Na Meksykanina

„The Mexican” to najbardziej klimatyczna knajpka w całym Poznaniu. Znajduje się w samym sercu miasta, bo na Starówce, a jednak z dala od zgiełku, w jednej z bocznych uliczek, w dodatku ukryta w bramie pomiędzy kamienicami. Trudno tam trafić, ale jeśli zajdziesz w to miejsce raz – na pewno będziesz próbowała odnaleźć je znowu.

Tutaj zawsze jest tłoczno. To miejsce odwiedzają turyści oraz tubylcy, młodzi i starzy. Do „The Mexican” można się wybrać na randkę, urządzić niezapomniany wieczór panieński lub kawalerski, zorganizować firmową imprezę integracyjną czy zwykłe towarzyskie spotkanie. Restauracja jest pełna sprzeczności, bo możesz tu zjeść spokojny obiad z całą rodziną, ale też imprezować ze znajomymi przy margaricie i tequili.

Jednak nie kuchnia i dobre trunki przyciągają najbardziej, a specyficzny klimat i poczucie humoru właścicieli oraz obsługi.

Tequilę podają przesympatyczne panie w jeszcze sympatyczniejszych dla męskiego oka strojach. Butelki noszą przy pasku niczym rewolwery.

I w końcu tylko tu może się zdarzyć, że w środku dnia zgasną wszystkie światła, a deser przyniesie strzelający z pistoletu Zorro, który pojawia się nagle i niespodziewanie, po czym tak samo szybko znika.

Mimo całego imprezowego entourage miejsce jest przyjazne dla rodzin z dziećmi. W toalecie znajduje się przewijak, a każdy maluch zostaje ugoszczony z honorami – dostaje własne menu z kolorowanką i kredki.

Jeśli chodzi o jedzenie – jest dobre. Nie wiem, ile wspólnego ma z prawdziwą meksykańską kuchnią, bo nigdy takowej nie próbowałam, ale tutaj dostaniesz zawsze świeże i idealnie zgrillowane mięso, wszystkie sosy są robione na miejscu z pomidorów lub kwaśnej śmietany, a nie z półproduktów. Porcje duże, ceny niewygórowane. Ani drogo, ani tanio, po prostu w sam raz.

Nie polecam natomiast dań dla dzieci, bo z tym, co dzieci powinny jeść, nie mają wiele wspólnego. To nadal frytki i kawał panierowanego mięsa smażonego w głębokim tłuszczu. Ok, plus marchewka i darmowy soczek. Lepiej poprzestać na tym, co w karcie dla dorosłych i zamówić meksykańską tortillę z warzywami, buritos albo tacosy.

Najprzyjemniej do „The Mexican” zajść w okresie letnim, bo restauracja dysponuje fajnym ogródkiem.

Nie wiem jak Ty, ale ja się cieszę, że istnieją miejsca, do których mogę się wyrwać z macierzyńskiej codzienności. Nawet jeśli odwiedzam je razem z dzieckiem i sączę bezalkoholową margaritę junior, fajnie przypomnieć sobie, jak to było za starych, dobrych, panieńskich czasów…

11
Dodaj komentarz

4 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gość

The Mexican kiedyś był moim ulubionym lokalem, mieścił się na ulicy Foksal i uwielbiałam tam wpadać zwłaszcza latem. Po zmianie lokalizacji niestety nie mogę go już polecić, obsługa taka sobie, kombinująca , chociaż jedzenie pyszne. Jest jeszcze jeden na Podwalu i do tego zraziłam się 5 lat temu (fatalne jedzenie) i zawsze omijam szerokim łukiem. Jeżeli będziecie w Wawie z całą pewnością mogę polecić inne knajpy niż The Mexican, wybierać jest z czego :)

P.S. Bardzo podoba mi się zdjęcie z ikony wpisu.

Gość
kozbajaruda

O tak Mexicana na Foksal była świetna, w innych lokalizacjach nie byłam osobiście, ale od znajomych słyszałam że to już nie to samo.

Gość

No właśnie :( ta na Zgody (czy coś pokręciłam? ) z jedzeniem ok, ale klimat nie ten sam, nie ten co za Foksal :/

Gość
Ali

a wlasnie chcialam napisac ze w Wawie bylo swojego czasu miejsce „The Mexican” i ja je uwielbialam – ale wieki tam nie bylam i nie mialam pojecia czy wciaz istnieje…. Jesli to w Poznaniu jest tym samym co swojego czasu bylo na Foksal to naprawde musi byc super! :)

Gość
KarlaK

Byłam na Foksalu i do klimatu tego poznańskiego było mu bardzo daleko. Knajpka faktycznie ma cos w sobie. Jako fanka dobrego jedzenia oceniam to w „mexikanie” na porządny fastfood;) obsługa – zależy czasem jest bardzo sympatycznie czasem od niechcenia. Ale faktycznie takiej Margarity czy Casadilli lub Fajitasow nie uraczysz gdzie indziej, dlatego tez lubię tam wracać – szczególnie wlasnie latem:)

Gość
Tymomama

Dawno tam nie byłam. Ale lubię to miejsce. I podobnie, przepadam za margaritą :) A podanie szarlotki przez Zorro zwłaszcza wieczorami bywa bardzo efektowne. Kiedyś byłam również w warszawskim The Mexican, ale nasze zdecydowanie lepsze :)

Gość

To jedyny lokal, w jakim byłam w Poznaniu, i rzeczywiście bardzo mi się tam podobało, niepowtarzalny klimat, aż chciałoby się mieć takie miejsce w Szczecinie :)