Mission Imposible czyli zakupy z dzieckiem – historia prawdziwa

DSC_0042_1

Kobiety kochają zakupy i kochają dzieci. Niestety, te dwie miłości bardzo trudno ze sobą pogodzić.

Kiedy zachodziłam w ciążę, nie miałam pojęcia, że oznacza to dla mnie wygnanie. Ze sklepów. Na dobrych kilka lat! Wiem, nikt nie mówił, że będzie lekko. Nikt też nie mówił, jakie to ciężkie. Że zakupy matki to tragedia w 5 aktach:

Akt 1 czyli po co kupować ciuchy, kiedy planujesz ciążę?

Wiadomo, że za moment figura się zmieni. Nie wiadomo jednak na jaką. Czy urośnie sam brzuch czy może jeszcze tyłek? Są też takie, którym rosną kostki… Mnie na przykład urosły stopy. Tak, nie wróciły do rozmiaru sprzed ciąży!

Ale nawet jeśli w pocie czoła wrócisz do dawnych kształtów (i stóp), moda zdąży się zmienić 1498970 razy. Moje przedciążowe ubrania wyglądają prawie tak wystrzałowo jak koturny z czasów Spice Girls. Jednak co zrobić, skoro to najlepsze ciuchy jakie mam? Bo potem było już tylko gorzej…

Akt 2 czyli nic – co ładne – na mnie nie pasuje!

Miesiące chodzenia w za dużych spodniach i swetrach. Miesiące całe z byle jakimi butami, byle nie wiązanymi. Jak ja zazdrościłam kobietom, które ciąże przechodziły latem! Te fikuśne sukienki, oversizowe tuniki! Ale nie. Byłam skazana na odpiętą kurtkę mojej mamy w kolorze, który pasował do mnie jak Magdalena Ogórek na prezydenta.

Z utęsknieniem wyczekiwałam chwili, kiedy w końcu urodzę. Nie, nie po to, żeby zobaczyć dziecko. Ja po prostu naprawdę bardzo chciałam iść w końcu na porządne zakupy!

DSC_0045_1

Akt 3 czyli przeprawa z wózkiem.

No i poszłam. W te wąskie przejazdy pomiędzy sklepowymi alejkami, z płaczącą spacerówką, ilekroć przestawałam bujać, żeby chwycić jakąś sztukę odzieży. A potem prosto do przymierzalni, w której… Nie było dla nas miejsca. Mogłam co prawda zostawić wózek na środku sklepu, ale ej! Własne dziecko okazało się dla mnie droższe niż nowa para dżinsów.

Akt 4 czyli mam racice zamiast nóg.

I wtedy nadszedł ten moment. Mój syn siedział już w wąskiej spacerówce i nawet ze spokojem żuł suchą bułkę. Wpadłam do CH prosto z placu zabaw i zaczęłam mierzyć wszystkie sukienki oraz spódniczki jakie tylko znalazłam, bo sukienki oraz spódniczki to w mojej szafie towar deficytowy.

Pierwsza sukienka – tragedia. Druga, trzecia, siódma – patrzeć na siebie nie mogłam! Obiecałam sobie nigdy więcej nie zjeść kostki czekolady. Nawet na nią nie spojrzeć! Wyglądałam jak karzeł z racicami zamiast stóp. I nagle do mnie dotarło. To nie wina mojej figury! To nawet nie wina sukienek! To te przeklęte New Balance!

Ale co zrobić, jak żyć, skoro w innych butach nie nadążam za moim dzieckiem?

DSC_0051_1

Akt 5 czyli chodzące dziecko, co w praktyce oznacza dziecko biegające.

Teraz Kostek kocha szoping nie mniej niż jego mama. Jego mama za to nie kocha szopingu z Kostkiem. Bo on myśli, że bawimy się wtedy w… Chowanego! Tak, biega i ukrywa się w przymierzalniach. Pół biedy, jeśli wpadnie do jakiejś obcej baby. Jest zawstydzony nie mniej niż ona i udając, że wcale go tu nie było, daje nogę.

DSC_0048_1

Najgorzej jest wtedy, kiedy trafi na mamę… Krzyczy i w podekscytowaniu zrywa zasłonę, bo chce się wszystkim pochwalić, że – a kuku! – znalazł mnie. Więc pokazuje swoją rodzicielkę zebranym pod przymierzalnią facetom z wyrazem triumfu w oczach: „Tu jest! Tu jest moja mama!”. To nic, że w majtkach…

DSC_0060_1

Szlag by to trafił. Wychodzi na to, że zakupy: przed ciążą nie, w trakcie tym bardziej, po ciąży raczej nierealne, a z biegającym dzieckiem – zupełnie niemożliwe.

Nie ma co się potem dziwić, że jedyne, po co matka chodzi do centrum handlowego to zabawa w kuleczkach tudzież zakup nowych dresów. One zawsze dobrze leżą. I to bez mierzenia.

DSC_0044_1

(2 983 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia A
Kasia A
6 lat temu

A ja się wybieram na zakupy bez dzieci, z powodów powyżej, ale…Najlpierw kupuje cos dla dzieci, a potem..przeważnie juz nie mam energii na zakupy dla siebie albo za dużo wydalam na dzieci albo musze juz wracać do domu. I zawsze sobie powtarzam, ze następnym razem będzie inaczej, ale zawsze cos dla dzieci trzeba kupic- nie but to kurtkę, bluzke itd. I tu sie historia powtarza :)

czytam, kiedy mogę
6 lat temu

oj znam to … od narodzin syna lubię tylko zakupy spożywcze, gdy dziecko jest w wózku, lub najlepiej w domu z tatą ;-)
chodzenie po galeriach handlowych z dzieckiem to w sumie bieganie, za maluchem, kiedyś nawet zainwestowałam 10 zł w wózek – auto, którym niesamowicie podekscytował się mój syn, niestety tylko na 5 minut, potem musiałam oddać wózek z całym majdanem ojcu i znowu biegać za dzieckiem ;-)

Hania - dookoła nas blog

Już nie wspomnę o spożywce!! To dopiero jest hard core!!!!

Ilona Kostecka
6 lat temu

A nie, u nas akurat spożywka na lajcie, wystarczy wsadzić do wózka, przy wejściu dać suchą bułę do dłubania i spokój.
Tylko przy kasach trzeba uważać, bo lubi powrzucać do koszyka różne rzeczy, które tam znajdzie (Kinder Niespodzianki, tabletki przeciwbólowe i… Prezerwatywy ;)).

Matko Zabawko
Matko Zabawko
6 lat temu

Dlatego na zakupy wybieraj się sama. W końcu dziecko ma też ojca ;) a Ty będziesz mieć chwile dla siebie !

Ilona Kostecka
6 lat temu
Reply to  Matko Zabawko

Wiesz, u nas jest taki problem, że pracujemy na zmianę i rzadko mamy wolne razem :).
A jak już mamy, to zawsze jest coś do zrobienia: w mieszkaniu, ogrodzie, na budowie, przy aucie.
Jak już NAPRAWDĘ mamy wolne we dwójkę, to są święta (jak dzisiaj) lub głucha noc i wszystko pozamykane ;).

No i ja zawsze jak widzę, że mogę się wyrwać, to wybieram siłownię zamiast zakupów – coś za coś ;).

Lucy eS
6 lat temu

O tak! Ja i dziecko na zakupach to przemienna desperacja i zrezygnowanie.

Kinga Wójcik
6 lat temu

I te lustra w przymierzali to jakiś koszmar, bo wszystkie albo pogrubiają albo wykrzywiają ;)

Ilona Kostecka
6 lat temu
Reply to  Kinga Wójcik

To jest masakra! Nie wspomnę już o tym świetle, w którym zawsze widzę tylko cellulitis albo zaskórniki :/. Nie wiem, kto projektuje przymierzalnie, ale podejrzewam, że jakiś (niezbyt rozgarnięty) facet.

Asia
Asia
6 lat temu

Po ciuchy nigdy nie byłam z małym- to nie ma sensu. A co do a-kuku to przeżyłam raz taki stres, nikomu nie życzę. Mały mi zniknął w Tesco gdzieś na dziale z ubraniami. Wyobraźnia w takich momentach szaleje- już widziałam odurzonego synka w szponach handlarza dziećmi. brrrr