Jak wzmacniać pewność siebie u dziecka i nie zaszkodzić?

Mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Zacznijmy od złej. Otóż nieśmiałość jest dziedziczna. Rodzimy się z pewnymi predyspozycjami do niej, ale absolutnie u każdego jesteśmy w stanie wypracować pewność siebie! I to jest właśnie ta dobra wiadomość. 

pewność siebie

Sama byłam nieśmiałym dzieckiem (a potem nieśmiałym dorosłym), więc wiem, jak bardzo brak pewności siebie może utrudniać życie. Najpierw w przedszkolu, gdy czekałam, aż ktoś inny wyciągnie do mnie rękę pierwszy i nigdy sama nie inicjowałam znajomości ani zabawy. Potem w szkole, gdy nie zgłaszałam się do odpowiedzi, chociaż doskonale znałam odpowiedź. Tyle szóstek przeleciało mi koło nosa ;). A na końcu w pracy, bo nie potrafiłam zawalczyć o siebie.

Jeśli masz pewność siebie – wygrywasz. Jeśli jesteś nieśmiała – przypina ci się mnóstwo łatek. Moje to: małomówna, niezbyt bystra (skoro się nie odzywa to widocznie nie ma nic mądrego do powiedzenia?), ale też: królowa lodu czy zarozumiała księżniczka.

Kiedy urodził się nasz syn, wszystko wskazywało na to, że będzie taki jak ja. Zresztą, w wielu kwestiach jest do mnie bardzo podobny! Dlatego postanowiliśmy zawalczyć o jego pewność siebie. Teraz z dumą obserwuję, że bez problemu odzywa się do obcych czy starszych. Nie boi się zabrać głosu. Panie w przedszkolu chwalą go, że w ostatnich latach bardzo się otworzył. Jak tego dokonaliśmy?

pewność siebie

JAK WZMACNIAĆ PEWNOŚĆ SIEBIE U DZIECKA (I NIE ZASZKODZIĆ)?

1. Akceptuj takim, jakie jest.

Ze wszystkimi uczuciami. Uczuciem onieśmielenia też.

Podstawowy problem rodziców polega na tym, że często powtarzają swoim dzieciom: „Nie ma się czego bać!”, oczywiście w dobrej wierze. Ale to bez sensu, bo dziecko dochodzi do wniosku, że jest dziwne, że jego strach jest zły, że trzeba się go wstydzić, a więc wstydzić siebie.

Ja zawsze mówię: „To normalne, że się boisz”. Ja też bym się bała. Praktycznie każdy na twoim miejscu, gdyby na przykład miał podejść do obcego albo wystąpić na przedstawieniu, czułby się nieswojo. To, co czujesz, jest naturalne.

Dziecko musi zaakceptować swój strach, żeby sobie z nim poradzić.

2. Zachęcaj, ale nie wrzucaj na głęboką wodę.

pewność siebie

Ludzie, którzy nie mają problemu z pewnością siebie, myślą, że wystarczy oderwać dziecko od spódnicy mamy, żeby nabrało ogłady. Stąd te wszystkie ciotki, które wyrywają ukrywające się w ramionach mamy dziecko lub wujaszkowie, którzy na rodzinnej imprezie stawiają je na środku pokoju i każą recytować wierszyki.

Ale to tak jak z pływaniem. Jeśli wrzucisz na środek basenu dziecko, które nie potrafi jeszcze pływać, to tylko zachłyśnie się wodą. Zacznie się bać i ze wszystkich sił będzie jej unikać, zamiast na spokojnie, w ramionach mamy ćwiczyć żabkę.

Inicjuj, czyli zachęcaj dziecko, żeby na przykład w restauracji podeszło do kelnera i zapytało o słomkę. Ale jeśli nie chce iść samo, idź razem z nim. Spokojnie, pewnego pięknego dnia samo po tę słomkę pobiegnie!

3. Jak najczęściej pytaj o zdanie.

Moje dzieci na zakupach idą ze swoim koszykiem i wkładają do niego to, na co mają ochotę. Same wybierają sobie ubrania, decydują, jak będzie wyglądać ich pokój i w którą stronę pójdziemy na spacerze.

Nie wtrącam się, kiedy syn projektuje zaproszenia na swoje urodziny, wybiera tort czy dekoracje.

Dziecko musi nauczyć się decydować o sobie. Im szybciej, tym lepiej. I nawet jeśli jego decyzje są inne od twoich, pamiętaj, że ma do tego prawo.

4. Nie wyręczaj!

Bo nigdy nie uwierzy w swoje możliwości!

5. Wspieraj mocne strony i talenty.

Nasza pewność siebie wynika z wiedzy, że jesteśmy w czymś dobrzy.

Jeśli dziecko lubi rysować – kup mu pierdyliard kredek i ryzę papieru. Kiedy interesuje się podróżami – znajdź atlas, globus i pozwól przeglądać interaktywne mapy np. na komputerze. Gdy lubi liczyć – wymyślaj zagadki matematyczne przy byle okazji. Jeśli chce tańczyć – zapisz na tańce.


PRZERWA NA REKLAMĘ – ZAPRASZAM NA NASZ INSTAGRAM


6. Ale doceniaj wysiłek, nie tylko efekt.

Bo to naprawdę dużo znaczy, że dziecko w ogóle podjęło próbę.

7. Pozwalaj popełniać błędy.

Nie gań za nie i nie karaj – to, że dziecko popełniło błąd jest już dla niego wystarczającą karą!

Ja na przykład traktuję błędy jak naukę na przyszłość. Mam nadzieję, że dzięki temu moje dzieci ze strachu przed porażką nie będą bały się podejmować działań.  

Kiedy na przykład Basia znosi z góry wózek dla lalek, misia oraz kubek z piciem i ten kubek jej wypadnie, zbije się, a picie rozleje, tłumaczę spokojnie: „Widzisz? Następnym razem musisz znosić po kolei”.

I przede wszystkim: uwierz w siebie! Twoja córka nie będzie pewna siebie, jeśli na każdym kroku będzie słyszeć od mamy: „Ale mam wielki tyłek!”, „We wszystkim wyglądam źle!”, „Nie potrafię”. Można powiedzieć, że ja pewności siebie uczyłam się razem z moimi dziećmi. Bo na to nigdy nie jest za późno!

pewność siebie

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
3 Thread replies
8 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
WirginiaIwona (Moja Ewolucja)Ilona KosteckaJolaMonika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
DropInn
Gość
DropInn

Zgadzam się w stu procentach. Miałam w dzieciństwie dokładnie ten sam problem i ciagle czułam, że coś przez to tracę :( Dlatego kiedy urodził się mój syn (również podobny do mnie), wzmacnianie jego pewności siebie było moim celem numer jeden. Przeanalizowałam sobie kiedyś co porabiają moi znajomi z podstawówki czy liceum i wniosek miałam jeden – najbardziej w życiu ?wygrali? ci, którym pewności siebie nigdy nie brakowało. Mimo, że nie mieli tak dobrych wyników w nauce jak inni, bardziej wzorowi i ?grzeczni? uczniowie, to właśnie ci pierwsi niejednokrotnie poradzili sobie w życiu lepiej. Do Twojej listy dodałabym jeszcze żeby nigdy… Czytaj więcej »

Aneta
Gość

Jak najbardziej z nieśmiałości można wyrosnąć, ale pewność siebie ciężko się buduje. Dobra mama z Ciebie :) Pozdrawiam.

e-milka
Gość
e-milka

Oj tak, coś o tym wiem. Kiedy mama posyłała mnie do sklepu umierałam ze zdenerwowania. A co, jeśli pani poda mi nie to mleko (było chude albo tłuste), a co jak wyda za mało reszty? Jak ja jej to powiem? Cała kolejkę się martwiłam. W zerówce wstydziłam się powiedzieć, że muszę siusiu, tylko pomoc rezolutnej koleżanki uchroniła mnie przed katastrofą. Nigdy nie kandydowałam na przewodnicząca klasy, choć byłam prymuską i wielu nauczycieli mnie lubiło. Ale każdy nowy nauczyciel mówił po pierwszej klasówce: „A to ty! Bardzo dobrze napisałaś, ale dlaczego się nic nie odzywasz na lekcji?”. 30 lat później –… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

A ja z innej beczki ? bardzo mi się podoba ta szara deska na tarasie a jestem na etapie poszukiwania materiału na swój ? zdradzisz co to za materiał i gdzie zakupiony? I oczywiście czy się sprawdził.

Jola
Gość
Jola

Z tą nieśmiałością to chyba o mnie. O tym, że jestem wyniosła i zarozumiała, bo nie z każdym gadam. Moja starsza córka, też ma to po mnie, ale bardzo się stara, czasem aż za bardzo. Potrafi się tak rozkręcić, że buzia jej się nie zamyka. W przeciwieństwie do Ciebie trochę mniej pozwalam z tym wybieraniem na zakupach, bo moje córki mają wyjątkowo kosztowny gust. Na szczęście już da się z nimi negocjować.
Pozdrawiam gorąco.

Iwona (Moja Ewolucja)
Gość

Potwierdzam. Punkt 1 jest bardzo, bardzo ważny. Pozwalać dziecku na przeżywanie też tych trudniejszych emocji: strachu, gniewu, smutku, pozwolić na płacz i złość, nie przyklejać też łatek „jesteś płaczek”, „jesteś złośnica”, „jesteś smutasek”, „chłopcy nie płaczą”, „grzeczne dziewczynki się nie gniewają, nie zazdroszczą”, itp

Wirginia
Gość
Wirginia

Dlatego sama sobie przybiłam piątkę kiedy mój 4letni syn przedstawił się koledze: „Cześć, mam na imię Aleksander. Jestem mądry i szybki”.