Noworoczne postanowienia – serio ich potrzebujesz?

DSC_4195

Dość mam składania noworocznych obietnic. Z każdej strony tylko: schudnę, zacznę zdrowo jeść, przeczytam 52 książki, raz w miesiącu pójdę do teatru i stanę na głowie. Po co, na co to komu w ogóle? Przecież człowiek ma tak, że woli zjeść czekoladę niż jej nie jeść. Albo wypić kubek gorącego kakao – zwłaszcza w styczniu, przy trzaskających mrozach – zamiast ósmej szklanki wody. Obejrzeć odmóżdżającą komedię na kanapie przed tv, a nie wydawać kupę siana na balet. Więc może te noworoczne punkty tak skrupulatnie spisywane w pachnących jeszcze drukarnią kalendarzach wcale nie są dla nas samych, a po to tylko, żeby uszczęśliwić… Innych?

Dlatego w czasie, w którym wszyscy składają sobie postanowienia, ja proponuję kilka spraw odpuścić…

NIE MUSISZ MIEĆ WSZYSTKIEGO POD KONTROLĄ

W 2016 zostanę mamą po raz drugi. Ale zanim zostałam mamą po raz pierwszy, myślałam, że to ja znam się na wszystkim najlepiej. I jak nie zrobię czegoś sama, to to nie zostanie zrobione. A przynajmniej nie tak, jak być powinno. Szło mi całkiem nieźle, dopóki chodziłam z brzuchem.

Bo kiedy się wykluło – tylko siąść i płakać.

Raz, że ledwo nogami powłóczyłam. Dwa, że musiałam robić to, co dotychczas (sprzątać, gotować) plus zajmować się małym. A nie dawałam sobie żadnej taryfy ulgowej! Zero porozrzucanych pieluch na podłodze, brudnych naczyń w zlewie, zaległego prania. Że mąż zrobi obiad? Nie, bo przesoli i zabałagani całą kuchnię. To może odkurzy? Nie, bo zapomni zajrzeć pod kanapę.

Toteż siedziałam i płakałam.

A potem zrozumiałam, że jeśli poproszę go o uśpienie dziecka, nawet jeśli miałoby to trwać godzinę dłużej przy całym arsenale nie do końca dozwolonych środków – jak na przykład lulanie, picie soczku po umyciu zębów, przedłużająca się zabawa w chowanego po ciemku – to co mnie to właściwie? Mam po prostu godzinę więcej dla siebie!

DSC_4210k

DSC_4213k

NIE MUSISZ BYĆ WE WSZYSTKIM NA STO PROCENT

Nikt nie jest. Ja na przykład całkiem skutecznie sprzątam. W dziewiątym miesiącu ciąży jestem w stanie wypucować wszystkie okna od góry do dołu i znaleźć jeszcze siłę na odkurzenie domu (bo lubię!), ale za to ciągle nadużywam zdań: „Jedziemy na pizzę!” i: „Piłka? Ar ju tokin’ tu mi? Zapytaj, czy tatuś nie chce zagrać w piłkę!”.

To nie znaczy, że nie jestem fajną mamą. Jestem po prostu mamą, która zamiast wstać wcześniej, żeby usmażyć dziecku naleśniki z konfiturą według babcinej receptury, daje na śniadanie jogurt z bananem, a ze wspólnych zabaw preferuje zabawę w dom (ja wycieram podłogi – ty kurze) lub: „Ty się pobaw, a ja popatrzę. Z kanapy”.

NIE MUSISZ ZADOWALAĆ INNYCH

Na świecie jest tylu ludzi i każdy z nich chce czegoś innego. A ja jestem jedna. Biedna taka, sama. No, nie rozdwoję się przecież! Jakbym miała spełniać oczekiwania mojej mamy, to Kostek codziennie miałby dwudaniowy obiad na stole plus domowe ciasto na deser; taty – robiłabym właśnie karierę w wielkiej korporacji; teściowej – turlałabym się z trójką dzieci po dywanie od rana do wieczora. I nigdy nie zapominała o czapeczce tudzież ciepłych rajstopkach! Dla męża powinnam chodzić wymalowana w obcasach po domu, a dla Ewy Chodakowskiej – pamiętać o codziennym treningu. Jest jeszcze mój lekarz, który każe trochę bardziej się oszczędzać i dziecko, które woli jednak pobiegać. Po schodach.

Da się?
No przecież, że nie.

DSC_4227

DSC_4230

Jakie są więc twoje noworoczne postanowienia?
Nie ma żadnych? Super!
Nie potrzebujesz ich – i tak jesteś całkiem zajebista ;).

Mamatu

sukienka – Mamatu

DSC_4235

18
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
IntroversjaPaulina KazimierczakmajniakiIlona KosteckaOkiem Mamy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
salus salus
Gość
salus salus

Nom.. ja też będę mamusią.. choćbym miała brzuch sobie namalować
#mojepragnienie

czytam, kiedy mogę
Gość

Brawo za zdrowe podejście do życia, takie na luzaku!
Wiecznie jesteśmy (czyt. kobiety) z czegoś (czyt. z siebie) niezadowolone. A czemu by tak dla odmiany nie uznać siebie za fajne, takie jakie jesteśmy i siebie po prostu polubić i dobrze traktować.
Życzę Tobie świetnego roku!

Healthy Life Connoisseur
Gość

Nie musisz zadowalać innych … ten podpunkt najbardziej mi podpasował!:)

karjola
Gość
karjola

Amen !:)

Niedoskonała Mama
Gość

Dokładnie, skoncentrujmy się na tym, czego same chcemy, co nas uszczęśliwia. Dziś na obiad pierogi od teściowej, Mąż rozwozi dzieci do placówek, bo ma urlop, a ja chore zatoki. A ja w bluzie rozmemłana pracuję na wynik finansowy. I lepiej nie będzie, bo po co ;)

Magda Z | homecreations.pl
Gość

Ilona, jesteś coraz lepsza!!! Lov u :*
Coraz bardziej mnie bawisz, coraz lepiej piszesz i coraz lepiej wyglądasz <3
I to wszystko bez postanowień? ;)
Ja też już żadnych nie robię. Po ostatnich oficjalnych, blogowych z przełomu 2013/14 do dziś mi wstyd – nie dotrzymałam ani jednego ;) Mało tego – dziś w każdej z tych dziedzin jest jeszcze gorzej. Cieszę się tylko, że nikomu nie przyszło do głowy mnie z nich rozliczyć ;)

PS Nie mogę napatrzeć się na te zdjęcia ?

Patrycja
Gość

Piękne zdjęcia i nowa odsłona bloga…wow! :)

Natalia
Gość
Natalia

Pani Ilono, wpis świetny, oczywiście jak zawsze mnie rozbawił:) poprawa humoru natychmiastowa:) Przeczytałam w Pani odpowiedzi na komentarz Magdy Z, że Pani spełnił Pani marzenie o domu i jesteście właścicielami:),ja wiem że to nie moje sprawy jak to jest u Państwa, ale sama mam dylemat, ostatnio nie myślę o niczym innym…jestem rok po ślubie, mamy malutkie dziecko i mieszkamy z moimi rodzicami, my na piętrze oni na dole. Miała być to sytuacja przejściowa, to znaczy mieliśmy zaciągnąć kredyt na 30 lat i się budować….aleeee…tutaj nie jest nam źle, mamy osobne wejście, kuchnię, łazienkę i 3 pokoje, całe piętro nasze…jestem jedynaczką… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Pani Natalio…. szczerze mówiąc osobiście nie wiem co Pani doradzić, bo sama boję się kredytów jak ognia (z powodów jakie Pani wymieniła), mimo iż na chwilę obecną byłoby nas na niego „stać”. Ja jednak po nocach bym nie spała, czy np. jakaś choroba lub coś gorszego by się przytrafiło, czy mielibyśmy na spłatę, co ewentualnie w zastaw, czy moje dzieci nie musiałyby go spłacać, także sama Pani rozumie, nie doradzę :) Jeśli odpowiada Państwu tak jak jest to może warto poczekać, przemyśleć za i przeciw, bo Pani bratu może i zazdrości „wolności”, ale ja mu nie zazdroszczę kredytu. Mój mąż… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Dziękuję za odpowiedź

Matko Zabawko
Gość

Róbmy tak, abyśmy były zadowolone. A jak mamy zamiar postawić sobie jakiś cel – to możliwy do osiągnięcia ;)

Okiem Mamy
Gość

Nic dodać nic ująć. A zdjęcia? Zachwycają :)

majniaki
Gość

Świetna kieca! Ja chyba nigdy nie miałam żadnych postanowień noworocznych oprócz robienia wszystkiego co sprawia mi radość ;)

Paulina Kazimierczak
Gość
Paulina Kazimierczak

Ja też będę w tym roku podwójną mamą :) Co do postanowień zgadzam się w 100%:)
A tak na marginesie ślicznie wyglądasz :)

Introversja
Gość

Postanowienia – nie. Ja stawiam sobie cele i realizuję marzenia. Już dawno odpuściłam dążenie do ideału – teraz dążę do tego, co mnie zadowala i z czym jest mi dobrze :)