W morzu pastelowych i miękkich pianek Marshmallow

DSC_0684

DSC_0694
Patrzę na te zdjęcia i myślę sobie: jaki fajny poranek za nami! Nie ten z serii: chyba przeżywam deja vu, tylko zupełnie inny! Mroźne powietrze obudziło nas zaraz po wyjściu z domu, a mnie dodatkowo ocucała jeszcze ciekawość mojego syna. Co to? A to? Tu są liście mama. I tu. Tu było bam. Chodź, dotkniemy drzewa. Tam!

DSC_0682

I chociaż wróciliśmy ze spaceru godzinę temu, już prawie nie pamiętam, jak przemokły mi na nim nogi, bo okazało się, że mam dziurę w bucie. I jaki strach mnie obleciał, bo przechodzę właśnie zapalenie oskrzeli, a do domu jeszcze daleko, więc szłam z tą wodą chlapiącą w skarpecie i denerwowałam się w duchu, że mojemu dziecku wcale a wcale się nie spieszy. Bo podobało mu się na spacerze. I w gruncie rzeczy – mi również!

Ludzka pamięć jest ułomna, chociaż ja wolę myśleć, że to raczej nasze błogosławieństwo, a nie przekleństwo.

DSC_0685

Gdybym nie prowadziła bloga, w którym na bieżąco zapisuję, co u nas słychać, macierzyństwo wspominałabym jako nieustającą sielankę. Poród? Był ból, jasne, ale do przeżycia! Pierwsze miesiące? Dziecko cały czas śpi lub je. Jak tylko dostałam go na ręce, to pokochałam całym swoim sercem i zalała mnie wręcz ogromna potrzeba poświęcania się w imię tej miłości. Nie, nie odczułam nocnych pobudek, zresztą krótko to u nas trwało, kilka nieprzespanych miesięcy zaledwie. Warto było, to na pewno! Bo teraz jest cudownie! Bunt dwulatka? Jasne, jak zabiorę go z huśtawki, bo czas na obiad, to czasami trochę na mnie krzyczy, ale ogólnie anioł, nie dziecko. Ładnie śpi, ładnie je. Czasami tylko nie śpi i nie je, ale wiesz, jego uśmiech wszystko wynagradza. A jak się przytuli w trakcie zabawy, to już w ogóle masz wrażenie, że zanurzasz się w morzu pastelowych i miękkich pianek Marshmallow. I wcale Cię nie mdli od ich przesłodzonego zapachu!

Nie, to nie są żarty. Ja naprawdę dokładnie tak to teraz widzę!

DSC_0691

DSC_0692

A tyle się zżymałam na baby bzdury opowiadające, widzące swoje macierzyństwo tylko w kolorowych barwach. Tak szeroko oczy otwierałam, kiedy moja znajoma przychodziła i mówiła: „Płakać? Nie, moje dzieci nie płakały, za to dużo się śmiały!”, podczas gdy ja doskonale pamiętam ich ryk nieustający, bo na rękach nie tak, na kanapie też nie, a do obcego tym bardziej i jeszcze hałas, pies szczeka za głośno lub znowu, że psa nie ma, a przecież zawsze tu był.

Być może tak właśnie działa instynkt macierzyński, żebyśmy kochały nasze dzieci choćby nie-wiadomo-co. Tacierzyński też trochę, choć niezupełnie, bo mój mąż na słowa „drugie dziecko” obrusza się do dzisiaj. „A kto to dziecko urodzi?” – pyta przerażony. No ja. Przecież już raz dałam radę. Nie dałam? „Ale w nocy ty wstajesz!” – upomina po chwili, myśląc, że na dobre się przestraszę i porzucę niecne plany względem niego. No, wstanę. Tak źle było? Nic już nie pamiętam!

Tylko że te stópki kiedyś takie maleńkie, w dłoni mogłam dwie schować, a teraz każdego dnia coraz większe. Że kiedyś kuleczka w łóżeczku, a teraz kawał chłopa ledwo się mieści, jak się wyciągnie na kołdrze. I jak siedzi na swoim krzesełku, to główka wystaje za oparcie – mam wtedy ochotę go zacałować, żeby dalej był moją maleńką dzidzią. Nie rośnij już kochanie!

Nie słucha. I to też jest fajne, bo każdego dnia zaskakuje mnie zupełnie nowymi umiejętnościami. Jeszcze miesiąc temu nie potrafił chodzić, a dzisiaj biega i tańczy, kręcąc biodrami. Wczoraj nie wiedział, kim jest cyrkowiec, a przed chwilą bezbłędnie odnalazł go na rysunku w książce. Dopiero co „ma-ma” nieśmiało powiedział, a już wykrzykuje kolejne wyrazy. Taki to piękny czas właśnie…

I macierzyństwo jest jedną z najwdzięczniejszych kobiecych ról. Więc jeśli siedzisz teraz w tych pieluchach po nieprzespanej nocy – zupełnie się tym nie przejmuj! Po roku tylko uśmiech dziecka będziesz pamiętała…

DSC_0703

kurtka – 5-10-15 | czapa – Lidl | spodnie – Zara

(503 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Aniko

święta prawda…bardzo trafnie ujęte :)
Gabriel za chwilę skończy rok, a już z mężem dyskutujemy z przymrużeniem oka jakie to złote dziecko i anioł podręcznikowy :)
Z relacji obustronnych naszych mam dość szybko zorientowaliśmy się o co chodzi z tymi „urokami macierzyństwa” no i z tym jacy to byliśmy cudowni i wspaniali jako małe szkraby bez kolki, bez najmniejszej łzy – ząbkując itp… heh.. a z psychologicznego punktu widzenia, to jeden z mechanizmów obronnych tzw. wyparcie…
Mimo wszystko albo dlatego właśnie… macierzyństwo jest cudowne :)

Ilona Kostecka

Zastanawiałam się – pisząc tekst – czy to jest właśnie to słynne wyparcie.

Czasami bywa też tak, że rodzic pamięta, jak było cieżko (ok, pamięta 1/100), ale zupełnie nie potrafi sprecyzować: dlaczego?

Faszyrka

Piękne zdjęcia! I fajny skrzacik na nich:-)

Ilona Kostecka

Dziękuję! Też jestem z nich zadowolona, fajne światło mieliśmy tego dnia i tyyyle słońca :).

Susanna szyje

Wszystko doskonale ujęłaś i zamknęłaś 1,5 roku w klamrze czasu. Tak, początki nie są łatwe, karmienie piersią na rządanie i pobudki co 1,5 do 2 h – można było oszaleć. Ale teraz jest lepiej. A będzie jeszcze lepiej jak wszystkie zęby wyjdą ;) Poza tym zasypywanie uśmiechami, pierwsze przytulańce, to jak wiele rozumie i jak potrafi sobie zjednać każdego kogo spotka na swojej drodze. I to jak szybko rośnie, co chwila trzeba zmieniać ubranka na wyższy rozmiar. To piękne ale serce boli, że to tylko na chwilę, na moment. Ten czas już się nie powtórzy.

Ilona Kostecka

Właśnie niedawno to od mnie dotarło, dlatego staram się maksymalnie korzystać z tego czasu, być całą sobą przy dziecku, jednym słowem nie żałować, że cokolwiek przegapiłam lub mi umknęło.

Susanna szyje

Jeszcze chciałam dopisać, że gdy Stasiek ma gorszy dzień (albo tydzień a nawet i miesiąc ;) ) i pytam znajome czy ich dzieci też tak płakały to ZAWSZE pada odpowidź: nie, moje takie nie było. No kurcze nóż się w kieszeni otwiera. Tym bardziej że ja pamiętam jak się darły i że wcale aniołkami nie były ;) Pamięć jest zawodna.

Ilona Kostecka

Ja też zawsze to słyszę, a nawet: „Trudne masz dziecko, moje takie nie były!”. No ma charakterek, jasne (muszę przyznać, że raczej napawa mnie dumą, że mam „wyraziste” dziecko), ale: kaman! Dziecko to dziecko, każde płakało, miewało bezsenne dni i noce, przechodziło ząbkowanie, pielęgnowało muchy w nosie, wybrzydzało przy jedzeniu czy sprawdzało granice i wystawiało rodzicielską cierpliwość na próbę… Ok, jedno na sto nie, ale ja wokół ciągle i tylko o samych aniołkach słyszę.

Kasia A.

a ja właśnie o żadnych aniołkach nie słyszę :), tylko właśnie większość moich znajomych mnie utwierdza w przekonaniu, że większość dzieci przysparza rodzicom te same problemy. ani jednego aniołka nie znam z mojego bliskiego otoczenia. i dotyczy to w zasadzie wszystkiego, co spotyka dzieci (choroby, spanie, histerie itd).

Kasia A.

O widzę teraz na jaką kurtkę się zdecydowałaś :)
Może nie tyle się zapomina nieprzespane noce, kolki, noszenie na ręce itd, co się to nie wydaje takie złe właśnie;) było, daliśmy radę, a więc to nie może być takie trudne.
Mi się chce smiac z samej siebie, bo jak byłam w drugiej ciąży, to skupiałam się głownie na porodzie (strasznie się bałam, a było o wiele lepiej niż za pierwszym razem – także Piotr – uwierz w żonę :P), a okazało się, że gorsze przyszło potem (a więć znów nieprzespane noce itd:). I plułam sobie w brode, że taka skleroza mnie dopadła, jak to jest z niemowlakiem i jaka byłam nawina, że myślałam, że będę tym razem z uśmiechem na ustach wstawać 4 razy w nocy :P teraz zaczynamy 3 miesiąc z drugim potomkiem, także jeszcze mamy sporo atrakcji, a do tego należy dodać starszego syna, który chce z nami spędzać tyle czasu, ile wcześniej. Ale za żadne skarby nie zamieniłabym tego na komfort i wygodę, jaką mieliśmy przed pojawieniem się dzieci :)
I w sumie żal mi ludzi, którzy nie mają dzieci, bo nie zrozumieją nigdy co tak naprawdę ich omija (choć czasem z zazdrościa patrzę jak sobie beztrosko żyją;P).