pieczywo przejmował? Pewnie nawet nie odnotuje, że brakuje Ci makijażu! Być może pomyśli, że jesteś przemęczona albo wręcz przeciwnie – że odmłodniałaś. Ale szybko o tym zapomni.

Jesteś tym, jak wyglądasz? Bo ja nie! Do zaoferowania mam znacznie więcej. Na przykład ciekawe rozmowy na temat konsystencji kupek mojego dziecka. Taka ze mnie mamuśka ostatnio…

Nie namawiam oczywiście do całkowitej abnegacji. Dbanie o zdrowie, zbilansowana dieta (ach, gdybym tylko miała na to czas!), uprawianie sportów, codzienna pielęgnacja, wklepywanie kremu – tak! Żeby przy najbliższej nadarzającej się okazji (bo się nadarzy, prawda?) wbić się w sukienkę i wyglądać bosko. Ale żeby na co dzień zwalać z nóg? Pierwsza bym poległa…

Jestem co prawda na nie dla starych, powyciąganych ciuchów. Dla całkowitego tumiwisizmu w sprawach wyglądowych. Ale dres nie oznacza z automatu grubej baby z tłustymi włosami i dziurawymi spodniami rozciągniętymi w okolicy kolan oraz pupy. Odrobina luzu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Jestem mamą i to, że pies z kulawą nogą się za mną nie obejrzy na ulicy nie ma teraz najmniejszego znaczenia. Nie muszę się podobać każdej napotkanej osobie.

Swoich mężczyzn już mam. To też dresiarze. Pełną gębą.

DSC_1553

DSC_1552

A tak się zarzekał, że w życiu dresu nie założy. Adidasy tylko na siłownię. Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych środków… Czy Wy też widzicie tego diabełka we wzroku mojego syna?

DSC_1547

16
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Bez przesadyMarizaAleksandraMama FilipaKuku-Mamuniu Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anna Bartnik
Gość

Z nas też dresiarze. Trafiłaś Ilona w sedno, zwłaszcza z tym workiem na szyi ;) acz ja spoglądam do lustra zanim wyjdę, bo ze dwa razy prawie wyszłam w piżamie :D.

Oll
Gość
Oll

W co 2 książce (jak nie w każdej) przeczytać można kilka wskazówek dla §wieżo upieczonych mam m.in o ścinaniu włosów na krótko. Myślałam co za bzdura! Mam pozbyć się swoich długich włosów tylko dlatego że mam małe dziecko?! Helloo !!! Nie minął tydzień a ja miałam ochote obciąć je sama razem z gumką której już w kołtunie włosów nie było nawet widać. Coś w tym jest że czas zaczyna dzielić się na dwoje albo nawet i troje. Obecnie włos sięga do ucha i dobrze mi z tym. Tylko ta doba czasowa jakby co miesiąc staje się krótsza.

Aga
Gość
Aga

Moje włosy to przez ostatnie miesiące totalna porażka (córa ma 5 mc-y). Mam włosy sięgające za ramię, a ich wygląd zawsze płacze do dni, kiedy były ułożone na tip-top, comiesięczne wizyty u fryzjera, blow-dry jeszcze częściej. Myślę o jakiejś króciótkiej, PRAKTYCZNEJ fryzurce, bo mam dosyć wyglądania jak pozal-sie-boze.

annNS
Gość
annNS

hehe – kolejna prawda o macierzynstwie na pelen etat ;) spokojnie – dojdziesz kiedys do takiego etapu w jakim ja sie znajduje – stroje casualowe opanowane mam do perfekcji ;) boyfriendy na zmiane z modnymi dresami :) do tego trampki, mokasyny. sztyblety, baleriny, japonki (wszystko co da sie szybko wlozyc i sciagnac), na wierzch jakis plaszcz, trencz czy inna kurtka, pod wiadomo – swetry, bluzy i koszulki (najlepiej kupowane po 2szt! bo po gonitwie za dzieckiem wymieniasz na swieza i znow wygladasz bosko:) a do tego pelna szuflada szalikow/apaszek/kominow :) na twarz wystarczy dobry krem bb i machniecie twarzy pudrem… Czytaj więcej »

Anna Bartnik
Gość

Racja z tym kucykiem ale u mnie to był powód do sciecia :). Jeszcze tydzień temu miałam wlosy do pasa tylko co z tego skoro ciągle zwiazane w kucyk na przemian z kokiem :).

Kuku-Mamuniu
Gość

Kolejna Mamuśka poszła na ścięcie? ;)

Anna Bartnik
Gość

Dzień przed urodzinami :)

Kuku-Mamuniu
Gość

Mówisz, że będą ze mnie jeszcze modni ludzie? Dopiero zgłębiam tajniki nowego „mamuśkowego” stylu, ale to co piszesz, brzmi zachęcająco ;).

Co do włosów – u mnie krótkie czy długie i tak zawsze układają się idiotycznie. Z krótkimi mniej roboty przy myciu i suszeniu – więc wybieram ten wariant.

kashenka
Gość
kashenka

trochę mi głupio..bo tekst o dresach..a ja tylko chciałam zwrócić uwagę jak siedzi Twój maluszek..a właściwie klęczy..rehabilitanci bardzo przestrzegają, by dzieci tak nie siadały (choć to często ich ulubiona pozycja wiem), pozycja „W”. czyli tak, jakby zamiast siedzieć na piętach, pupa lądowała mu na podłodze, a pięty po obu stronach pupy. siedząc tak, dziecko pogłębia kąt antetorsji, co może wpływać na koślawość nóżek…ale pewnie wiesz to doskonale..i na zdjęciach to tylko przypadek..pozdrawiam

Kuku-Mamuniu
Gość

Nie wiedziałam! Serio! Ale zwrócę uwagę, poczytam na ten temat. Dzięki!

Anna Bartnik
Gość

My ciagle poprawiamy lewa nogę bo zostawia z tyłu. :/ ale dziec w końcu się uczy chociaż mu niewygodnie.

Kuku-Mamuniu
Gość

Poczytałam. Na moment można. Jest to naturalne dla dziecka, które w taki sposób ma skonstruowane stawy biodrowe i osiąga lepsze podparcie. W ten sposób też przechodzi z czworaków do siedzenia i z siadu do czworaków (to u nas, bo mały całymi dniami raczkuje, wycierając podłogę ;)). Nie powinien siedzieć tak długo – czyli np. przy zabawie klockami, układając coś, itp. Mój na pupce nie usiedzi dłużej niż 3 sekundy, więc uff, ale będę korygować, zanim nie wejdzie mu to w nawyk. Tylko zmuś do czegoś moje dziecko :O – będą krzyki.

Mama Filipa
Gość
Mama Filipa

A ja dresu nie mam i mocno nad tym ubolewam, bo za każdym razem, jak jestem na zakupach to zapominam po co tam pojechałam. Muszę to nadrobić, bo dresy też mogą być stylowe i fajnie wyglądać. Dresiki przydałyby się mi na spacery właśnie, bo po domu, to już wcale nie wyglądam, geterki i koszulka męża to standard;) I absolutnie, mężowi to nie przeszkadza;)

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Również współczuję kobietom, od których mężczyźni wymagają elegancji także w domu. Chociaż czasami to kobiety same sobie to narzucają, „bo mnie zostawi”, „bo nie będę się podobać”, „bo pójdzie do innej”. Jeśli nie jesteś pewna swojego faceta, to też współczuję.
Mój tam się cieszy, bo często chadzam bez stanika (karmię piersią) ;)
Macierzyństwo odkrywa w nas tę inną stronę kobiecości, ktora niekoniecznie ubrana jest w dopasowaną sukienkę. Często ma się swoją, „elegancką” wizję życia po porodzie, a jak dzidzioch jest już z nami, to wiadomo jak jest ;) No ale o tym trzeba rozmawiać, bo jak nie to potem lecą w/w teksty.

Mariza
Gość
Mariza

Dresiarze to jest to! :D Jak można żyć bez dresów w szafie. Przecież to ogromna wygoda. Ja zawsze stawiam na jakieś markowe bo wiem, że nie rozejdą się po kilku praniach. Kupuję najczęściej na vip-republic.pl bo mam pewność co do jakości i jest najniższa cena w sieci zagwarantowana.

Bez przesady
Gość
Bez przesady

Ciekawe ile osób stać na zakupy na stronie, którą poleciłaś…